Posty w kategorii Opowiadanie

Dorota (jestem)

– A może się rozbierzesz? – zapytałem. Decyzja została już podjęta. Dzisiaj lub jutro, bo to już za chwilę, wykorzystam to, co inni mi wciskają i w czym brodzę od kilku tygodni. Pozbądźmy się moralności i przyzwoitości. Jeśli mogę za darmo doznać prymitywnego lecz cholernie przyjemnego podniecenia – czemu nie?

Zaśmiała się swoim perlistym śmiechem. To jak kropelki krystalicznej wody rozbijające się w kreskówce. Takie czyste brzdęknięcia. Oczywiście nie jest to identyczność – chodzi mi o charakter dźwięku.

– To jak? – naciskałem.

– Niiiee… – odpowiedziała fałszywym głosem. Ładny ma ten głos… i to, że się łamie w połowie sylaby jest całkiem miłe.

Podśmiewała się pod nosem i błądziła oczami. Ciekawe, że alkohol rozstraja brzmienie mowy, a śmiech pozostaje niezmienny. U niej tak jest. WIĘCEJ… »

Zwyczajna historia (seaman)

Od autora: tekst ten jest przeróbką mojego starszego opowiadania, które z upływem czasu wyblakło co nieco… Zapraszam do lektury. Dodam tylko, że treść nie jest do końca fikcją.

Raport trafił na moje biurko trzy dni po zdarzeniu. Nie wiem, dlaczego akurat na moje, ale zakładam, że nie był to przypadek. Na drugiej stronie nudnej, ciężkostrawnej pisaniny trafiłem jednak na szczegół, który przykuł moją uwagę. Na dobre.

Kamila Lewandowska. Niemożliwe, pomyślałem. Sprawdziłem bazę danych, jednak nie znalazłem o niej najmniejszej wzmianki. Musiałem się upewnić. Kamila Lewandowska. WIĘCEJ… »

Manhattan IV: Tube Games (Miss.Swiss)

Marianna (mariannaphotography),  "Secret Love", CC BY-NC-ND 3.0

Marianna (mariannaphotography),
„Secret Love”, CC BY-NC-ND 3.0

Sierpień 2011

Sean zastygł ze słuchawką w ręku. Opuścił ją machinalnie i odłożył ostrożnie, jakby parzyła mu dłoń. Poczuł znów, że zbiera mu się na mdłości i ledwo dobiegł do łazienki. Nie miał nic w ustach od poprzedniego wieczora, pusty żołądek skręcał się w supeł, wyrzucając z siebie samą żółć i ślinę. Jeszcze wczoraj planował, że na sobotnie śniadanie usmaży wołowe steki, kupione okazyjnie u lokalnego rzeźnika. Tak sobie myślał, szykując się na imprezę. Że po tych orgiach będzie na pewno głodny, będzie mu się chciało mięsa, soczystego, dobrze wysmażonego kawałka mięsiwa z górą grilowanych ziemniaków i dobrym, ostrym sosem. Teraz na samą myśl o zjedzeniu czegokolwiek, brało go obrzydzenie. Drżącą ręką nacisnął przycisk spłuczki, opuścił klapę toalety i usiadł na niej, ukrywszy twarz w dłoniach. Czuł dreszcze jak przy grypie. Poranek był chłodny, ale bezchmurne niebo oraz New York City Radio nastawione na cały regulator w sąsiednim mieszkaniu zapowiadały upalną sobotę. Optymistyczny głos popularnego spikera, Donalda Moore, wieścił nawet upalny weekend i wzrost temperatury w nadchodzącym tygodniu. Miasto przeszło już do porządku dziennego nad huraganem, można powiedzieć, że chciano jak najprędzej o nim zapomnieć, jak o jakiejś niestosowności popełnionej przez nietaktownego gościa.

WIĘCEJ… »

Deep Space Love (Ravenheart)

Opowiadanie w Starcraftowym settingu, na cześć gry, która wciągała jak trzewia Sarlacca, ale zostawiłem też mnóstwo aluzji i odniesień do innych klasyków. Detektywów zapraszam do szukania!

Tym, co nie znają StarCrafta proponuję na początek obejrzenie krótkiego filmiku:
www.youtube.com/watch?v=6GMOTrIjVao&feature=fvsr

***

Baza Alfa–13, obiekt militarny UED Marines,

Fiorina–LV425, Korpulu Sector

13 luty, 23:14 Zulu Time

Miotany wstrząsami i ryczący niestabilnym ogniem wylotowym ze sfatygowanych silników, prom Quantradyne ciężko zawisł nad betonowym placem. WIĘCEJ… »

Noce: Trzecia noc (Rita)

Isabel Santos Pilot, Fritz Willis, "Nude in heels", CC BY-NC-SA 2.0

Isabel Santos Pilot, Fritz Willis, „Nude in heels”, CC BY-NC-SA 2.0

Krew pulsowała w skroniach, potęgując ból ćmiący w czaszce. “Muszę się przewietrzyć”, pomyślała, po czym na miękkich nogach wyszła na taras. Nie przyniosło to oczekiwanej ulgi.

Wieczór był duszny, powietrze ciężkie od nagromadzonej wilgoci. Na horyzoncie, nad czarną ścianą lasu, wykwitł żółto – brunatny cumulonimbus, przypominający zarówno kolorem, jak i kształtem atomowy grzyb. Burza zbliżała się z leniwym, acz groźnym pomrukiem.

Tafla jeziora była gładka, nie zmącona nawet najmniejszą fala. Przywodziła na myśl płynny ołów. WIĘCEJ… »

Rudowłosa V: Ostatnia prośba (seaman)

Kachima Chanit Han,"Ariovistus",  CC BY-NC-ND 3.0

Kachima Chanit Han, „Ariovistus”,
CC BY-NC-ND 3.0

– Pamiętaj, że w stolicy nie będę mógł cię chronić.

– Rozumiem, dam sobie radę. Nie musisz się martwić.

– I tak będę się martwił.

– Jesteś gorszy niż mój ojciec, niech jego uczta z bogami trwa wiecznie.

– Bo czasami czuję się, jak on.

– Nic mi nie będzie.

– W razie czego…

– Wiem. Zaklęcie wywołujące.

– Jeśli będziesz miała czas. I nie zapominaj o maściach na oparzeliny.

– Tak, ojcze… WIĘCEJ… »

Przekleństwo Ekstazy cz. V [Rework] (Frodli)

Kary ogier stąpał majestatycznie po leśnej ścieżce. Szczerze mówiąc, ciężko byłoby nazwać ścieżką trakt, którego nie widać z wysokości siodła. Aby trafić do serca królestwa Feerii, należało bardziej się postarać. Na szczęście Oron umiał czytać znaki, które zignorowałby przeciętny wędrowiec. Kilkadziesiąt do kilkuset par drzew wyznaczających prosty odcinek, następnie rozwidlenie, na którym suchy konar wskazywał właściwy kierunek. Podróżował w ten sposób od kilku dni. Wiedział jednak, że zbliża się do celu. WIĘCEJ… »

Switch (Ravenheart)

Idę przed siebie zdecydowanym, mocnym krokiem. Ciężkie, wojskowe buty miarowo wybijają rytm w betonowym tunelu. Stęchła, oleista woda wybucha miliardami czarnych kropel, gdy moje kroki rozbijają szklistą powierzchnię zimnych kałuży. Chodniki miejskie. Beton, stal i wszechobecna, mokra ciemność. Wilgoć oblepia ciało, chłodzi je, sprawia, że wszystko jest śliskie, obłe i szare.

Kocham to miasto, perwersyjną, chorą, obłąkaną miłością. Myśl o życiu gdziekolwiek indziej jest po prostu torturą. Gdzież można być jednocześnie śmieciem i władcą. Wiecznym łowcą i nieprzerwaną ofiarą? Gdzieś wysoko nade mną, ponad betonową kopułą zwieńczoną zmęczonym światłem jarzeniowych żarówek rozciąga się niedostępny świat korporacyjnych wieżowców. Jasna strona życia, z której widać ciężkie, zasnute wiecznymi chmurami, niedostępne niebo. Szkło i chrom. Ale to nie tam jest prawdziwy świat. Real jest tutaj, w Lower City, którym rządzi beton i stal. Tu, gdzie nie ma dnia i nocy, a tylko mdły, paskudny technozmrok, rozświetlany wiecznym światłem neonów otulonych stęchłą mgłą. WIĘCEJ… »

O czym szumią sosny? (Sinful Pen)

Fern Rodriguez(Rodfern2011), "The Nude at the Beach",  CC BY-NC-ND 3.0

Fern Rodriguez(Rodfern2011), „The Nude at the Beach”,
CC BY-NC-ND 3.0

Świeże powietrze, śpiew ptaków a przede wszystkim samotność. Tego potrzebowałem po kilku dniach od mojego przyjazdu do ciotki. Dawno tu nie byłem, siostry i ich dzieciaki nie dawały mi spokoju. Dawno nie widziany brat i wujek, stał się atrakcją numer jeden. Czułem się jak Tesco, byłem czynny dwadzieścia cztery godziny na dobę. Po kilku dniach doszło do tego, że, gdy przez pięć minut był wokół mnie spokój, rozglądałem się wszędzie, szukając skąd pojawi się zagrożenie. Przez dwa dni jeszcze to rozumiałem, ale, gdy przez kolejne nic się nie zmieniało, zacząłem być lekko wkurzony. Oczywiście pochlebiało mi, że jestem pozytywnie odbierany przez rodzinę, ale jak mawiał Ryszard Ochódzki: chodzi o to, żeby plusy nie przysłaniały nam minusów. tych kilku dniach byłem skłonny podpisać się pod tym wszystkimi kończynami i pożyczyć jeszcze parę od kogoś. WIĘCEJ… »

Mam do nich słabość I (Karel Godla)

Dla A., pielęgniarki
z północnego województwa

Piotr dostrzegł Marzenę z daleka. Szła wolno, rozglądając się. Szukała wzrokiem swego potencjalnego pracodawcy. „O la la, fajna laska!” – pomyślał mężczyzna z zadowoleniem i ulgą jednocześnie, pamiętając wczorajszą katastrofę. Wygramolił się z chłodu kabiny i natychmiast uderzył go żar stygnącego popołudnia. Czekał na kobietę, w jednej chwili oblewając się lepkim potem pod biurową koszulą i tak już nieświeżą po całym dniu w pracy. W nawale zajęć zapomniał ją zmienić na zapasową, zabraną rankiem z domu. Spotkali się wzrokiem z daleka i Piotr momentalnie przeczytał w dziewczęcych oczach, że Marzena wcale nie jest taka pewna siebie, jakby się wydawało, sądząc z tonu głosu w telefonie. Raczej nadrabiała miną. „Hmm, fajna” – oceniał figurę. Aprobująca pierwsza fotografia, wstępne prześwietlenie ciała doświadczonym wzrokiem aż do kości, głęboki rentgen sięgający bioder, kolan. Na mężczyznę spłynęła pewność, że ją przeleci. WIĘCEJ… »

BĄDŹCIE Z NAMI NA FACEBOOKU

LOGOWANIE

AKTYWNI KOMENTATORZY

(komentarze z ostatniego miesiąca)
  • Nefer (37)
  • Mick (30)
  • Megas Alexandros (17)
  • Ania (12)
  • Radosky (9)
  • Anonim S (6)
  • Karel Godla (5)
  • Roksana (4)
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Dzięki nim możemy indywidualnie dostosować stronę do twoich potrzeb. Każdy może zaakceptować pliki cookies albo ma możliwość wyłączenia ich w przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje. Dowiedz się, jak je wyłączyć.