Posty otagowane erotic story

Przygody Roberta cz. 3 (Coyotman)

Kiedy zadzwonił budzik w moim telefonie, miałem ochotę kogoś zamordować, czułem się tak fatalnie jak nigdy. Kilka godzin snu w czasie czterdziestu ośmiu godzin, to dla mnie stanowczo za mało. Sytuację poprawił nieco chłodny prysznic, ale mimo to i tak czułem się źle. Miałem ochotę rzucić się na jakieś mięciutkie podłoże i spać cały dzień.

Udało mi się przetrwać zbiórkę, choć wychowawcy patrzyli na mnie nieco dziwnie. Pewnie widząc moją minę, podejrzewali jakąś libację…

W każdym razie plan na dziś był taki, że zostaną zorganizowane turnieje w siatkówkę plażową, piłkę nożną i turniej na najlepszą budowlę z piasku. Chętni mieli się zapisać u swoich opiekunów, oczywiście dla zwycięzców miały czekać jakieś niespodzianki. Ja jednak nie zamierzałem w cokolwiek grać, miałem zamiar się oderwać od tego wszystkiego i choć trochę wypocząć. WIĘCEJ… »

Przygody Roberta cz. 2 (Coyotman)

Kiedy się obudziłem, z przerażeniem spostrzegłem, że jest już południe. Ominęła mnie więc zbiórka, śniadanie, oraz czas wolny po śniadaniu, choć akurat ta ostatnia rzecz to najmniejszy problem. Moją pierwszą myślą zaraz po uświadomieniu sobie czasu było poukładanie w głowie tego, co zaszło w nocy. Teraz wydawało się to równie nieprawdopodobne jak wtedy zanim do czegokolwiek doszło.

Zacząłem szukać jakichś przejściowych ubrań, trzeba było iść wziąć prysznic. Z drugiej strony świadomość, że mam na sobie zapach Mai nieco zniechęcała mnie do tego pomysłu. Mimo wszystko jednak trzeba było się ogarnąć i nie robić z siebie brudasa. Tym bardziej, że wszystko wskazywało na to, że jej zapach i tak będzie mi towarzyszył jeszcze nie raz w czasie tego obozu.

Kiedy tak porządkowałem rzeczy w namiocie, spostrzegłem tuż przy wejściu karteczkę, podobną do tej, którą Maja wrzuciła mi, zanim się spotkaliśmy. WIĘCEJ… »

Przygody Roberta cz. 1 (Coyotman)

Był upalny dzień początku lata, właśnie siedziałem w pociągu, który toczył się do jednego z niewielkich miast w południowej części Pomorza. Celem podróży był ośrodek wypoczynkowy nad jednym z tamtejszych jezior, a dokładniej pole namiotowe znajdujące się niedaleko jego brzegu. I pewnie wszystko by było w porządku gdyby nie fakt, że ów pociąg był dość poważnie zatłoczony i było tak upalnie, że nie dało się oddychać. W dodatku miałem pecha usiąść koło spoconego grubasa, który wciąż żarł batoniki, popijając je colą, puszczając przy tym ohydne bąki. Pewnie jednak jakoś bym to przetrwał bez narzekania gdyby nie fakt, że nie cierpię szkolnych wycieczek… WIĘCEJ… »

Gorąco I (Rita)

Gorąco. To była jedyna myśl, która od czasu do czasu przemykała jej przez głowę. Czuła, jakby pot z czoła ściekał głębiej i słonymi strużkami spływał do zakamarków jej mózgu. Już jakiś czas temu, nie umiałaby określić dokładnie kiedy, przestała logicznie myśleć. Pozostało jej odczuwanie rzeczywistości, a i to, przy obecnej temperaturze, stawało się pomału nie do zniesienia.

Czuła zapach swojego potu, mocny i kwaśny. Biała niegdyś koszula przylegała do jej pleców. Jeszcze tylko na przedramionach czułą słodką woń swojego ciała. Taką ciepłą i słoneczną. To lubiła. Cała reszta przesiąkła zapachem drogi, konia i zmęczenia. WIĘCEJ… »

Opowieść helleńska: Kassander X (Megas Alexandros)

John William Godward, "Athenais"

John William Godward,
„Athenais”

Ateny. Słońce Hellady. Stolica sztuki, filozofii oraz demokracji. Najpotężniejsza z greckich poleis. Królowa mórz i władczyni Attyki.

Kassander nie od razu polubił to miasto.

Znacznie większe od Koryntu, ciaśniej zabudowane, brudne i cuchnące Ateny wcale nie prezentowały się jak najwspanialsza metropolia Grecji. Ćwierć miliona mieszkańców tłoczyło się w cieniu Akropolu, ocierało się o siebie na wąskich ulicach, wdychało wyziewy rynsztoków oraz woń smażonego na powietrzu, obficie przyprawianego jadła.

Niemal czterdzieści stadiów od Akropolu znajdowały się dwa morskie porty Aten: stary Faleron i nowszy, znacznie większy Pireus. Kassander zamieszkał w tym drugim, nad samym morzem, nieopodal potężnej twierdzy Munichii. Willa, którą wynajął, prędko stała się głównym ośrodkiem macedońskiej działalności w mieście, całkowicie marginalizując położoną w centrum królewską ambasadę. WIĘCEJ… »

Opowieść helleńska: Kassander IX (Megas Alexandros)

Edouard-Henri Avril, "De Figuris Veneris 6"

Edouard-Henri Avril, „De Figuris Veneris 6”

Peloponez płonął.

W drodze powrotnej ze Sparty do Megalopolis, Kassander w dzień oglądał słupy dymu unoszące się nad miastami Arkadii, w nocy zaś – niebo rozjaśnione łunami pożarów.

Macedończyk prędko uzmysłowił sobie, że choć udało mu się wynegocjować pokój zgodny z życzeniem Antypatra, wojna na półwyspie wcale się nie zakończyła. Generał mógł być wspaniałomyślny wobec Lacedemonu i zaproponować mu korzystne warunki – lecz spartańscy sojusznicy, którzy wzięli udział w rebelii, nie mieli tyle szczęścia. WIĘCEJ… »

Sekrety Syjamu I (Miss.Swiss)

Nie chciała tutaj przyjechać. Nie tu i nie z nim. Nie lubiła wilgotnego gorąca, ostrych i lepkich wyziewów ogromnych, azjatyckich miast i ich kolorowego kiczu. Nienawidziła ruszać się z Bostonu. Była wściekła, ale John się uparł. A ona… z różnych względów nie mogła tym razem odmówić.

– Reprezentuj mnie – syknął zniecierpliwiony, ściskając ją boleśnie za ramię, gdy szykując się wieczorem na kolejną, arcyważną kolację szczególnie długo wybierała sukienkę i dodatki. Jej bierny opór i milcząca, zimna niechęć, która wisiała między nimi już od kilkunastu miesięcy, doprowadzały go do furii. WIĘCEJ… »

Dwadzieścia pięć (Miss.Swiss)

Edvard Munch, "Kiss 3"

Edvard Munch, „Kiss 3”

Laurent nachylił się nad leżącym.

– Nic mu nie będzie, po prostu pił ostro dziś wieczorem.

Emilia nie poruszyła się. Oparła się mocniej o futrynę drzwi patrząc obojętnie na ciało męża. Nie wiadomo skąd pojawili się Anthony i jeszcze jeden z szoferów. Podnieśli swojego chlebodawcę i dyskretnie opuścili pokój uginając się nieco pod ciężarem ciała.

Emilia powoli rozpięła płaszcz. Nie patrzyła na Laurenta. Podeszła do okna.

– Po co z nimi przyjechałeś? – zapytała cicho, nawet na niego nie patrząc. W jej głosie nie było złości, jedynie smutek i rezygnacja.

– Chciałem cię znowu zobaczyć. Wiedziałem, że się nie zgodzisz na ponowne spotkanie.

– To nie był dobry pomysł.

Od razu wyczuł, że jest inna niż w Paryżu. Była spięta i zdenerwowana. Podszedł do niej i jak najczulej otoczył ją ramionami. Wyraźnie zesztywniała. Czuł pod palcami gruby i śliski materiał płaszcza i jej miękkie, gęste włosy.

WIĘCEJ… »

Portal Afrodyty (Miss.Swiss)

Adolphe-William Bouguereau, La naissance de Venus

Adolphe-William Bouguereau,
La naissance de Venus

Alicja była rozczarowana i wściekła. To już szesnasta odmowa w ciągu trzech tygodni. Z pasją przedarła białą kartkę ze zwyczajowym banalnym tekstem, „Informujemy z przykrością, iż zdecydowaliśmy się na innego kandydata.“

Jak to w ogóle możliwe? Dyplom z wyróżnieniem nowoczesnego kierunku studiów Language, Communication and Media, praktyka w telewizji i radio, gdzie chwalono ją za sumienność, świetny angielski i zachwycano jznakomitą figurą i długimi jasnymi włosami. Jeszcze w czerwcu odbierając dyplom Alicja z optymizmem, a nawet lekką nonszalancją spoglądała w przyszłość. Szybka kariera, dobre, a nawet bardzo dobre pieniądze wydawały się absolutnie w zasięgu jej możliwości.

Rzeczywistość dopadła ją niedługo później. Każda kolejna odmowa drażniła jej poczucie własnej wartości, boleśnie raniła ambicję. Negatywne odpowiedzi ze stacji telewizyjnych, radiowych i z renomowanych wydawnictw nie pozostawiały wątpliwości. Nikt nie był zainteresowany jej wysokimi, przynajmniej w mniemaniu Alicji, kwalifikacjami. WIĘCEJ… »

Dwadzieścia cztery (Miss.Swiss)

Nicolas Lancret, "The hunting party meal"

Nicolas Lancret, „The hunting party meal”

Laurent miał wrażenie, że unosi się nad ziemią. Od marcowej nocy spędzonej z Emilią przeżywał wszystko mocniej, intensywniej. Zauważał zmiany w przyrodzie, cieszył się letnim deszczem, potrafił zatrzymać się w biegu, popatrzeć w niebo i dostrzec piękno gwiazd na kobaltowym firmamencie. Kupił sobie nawet dobry i kosztowny teleskop oraz atlas nieba i w pogodne letnie noce badał nieboskłon. Firma kwitła, Laurent uśmiechał się częściej, a przebywanie w jego towarzystwie stało się prawdziwą przyjemnością.

– Ty chyba masz babę – stwierdziła pewnego dnia Veronica przyglądając mu się podejrzliwie. WIĘCEJ… »

BĄDŹCIE Z NAMI NA FACEBOOKU

LOGOWANIE

AKTYWNI KOMENTATORZY

(komentarze z ostatniego miesiąca)
  • Nefer (37)
  • Mick (30)
  • Megas Alexandros (18)
  • Ania (12)
  • Radosky (9)
  • Anonim S (8)
  • Karel Godla (5)
  • Roksana (4)
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Dzięki nim możemy indywidualnie dostosować stronę do twoich potrzeb. Każdy może zaakceptować pliki cookies albo ma możliwość wyłączenia ich w przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje. Dowiedz się, jak je wyłączyć.