Wakacje z Anną I (Anita Saavijk)  4.24/5 (7)

10 min. czytania

Andrew Kudrin, „Golden mood”, CC BY 2.0

Historia moich ostatnich wakacji, którą chcę Wam opowiedzieć, tak naprawdę zaczęła się zeszłej jesieni, podczas jednej z moich zagranicznych podróży służbowych. Sprawy zawodowe zawiodły mnie aż do Madrytu, i tam, po dniu spędzonym na spotkaniach i rozmowach biznesowych, zapragnęłam zrelaksować się i zwiedzić tamtejsze słynne puby i kluby. Życie nocne w Madrycie, tak jak w całej Hiszpanii, stoi na bardzo wysokim poziomie, każdy praktycznie lokal oferuje inną atrakcję, więc bawiłam się naprawdę wyśmienicie.

Troszkę co prawda irytowały mnie zaczepki hiszpańskich uwodzicieli, ale w końcu znalazłam klub, który uwolnił mnie od tej plagi; nic dziwnego, albowiem był to lokal wyłącznie dla pań. Nie będę ukrywać, że wolę kobiety niż mężczyzn, dlatego miejsce to bardzo mi się spodobało. Z przyjemnością patrzyłam na paradujące po klubie dziewczyny, jedne w skąpych, błyszczących strojach, inne ubrane bardziej elegancko, ale również seksownie. Gdyby nie to, że byłam bardzo zmęczona, a na dodatek musiałam nazajutrz wstać bardzo wcześnie, by zdążyć na samolot, z pewnością pozwoliłabym sobie na przygodę z którąś z krążących tutaj dziewczyn.

W pewnym momencie podeszła do mnie młoda, bardzo piękna kobieta. Prawdopodobnie zorientowała się, że nie jestem Hiszpanką, bo zwróciła się do mnie po angielsku, pytając czy może zająć mi chwilę. Powiedziałam, że tak, ale że nie mam zbyt dużo czasu, bo muszę zaraz wracać do hotelu. Okazało się, że dziewczyna była przedstawicielką jakiegoś biura podróży czy firmy turystycznej – troszkę szumiało mi już w głowie, więc wzięłam od niej kolorowy folder i nie czytając wetknęłam go do torebki. Przypomniałam sobie o nim dopiero na lotnisku, gdy po odprawie czekałam na podstawienie maszyny do bramki.

Z nudów zaczęłam przeglądać folder, choć byłam pewna, że to po prostu kolejna oferta sprzedaży apartamentów na Costa Brava lub coś w tym stylu. Myliłam się jednak. Folder był reklamą bardzo specjalnego ośrodka wypoczynkowego – przeznaczonego wyłącznie dla kobiet. Zdjęcia prezentowały okazałą rezydencję w stylu śródziemnomorskim, spory park, basen, saunę – wszystko jak z obrazka. Eleganckie pokoje z telewizorami i dużymi łazienkami – ośrodek reklamował się jako „wspaniałe miejsce na niezapomniane wakacje dla przyjaciółek i kobiet samotnych”. Nic nie było powiedziane wprost, ale teksty typu „100% swobody i prywatności” albo „na basenie dozwolony strój topless” sugerowały, że atmosfera w rezydencji wprost kipi od erotyzmu. Nie podano adresu ani nawet strony internetowej ośrodka, jedynie numer telefonu. Postanowiłam po powrocie do domu zainteresować się tym bliżej.

Tak więc pewnego zimowego poranka wykonałam telefon, na skutek którego pół roku później znalazłam się w samolocie lecącym na Teneryfę. Sam ośrodek znajdował się na innej wyspie, ale tam samoloty nie lądowały, więc ostatni odcinek podróży musiałam przebyć promem, co zajęło mi praktycznie cały poranek. Na przystani miał ktoś na mnie czekać – osoba ta okazała się być kolejną prześliczną, młodą dziewczyną, ubraną w króciusieńkie szorty i kolorowy stanik od bikini. Przywitała mnie serdecznie, przedstawiła się – miała na imię Monica – i zaprowadziła do małego, otwartego samochodu, którym pojechałyśmy do celu.

Rezydencja położona była za miastem, jednak niedaleko od głównej drogi. Monica powiedziała, że do centrum można dotrzeć busem, i że gdybyśmy chciały jechać w kilka osób, to ona może nas podrzucić do miasta. Dotarłyśmy tymczasem pod samą willę. Zdjęcia w folderze nie kłamały: budynek prezentował się naprawdę ślicznie, jego rozległość była umiejętnie złagodzona załamaniami bryły, oszklonymi powierzchniami i wszechobecnymi ozdobnymi roślinami. Weszłyśmy do dużego hallu i moja przewodniczka szybko załatwiła formalności; otrzymałam kartę otwierającą drzwi i zostałam zaprowadzona do mojego pokoiku. Po drodze dowiedziałam się, że na parterze znajdują się pokoje pojedyncze, natomiast na piętrze dwuosobowe. Monica życzyła mi miłej zabawy, zaproponowała dla odświeżenia wizytę na basenie, po czym zostałam sama.

Pokój był nieduży, ale przytulny, ze sporym łóżkiem i niewielką łazienką. Usiadłam na pachnącej świeżością pościeli i zaczęłam zdejmować podróżne ciuchy; gdy wylatywałam, było chłodno, tu natomiast temperatura sięgała chyba trzydziestu stopni. Czułam, że potrzebuję prysznica, co prawda liczyłam na wannę, i byłam pewna że gdzieś w rezydencji jest jacuzzi, ale nie chciało mi się go teraz szukać. Zrzuciłam ubranie i pomaszerowałam do kabiny.

Odświeżona, ułożyłam włosy, zrobiłam dyskretny makijaż i zaczęłam zastanawiać się nad strojem. Zdecydowałam się na to samo, co nosiła Monica: bikini i krótkie szorty, a stopy wsunęłam w lekkie japonki. Stwierdziłam, że jestem wściekle głodna, nie jadłam bowiem nic od chwili wylotu, dlatego też odłożyłam na później basen i na początek wybrałam się na poszukiwanie restauracji. Słusznie domyślając się, że musi ona być gdzieś w okolicy hallu, skierowałam się w tamtą stronę. Na korytarzu pierwszy raz zobaczyłam inne mieszkanki rezydencji; najpierw minęła mnie wysoka, wysportowana kobieta w czarnym, jednoczęściowym i bardzo skąpym kostiumie kąpielowym, która uśmiechnęła się do mnie i powitała krótkim „cześć”, potem spotkałam równie przystojną blondynkę o krótkich włosach; ta miała na sobie jaskrawoczerwone bikini, które nie było w stanie ukryć ponętnych krągłości. W restauracji siedziały kolejne dwie dziewczyny, zajmowały jeden stolik w końcu sali i piły sok pomarańczowy.

Barek naturalnie również obsługiwała kobieta, po śniadaniu spytałam się jej, gdzie znajdę jacuzzi. Okazało się, że są dwa: jedno przy basenie, a drugie w „skrzydle kąpielowym”, obok sauny. Postanowiłam obejrzeć skrzydło kąpielowe i po krótkim spacerze przez korytarze trafiłam do celu. Oczom moim ukazała się duża sala, wyłożona białymi płytami marmuru i podzielona szeregami kolumn na trzy części: po lewej stronie przez całą długość sali ciągnął się basen niczym w tureckiej łaźni, po prawej znajdowały się duże wanny, częściowo wpuszczone w podłogę. Na końcu sali stało kilka białych, rozkładanych fotel ogrodowych i niski stoliczek.

Z początku sądziłam, że jestem tu sama, ale po chwili dostrzegłam, że w basenie siedzi jakaś kobieta; poznałam ją, to była ta wysportowana brunetka, którą spotkałam wcześniej. Była, o ile mogłam dostrzec, całkiem naga – jej kostium leżał zmięty na brzegu basenu. Uśmiechnęła się na mój widok, a ja od razu poczułam, jak robi mi się gorąco w dole brzucha. Co tu dużo mówić, miałam ochotę na przygodę, a nieznajoma spoglądała na mnie, wyraźnie czekając, aż do niej dołączę. Byłoby bez sensu ociągać się czy zanurzać się w z pustych wanien, więc starając się zachowywać swobodnie, zdjęłam staniczek, ściągnęłam szorty razem z majteczkami i po szerokich stopniach weszłam do basenu. Woda była bardzo ciepła, zanurzyłam się w niej i zbliżyłam się do czarnowłosej. Basen był płytki, gdy usiadłam na jego dnie, woda sięgała mi do szyi.

Zaczęłyśmy rozmawiać, dowiedziałam się, że moja nowa koleżanka ma na imię Natalie i przed dwoma dniami przyjechała tu z Paryża.

– Podoba ci się tutaj? – zapytałam.

– Tak, bardzo – zaśmiała się. – Ty też mi się podobasz – dodała, uśmiechając się zalotnie. Miły dreszczyk przeszedł mi po plecach, a pod wodą moja dłoń jakoś sama spoczęła na nodze Natalie. Nie protestowała, gdy wodziłam ręką po jej gładkim udzie, odwzajemniała pieszczoty, delikatnie dotykając mojej szyi i dekoltu. Przez cały czas spoglądałyśmy na siebie z ciekawością. Podziwiałam jej smukłe, wysportowane ciało. Po chwili zaczęłyśmy dotykać swoich piersi, dłonie Natalie ostrożnie gładziły mój biust, ja również pozwalałam sobie na bliższe zapoznanie z jej krągłościami.

Czułam wzbierające pożądanie, pragnęłam dotykać i być dotykaną, nagość zupełniej już przestała krępować i stała się czymś naturalnym. Cudowne ciało Natalie, rozgrzane od siedzenia w gorącej wodzie, jej gładkie ramiona i nogi, pełne piersi, wzbudzały tak silne podniecenie, że wprost nie mogłam się powstrzymać od dotykania go. Natalie zresztą wcale się przed tym nie broniła, wręcz otwierała się na kolejne awanse, rozchylając lekko nogi, żebym bez przeszkód mogła pieścić wewnętrzną stronę jej ud. Sama też nie próżnowała, dłonie błądziły po moim ciele, co chwilę zmieniałyśmy pozycję, by czerpać jak najwięcej wrażeń z bliskości i wzajemnego dotyku.

Pieściłyśmy się na siedząco i stojąco, w końcu Natalie posadziła mnie na brzegu basenu, a sama, klęcząc w wodzie, całowała po brzuchu, stopniowo schodząc coraz niżej. Wreszcie ustami przywarła do krocza, a język zawirował na muszelce; westchnęłam głośno. To było to, czego potrzebowałam. Odchyliłam się do tyłu i rozchyliłam bardziej nogi, opierając stopę na krawędzi basenu i dając Natalie niczym nieograniczony dostęp do intymnych miejsc. Było mi nawet obojętne, że w każdej chwili może tu wejść ktoś jeszcze; w końcu mogła być to jedynie kobieta, a domyślałam się już, że dla bywalczyń tej willi podobne sceny nie są czymś niezwykłym. W rzeczy samej, w pewnym momencie dostrzegłam przechodzącą między kolumnami dziewczynę, miała na sobie jedynie owinięte wokół bioder, przezroczyste pareo. Musiała nas zauważyć, bo zwolniła kroku i posłała mi uśmiech. Z pewnością domyślała się, jakie rozkosze przeżywam w tym momencie. Nie zatrzymała się jednak, ruszyła dalej, a ja skoncentrowałam się na liżącej mnie zapamiętale brunetce.

Czując nadchodzący orgazm, wstrzymałam oddech, a po chwili jęknęłam głośno i opadłam bezsilnie na chłodną posadzkę.

– Super, Natalie – wydyszałam. – Było cudownie…

Sprawczyni mej rozkoszy wyszła z basenu, uśmiechając się z satysfakcją i stanęła nade mną w lekkim rozkroku. Na jej ciele błyszczały kropelki wody. Palcami jakby od niechcenia dotykała własnej szparki, dając mi do zrozumienia, czego teraz oczekuje.
– Chodź – szepnęłam, chwytając ją za rękę i pociągając w dół. Przykucnęła, a wtedy jej zaróżowiona myszka znalazła się tuż przy moich ustach. Poczułam rozkoszny zapach jej kobiecości i uniosłam lekko głowę, żeby jej skosztować. Chwyciłam Natalie za biodra i przyciągnęłam, opadła na kolana, a moje usta wypełniły się smakiem szparki. Lizałam z całych sił, w końcu pierwszy raz w życiu uprawiałam seks francuski z prawdziwą Francuzką, chciałam więc wypaść jak najlepiej. Rozkoszne jęki były dla mnie najlepszą nagrodą, a sądząc po ilości soków wypływających z jej wnętrza, musiała być naprawdę w siódmym niebie. Kiedy doszła, wyswobodziłam się spod niej i pocałowałam ją w usta, jeszcze lśniące się od mojej wilgoci; Natalie objęła mnie i długo całowała po twarzy, zlizując własne soki z warg i policzków.

– Niezła jesteś – powiedziała, kiedy w końcu odsunęłyśmy się od siebie. – Chodź, posiedzimy jeszcze w wodzie, a potem pójdziemy na basen, musisz poznać resztę dziewczyn – dodała.

Wśliznęłyśmy się więc z powrotem do baseniku, ciepła woda doskonale odprężała po przeżytej rozkoszy. Po chwili usłyszałyśmy kobiece śmiechy i rozmowę i do sali weszły kolejne dwie kobiety. Zupełnie nagie, poruszały się boso. Obie były szatynkami – jedna niższa, przyjemnie zaokrąglona, obdarzona dużym biustem, druga wyższa i bardzo szczupła, o chłopięcej urodzie i małych piersiach. Zobaczywszy nas, z uśmiechem zbliżyły się do baseniku, odbyła się krótka prezentacja. Ta niższa miała na imię Gabrielle, jej koleżanka Caroline; okazało się że są parą i przyleciały tutaj aż z Kanady. Po chwili odeszły, kierując się do jednej z wanien po drugiej stronie sali.

– Chodź, pójdziemy na dwór – Natalie wstała i wyszła z wody. Poszłam w jej ślady, rozglądając się za swoim skąpym ubraniem, ale gdy zobaczyłam, że Natalie maszeruje przed siebie, nie przejmując się porzuconym na podłodze kostiumem, pośpieszyłam za nią, doceniając królującą tu swobodę.

Wyjście znajdowało się w końcu sali, zręcznie ukryte za wielką palmą w glinianej donicy. Na dworze było słonecznie i ciepło, zanim po ścieżce z terakoty doszłyśmy do niskiego żywopłotu, nasze ciała wyschły prawie całkowicie. Czułam się wspaniale, słońce cudownie grzało nagą skórę, byłam jednocześnie zrelaksowana i podniecona. Gdy weszłyśmy w obręb basenu, pożądanie, jakie odczuwałam  jeszcze wzrosło: na leżankach i wielkich ręcznikach odpoczywało tam w sumie pięć innych kobiet, a szósta chłodziła się w wodzie. Wyglądało na to, że strojem tu obowiązującym są wyłącznie okulary przeciwsłoneczne i ewentualnie słomkowe kapelusze; poza tymi akcesoriami opalające się wokół basenu panie nie miały na sobie zupełnie nic. Nie miałam jednak czasu by się nad tym zastanawiać, bo Natalie pociągnęła mnie w kierunku grupki trzech młodych dziewczyn; dwie siedziały po turecku na wielkim, białym ręczniku, trzecia półleżała na rozkładanym fotelu.

– Cześć dziewczyny, to jest Anna – zaprezentowała mnie Natalie. Przysiadłyśmy obok, na drugiej leżance. Siedzące na ręczniku przedstawiły się jako Julia i Patricia, zaś ta na leżaku, wyróżniająca się mocno opalonym ciałem, miała na imię Nicole. Zresztą wszystkie trzy były apetycznie opalone, bez żadnych białych plam od kostiumu; poczułam lekki wstyd z powodu bladej cery. Pomyślałam, że powinnam się posmarować kremem z filtrem przeciwsłonecznym, bo w tym słońcu spalę się na węgielek, i powiedziałam, że skoczę na chwilę do pokoju po kosmetyk.

– Nie, nie, nie idź, mamy tu wszystkie potrzebne kremy! – wykrzyknęła Patricia, zrywając się z miejsca. Pobiegła do niewielkiej altanki ukrytej za palmami i po chwili wróciła, niosąc dwie buteleczki.

– Kładźcie się, natrzemy was – zaoferowała. Natalie wyciągnęła się na wznak ręczniku, gdzie od razu zajęła się nią Julia, zaś ja wzięłam z posiadanie leżankę i oddałam się w ręce Patricii. Poczułam jej dłonie wpierw na plecach i ramionach, po chwili przemieściła się i skupiła na nogach, przesuwając się jednak coraz wyżej i wyżej. Gdy nacierała mi pupę, poczułam, że niby przypadkiem nrozchyla mi pośladki, a śliski od kremu palec delikatnie napiera na wejście odbytu. Przeszedł mnie dreszcz.

– Lubisz? – szepnęła mi prosto do ucha, kontynuując smarowanie. Zamruczałam potakująco, znów ogarniało mnie trudne do opanowania podniecenie. Patricia jednak nie odpowiedziała. Dokończyła smarowanie i wróciła na ręcznik, obok Natalie. Julia poszła pływać, więc leżałyśmy w czwórkę i rozmawiałyśmy. Gdy odwróciłam się na plecy, Patricia znów zaproponowała, że mnie nakremuje. Oczywiście nie miałam nic przeciwko i jej zręczne dłonie znów zajęły się moim ciałem. Chyba miała na mnie ochotę, bo szczególnie starannie nacierała biust, a gdy smarowała uda, jej palce niby przypadkowo kilka razy sięgnęły w stronę krocza. Prawdę mówiąc, również miałam ochotę na seks z Patricią. Pomyślałam, że nic prostszego, jak wstać, wziąć ją za rękę i zaprowadzić gdzieś, gdzie bez przeszkód będziemy mogły oddać się namiętnym igraszkom. Nie miałam jednak pojęcia, gdzie mogłybyśmy pójść; nie wiedziałam, jakie jeszcze atrakcje kryje dom i ogród, a do pokoju nie bardzo chciało mi się wracać.

– Dziewczyny, a co jest tam dalej? – spytałam w końcu, wskazując na alejkę po drugiej stronie basenu.

– Nic, ogród – odparła Patricia. – Chcesz się przejść? Pokażę ci wszystko – dodała.

– Okej – zgodziłam się, wstając z leżanki. Ruszyłyśmy alejką; zauważyłam, że wszystkie dróżki wyłożone są gładką terakotą, nigdzie nie było ani grama żwiru, dzięki czemu można było wszędzie chodzić boso. Ogród był rozległy, poprzecinany pasmami żywopłotów o różnej wysokości, zorientowałam się, że miały na celu odgradzać liczne  od głównej alejki liczne osłonięte zakątki. Gdzieniegdzie wznosiły się drewniane altanki, a na skrzyżowaniach alejek rozmieszczono ławeczki i palmy w donicach. Obeszłyśmy prawie cały ogród; najpierw trzymałyśmy się za ręce, ale pod koniec spaceru nasze dłonie powędrowały na pośladki partnerki, i głaszcząc się po pupach, zgodnie skierowałyśmy się w stronę jednej z altanek…

Utwór chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie w całości lub fragmentach bez zgody autora zabronione.

Czytelniku, chętnie zamieścimy dobre opowiadania erotyczne na Najlepszej Erotyce. Jeśli stworzyłeś dzieło, które ma nie mniej niż 2000 słów, zawiera ciekawą historię i napisane jest w dobrym stylu, wyślij je na nasz adres ne.redakcja@gmail.com. Każdy tekst, który przypadnie do gustu Redakcji Najlepszej Erotyki, zostanie opublikowany, a autor dostanie od nas propozycję współpracy.

Przeczytałeś? Oceń tekst!

Tagi:
Komentarze

Pomysł może i dobry, natomiast skąd takie nagłe zakończenie? Autorowi zabrakło weny czy musiał nagle pójść „rozładować napięcie”? 😀

Witaj, Lutku!

Autorka jest kobietą, a opowiadanie ma ciąg dalszy, który mam nadzieję wkrótce pojawi się na łamach Najlepszej 🙂

Pozdrawiam
M.A.

Malo mi erotyki……………

Ciekawy początek. Ciekawam, czy autorka da radę podtrzymać moje zainteresowanie w kolejnym odcinku.

Napisz komentarz