Gala Ishtar XIV-XVI: Wielki konkurs – Daria. Basia. Milena (londynczyk)  4.67/5 (8)

12 min. czytania

Marika Bunny, „IMG_9985”, CC BY 2.0

Rozdział XIV: Wielki konkurs – Daria

Znowu nastąpiła przerwa na zmianę dekoracji. Wrócono do wcześniejszego układu, gdzie scena otoczona była fotelami widowni ze wszystkich stron. Po czterech występach Marek był już bardzo zaciekawiony, co pokażą pozostałe dziewczyny. Czuł też coraz większą tremę przed własnym występem.

Następne przedstawienie było autorstwa Darii.

– Nasza najmłodsza uczestniczka pokaże nam instalację pod tytułem „Synchronizacja sześcienna”. – ogłosił konferansjer.

Lampy oświetliły scenę. Na środku stało łóżko, na którym leżał nagi mężczyzna, a po jego lewej i prawej stronie, a także przed głową i za nogami, odsuniętych do brzegu sceny, stało kolejnych czterech. Daria stała obok łóżka w luźniej młodzieżowej kurtce, pod którą nie miała nic. Zaczęła grać muzyka – „Got yourself a gun”, motyw przewodni serialu „Rodzina Soprano”.

Daria popatrzyła po swoich pomocnikach. Najpierw dłonią popieściła leżącego faceta, aby poprawić jego wzwód. Następnie podeszła do każdego ze stojących mężczyzn i przez krótki czas pieściła ich ustami, tak by ich członki również były gotowe do działania. Potem wróciła do tych po bokach, dając im sporo więcej uwagi i przyjemności. W końcu, gdy wyglądała na zadowoloną ze swojego dzieła, dosiadła leżącego i zaczęła ujeżdżać zwrócona ku niemu twarzą.

Po krótkiej chwili wyciągnęła rękę i gestem przywołała faceta przed sobą. Podszedł, a ona nie przerywając podrygów zaczęła uprawiać z nim seks oralny. Trzej pozostali zaczęli się pobudzać dłońmi. W następnej chwili gotka wyciągnęła rękę w lewo i palcem przywołała stojącego tam partnera, a za chwilę to samo zrobiła z tym po prawej. Gdy podeszli wzięła ich penisy w dłonie – teraz ujeżdżała jednego, drugiego miała w ustach, a trzeciego i czwartego zadowalała rękoma. Mężczyzna, który gościł w ustach, złapał jej głowę dłońmi i przyspieszył kopulację.

W końcu dziewczyna wyciągnęła rękę do tyłu i przywołała ostatniego, stojącego w nogach mężczyznę. Podszedł do niej od tyłu, ugiął lekko kolana i umieścił penisa między jej pośladkami. Cały układ na chwilę spowolnił swoje ruchy, po czym typ wsunął swojego członka w tyłek Darii. Jęknęła głośno, mimo penisa, którego miała w ustach. Facet z tyłu powoli w nią wchodził, trzymając ją za biodra. Po chwili się cofnął i naparł znowu. Znaleźli wspólny rytm i cała grupa zaczęła znowu szybciej podrygiwać. Facet z przodu coraz szybciej penetrował jej usta, ci po bokach wsuwali ręce pod kurtkę i miętosili jej piersi, podczas gdy ona szybkimi ruchami rąk obciągała im penisy. Podnosiła się i opadała na członku kochanka pod nią, a ten z tyłu coraz szybciej i śmielej wchodził w jej odbyt.

Leżący facet zaczął drżeć, palce jego stóp co rusz kurczyły się i rozkurczały.

– Już… zaraz… – mówił między przyspieszonymi oddechami. Daria przyspieszyła ruchy rękami, a faceci w jej ustach i pupie jeszcze bardziej zintensyfikowali swoje podrygi. Daria zaczęła głośno jęczeć, choć odgłosy te były stłumione przez wypełniającego jej usta członka.

Pierwszy krzyknął facet z tyłu, wbił się mocno w jej tyłek i głośno jęknął. Niemal w tej samej chwili chłopak z lewej trysnął nasieniem na jej kurtkę, a po chwili to samo zrobił ten z prawej. Jednocześnie spomiędzy warg Darii wypłynęła strużka spermy, a dziewczyna wypuściła penisa i krzyknęła AAACH! głosem pełnym ekstazy. Marek zauważył, że facet pod nią też doszedł z głośnym jękiem.

Dziewczyna opadła na partnera pod nią, podczas gdy ten z tyłu wysunął się z jej tyłka i usiadł wycieńczony na podłodze. Pozostali odsunęli się i stali zdyszani po bokach sceny.

Daria wstała po chwili, uśmiechnęła się ze śladami nasienia na twarzy i ukłoniła w każdym kierunku.

Rozległy się dość niemrawe oklaski. Markowi też występ wydawał się mało ambitny. Jasne, pięciu kochanków naraz, niezły wyczyn – i do tego ten anal. Wisienka na torcie. Ale mimo wszystko nawet występ Orchi, jak dotąd najsłabszy, chyba był bardziej emocjonujący i ciekawy.

– Proszę państwa – odezwał się konferansjer – nie mogę pozwolić, żeby ten występ został niedoceniony. Proszę zwrócić uwagę na jego tytuł i na to, że wszyscy uczestnicy doznali spełnienia niemal w tym samym czasie, mimo że każdy był pobudzany inaczej. To wymagało nie lada umiejętności i wysiłku od naszej uczestniczki. A do tego jeszcze ona sama również osiągnęła ekstazę, jednocześnie pilnując, by wszyscy jej partnerzy dostąpili jej w tym samym momencie. To musiało wymagać niezwykłej koncentracji. Proszę o większe brawa!

Brawa rzeczywiście się nasiliły, a Daria ukłoniła się jeszcze raz.

– Dziękuję – powiedział konferansjer – przygotowanie następnego występu potrwa tylko chwilę, więc prosimy nie opuszczać sali.

Rozdział XV: Wielki konkurs – Basia

Markowi załomotało mocniej serce. Czego oczekiwała od niego Basia? Czy Anna rozpozna męża, kiedy zobaczy go na scenie? Upewnił się, że maska jest na miejscu. Ale co ma robić? Nic mu nie powiedziała, nie wiedział nawet, w którym momencie wejść. I do tego mieli być tylko we dwoje? Jak Basia ma zamiar wygrać konkurs w ten sposób, wszystkie poprzednie dziewczyny odegrały sceny grupowe.

Jupiter rzucił krąg światła na scenę. W jego środku stała Basia, trzymając mikrofon oburącz. Miała na sobie krótką, jedwabną koszulę nocną i obcisłe jedwabne spodenki, jak zwykle podkreślające powabny tyłeczek.

– Zapraszam na występ pod tytułem „delikatność” – powiedziała melodyjnie. Przez chwilę stała w miejscu, aż zaczęła grać muzyka – „Ethernal Flame” zespołu The Bangles, ale był to cover w wykonaniu Atomic Kitten.

Basia stała w miejscu, podczas gdy powoli poszerzał się krąg światła widoczny na scenie. Marek aż drżał z niepokoju i tremy, w ogóle nie był podniecony, nie wiedział co robić. Czy ona na niego czeka? Wtedy zobaczył, że spojrzała nań i pogodnie się uśmiechnęła. Wszystko było w porządku, wszystko szło zgodnie z planem, choć najwyraźniej nie znał tego planu. Muzyka go uspokajała. Basia zdawała się lekko kołysać w jej rytm, była niesamowicie zmysłowa.

Gdy światło na scenie ukazało ustawione na środku łóżko, dziewczyna wreszcie się poruszyła. Marek zobaczył, że idzie w jego stronę, po drodze oddawszy niezauważalnym ruchem mikrofon króliczkowi. Podeszła do niego, uśmiechnęła się i wyciągnęła do niego rękę.

– Mogę prosić do tańca? – szepnęła ciepło, nawiązując do ich wczorajszego występu na konkursie i tego, jak go wtedy zagadnęła.

Wstał i pozwolił poprowadzić się za rękę na scenę. Muzyka była kojąca i piękna. Gdy znalazł się w kręgu światła serce znów zaczęło mu walić z powodu tremy, ale nawet nie zdążył się rozejrzeć po widowni – Basia otoczyła go ramionami i delikatnie, czule, zmysłowo pocałowała w usta. Odwzajemnił pocałunek, objął ją i przytulił. Jej dłonie powoli i delikatnie wślizgnęły mu się pod podkoszulek. Następnie bez pośpiechu zdjęła mu go przez głowę. Zobaczył, że uśmiechnęła się z zadowoleniem na widok nagiego od pasa w górę ciała. Przypomniał sobie, że Orchidea kilka razy, niby to w żartach mówiła, że lubi to, jak wygląda w samych jeansach lub jeszcze w kurtce jeansowej, ale z nagim torsem. Dłonie Basi błądziły po jego skórze – powoli, delikatnie, zmysłowo. Romantyczna muzyka dawała tło ich wysublimowanym pieszczotom.

Dłonie dziewczyny zbliżyły się do jego paska i rozpięły go. Znowu niespiesznie i delikatnie, zsunęła mu spodnie i bieliznę, całując go po drodze w szyję, pierś i brzuch. Udało mu się płynnie wyplątać z ubrania i stał przy niej nago, przyjmując jej czułe pocałunki. Wziął ją na ręce, przeniósł do łóżka i delikatnie położył na materacu. Zdjął jej koszulę, a ona dyskretnie zsunęła z siebie jedwabne spodenki.

Marek zupełnie zapomniał o tym, że są na scenie, a nawet o tym, że są na gali. Czuł wszechogarniającą miłość, spokój i intymność. Delikatne ruchy Basi, jej zmysłowy dotyk i powolne pieszczoty sprawiały, że zapomniał o wszystkich zmartwieniach i problemach. Było tylko tu i teraz, prawdziwe, pogodne szczęście. Poczuł, że jędrna, ciepła noga powoli go obejmuje i przyciąga ku niej. Dopiero teraz uświadomił sobie, że jego członek jest we wzwodzie. Położył się na dziewczynie i niespiesznie wniknął do jej środka – westchnęła z zadowoleniem, otoczyła go nogami i bardzo delikatnie przycisnęła do siebie. Poruszał się w przód i w tył w leniwym tempie, jak fale przypływu i odpływu. Jedną dłoń wsunął pod głowę kochanki i pieścił włosy, drugą obejmował ją w pasie i cieszył się jej ciałem. Zaczął odczuwać, że delikatnie wychodzi mu biodrami na przeciw. Całowała go w usta, potem w policzki, badała wargami skórę szyi i twarzy. Delikatnie szczypała ustami w ucho, potem pocałowała w brodę i znowu w szyję. Zapomniał o całym świecie, czuł się tak akceptowany i kochany jak nigdy w życiu.

Muzyka zmieniła się na „Sweet Harmony” The Beloved. Była niezwykle zmysłowa.

Marek zauważył, że oddech Basi przyspieszył, choć nadal był delikatny i cichy. Poczuł na członku lekkie skurcze, które z każdym powolnym ruchem stawały się nieco mocniejsze. Wreszcie dziewczyna ścisnęła go ramionami i nogami, wtuliła się weń i głęboko pocałowała, a jej ciało zaczęło drżeć. Trwało to dłuższą chwilę, aż musiała złapać oddech. Marek nie przestawał się poruszać, ale nie przyspieszał tempa, czuł się tak błogo i wspaniale, że nie chciał niczego zmieniać. Basia po chwili znów zaczęła wychodzić mu naprzeciw, a jej dłonie błądziły mu po plecach i delikatnie przesuwały się po pośladkach. Lekko przyciągnęła je do siebie, znów poczuł jej skurcze i zauważył, że drży. Ponownie musiała wziąć głęboki oddech, a następnie wróciła do zmysłowych pieszczot całego ciała. Oderwała się na chwilę od jego ust, i spojrzała mu w oczy. Przysiągłby, że widzi w nich błyszczące łzy. Uśmiechnęła się i szepnęła mu do ucha „jeszcze raz”. Uświadomił sobie, że dziewczyna przeżywa wielokrotny orgazm.

Nie przerywał swoich powolnych, delikatnych ruchów. Znów zaczęła drżeć, a wtedy zupełnie bez ostrzeżenia jego penis eksplodował nasieniem głęboko wewnątrz. Ścisnęła go nogami i rękami, wtuliła mu głowę ramię i trzymała tak dłuższą chwilę. Marek czuł niewysłowioną błogość i spełnienie. Basia delikatnie całowała mu ramię, szyję i w końcu usta.

Powoli wracała do nich świadomość tego, gdzie są i co robią. Marek pomyślał, że jej występ był najwspanialszy, ale nie zbierze zbyt dużo punktów, bo trzeba go było doświadczyć, nie wystarczyło oglądać. Spodziewał się krótkich kurtuazyjnych oklasków, lecz gdy Basia wstała się ukłonić, nastąpiła burzliwa owacja na stojąco. Prawdopodobnie po dwóch dniach wyuzdanych, rozpustnych ekscesów, których zwieńczeniem były te występy, ciepło i wrażliwość jej pokazu okazały się wspaniałą odmianą. Dziewczyna otarła łzy i uśmiechnęła się niepewnie. Marek wziął ją za rękę i zaprowadził na ubocze, gdzie mogli się ubrać.

– Dziękuję – powiedział – nigdy nie przeżyłem czegoś takiego.

– Byłeś wspaniały – odrzekła ciepło, po czym po chwili dodała z nutą wesołości w głosie – widzisz, nie trzeba było się niczego obawiać.

– To było magiczne – mówił dalej z zachwytem – ale wątpię, żebyś dzięki temu wygrała konkurs… tego trzeba było doświadczyć na własnej skórze.

– Nie szkodzi. Wydaje mi się, że wygrałam coś więcej niż konkurs – przytuliła go delikatnie, a on odwzajemnił jej czułość. Marzył o tym, żeby nigdy nie wypuszczać jej z ramion.

Konferansjer odezwał się po dłużej chwili dziwnym, zmienionym głosem:

– Bardzo państwa przepraszam – wyjąkał niepewnie – ale ja się po prostu wzruszyłem występem naszej uczestniczki. Seks to radość życia, celebracja cielesności, ale jeśli dołożyć do niego uczucie, dostajemy coś… nie do opisania. – Zamilkł znowu.

– Tak, to było wspaniałe – dodał już normalnym głosem – ale teraz czeka na nas ostatni występ, autorstwa naszej wspaniałej Mileny. Przygotowanie sceny chwilę potrwa, więc zapraszam do drugiej sali na lekki posiłek.

Rozdział XVI: Wielki konkurs – Milena

Gdy wrócili, ich oczom ukazał się dziwny wystrój na scenie. Po jednej strony stało biurko i krzesło, po drugiej trzy rzędy jakby ławek szkolnych – w każdym po trzy ławki i krzesła. Wszystko razem wyglądało jak sala klasowa. Marek przypomniał sobie, że Milena jest nauczycielką.

Rozpoczął się pokaz pod tytułem „lekcja historii”. Milena usiadła za biurkiem, a w ławkach usadowili się czterej faceci, mający grać rolę uczniów. Reszta krzeseł pozostała pusta. Marek zauważył, że jednym z aktorów był „kogucik” – świetnie mógł udawać ucznia liceum ze względu na swój młody wygląd.

– Dzisiaj na lekcji zobaczymy, jakimi przyrządami posługiwano się w średniowieczu – udawała prowadzenie lekcji Milena. Faceci markowali, że coś piszą w zeszytach, któryś rzucił papierowy samolocik w „klasę”.

– Oto narzędzie służące do karania złodziei, prostytutek, oszustów i innych drobnych przestępców – króliczki wepchały na scenę jakieś duże drewniane coś. Po dokładnym przyjrzeniu się Marek rozpoznał, że są to dyby. Wyglądały nieco inaczej niż te które kiedyś widział w muzeum – otwory na ręce i głowę ofiary były obite czymś miękkim, a z tyłu znajdowało się coś w rodzaju łóżka, , na którym można było w miarę wygodnie uklęknąć – więc nieszczęśnik nie musiał stać.

„Uczniowie” zaczęli coś do siebie gadać i zanosić się śmiechem. Nauczycielka zdenerwowała się.

– Kowalski! Spokój! Za karę zademonstrujesz klasie jak się tego używało – powiedziała podniesionym głosem. Okazało się, że rolę „Kowalskiego” odgrywał „kogucik”. Podszedł do dyb, ale udawał, że nie wie co robić, przymierzał się do urządzenia na różne sposoby, w końcu położył się na plecach, a nogi wsunął w otwory na ręce. Sprawiało to, że wyglądał jakby był na fotelu ginekologicznym. Wśród widzów przedstawienia rozszedł się cichy śmiech.

– Idioto, to nie tak! – denerwowała się nauczycielka.

– To może pani pokaże jak? – zapytał „Kowalski”.

– Patrz i ucz się – odpowiedziała zniecierpliwiona. Uklękła z tyłu dyb, ręce i głowę położyła na właściwych miejscach. Wtedy „kogucik” szybko zatrzasnął górną połowę dyb i wsunął skobel tak, że nauczycielka nie mogła się uwolnić. Uczniowie zaśmiali się gromko.

– Natychmiast mnie wypuść! Co ty sobie wyobrażasz! – powiedziała niby zdenerwowana Milena.

– No miałem pokazać jak karano, te, prostytutki, nie? – odrzekł na to „Kowalski”. – I myślę, że robiono to tak… – tu rozpiął rozporek, zsunął spodnie i podszedł do nauczycielki od tyłu. Udawała, że szarpie się z dybami, ale nie robiła tego zbyt energicznie. Przez widownię po raz kolejny przeszedł śmiech.

– Co ty sobie wyobrażasz! – mówiła podniesionym głosem. Tymczasem „uczeń” zsunął z niej getry i bieliznę, a następnie wtulił twarz w jej tyłek i zaczął zadowalać ją ustami. Milena zamknęła oczy i głośno westchnęła. Zaczęła szybciej oddychać, w rytm pieszczot „Kowalskiego”.

– Przes..tań… nattychmiast… – jęczała, ale jej ton przeczył treści słów.

Jej kochanek oderwał od niej usta i wsunął w nią swojego sterczącego już członka. Zaczął energicznie z nią kopulować, trzymając za biodra. Na jej twarzy, uwięzionej w dybach, malowało się podniecenie.

– Nowak… chodź tutaj… w… tej… chwili – wyjęczała pod adresem innego z uczniów. Wysoki mężczyzna podszedł do nauczycielki – tylko mocna wyobraźnia i przymrużenie oka mogły sprawić, że wyglądał na ucznia liceum.

– Wypuść… mnie… zaraz… albo postawię… ci… pałę… – jęczała w takt ruchów kogucika.

– Może najpierw postawi mi pani pałę – odpowiedział „Nowak” i wyjął penisa ze spodni. Żart był bardzo przaśny, ale widownia uprzejmie się zaśmiała. Mężczyzna przysunął członka do twarzy nauczycielki, która robiła co mogła by wziąć go do ust – nie było to takie proste, gdyż nie mogła sobie pomóc rękami. Tymczasem pozostali dwaj uczniowie zdjęli spodnie i ustawili się w pobliżu uwięzionej.

Kogucik jęknął, docisnął lędźwie do tyłka nauczycielki i chwilę tak postał, po czym się odsunął. Jego miejsce zajął następny „uczeń”. Milena zaczęła jęczeć coraz głośniej, wypuszczając od czasu do czasu penisa kochanka z ust. Po chwili trysnął na jej twarz, a jego miejsce zajął ostatni z aktorów.

Jęki trójki kochanków trwały dłuższą chwilę, po czym obaj faceci skończyli w swojej ofierze, wciągnęli spodnie i odeszli. Nauczycielka zaczęła się głośno domagać, żeby ją wypuścili, ale zaśmieli się tylko i zeszli ze sceny. Dłuższą chwilę stała taka półnaga, uwięziona w dybach i ociekająca nasieniem, aż Marek zastanawiał się czy było to częścią scenariusza i czy nie potrzebuje pomocy. Jednak po chwili na scenę, czyli do „sali lekcyjnej” wszedł nieco starszy facet w kombinezonie roboczym i z mopem w ręku.

– Dzięki bogu, pan dozorca! Niech mi pan pomoże się uwolnić, uczniowie uwięzili mnie i wykorzystali! – powiedziała do niego. Tymczasem on obszedł ją dookoła, obejrzał dokładnie, po czym zdjął kombinezon i podszedł do jej tyłka, mówiąc:

– Oj, nie ma pani dzisiaj szczęścia – po czym wsunął penisa w dziewczynę. Widownia znowu się zaśmiała.

Dalej była już tylko krótka kopulacja zwieńczona orgazmem „dozorcy”, który następnie uwolnił Milenę z dybów. Ukłoniła się z uśmiechem i odebrała brawa.

– I to było ostatnie przedstawienie w naszym konkursie – powiedział konferansjer – pani Milena zdecydowała się na podejście humorystyczne, co osobiście bardzo doceniam. Przed panami natomiast ogromnie trudne zadanie – ocena występów. Proszę się zastanowić przez godzinę, przypomnieć wcześniejsze pokazy, rozważyć ich wartość artystyczną, pomyśleć, jak na was podziałały i podjąć decyzję, jak przydzielić swoje trzy punkty. Za godzinę odbędzie się głosowanie, do tego czasu nasze piękne uczestniczki mają czas dla siebie – można skorzystać z prysznica, coś przekąsić, napić się drinka.

Faceci żywo dyskutowali o poszczególnych występach. Marek sam nie mógł się zdecydować jak głosować, wykluczył jedynie występ Darii oraz Mileny – nie były złe, ale nie mogły się równać z pozostałymi. W końcu postanowił dać wszystkie punkty Basi – to co z nią przeżył na scenie było wyjątkowe, nieważne, że widzowie nie mieli szansy doświadczyć tego samego.

Głosowanie było szybkie, ale liczenie głosów trwało dość długo. W końcu zaproszono uczestniczki spowrotem na salę i konferansjer zaczął odczytywać wyniki:

– Daria – pięć punktów – rozległy się lekkie brawa.

– Orchidea i Milena – po siedem punktów – kontynuował konferansjer. Brawa.

– Nasza pani doktor – dziesięć punktów – głośniejsze brawa.

– Uwaga, uwaga, ex equo drugie miejsce zajęły dwie panie – Anna oraz Barbara. I oczywiście, w takim razie pierwsze miejsce zajmuje nasza nieoceniona, niedościgła artystka – Agnieszka! – na sali rozległa się gromka owacja. Zwyciężczynie autentycznie się ucieszyły i zaczęły nawzajem ściskać i obejmować. Dziewczyny które nie wygrały zachowały się sportowo, i z uśmiechem winszowały swoim koleżankom. Następnie faceci podchodzili do laureatek i również im gratulowali.

Przejdź do kolejnej części – Gala Ishtar XVII: Zwieńczenie gali

Utwór chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie w całości lub fragmentach bez zgody autora zabronione.

Czytelniku, chętnie zamieścimy dobre opowiadania erotyczne na Najlepszej Erotyce. Jeśli stworzyłeś dzieło, które ma nie mniej niż 2000 słów, zawiera ciekawą historię i napisane jest w dobrym stylu, wyślij je na nasz adres ne.redakcja@gmail.com. Każdy tekst, który przypadnie do gustu Redakcji Najlepszej Erotyki, zostanie opublikowany, a autor dostanie od nas propozycję współpracy.

Przeczytałeś? Oceń tekst!

Tagi:
Komentarze

Kolejny dobry rozdział. A właściwie to nawet trzy. Jest w czym wybierać, każda z dziewczyn się postarała.

Nadgoniłam i była warto. Intrygująca historia, choć gdy czyta się wszystkie rozdziały ciągiem, czuć lekką monotonię i powtarzalność scenariuszy. Mam nadzieję, że Autor nie będzie przeciągał tej historii – myślę, że tylko by na tym straciła. Pora zmierzać już do finału.

Stwierdzam, że najbardziej w tej historii lubię Basię i Orchideę. Ciekawe, czy Marek mógłby skończyć z obydwoma dziewczynami, ale to chyba za wiele szczęścia 🙂

Napisz komentarz