Ciemna jest noc XVI (artimar)  3.67/5 (39)

14 min. czytania
maxresdefault_ne

Egon Schiele – Nude with lowered head [1918]

Przeczytaj pierwszą część cyklu

.

– … i znowu wróciłem do Polski.

Czuł się niezwykle lekki. Zrzucał z siebie brzemię lat. Żył z nim tak długo, że przestał dostrzegać ciężar skrytych głęboko wspomnień. Nigdy wcześniej nie opowiedział nikomu tak dokładnie swojej historii, a teraz nie był wręcz w stanie postawić tamy rzece słów. Jakby nieuchwytny, przemykający między ludźmi cień, którym stał się jako współpracownik Farisa, nagle zaczął się materializować; jakby zaistniał dzięki spoczywającej obok kobiecie, chcącej poznać chorwackiego mężczyznę; kobiecie przywiązanej do Drażana Kovača, do kogoś prawdziwego; nie do hakera Ghobhainna.

Magda wciąż wpatrywała się w kochanka z intensywnym skupieniem, głodna każdego wyznania. Jak długo już snuł opowieść? Dwie? Trzy godziny?

– Skąd Faris wziął się w Zagrzebiu? – zadała cicho kolejne pytanie.

– Hunchback postawił go w… mało komfortowej sytuacji. Tuż po akcji dał znać, że znika, i jeśli Faris nie zatroszczy się o mnie, straci możliwość realizacji trudniejszych zleceń.

– I od tej pory pracowałeś już tylko dla Farisa?

– Nie. Odziedziczyłem po Hunchbacku kilku prywatnych klientów. Same szemrane interesy. Stopniowo się powykruszali. Od niedawna został mi już rzeczywiście tylko Faris.

Przez kilka chwil dziewczyna milczała.

– Kim on właściwie jest?

– Faris? Nie wiem. Nigdy go nie sprawdzałem. Chyba wykazałbym się brakiem… lojalności. Hunchback mógłby na pewno powiedzieć więcej. Tak się zresztą poznali. Hunchback próbował prześwietlić Farisa na zlecenie CIA.

– Spotkaliście się jeszcze kiedyś? Ty i Hunchback?

– Nie osobiście – Drażan odparł powoli. – Ale gdyby mi nie pomógł, pewnie ciągle bym tkwił w Holandii.

– W Holandii? To tam się ukrywałeś przez ostatnie miesiące?

– Ukrywałeś… – Chorwat parsknął z sarkazmem. – Nie nazwałbym tego w ten sposób.

Wychrypiał ostatnie zdanie. Zaschło mu w ustach.

– Wyrabiam dzisiaj roczną normę gadania – zażartował. – Przynieść ci coś do jedzenia albo do picia?

– Może jakiegoś soku. I kawałek chleba z tą imbirową marmoladą, która była na śniadanie.

Gdy wrócił, wyglądała przez okno. Odsłoniła rolety. Stała tyłem do wejścia, na tle palonego słońcem miasteczka. Ten obraz też chciał zapamiętać. A gdyby…

– Tak tu spokojnie. – Odwróciła się, słysząc hałas.

Podał zauroczonej kobiecie szklankę i talerz z kanapką. Usiadł na brzegu łóżka. Obserwował, jak pochłania chleb i opróżnia zawartość szkła. Wspomniał pewien wieczór, gdy pierwszy raz, świadoma jego spojrzenia, zdjęła ubranie i kuliła się na środku swojego pokoju speszona, nie wiedząc, co począć z rękoma. Dziś nie wstydziła się już nagości. Uwielbiał jej ciało – smukłe, jakby wyciągnięte, kruche i delikatne w dotyku.

– Nic nie mówisz…

– Patrzę na ciebie. Jesteś piękna.

Spuściła wzrok. Odstawiła naczynia na ziemię. Postąpiła kilka kroków i zatrzymała się między rozstawionymi nogami mężczyzny tak blisko, że mógł dotknąć dziewczynę nosem. Zmierzwiła włosy.

Objął jędrne pośladki i przytulił twarz do brzucha. Skóra pachniała mdło szamponem, lecz i czymś bardziej nieuchwytnym, co kolejny raz obudziło pożądanie. Magda nie wyrywała się, choć haker zdawał sobie sprawę, że musi kłuć zarostem. Głaskała Drażana czule. A gdy spojrzał w górę, odkrył lekki, prawie matczyny uśmiech.

Zaczął całować okolice pępka. Prawą dłonią sięgnął do biustu. Pieścił kochankę bez pośpiechu, bez gorączkowej pasji. Poznał już niemal każdy zakamarek szczupłego ciała, ale teraz jakby uczył się go od nowa. Ledwie wyczuwalny wcześniej zapach kobiety przybrał na mocy. Po plecach hakera przebiegł przyjemny dreszcz. Ręce partnerki na krótko ostrzyżonej głowie zastygły w bezruchu.

Zsunął dłoń z piersi, po boku i biodrze, na wzgórek łonowy. Wodził po nim samym kciukiem. Magda przestąpiła z nogi na nogę. Między udami powstała szczelina. Natychmiast skorzystał z zaproszenia. Musnął kciukiem wargi sromowe. Pod dłonią, spoczywającą na pośladku, drgnęły mięśnie, a uszu mężczyzny dobiegł szept długiego wydechu.

Zamienił kciuk na wrażliwszy palec wskazujący. Zjechał opuszkiem po łechtaczce. Wargi sromowe i cała ukryta pod nimi przestrzeń tonęły w śluzie. Drażan znowu wzniósł wzrok na twarz dziewczyny – skupioną, z napiętym czołem, mocno zaciśniętymi oczami. Studiował pojawiające się i gasnące grymasy w trakcie pieszczot najpierw jednym, potem dwoma palcami, którymi na przemian to stymulował najczulszy punkt sromu, to ślizgał się aż do przedsionka pochwy.

Fascynująca woń wypełniała nozdrza. Raziła nerwy. Każdy wdech prowokował poruszenie wzwiedzionego członka. Może po raz pierwszy w życiu haker szczerze zapragnął posmakować kobiety.

Wiedziony impulsem porwał Magdę i rzucił na łóżko. Krzyknęła krótko. Wykorzystując zaskoczenie, nakrył ją ciałem. Objęła go natychmiast nogami. Wiedział, że oczekuje penetracji. Rozpalona prężyła się pod mężczyzną, szukając łonem prącia. Zamknął rozchylone usta swoimi i całował mocno, aż poskromił partnerkę. Wówczas począł pieścić wargami szyję. Dłonią znowu sięgnął nabrzmiałego krocza. Schodził ustami coraz niżej. Badał językiem sutki. Chwilami przeciągał po skórze szorstkim policzkiem, wyrywając z gardła dziewczyny jęki i pomruki, czasem zdławiony śmiech. Dotarł do brzucha. Gdy przejeżdżał po nim zarostem, mięśnie zaciskały się gwałtownie. Wrażliwsze podbrzusze reagowało jeszcze silniej.

Wycofał dłoń spomiędzy ud. Otarł palce o wzgórek łonowy. Scałował wilgoć. Tak… Nabrał pewności. Zsunął się jeszcze niżej.

Magda złapała go za skronie i odciągnęła od krocza. Patrzyła szeroko otwartymi oczami.

– Nie, Drażan… Proszę…

– Dlaczego?

Zaskoczyła go. Nie potrafił w pierwszym momencie zrozumieć zachowania partnerki.

– To tak… To tak, jakbyś… Jakbym cię poniżała…

Uśmiechnął się.

– Nieee. Pozwól mi. Chcę poznać twój smak. Naprawdę chcę.

Wpatrywała się w kochanka jeszcze chwilę. Nie cofnęła rąk, ale nacisk zelżał. Uznał, że zawiesiła sprzeciw. Opuścił głowę. Już nie całował. Muskał ustami łono, wargi sromowe, łechtaczkę. Westchnienie. Zerknął w górę. Magda trwała w niezmienionej pozycji, ale stuliła powieki. Powtórnie musnął ustami łechtaczkę z tym samym skutkiem. Wysunął język. Zarejestrował drgnięcie dłoni na głowie, ale nie został odepchnięty. Pociągnął lekko językiem po łechtaczce. Słonawo mdły śluz w ustach. Moment oszołomienia, lecz w żadnym razie wstrętu. Kolejne westchnięcie. Jedna ręka zniknęła, druga przemieściła się ze skroni na włosy. Polizał bardziej zdecydowanie. Spięcie ud. Następne, i jeszcze jedno; niemal niekontrolowane drgawki, gdy odtwarzał językiem zapamiętane wzrokiem i palcami kształty; zwłaszcza twardą, niewielką kulistość, nad którą pracował szczególnie intensywnie samym koniuszkiem, zataczając wokół kręgi; próbując wyłuskać ją z delikatnego kapturka skóry.

Stopniowo przeniósł uwagę z własnych doznań na reakcje kochanki. Szukał, co sprawiało jej największą przyjemność. Magda rozsuwała coraz szerzej uda. Zmieniał tempo ruchów i drogę języka. Potem wrócił ręką do sromu. Gmerał w przedsionku pochwy, wreszcie wprowadził palce w rozognioną kobiecość. Im głębiej docierał, tym bardziej dziewczyna unosiła łono. Zwiększył nacisk języka na łechtaczce. Opuszkami drażnił śluzówkę waginy. Ręka, wsparta dotąd na głowie, zacisnęła się nagle na pościeli. Po kilku uderzeniach serca ścianki pochwy zatętniły szczytowaniem. Drażan nie ustał w wysiłkach. Jeszcze mocniej szorował językiem po łechtaczce.

Magda naparła dłonią na czoło hakera. Śmiała się gardłowo.

– Dość! To za dużo! Daj mi odpocząć! Nie dojdę drugi raz tak szybko.

Popatrzył w górę. Dziewczyna leżała z rozrzuconymi rękoma. Co chwila wstrząsały nią jeszcze spazmy wesołości. Lub blaknącego orgazmu. Cmoknął podbrzusze partnerki i opadł na pościel między rozłożonymi nogami. Wytarł w kołdrę twarz i palce, po czym wczołgał się wyżej i ułożył obok kobiety. Spletli spojrzenia w tafli lustra. Wędrowali wzrokiem po swoich ciałach i wracali do oczu. Raz za razem.

Nie potrafił nasycić się widokiem Magdy. W ustach wciąż znajdował jej smak. Na pewno nie czuł się poniżony. Przeciwnie. To ona przezwyciężyła wewnętrzny opór i oddała Chorwatowi kolejną cząstkę siebie. Zastanowił się przez chwilę, czy był pierwszy. Otwierał już usta, by potwierdzić przypuszczenia, lecz ostatecznie zrezygnował. Nie chciał zmuszać partnerki do intymnych zwierzeń.

– Co chciałeś powiedzieć?

Obróciła się na bok. Śledził każdy ruch w odbiciu. Karmił pamięć.

– Chciałem… Nieważne.

– … czy ktoś to już ze mną robił? – dokończyła za niego.

– Tak.

Pogładziła dłoń mężczyzny. Uciekła wzrokiem.

– Właściwie nie. Jeden się przymierzał, ale… Chyba tylko czekał, że odmówię, bo nie nalegał. Mam wrażenie, że facetom na samą myśl o lizaniu… tam… żołądek wywraca się na lewą stronę.

Drażan zmienił pozycję, aby móc bezpośrednio widzieć twarz dziewczyny. Wpatrywała się w kochanka wyczekująco.

– Aha, chcesz ze mnie wyciągnąć, jak ja się na to zapatruję – skwitował domyślnie.

– Mhm… – potwierdziła.

Objęła ręką przywiędły penis. Przesunęła kilka razy po trzonie, co wystarczyło, aby znowu się naprężył, a podbrzusze zamrowiło przyjemnie.

– Masz mnie w garści.

– Nie da się ukryć.

Zamknęła palce wyżej. Z następnym ruchem zaczęła odwodzić napletek. Skrzywił się.

– Trochę za daleko.

Poprowadził jej dłoń. Gdy opanowała lekcję, zwolnił chwyt. Zmrużył oczy. Rozkoszował się ciepłem ogarniającym lędźwie.

– Więc…? – wróciła do wcześniejszej rozmowy.

Przestała pracować ręką.

– Nie przerywaj… – jęknął błagalnie. Ponieważ nie kontynuowała stymulacji, odpowiedział: – Może i masz rację. Też tego nie lubię. Ale z tobą jest inaczej.

Wznowiła rytmiczne posunięcia. Haker poczuł, jak krew wypełnia członek coraz szczelniej i pulsuje coraz mocniej.

– Z tobą wszystko jest inaczej – dodał jakby do siebie.

Magda nagrodziła wyznanie pocałunkiem. Pchnęła kochanka głową w ramię i przewróciła na plecy. Jej ręka wciąż poruszała się na prąciu, lecz reszta ciała pełzła coraz niżej. Chorwat pojął w lot zamiary dziewczyny. Pozwolił opaść powiekom i rozluźnił się. Zanurzony w pieszczotach czekał na…

…usta…, które właśnie dotknęły końca męskości. Odetchnął aż do całkowitego opróżnienia płuc. Kobiece wargi zsunęły się po nagiej żołędzi. Język trącił wędzidełko.

– Aaachhhh…

Dłoń przedłużyła usta. Partnerka uniosła głowę i opuściła, uniosła i opuściła, góra-dół, góra-dół… Uczucie ssania… Magda przyspieszyła. Gwałtowny wzrost napięcia w podbrzuszu… Drażan przegarnął kasztanowe fale.

– Zwolnij, proszę – wyszeptał. – Inaczej zaraz skończę.

Spełniła prośbę. Poświęcała teraz więcej uwagi ruchom języka, który na przemian tańczył na wędzidełku, drażnił ujście cewki moczowej i omiatał czub prącia. Dłoń zjechała z członka na jądra. Zaciskała się na nich lekko, głaskała. Usta wciąż przemierzały cierpliwie kilka centymetrów w tę i z powrotem. Niestrudzone. Haker odgarnął i zebrał w garść włosy, które opadły Magdzie na twarz i łaskotały go w podbrzusze.

Kobieta wygięła nieco szyję. Przy każdym posunięciu język zaczął przyciskać żołądź do podniebienia, potęgując doznania. Tętno zafurkotało w skroniach, przytłumiło słuch. Łaskotanie w krzyżu, mrowienie przenikające miednicę i kumulujące się u podstawy penisa… Pozwolił, aby napięcie poniosło zmysły. Świadomość odpłynęła… Skurcz jąder…

Drażan docisnął głowę kochanki do krocza. Ledwie zarejestrował wstrząs, który szarpnął jej ciałem, gdy zwieńczenie męskości uderzyło o gardło. Dziewczyna nie walczyła. Nawet kiedy Chorwat poruszył biodrami, cofając się i wracając, aby przeciągnąć obezwładniającą ulgę orgazmu. Czekała, aż napór ręki partnera ustał. Wówczas uniosła głowę. Nie wypuszczając żołędzi spomiędzy warg, przełknęła ejakulat. Jeszcze raz przyjęła członek tak głęboko, jak zdołała. I znowu zsunęła z niego usta. Końcówka języka zawibrowała na wędzidełku. Nadwrażliwe po szczytowaniu nerwy zwariowały, jakby prącie poraził prąd. Haker wierzgnął na łóżku i szarpnął za włosy.

– Ghhhaaachhhhh!

Magda natychmiast oswobodziła członek. Ułożyła go delikatnie na podbrzuszu. Drgał jeszcze słabo, gdy muskała palcami jądra i trzon, póki napletek nie objął żołędzi.

Drażan odetchnął kilka razy głęboko. Stygł. Przyglądał się kochance, studiującej męskie krocze z wyrazem fascynacji na twarzy. Bez skrępowania. Bez zmuszania się. Nie zakłócał obserwacji, póki sama nie znalazła jego spojrzenia.

– Słodka zemsta? – wymruczał.

– Zemsta? Za to, że wepchnąłeś mi go do gardła? – odparła z błyskiem w oku. – Nie, nie jestem zła – dodała szybko. – Poczułam się… bardziej twoja, bo przestałeś się przy mnie hamować.

Wyznanie trąciło głęboko ukrytą strunę, która drgnęła już wcześniej, gdy haker snuł opowieść, i jeszcze wcześniej – gdy w rezydencji Jana tylko myśli o swojej kobiecie, jak nazywał wtedy Magdę, utrzymywały Chorwata przy zdrowych zmysłach. Drażan wyciągnął rękę w geście mającym wyrażać mieszaninę uczuć, których nie potrafił głośno nazwać. Dziewczyna uśmiechnęła się ciepło i przywarła do kochanka. Przeczesywała palcami zarost na piersi, czasem trącała sutki, wodziła dłonią po brzuchu. Głaskał ją po głowie, po raz kolejny zastanawiając się, jak zatrzymać moment.

– Więc co się z tobą działo przez ostatnie pół roku? – podpowiedziała po dłuższym czasie.

Zaczerpnął tchu. Zebrał rozleniwione orgazmem myśli i rozpoczął monolog.

Był szczery. Nie przedstawiał tylko suchych faktów, ale też emocje i wnioski, jakie motywowały kolejne działania. Pominął spotkania z Hasmik. Ormianka nie wpłynęła przecież w żaden sposób na wydarzenia i nie miała tak naprawdę znaczenia. Sam zresztą niemal już o niej zapomniał. Nie przemilczał pobicia i załamania po nieudanej próbie wymknięcia się deszczową nocą z luksusowego więzienia. Zrelacjonował nawet po krótce romans z Jamilą, który na resztę życia zmienił się w powracający koszmar. Zgodnie z prawdą streścił wypadki, które umożliwiły opuszczenie rezydencji holenderskiego księcia porno, oraz opisał konsekwencje skorzystania z nieoczekiwanej pomocy ze strony żony Jana. I zdradził udział w ucieczce Hunchbacka.

.

Znowu obudził się wcześniej. Zasypiali objęci. Teraz miał przed sobą wygładzoną w nocnym odprężeniu twarz Magdy, wciąż pogrążonej we śnie. Splątane w nieładzie włosy okalały nieruchome oblicze skłębionymi falami. W pierwszym odruchu chciał natychmiast pogłaskać dziewczynę, przylgnąć do niej, poczuć ciepło ciała całym sobą. Powstrzymał rękę wyciągającą się już w stronę śpiącej. Następnym razem ściągnie kochankę na dłużej. Będzie budził co rano. Dziś czekała ją jeszcze długa podróż do domu, powinna więc wypocząć.

Uśmiechnął się. Świadomy własnego zamiłowania do zawijania się w kołdrę, zapobiegliwie przygotował dla kochanki osobny zestaw pościeli. Jak wczoraj, zsunęła przez sen okrycie aż po biodra. Ugięte ramię zasłaniało jednak piersi. Nie słyszał jej oddechu, ale widział miarowo unoszący się i opadający bok. Kobieca sylwetka tchnęła idyllicznym spokojem. Gdyby mógł widzieć ją tak odprężoną zawsze po otwarciu oczu…

Spędzili razem raptem dwa dni; wcześniej – kilka wieczorów, a przyzwyczaił się do obecności dziewczyny, jakby mieszkała z nim od dawna. Właściwie… Dom oferował dość miejsca dla obojga… Przeprowadzka nie stanowiłaby większego problemu. Magda lubiła to miejsce. Nie musiałaby pracować. Haker zarabiał przecież wielokrotnie więcej, niż wydawał, nawet żyjąc na stosunkowo wysokim poziomie. Wstawaliby razem albo spotykali w kuchni, jedli razem śniadanie. Potem on zajmowałby się zleceniami, ona bieżącym utrzymaniem domu. Może znowu założyłby firmę. Wreszcie miałby zaufaną pomoc. Czasem przeszkadzaliby sobie pocałunkiem czy inną pieszczotą. Albo na dobre odrywali od swoich zadań i kochali się, gdzie akurat naszłaby ich ochota. Póki… Wyobraźnia podsunęła jeszcze inny obraz – Magda stojąca w kuchni nad parującym garnkiem, z łyżką w jednej ręce, a drugą podtrzymująca siedzącego na biodrze, ciemnowłosego…

– Dzień dobry.

Wizja prysła, ale emocje pozostały. Kobieta patrzyła na towarzysza z uśmiechem w ciągle jeszcze zaspanych oczach. Pocałował ją w odpowiedzi. Objęła hakera i tylko mocniej przyciągnęła do siebie. Nie było wybuchu żądzy, a tylko czułość. Gdy uwolnił jej usta, oddychała głęboko. Promieniała.

– Musiałeś myśleć o czymś bardzo przyjemnym – wymruczała.

– Zostań tu ze mną. Tak po prostu – odparł bez namysłu.

– Jeśli będziesz mnie tak witał co… – urwała. Przyjrzała się kochankowi uważniej. – Ty mówisz poważnie.

Z jej głosu i twarzy zniknęła naraz wesołość. Milczała. Widział, że w napięciu rozważa pomysł. Chorwatowi przebiegł po plecach chłodny dreszcz niepokoju. Oddech przyspieszył. Czekał.

– Drażan… Twoja propozycja bardzo wiele dla mnie znaczy – zaczęła ostrożnie. Obróciła się na plecy, uciekając od świdrującego spojrzenia hakera. – Gdybym… Gdybyś był zwykłym facetem, nie wahałabym się ani chwili. Ale… Ale nie jesteś.

Nakryła czoło ramieniem. Wpatrywała się w odbicie powyżej. Nagle wtuliła się w mężczyznę. Czuł jej oddech na klatce piersiowej. Rozumiał, co chciała przekazać. Przywarł ustami do włosów. Trwali tak dłuższy moment. Potem powoli oswobodziła się z objęć i ułożyła na boku. Zacisnęła palce na jego dłoni. Podjęła bardzo poważnie:

– Wczoraj, zanim zasnęłam, próbowałam sobie to wszystko, co mi opowiedziałeś, jakoś uporządkować. Zastanawiałam się, co dalej. W końcu sierpnia chcę wziąć dłuższy urlop. Moglibyśmy pobyć znowu razem. To już niedługo. Pięć tygodni. Chciałbyś?

– Oczywiście, że tak – zapewnił natychmiast.

– Tylko… Nie wiem nawet, jak się z tobą skontaktować… Czy wszystko wypali i gdyby… coś się stało… kiedyś indziej…

– Zdążysz do środy poukładać swoje sprawy? – wszedł szybko dziewczynie w słowo.

Skinęła po krótkiej chwili zamyślenia.

– Więc zadzwonię wieczorem. Przygotuję dla ciebie laptopa i w sierpniu po prostu zabierzesz go ze sobą. Tak będzie najbezpieczniej – oznajmił z przekonaniem.

Z lekkim uśmiechem pokiwała głową na zgodę, zaraz jednak spoważniała.

– Dobrze, to jesteśmy umówieni na sierpień. A potem? Może wpadałabym czasem na weekendy…

– Jasne, zorganizujemy to…

– Ale zostać…? Boję się, Drażan. Boję się, że znowu cię znajdą. I co będzie wtedy ze mną? Nie wiesz nawet, jak cię namierzyli w Holandii, prawda?

Spuścił wzrok.

– To mógł być bankomat na granicy… Potrzebowałem pieniędzy. Wiedzą, jak wyglądam. Istnieje wiele systemów rozpoznawania twarzy. Sprawdzam każdy, o którym wiem, i jeśli trzeba, kasuję swoje dane. Ale jeśli mieli kogoś dobrego…

– To mnie nie uspokaja. Zwłaszcza teraz, kiedy Hunchback wrócił do twojego życia. Mam wrażenie, że atmosfera się zagęściła. Jakby przyciągał kłopoty.

– Hunchback zniknął piętnaście lat temu. Potrafi zadbać o swoje bezpieczeństwo. Nie znaleźli go przecież przez cały ten czas.

– Znaleźli ciebie – skwitowała. – Jak wtedy zimą zapowiedziałeś, że zostaniesz ze mną na noc, a potem nie przyszedłeś… I przez następne dni… Myślałam, że oszaleję ze strachu o ciebie. Opowiedziałeś mi, co się stało, jak do tego doszło… Dobrze, tu, na odludziu, zszedłeś pewnie tym Kolumbijczykom z oczu. Ale pracujesz dla Farisa. Nawet nie chcę wiedzieć, co dla niego robisz. Rozumiem, że cię chroni, ale też nie jest wszechmocny. Przecież zorientowałam się, że macie coś ze sobą wspólnego, przez głupią wpadkę z samochodem. Boję się, nie czuję się dziś gotowa na to, żeby każdego dnia liczyć się… z czymś… złym…

Zamknęła oczy. Uniosła rękę hakera do swojej twarzy. Głaskał policzek, ucho, włosy. Chętnie poddawała się pieszczocie. Zaczęła się nawet znowu smutno uśmiechać.

Złożył propozycję za wcześnie. Przyznanie teraz, że zamierza powtórzyć manewr Hunchbacka i wycofać się z branży, z jednej strony zabrzmiałoby jak nieprzemyślana deklaracja, złożona pod wpływem chwili, z drugiej – oznaczałoby ni mniej, ni więcej oczekiwanie, że dziewczyna zerwie z dotychczasowym życiem. Zdołałby na pewno umożliwić jej kontakty z ojcem czy przyjaciółką, ale ryzyko… Sierpień. Do następnej wizyty kochanki musi wypracować spójny plan.

– Bardzo bym chciała, żeby nam się jakoś udało – wyznała jakby w odpowiedzi na myśli Chorwata.

.

Zostali w łóżku prawie do ostatniej chwili przed wyjściem. Niewiele rozmawiali. Cieszyli się dotykiem, choć nastrój psuła świadomość wyjazdu i trudnych decyzji, jakie będą zmuszeni podjąć w przyszłości.

Kiedy dotarli na znajomy placyk opodal szosy, miejsce umówionego spotkania z taksówkarzem, wysiedli z samochodu i stali już tylko objęci, w milczeniu sycąc zmysły swoją bliskością. Słońce w zenicie prażyło bezlitośnie, lecz nie dostrzegali upału. Perspektywa nawet krótkiego rozstania bolała. Kiedy Drażan wyszeptał Magdzie do ucha, że czas się pożegnać, poczuła napływające do oczu łzy.

– Moja piękna – dodał jeszcze, gdy wtulała wilgotny policzek we wnętrze męskiej dłoni. – To tylko kilka tygodni.

Za chwilę już go nie było.

.

Pan Janek zjawił się kilka minut później. Zagadywał i pocieszał pasażerkę, prawił banały o wiecznej miłości i zapewniał, że wszystko się ułoży. Magda siłą tłumiła w sobie wybuch irracjonalnej złości na sympatycznego w gruncie rzeczy grubaska. Wysiadając z taksówki, zdobyła się jedynie na oschłe podziękowanie.

Przekroczyła próg mieszkania krótko przed siódmą. Dobry kwadrans ważyła w dłoni wyłączony telefon, zgodnie z prośbą Drażana pozostawiony w domu. Wreszcie uruchomiła urządzenie i wysłała zdawkowego sms-a do Agnieszki. Przyjaciółka oddzwoniła natychmiast, ale Magda po lakonicznym streszczeniu minionych dni wymówiła się zmęczeniem i przerwała rozmowę.

Aż do zapadnięcia zmroku siedziała na łóżku i wpatrywała się w falujące na lekkim wietrze, dojrzewające za oknem łany. Każdą cząstką duszy pragnęła wrócić do domu na wzgórzu; wrócić do mężczyzny, którego kochała i dziś była już tego pewna. Gdyby tylko był zwyczajnym chłopakiem, wykonującym nudną pracę w nic nieznaczącej firmie, może bez pieniędzy, ale i bez śmiertelnie niebezpiecznych wrogów…

Nienawidziła siebie za strach, który przemówił jej ustami o poranku. Nawet w myślach nie potrafiła nazwać przerażającej ostateczności, z którą każdego dnia mierzył się Drażan. Wyobraźnia z uporem podsuwała wizję wdzierających się nocą do domu siepaczy mafii, wyrywających ich przemocą z łóżka… Czy zginęłaby od razu, czy posłużyłaby jako karta przetargowa, narzędzie szantażu?  Czy kochanek zdradziłby dla niej człowieka, którego nazywał przyjacielem i chronił przez tyle lat? Czy gdyby wybrał Magdę, i tak nie zostaliby na koniec zgładzeni? A nawet jeśliby przeżyli, to czy nie zniszczyłoby ich poczucie winy?

Nienawidziła też siebie za złamanie obietnicy danej niegdyś ciotce, że bez względu na wszystko pójdzie za ukochanym, jeśli los postawi ją przed takim wyborem. Ciotka nie mogła jednak przewidzieć, że ukochanym będzie przestępca – haker, ścigany przez kolumbijską mafię i zapewne, gdyby nie chronił go Faris, polowałyby na niego wszystkie wywiady świata.

Faris… Ciało przeszył dreszcz.

Najbardziej nienawidziła siebie właśnie za dźgnięcia ekscytacji i żądzy, gdy tylko padało jego imię. Nienawidziła siebie za zdradę – nie tę nieświadomą po śmierci krewnej, lecz tę nawet teraz nawracającą brudną gorączką zwierzęcej chuci. Mimo weekendu z Drażanem, cudownego seksu, wielokrotnego zaspokojenia, okazanego zaufania, szczerości, uczucia… Czas miał przecież zgasić ten obłęd.

.

Aby pobrać ebooka z powyższym tekstem w formatach pdf, epub, mobi:

Zajrzyj http---chomikuj.pl-Najlepsza_Erotyka2 (2)

.

Utwór chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie w całości lub fragmentach bez zgody autora zabronione.

Czytelniku, chętnie zamieścimy dobre opowiadania erotyczne na Najlepszej Erotyce. Jeśli stworzyłeś dzieło, które ma nie mniej niż 2000 słów, zawiera ciekawą historię i napisane jest w dobrym stylu, wyślij je na nasz adres ne.redakcja@gmail.com. Każdy tekst, który przypadnie do gustu Redakcji Najlepszej Erotyki, zostanie opublikowany, a autor dostanie od nas propozycję współpracy.

Przeczytałeś? Oceń tekst!

Tagi:
Komentarze

Coś się stało? 😀 Zaczynam się martwić.

No dobra, zajmę się w końcu konstruktywną krytyką.
Źle, źle, źle i jeszcze raz źle! To już. 😀 A tak na serio, to wcale nie dziwię się rozważaniom Magdy. Sama miałabym problem rzucić wszystko dla kogoś, kto może na mnie ściągnąć poważne kłopoty, nawet niechcący.
A jeśli chodzi o stronę poprawności tekstu, to bolą mnie sieroty na końcu. „I”, „w”, „że”, itd. Na reszcie się chyba jeszcze nie znam do tego stopnia, by móc coś mocno skrytykować. Nie lubię tych potrójnych wielokropków. Zawsze myślałam,
że wystarczą dwie, ale to ja.
Cieszę się, że nie musiałam czekać paru miesięcy na kolejną część, choć takiego czasu oczekiwania się nie spodziewałam.

Buziaki,
B.S.

Droga B.S.!
Złe wieści są takie, że nie potrafię powiedzieć, kiedy pojawi się następny odcinek. Piszę.
Fakt, że starasz się utożsamić z Magdą, odczytuję jako pochwałę. To znaczy, że bohaterka „żyje” i nie jest tylko sztucznym konstruktem. 🙂
Wielokropek to zawsze trzy kropki. W tekście reprezentują niepewność, zawahania, potrzebę namysłu lub – przeciwnie – rozprężenie i rozbieganie myśli, brak słów… Na „sieroty” w rodzaju wymienionych przez Ciebie „I”, „że” itd. nie mamy wpływu. Tekst dostosowuje się do rozmiaru Twojego ekranu. Jeśli pomniejszysz/zwęzisz okno, wyświetli się w innym układzie.
Jak już napisałam pod odcinkiem XV – te dwie części mają stanowić zderzenie przeszłości i teraźniejszości. Dlatego ukazały się jedna po drugiej. 🙂
Pozdrawiam!
a.

Dziękuję za obszerne wyjaśnienie! Słynę z tego, że nie podoba mi się prawie wszystko i walczę, jak tylko mogę, by to zmienić. 😀 Rozmawiałam dziś o tych sierotach z moim wykształconym grafikiem i powiedział mi to samo. Z ciekawości sprawdzę, jak sprawa ma się na telefonie, ponieważ widzę je na pewno na laptopie.
Będę czekać, jak zawsze, na kolejną część.
„Chciałbym pożyczyć powodzenia, weny i pięć złotych”. 😉

Pozdrawiam ciepło,
B.S.

Te dwa ostatnie odcinki, zawierały coś intrygującego. Ten zaś podobał mi się całkowicie.

Magdę dopadają rozterki normalne dla kobiety takiej jaką Opisujesz. Ciepłej i inteligentnej kochanki, marzenia każdego mężczyzny. Jeśli Magda ma mniej niż 35 lat to możliwe że trochę Przesadziłaś, kobiety w tym wieku nie są zazwyczaj tak mądre i dojrzałe. Choć może nie, może po prostu Wykreowałaś wyjątek.

Wyjątkowa kobieta dla wyjątkowego mężczyzny.

Intrygujący jest również opis doznań. Może nie tyle jej, bo też Jesteś kobietą, lecz jego. Albo Miałaś dobrego informatora, albo …

Zastanawia mnie ile w tym opowiadaniu jest prawdy. Chyba nie tylko mnie.

Mick, naprawdę uważasz, że kobiety w takim wieku nie są tak dojrzałe i inteligentne, czy tam mądre? To nie to samo, gwoli ścisłości. 😀 Połowa z nich mogłaby się teraz obrazić. Przecież nie rozmawiamy o szesnastolatce, która nie ma wykształcenia, pracy i jasno sprecyzowanej przyszłości, bo zakładam, że po trzydziestce dobrze byłoby taką mieć, ale o kobiecie, która powinna być już matką. Oczywiście, nie dlatego, że tak powinno być, ale jeśli chce mieć dziecko, to to już jest prawie ostatni dzwonek. Lekarze tak mówią, ja się nie znam, ale ze swojej strony myślę podobnie.
Dążę do tego, że Magda zachowuje się dokładnie tak, jak postąpiłaby dojrzała i mądra/inteligentna kobieta, która wcale nie musi zbliżać się jedną nogą do grobu. 🙂

Pozdrawiam ciepło,
B.S.

Szanowna Koleżanko ;), napisałem dokładnie to co myślę. Myślę że dojrzałe postępowanie kobiet w wieku o którym mowa, nie jest regułą. Nie mam wpływu na to co sobie pomyśli około połowa czytelniczek. Jeśli się obrażą to trudno, być może stanie się tak gdyż mają sobie coś do zarzucenia.

Drzewiej, niewiasty dorastały w pewnych wzorcach co skutkowało rychłym osiągnięciem przez nie dojrzałości. Z taką kobietą śmiało można było budować rodzinę.

Drogi Micku!
Inteligencji i sprytu Ci nie brak, dlatego zakładam, że wzmianka o wieku bohaterki jest dziurą, w którą mam wpaść, pisząc:
1) chociaż jestem nieco młodsza, znam wiele kobiet w tym wieku, które…
2) jestem w tym wieku, więc zapewniam Cię, że…
3) co prawda jestem nieco starsza, ale gdy przypomnę sobie siebie kilka lat temu, to…
Nie będę Cię odpytywać ze znajomości treści cyklu, nie o to chodzi. Przypomnę jedynie, że Magda jest półsierotą, a w nieodległej przeszłości doznała bolesnego ciosu – zmarła bardzo bliska jej osoba. Na pewno zgodzimy się w kwestii, że świadomość ostateczności i nieuniknioności śmierci zmienia postrzeganie rzeczywistości i przyspiesza dojrzewanie. 🙂

Sugerując, że autorka tekstu powinna przemawiać w liczbie mnogiej, jesteś w błędzie. A dopytywanie o szczegóły „techniczne” brzmi mi trochę jak namawianie magika, aby zdradził tajemnice swoich sztuczek. 😉

Pozdrawiam,
a.

Rozmawiać ze mną można normalnie. Bardzo żadko zastawiam jakieś „sieci” a na pewno nie próbował bym na Ciebie.

Masz rację, co ze wstydem przyznaję. Nie mam znajomości całego cyklu. Bywało tak że Drażan stukał w klawiaturę zbyt długo i mi się nudziło. Dla tego pewne fragmenty omijałem jak Sienkiewiczowskie opisy przyrody.

Czuję się udelektowany tak ciepłymi słowami i dziękuję. Jednak ja nie uważam żebym był jakiś sprytny czy bardzo inteligentny. Chyba że nie wyczułem ironii którą Zawarłaś 😀 ?

Cóż, sugestia, że posuwam się do ironii pod adresem tak wiernego Czytelnika i Komentatora na naszym portalu, trochę mnie smuci, ale taka już „uroda” liter na ekranie, iż często nie można wyczytać z nich – jak z głosu czy mimiki – intencji i emocji. 🙂

Zdaję sobie sprawę, że cykl jest długi i „zmęczenie” go od początku to wyzwanie, dlatego nie czynię Ci wyrzutów, a jedynie w komentarzu nakreśliłam tło historii, by ułatwić Ci przyswajanie tekstu.

Każdy szuka na NE czego innego. Dla Ciebie to ersatz kawy – niech więc i tak będzie. 😉

Hm… Niegasnąca fascynacja Farisem. Nie idź tą drogą, Magdo – chciałoby się rzec 🙂 To jak wpaść z deszczu pod rynnę. Lepiej pozostawić to zauroczenie w sferze marzeń.
Rozterki Magdy co do wspólnej przyszłości z Drażanem, jak najbardziej uzasadnione. Rozegra się walka rozumu z sercem. Na razie przeważają argumenty dyktowane logiką.
Ciekawe jakie rozwiązanie zaplanowała Autorka.
Ja przewiduję drastyczne cięcie. Obym się myliła.

Karel zwrócił był kiedyś uwagę na cynizm bijący z pewnej rozmowy Magdy z Agnieszką. Może Faris wydaje się bardziej pociągający przez to, że nie został do końca zdobyty, w przeciwieństwie do Drażana, który podał Magdzie siebie na tacy? Może cała ta walka rozumu z sercem to tylko maskarada, aby ukryć przed samą sobą, że gra na dwa fronty Magdę kusi? Może Drażanowi, chociaż jest ukochanym mężczyzną, brakuje… pazura? 😉

Pozdrawiam serdecznie,
a.

Drażan to chyba protagonista i Twój faworyt. Czy Pisałabyś coś tak by mu brakowało ? Choć może każdy z tych mężczyzn ma w sobie cechę którą Cenisz. Jednak ktoś posiadający je wszystkie był by ideałem który nie istnieje. Hmmm …

Ideałów nie ma. Zgoda. Gdyby istniały? Życie byłoby chyba nie do zniesienia. 🙂

Bardzo ładny kawałek. Idealnie na swoim miejscu w calosci opowieści. Jest zderzenie przeszłości z tu i teraz, sceny seksualne sa inne niz w kilku poprzednich częściach, Faris jako haczyk na czytelnika… I teraz będę jak złapana ryba czekać w milczeniu na rozwój wydarzeń, bo mam wrażenie, że po tej nostalgii coś większego się niedługo zdarzy.

Interesująca część – w tym ciekawa rola zmiany zwyczajów seksualnych wraz z narastającym poczuciem bliskości. Niezwykle wymowne 🙂

Nie sądzę, by Drażan i Faris byli diametralnie od siebie różni, fascynację tłumaczyłabym rzeczywiście raczej niezdobyciem niż innością. Jeden nadal jest wyzwaniem.
Osobiście nie miałabym nic przeciwko rozwinięciu tego wątku – jest spory potencjał na naprawdę gorące sceny.

Przyznam, że długo się zastanawiałam co nie pasuje mi w scenach z tej części, opisałaś je przecież świetnie. Doszłam do wniosku, że prawdopodobnie opory bohaterów. Zawsze miałam szczęście trafiać na facetów uwielbiających seks oralny we wszystkich postaciach, niestety wiem, że są tacy którzy „się brzydzą”. Podejrzewam, że to w dużej mierze zła robota tych wszystkich niesmacznych żartów o rybach i takie tam… Niemniej nie lubię nikogo do niczego zmuszać i chyba tym, co najbardziej mnie nakręca jest entuzjazm, a tu było wahanie. Na szczęście wierzę, że następnym razem będzie lepiej nastawiony 😉

Do tego dochodzi ciekawy wątek poniżania. Częściej spotykam się z twierdzeniem, że zarówno fellatio jak i minetka uwłaczają godności kobiety, chyba rzadziej mówi się że jakakolwiek czynność seksualna miałaby uwłaczać godności mężczyzny. Nigdy tego nie rozumiałam. Fakt, że diabeł tkwi w szczegółach, ale czy naprawdę można w takich kategoriach rozpatrywać dawanie sobie nawzajem przyjemności? Szczególnie, gdy rzecz dzieje się miedzy dwoma kochającymi się osobami?

Pozdrawiam

Ania

Lubię Twoje komentarze, w których na bazie tekstu otwierasz wątki do dyskusji. 🙂

Opory bohaterów i stopniowe ich przełamywanie chciałam wykorzystać jako element rozwoju związku. Stąd też zbliżenie łagodniejsze, bardziej czułe, a pod koniec już wręcz samo szukanie bliskości bez gorących uniesień. W ostatnim odcinku przed długaśną retrospekcją początek tego procesu zasygnalizowałam próbą zapanowania nad popędem podjętą przez Drażana.

Mówiąc o seksie oralnym i różnym do niego podejściu kobiet i mężczyzn, warto chyba zwrócić uwagę na fakt, że kobiety nie mają oporów przed pocałowaniem mężczyzny po minecie; faceci kobiety po fellatio – już bardzo często tak. Dużą rolę też z pewnością odgrywają pierwsze doświadczenia, podejście do intymności w domu i całe to freudowskie/psychoanalityczne bla bla bla. Nie oszukujmy się – u wielu osób obu płci higiena kuleje. Jak traktuje skamieniały suchar: – Cześć, dziewczynki! – zawołał niewidomy, mijając sklep rybny. 😀

Przyznam też, że im głębiej wchodzę w cykl, tym częściej nachodzi mnie ochota do prowokowania Czytelnika takimi właśnie nie do końca standardowymi reakcjami bohaterów. Dawanie sobie nawzajem przyjemności to jedno, otwartość czy wewnętrzne opory i ich przełamywanie to jednak coś całkowicie innego. 🙂

Pozdrawiam serdecznie,
a.

Jeszcze żeby ktoś chciał ze mną dyskutować 😉
Odnoszę wrażenie, że niektórzy się boją…

Wiesz dla czego dzwon głośny ?

Ja natomiast mam inne doświadczenia. Znakomita większość naturalnie poznanych kobiet nie chciała być całowania po minetce. Ale stwierdzenie że mężczyźni mają większe opory odnajduję jako prawdziwe. Myślę że mężczyźni boją się snieżynki, nie jest to przyjemne.

Czego się boją? Jestem ciekawa co masz na myśli. Nie znam tego określenia.

O czym?
To Twoje spojrzenie. Musi stanowić powód do dyskusji?
Pozdrawiam B.

W tym przypadku chociażby o tym, czy wzajemne dawanie sobie przyjemności może komukolwiek uwłaczać…

Dla mnie podejście na zasadzie szukania dziury w całym.
I nie, nie dam się dalej wciągnąć w dyskusję, że czarne jest białe. ;-))
Pozdrawiam B.

Dziś już niestety niektórzy nie widzą świata we właściwych barwach …

Witaj Artimar!
Nie mogę się oprzeć wrażeniu, że już gdzieś czytałem o dalszych losach Magdy i Drażana. Zamieszkali w Szkocji i mieli córkę, a jeszcze później Magda już była w drugiej ciąży ;). Nie mogę tylko skojarzyć, gdzie 🙁 Nawet przeczytałem cały cykl od początku na NE. Historia fantastyczna i bardzo pięknie opisana.
Pozdrawiam
Żeglujący Miś

Artimar,

dotarłszy do tego miejsca zadaję pytanie – co dalej? Od ostatniego rozdziału, który opublikowałaś minął już niemal rok. To przerwa długa nawet dla mnie, znanego z długich przerw 🙂 Powiedz proszę, czy możemy się spodziewać kontynuacji? Wszak bohaterowie zawieszeni są w próżni, nie godzi się ich tak bez końca trzymać! Magda i Drażan domagają się jakiegoś rozwiązania ich historii. Szczęśliwego lub nie.

Co zaś się tyczy tego rozdziału – z radością powitałem zakończenie retrospekcji. Bardzo była ona ciekawa, ale chciałem się dowiedzieć, co dalej z główną bohaterką tej opowieści. Fabuła nie posunęła się może zbytnio do przodu, ale i tak otrzymaliśmy kilka miłych, intymnych chwil między kochankami, a także zarysowany został problem, z jakim się borykają – problem braku stabilizacji życiowej, która pozwalałaby im planować wspólną przyszłość.

Bardzo jestem ciekaw, jak to się rozwinie. W chwili obecnej widzę dwa oczywiste rozwiązania: happy end na przekór wszystkiemu albo sytuacja, w której Drażana doścignie jego przeszłość, a Magda będzie się świetnie prezentować roniąc łzy na pogrzebie Chorwata. Jest jeszcze jeden element, dzika karta, czyli Faris. On też pewnie zdąży jeszcze zamieszać w tym kotle.

Skoro dotarłem już tutaj, nie mogę się doczekać, co dalej! Jestem pewien, że Twoi fani, którzy czekali znacznie dłużej, są jeszcze bardziej niecierpliwi. Nie zostawiaj nas samych z tym poczuciem niespełnienia 🙂

Pozdrawiam
M.A.

I tak minęło już prawie półtora roku, a bohaterowie nadal zawieszeni pomiędzy nadzieją, obawą a spełnieniem. Czytelnicy chętnie dowiedziueliby się, co przeznaczyłaś swoim postaciom. Odnośnie dyskusji na temat sposobów dawania sobie wzajemnie rozkoszy i ewentualnych oporów kobiet i mężczyzn przed takimi czy innymi praktykami seksualnymi, podzielam w pełni zdanie Ani. W sytuacji intymnej, prawdziwie intymnej bliskości, na żadne opory, poczucie odrazy czy poniżenia po prostu nie ma miejsca.

Przeczytałam całość! I gdzie ciąg dalszy. Może w książce, która niebawem zaistnieje na rynku? Bo to przecież kawał dobrej literatury erotyczno-sensacyjnej, który powinien zagościć na księgarskich półkach. Już tęsknię za Drażanem, Magdą i Farisem. Co dalej?!

Nie tylko Ty tęsknisz…

To ja się przyłączę z moją tęsknotą. Zbyt długo już czekaliśmy na kolejny rozdział „Ciemna jest noc”.

Pozdrawiam
M.A.

Zgodnie z tym co zapowiedziałem czytam po kolei dzieła autorów NE. Bardzo ciekawy odcinek, pisany lekkim językiem. „Teraz miał przed sobą wygładzoną w nocnym odprężeniu twarz ” to ciekawostka przyrodnicza bo z moich obserwacji wynika,że w nocnym odprężeniu twarz kobiety wygląda inaczej. Bez makijażu z reguły pokazuje właśnie zmarszczki. Pozdrawiam

S.,

dzieło Artimar polecam Ci szczególnie – od samego początku, aż do miejsca, w którym na razie urwała swą opowieść. To jest pierwszorzędna mieszanka sensacji i romansu. Ale inteligentniejsza, niż w przypadku filmów o agencie 007 🙂

Pozdrawiam
M.A.

Zaglądam tu z nadzieją, że może wreszcie Artimar się zlitowała nad stęsknonymi za dalszym ciągiem tej powieści. Już nawet czytam ją powtórnie od początku. Dla przypomnienia. I dla samej przyjemności czytania tego znakomitego tekstu. Myślę, że większośc pracujących kobiet przeżywa wraz z Magdą tę historię miłosna no i czeka, czeka… Miej litośc
nad nami Artimar! Ze serdecznym pozdrowieniem Jotka

Napisz komentarz