Grabie, czyli sprośna historyjka wiejska wierszem (Paulos Segreto) 3.6/5 (20)

Przeczytanie tego tekstu zajmie Wam 4 minut/-y    

W letnie, ciepłe popołudnie,
Jakże piękne, jakże cudne,
Jasiek szedł koło stodoły,
A w ten dzień był prawie goły.

Żeby było mu wygodnie,
Nosił same tylko spodnie,
Bez koszuli, nagie plecy,
Pot na całym ciele świeci.

A że Jaś był umięśniony,
Kroczył pewnie, niespeszony
I nie wstydził się tak chodzić,
By się w upał ciut ochłodzić.

Idąc, nagle się zatrzymał
I na chwilę oddech wstrzymał.
Otarł ręką pot na czole,
Słysząc dziwny dźwięk w stodole.

Słychać jakieś głośne jęki,
Jakby ktoś przechodził męki.
Komuś krzywda tam się dzieje!
Skoczył, złapał za wierzeje

I otworzył je gwałtownie,
Mało co nie porwał spodni,
Ale co tam spodnie przecie,
Jak on na ratunek leci.

Komuś krzywda tu się działa,
Więc nieważna odzież cała.
Lecz gdy wszedł szybko do środka,
Niecodzienny widok spotkał.

Widok wręcz niesamowity,
Stanął nagle więc jak wryty.
Oczy mu się rozszerzyły,
usta mu się otworzyły.

I choć był spocony cały,
Jeszcze poty go oblały,
Bo w stodole na klepisku
Obok Jaśka całkiem blisko,

Uczepiona wozu koła,
Stała Jagna całkiem goła.
Dziewka we wsi najpiękniejsza,
Gładka, cudna, najzgrabniejsza.

Ładna buzia, duże oczy,
Jasne długie dwa warkocze.
Szczupła w pasie, krągła w biodrach,
Duże piersi, niepodobna

Patrzeć na nią z obojętna,
Gdy jej postać tak ponętna.
Cała męska okolica
Jej wdziękami się zachwyca.

Jasiek nie był tu wyjątkiem,
Wzdychał do niej też pokątnie.
Kiedyś ją przy zwózce siana
Ujrzał prawie bez ubrania.

Zwinnie bardzo się ruszała,
Układając furę siana.
A że stała na jej szczycie,
Jasiek widział znakomicie,

Jak z rozpiętej jej koszuli
Wystawały dwie półkule,
Dwa spocone wielkie cyce,
Jędrne, duże jak donice.

Tym widokiem upojony
Potem w nocy, choć zmęczony,
Wodził ręką pod pierzyną,
Marząc, że jest z tą dziewczyną.

I tak było mu cudownie,
Że aż zmoczył nocne spodnie.
Jasiek często o niej marzył,
Lecz się nigdy nie odważył

Jagnę jawnie adorować.
Wolał swoje żądze schować,
Choć okropnie nim targały.
Jasiek strasznie był nieśmiały.

Zatem wodził za nią wzrokiem,
Lecz omijał Jagnę bokiem.
Teraz, stojąc na klepisku,
Koło Jagny aż tak blisko,

Tak był bardzo zaskoczony
I tak mocno przestraszony,
Że z początku chciał uciekać.
Lecz po chwili zaczął zwlekać.

Widok był niesamowity,
Stanął Jasiek jak słup wryty.
Jagna calusieńka goła,
Pochylona koło koła.

Poczochrane mocno włosy
I przymknięte na wpół oczy.
Jęcząc głośno, prawie krzyczy,
Cała dziwnie się kołysze.

Na wpół ciało pochylone,
Nagie piersi jak szalone
W dzikim tańcu podskakują,
Obijają się, falują.

Jedną ręką trzyma koło,
Drugą gładzi nagie łono.
Całe ciało mokre z potu,
Łono błyszczy jej od soku.

Mokre włosy zdobią skronie,
Mokre włosy też na łonie.
Jakaż to nieziemska scena,
Jaśka sen się w jawę zmienia.

Lecz najbardziej go zdumiało,
Bo się także okazało,
Że tuż pod jej pośladkami,
Z tyłu, między jej udami,

Sterczy długi grabi trzonek,
Uwiązany na postronek
Do stojącej tu drabiny
Koło sterty koniczyny.

Jagna ciało swe wypręża
Ujeżdżając z drewna męża.
Mocno, dziko galopuje,
Coraz głośniej pojękuje.

Nagle Jaśka zobaczyła,
Swoją jazdę spowolniła.
Wystraszona niespodzianą
Tą wizytą ów młodziana,

Przyłapana na uciechach,
Chciała skończyć i uciekać.
Ale co tam, niechaj widzi,
Niechaj się podglądacz wstydzi.

Powróciła do szybkiego
Swego tańca rozpustnego.
Jasiek ciągle jak z kamienia,
Stał i patrzył wciąż w milczeniu.

Ani drgnąwszy, stał zdziwiony,
Zapatrzony i speszony.
Od posągu go różniły
Spodnie, co się wybrzuszyły.

Górka w kroku szybko rosła,
Męskość Jaśka tak urosła,
Że aż szwy spodni pękały,
Stając nagle się za małe.

Jakże jemu niewygodnie,
Czując chuć i ciasne spodnie,
Rozpiął je swą drżącą dłonią
Wypuszczając swego konia.

A ten, będąc uwolniony,
Sterczał dziarsko podniesiony,
Naprężony, duży, hardy
I nad podziw teraz twardy.

Kiedy Jagna kątem oka
Zobaczyła taki pokaz,
Z miną nagle uśmiechniętą,
Dosięgnęła go swą ręką.

Twardą męskość w dłoń złapała,
Nie zwalniając ruchów ciała.
I w rytm tańca rozpustnego
Masowała jaśkowego

Ogromnego teraz wzwodu
Najpierw w tył, potem do przodu.
Jasiek cicho, bez protestów,
Poddał się tej grze cielesnej.

Czy z podniety, czy z upału,
Jeszcze poty go oblały.
I po chwili coraz chętniej
Jasiek ruszał się w jej tempie,

Bo odwagi mu przybyło,
Raz do przodu, raz do tyłu.
Jagna, krzycząc coraz głośniej,
I ruszając coraz mocniej,

Nagle prawie zapiszczała
I się nagle zatrzymała.
On z głośniejszym teraz jękiem
Jął nacierać na jej rękę,

Która ciągle go trzymała
Za ten twardy kawał ciała.
Coraz mocniej, coraz prędzej,
Czując, co za chwilę będzie.

Nagle jęknął, znieruchomiał
I z twardego jego konia
Strzelił mocno i obficie
Gęsty sok dający życie.

Trwając chwilę nieruchomo,
Jasiek Jagnę dotknął dłonią.
Ona uśmiechnięta wstała,
Lekko go pocałowała.

Poprawiła swoje włosy
I otarła z czoła rosę.
Założywszy swą sukienkę,
Pomachała jemu ręką,

Wzięła w ręce grabi trzonek,
Wcześniej zrywając postronek,
I wybiegła ze stodoły,
A on został sam i goły.

Stał tak wciąż w oszołomieniu
I w głębokim zamyśleniu.
Czy to mu się przydarzyło,
Czy złudzeniem tylko było?

Przeczytałeś? Oceń tekst!

Tagi:
Komentarze

Nie chcę znów wyjść na czepliwą Agnessę, ale dlaczego tekst – wierszowany przecież – nie jest podzielony na zwrotki? Czyżby coś się w formatowaniu posypało?

Słusznie zauważyłaś, nie ma podziału na zwrotki. Formatowanie jest poprawne. Moim zamysłem było napisanie opowiadania w formie rymowanej. Może dlatego zrezygnowałem ze zwrotek. Poza tym myślę, że zwrotki dzielą treść na pewne części, a mi chodziło raczej o coś bardziej spójnego. Być może lepiej byłoby to podzielić, ale finalnie zostało w takiej formie.

I właśnie dlatego dzieli się tekst – żeby wskazać czytelnikowi ważniejsze momenty, podkreślić jakieś fragmenty (nikt przecież nie broni zrobić “zwrotki” nawet dwuwersowej) i najzwyczajniej ułatwić czytanie 🙂

Od poezji to ekspert ze mnie żaden, ale… podobało mi się. Momentami szczerze się uśmiałem:)

Odnoszę jednak wrażenie, że wiersz jest nierówny. Momentami świetny, momentami nieco pokraczny, czy wręcz toporny. I chwilami jakby tracił rytm.

Z ewidentnych błędów wyłapałem tylko jeden.

Z miną nagle uśmiechniętą,
Dosięgnęła go swą ręką.

“Dosięgła”, powinno być. Wtedy rym będzie gładki.

A w ogóle to wiersz znamionuje niemały talent i spore doświadczenie autora.

Autorze, czy powiesz mi jaki był twoj cel w posłużeniu się taką formą?

Czy chodzi o formę wiersza, wersję rymowaną, czy raczej o brak podziału na zwrotki? Jeśli chodzi o formę rymowaną, to uwielbiam taką formę twórczości. Jest to trudna forma i zajmuje mnóstwo czasu i energii, ale daje w efekcie dużo satysfakcji.

Absolutnie się z Tobą nie zgadzam, drogi Aureliusie!

Przecież wzmiankowane przez Ciebie dwa wersy w aktualnej formie mają po osiem sylab i brzmią rytmicznie. Twoja zmiana – usunięcie jednej sylaby w drugim wersie – zaburzyłaby ten naturalny rytm 🙂

Dziękuję za wsparcie 😉

Starałem się żeby było równo, o czym świadczy jednakowa liczba sylab w każdym wersie. Może nie wyszło idealnie, jednak nie zgodzę się z tobą w kwestii poruszonego wersu. “Dosięgnęła go swą ręką” – 8 sylab. Możemy to oczywiście zamienić na “dosięgła”, ale wtedy mamy 7 sylab, więc musielibyśmy zamienić również “swą” na “swoją”, byłoby w efekcie “dosięgła go swoją ręką” – też ładnie. Dzięki za komentarz.

Przecież mówiłem, że się nie znam:)

Nie liczę wersów ani sylab, ale w takiej formie “dosięgnęła” jest wyrazem za długim i moim zdaniem bardziej tu pasuje “dosięgła”.

Co nie zmienia faktu, że wiersz jest bardzo przyjemny i jakoś trudno mi uwierzyć, aby był pierwszym dziełem autora.

Nie trzeba się znać na wierszach. Ja też się nie znam. Ważne żeby wiersz się podobał i bardzo cieszę się że ci się podobał.

Ta, właśnie widzę jak się nie znasz:)

A swoją drogą ciekaw jestem czy taki Mickiewicz też liczył sylaby i zwrotki:)

Ależ oczywiście, że Mickiewicz liczył sylaby! Przecież “Pan Tadeusz” napisany jest trzynastozgłoskowcem! 🙂

Nie znam się na poezji, więc nie zamierzam oceniać walorów poetyckich zaprezentowanego utworu. Celem Autora nie było zresztą zapewne popisywanie się techniką, wyszukanym metrum czy rymami. W tej materii można by zapewne do różnych kwestii się przyczepić. Walory przedstawionego wiersza to żywość narracji, rubaszność, barwne obrazowanie, niewymuszony humor. Jak dla mnie, w zupełności wystarczy. I za to ożwcze wtargnięcie na łamy NE z mojej strony gratulacje.

Dziękuję za miłe słowa 😉

Sprośny wierszyk, drogi Panie!
I choć celem jest jebanie,
(Bardziej w rękę, wzrokiem w zad),
Nie ustrzegłeś się Pan wad.

Brak podziału tu na zwrotki
(Słuchaj Agi, słodkiej kotki).
Wiersz, jak proza, ma: Początek.
Środek. Koniec. Ważny wątek.

I to druga kwestia Panie:
Jaś jest ważny? Podglądanie?
Piękna panna? Masturbacja?
Rym się rypie! Tak, jak akcja.

I to trzecie spostrzeżenie:
Człowiek takie jest stworzenie,
Co, prócz rymu, chce rytmiki.

To są takie wiersza triki.
Takie małe, wszak niuanse,
Pozwalają widzieć anse.

Lecz się nie złość, drogi Panie.
Piękne to jest rymowanie
O tej parze, co w stodole,
Brandzlowało się przy kole.

I tu widzę porównanie,
Jaśka-nasze podglądanie:
Każdy autor wie co seks,
Ale czytać? Więcej chce!

Pisz więc, drogi nasz poeto.
Rymem chłostaj i podnietą
Utop nas w orgazmu szale,
Chujów, cipek i… co dalej?

by MRT, A.D. 20.02.2020

Pozdrawiam

O kolejny rymopis się ujawnił. Brawo dla niego.

Drogi mój ty czytelniku
albo raczej mój krytyku.
Cenna jest mi twa krytyka,
a i powiem tobie szczerze,
tym przyjemniej mnie dotyka,
żem nie obrósł jeszcze w pierze.
O pisarskich pierzach mówię,
bo te ludzkie to już gubię.

Zgadzam się z twoimi słowy,
że rytm czasem jest zgubiony,
i wiersz winien być zwrotkowy,
lecz to są techniczne strony.
Pisząc kiedyś coś nowego,
nie zapomnę słowa twego.

Lecz w temacie erotyki,
nie przyjmuję twej krytyki.
Bo czyż tylko, drogi panie,
chodzi jeno o jebanie
w jakże pięknej erotyce
czy pisanej, czy praktyce?

Erotyka to westchnienie,
erotyka to spojrzenie
i zmysłowy pocałunek
masturbacja i stosunek.
Erotyka to jebanie
ale również podglądanie.

To pojęcie tak szerokie,
nie ogarniesz myślą, wzrokiem.
Takie jest moje mniemanie
o tych sprawach, drogi panie.

A na koniec wielkie dzięki,
symboliczny uścisk ręki,
że się tutaj zatrzymałeś
i mój utwór przeczytałeś.

🙂
21.02.2020

Napisz komentarz