Przekleństwo Ekstazy cz. III [Rework] (Frodli)  3.55/5 (6)

10 min. czytania
Josh P feb 9 2008

Tommaso Galmacci(SOLIDToM), „Plain simple barbarian”, CC BY-NC-ND 3.0

– Bardzo interesujące. – król Efellas pokiwał zadowolony głową.

Oron wrócił z jednej z wielu misji zwiadowczych w Narodzie. Tym razem przynosił wieści, o których mało powiedzieć, że były dobre. Agent zdobył egzemplarz tajnych rozkazów chana, dzięki czemu uzyskali dostęp do wzoru pieczęci używanej tylko na wyżynach władzy odwiecznego wroga. Zanim dzikusy zza bagien się połapią, być może uda się pomieszać im nieco szyki. Dodatkowo Półork pozbył się jednego z generałów korzystającego akurat z wywczasu. Zadziwiające, jak słabo strzeżone bywają najważniejsze osoby w państwie zwłaszcza, gdy korzystają z usług domu uciechy.

– Świetnie się spisałeś. Zgłoś się do skarbnika po zaległy żołd, zabaw się na mieście i wróć za dwa dni.

– Oczywiście, królu. – Oron ukłonił się nieznacznie (właściwie skinął głową) i odwrócił, sposobiąc się do wyjścia z komnaty.

– Oronie, od dawna mam na końcu języka pytanie, które chciałbym w końcu zadać. Pamiętam, że służyłeś już mojemu dziadowi. I jego dziadowi. I wcześniej też. Ile masz lat?

– Jestem prawie tak stary, jak twoja dynastia. Ale niewiele młodszy. – odparł szczerze szpieg. Mało ludzi znało prawdę. Poza kolejnymi królami Rimonu, w zasadzie tylko kilka wiedźm i nieliczni żyjącyprzyjaciele. Przy czym przyjaciół na przestrzeni lat nazbierało się parę dziesiątek. – Coś mi się jednak zdaje, że już niedługo zabawię w twojej służbie. Czuję, że nadchodzą poważne zmiany.

Ukłonił się ponownie, wycofał do drzwi, otworzył je i opuścił pokój. Lubił tego faceta. Dawno już Rimon nie miał króla poniżej trzydziestki. Ten był nie tylko młody, ale też niezwykle energiczny. Po niecałej dekadzie jego panowania królestwo miało za sobą trzy wojny, w tym dwie wygrane i jedną nierozstrzygniętą, zakończoną dość korzystnym rozejmem. Oczywiście Oron w dość znaczący sposób przyczynił się do sukcesów monarchy. Pomimo sporych gabarytów (ponad dwa metry wzrostu, a bary szerokości niejednej futryny) świetnie radził sobie w akcjach dywersyjnych, gdzie zwinność i szybkość nierzadko liczyły się bardziej od siły. Miał czas, by wszystkiego się nauczyć: zarówno szermierki, jak i akrobacji. Przed wiekiem zaczęło się trzecie millenium jego życia.

– Och, Oron, wróciłeś do stolicy?! – usłyszał za plecami podniecony ze zdziwienia, ciepły, kobiecy głos.

– Bądź pozdrowiona, Wasza Wysokość. – przywitał ją ukłonem – To radość dla mnie widzieć moją królową w dobrym na stroju na widok pokornego sługi Imperium.

Roześmiała się.

– Nie chrzań, chodź do mnie. Mam dobre wino.

Komnaty królowej leżały w sąsiedztwie pokojów małżonka, a sama Rychela opuszczała je tylko na noc, którą spędzali w alkowie. Nieustannie od sześciu lat. Oboje uchodzili za bardzo jurnych, ich krzyki nocami słyszała połowa zamku, mimo to wciąż nie mieli potomka. Może to wydawać się nienaturalne w przypadku trzydziestoletniego mężczyzny i dwudziestoczteroletniej kobiety, ale tak było. Sama królowa nie rozpaczała z tego powodu, aczkolwiek nieraz przebąkiwała, że następca tronu powinien przyjść na świat jak najszybciej. Krążyły słuchy, jakoby nie była zdolna zajść w ciążę, ale ani Rychela, ani Efellas nigdy tego nie potwierdzili. Oron też uważał, że z jej Kwiatem Lotosu wszystko w porządku.

W pokoju dziennym królowej spędzili tylko kilka minut. Kobieta szybko przebrała się i opuściła z Półorkiem pałac. Incognito czuła się swobodniej. Król praktycznie nie odwiedzał jej w dzień, toteż nierzadko wymykała się ze swych komnat, abyzakosztować życia wśród prostych ludzi. Sama przecież pochodziła z gminu. Poza tym Rychela i Oron zawsze spędzali ze sobą czas w zamtuzach, gdzie wynajęcie pokoju na kilka godzin nie stanowiło problemu. Mieli nawet upatrzony jeden, od dwóch lat zabawiali się tylko tam. Dzięki temu nie ryzykowali nakrycia przez służbę.

– Dawno się nie widzieliśmy. – przywitała ich ponętna, pulchna brunetka.

– Podróżowałem. – odparł Oron – Trzynastka jest wolna?

– Jasne… Dla ciebie zawsze. – omiotła go spojrzeniem zdradzającym, że nie tylko królowa miała przywilej chodzenia z Półorkiem do łóżka. Rzecz jasna nie uprawiali seksu, inaczej już by nie żyła. Na ladzie zabrzęczała sakiewka, a para lżejsza o dziesięć dukatów ruszyła do swego gniazdka, odprowadzana wzrokiem nieletnich prostytutek prężących się w drugim kącie sali. Cena była horrendalnie wysoka, ale zapewniała pełną dyskrecję.

Pokój trzynasty był gustownie urządzony. Dwuosobowe łoże zasłane krwistoczerwoną pościelą, stolik i dwa krzesła. Naprzeciw legowiska dwuosobowa balia napełniona do połowy ciepłą, spienioną wodą. Pływały w niej płatki kwiatów, a samą zawartość wzbogacono o olejki wzmagające ochotę na miłosne zapasy. Na szafce przy łóżku butelka przedniego czerwonego wina i para drążonych w wielkich perłach kieliszków. Ściany pomalowane na różowo i ozdobione scenami mitologicznych kochanków Madrosa i Fiernany w najwymyślniejszych, erotycznych pozach. W kątach wysokie lichtarze, na których płynęły różowe świece wydzielające pobudzającą woń. Oron przystawił stolik do balii, a Rychela postawiła nań wino i kieliszki.

Rozebrała się szybko. Oron zobaczył tylko mlecznobiałe, podrygujące piersi, zanim królowa wbiegła niemal do wody i zanurzyła się w niej po gładką, bladą szyję. Nie chciał być gorszy, toteż kilkoma ruchami zrzucił z siebie odzienie idołączył do niej. Przez kilkadziesiąt minut popijali sobie wino, a ona przytulała się do jego ramienia.

– Efellas chyba coś podejrzewa. – stwierdziła – Po twoim wyjeździe spostrzegł, że w ciągu kilku dni stałam się zauważalnie luźniejsza. Powinnam chyba znowu poddać się zabiegowi, bo wszystko się wyda.

Oron wypił jednym haustem kieliszek i pocałował kochankę, sącząc do jej ust ciepłe wino. Po setkach lat poszukiwań odnalazł wreszcie swoją połowicę. Dawno temu lubieżna wiedźma zdradziła mu, że przepowiedziane jest mu zginąć z ręki własnego ojca gdy spotka dziewicę, która nie zginie po odbyciu z nim stosunku. Podczas swego życia posłał na tamten świat kilkanaście tysięcy kobiet, aż w końcu spotkał Rychelę. Była wtedy dziewicą, buteryjską nastolatką w niewoli Narodu. Gdy przywiózł ją na dwór, król zakochał się w niej od pierwszego wejrzenia i ani myślał odstępować od pomysłu ożenku. Nie interesował go skandal, który tym czynem wywołał. Uważał, że jako król może robić, co chce, skoro swym nieprzeciętnym umysłem chroni Imperium od rozszarpania przez wrogów. Ponieważ podczas podróży ona i Oron używali sobie do woli, więc Efellas nie spodziewał się po niej dziewictwa. Na szczęście znajomości Półorka w Gildii Magów pomogły rozwiązać ten problem, więc małżonek dostał ją „z drugiej ręki” co prawda, lecz ponownie dziewiczą. Wkrótce po ślubie król wyprawił go z misją i dopiero dwa lata temu Przeklęty wrócił do Rimu. W ciągu tygodnia nadrobił zaległości i udał się ponownie do Narodu. Wrócił dziś o świcie.

Wyszli z balii i mokrzy do pasa legli na posłanie. Teraz mógł w pełni docenić piękno ciała Rycheli. Pochodziła niemal z najdalszej północy, gdzie słońce świeci tylko przez kilka miesięcy w roku. Północna uroda kobiet z Buterii była powalająca. Mlecznobiała skóra, jasnoniebieskie, krystaliczne wręcz oczy, jasnoróżowe wargi ust i kobiecości. Wraz z zabiegiem przywrócenia jej dziewictwa Oron postarał się o permanentne usunięcie włosów poniżej szyi, dzięki czemu trójkącik na podbrzuszu był gładki niczym jej cera, podobnie jak skóra pod pachami. Średniej wielkości, blade piersi przyozdabiały dwa wiśniowe sutki okolone niewielkimi aureolami. Urody dopełniały proste, błyszczące, kruczoczarne włosy sięgające piersi.

– Co słychać na dworze? – zagaił Oron, drażniąc muszelkę kochanki.

– Nadzwyczajny spokój. Dwórki przychodzą dziewicze i po kilku miesiącach wychodzą z powodu ciąży za giermków rycerzy rezydujących w pałacu. Kilkoro gołowąsów oferowało mi zostanie kochankami, ale wolę dwórki. W moim życiu jest tylko dwóch mężczyzn.

Lekko zdenerwowany Oron zaczął bawić się łonem partnerki. Wtargnął palcem do środka Rycheli. Palce wskazujące, środkowe i serdeczne jego dłoni miały rozmiary małych członków, więc ciężko było włożyć dwa naraz, zanim nie rozgrzała się w pełni.

– Ach… Nie obraź się. Kocham Efellasa, bo on też mnie kocha i troszczy się o mnie. Och… – jęknęła, gdy usta Orona objęły jej sutek i zaczęły go miętosić.

– Po sześciu latach małżeństwa trudno nie pokochać człowieka, który adoruje cię na każdym kroku… – próbowała się wytłumaczyć, ale to nie pomogło. Siekacze zacisnęły się na brodawce, a żuchwa jej kochanka zaczęła się przesuwać na boki. Poza penetrującym ją palcem działał jeszcze pocierający łechtaczkę kciuk. Podniecenie szybko narastało. Uwielbiała, gdy ją masturbował. Czuła każdy jego ruch, spazmy powodowały bezwiedne poruszanie biodrami.

– Tak… Szybciej… Jeszcze chwila… – jedna ręka zacisnęła się na pościeli, a druga na nabrzmiałym, ogromnym członku Orona. Ujęła jego koniec i zaczęła odsłaniać i zasłaniać żołądź, pocierając o nią napletkiem. W tym czasie doszła na szczyt. Wierzgnęła nogami i uniosła w górę biodra, wyginając się w pałąk. Półork nie doszedł.

Kiedy już królowa ochłonęła po orgazmie, pchnęła lekko kochanka, by położył się na plecach. Usiadła okrakiem na jego udach, ujęła potężną, sięgającą trzydziestu centymetrów męskość w obie dłonie i pochyliła się. Nabrzmiała żołądź zniknęła w jej ustach, a ręce wykonały powolny ruch w dół. Następnie uniosła głowę odsłaniając końcówkę penisa błyszczącą od śliny. Wysunęła język i zatrzepotała jego czubkiem, łaskocząc męskość kochanka. Następnie zamaszystym, płynnym ruchem oblizała żołądź. Rozpoczęła od wędzidełka, następnie kreśląc spiralę posuwała się coraz bliżej miejsca, skąd już niedługo miał wydobyć się nagradzający jej wysiłki ładunek nasienia. Tymczasem jedna z rąk pieszczących członka spoczęła na kosmatych jądrach, które głaskała i masowała, ale też ściskała, drapała i podszczypywała. Oron, jak na wielkiego twardziela przystało, lubił zdecydowane pieszczoty.

Po kilku minutach takiej zabawy Rychela oparła obie dłonie na pachwinach partnera, po czym znienacka nabiła się głową na dorodną męskość, biorąc do ust tyle, ile była w stanie zmieścić. Gdy żołądź dotknęła jej podniebienia Półork mógł zauważyć ze swojej perspektywy, że jedna trzecia jego przyjaciela zniknęła objęta wargami królowej. Był za gruby, żeby mogła choćby spróbować z nim „głębokiego gardła”. Tym niemniej nawet bez wykorzystania tej umiejętności potrafiła doprowadzić go do szaleństwa. Porzucając delikatne pieszczoty uniosła głowę na tyle, by nie wypuścić penisa z ust i opuściła ją szybko kręcąc przy tym językiem, ssąc wargami i drażniąc skórę zębami. Przyspieszała z każdym kolejnym ruchem, aż zmierzwione włosy nie przesłoniły Oronowi widoku, a rozkołysane piersi nie zaczęły klaskać o jej skórę. Jednocześnie wykonywała biodrami ruchy przypominające pozycję na jeźdźca, chociaż siedziała na jego udach. Spokojny, wstrzemięźliwy w okazywaniu wrażeń Półork oddychał coraz ciężej. Czuł nadchodzący orgazm. Na chwilę przed nim przyłożył dłonie do skroni kochanki i przytrzymał w momencie, gdy jej głowa miała unieść się do góry. Od żołędzi, przez penisa, krocze i kręgosłup przeszedł impuls niczym rażenie pioruna. Mimowolnie pchnął biodrami strzelając pierwszą porcją nasienia wprost do gardła Rycheli. Chwyciła go za ręce chcąc się wyswobodzić. W odpowiedzi uniósł jedynie jej głowę na tyle, by wraz z kolejnymi spazmami pompować do jej ust kolejne ładunki ciepłej, lepkiej, cierpkiej spermy. Puścił ją dopiero, gdy zaspokojona męskość zaczęła tracić sztywność. Królowa gwałtownie poderwała głowę do góry i wypluła zawartość ust do srebrnej misy leżącej po jednej ze stron łoża.

Kiedy odwróciła się do niego, była czerwona na twarzy i ciężko dyszała.

– To było świetne. Zrób mi tak później jeszcze raz. Ale tym razem nie puszczaj. – powiedziała najbardziej uwodzicielskim głosem, na jaki potrafiła się zdobyć.

Rzuciła się na niego niczym drapieżnik na zdezorientowaną ofiarę. Pomimo, że przewaga fizyczna była po jego stronie, całkowicie się jej poddał. Przyszpiliła jego ręce do posłania, usiadła na nim okrakiem i zaczęła namiętnie całować. Ssała i gryzła jego wargi i język, a paznokcie zostawiały za sobą różowe pręgi, gdy wędrowały od nadgarstków ku łokciom, a następnie ramionom. Uwolnione ręce Półorka natychmiast spoczęły na jej pośladkach. Ugniatał je, ściskał , drapał, szczypał i rozchylał, a towarzyszyły temu pierwsze jęki kochanki. Przyłożył opuszek palca wskazującego jednej ręki do jej odbytu, a drugą dłoń zatrudnił przy masowaniu rozgrzanej, wilgotnej muszelki. Kilka chwil później zamiast go całować jęczała w jego usta. Pieścili się wzajemnie, powoli obracając się na łóżku. Kiedy znalazła się pod nim usiadł, po czym obrócił ją na brzuch, kierując tyłeczek ku górze.

– Lubię, kiedy bierzesz mnie od tyłu. – stwierdziła dźwigając się na ręce i zwracając twarz ku niemu.

Widok, jaki się przed nim objawił nie pozostawiłby obojętnym żadnego mężczyzny. Rozpuszczone, czarne włosy spoczywały po części na jej plecach, a reszta zwisała po obu stronach głowy. Ponieważ odwracała się do niego, mógł podziwiać jej napiętą szyję, a także wyprężone plecy, jędrne, pełne pośladki, jasną skórę pomiędzy nimi i delikatną, połyskującą w świetle świec muszelkę. Półork złapał oburącz za pięknie zarysowane biodra, nakierował stojącego na baczność przyjaciela i pchnął zdecydowanie. Nieludzko wielka męskość Orona wsunęła się do jej pochwy. Nie czuła już bólu, jak zdarzało się podczas ich pierwszych stosunków, tylko samą rozkosz. Klęczała na czworakach, a muskularna postać kochała się z nią, nabijając ją na siebie gwałtownymi szarpnięciami silnych rąk.

Półork delektował się ciałem kochanki. Czuł na swoim członku mięśnie zaciskające się w takt bicia jej serca. Przepływająca przez nią krew potęgowała doznania obojga. Zmieniał tempo, podczas wolniejszego zanurzał się w nią do połowy, a gdy przyspieszał, wsuwał się niemalże do końca, głośno uderzając moszną o krocze Rycheli. Każdy jego ruch kwitowała jękiem, nieraz z jej ust wyrywał się głośny krzyk. Spragnieni siebie, nie wytrzymali dziesięciu minut. Zanim doszedł, wysunął się z niej i wystrzelił kilkoma obfitymi porcjami prosto na nabrzmiałą kobiecość. W odpowiedzi z wnętrza kobiety (która po tym zabiegu krzyknęła głośno „och!” i wybuchła spazmatycznym śmiechem) wypłynęły ciurkiem bezbarwne soki, kapiąc na posłanie i mieszając się tam z jego spermą.

*** *** *** *** ***

– Przyjdziesz jutro? – spytała, przytulając się do niego w balii i masując jego męskość.

– Jasne. Jutro mam cały dzień wolny. Pojutrze znowu wyjeżdżam. Ciekawe, gdzie tym razem wyśle mnie król. I ile razy będę miał okazję przekonać się, czy faktycznie nie dane jest mi zginąć z ręki człowieka.

– Efellas jedzie na polowanie. Nie będzie go od świtu do południa. Będziemy mieli dla siebie dużo czasu.

– Świetnie. – rzekł, po czym pocałował ją w usta, a potem w czoło i przytulił jej głowę do swego torsu.

Kwadrans później opuścili zamtuz.. W okolicach pałacu rozdzielili się, ona poszła do siebie, on do tawerny „Chutliwy byk”. Tam Oron spotkał dawno niewidzianego przyjaciela (naprawdę dawno, minęło co najmniej dwadzieścia lat).

– Słyszałem, że zabawiasz się z naszą Pierwszą Damą. – zwrócił uwagę kompan przy trzecim kuflu najlepszego piwa w Rimie.

– A i owszem. Sam ją znalazłem, sam ją przywiozłem, ale nie mogę mieć jej tylko dla siebie. – wyżalił się Oron. Miał ochotę wstawić się w sztok, ale do tego potrzebował co najmniej kilkunastu piw więcej. Dlatego pił trzy razy szybciej od Pascela.

– Skąd wytrzasnąłeś taką piękność? Chyba nie z estińskiego burdelu?

– Nie. Od śmierci Whiskasa dwieście lat temu nie zaglądam do tego miasta. Nowe szefostwo zrujnowało mu opinię najbardziej rozkosznego miejsca w Imperium. Rychela jest Buteryjką, chociaż przywiozłem ją z Narodu. Sześć lat temu.

– Z Narodu? Opowiedz mi. Kurde, ty zawsze potrafisz umiejętnie połączyć obowiązki służbowe z korzyściami osobistymi.

Przejdź do kolejnej części – Przekleństwo Ekstazy cz. IV [Rework] 

Czytelniku, chętnie zamieścimy dobre opowiadania erotyczne na Najlepszej Erotyce. Jeśli stworzyłeś dzieło, które ma nie mniej niż 2000 słów, zawiera ciekawą historię i napisane jest w dobrym stylu, wyślij je na nasz adres ne.redakcja@gmail.com. Każdy tekst, który przypadnie do gustu Redakcji Najlepszej Erotyki, zostanie opublikowany, a autor dostanie od nas propozycję współpracy.

 

Przeczytałeś? Oceń tekst!

Tagi:
Komentarze

Witam!

No to dowiedzieliśmy się trochę o naszym półorku. Trzy tysiące lat, no, no… wprawdzie Oron nie zachowuje się, jakby posiadł mądrość trzech milleniów, ale może po prostu jest skromny 🙂 Podoba mi się to, jak fabuła przeskakuje stulecia, by pokazać tylko istotne fragmenty opowieści. Whiskas zmarł przed dwoma wiekami? Szkoda, zdążyłem poczuć dla niego trochę sympatii.

Ale, ale, okazało się, że Oron znalazł sobie w końcu kochankę, która nie umiera po stosunku z nim. Gorąca dziewoja z tej Rycheli! Z niecierpliwością czekam na 1 maja, by dowiedzieć się, jak wyglądało jej pierwsze spotkanie z półorkiem.

Pozdrawiam
M.A.

Nadal mam w pamięci opis tego konia co nie zważał na iskry lecące mu spod kopyt. Ciekawe o czym wtedy myślał ? Spekulowałem że rozwalał w pamięci równanie różniczkowe …

Będąc miłośnikiem fantasy z pewnym żalem zaczynam postrzegać tę opowieść tylko jako pretekst do zamieszczania opisów scen erotycznych. Fabuła staje się nieistotnym, zaniedbanym dodatkiem i tylko w ten sposób daje się usprawiedliwić jej zupełną nielogiczność. Z jakichś sobie tylko znanych powodów król mógłby jeszcze może przymykać oko na sam fakt zdrady małżonki (bo na zachowanie w tajemnicy eskapad opisanych w tym odcinku bohaterowie nie mają żadnych szans), ale o wszystkim ludziska plotkują już nawet w karczmach. Na to Efellas, opisany jako władca energiczny, musiałby przecież zareagować.

Napisz komentarz