Lizbona – wersja oryginalna (seaman)

Jest to pierwotna wersja opowiadania o tym tytule. Przeczytaj również „Lizbonę” w wersji z 2014 r.

Obudził ją dźwięk esemesa. To „służbowy” telefon. Ucieszyła się, bo już od trzech tygodni nie otrzymywała wiadomości, a co za tym idzie – żadnej pracy. Urlop był czasem wskazany, ale nie aż tak długi.

Niespiesznie wstała z łóżka i poszła do łazienki. Powoli rozczesywała długie włosy, potem umyła twarz i zęby, zaczęła poranny rytuał higieny. Niecierpliwiła się na myśl o nowym zadaniu, ale postanowiła jeszcze nie odczytywać wiadomości – lubiła odsuwać w czasie nieznane rozkosze. Weszła pod prysznic, puściła gorącą wodę i powoli zmywała z ciała ślady nocnej senności. Ostrą gąbką szorowała krągłe, jędrne piersi, skórę na płaskim i umięśnionym brzuchu oraz pupie. Mocno wyszorowała się wpierw między udami, potem między pośladkami – zawsze zwracała uwagę na to, by ładnie tam pachnieć. WIĘCEJ… »

4.53 avg. rating (88% score) - 19 votes

K*rwa mać czyli dylematy trzydziestoparolatka z problemami ze wzwodem albo monolog penisa (Seelenverkoper)

ikar

Grafika stworzona przez blogera Vontrompkę i zamieszona za jego zgodą.

Je suis Charlie!

Pamiętacie jeszcze Adasia Miauczyńskiego, znaczy się komedie z nim i słynne „dżisus kurwa, ja pierdole”? Nie, to nie ma żadnego związku właściwie, ale zajebiście brzmi na początku opowieści. Więc tak, wczoraj się obudziłem i dotarło do mnie, że nie mam porannego wzwodu. Nie, no nie zrozumcie mnie źle, to się zdarzało po ostrym seksie na dobranoc, śnie erotycznym czy zwykłym waleniu gruchy z powodu bezsenności, ale tym razem to nic z tych rzeczy. No to wtedy po raz pierwszy zrozumiałem, co Miauczek miał na myśli i co poeta chciał nam przekazać. Że przejebane jest budzić się o poranku z flakiem między nogami. Miedzy innymi znaczy. Dziewczyna na delegacji, a ja nie mogę się wymasturbować. Przynajmniej się po jajkach podrapię. WIĘCEJ… »

4.61 avg. rating (89% score) - 23 votes

Róża miłości I (Tłumacze NE)

Rys. Fameni-Liporini

Rys. Fameni-Liporini

Drogie Czytelniczki! Drodzy Czytelnicy!

Rozpoczynamy dziś na Najlepszej Erotyce nowy, eksperymentalny projekt – „Przekłady”. W jego ramach będziemy tłumaczyć na język polski i przedstawiać Wam stare i nieco już zapomniane dzieła o tematyce erotycznej, prawdziwe perły gatunku sprzed wieku albo dwóch. Są to często teksty anonimowe, niekiedy przypisywane znanym autorom, którzy jednak nigdy się do nich nie przyznali, a nawet gdy zostały podpisane – to majątkowe prawa autorskie do nich dawno już wygasły.

Odkurzając owe powieści, opowiadania oraz miniatury, jesteśmy bardzo ciekawi, czy mimo lat, które minęły od ich stworzenia, są jeszcze w stanie zaciekawić współczesnych odbiorców. Odpowiedź na to pytanie należy wyłącznie do Was. WIĘCEJ… »

4.61 avg. rating (89% score) - 23 votes

Siedem pieczęci: Pieczęć pierwsza (Smok Wawelski)

Leżę na łóżku. To jeden z tych momentów, kiedy człowiek nie zajmuje się niczym innym, tylko kontemplacją świata lub też przeżytych chwilę wcześniej wydarzeń. Teraz jest czas na spokojne poukładanie sobie wszystkiego, moment na wyciszenie, na ocenę tego, co się stało, na rozmyślanie o tym, jak minione chwile odcisną się na moim dalszym życiu. I czy w ogóle będą miały na nie jakikolwiek wpływ.

Leżę na łóżku nagi. Lubię nagość. Jest mi ona bliska. Nie krępuję się chodzić po domu bez ubrania czy opalać się bez kąpielówek na jednej ze śródziemnomorskich wysp. Jeśli ktoś mnie dostrzeże przez okno – cóż, jego wina, było nie zapuszczać żurawia tam, gdzie nie trzeba. Moje ciało nie jest idealne. WIĘCEJ… »

3.89 avg. rating (84% score) - 18 votes

Szalony wyjazd na żagle (Micra21)

Rok dwa tysiące siódmy, początek lipca, sobota godzina szósta rano – jadę do Rucianego-Nidy na żagle. Nareszcie, po kilkunastu latach, mogę wejść na pokład żaglówki. Mój dobry kolega Tomek zaproponował mi wypad na sobotę i niedzielę na Mazury, gdzie w Rucianem-Nidzie stacjonuje jego łódź. Mamy całe dwa dni na pływanie po Mazurach. Całe DWA DNI!! Z radości nucę sobie pod nosem jakieś piosenki żeglarskie, dziś już nie pamiętam jakie. Sobotni poranek powitał mnie o piątej pełnym słońcem i czystym błękitem nieba. WIĘCEJ… »

3.65 avg. rating (82% score) - 23 votes

Zaginiony artefakt I (Squzi)

Tamara rozglądała się z ciekawością, trzymając brudny kawałek pergaminu w dłoni. Jako łowczyni nigdy nie miała problemu ze znalezieniem pracy, skóry zwierząt zawsze dobrze się sprzedawały, dzięki czemu miała dość pieniędzy na wszystkie swoje zachcianki. Ale tym razem chodziło o coś więcej – nagrodą były mapy ukazujące drogę do zaginionych artefaktów. Ogłoszenia porozwieszane w okolicznych karczmach nie zwróciłyby uwagi zwykłych poszukiwaczy przygód. Tym razem, na pierwszy rzut oka, ogłoszenie dotyczyło wyjątkowo nieatrakcyjnego zlecenia. Za marne pieniądze niebezpieczny połów szymolągwi, które uwielbiają bagna, odchody i wszelkie inne plugastwa? WIĘCEJ… »

3.78 avg. rating (84% score) - 18 votes

Gorzkie wino (Areia Athene)

Dla M.

Był późny wieczór. Nad zamkiem rozpętała się gwałtowna nawałnica, przynosząc ulgę po upalnym dniu. Gromy biły jeden za drugim, bezustannie rozświetlając niebo niczym łuna pożaru.

W sąsiadującym z główną bramą niewielkim pomieszczeniu trzej młodzi wartownicy grali w kości. Czwarty – ich dowódca – siedział na stołku, opierając się plecami i głową o ścianę. Przymknął oczy i oddychał spokojnie, nasłuchując odgłosów burzy.

Nagle spomiędzy szumu deszczu i wycia wiatru wydobył dźwięk, który go zaskoczył – odgłos pukania w bramę. Otworzył szeroko oczy i spojrzał na swoich podwładnych, ale ci spokojnie kontynuowali grę. Najstarszy z wartowników uznał, że najwyraźniej się przesłyszał, albo że przysnął na moment, znużony całym dniem pracy.

Uspokoił się myślą, że przecież WIĘCEJ… »

4.65 avg. rating (90% score) - 34 votes

Po prostu niebo cz. 10 – finał (Santi)

David Zayas Jr, Dominique D'Vita, "Looking", CC BY-NC-ND 3.0

David Zayas Jr, Dominique D’Vita,
„Looking”, CC BY-NC-ND 3.0

Po prostu niebo cz. 9

Stan był ubrany w jasnoszare palto, które chroniło go przed chłodem i deszczem. Środek maja, a jednak wiatr jakiś porywisty, niebo zachmurzone, bardziej jesiennie niż wiosennie. Zresztą pogoda była zgodna z nastrojem mężczyzny – pożegnań, smutku, niewysłowionej straty. Nie mogły tego zmienić pąki na drzewach, zieleń trawy, czy kolory kwiatów na klombach. Szedł powoli, wdychając powietrze o zapachu wilgotnego igliwia. Niespełna miesiąc temu wrócił ze Szwajcarii po serii zabiegów. Aż do zeszłego tygodnia szykował się do powrotu na konia: realizacji pierwszej kampanii od czasu przerwy. W imię zasady – „show must go on” – jak śpiewał niezrównany Freddie Mercury.

Wzrok Stana został uratowany, zagrożenie przynajmniej na kilka kolejnych lat zażegnane – tak powiedział lekarz, Szwajcar o hinduskich korzeniach, mówiący perfekcyjnie czterema językami. Jeśli jego umiejętności okulistyczne dorównywały talentowi lingwistycznemu, nie trzeba się było niczego obawiać. Oczywiście, połatane laserem oczy to już nie sprzęt pierwszej jakości, wymagają więcej odpoczynku, troski, uwagi, wobec pierwszych sygnałów niesprawności. Ale są, a wraz z nimi całe to życie jak dotąd. WIĘCEJ… »

4.61 avg. rating (89% score) - 23 votes

Ostatni klaps (Seelenverkoper)

Lies Thru a Lens, "Mollie", CC BY 2.0

Lies Thru a Lens, „Mollie„, CC BY 2.0

Wielu kładąc się spać obawia się, że nie ujrzy następnego poranka. Ja bałem się tylko tego,

że znów o świcie otworzę oczy i zobaczę świat. Znów będę musiał zmuszać się do za krótkich, spazmatycznych zaczerpnięć powietrza. Bywa. Każdy ma własne demony. Czasem kobiety, ale w sumie czy to nie to samo? Nie bez kozery diabły i ich sabacze pokłosie miały wielkie cycki i ociekające sokami cipy. Ewentualnie niewinne oczy i zakolanówki gimnazjalistek. Ja miałem wódkę.

Przetarłem zaropiałe oczy i spojrzałem na fosforycznie świecący ekran telefonu. Ósma dwadzieścia.

– Co ja kurwa robię przytomny o tej pogańskiej godzinie? – spytałem sam siebie, zmuszając do kooperacji przeżarte rzygami i wódą gardło.

Ktoś ścianę w ścianę znów darł ryja. Kamienica z początku dwudziestego wieku, w której mimo woli mieszkaliśmy razem, miała grube ściany ale to nie stanowiło zbytniej przeszkody dla moich sąsiadów. WIĘCEJ… »

4.62 avg. rating (89% score) - 24 votes

Baśń (Smok Wawelski)

ColdSmiling, bez tytułu, CC0 1.0

ColdSmiling, bez tytułu, CC0 1.0

Młodzieniec od dłuższej chwili przyglądał się jeleniowi, stojącemu dosłownie kilkanaście metrów od niego. Starał się znaleźć idealną pozycję do strzału. Broń zaczynała mu już nieco ciążyć, chciał mieć jednak pewność, że zakończy łowy jednym wystrzałem. Nieczęsto ostatnio zdarzało mu się upolować jakieś większe zwierzę, a na zające patrzyli już we dworze niezbyt łaskawym okiem. Zależało mu tym bardziej, że zbliżał się czas urodzin dziedzica, podczas których na suto zastawionym stole, nie mogło zabraknąć wolno pieczonego mięsa, ze zwierzęcia bardziej szlachetnego od zwykłego szaraka.

Szczerbinka zgrała się z muszką, delikatnie położył palec na spuście, miał jeszcze tylko postawić pewniej nogę dla zachowania większej stabilności. WIĘCEJ… »

3.95 avg. rating (85% score) - 20 votes

TRWA POJEDYNEK NA BAJKĘ TYLKO DO 28 CZERWCA

LOGOWANIE

BĄDŹCIE Z NAMI NA FACEBOOKU

NAJLEPSZA POLECA

AKTYWNI KOMENTATORZY

(komentarze z ostatniego miesiąca)
  • Ania (22)
  • Mick (20)
  • Nefer (13)
  • Foxm (11)
  • Frodli (11)
  • Radosky (9)
  • violet (9)
  • NoNickName (6)
  • lupus (5)
  • Karel Godla (3)
  • Megas Alexandros (3)
  • Micra21 (3)
  • Patrycja (3)
  • Anonim (2)
  • B. S. (2)
  • Batavia (2)
  • MRT_Greg (2)
  • Roksana (2)
  • Seelenverkoper (2)
  • Areia Athene (1)
  • B.S. (1)
  • karol (1)
  • Mark Arturro (1)
  • Mokra (1)
  • Nazistka (1)
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Dzięki nim możemy indywidualnie dostosować stronę do twoich potrzeb. Każdy może zaakceptować pliki cookies albo ma możliwość wyłączenia ich w przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje. Dowiedz się, jak je wyłączyć.