Bielizna V (Batavia)  4.13/5 (5)

10 min. czytania

Źródło: Pixabay

Tydzień przyniósł mnóstwo spraw, które pochłonęły Patryka. Zdawał sobie sprawę, że ciotka potrafi być stanowcza i konkretna. Ale bardzo pragnął, żeby to, co zaczęło się w weekend, miało dalszy ciąg. Ale jak to w życiu zazwyczaj bywa, im bardziej czegoś chcesz, tym więcej przeszkód ci się piętrzy na drodze do celu. Niezapowiedziane sprawdziany – a może zapowiedziane, tylko do tej pory nie zwracał na to uwagi – przyniosły same porażki. Wizja spędzenia czasu z Basią oddalała się coraz bardziej. W środę zadzwoniła. Najpierw chciał jej nie mówić, ale w końcu zdał jej uczciwą relacje ze swoich porażek. Ku jego zaskoczeniu nie kpiła.

– Nie oczekuję, że w tydzień nadrobisz to, co zaniedbałeś w dwa miesiące. Staraj się dalej, a zobaczysz, że wszystko się ułoży.

Naprawdę się starał.

W czwartek zadzwonił ojciec. Przed oczami stanęła mu rozmowa w samochodzie.

– Co u ciebie, synu? Jak tam z nauką?

– Staram się. Ciocia zabrała mi kluczyki od garażu i postawiła ultimatum. Za dobre oceny pozwoli mi naprawiać dalej motor. Nie mógłbyś z nią porozmawiać?

Ojciec roześmiał się.

– No w końcu ktoś znalazł na ciebie sposób, że też mi to nie przyszło do głowy. Nie będę ingerował w to, jak się za ciebie wzięła. Jeżeli mi powie, że twoje wyniki w nauce są dobre, to z nią porozmawiam. Ale, ale… Mówiła mi coś o grzebaniu w jej rzeczach. Czy to prawda?

Milczał i nie wiedział, co ma odpowiedzieć.

Ojciec jakby nie czekał na odpowiedz, tylko kontynuował.

– Przeproś ją. Moja siostrzyczka to zrozumie, jest w końcu mądrą dziewczyną. A ty masz już tyle lat, że mógłbyś poszukać sobie dziewczyny, zamiast zaglądać jej w bieliznę. Mówię jak mężczyzna do mężczyzny. Rozumiemy się?

– Dobrze tato, przeproszę ją.

– Postaraj się mieć dobre oceny. Chcemy z mamą, żebyś studiował za granicą. Liczymy na ciebie. Pozdrów siostrzyczkę. Cześć, synku.

Do piątku poprawił kilka ocen. Pytany przez niektórych nauczycieli, co się stało, że nagle tak się stara, tłumaczył się, że miał rozmowę z ojcem, która nie należała do przyjemnych. Mógł zaliczyć tydzień na niewielki plus. Ale co powie na to Basia? Jak go potraktuje?

W piątek po lekcjach zadzwonił do niej.

– Kiedy wracasz?

– Stęskniłeś si, czy coś się stało, erotomanie? – Znowu miała kpiący głos, tak jakby udawała, że nie wie, dlaczego pyta. – Moja bielizna jest czysta czy po praniu, zboczeńcu? Powiedz mi?

Teraz on udał, że nie wie o czym mówi

– Zrobiłbym ci kolację, jeżeli wracasz dzisiaj. Na pewno będziesz zmęczona.

– Patryk, co ty kombinujesz? Coś za słodki masz ten głosik. Będę około dwudziestej pierwszej. Chętnie coś z tobą zjem. Cześć.

Faktycznie przyjechała tak, jak mówiła. Weszła do mieszkania. Na stole stała przygotowana kolacja i bukiet czerwonych róż. Przy wstążce przypięta była kartka. „Dla najpiękniejszej z kobiet. Wielbiciel, erotoman. PS Jestem u kolegi, pomaga mi z matmy. Wrócę po dziesiątej.”

Przeczytała i zaczęła się śmiać. Ma smarkacz pomysły. Ale sama musiała przyznać, że było to bardzo miłe.

Dobrze wiedziała, dlaczego się tak starał. Wykąpana zeszła zjeść, a na stoliku paliła się świeczka. Kwiaty włożone w wazon. Gorąca parująca herbata.

– Patryk, gdzie się chowasz?

– Zaraz przyjdę, odłożę tylko książki – odpowiedział z pokoju.

Po chwili był przy stole. Patrzył na nią z uwielbieniem.

– Przestań robić takie maślane oczy – śmiała się, przyciągnęła i pocałowała go w usta. – Bardzo ci dziękuję za kwiaty. Są śliczne.

Dotyk Basi mógł wyzwolić tylko jedno. Wsunęła mu udo między nogi i delikatnie się ocierała. Ubrana była tylko w krótki szlafroczek sięgający do jednej trzeciej ud. Pachniała cudownie – brzoskwiniami i miętą.

– Stęskniłam się za twoimi pieszczotami, zboczeńcu – szepnęła mu na ucho.

Dotyk jej uda i pocałunek wyzwoliły w Patryku przypływ pożądania. Spodnie wyraźnie nabrały kształtu. Materiał poddany został dość ekstremalnej próbie wytrzymałości. Usiedli do stołu i zaczęli jeść kolację.

– Jak tam nauka? Coś się zmieniło od naszej telefonicznej rozmowy?

Wyciągnął wydruk komputerowy i położył go przed Basią.

Spojrzała lekko zdziwiona – Co to jest ?

– Oceny na poniedziałek i stan na piątek. Prosiłaś, żebym cię informował, to przygotowałem zestawienie. Jeżeli pozwolisz, to wgram ci aplikację do telefonu lub laptopa i będziesz mogła mnie kontrolować na bieżąco w LIBRUSIE.

Przyglądała mu się uważnie. A on czerwienił się i bladł na przemian, ale nie uciekał już wzrokiem tak jak kiedyś.

– Patryk możesz mi uczciwie powiedzieć, czy zależy ci na mnie, czy na tych lekcjach seksu? – Wpatrywała się bez cienia kpiny.

Uciekł spojrzeniem w bok.

– Miałem rozmowę z ojcem. Kazał mi cię przeprosić za grzebanie w bieliźnie. Przez ten tydzień niczego nie dotknąłem. Dużo myślałem o tym co się stało, o tobie. Nie chcę poznawać tego świata z nikim innym. Miałaś rację co tego śmiechu i tego jak to może ranić. Trochę w szkole gadaliśmy o dziewczynach. Mój kolega zwierzył mi się, że został wyśmiany przez swoją dziewczynę, jak miało dojść do… no… rozumiesz. Strasznie to przeżywa. Zależy mi na tobie. Chciałbym coraz bardziej… no wiesz… żebyś to była ty, nikt inny. Będę czekał tak długo, aż się zgodzisz, już postanowiłem.

Spuścił głowę. Basia milczała. Jadła bez pośpiechu kolację, spoglądając od czasu do czasu na chłopaka. Niepewnie zerknął na nią. Była poważna i zamyślona. Robiła wrażenie nieobecnej. Wstała od stołu, pocałowała go w policzek i wyszła bez słowa.

– Patryk, chodź tutaj szybko! – Nagle usłyszał wołanie Basi.

Wstał i jak skazaniec powlókł się do niej. Nie wiedział, czego ma się spodziewać.

– Patryk, co to jest? – stała w drzwiach ze zdumieniem na twarzy.

– Chciałem, żebyś się na mnie nie gniewała – mówił niepewnym głosem.

W pokoju płonęło kilka świec. Przyjemny, trochę ciężki zapach unosił się w powietrzu. Na łóżku leżała jedna czerwona róża, a wokół niej usypany z płatków czerwony kontur serca.

Przyglądała mu się chwilę i przygarnęła go do siebie. Przytuliła i pocałowała w usta.

– Jesteś niesamowity. Żaden mężczyzna tak o mnie nie zabiegał. Proszę, nie rób więcej takich rzeczy. Jestem coraz bardziej zakłopotana. Jeżeli chcesz, to wykąp się i możesz mnie wymasować, ale na nic więcej nie licz. Dobrze?

Odwzajemnił pocałunek.

– Dziękuję – powiedział i poszedł do łazienki.

Została sama, usiadła na łóżku i wąchała różę. Zamyślona zastanawiała się nad zachowaniem Patryka. Nie chciała doprowadzić do takiej sytuacji. On zaczynał ją darzyć prawdziwym uczuciem. Nawet kpiarskie zachowanie obracało się przeciwko niej. Zamiast go zniechęcić, odsunąć z obawy o wyśmianie, te kpiny przyciągały go jak magnes. Zdawała sobie sprawę, że też zaczyna postrzegać go inaczej. Próby innych mężczyzn poderwania jej w ciągu minionego tygodnia wydały jej się płytkie i śmieszne. Ten smarkacz – a może nie smarkacz, w końcu była tylko o sześć lat starsza – pociągał ją coraz bardziej. Jego nieporadność, nieśmiałość, a równocześnie delikatność w tym, co robił, jej też pokazały inny wymiar erotyzmu. Musiała sama przed sobą przyznać, że tak naprawdę to tęskniła za jego obecnością. Nigdy z obecności mężczyzny nie czerpała tyle zadowolenia, co z chwil spędzonych ze swoim „erotomanem”. Coraz bardziej dostrzegała w nim partnera i budziło to w niej zupełnie inne uczucia. Wątpliwości moralne i etyczne odnośnie do tego, co robiła, wracały co jakiś czas. Za każdym razem łatwiej jej było je rozwiać, odsunąć na bok, znaleźć wytłumaczenie. To, co powiedział jej przy kolacji, spodobało się jej, a równocześnie przestraszyło. Bardziej niż chłopak, zdawała sobie sprawę, do jakiej tragedii może to doprowadzić. Tak naprawdę znalazła się w pułapce własnych obietnic i wiedziała, że sama do tego doprowadziła.

Nawet nie zauważyła, kiedy wszedł. Stał w drzwiach i przyglądał się zamyślonej ciotce. Dla niego była najpiękniejszą kobietą na świecie. Marzył o niej przez cały tydzień i z obawą myślał o jej powrocie. Bał się, że wróci i powie: to koniec. Basia przez chwilę patrzyła na niego nieobecna myślami.

– No chodź, mój zboczeńcu. – Otrząsnęła się z rozmyślań i znowu uśmiechała. – To jak, myślałeś trochę o mnie? Bo ja tęskniłam.

Patryk patrzył zaskoczony na ciotkę.

– Bardzo za tobą tęskniłem.

– Może powinnam kazać ci iść do swojego pokoju, żeby zobaczyć jak płaczesz? – Kpiący ton powrócił w całej pełni. – Rozmasujesz mnie czy nie?

Zrzuciła szlafroczek i naga położyła się na brzuchu. Dłonie wsunęła pod głowę.

– Jestem cała twoja.

Chyba do końca nie zdawała sobie sprawy, jak to zabrzmiało, a może właśnie to chciała mu powiedzieć. Patryk nabrał olejku i zaczął masowanie od stóp. Stopniowo przesuwał się coraz wyżej, ominął pośladki i skupił się na plecach, karku i ramionach. Masował jej ręce i wrócił do pleców i pośladków. Zagłębił dłonie miedzy pośladki, ugniatał i rozcierał na nich olejek. Delikatnie rozprowadził płyn na wewnętrznej stronie ud.

– Patryk, czy ty poszedłeś na kurs masażu? Gdzie ty się tego nauczyłeś?

– Z Internetu. Pomyślałem, że może kiedyś będziesz chciała, żeby cię wymasować. Odwrócisz się, Basiu? – spytał niepewnym głosem.

– A co mnie czeka, erotomanie? Lepiej mi powiedz. – Głośno się śmiała. – Coś ty za masaże oglądał? Czym one się kończą?

Gdyby widziała minę Patryka w tej chwili. Uśmiechał się sam do siebie, miała rację. Miał zamiar wypróbować na niej, to co oglądał.

Przewróciła się na plecy. Dostrzegła ten cień uśmiechu na jego twarzy. Już zdawała sobie sprawę, co on zamierza.

Nabrał olejku i zaczął masować od stóp, tak jak poprzednio, gdy leżała na brzuchu. Uda, brzuch, delikatnie masował i ugniatał piersi. Wrócił do brzucha i powoli schodził coraz niżej na uda. Zaczął masować ich wewnętrzną stronę, pocierając o łono. Spojrzał na Basię, a ona patrzyła zaciekawiona, z kpiącym uśmiechem na ustach.

– No pokaż, jak się wyedukowałeś? Ty jesteś nienasycony, prawda? – Prowokowała go.

Rozlał trochę olejku na jej wzgórek i delikatnie zaczął masować. Wsuwał delikatnie palce coraz głębiej pomiędzy płatki, które tak niedawno lizał. Odnalazł strażnika i trącał go palcami, czując, jak się powiększa i nabiera kształtu. Z pietyzmem przejeżdżał palcem wzdłuż szczeliny. Docierał aż do drugiej dziurki. Spróbował się zagłębić. Po raz pierwszy jego palec, a za chwilę dwa, znalazły się w jej wnętrzu. Spojrzał na Basię. Zamknięte oczy, skupiona twarz, emocje aż nadto widoczne. Piersi unoszące się w szybszym rytmie. Położył dłoń na piersi i delikatnie ją ściskał, na przemian masując. Nieśmiało poruszył palcami wewnątrz, delikatnie próbował badać wnętrze. Zagłębił się i wycofał, oparł kciuk o ten mały guzek i trącił go kilkukrotnie. Basia pojękiwała cichutko. Rytmiczne ruchy w jej wnętrzu, kciuk na guziczku, dłoń ściskająca pierś… Orgazm przyszedł jak burza. Złapała go za dłoń w kroczu i zacisnęła uda. Głośny krzyk i nieskoordynowane ruchy ciała. Patryk patrzył urzeczony – piękna kobieta w spazmach rozkoszy, leżąca na sercu z płatków kwiatów. Pochylił się i pocałował ją w łono.

Patrzyła na niego i powoli uspakajał się jej oddech.

– Erotomanie, kto tu kogo uczy? – Leżała uśmiechnięta, spełniona. – Rozbieraj się, teraz ja cię wymasuję. Połóż się na brzuchu.

Zaskoczony zsunął spodenki i bez protestu położył się na łóżku. Niespodziewanie usiadła mu na pośladkach. Rozlała olejek na plecach i rozpoczęła masaż. Barki, kark plecy… Zeszła z niego. Stopniowo łydki, uda i pośladki. Uchwyciła niespodziewanie za mosznę i zaczęła ją masować.

– Błagam, dosyć, proszę, Basiu, bo…

Nie zdążył dokończyć, gdy dopadł go orgazm. Podniecenie, które narastało w czasie, gdy ją masował, znalazło w końcu ujście. Z głową w pościeli bezwładny próbował złapać oddech.

– Połóż się na plecy, to nie koniec. Tak łatwo się nie wymigasz. Musisz pocierpieć za to, co mi zrobiłeś. – Ten kpiący ton… Ona robiła to celowo.

Położył się na plecach i patrzył na nią. Zaczęła masować łydki, uda. Z obawą patrzył, co dalej. Biodra, brzuch, tors, ramiona. Rozmasowała olejek wokół penisa i ujęła go w dłonie. Powolnymi ruchami z szelmowskim uśmiechem masturbowała go. Co jakiś czas uciskała go aż do bólu. Patryk pojękiwał, nawet próbował sięgnąć ręką, by powstrzymać to „molestowanie”, ale zaraz dostał po łapach. Naraz przestała. Usiadła mu na biodrach, członek opierał się o pośladki. Zaczęła masować ponownie jego tors. Był strasznie podniecony, na wprost miał piękne piersi, poruszające się w rytm masażu. Niespodziewanie uniosła się, członek znalazł się na wprost jej jaskini, a ona powoli nasuwała się na niego, aż oparła pośladki o biodra Patryka. Wszystko stało się tak niespodziewanie, naturalnie, że dopiero po chwili uświadomił sobie w pełni, co się stało.

– Jeżeli chociaż drgniesz bez mojego pozwolenia, to wracasz dziś do mieszkania rodziców. – Powiedziała mocno podniecona.

Sama nie potrafiła sobie wytłumaczyć, dlaczego to zrobiła. Była to chyba chwila, w której po raz pierwszy dostrzegła w nim kogoś innego, nie smarkacza, a partnera, który darzy ją uczuciem i chce sprawić jej jak najwięcej przyjemności. Że w całej tej zabawie obydwoje darzą się pełnym zaufaniem i chcą wzajemnie coś od siebie dać temu drugiemu. Czuła, jak jego członek wypełniał ją, drgał w jej wnętrzu i podniecał ją coraz bardziej.

Pochyliła się, wywołując jego jęk, nachyliła się do ucha i szepnęła.

– Już nie jesteś prawiczkiem. – Polizała ucho i je pocałowała.

Patryk był oszołomiony tym, co się stało. Było to tak niespodziewane, inne niż sobie wyobrażał. Bał się drgnąć. Czuł ciasne i ciepłe wnętrze, otulające jego członek. Wzięła jego dłonie i położyła sobie na piersiach. Powoli zaczęła się unosić i opuszczać. Czuł, jak przesuwa się w jej wnętrzu. Doznanie było tak silne, niespodziewane, po chwili był na granicy wytrysku. Nie trwało długo, gdy grymas wykrzywił twarz chłopaka i drgawki wstrząsnęły jego ciałem. Basia poruszała się jeszcze chwilę i pojękując, opadła na niego. Czuła, jak ją wypełnia. Jak kolejne uderzenia nasienia trafiają w jej wnętrze, a jego członek drga konwulsyjnie.

Zsunęła się z niego i położyła obok, zatapiając palce w jego włosach. Niespodziewanie objął ją i pocałował, tak jak jeszcze nigdy. Tak jak mężczyzna całuje swoją ukochaną kobietę. Był szczęśliwy.

– Basiu…

Położyła mu dłoń na ustach.

– Nic nie mów, mój młody mężczyzno. – Uśmiechnięta. odwzajemniała jego pocałunki.

– Basiu, ja cię kocham.

– Tego się najbardziej boję, Patryk. Żebyśmy obydwoje się w tym nie zatracili.

 

Utwór chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie w całości lub fragmentach bez zgody autora zabronione.

Czytelniku, chętnie zamieścimy dobre opowiadania erotyczne na Najlepszej Erotyce. Jeśli stworzyłeś dzieło, które ma nie mniej niż 2000 słów, zawiera ciekawą historię i napisane jest w dobrym stylu, wyślij je na nasz adres ne.redakcja@gmail.com. Każdy tekst, który przypadnie do gustu Redakcji Najlepszej Erotyki, zostanie opublikowany, a autor dostanie od nas propozycję współpracy.

Przeczytałeś? Oceń tekst!

Tagi:
Napisz komentarz