Bielizna XII (Batavia)  4.38/5 (8)

9 min. czytania

Źródło: Pixabay

Weszli do wnętrza, a ona, patrząc na jego minę, wręcz dusiła się ze śmiechu. W czerwonych i niebieskich światłach, przy dźwiękach głośnej muzyki, na podłużnym kontuarze tańczyły dwie dziewczyny. Pomieszczenie było długie i wąskie. Na ścianach obrazy roznegliżowanych panienek, prowokacyjne w swej treści. Nie obsceniczne – wręcz przeciwnie: z jakąś nutką dobrego smaku. Znawca grafiki i malarstwa rozpoznałby większość autorów. Ich treść jednoznacznie nawiązywała do przeznaczenia tej salki.

Naładowani emocjami i podkręceni alkoholem panowie w różnym wieku zachęcali dziewczyny do dalszego zrzucania ciuszków. Obydwie śliczne i młode, prężyły swe ciała w ekwilibrystycznych figurach i pozach. To, co w pierwszej chwili odebrał jako taniec, było tak naprawdę popisem ich zdolności akrobatycznych. Trzymając się lśniących, pionowych rur, eksponowały swoje wdzięki w sposób, który podniecał i stymulował mężczyzn. Każda z nich – a obydwie prezentowały się na dwóch odległych końcach lady barowej – miała wokół siebie wianuszek fanów. Zachęcane ich okrzykami, z uśmiechem na twarzach oferowały popis sprawności swych ciał. Ich prowokujące ruchy wręcz zahipnotyzowały Patryka.

– Czego państwo sobie życzą? – Niespodziewanie dziewczęcy głos wyrwał go z tej hipnozy.

Basia wskazała drzwi, których nie zauważył.

– Stolik w tamtej salce dla nas dwojga.

Przechodząc za plecami rozgorączkowanych mężczyzn, rozglądał się już przytomniej po sali. Za plecami dziewcząt szklane barowe półki zapełnione różnokolorowymi butelkami. Dwoje barmanów nalewających rozochoconym kibicom trunki. Przed ladą, a właściwie na samych jej końcach, stało dwóch rosłych mężczyzn. Opierali się o nią w swobodnej pozie. Zwróceni twarzami do oglądających występ, reagowali natychmiast na każdą próbę dotknięcia tancerki. Wręcz z kamienną twarzą powstrzymywali rozochoconych alkoholem samców.

Dziewczyna poprowadziła ich do drugiej sali. Tutaj panował zupełnie inny wystrój – dużo zieleni, stonowane oświetlenie. Atmosfera intymności i spokoju. Sala była półkolem. Na środku przy dźwiękach jakiejś spokojnej muzyki tańczyło kilkanaście par. Na obrzeżu półkola, odgrodzone od siebie parawanami oplecionymi roślinnością, znajdowały się stoliki dla gości. Takich intymnych kącików było kilkanaście, w każdym stał stolik na kilka osób. Białe obrusy, zastawa i palące się świeczki.

Przyglądał się z zaciekawieniem. Przy stolikach w świetle świec dostrzegł tulące się pary. Przy jednym kilku mężczyzn zawzięcie o czymś dyskutowało. Na ich stoliku zastawionym potrawami górowało kilka butelek. O ile zdążył się zorientować, to przeważał alkohol. Zaciekawiony zaglądał do następnej enklawy intymności, gdy niespodziewanie usłyszał:

– Dobry wieczór państwu. Cześć, Basiu.

Odwrócił się zaskoczony. Od męskiego stolika wstawał młody, może dwudziestoparoletni mężczyzna i kierował się w ich stronę.

– Dawno się nie widzieliśmy – Ucałował ją w policzek na powitanie.

Wyciągnął rękę w stronę chłopaka.

– Maciek – rzucił od niechcenia.

Mężczyźni z uwagą taksowali się wzrokiem. Uścisk dłoni, z pozoru tak niewinny gest, przez kilka sekund stał się próbą sił. Kto uściśnie mocniej. Pomimo swojej niepozornej budowy, Patryk odwzajemnił uścisk z siłą, która zaskoczyła Maćka. Tak jakby chciał podkreślić: ona jest ze mną.

Roześmianej Basi cały podtekst tego powitania umknął całkowicie.

– Mam nadzieję, że pozwoli mi pan zatańczyć ze swoją partnerką – spytał Maciek.

Patryk uważnie przyglądał się mężczyźnie. Wpływ alkoholu dawał się już dostrzegać w jego zachowaniu. Ten uścisk dłoni odebrał jak próbę powiedzenia: spadaj, smarkaczu. Gdzieś w środku toczył wewnętrzną walkę, która powoli uzewnętrzniała się w jego spojrzeniu i wyrazie twarzy. Maciek być może nie miał nic złego na myśli, a jego zachowanie było czymś normalnym. To poufałe przywitanie z Basią odebrał jednak jak próbę jej zawłaszczenia. Spojrzała na milczącego Patryka i uświadomiła sobie, co się z nim dzieje.

– Może później, Maćku. Na razie mam partnera. – Uśmiechnęła się i pociągnęła chłopaka do stolika, który wskazywała kelnerka.

Maciek został na parkiecie. Jeszcze przez chwilę patrzył za nimi, jak odchodzą. Dopiero na wołanie kolegów wrócił do stolika z jakąś niechęcią.

Basia zamówiła dla nich potrawy, starając się wciągnąć Patryka w rozmowę. Odpowiadał zdawkowo, na konkretne pytania. Kelnerka rozlała do kieliszków wino i zostawiła ich samych.

– Czemu milczysz, pieszczochu? – spytała uśmiechnięta.

– Skąd go znasz? To twój był chłopak?

Tak naprawdę to dopiero teraz dotarło do niego, że byli…

– Dlaczego pytasz? Jesteś zazdrosny? – Nadal próbowała obracać wszystko w żart. – Kiedyś dawno temu byliśmy razem, ale to przeszłość. Proszę, nie myśl o tym. Będą zdarzały się takie sytuacje jak ta przed chwilą. Jestem z tobą i z nikim innym. Cała reszta to przeszłość. Jeżeli chcesz, to możemy stąd wyjść.

– Nie będę przed nikim uciekał, Basiu. – Powiedział to tak dobitnie, że spojrzała lekko zaskoczona. – Zrozum mnie, nie wiem, jak mam to powiedzieć… Tak, jestem o ciebie zazdrosny. – Wyrzucił to jednym tchem i zapatrzył się w jej zielone oczy. – Naprawdę, Basiu.

Pochyliła się i pocałowała go. Dopiero kelnerka i jej niezauważone podejście przerwało te namiętne pieszczoty.

– Jak ci się podobało na tamtej sali, erotomanie? – spytała z przekorną minką.

Powitanie z Maćkiem zatarło poprzednie wrażenia. Dopiero teraz jej pytanie spowodowało powrót podniecenia.

– Chciałbym ciebie tam zobaczyć.

Teraz to on z niej zakpił z uśmiechem, a do tego pod stołem położył rękę na jej udzie.

– Patryk, Patryk, co ty masz za pomysły? I weź tę rękę. Chcę potańczyć, pójdziemy? – wstała i zaciągnęła go na parkiet.

* * *

Po kilku utworach wrócili zmęczeni do stolika.

– Już teraz wiem, czemu upierałaś się przy sukience – mówił ze śmiechem. – Ślicznie w niej wyglądasz, zwłaszcza w tańcu.

Rozgrzani i roześmiani tulili się do siebie. Ktoś z sali podszedł i zwrócił się do Patryka.

– Jeżeli pan pozwoli, a pani nie odmówi, to chciałem prosić na parkiet.

Spojrzała na chłopaka, oczekując jego decyzji.

– Chcesz?

Kiwnęła głową.

– To proszę.

Jeszcze pocałunek w jego usta i już fruwała zielona sukienka na parkiecie. Przyglądał się z zainteresowaniem. Odprowadzona po tańcu, była rozgrzana i uśmiechnięta. Patrzył na nią, jak podchodzi i niespodziewanie siada mu na kolanach.

– Teraz się już nie zmoczysz, świntuchu ? – szepnęła mu do ucha.

Całowała go w usta, patrząc na jego zaskoczoną minę.

Wsunął dłoń pod sukienkę i dotykał jej przez majteczki.

– Zobaczymy, kto się pierwszy zmoczy, diablico – szepnął jej do ucha, a drugą ręką ją objął i mocno trzymał.

– Poddaję się, proszę, przestań, zboczeńcu.

Zacisnęła uda. Puścił ją i usiadła obok niego. Przytulili się i zatopili w pocałunkach. Nawet nie zauważyli, kiedy koło stolika stanął Maciek.

– Czy mógłbym prosić cię do tańca? – Widać było, że alkohol poczynił znaczne postępy. Świadczył o tym jego rozedrgany głos i chwiejna postawa. – Oczywiście, jeżeli pan pozwoli? – W głosie zabrzmiała jakaś nutka drwiny.

– Chcesz, Basiu? – spytał, nawet na nią nie patrząc.

– Pójdę ten jeden raz, dobrze? – szepnęła mu do ucha. – Tak, jeden taniec dzisiaj z Maćkiem, zgoda? – dodała głośno.

– Jeżeli chcesz, to proszę – Odrzekł, ale jego mina raczej nie wyrażała zadowolenia.

Poszli na parkiet, a on przyglądał się uważnie zachowaniu Maćka. Wbrew jego początkowym obawom nie miał powodów do zdenerwowania. Gość nie naprzykrzał się Basi, o czymś przez chwilę tylko rozmawiali. Ona śmiała się z tego, co on mówił. Po tańcu odprowadził ją do stolika. Poznał Basię już na tyle dobrze, żeby dostrzec na jej twarzy zdenerwowanie, maskowane uśmiechem.

Tuż przed stolikiem Maciek mocno klepnął Basię w tyłek.

– Dziękuje, skarbie.

Reakcja Patryka była szybka i zaskakująca. Trwało to wszystko ułamek sekundy i Maciek leżał na podłodze przygnieciony kolanem Patryka.

– Przeproś!

Rozpłaszczony jak żaba, z kolanem naciskającym na kręgosłup i ręką zamkniętą w dźwigni o milimetry od wyłamania ze stawu, Maciek bał się choćby drgnąć.

 – Przeproś, bo złamię! – Głos Patryka był tak naładowany emocjami, jak podczas rozmowy z ojcem.

Nagle obok nich zjawili się ochroniarze. Delikatnie, acz stanowczo, odsunęli Patryka i podnieśli Maćka z podłogi.

– Pan chyba powinien przeprosić tę panią?

Całe zajście nie umknęło ich uwadze. Uchwyt ich dłoni był bardziej zdecydowany niż Patryka.

– Przepraszam, zapomniałem się… – Jego głos był cichy i podszyty bólem.

Od stolika, gdzie biesiadował, podeszli jego koledzy.

– Pan już wychodzi – stwierdził ochroniarz.

Prowadząc go pod ramię, wyprowadzili z sali.

Patryk zdenerwowany usiadł do stołu. W tym całym zamieszaniu umknęła mu osoba Basi. Dopiero teraz spojrzał na nią uważnie. Na jej twarzy nadal widać było zaskoczenie. Powoli oboje się uspokajali.

– Co on ci mówił, tam, na parkiecie? – spytał już spokojniejszym głosem, chociaż nutki zdenerwowania nadal w nim pobrzmiewały.

– Gdzie ty się tego nauczyłeś? – Dopiero teraz uzmysłowiła sobie, co tak naprawdę zrobił.

– Nie odpowiedziałaś mi. Widziałem, że byłaś zdenerwowana. Możesz mi powiedzieć? – W jego głosie i zachowaniu po raz pierwszy dostrzegła zniecierpliwienie.

– Proponował mi żeby, wyjść i zostawić cię tutaj. Chciał… Sam rozumiesz…

– Czy często będą mnie czekać takie niespodzianki? Będą też inni, Basiu? – W jego oczach pojawił się smutek. Nie czekając na odpowiedź, mówił dalej: – Odsuwałem od siebie myśl, że byli inni. Dla mnie jesteś pierwsza i najważniejsza. Nie zdawałem sobie tak do końca sprawy, że takie sytuacje mogą się naprawdę zdarzyć.

Zamyślona z wahaniem powiedziała:

– To ja z nim skończyłam. Nie było żadnych innych związków. Chcę, żebyś to wiedział.

Przez chwilę milczeli.

– Patryk, gdzie się tego nauczyłeś? – spytała ponownie.

– Chodzę co środę na zajęcia karate. Tam uczą, jak obezwładniać.

– Nic o tym nie wiedziałam.

– Nikt nie wie. To był taki mój mały sekret.

– Zatańczymy, mój ochroniarzu – spytała z nieśmiałym uśmiechem. – Przyszliśmy się tu bawić, a nie smucić. Dla mnie liczysz się tylko ty… Tylko nie mów o tym nikomu, erotomanie – dodała szeptem i ugryzła go w ucho.

– Auć!

– Już? Obudziłeś się? – wstała, ciągnąc go za rękę.

Tańczyli objęci i przytuleni, on muskał ustami jej włosy.

– Bardzo cię kocham, Basiu – szepnął jej do ucha.

Jej uścisk stał się na parę chwil mocniejszy

– Chcę być zawsze z tobą – szepnęła tak cicho, że ledwo zrozumiał.

Później, siedząc przy stoliku, rozmawiali półgłosem. On w prostych słowach po raz pierwszy mówił bez skrępowania, jak ją postrzega, kim się dla niego stała i jak bardzo jest szczęśliwy. To, co jej mówił tym ściszonym głosem, było tak niespodziewane, że chwilami rumieniła się jak nastolatka. Po raz pierwszy w swoim życiu zrozumiała w pełni, co to znaczy kochać i być kochaną. Czuła się szczęśliwa. Było już bardzo późno, gdy nienasyceni pieszczotami, tuląc się i całując, wracali do domu.

* * *

Patryk poszedł do swojego pokoju. Basia wzięła kąpiel i położyła się do łóżka. Leżąc, rozmyślała o minionym dniu. Zaskoczył ją swoim zachowaniem. Jego zdecydowanie i szybkość reakcji. Do tej pory myślała, że to ona musi pilnować bezpieczeństwa ich obojga. Dzisiejsze zdarzenie postawiło chłopaka w zupełnie innym świetle. Uświadomiła sobie, że ten „smarkacz” zawsze stanie w jej obronie. Ta myśl wydała jej się bardzo miła.

Rozmyślanie przerwało ciche pukanie. Chwilę trwało, zanim sobie uświadomiła, że ktoś puka do drzwi. Drzwi uchyliły się po chwili.

– Śpisz czy znowu udajesz? – Wypowiedziane szeptem, jakby z ostrożnością, by naprawdę jej nie zbudzić.

– Nie śpię. A czego byś chciał, erotomanie? – szepnęła tak jak on.

Wszedł do środka.

– Przepraszam, ale przyszła jakaś przesyłka i zupełnie o tym zapomniałem.

– Jaka przesyłka? – Podniosła się zaskoczona.

Wyciągnął zza pleców bukiecik kwiatów i podał jej.

– Przed chwilą był kurier.

Zapaliła światło i zobaczyła piękne kwiaty z małą kopertą przypiętą na wierzchu.

Otworzyła i przeczytała:

– Dla Najwspanialszej Nauczycielki. P.

Spojrzała na niego, nie kryjąc radości i zdumienia.

Pochylił się i pocałował ją w czoło.

– Dobranoc – powiedział z czułością i już go nie było.

Zaskoczona przeczytała kolejny raz liścik i poszła do jego pokoju.

– Patryk, dziękuję. – Wsunęła się do łóżka. – Spędźmy tę noc razem.

Przemknęli jak cienie do jej sypialni. Wsunął się pod kołdrę i przywarł do jej ciała. Zanurzył twarz we włosach pachnących cytrusami. Objął ręką w pasie.

– Patryk – szepnęła. – Dziękuję za twoje zachowanie w restauracji.

Mocniej ją przygarnął.

– Śpij już.

Po chwili w tej ciszy słychać był tylko równe, spokojne oddechy ich dwojga.

 

Utwór chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie w całości lub fragmentach bez zgody autora zabronione.

Czytelniku, chętnie zamieścimy dobre opowiadania erotyczne na Najlepszej Erotyce. Jeśli stworzyłeś dzieło, które ma nie mniej niż 2000 słów, zawiera ciekawą historię i napisane jest w dobrym stylu, wyślij je na nasz adres ne.redakcja@gmail.com. Każdy tekst, który przypadnie do gustu Redakcji Najlepszej Erotyki, zostanie opublikowany, a autor dostanie od nas propozycję współpracy.

Przeczytałeś? Oceń tekst!

Tagi:
Napisz komentarz