
DAUGHTERS OF THE GODDESS, „Elilith”, CC BY 4.0
– Daga… kupiłem browar. Gdzie masz Reksa?
– Urwał się, kurwa!
– Jak to urwał, tej? Dagmara! Gdzie jest kurwa mój Reks?
– Czego się drzesz, cieciu? Mówię: urwał się! Tam pobiegł…
– Ty kurwo! Na chwilę ci go zostawiłem… Zajebię cię, jak coś mu się stanie… Mój Reksik… REEEEKS!!!!!
Na zatłoczoną ulicę Dąbrowskiego wbiegł okazały pies rasy amstaff. Mimo ciemności, rozświetlonej jedynie odblaskiem reflektorów, motorniczy pędzącego tramwaju linii 2 wykazał się nie lada refleksem. Nagłe i ostre hamowanie ocaliło hasające i radośnie szczekające bydlę, przyprawiając jednak pasażerów miejskiego środka transportu o rozliczne urazy i straty materialne. Jedną z bardziej poszkodowanych była młoda brunetka w białej kurteczce, która z rozpaczą na twarzy zbierała z podłogi resztki swego telefonu komórkowego. Mimowolnym sprawcą jej szkody był jasnowłosy młodzian w „skórze” i śnieżnobiałym obuwiu. W trakcie hamowania wpadł na dziewczynę z impetem, wytrącając jej z dłoni właśnie używane, cenne urządzenie.
– Sorry – wybąkał, gramoląc się z podłogi i przyglądając się z uwagą swym nieco zabrudzonym trzewikom.
Dziewczyna spojrzała na niego nieobecnym wzrokiem.
– To się jeszcze da naprawić… mój kuzaj ma serwis, niedaleko, z buta z pięć minut będzie… – wysapał młodzieniec, obracając w dłoni fragment wyświetlacza.
– O czym ty mówisz, gościu? – dziewczyna stęknęła płaczliwie.
– Wyluzuj, dzidzia! Mówię, komórę se naprawisz i po krzyku. A jak nie, kupisz se nową. Kuzaj ma wuchtę modeli, używane też ma. Powołaj się na mnie. Jestem Siwy z Szamarzewa – to mówiąc, wyciągnął do niej dłoń. W tym momencie motorniczy wcisnął pedał gazu. Młodzieniec ponownie stracił równowagę. Tym razem wpadł na siwiuteńką babcię o świątobliwym wyglądzie, z wyładowanymi po brzegi siatami.
– Uważaj! Ty szczonie, w dupę jebany! Świeżutkie wędliny mam z rynku dla wnusia, a ten pener mi się tu rozbija. Orientuj się, cwelu – wrzasnęła babcia, okładając chłopaka sztywnym kawałkiem krakowskiej.
– Auuuuu! – ryknął młodzian. Nie ryzykował dalszego starcia i ostrożnie oddalił się na koniec wagonu, gdzie czekali rozbawieni koledzy.
– He, he, he, Siwy – luju! Na łanię wpadłeś, to rozumie, ale żeby starą babcię molestować? – zarechotał jeden z nich.
– Świeć, tej! Ale sucz! Widziałeś jej doje? – zainteresował się drugi, bez żenady wskazując na dziewczynę z uszkodzoną komórką.
– Nie tylko widziałem. Zmacałem! Zajebioza… – odpowiedział młodzieniec, rozcierając guza po twardej jak kamień wędlinie.
– Na pewno studentka…
– Pewnie jedzie na wykłady, tej… he, he, he!
– Ehe, na wykłady… taka dzidzia… pewnie jedzie się ruchać – rozważał głośno blondyn
– Kuźwa, wsadziłbym jej między te balony i sru… spust na ryło!
– Jebałbym ją jak worek… W dupę bym jej wpakował…
– Ciekawe o czym te wykłady, he he…
– Chujologia stosowana!!!
– He he he he he he he!!!
– A ja wam mówię, jedzie przyjąć coś w pizdę! – utrzymywał blondyn.
– Pieerdolisz… Wygląda na cnotkę.
– Chuja tam wiesz…
Tramwaj tymczasem zatrzymał się na przystanku obok dawnego „Pozmeatu”. Szczupła brunetka pozbierała resztki telefonu, wrzuciła je do torby i wysiadła. Blondyn w białych butach się nie mylił. Dziewczyna, choć w istocie studentka WNS, nie jechała wcale na wykłady…
Dobry kwadrans wcześniej, młody lokator mieszkania studenckiego przy Szamotulskiej ze skupieniem na twarzy zaczął wstukiwać coś do komórki:
NIE PRZYJEŻDŻAJ. ZMIENIŁEM ZDANIE. NIC OD CIEBIE NIE CHCĘ. NIKOMU NIC NIE POWIEM. RÓB SOBIE CO CHCESZ I Z KIM CHCESZ. IGOR.
Napisawszy to westchnął kilka razy i nacisnął zielony klawisz.
WYSŁANO: 18:37, 17.11.2006
ODBIORCA: Malwina.
Mijały minuty. Nadawca wiadomości niecierpliwił się coraz bardziej. „Co u licha?” Żadna odpowiedź nie nadeszła. Zamiast tego rozległo się pukanie do drzwi.
„O w mordę, kto to? Chyba nie ona?” – Igor rozejrzał się gorączkowo. Dobrze, że jednak posprzątał… Wziął głęboki wdech i przekręcił zamek.
W progu stała szczupła dziewczyna o czarnych, krótkich włosach. Malwina. Igor spuścił oczy.
– Jednak przyszłaś? – wydukał.
– Zdziwiony? Przecież sam chciałeś… Nie wpuścisz mnie? – Dziewczyna utorowała sobie drogę torebką i weszła do środka.
– Kadzidełko? – westchnęła zaskoczona.
– Zapomniałem zgasić – Igor wytłumaczył się machinalnie.
– Nie szkodzi! Przecież wiesz, że je lubię…Gdzie twoi współlokatorzy? – spytała Malwina, zdejmując kurtkę i wieszając ją na haczyku.
– Wyjechali… – chłopak przyglądał się w milczeniu ubiorowi swej byłej. Był on, delikatnie mówiąc, wyzywający.
– Nie za zimno ci? – spytał z przekąsem.
– A co? Nie grzeją u ciebie? – uśmiechnęła się Malwina.
– Przeciwnie… kaloryfery gorące jak diabli…
Dziewczyna zbliżyła się do niego. Wyciągnęła szczupłą dłoń, ozdobioną niewielką, drewnianą bransoletką. Wyprostowała palec i powoli przeciągnęła nim od klatki piersiowej chłopaka aż do okolic jego pępka. Przygryzła dolną wargę i przeciągle spojrzała mu prosto w oczy.
– To co? – spytała jednoznacznym tonem.
Igor ujął jej dłoń i odsunął ją od siebie.
– Przepraszam na chwilę – powiedział cicho. Nie wdając się w zbędne wyjaśnienia, poszedł do łazienki. Zamykając się w niej zauważył jeszcze, że Malwina wchodzi do jego pokoju. Rzecz jasna znała drogę…
Co dalej? Igor spoglądał na swoje odbicie w lustrze. Ze złością przegarnął ułożone na żel włosy. „Co ja ze sobą zrobiłem? Wyglądam jak ciota!” – stwierdził w duchu. „Dlaczego przyszła? Chciałem przecież odpuścić” – zastanawiał się. Nasuwała się smutna odpowiedź. Mentalność kurwy! Olała go, idąc do bogatego Dareczka. Zdradza Dareczka z bezczelnym i pewnym siebie Zbyniem. Kasa i stanowczość. Oto co ją kręci. Kurwa. Zwykła kurwa! Kiedy tylko on, Igor, okazał nieco pewności siebie, od razu przyszła rozłożyć nogi. Do niego, szantażysty! Nie zapytała nawet, czego od niej chce. Od razu wskakuje do łóżka… Igor nie mógł uwierzyć, że to ta sama dziewczyna, z którą spędzał wieczory. Wydawała mu się taka… normalna. A teraz? Przecież to jasne… Cienki, czarny golf z koronkowym ściągaczem. A pod spodem… zero stanika! Dobrze wiedział, jak wyglądają jej sterczące sutki! Nie raz trzymał je w zębach! Spódniczka, kozaki na szpilce. Po to przyszła. „Okey! Dostanie to” – pomyślał Igor. „A nawet więcej! To niegłupia dziewczyna, ale na bank zdębieje, kiedy odkryję karty…”
Spryskał się wydębioną w perfumerii próbką „Bossa”. Po chwili zastanowienia zdjął sweter, pozostając w specjalnie kupionym na tę okazję obcisłym t-shircie. Krytycznie przyjrzał się swojej klacie. Pospiesznie położył się na podłodze i dokonując cudów ekwilibrystyki wykonał pięćdziesiąt niechlujnych pompek. Unosząc się, trzepnął głową w umywalkę. „Auuuuu” – syknął. Z zadowoleniem pomacał się jednak po mięśniach. Stwardniały. Odkręcił wodę i dokładnie przepłukał zęby. Potem starannie umył swego pęczniejącego członka… Świadomość, że za drzwiami pokoju czeka Ona, zaczęła go potężnie nakręcać, spychając na bok inne odczucia.
Wyszedł z łazienki. Malwina stała obok. Na ramieniu trzymała swoją wielką torebkę.
– Przepraszam na chwilę – mruknęła i nie mówiąc nic więcej zatrzasnęła się w łazience.
– Poczekaj! Dam ci ręcznik…
– Wezmę twój – powiedziała zza drzwi – Idź do pokoju.
Igor westchnął i spełnił jej życzenie. To zabawne… Przyszła tu w wiadomym celu. Jest raczej jasne, co będą robić za chwilę… Gdyby to był film, od razu przeszliby do rzeczy. Igor lubił myśleć „hollywoodzkimi” kategoriami… Wziąłby ją od tyłu w przedpokoju, opartą o szafkę na buty. Po prostu zadarłby jej spódniczkę. Majtki zerwałby jednym szarpnięciem. Kamera nie pokazałaby zbliżenia na genitalia… Potem szybka przebitka i po chwili leżeliby w łóżku, paląc papierosa.
Po paru minutach zaskrzypiały drzwi. Malwina oparła się o framugę. Tętno Igora wzrosło niebezpiecznie. Znał swoją byłą, ale na taki widok nigdy nie jest się gotowym… Dziewczyna miała na sobie tylko czarny golfik… i kozaki. Włosy zaczesała do tyłu na żel (chyba pożyczyła sobie trochę). Nabłyszczyła usta… Podeszła do niego. Igor próbował wstać…
– Nie ruszaj się… – poleciła. Przyklęknęła na dywanie i popchnęła go na poduszkę.
– Malwina… muszę ci coś powiedzieć… – Igor podjął jeszcze jedną, bohaterską próbę.
– Nic nie mów, proszę… nie psuj chwili.
– Ale ja muszę…
Dziewczyna spojrzała pytająco.
– Wysłałem ci esemesa… napisałem tam, że…
Malwina położyła swój palec na jego ustach.
– Popsuł mi się telefon – zamruczała zmysłowo.
– Ehe… akurat dziś! – Igor pokręcił głową z niedowierzaniem.
– Naprawdę, uwierz mi – uśmiechnęła się dziewczyna. Prędzej uwierzyłby w globalne ocieplenie.
– Więc może powiem, co… – zaczął Igor.
– Lepiej nic już nie mów. Odpręż się – wyszeptała.
– Nie wiesz nawet, czego od ciebie chcę…
– A czego można ode mnie chcieć? Porozmawiamy później…
Igor odpuścił. Nie zatrzyma już tego… Malwina rozpinała mu suwak od znoszonych, ale świeżo wypranych jeansów. Chłopak odetchnął, gdy jego zgnębiony penis uwolnił się z okowów sztywnego materiału. Zdjęła mu spodnie, a potem, spoglądając dziko, capnęła zębami gumkę od bokserek. Jego narząd sterczał teraz niczym maszt nadawczy Polskiego Radia…
– Urósł ci chyba ostatnio, co? – spytała, oblizując się niczym Tera Patrick.
– Brałaś coś? – Igor spojrzał podejrzliwie. Zachowywała się dziwnie od chwili, gdy przekroczyła próg jego mieszkania.
– Jeśli nawet, to moja sprawa. Jestem pełnoletnia – żachnęła się Malwina. Faktycznie, miała mocno rozszerzone źrenice.
– Więc jak, gotowy?
– Hmmm… Dawno tego nie robiłem…
– A ja wręcz przeciwnie… – parsknęła, przewracając oczyma. Chwyciła drobną dłonią sztywnego członka. Igor zadrżał. To było ponad jego siły… Teraz usiłował już tylko powstrzymać spermę, pędzącą ponaddźwiękowym tempem w kierunku ujścia.
– Na co masz ochotę? – zagadnęła, drocząc się i wciąż ściskając „go” dłonią.
– Poczekaj… – jęknął tylko.
– Na co tu czekać? – Udała zdziwienie. Jej druga, wolna dłoń powędrowała między własne uda i jęła delikatnie pieścić łechtaczkę. To koniec.
– Weź go…prędko! – sapnął Igor i nadział jej usta na wyprężonego członka. Lekko się zadławiła, ale po chwili pracowała już niczym miech kowalski.
Trwało to kilkanaście sekund. „Jak zwykle” – pomyślał zawiedziony Igor. Raptem poczuł ulgę i wydał przeciągły, nieartykułowany okrzyk.
– AAAAARGHH!
Malwina omal nie zakrztusiła się jego nasieniem. Z ogromną wprawą i samozaparciem pracowała jednak językiem, nie roniąc ani kropli. Jej oczy wyrażały triumf. Powoli oblizała lepkie usta.
Igor leżał bez czucia. Malwina wstała, i kręciła się po pokoju. Z zainteresowaniem przyjrzała się płytom CD.
– O! Masz nowego Coldplaya? – zauważyła.
– Co? – wystękał chłopak.
– Okej – Malwina odwróciła krzesło i usiadła na nim, podpierając się brodą o oparcie – a teraz powiedz, czy to wystarczy.
– Co? – jej były wciąż nie kontaktował.
– Mamy, jakby to powiedzieć, biznes. Czy wystarczy ci to, co odstawiłam przed chwilą?
Igorowi powracała świadomość.
– Yyyyy… szczerze mówiąc… to nie. Chciałem…
– W porządku. Spodziewałam się tego – przerwała mu sucho Malwina. – Przejdźmy do części drugiej!
– Drugiej?…
Dziewczyna wierciła się na krześle.
– Miałeś rację. Gorąco tu strasznie! – mówiąc to, błyskawicznie oswobodziła się z golfu. Została nago, w samych tylko kozakach. Wysmukłe, alabastrowe ciało i para okazałych piersi. Jej wzrok wyrażał suczą obojętność.
Igor dostał czegoś w rodzaju palpitacji. Nawet tak wytrawny koneser pornosów jak on nie był w stanie wytrzymać tego widoku. Jego serce rozpędzało się jak tłoki parowozu, ale członek smętnie pokładał się na udzie. Igor nie posiadał szczególnych zdolności regeneracji. Dla niego było jeszcze za wcześnie. „Dusza śpiewa, fiut wciąż ziewa…” – pomyślał ponuro.
– No i co? – Malwina przypatrywała się z irytacją sflaczałej męskości – Stanie ci wreszcie? Czyżbym zbrzydła? – zastanowiła się głośno, lustrując swoje piersi. Przeciągnęła się leniwie i powstała. Obróciła się tyłem. Zrobiła głęboki skłon, uwodząc go zgrabną pupą i ogoloną na gładko cipką.
Wtedy jednak mu stanął.
Igor podniósł się z łóżka. Bez zastanowienia nakierował penisa na jej szparkę i ostro dźgnął. Przyjęła go „ze zrozumieniem”. Oparła się dłońmi o ścianę i rozsunęła szerzej nogi. Oboje zaczęli jęczeć w takt gwałtownych pchnięć chłopaka.
– Te-raz r-żnij mnnniee a po-tem o-od-pier-dol się na za-aw-sze! – wystękała.
Igor zebrał się w sobie i przygwoździł ją do ściany. Zaskoczona, próbowała stawiać opór. Na próżno jednak. Jej piersi rozpłaszczyły się na wzorzystej i brudnej tapecie, niczym ciasto na pierogi. Kochanek wykonał jeszcze jedno, brutalne pchnięcie i wyszedł z niej, nie dochodząc do ponownego orgazmu.
Malwina z trudem łapała powietrze. Zatoczyła się i ciężko opadła na łóżko.
– Co jest, do kurwy nędzy? – zapytała wściekła. Jej źrenice dla odmiany się zwęziły.
– Chcę od ciebie czegoś więcej – wycedził Igor.
– Jakim prawem, ty gnoju? Dałam ci dupy, łyknęłam twoją spermę, czego jeszcze chcesz?
– Czegoś więcej.
– Ty gnido! Ty śmierdzący kutasie! Kurwa! Niedoczekanie. Pójdę na policję…
– I co im powiesz? Że przypadkiem wstąpiłaś do byłej sympatii i omyłkowo nadziałaś się na jego wyprężoną pytę?
Malwina kiwała się w bezsilnej złości.
– Idę do łazienki – oznajmił Igor.
Po dokonaniu niezbędnych ablucji, powrócił do pokoju. Zastał tam swoją byłą już zupełnie nagą. Zdjęła nawet kozaki. Z pewną satysfakcją Igor zauważył, że jej wielkie piersi zaczynają lekko obwisać. „Co będzie, gdy skończy czterdziestkę?” – pomyślał.
– Igorku… proszę…odpuść już… umówię się z tobą jeszcze na seks. Chcesz? Możesz przerżnąć mnie w tyłek… – Malwina zmieniła taktykę
Chłopak przewrócił oczami.
– Co? Przecież tego nie znosisz?
– Ostatnio polubiłam… To jak będzie? – przymilała się Malwina.
Igor wskazał dłonią na biurko.
– Na tej kartce napisałem, czego chcę od ciebie. Przeczytaj ją i podrzyj.
– Co ty odpierdalasz? – zdziwiła się – nie możesz po prostu powiedzieć?
– Może się wstydzę? Przeczytaj.
Malwina złapała się pod boki. Jej cycki dyndały jak wahadełka.
– Co to jest za życzenie? Czy aby dam radę je spełnić, mój Romeo? – spytała z przekąsem.
– Nieee. Potrzebny będzie ktoś jeszcze…
Dziewczyna zmrużyła oczy. Z pewnością była zaskoczona.
– Niby kto? – syknęła.
– Szczerze mówiąc, wisi mi, kto. Może to być nawet twój chłopak.
– CO???
– Okej, może być ktoś inny… Sama się zastanów. Może Zbyniu? Wątpię, czy da radę… Może też być więcej „pomocników” – zachichotał Igor.
Malwina spuściła głowę.
– Robisz poważny błąd.
– Wiem. Ale sprawy zaszły już za daleko. Nie wycofam się.
– Jaką mam gwarancję, że to będzie ostatni raz? Że nic więcej nie będziesz chciał?
– Moje słowo – spokojnie odpowiedział Igor.
– Czyli żadną… – stwierdziła głucho.
Chłopak spojrzał na nią z politowaniem.
– Przeczytaj wreszcie tę kartkę.
Malwina wzięła ją do ręki. Aż się wzdrygnęła. Jej oczy zasnuły się mgiełką. Po przeczytaniu podarła papier.
– Nie wierzę… Nie wierzę, że jesteś taki…
– Ludzie się zmieniają. Coś o tym wiesz, prawda?
– To zwykłe skurwysyństwo…
– Trafił swój na swego. Trzeba było uważać – Igor był bardzo spokojny.
– Jesteś mendą, wiesz?
– Dobra, nie gadaj już tyle. Ubieraj się i idź stąd.
Malwina zaczęła wciągać golf. Kilka minut później stała już w drzwiach.
– Jak i kiedy to… zrobimy?
– Widzimy się pojutrze. U mnie. O tej samej porze.
– Nie wiem, czy…
– Dasz radę.
– Jesteś mendą, wiesz? – powiedziała na odchodnym.
– Powtarzasz się… te prochy od Zbynia ci nie służą. Chociaż dupy dajesz po nich fajnie. Pilnuj się…
– Spierdalaj – pożegnała się Malwina.
Na dworze zaczęło padać. Dziewczyna przygięła głowę do ziemi i zgrabnie przeskakując przez kałuże popędziła na przystanek. Nie zauważyła, że jej śladem powoli ruszyło granatowe Volvo…
…
Minęły dwa dni. Punktualnie o dziewiętnastej zadzwonił domofon. Igor nacisnął przycisk.
– Tak?
– Wpuść mnie.
– Przygotowana?
– Przestań. Wpuszczaj!
Na schodach rozległo się głośne tupanie. Dziewczyna chyba się spieszyła.
– Świetnie, że już jesteś – powiedział Igor – przyjechałaś z Darkiem?
Malwina zdębiała.
– Co? Co ty gadasz?
– Zdawało mi się, że widzę jego Volvo pod blokiem.
– Pierdolisz… – zaniepokoiła się dziewczyna. Pędem zbliżyła się do kuchennego okna. Nie wyjrzała jednak.
– Ty sprawdź… Ja przecież nie mogę…
Chłopak podszedł spokojnie. Spojrzał na ulicę.
– Nie. Jednak nie stoi. Chyba mi się wydawało – stwierdził
Malwina oddychała szybko. Igor wyraźnie wytrącił ją z równowagi.
– Jesteś sam? – spytała niespokojnie.
– Ależ skąd – uśmiechnął się – jest Grzesiek, jest też Adrian.
– We trzech na mnie samą? – spytała z przekąsem.
– Lubię Twoje poczucie humoru – stwierdził Igor – Chodź do pokoju. – Dzisiaj nie masz takich fajnych ciuszków? – spytał. Faktycznie. Malwina była ubrana w czarne jeansy i skromny sweter. Mimo to, prezentowała się nieźle.
– Nie warto było się starać…
Chłopak spojrzał spode łba.
– Okej. Przejdźmy do rzeczy.
Rozległo się pukanie. Malwina spojrzała na drzwi z autentycznym lękiem. Do pokoju wszedł długowłosy, dobrze zbudowany chłopak.
– Cześć Malwka – rzucił niedbale.
– Cześć, Adek – wydusiła z siebie. Pytająco wpatrywała się w Igora.
– Wiesz, Adek… nie bardzo jest teraz dobry czas. Przyjdź potem, okej?
– Ale ja wciąż czekam… obiecałeś… Poza tym Malwina już jest…
Dziewczyna zadrżała.
– Wiem, wiem. Poczekaj jeszcze trochę. Cierpliwości.
– Okej, stary, ale wystawiasz mnie na próbę…
– On jest…wtajemniczony? – spytała Malwina cicho, gdy zamknęły się drzwi.
– Wtajemniczony? On będzie główną postacią w naszym…dealu – odparł Igor wesoło.
– Jak to, on? – dziewczyna przetarła pot z czoła. Igor roześmiał się perliście.
– Bo widzisz mała… To jemu jestem krewny tę kasę!
– Jemu?
– A komu? Przecież to jego starych mieszkanie! Dawaj wreszcie siano!
Dziewczyna wyjęła z torebki starannie zaklejoną kopertę.
– Proszę, przelicz – szepnęła.
Igor rozdarł kopertę i zliczył banknoty z wprawą kasjera NBP.
– Zgadza się! Równiutkie trzy koła! Ratujesz mi życie, Malwino… – zarechotał. Następnie wstał.
– Zaraz wrócę. Nie idź jeszcze – poprosił.
– Masz tę kasę? – spytał Adrian z niedowierzaniem.
– A co myślałeś? Że cię oszukam?
– Nie, ale nie płacisz za pokój już od pół roku. Każdy by się zniechęcił…
– Dzięki, Adek, że poczekałeś… Wiem, że starzy cię naciskali. Dobry z ciebie kumpel…
– Dobra, przestań bo się wzruszę. Szczerze mówiąc, trudno mi uwierzyć, że Malwina chciała ci pożyczyć to siano…
– Może ma wyrzuty sumienia? W końcu to ona mnie rzuciła, nie? – naprowadzał kolegę Igor.
– Dziwna laska… Tak spokojnie sobie rozmawiacie? Po tym, co ci zrobiła?
– Zostaliśmy przyjaciółmi – stwierdził Igor.
Malwina czekała w pokoju.
– Kto ci pomógł z tą kasą? Kto był szlachetnym sponsorem? Darek? – zagaił Igor.
– Nie. Nie wiedziałam, jak mu naściemniać. Zbyniu dał…
– Zbyniu? Skąd ten luj miał tyle siana?
– Słabo go widocznie znasz… – machnęła ręką Malwina.
– Co mu powiedziałaś?
– Że bardzo potrzebuję. Po prostu.
– Jak mu oddasz?
– To moja sprawa – zawiesiła głos Malwina – Wiesz, wciąż nie wierzę w to co zrobiłeś.
– Chciałem się wycofać… wysłałem ci SMS–a. Ale ty i tak przyszłaś…
– Przecież tłumaczyłam. Spadł mi wtedy telefon!
– Dobra, dobra. Przyszłaś i już. Nadarzyła się okazja, to skorzystałem. Co się stało to się nie odstanie.
Dziewczyna spojrzała mu w oczy bez złości. Raczej z niedowierzaniem.
– Dziwię się, że chciałeś pieniędzy. Mogłeś dostać w zasadzie wszystko… Zrobiłabym wiele. Wiesz o czym mówię…
– Nie za łatwo ci to przychodzi? Pomyśl o tym… Nie przeceniaj tych paru ruchów dupą – Igor machnął ręką. – Seks jest fajny, ale kasa potrzebna. Zresztą, gdyby w przyszłości zaswędziała cię cipka, wiesz gdzie mnie szukać.
– Naprawdę, zmieniłeś się… – powiedziała Malwina ze złością.
– Powtarzam. Nie musiałaś przychodzić!
– Przecież mówiłam, nie wiedziałam, telefon mi spadł!
– Jasne, spadł. Lepiej już idź, Malwina…
Dziewczyna pokręciła głową z rezygnacją. Ubrała się, rzuciła zdawkowe „cześć” i wyszła. =
To co stało się w ostatnich dniach, dopiero do niej docierało. To było trochę jak sen, trochę jak film. Miała wrażenie, że przypatruje się temu z zewnątrz. Jasne – zdradzała. Zapłaciła za milczenie swojego byłego. W sumie, należała się jej ta kara…
Poza tym, Igor miał rację. Nie musiała do niego przychodzić. Esemesa przeczytała tuż przed kolizją z tym młodziakiem w tramwaju. Więc po co tam poszła? Przeznaczenie? Ciekawość? Coś jeszcze?
Tego nie wiedziała.
KONIEC
Utwór chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie w całości lub fragmentach bez zgody autora zabronione.
Czytelniku, chętnie zamieścimy dobre opowiadania erotyczne na Najlepszej Erotyce. Jeśli stworzyłeś dzieło, które ma nie mniej niż 2000 słów, zawiera ciekawą historię i napisane jest w dobrym stylu, wyślij je na nasz adres ne.redakcja@gmail.com. Każdy tekst, który przypadnie do gustu Redakcji Najlepszej Erotyki, zostanie opublikowany, a autor dostanie od nas propozycję współpracy.


Blog Comments
Emilia
2026-04-21 at 18:41
Pierwsza część lepsza, była w nim jakaś zagadka, no i stylizacja moim zdaniem bardziej udana. Finał jest dość banalny i zbytnio nie zaskakuje.
Martyna
2026-04-23 at 22:27
To prawda, część druga trochę rozczarowuje, ale i tak przeczytać całość.