Posty otagowane erotic story

Deep Space Love (Ravenheart)

Opowiadanie w Starcraftowym settingu, na cześć gry, która wciągała jak trzewia Sarlacca, ale zostawiłem też mnóstwo aluzji i odniesień do innych klasyków. Detektywów zapraszam do szukania!

Tym, co nie znają StarCrafta proponuję na początek obejrzenie krótkiego filmiku:
www.youtube.com/watch?v=6GMOTrIjVao&feature=fvsr

***

Baza Alfa–13, obiekt militarny UED Marines,

Fiorina–LV425, Korpulu Sector

13 luty, 23:14 Zulu Time

Miotany wstrząsami i ryczący niestabilnym ogniem wylotowym ze sfatygowanych silników, prom Quantradyne ciężko zawisł nad betonowym placem. WIĘCEJ… »

Noce: Trzecia noc (Rita)

Isabel Santos Pilot, Fritz Willis, "Nude in heels", CC BY-NC-SA 2.0

Isabel Santos Pilot, Fritz Willis, „Nude in heels”, CC BY-NC-SA 2.0

Krew pulsowała w skroniach, potęgując ból ćmiący w czaszce. “Muszę się przewietrzyć”, pomyślała, po czym na miękkich nogach wyszła na taras. Nie przyniosło to oczekiwanej ulgi.

Wieczór był duszny, powietrze ciężkie od nagromadzonej wilgoci. Na horyzoncie, nad czarną ścianą lasu, wykwitł żółto – brunatny cumulonimbus, przypominający zarówno kolorem, jak i kształtem atomowy grzyb. Burza zbliżała się z leniwym, acz groźnym pomrukiem.

Tafla jeziora była gładka, nie zmącona nawet najmniejszą fala. Przywodziła na myśl płynny ołów. WIĘCEJ… »

Rudowłosa V: Ostatnia prośba (seaman)

Kachima Chanit Han,"Ariovistus",  CC BY-NC-ND 3.0

Kachima Chanit Han, „Ariovistus”,
CC BY-NC-ND 3.0

– Pamiętaj, że w stolicy nie będę mógł cię chronić.

– Rozumiem, dam sobie radę. Nie musisz się martwić.

– I tak będę się martwił.

– Jesteś gorszy niż mój ojciec, niech jego uczta z bogami trwa wiecznie.

– Bo czasami czuję się, jak on.

– Nic mi nie będzie.

– W razie czego…

– Wiem. Zaklęcie wywołujące.

– Jeśli będziesz miała czas. I nie zapominaj o maściach na oparzeliny.

– Tak, ojcze… WIĘCEJ… »

Przekleństwo Ekstazy cz. V [Rework] (Frodli)

Kary ogier stąpał majestatycznie po leśnej ścieżce. Szczerze mówiąc, ciężko byłoby nazwać ścieżką trakt, którego nie widać z wysokości siodła. Aby trafić do serca królestwa Feerii, należało bardziej się postarać. Na szczęście Oron umiał czytać znaki, które zignorowałby przeciętny wędrowiec. Kilkadziesiąt do kilkuset par drzew wyznaczających prosty odcinek, następnie rozwidlenie, na którym suchy konar wskazywał właściwy kierunek. Podróżował w ten sposób od kilku dni. Wiedział jednak, że zbliża się do celu. WIĘCEJ… »

Switch (Ravenheart)

Idę przed siebie zdecydowanym, mocnym krokiem. Ciężkie, wojskowe buty miarowo wybijają rytm w betonowym tunelu. Stęchła, oleista woda wybucha miliardami czarnych kropel, gdy moje kroki rozbijają szklistą powierzchnię zimnych kałuży. Chodniki miejskie. Beton, stal i wszechobecna, mokra ciemność. Wilgoć oblepia ciało, chłodzi je, sprawia, że wszystko jest śliskie, obłe i szare.

Kocham to miasto, perwersyjną, chorą, obłąkaną miłością. Myśl o życiu gdziekolwiek indziej jest po prostu torturą. Gdzież można być jednocześnie śmieciem i władcą. Wiecznym łowcą i nieprzerwaną ofiarą? Gdzieś wysoko nade mną, ponad betonową kopułą zwieńczoną zmęczonym światłem jarzeniowych żarówek rozciąga się niedostępny świat korporacyjnych wieżowców. Jasna strona życia, z której widać ciężkie, zasnute wiecznymi chmurami, niedostępne niebo. Szkło i chrom. Ale to nie tam jest prawdziwy świat. Real jest tutaj, w Lower City, którym rządzi beton i stal. Tu, gdzie nie ma dnia i nocy, a tylko mdły, paskudny technozmrok, rozświetlany wiecznym światłem neonów otulonych stęchłą mgłą. WIĘCEJ… »

O czym szumią sosny? (Sinful Pen)

Fern Rodriguez(Rodfern2011), "The Nude at the Beach",  CC BY-NC-ND 3.0

Fern Rodriguez(Rodfern2011), „The Nude at the Beach”,
CC BY-NC-ND 3.0

Świeże powietrze, śpiew ptaków a przede wszystkim samotność. Tego potrzebowałem po kilku dniach od mojego przyjazdu do ciotki. Dawno tu nie byłem, siostry i ich dzieciaki nie dawały mi spokoju. Dawno nie widziany brat i wujek, stał się atrakcją numer jeden. Czułem się jak Tesco, byłem czynny dwadzieścia cztery godziny na dobę. Po kilku dniach doszło do tego, że, gdy przez pięć minut był wokół mnie spokój, rozglądałem się wszędzie, szukając skąd pojawi się zagrożenie. Przez dwa dni jeszcze to rozumiałem, ale, gdy przez kolejne nic się nie zmieniało, zacząłem być lekko wkurzony. Oczywiście pochlebiało mi, że jestem pozytywnie odbierany przez rodzinę, ale jak mawiał Ryszard Ochódzki: chodzi o to, żeby plusy nie przysłaniały nam minusów. tych kilku dniach byłem skłonny podpisać się pod tym wszystkimi kończynami i pożyczyć jeszcze parę od kogoś. WIĘCEJ… »

Mam do nich słabość I (Karel Godla)

Dla A., pielęgniarki
z północnego województwa

Piotr dostrzegł Marzenę z daleka. Szła wolno, rozglądając się. Szukała wzrokiem swego potencjalnego pracodawcy. „O la la, fajna laska!” – pomyślał mężczyzna z zadowoleniem i ulgą jednocześnie, pamiętając wczorajszą katastrofę. Wygramolił się z chłodu kabiny i natychmiast uderzył go żar stygnącego popołudnia. Czekał na kobietę, w jednej chwili oblewając się lepkim potem pod biurową koszulą i tak już nieświeżą po całym dniu w pracy. W nawale zajęć zapomniał ją zmienić na zapasową, zabraną rankiem z domu. Spotkali się wzrokiem z daleka i Piotr momentalnie przeczytał w dziewczęcych oczach, że Marzena wcale nie jest taka pewna siebie, jakby się wydawało, sądząc z tonu głosu w telefonie. Raczej nadrabiała miną. „Hmm, fajna” – oceniał figurę. Aprobująca pierwsza fotografia, wstępne prześwietlenie ciała doświadczonym wzrokiem aż do kości, głęboki rentgen sięgający bioder, kolan. Na mężczyznę spłynęła pewność, że ją przeleci. WIĘCEJ… »

Opowieść helleńska: Demetriusz XV (Megas Alexandros)

Edouard-Henri Avril, "De figuris veneris 13"

Edouard-Henri Avril, „De figuris veneris 13”

Choć całe Miasto żyło Wielkimi Dionizjami, festiwalem teatru i śpiewu, w gimnazjonach trwały przygotowania do innego panhelleńskiego święta. Wielkimi krokami zbliżały się bowiem Igrzyska Pytyjskie, organizowane co cztery lata w Delfach. Prócz konkursów muzycznych i recytatorskich, ich nieodłącznym elementem były klasyczne dyscypliny sportowe, a więc biegi, wyścigi rydwanów, pojedynki pankrationistów. Ateny zamierzały wystawić swych najlepszych sportowców. Treningi odbywały się zatem codziennie, bez względu na atrakcje, które oferował amfiteatr. WIĘCEJ… »

Opowieść helleńska: Demetriusz XIV (Megas Alexandros)

John Reinhard Weguelin, "Lesbia"

John Reinhard Weguelin, „Lesbia”

Poprzedniego wieczoru Demetriusz długo nie mógł zasnąć, a gdy w końcu zamknął oczy, bogowie zesłali mu przerażające wizje. Do późna przewracał się na łóżku, wydając z siebie nieprzytomne jęki – jakby próbował wyrwać się z miejsca zbyt straszliwego, by móc w nim pozostać. W końcu, na krótko przed świtem, zerwał się z posłania, cały zlany potem. Duszna noc, która nastała po upalnym dniu, nie mogła przynieść mu wytchnienia. Wciąż nie do końca świadom, gdzie się znajduje, Falerończyk wymacał miejsce na pościeli, w którym powinna leżeć Raisa. Pragnął przytulić ją mocno do siebie i zapomnieć o tym, co ujrzał we śnie. O śmierci i bólu, o krzykach umierających przyjaciół i o jej błękitnych oczach, które nieubłaganie opuszczało życie.

To tylko majaki, próbował przekonać sam siebie. Nie miał jednak pewności.

WIĘCEJ… »

Przekleństwo Ekstazy cz. IV [Rework] (Frodli)

yotambientengosuperpoderes,  "Ilustración de Conan", CC BY-NC-SA 2.0

yotambientengosuperpoderes,
„Ilustración de Conan”, CC BY-NC-SA 2.0

Kamienie pryskały spod kopyt karego ogiera mknącego przez step. Słońce chyliło się ku zachodowi, błękit nieba mieszał się z czerwienią gorejącego kręgu. Oron pochylał się nad grzywą konia, tuląc do piersi nieprzytomną dziewczynę. „Cholera, jaki ja jestem głupi”, pomyślał.

*** *** *** ***

Jak każdego poranka, Oron przechadzał się uliczkami Guniwy, jednego z wielu miasteczek na pograniczu Imperium Rimonu i Chanatu Narodu. Problem polegał na tym, że Guniwa leżała po stronie wroga, więc nie mógł zbytnio wyróżniać się z tłumu. Niestety mierzący ponad dwa metry wzrostu, szeroki jak futryna Półork wyróżnia się, i to wybitnie. Tym razem jednak dziwnie nikt nie zwracał na jego odmienność uwagi, być może dlatego, że z powodu upału ludziom nie chciało się wznosić głów do góry. Dotarł do rynku, małego placu o powierzchni ćwierć hektara. Miasteczko było na tyle małe, że można było obejść je w ciągu kilkudziesięciu minut, co Oron zrobił już dzisiaj parokrotnie. W ciągu ostatniej godziny coś się jednak zmieniło. Ustawiono naprędce szafot. WIĘCEJ… »

BĄDŹCIE Z NAMI NA FACEBOOKU

LOGOWANIE

AKTYWNI KOMENTATORZY

(komentarze z ostatniego miesiąca)
  • Nefer (37)
  • Mick (30)
  • Megas Alexandros (18)
  • Ania (12)
  • Radosky (9)
  • Anonim S (8)
  • Karel Godla (5)
  • Roksana (4)
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Dzięki nim możemy indywidualnie dostosować stronę do twoich potrzeb. Każdy może zaakceptować pliki cookies albo ma możliwość wyłączenia ich w przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje. Dowiedz się, jak je wyłączyć.