Obowiązek (val)  4.24/5 (7)

6 min. czytania

Shivan Do, „ngang108”, CC BY-NC 2.0

Obudził ją trzask przekręcanego w zamku klucza.  Długie, czarne rzęsy uniosły się leniwie, odsłaniając wielkie, szare oczy. Przesunęła się i zapalając niewielką stojącą obok lampkę przetarła dłonią twarz. Poczuła nieprzyjemny dotyk skórzanej kanapy na nagich udach. Wstała i obciągnęła wygniecioną spódnicę, odsuwając na bok miękki koc. W tym samym momencie drzwi otworzyły się z cichym skrzypnięciem.

– Kochanie, to ty?

W odpowiedzi usłyszała jedynie lekkie trzaśnięcie i brzęk odkładanych kluczy. Podeszła bliżej.

– Martwiłam się. Wiesz, która jest godzina?

– Druga.

– Właśnie. Możesz mi powiedzieć, co się z tobą działo?

– Byłem na kolacji z klientem.

– Do tej pory? Jest noc…

– Owszem, trochę nam zeszło.

Z każdym słowem wchodził dalej, w głąb pokoju oświetlonego ciepłym światłem. Jak zwykle spokojny, zrównoważony, obojętny.

Usiadł w fotelu i spojrzał na nią poważnie.

– A ty? Dlaczego nie śpisz?

– Czekałam na ciebie…

– To dobrze. W końcu taka twoja rola, nieprawdaż?

Kiedy usłyszała jego niski, zacieniony kpiną głos zrozumiała, że zaraz zacznie się to, czego zawsze bezskutecznie starała się unikać. Uśmiechnął się.

– Chodź do mnie – wyciągnął dłoń w jej kierunku.

– Kochanie… Proszę, nie zaczynajmy znowu. Piłeś, jutro porozmawiamy, dobrze? Teraz się położymy, na pewno jesteś zmęczony. – Jej głos był ciepły, czuły, jakby chciała swoim spokojem zamaskować rodzący się w głowie strach.

– Chodź. – Jego dłoń wciąż trwała zawieszona w powietrzu.

– Skarbie, proszę..

– Wiesz, że nie lubię się powtarzać, prawda?

Zrobiła niepewny krok naprzód. Dotknęła delikatnie jego palców, wciąż jednak zachowując bezpieczny dystans. Wstał. Poczuła jak powoli zbliża się do niej, jak delikatnym ruchem odgarnia jej długie, kasztanowe włosy, jak sunie gorącym oddechem po jej szyi.

– Boisz się mnie? – usłyszała szept, a zaraz poczuła wilgotny język sunący po skórze, dotykający jej uważnie, wsuwający się powoli w ucho. Zadrżała. Serce biło coraz szybciej, tętniąc uciążliwym echem w pulsujących skroniach.

– No… Odpowiedz… Boisz się własnego męża?

Zaczął przesuwać dłońmi po jej ciele, spokojnie, bez pośpiechu, wsuwając się pod cienki materiał spódnicy. Poczuła ucisk na udach. Mocno i stanowczo zaciskające się na skórze palce.

– Nie, proszę. Nie chcę… – usłyszała swój własny,  niepewny głos.

– Ciii… Bądź grzeczna. – wyszeptał, a jego usta przesunęły się niżej, coraz śmielej całując szyję.

– Nie, puść mnie. Ja naprawdę nie chcę… słyszysz? – zaczęła delikatnie się odsuwać, próbując wyswobodzić ciało z coraz mocniejszego uścisku. – Proszę, zostaw… – Przywarł do niej jeszcze mocniej, przyparł do ściany, nie pozwalając się wyrwać.

– Kochanie błagam, puść mnie. Źle się czuję, nie mam ochoty…

– Ależ skarbie, nie musisz mieć ochoty, wystarczy, że masz taki obowiązek.

W żaden sposób nie przejmował się jej protestami. Drwiący, teatralnie czuły szept zmieniał się w coraz cięższy oddech. Nagłym, ostrym ruchem włożył dłoń między jej uda, odsuwając na bok cienką, koronkową bieliznę.

– Zostaw… – tym razem krzyknęła, odpychając go z całej siły. W tym samym momencie poczuła silny, palący ból na policzku

– Słuchaj szmato – powiedział cicho, chwytając ją nagłym ruchem za włosy i przyciągając twarz do swojej. – Bądź grzeczna, to wszystko będzie cacy. Sama wiesz, jak kończą się twoje durne przedstawienia, tak?

Poczuła piekące łzy, powoli napływające do oczu.

– Pytam… Tak? – Palce mocniej zacisnęły się na jej włosach. Pokiwała nerwowo głową.

Uśmiechnął się i popchnął ją z całej siły na ścianę. Poczuła przeszywające zimno. Zbliżył się powoli i wsuwając kolano między delikatne, kobiece uda zaczął rozpinać jej bluzkę. Ponownie spróbowała się oswobodzić, ale przywarł do niej mocno, uniemożliwiając jakikolwiek ruch.

W tej chwili poczuła na nim zapach innej kobiety.

Przesunął dłonią po piersiach okrytych jedynie czarnym, koronkowym stanikiem.

– Dobrze ci w nim. Nie wszyscy mężowie kupują swoim żonom takie ładne i drogie prezenty, wiesz? Nawet nie zdajesz sobie sprawy, ile kobiet chciałoby być na twoim miejscu. Daję ci wszystko, czego tylko zapragniesz, niczego ci nie brakuje, a ty jeszcze narzekasz. Nieładnie, kochanie. – oblizał jej wargi i mocnym, pewnym ruchem zdarł z niej cienki materiał. – Trzeba umieć okazywać wdzięczność… – zjechał ustami niżej, przesuwał teraz językiem wokół piersi. – Przecież wiesz, że i tak wezmę sobie to, co chcę wziąć. – Z każdym wypowiedzianym słowem mocniej wpijał się w bladą skórę. Zaczął całować jej brzuch, a palce mocno ścisnęły ciemne sutki. Stała nieruchomo, kiedy przygryzł je lekko, a potem zaczął ssać, tak jak dziecko ssie sutek matki. Ujął całe piersi w dłonie i uniósł je wysoko, nie odrywając ust. Wzięła głębszy oddech i zadrżała.

– Na kolana – wyszeptał unosząc twarz. Nie drgnęła. Patrzyła na niego szeroko otwartymi, błyszczącymi od łez oczyma.

– Już – usłyszała niecierpliwy, podniecony głos. Nie mogła się ruszyć. Nagle poczuła, jak chwyta ją za kark i z całej siły ciska jej ciało na podłogę.

Upadła, uderzając kolanami o twardy, drewniany parkiet. Docierał do niej tylko dźwięk odpinanej klamry i, zaraz potem, rozsuwanego zamka. Uniosła głowę i zobaczyła tuż przed swoją twarzą grubego, sterczącego penisa. Poczuła jak ociera się o wargi i powoli, choć stanowczo się między nie wsuwa.. Zaczął się poruszać się w jej ustach, coraz szybciej i szybciej. Starała się obejmować go całego, ale z pchnięcia były zbyt stanowcze. Wchodził do samego końca, blokując jej oddech. Łzy płynęły po twarzy, ślina ściekała z kącików ust. Przywarł do niej mocno biodrami, opierając jej głowę o ścianę, tym samym uniemożliwiając jakikolwiek ruch. Krztusiła się i próbowała go odepchnąć, ale chwycił ją za nadgarstki i uniósł wysoko, przytwierdzając mocnym uściskiem do zimnej, gładkiej ściany.

Nie wiedziała, ile czasu minęło, zanim wysunął się z jej ust. Uniosła się i chciała wstać, ale poczuła kolejny mocny, piekący policzek. Wsunął nogę między jej kolana, które wciąż opierała o podłogę. Popchnął ją do przodu i sam ukląkł za nią.

– Podwiń spódnicę.

Klęczała tak przed nim, ledwo utrzymując się na drżących nogach.

– No podwiń.

Nic. Nie drgnęła. Złapał ją za włosy i pociągnął głowę mocno w tył. Z jej gardła wyrwał się cichy okrzyk.

– Słuchaj dziwko, albo nauczysz się wykonywać polecenia, albo będziemy rozmawiać inaczej. Chcesz tego?  – szarpnął mocniej. – Chcesz?

Nie odpowiedziała. Chwycił jej rękę i wykręcił mocno do tyłu. Wrzasnęła.

– Nie słyszałem. Co mówiłaś, kotku?

– Nie, nie chcę tego. – powiedziała, drżąc z bólu.

Puścił.

– Tak też myślałem. Tak więc podwiń ładnie spódniczkę.

Uniosła obolałą dłoń i powoli zadarła materiał do góry.

Poczuła jak zdziera z niej majtki i nagłym ruchem wsuwa w nią palec.

Jęknęła, tym razem jednak z nieoczekiwanej przyjemności.

– No proszę. Czyli jednak nam się podoba? Jakie to urocze.

Odsunął dłoń i powoli zaczął wpychać w nią penisa. Znów krzyknęła. Nagle przyszyło ją  przyjemne ciepło. Poruszał się w niej miarowo, najpierw powoli, potem coraz szybciej.

Trzymał mocno jej biodra, samemu nadając tempo. Poczuła, jak zaczyna ją rozpychać, jak staje się coraz większy, jak pulsuje coraz mocniej. Nagle splunął na nią. Nie widziała co się dzieje, ale zaczęła odczuwać nieznany sobie dotąd dyskomfort. Dopiero po chwili zorientowała się, że jego palce penetrują jej odbyt. Ból, który czuła początkowo, zaczął zamieniać się w przyjemność. Dobiegły ją pierwsze skurcze. Brał ją mocno, z całej siły. Biodra obscenicznie odbijały się od jej pośladków. Czuła ogarniającą rozkosz, płynącą z kolejnych uderzeń, falowanie zwisających miękko piersi. Nagle jej ciałem targnął potężny skurcz. Ugięły się pod nią kolana. Oparła łokcie na podłodze. Z gardła dobywał się mimowolny, niekontrolowany jęk.

Cała płonęła. Nie panowała nad swoim ciałem. Przestała cokolwiek słyszeć, nic do niej nie docierało. Była jednym, wielkim spełnieniem.

Kiedy doszła do siebie, leżała bezsilnie na podłodze. Wypływała z niej wilgoć pomieszana ze spermą. Poczuła tylko, jak on przesuwa dłonią po jej nagich plecach i usłyszała cichy głos:

– Pamiętaj, że każdy ma swoje obowiązki…

Utwór chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie w całości lub fragmentach bez zgody autora zabronione.

Czytelniku, chętnie zamieścimy dobre opowiadania erotyczne na Najlepszej Erotyce. Jeśli stworzyłeś dzieło, które ma nie mniej niż 2000 słów, zawiera ciekawą historię i napisane jest w dobrym stylu, wyślij je na nasz adres ne.redakcja@gmail.com. Każdy tekst, który przypadnie do gustu Redakcji Najlepszej Erotyki, zostanie opublikowany, a autor dostanie od nas propozycję współpracy.

Przeczytałeś? Oceń tekst!

Tagi:
Komentarze

Interesujący portret toksycznej relacji, a jednak przynoszącej bohaterce spełnienie, choć jakby doświadczane wbrew sobie. Kolejne już na stronie opowiadanie o tym, że relacje międzyludzkie są skomplikowane i wymykają się łatwym klasyfikacjom.

Napisz komentarz