Kategoria

.Cykl: Nigdy więcej!

Nigdy więcej! VIII (Ania)

Inspektor Krzemiński – Kurwa – jęczy bezwiednie, znów biorąc do ręki tę samą teczkę. Najchętniej od razu zamknąłby sprawę. Nie ma kompletnie żadnych dowodów, że denatowi ktoś pomógł zejść z tego padołu łez, a...

Nigdy więcej! VII (Ania)

Marzena – Dzień dobry. – Marzena nieśmiało przekracza próg kancelarii. Solidne meble i stonowane kolory mają dodawać powagi, ale ją przyprawiają raczej o mdłości. – Jestem umówiona z panem Chmielewskim. – Nie przywykła do...

Nigdy więcej! VI (Ania)

Partnerzy w interesach Zapadający zmrok szarością otula miejski park, rozłożyste drzewa zamieniając w czarne cienie, a soczystą darń w szary dywan. Nie zapalono jeszcze nowoczesnych, ledowych latarni, choć jest ich więcej niż potężnych dębów...

Nigdy więcej! V (Ania)

Drogie Czytelniczki i Drodzy Czytelnicy, poniższy tekst został pierwotnie opublikowany na łamach Najlepszej Erotyki 19 czerwca 2017 roku jako samodzielne opowiadanie. Dzisiaj, jako malutki puzzelek, wskakuje na swoje miejsce w większej opowieści, do której...

Nigdy więcej! IV (Ania)

Elwira – Cholera! – Elwira aż trzęsie się ze złości. – Dupek nie odbiera telefonu, przelewu też nie zrobił, a obiecał! Obiecał mi! – Kotuś, daj mu pół godzinki, może jest na jakimś ważnym...

Nigdy więcej! III (Ania)

Inspektor Krzemiński – Dobra Młody! – Inspektor Krzemiński ostatni raz omiata wzrokiem ogród. – Potrzebujemy namiary na dzieci Traczewskiego, Marzenę i Szymona. Najlepiej, żeby przyszli złożyć zeznania na komendę, skoro i tak będą wybierać...

Nigdy więcej! II (Ania)

Robert Już od godziny stoi w otwartym oknie i wpatruje się w połyskujące w słońcu dachy samochodów. Małe, kolorowe żuczki z brudnymi pancerzykami. Niektóre lekko zmatowiałe albo pobladłe, jakby uprane zbyt wiele razy, inne...

Nigdy więcej! I (Ania)

Marta Kiedy wyjrzała przez kuchenne okno, z widokiem na bujnie zarośnięty ogród, nie dostrzegła nawet śladu po nawałnicy, która nocą przeszła przez miasto. Owszem, z liści bzu w swoistej sztafecie coraz niżej skapywały ciężkie...