Festiwal 2 (Boober)
Ona Ostatnia kapela wieczoru nie zachwyciła. Niby grali dobrze, profesjonalizm w każdym calu, ale jakoś nie czułam energii. Przecisnęłam się przez publiczność pod sceną i powędrowałam w stronę stoisk z jedzeniem i napojami. Nieco...
Festiwal 1 (Boober)
On … Thank you! See you next time! – wokalista podniósł ręce, stojący obok niego perkusista cisnął pałeczkami w publikę. Pod sceną na moment zakotłowało się, a potem ktoś, szczęśliwy jak prosię w maju,...
Przez przypadek (gal)
Z miesiąc temu, właściwie przez przypadek, trafiłem na sympozjum medyczne, dotyczące zastosowania przy lekkich operacjach i zabiegach hipnozy zamiast znieczulenia i usypiania. Okazało się, że zalet takiego rozwiązania jest tak dużo, że farmakologiczne znieczulenie...
Sofonisba – odsłona trzecia (Nefer)
11 Najgorsze okazało się oczekiwanie. O wiele gorsze niż miłosne noce z małżonkiem, pełne jego namiętnych zapałów oraz jej z trudem ukrywanego zobojętnienia. Liczyła, że gdy Syfaks wyruszy wreszcie na wojnę, odczuje ulgę. Stało...
Prowincjonalny folklor cz. 3c (Tomp)
Wziąłem się za lody. Podałem pucharek Joli. Beata swój już trzymała. – Tak więc, Jolu, przegrałaś. Pamiętasz, co masz mi zrobić? Cisza. – Jola-oszustka. Nie wypełniasz zobowiązań. – A o co się założyliście? – wtrąciła się Beata....
Prowincjonalny folklor cz. 3b (Tomp)
Po kolacji towarzystwo kontynuowało rozmowy. Większość nie wiedziała, jak przejść do działania; panie czekały na inicjatywę z męskiej strony, a panowie byli albo zbyt ociężali po przejedzeniu, albo pozbawieni fantazji. Czyżbym znów miał być...
Origami (Vee)
Bujające się w rytm akustycznej muzyki płomienie woskowych świec zdobią pokój rzucanymi po ścianach cieniami szczupłej modelki. Lekko pochylona, trzyma związane z tyłu ręce wysoko do granic możliwości. Wszystko po to, żeby zadowolić naprężony...
Prowincjonalny folklor cz. 3a (Tomp)
Dwa tygodnie po kolacji z karkówką dostałem od Gosi SMS-a: Po pierwszym odwróciłam materac na drugą stronę Po drugim musiałam wymienić!!! Teraz robię TO w łazience 🙂 🙂 🙂 Wszystko przez PANA 🙂 🙂...
Domek na Mazurach (witelon)
Jadąc ciemną, podziurawioną niczym ser szwajcarski drogą przeklinałem w myślach chwilę, kiedy wspólnie z żoną wpadliśmy na pomysł, by właśnie w tych dniach wybrać się na długo wyczekiwany urlop. Lato w Polsce ma jakieś...
Perska Odyseja XXVIII: Spłacanie długów (Megas Alexandros)
Wracając do swojego namiotu, Argyros spodziewał się, że nie zdoła zmrużyć oka. Niepokój o losy Parmys i gniew na jej właścicielkę, która po zniknięciu Lidyjki nie wszczęła gruntownych poszukiwań, z pewnością nie pozwolą mu...
Weselisko (gal)
To był sierpień. W dzień temperatury dochodzące do czterdziestu stopni w cieniu, w nocy było niewiele chłodniej. Okoliczne pola żółciły się jeszcze gdzieniegdzie resztkami zbóż, a w lesie okalającym wieś z jednej strony wszystko...
Zastrzyk dopaminy (Kawaii Kiwi)
Istniały dwa słowa, których absolutnie i pod żadnym pozorem Piotrek nie powinien mówić, jeśli nie chciał zniszczyć budowanej od miesięcy przyjaźni. Brzmiały: „Kocham cię”. – Kocham cię – wyszeptał, chociaż sam nie wierzył, że...
Kilka dni nad morzem (Marcin Mielcarek)
Poznałem ją, bo podobno moje rzeczy budzą w niej jednocześnie podniecenie i odrazę. Uważa mnie trochę za mizogina, twierdzi, że moje teksty nie nadają się, by oglądać światło dzienne. Kwestionuje w ogóle to, czy...
Prowincjonalny folklor cz. 2b (Tomp)
Po pięciu minutach Gosia stęknęła: – Pić… Zszedłem do kuchni. Jedynym napojem bezalkoholowym, który tam znalazłem, był sok pomarańczowy. Ale jak mam go jej podać, jest rozkrzyżowana… Na szczęście w którejś z szuflad znalazłem zakamuflowane...
Amant (Vee)
Szykowna kobieta odwzajemniła uśmiech, gdy ostatni student opuszczał aulę i z nisko pochyloną głową żegnał się nazbyt entuzjastycznym „do widzenia”. Odetchnęła z ulgą, bo sama myśl o zajęciach dydaktycznych przyprawiała ją o ból głowy....
Prowincjonalny folklor cz. 2a (Tomp)
Po ponad dwóch tygodniach od „ruchania” Anety, w piątek o 13:08 na moją komórkę zadzwoniła dyrektorka Domu Samopomocy w R. – Panie Piotrze, mamy awarię. Musi pan przyjechać. Winda nam nawaliła. – Jestem we W. na...





















