Lizbona – wersja oryginalna (seaman) Brak ocen

17 min. czytania

Jest to pierwotna wersja opowiadania o tym tytule. Przeczytaj również “Lizbonę” w wersji z 2014 r.

Obudził ją dźwięk esemesa. To „służbowy” telefon. Ucieszyła się, bo już od trzech tygodni nie otrzymywała wiadomości, a co za tym idzie – żadnej pracy. Urlop był czasem wskazany, ale nie aż tak długi.

Niespiesznie wstała z łóżka i poszła do łazienki. Powoli rozczesywała długie włosy, potem umyła twarz i zęby, zaczęła poranny rytuał higieny. Niecierpliwiła się na myśl o nowym zadaniu, ale postanowiła jeszcze nie odczytywać wiadomości – lubiła odsuwać w czasie nieznane rozkosze. Weszła pod prysznic, puściła gorącą wodę i powoli zmywała z ciała ślady nocnej senności. Ostrą gąbką szorowała krągłe, jędrne piersi, skórę na płaskim i umięśnionym brzuchu oraz pupie. Mocno wyszorowała się wpierw między udami, potem między pośladkami – zawsze zwracała uwagę na to, by ładnie tam pachnieć.

Powoli i metodycznie sprawdzała swoje ciało, maszynką do golenia i pęsetą usuwając pojawiające się włoski. Lubiła swoje zgrabne, gibkie ciało, lubiła kiedy było gładkie bez żadnego owłosienia. Dokładnie wygoliła szparkę i, wyginając się w przekomiczny sposób, również okolice odbytu. Potem uda i łydki, pachy i była gotowa. Na koniec puściła zimny strumień wody i chwilę stała w zapierającym dech w piersiach, lodowatym strumieniu.

Po kilku minutach, osuszywszy i nakremowawszy ciało, ubrała się w swój ulubiony różowy, króciusieńki szlafroczek od Victoria’s Secret i poszła do sypialni, odebrać wreszcie esemesa.

Jak zwykle, zawierał tylko jedno słowo – było to indywidualnie przydzielane, za każdym razem inne, hasło dostępowe do jej skrzynki mailowej. Tym razem było nim słowo „Ofelia”. Zawsze rozśmieszały ją te górnolotne hasła, ale cóż, ktoś po prostu chyba się nudził i mocno główkował, wymyślając je dla niej i jej podobnych.
Usiadła na sofie, zakładając nogę na nogę i otworzyła laptopa. Włączyła dostęp do sieci i wprowadziła adres strony kontaktowej, bardzo podobny do adresu jednej z popularnych przeglądarek. Dla niepoznaki strona ta po otwarciu łudząco przypominała tę przeglądarkę, a jeśli ktoś postronny próbował jej użyć, w niezauważalny sposób przekierowywała go na prawdziwą stronę. Dla wtajemniczonych wystarczyło kliknąć na jedną z ikonek na ekranie, aby przejść do logowania. Wbiła swój nick (równie wydumany i górnolotny jak hasło dostępu) i wprowadziła podane w wiadomości hasło. Skoncentrowała się, bo wiedziała, że ma 5 minut na zapoznanie się z przesłaną wiadomością. Po tym czasie mail samoczynnie wykasowywał się ze skrzynki.

W skrzynce – jak zwykle – była tylko jedna, najnowsza wiadomość. Nigdy nie było ich więcej. Kliknęła na tytuł i zaczęła czytać. Na szczęście tym razem zadanie było interesujące. Czasem zdarzały się jakieś głupawe robótki, ale dziś było inaczej.
Biznesmen, około pięćdziesięciu lat, nawet przystojny z tymi szpakowatymi włosami. Miejsce kontaktu – Lizbona, hotel Hilton. Szybko przeczytała wiadomość, zawierającą ważne informacje – kiedy, gdzie i co należy zdobyć. Wiadomość zawierała tak przez nią lubiany skrót – AMN, oznaczający „All Means Necessary”. Już wiedziała, że szykuje się ciekawa i bardzo rozrywkowa misja – niebezpieczna, seksowna i ostra. Taka, jakie lubiła.

Otworzyła załączniki, przeczytała profil mężczyzny, zawierający podstawowe informacje na temat jego osobowości i – hmmm… – preferencji seksualnych. Tak, zdecydowanie będzie miło, pomyślała. W drugim załączniku odnalazła bilety lotnicze i rezerwację w Hiltonie – pokój naprzeciwko wynajętego przez mężczyznę o szpakowatych włosach. Wszystko zaaranżowane było z największą dokładnością – jak zwykle zresztą.

Przed upływem pięciu minut Edyta wydrukowała rezerwacje, zapamiętała ważne szczegóły i wylogowała się z konta. Musiała się szykować, bo za sześć godzin miała lot .

***

Spakowała najpotrzebniejsze rzeczy: dwa komplety ubrań niezbędnych do wykonania zadania, dobranych zgodnie z preferencjami mężczyzny i odrobinę drobiazgów dla siebie. Zawsze pakowała minimalną liczbę rzeczy, a jej walizeczka była tak anonimowa jak tylko można – trzy pary majteczek, kosmetyki, wygodne kobiece dresy i ubrania „pracowe”. Żadnych śladów, które mogłyby wskazywać na jej nazwisko czy pochodzenie. Mężczyzna lubił kobiety w typie businesswoman. Zapakowała więc komplet składający się z dopasowanej spódniczki i żakietu w jasnoszarym kolorze, rezerwowo obcisłe spodnie, o których wiedziała, że doskonale podkreślają jej kobiecą figurę, do tego trzy pary ministringów (tylko takie majteczki nosiła), koszulę i eleganckiego t–shirta, oraz dwie pary czółenek na bardzo wysokim obcasie. Była gotowa. Wezwała taksówkę i pojechała na lotnisko.

***

Pokój był przytulny, jak zawsze w Hiltonie, z dużym, małżeńskim łóżkiem. Bardzo dobrze, pomyślała. Na recepcji czekała na nią przesyłka zawierająca niezbędne drobiazgi: różowe kajdanki i taki sam, duży wibrator, rezerwowe dokumenty tożsamości i pistolet Glock. Uśmiechnęła się pod nosem – wiedzieli co on lubi, ale wiedzieli też, co lubi ona.

Musiała się przygotować do zadania. Poszła do łazienki. Rozebrała się do naga i krytycznie obejrzała swoje ciało w dużym lustrze – była z siebie zadowolona. Duża częstotliwość seksu i nie mniejsza ćwiczeń pozwoliła jej utrzymać wzorową figurę oraz doskonałą formę. Nie za duże, jędrne piersi ze sterczącymi sutkami, które bardzo lubiły być gryzione, płaski, umięśniony brzuch, wygolone i zadbane krocze – wiedziała że jej cipka doprowadzała facetów do szaleństwa. Zapachem, tym że zawsze była gładka, że małe wargi sromowe rozchylały się, ukazując różowiutki środek. Lubiła swoją szaloną muszelkę. Poczuła napływające podniecenie – zbliżające się zadanie zawsze ją podkręcało. Niebezpieczeństwo i seks stanowiły dla Edyty najlepsze afrodyzjaki. Poczuła napływającą wilgoć, zobaczyła w lustrze, jak jej cipka puściła kropelkę soku.

– Skup się – mruknęła i weszła pod prysznic. Tym razem musiała umyć się dokładnie. Upodobania mężczyzny były dość specyficzne, a że sama miała bardzo mało zahamowań, wiedziała że potrzebne jej będą wszystkie otwory jej ciała –i to w dobrej formie.

W hotelu mieli bardzo praktyczne prysznice – wąskie główki, dające regulowany strumień wody. Idealne – pomyślała. Namydliła całe ciało, dokładnie podbrzusze i miejsce między pośladkami, ale wiedziała że musi być dokładniejsza. Westchnęła podniecona – będzie miło. Oparła się o wykafelkowaną ścianę łazienki, wypinając pupę. Woda była przyjemnie gorąca, para unosząca się w łazience rozluźniła Edytę. Powoli, masując wilgotny srom, zbliżyła do niego słuchawkę prysznicową. Strumień wody pobudził ją jeszcze bardziej, drażniąc nabrzmiałą łechtaczkę i wejście do pochwy. Ale ona wiedziała, że to miejsce jest już idealnie czyste.

Delikatnym ruchem wepchnęła sobie słuchawkę prysznica w tyłek. Było tak, jak się spodziewała, jak miała nadzieję. Weszła łatwo, z tą odrobiną bólu, który podniecał. Wepchnęła ją głęboko, palcami coraz mocniej masując cipkę. Gorąca woda rozlewała się po jej ciele, z zewnątrz jak i wewnątrz. Była coraz bardziej podniecona. Ruszała uchwytem prysznica w tył, w przód i na boki, mocno zaciskając mięśnie pochwy i odbytu. Soki płynęły już nieprzerwanie, gęstą falą zalewając uda i spłukiwane gorącą wodą, ściekały po nogach kobiety. Szczypała sutki, nie zapominając o pochwie, do której wpychała najpierw dwa, potem trzy, a na końcu cztery palce. Coraz głośniej oddychała, czując narastające podniecenie. Oparła się biodrem o ścianę, nieprzerwanie drażniąc się prysznicem i dłonią. Coraz szybciej, coraz mocniej. Sutki sterczały, zadarte, biodra falowały w uniesieniu, którego nie mogła już opanować. Doszła z głośnym, przeciągłym jękiem. Po intensywnym orgazmie powoli osunęła się na podłogę kabiny prysznicowej, ze słuchawką ciągle tkwiącą w jej tyłku.

Tak, pomyślała, to będzie dobry dzień.

***

Dwie godziny później miała już mężczyznę na talerzu. Postanowiła założyć dopasowaną spódniczkę, ściśle opinającą jej krągłe biodra oraz pośladki. Kształtność figury podkreślały buty na niebywale wysokim obcasie. Na górę założyła tylko żakiet, bez bluzki i bez stanika. Wiedziała, że przy każdym ruchu zaglądał jej w dekolt, domyślając się, że nie miała nic pod spodem. Drażnione przez materiał sutki podtrzymywały jej podniecenie, czuła jak majteczki kleją się do podbrzusza – tak bardzo była już mokra. On też był bardzo podniecony – po paru drinkach, podczas gorącego tańca czuła jego kutasa, twardego i wielkiego, jak ocierał się niby przypadkowo o jej pośladki lub biodro. To już niedługo – pomyślała i nieświadomie zadrżała w oczekiwaniu.

– Zimno ci? – spytał. Miał miły, głęboki głos i silne dłonie, a to już bardzo dużo. Do tego elegancko się ubierał i ładnie pachniał. Dlatego tak to lubiła – mogła rżnąć się z nieznajomymi, eleganckimi facetami (i nie tylko z facetami), dodatkowa dawka niebezpieczeństwa jeszcze ją podkręcała – i do tego firma dobrze jej za to płaciła. Lubiła czuć się jak dziwka. Wiedziała że to trochę chore, ale uwielbiała to uczucie.

– Nie – odpowiedziała, tuląc się do niego. – Ale nie chcę już siedzieć w tym barze. Chodźmy do pokoju.

– Do ciebie czy do mnie?

– Do ciebie – odpowiedziała. Bo cel jej przyjazdu był w jego pokoju.

– Dobrze, kochanie, chodźmy.

Wstali i mocno objęci ruszyli w stronę wind.

***

Mężczyzna zaczął w windzie. Mocno przytulił Edytę do siebie, obłapując ją i ściskając jej pełne pośladki. Odpychając go obiema dłońmi, starała się unikać jego zachłannych ust.

– Nie! Za kogo ty mnie masz? – zapytała, całkiem wbrew swoim odczuciom. Podniecenie narastało w niej bardzo szybko, cipka pulsowała nieprzerwanie.

– Za małą, spragnioną szmatkę, którą dziś zerżnę – mruczał, ugniatając dłońmi tyłek kobiety. Czuła na swoim brzuchu jego sztywnego kutasa i z trudem powstrzymywała się, żeby za niego nie złapać. Lubiła, gdy tak do niej mówiono.

– Nie jestem taka, jak myślisz – odparła, dalej prowadząc grę.

– Nie? – odchylił nieco głowę do tyłu, odrywając jedną dłoń od jej pupy. – Naprawdę? Zobaczymy!

Przycisnął ją do ścianki windy, wpychając rękę pomiędzy jej uda, sięgając palcami krocza.
– Mmmm, mokra – zamruczał. Udało mu się w końcu pocałować pełne, wymalowane wyzywającą czerwienią usta, wepchnął jej język w gardło i jednocześnie zaczął drażnić wejście do pochwy. Nie miała siły dalej grać, uległa podnieceniu w mgnieniu oka. Przywarła całym ciałem do mężczyzny, obejmując go jedną nogą i ułatwiając w ten sposób dostęp do swego łona. Złapała go za włosy, chłonąc jego język, ślinę, smak. Odpowiedział wzmożeniem pieszczot, odginając paseczek stringów i wbijając w nią palec. Wygięła ciało w łuk, odrywając na chwilę swoje usta od niego.

– Taaak, mocniej – zamruczała, zanim znów ją pocałował, mocno i namiętnie.
Oderwał drugą dłoń od jej pośladka i położył na piersiach, obłapując obydwie naraz. Poczuł sztywne sutki pod materiałem żakietu i zaczął gwałtownie ugniatać biust. Wiła się pod dotykiem mocnych, zachłannych rąk, pod natarczywym językiem, pod naporem sztywnego, imponującego swymi rozmiarami członka.

W końcu winda dotarła na ich piętro i zatrzymała się z cichym dźwiękiem. Oderwali się od siebie na sekundę i wyskoczyli z kabiny, niemal wpadając na dwie starsze panie, stojące na korytarzu. Oburzone spojrzenia kobiet wywołały w nich dziką radość. Kiedy biegli w kierunku swych pokoi, próbowała opędzić się od jego dłoni i obciągnąć spódniczkę, która nie wiadomo jak zawędrowała wysoko na biodra. Gonił ją i podszczypywał wyeksponowane, nagie pośladki. Dopadł Edytę – czy też raczej dała mu się złapać – tuż pod jego drzwiami. Przycisnął ją do ściany korytarza, znów wpychając dłoń pod spódniczkę i język do ust. Jakoś udało mu się wyciągnąć plastikowy klucz i oboje wpadli do pokoju, ona plecami na podłogę, on całym ciężarem ciała na nią. Tylko jej treningowi i doskonałej formie fizycznej zawdzięczała, że upadła miękko, nie obijając się o nic, ale zrobiła to podświadomie, ponieważ zajęta była jego paskiem od spodni – chciała w końcu mieć jego kutasa dla siebie. Po chwili penis wydostał się na zewnątrz i poczuła dłonią jego rozmiar, wagę, wielkość główki. Aż syknęła między jednym pocałunkiem a drugim – był ogromny. Czuła jego soki wydostające się już na zewnątrz, jego ostry, męski zapach. Chciała go mieć.

Przypominając sobie o grze, którą prowadzili, odepchnęła go od siebie i odwróciła się, uciekając na czworaka w głąb pomieszczenia. Dopadł ją, chichoczącą, z gołym tyłkiem wypiętym w jego stronę, tak, że widział, jak bardzo jest mokra między udami. Miał już wydobytego ze spodni penisa i dwie wolne ręce, przez co zwycięstwo nad nią nie nastręczało mu trudności. Jedną dłonią przycisnął kobietę do dywanu, drugą zerwał z niej cieniuteńkie majteczki.

– Teraz dostaniesz to, na co zasługujesz, ty mała zdziro – mruczał, masując dłonią jej srom. Zadrżała, z twarzą wciśniętą w podłogę i wypiętym tyłkiem. Tego właśnie pragnęła – mocnego, ostrego seksu. I jego wielkiego przyrodzenia.

Bez dalszych pieszczot zaczął wciskać członka w jej mokrą szparkę, która pod wpływem wcześniejszych pieszczot palcami zrobiła się nabrzmiała, czerwonawa i cała lśniła od wydzielin. Mimo, że była taka mokra, wchodził w nią z trudem. Czuła, jaki jest wielki, sama wypychała biodra do tyłu, żeby ułatwić mu penetrację. Główka weszła cała, potem poszło nieco łatwiej. Soki wypływały z niej w takich ilościach, iż miała wrażenie, że zaraz tryśnie pod naporem jego kutasa. Wdzierał się w nią coraz głębiej, aż dotarł do końca jej pochwy, po czym zaczął ją brać rytmicznymi, mechanicznymi, głębokimi pchnięciami. Wiła się pod nim, ale nie puszczał jej, silnym ramieniem przyciskając do podłogi, wymuszając całkowitą uległość i poddanie. Do mlaszczących odgłosów towarzyszących jego ruchom dołączyło sapanie i jej coraz głośniejsze jęki. Była w ekstazie.

A on nie zamierzał jej odpuszczać. Drugą ręką raz za razem wymierzał Edycie mocne klapsy, aż pośladki nabiegły krwią i obrzękły. Wtedy przestał i położył palce na wygolonym wejściu do jej odbytu.

– Zobaczymy, jak czuje się twoja druga dziurka, mała suczko – powiedział, wpychając obydwa palce naraz w głąb jej odbytu. Czuła wyraźnie, jak musiał pokonać opór mięśni, a potem wniknął na całą ich długość. Czuła, jak napiera nimi w środku, zwiększając jej doznania i jeszcze mocniej pchając ku orgazmowi. Penis poruszający się w pochwie i dwa palce w tyłku, tak blisko siebie, że czuła jak ocierają się o siebie przez cienką warstwę mięśni, stanowiły niezwykłą stymulację. Jeszcze chwila i poczuła eksplozję od której zadrżały jej podkurczone nogi, a dłonie bezwiednie zaciskały się na piersiach, szarpiąc za sterczące sutki. Orgazm był mocny i długi. Czując, jak mięśnie jej ciała kurczowo zaciskają się na jego palcach i członku, mężczyzna gwałtownie przyspieszył. Po chwili, odchylając głowę do tyłu, wystrzelił w nią swoją gorącym nasieniem, które wypełniło pochwę do granic możliwości.

Czuła zalewającą ją falę nasienia i to uczucie jeszcze przedłużyło jej własny orgazm.

Po jakimś czasie, gdy minęła już pierwsza fala rozkoszy, Edyta opanowała drżenie nóg i mogła delikatnie uwolnić się od tkwiących w niej palców i ciągle nabrzmiałego członka, odwróciła się ku kochankowi, szeroko rozchylając uda. Ujęła go za dłoń, której użył do zgwałcenia jej tyłka i zbliżyła ją do swojej twarzy. Patrzył na nią w oczekiwaniu. Powoli otworzyła swoje usta i wsunęła jego palce do środka. Nie wiedziała, których użył, więc włożyła najpierw dwa największe, a potem wcisnęła jeszcze serdeczny i mały. Drugą ręką powoli masowała swoją pulsującą cipkę, czując bijące z niej ciepło. Mężczyzna zareagował szerszym otwarciem oczu, widziała jak jego członek drgnął i powoli zaczął się podnosić. Oblizała po kolei wszystkie palce tkwiące w jej ustach. Ale chciała podniecić go jeszcze bardziej. Odsunęła jego dłoń od twarzy i przesunęła ją między swe uda. Powoli, rytmicznie zaciskając mięśnie zaczęła wypychać na nią spermę. Gdy miał już w ręku pełno własnego nasienia, podniosła ją do ust i zaczęła zlizywać. Słyszała, że oddech mężczyzny się przyspieszył, widziała że zaczął drugą dłonią gładzić swojego naprężonego, błyszczącego i gotowego znów do akcji kutasa.

Zlizawszy resztkę spermy, Edyta podniosła się na nogi i powiedziała:

– Poczekaj tu, kochanie, przyniosę coś, co może nam się przydać.

Nie zdążył nawet odpowiedzieć, a ona już wybiegła na korytarz i wskoczyła do swojego pokoju. Szybko zdjęła z siebie wygniecioną i mocno sponiewieraną spódniczkę oraz żakiet, wskoczyła w świeże stringi i zgarnęła leżące na łóżku wibrator i kajdanki. Jednym susem przesadziła korytarz, błyskając zaskoczonemu boyowi hotelowemu swoim zgrabnym tyłeczkiem i znalazła się w pokoju naprzeciwko.

Mężczyzna siedział w fotelu, w oczekiwaniu na nią leniwie pieszcząc członka. Bez zbędnych słów uklękła przed nim i przejęła jego penisa. Powoli zaczęła masować go ruchami w górę i w dół, wsuwając palec pod napletek i drażniąc paznokciem żołądź. Dostrzegła na jej czubku kropelkę soku i łakomie ją zlizała.

Klęcząc przed nim w samych stringach i wypinając kusząco pupę, powoli otworzyła usta i objęła nimi członka. Westchnął z rozkoszy, czując ciepło jej śliny oraz zręczny języczek drażniący główkę penisa. Zaczęła intensywnie masować go wargami, nie przerywając pieszczot językiem. Jedną dłonią trzymała kutasa u nasady, drugą masowała jego wielkie jądra. Mężczyzna bardzo się podniecił, wypiął mocno biodra, wpychając swoją armatę głębiej w jej gardło. Edyta również poczuła falę podniecenia, rozchodzącą się od krocza i ogarniającą całe ciało. Chciała go mieć, chciała go połknąć całego, żeby wiedział, jaka jest biegła w tej sztuce.

Wciągała kutasa coraz głębiej i głębiej do gardła, pragnąc dotrzeć tak daleko, jak tylko można. Mężczyzna chwycił ją od tyłu za głowę i pomagał, wpychając członka do jej ust. Czuła jego wielkość oraz pulsowanie, podniecało ją to, była już cała mokra na dole. Otwierała usta najszerzej, jak mogła, wypychając język tak, by zrobić więcej miejsca dla długiego członka, wbijającej się w jej gardło. Łzy napływały Edycie do oczu, rozmazując nieskazitelny makijaż, ale nie zwracała na to uwagi. Chciała po prostu zaspokoić tego wielkiego, nabrzmiałego i żylastego kutasa.

Kiedy dotarła wargami do nasady penisa, miała wrażenie, że jego czubek tkwi w jej przełyku. Facet pochylił się do przodu, łapiąc ją za pośladki i wkładając palce do tyłka, nieświadomie wpychając się jeszcze głębiej w jej usta. Czuła, że członek sztywnieje i nabrzmiewa jeszcze bardziej. Jeszcze dwa, trzy pchnięcia biodrami i zaczął wpompowywać w nią drugą porcję spermy. Połykała wypływające z niego nasienie, słonawe i gorące, masując jednocześnie jądra i kręcąc pupą na wbitych w nią palcach. Nie chciała uronić ani kropli. Wytrysk był jednak zbyt obfity. Nie dała rady wszystkiego przełknąć i musiała gwałtownie cofnąć głowę. Trochę nasienia wyciekło spomiędzy pełnych warg, a ostatnie krople wystrzeliwującej z penisa spermy spadły na jej na policzek, na oko, na wargi. Przerwała pieszczenie drgających jąder i zagarniała niecierpliwymi palcami spermę z twarzy do ust. Łaknęła tego słonawego przysmaku, chciała go mieć tylko dla siebie.

Mężczyzna widział jej narastające podniecenie i nie czekając na jakąkolwiek przerwę, podniósł Edytę z klęczek. Ułożył ją na brzegu posłania, pośladkami do góry. Bez namysłu odciągnął na bok cieniusieńki sznureczek stringów, niecierpliwie wtargnął w jej mokrą pochwę i zaczął gwałtownie penetrować swym penisem, który ku uciesze Edyty nie miał zamiaru mięknąć.

– Pięknie to zrobiłaś, suko, pięknie mnie wylizałaś – mruczał między jednym a drugim pchnięciem. – Połknęłaś cały strzał tak, jak należy. Teraz, w nagrodę zerżnę cię tak mocno, jak na to zasługujesz.

– Dobrze, zerżnij mnie swoim wielkim kutasem, błagam, pragnę tego, chcę go czuć – wyła w rytm jego szybkich uderzeń. Odgiął się lekko do tyłu i chwycił za leży obok na pościeli, różowy wibrator.

– Teraz będziemy cię rżnęli razem, ja i pan różowy – stwierdził, zwalniając na chwilę tempo.

Napluł na sztucznego członka i, rozsmarowawszy ślinę, zdecydowanie wepchnął go w odbyt Edyty. „Boże, nie wytrzymam tego dłużej” – pomyślała, podskakując na dwóch kutasach i wciąż pragnąc więcej.

– Mocniej, błagam, jeszcze mocniej – szeptała, a on przyspieszył, zgodnie z jej prośbą. Całe łóżko trzeszczało i podskakiwało, jej pochwa ociekała taką ilością wydzieliny, że oboje byli nią oblepieni.. Czuła silne pchnięcia mężczyzny, a także to, jak kręci wibratorem w jej tyłku, Zwiększał w ten sposób moc jej doznań. Balansowała na krawędzi bólu pomieszanego z rozkoszą, dokładnie tak, jak lubiła najbardziej. Chciała jeszcze mocniej, jeszcze więcej, jeszcze ostrzej…

Nagle przerwał, wysuwając jednocześnie swojego członka i wibrator z podnieconej kobiety. Nie zdążyła jednak zareagować, a poczuła gorącą żołądź ocierającą się o jej wargi sromowe. A po chwili drugą. Zdziwiona podniosła głowę, nie wiedząc, co mężczyzna robi z jej ciałem. On tymczasem bez pośpiechu wepchnął w nią swego kutasa, a potem, również powoli, wcisnął w też różowy wibrator. Edyta poczuła jak jej pochwa jest rozciągana do granic pojemności przez tą podwójną penetrację. Zasyczała z bólu i podniecenia. Tego jeszcze nikt z nią nie próbował.

– Uważaj – jęknęła. – Delikatnie…

– Cicho, suko. Wiem, czego potrzeba twojej cipie – odwarknął, mocniej napierając biodrami i wpychając głębiej wibrator. Sapał przy tym niczym parowóz. „Mam nadzieję, że mi tu nie padnie, przynajmniej nie przed moim orgazmem” – przemknęło jej przez głowę.

Ponownie zwolnił, tym razem synchronizując ruchy frykcyjne z wkładaniem wibratora. Jęczała i podrygiwała w rytm jego pchnięć. Widać było, że podoba jej się to co jej robił. Postanowił zmienić pozycję. Wysunął się z Edyty i przyciągnął ją ku sobie. Pocałowali się mocno i głęboko. Poczuł jeszcze smak swojego nasienia w jej ustach. Usiadł w fotelu i zachęcająco kiwnął na nią trzymaną w ręku zabawką. Podeszła, przygryzając czubek kciuka białymi zębami, następnie odwróciła się, ukazując mu swój rozkoszny tyłek. Przez chwilę drażniła się, kręcąc nim przed jego twarzą. Na wprost fotela, na przeciwległej ścianie zawieszone było lustro, dzięki czemu Edyta widziała twarz mężczyzny i doskonale wiedziała, jak reaguje na jej kuszące ruchy. Chwilę napawała się tym uczuciem totalnej kontroli, potem ugięła kolana, złapała za jego członka i wsunęła jego błyszczącą żołądź między swe pośladki.

– Zerżnij mnie w tyłek, mocno – powiedziała, powoli nadziewając się na niego. Wielki i napęczniały, z oporem wchodził w ciasne wnętrze. Jęczała i kręciła biodrami, prężąc swoje młode, gibkie ciało. Powoli, bardzo powoli przyjęła go w środku całego. Zaczęła podnosić się i opadać, dłońmi ściskając piersi i szczypiąc sterczące sutki.

Za każdym razem wchodził w nią do końca. Coraz bardziej podniecał go widok jej roztańczonego, zgrabnego ciała. Czuł, jak mięśnie szczelnie opinają jego członka. Nie mogąc się powstrzymać, złapał Edytę za biodra i przyciągnął do siebie z zamiarem zwiększenia tempa. Ona wspięła się stopami na szerokie podłokietniki skórzanego fotela i dłońmi wsparła o siedzisko, wysoko unosząc pupę i jęcząc w rytm jego pchnięć. Miał teraz idealny widok przed sobą – krągłe półkule jej pośladków i jego kutas, wnikający pomiędzy nie. Mocno przytrzymał dziewczynę i zaczął się w nią gwałtownie wbijać. Czuła jego narastające podniecenie – penis zdecydowanie spęczniał, do jej jęków dołączyły jego westchnięcia. Ale potrzebowała czegoś jeszcze. Jej tyłek był rozkosznie wypełniony, ale szparka domagała się uwagi. Nie mogła znaleźć nigdzie pod ręką wibratora, więc zaczęła masować opuchniętą, nabrzmiałą łechtaczkę i wargi sromowe. Wciąż było jej za mało. Czuła, że mężczyzna zaczyna zbliżać się do orgazmu i musiała zrobić coś ze swoim niezaspokojeniem – i to szybko.

Wsunęła w swoją pochwę dwa palce. Poprzez cienką warstwę mięśni czuła jego męskość, wnikającą raz za razem w jej odbyt. Podniecenie narastało z każdą sekundą, więc wepchnęła następne dwa. Mężczyzna jeszcze przyspieszył, pośladki Edyty klaskały, obijając się o jego brzuch i krocze. W gorączce nadchodzącego orgazmu zwinęła dłoń w tulejkę i zaczęła ją w siebie wpychać. Powoli kciuk i reszta dłoni zmieściły się w jej pulsującej, gorącej szparce. Mężczyzna wyczuwał, co ona robi, odchylił głowę i spojrzał w lustro naprzeciwko fotela. Ich spojrzenia napotkały się. I wtedy nadeszła rozkosz – dla obydwojga niemal równocześnie. Edyta czuła skurcze eksplodującego nasieniem kutasa, czuła jak strzela w nią trzecim już dziś ładunkiem. Sama również dotarła do orgazmu. Megaorgazmu. Czasami miewała takie finisze. Czuła, jak ekstaza uderza w nią falą, za którą przyszły następne. Nie mogła, nie chciała przestać szczytować. Nie wiedziała, czy mężczyzna całkiem już skończył, nie czuła czy w niej jeszcze jest. Ważny była tylko przyjemność.

Nie wiedziała, jak długo dochodziła do siebie. Nieistotne. Odzyskała równowagę leżąc na łóżku, Mężczyzna wtulał się w jej plecy. Coś tam mamrotał, pytając się czy wszystko okej.

– Tak, głuptasie – odparła, śmiejąc się. Dawno nie miała takiego orgazmu. Dawno.

***

Reszta zadania przebiegła szybko i sprawnie. Kiedy wyszła spod prysznica, zostawiając kochanka myjącego sobie włosy, przygotowała mu drinka z zawartości minibarku. Do szklanki dosypała odrobinę substancji usypiającej, ukrytej w schowku wewnątrz wibratora. Mężczyzna jeszcze przez chwilę po wypiciu drinka rozmawiał z nią jak gdyby nigdy nic, po czym spokojnie zasnął w fotelu.

Szybko przeszukała kieszenie jego spodni. Odnalazła klucze do małej, skórzanej walizeczki, stojącej przy oknie. Otworzyła ją, ale nie znalazła tego, po co tu przyszła. Spokojnie rozejrzała się po pokoju. Na pewno nie schował tego do sejfu hotelowego, zbyt łatwo można było takie sejfy otworzyć. A więc gdzie?

Czarną kopertę, cel jej wizyty w Lizbonie znalazła w wewnętrznej kieszeni jego marynarki. Była ona tak sprytnie skrojona, że wcześniej, przytulając się do niego, nie wyczuła koperty. Oceniając jej wagę w dłoni, uśmiechnęła się lekko – trzymanie czegoś tak ważnego przy sobie doskonale pasowało do profilu śpiącego przed nią, szpakowatego mężczyzny .

Włożyła czarne ministringi i, ostrożnie wyjrzawszy na korytarz, przebiegła do swojego pokoju. Nie tyle bała się, że ktoś ją zobaczy nagą. Nie chciała raczej, by ktokolwiek wiedział, o której godzinie wyszła z jego pokoju. Dwadzieścia minut później, nie wymeldowawszy się na recepcji, siedziała już w taksówce wiozącej ją do innego hotelu. Rano była w domu. Zgodnie z instrukcjami przekazała osobie kontaktowej czarną kopertę, oczywiście nie otwierając jej. Po czterdziestu ośmiu godzinach otrzymała przelew od swoich pracodawców.

Głupcy, mogłaby to robić za darmo.

.

Aby pobrać ebooka z powyższym tekstem w formatach pdf, epub, mobi:

Zajrzyj http---chomikuj.pl-Najlepsza_Erotyka2 (2)

.

Utwór chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie w całości lub fragmentach bez zgody autora zabronione.

Czytelniku, chętnie zamieścimy dobre opowiadania erotyczne na Najlepszej Erotyce. Jeśli stworzyłeś dzieło, które ma nie mniej niż 2000 słów, zawiera ciekawą historię i napisane jest w dobrym stylu, wyślij je na nasz adres ne.redakcja@gmail.com. Każdy tekst, który przypadnie do gustu Redakcji Najlepszej Erotyki, zostanie opublikowany, a autor dostanie od nas propozycję współpracy.

Przeczytałeś? Oceń tekst!

Tagi:
Komentarze

Witajcie!
Z dużą obawą podpisuję się pod tą publikacją. Dlaczego? Chociaż był to mój debiut na DE (a minęło już kilka lat), a może właśnie dlatego, zdaję sobie sprawę z wad tego tekstu. Prosząc o dużą dozę wyrozumiałości, zapraszam do lektury. Być może porównanie obu wersji Lizbony pozwoli Wam, drodzy Czytelnicy, dostrzec jakiś progres w moim pisaniu, na co po cichu liczę.

Przepraszam jednocześnie Koleżanki i Kolegów z Redakcji oraz Was, Czytelnicy NE, za moją nieobecność ostatnimi czasy, ale bywa tak, że realne życie dopada człowieka w najmniej oczekiwany sposób.

Pozdrawiam, seaman.

Spokojnie Autorze, po skończonej lekturze mogę powiedzieć, że jest całkiem dobrze. Muszę jeszcze porównać z nowszą wersją, którą czytałem dawno, dawno temu, żeby zobaczyć progres, ale samo w sobie opowiadanko jest bardzo sympatyczne!

Absent absynt

Absyncie, za poprawę jakości tego tekstu winien jestem podziękowania Megasowi, który – jak na Naczelnego przystało – pochylił się nad nim z uwagą i poświęcił odrobinę swego cennego czasu na korektę mych wypocin.
A jeśli daje się tę Lizbonę czytać (nie miałem nawet czasu rzucić na nią okiem) to bardzo się cieszę i tym bardziej salutuję Megasowi.

Seaman

Seamanie,

to prawdziwa przyjemność móc przywrócić takie opowiadanie Czytelnikom. A korekta nie była zanadto kłopotliwa 🙂

Pozdrawiam
M.A.

Zdecydowanie bardziej optymistyczne opko niż pozniejsza wersja. Czuć entuzjazm pisania, zwłaszcza opisywania samego aktu miłosnego. Dzieło jakby z trochę innych czasów 🙂

Moim skromnym zdaniem, lepsze niż wariant z 2014 :>

Jarek

Widzę tu wyraźne odniesienie do Pulp Fiction. Tam też nie było wiadomo, co skrywa tajemnicza walizeczka. No ale Tarantino zabrakło może odwagi, a może inwencji na tak gorące sceny, jak te opisane powyżej!

Kiedy przeczytałam oba teksty noszące tytuł "Lizbona" zorientowałam się że to nie są dwie wersje, ale właściwie różne opowiadania. Czytając Lizboną z 2014 rzeczywiście widać o wiele bardziej rozwinięty kunszt pisania. Nie to, żeby starsza Lizbona była źle napisana. Napisana jest dobrze, dodatkowo ma jakąś energię którą czuć w czasie czytania.
Nie mogę zdecydować która jest lepsza 🙂

Pozdrawiam

Świetna lektura!

Lurker

Napisz komentarz