
Źródło: Pixabay
Drogi kochany pamiętniku…
Nie wiem, czy tak zwraca się do pamiętnika? To nie ma chyba większego znaczenia. Jesteś mym najbliższym przyjacielem. Nie muszę się bać, że komuś coś powiesz. Twe karty pochłaniają każde moje słowo i tylko tobie mogę się zwierzyć. Nie pisałam długo, bo tyle się w mym życiu działo, że nie mogłam znaleźć ani chwili dla siebie.
Doskonale wiesz, że wcześniejszy tryb życia odcisnął piętno na mojej duszy. Kobiety nazywały mnie kurwą, mężczyźni łatwą sztuką do zaliczenia. A przecież kiedyś byłam grzeczną dziewczynką. Zbyt nudną, by mieć przyjaciółki. A jak już je znalazłam i postanowiłam być taka jak one, to najpierw mnie chwaliły, zachęcając do różnych eksperymentów, a potem odwróciły się ode mnie i opowiadały swoim facetom, jaka ze mnie jest dziwka.
Czy takie jest życie? Czy jestem coś warta? Znów wpadam w ten melancholijny nastrój. A teraz, mój jedyny przyjacielu, opowiem ci wszystko powolutku i na spokojnie.
* * *
Po tej przeklętej nocy parę miesięcy temu zamknęłam się całkowicie w sobie. Gdy wróciłam do szkoły, spotkała mnie przykra niespodzianka. Cała szkoła ryczała ze śmiechu i ludzie wyzywali mnie od suki. Znali wszystkie szczegóły mojego wybryku. Pamiętam jak dziś rozmowę z Karoliną.
– Hej, Karolina! – podbiegłam do niej i przytuliłam się z nadzieją, że ona da mi wsparcie.
– Yyy… Cześć – powiedziała obojętnie. – Możesz mnie nie dotykać? Byłabym ci wdzięczna.
– Słucham? Co u ciebie, kochana? – zapytałam lekko zmieszana i możesz mi nie wierzyć, ale serce zaczęło mi krwawić.
– Posłuchaj, Karolina ma już nową przyjaciółkę. Ona nie zadaje się z kurwami.
Powiedziała to Daria, której nienawidziłam z całego serca. Czarnowłosa piękność, która walczyła ze mną o mężczyzn. Przytuliła Karolinę i odeszły ode mnie. Chwilę później zadzwonił dzwonek i powlekłam się do klasy.
Nie czekało mnie tam nic miłego. Moje miejsce w ławce obok Karoliny zajęła Daria. Rozejrzałam się po sali i postanowiłam usiąść obok Uli. Miłego kujona o ufnym spojrzeniu.
– Przepraszam cię, Weroniko, ale nie możesz ze mną siedzieć – odpowiedziała, trzymając krzesło, które próbowałam odsunąć.
– Dlaczego?
– Bo nie zadaję się z puszczalskimi. Usiądź obok Beaty.
Beata… Klasowy śmierdziel. Trudno. „Śmierdziel i kurwa. Patrz, jaki pakiet”, usłyszałam głos Darii. Po klasie przeszła salwa śmiechu. Nie wytrzymałam. Czy ty byś wytrzymał? Ale przecież ty nie masz takich problemów. Wybiegłam ze szkoły. Czułam rozdzierający ból w sercu, a łzy płynęły po policzkach i kapały na moją skórzaną kurtkę, płynąc po niej dalej i ginąc gdzieś na chodniku. Tego dnia postanowiłam stać się inną Weroniką. Wiem, że to, co napisałam, może wydawać ci się bzdurą, ale poczekaj – ta historia dopiero się zaczyna. Postanowiłam stać się innym człowiekiem. Pieniędzy zawsze miałam przy sobie sporo. Nie musiałam martwić się, że zabraknie mi gotówki, kiedy pójdę na zakupy. Nie kupiłam wcale obcisłych ciuszków czy butów na wysokim obcasie, dla których wcześniej mogłabym zabić, byle tylko je dostać. Zamiast tego w reklamówkach miałam szerokie bluzy, dresy, nawet buty. Wszystkie rzeczy były męskie. Po co? Zaraz Ci to wytłumaczę. Nie myśl, że przez to żyłam w celibacie. Wręcz przeciwnie – otworzyło to przede mną całkowicie nowe możliwości.
* * *
Po powrocie do domu na moją obcisłą bluzkę ubrałam luźną bluzę, wciągnęłam na siebie szerokie spodnie i ubrałam duże buty. Ze łzami w oczach wyciągałam ukochane kolczyki z uszu i zmyłam i tak rozmazany już makijaż. Moje długie blond włosy związałam w mocny kok i schowałam je pod kapturem. Możesz mi nie wierzyć, bo ja sama nie mogłam uwierzyć w to, co widzę. Kobiecych rysów twarzy nie dało się wyeliminować, ale postanowiłam zrobić wszystko, żeby nie przyciągać żadnego faceta. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, jakie konsekwencje to za sobą pociągnie. Mama zawołała mnie na obiad. Zeszłam powoli po schodach. Stała do mnie tyłem i nakładała jedzenie na talerze. Po chwili z pokoju wyszedł ojciec. Stałam odwrócona do niego plecami.
– Chłopcze, mamy teraz obiad, więc czas już na ciebie – powiedział lekko zirytowany.
Odwróciłam się do niego i ściągnęłam kaptur.
– WERONIKA?! – wyglądał tak, jakby zaraz miał zemdleć. – Coś ty ze sobą zrobiła?
– Nic, tatku. Nie chcę już być taka wyzywająca – odpowiedziałam cicho.
Matka odwróciła się do nas i osłupiała.
– Córeczko, ty wyglądasz jak mężczyzna – powiedziała, – Nie wygłupiaj się, proszę
– Mamo, tak teraz będę się ubierała – odpowiedziałam uparcie.
– Diana, daj spokój. Może to i lepiej, bo faceci będą się od niej trzymać z daleka.
– No na pewno, bo ona wygląda jak facet.
* * *
Niewiele więcej pamiętam z tej rozmowy. Uśmiechnęłam się pod nosem na myśl o tym, że żaden głupi kutas nie będzie mnie już obmacywał. Wiem, wiem – wtedy sama się o to prosiłam, ale teraz? Teraz jest inaczej. Postanowiłam pójść na wieczorny spacer do parku. Przebrana za faceta podążyłam przed siebie. Tyle myśli pędziło mi po głowie. Kolejnym krokiem powinna być zmiana szkoły. A może lepiej wcale do niej nie chodzić? Zatopiona we własnych myślach, nie zauważyłam grupki facetów stojących na drodze. Musiałam obok nich przejść. Boże, znowu faceci. Mogą mnie zaczepić. Nie chcę! Próbowałam obok nich przemknąć, ale niestety stało się to, co nieuniknione.
– Ej, ty – usłyszałam.
Udawałam, że nic do mnie nie dotarło.
– Ty, koleś, głuchy jesteś? – zapytał drugi z nich.
– Nie… – odpowiedziałam przestraszona.
– Masz fajkę? – zapytał ten pierwszy.
– Eee, nie mam…
– Koleś, jaki ty masz seksowny głos, he he he – odezwał się trzeci z nich.
– Sam tu tak śmigasz po parku? – zapytał ten pierwszy. – Mógłby ci ktoś wpieprzyć.
Spojrzał na mnie uważnie.
– Tak, sam. Pokłóciłem się z dupą i postanowiłem się przejść.
Czy to nie zabrzmiało za sztucznie? Próbowałam mówić „męskim głosem”.
– Te, a za kim jesteś, co? – zapytał drugi i podszedł bliżej, patrząc mi prosto w oczy.
Zdążyłam zauważyć, że ma na szyi smycz Widzewa.
– RTS, oczywiście – odpowiedziałam, modląc się w duchu, aby nie był za ŁKS-em. Przecież mógł zapieprzyć smyczkę jakiemuś „żydowi”. Co ja o tym mogłam wiedzieć?
– O bracie! – krzyknął trzeci z nich. Podszedł do mnie i poklepał mnie po plecach. – Jesteś wśród swoich. Ja jestem Duży, a to Gruby i Młody. A Ty jaką masz ksywę?
– Ja? Ja nie mam ksywy… – odpowiedziałam przestraszona.
Gruby koleś w dresach podszedł do mnie i obszedł mnie dookoła.
– No, no, no. Taki ziomal nie ma ksywki? Hmm… Każdy dobry kibic ma ksywkę. Młody, podejdź no tutaj.
Młody też miał na sobie dresy jak każdy z nich. Był o parę lat młodszy od tamtych. Miał może z 17 lat. Spojrzał na mnie i uścisnął mi dłoń. Ścisnął ją tak mocno, że ledwo co powstrzymałam się od krzyku.
– Jak masz na imię? – zapytał.
– W… Wiktor.
– Ej, ziomki. Moja dupa chce się ze mną spotkać. Ja już muszę lecieć – powiedział Duży.
Był bardzo wysokim facetem w bluzie z herbem Widzewa.
– No my też się już zawijamy. Wiktor, bądź jutro tutaj o tej samej porze. Będziemy tłuc żydów, bracie – powiedział Gruby.
Pożegnali się ze mną, a ja wróciłam do domu. Nie przespałam prawie całej nocy. Przecież jutro miałam tłuc kibiców z ŁKS-u.
* * *
Rano zastanawiałam się, co będzie dalej. Miałam długie włosy, które sprawiały, że nie można było mnie pomylić z facetem. Nie chciałam ich obcinać. Pamiętniku, to, co z nimi zrobiłam, okazało się kompletnym szaleństwem. Teraz nie popełniłabym takiego błędu. Jak nietrudno się domyślić, nie poszłam do szkoły. Postanowiłam pójść do fryzjera. Po paru bitych godzinach (aż pupa bolała mnie od siedzenia) wyszłam od fryzjera z dreadami. Szczerze mówiąc, wyglądało to paskudnie, ale bardziej upodabniało mnie to do faceta. Gdy wróciłam do domu, rodzice darli się na mnie, że co ja zrobiłam ze sobą, a matka załamywała ręce, ale nie chcę do tego wracać. Zjadłam obiad, potem ogarnęłam się trochę i wsadziłam w ucho jeden mały kolczyk. Takie małe srebrne kółko. Nie pozostało mi nic innego jak spotkanie z moimi „klubowymi braćmi”. Wróć – ja miałam wybór. Nie zrozum mnie źle. Ja bardzo chciałam się z nimi spotkać. Nie założyłam kaptura na głowę. Dready i tak było widać. Nowa fryzura była moim ogromnym błędem.
Zobaczyli mnie już z daleka. Szybkimi krokami zaczęli się do mnie zbliżać i nie było to nic miłego. Gruby wyciągnął kastet.
– Co to za jebany hippis? Rozgrzejemy się na nim – powiedział zadowolony Gruby.
Podeszli do mnie bliżej, a Gruby podniósł rękę i chciał mnie uderzyć, gdy nagle ktoś zatrzymał jego dłoń w powietrzu.
– To Wiktor, idioto – powiedział Młody i uścisnął mi dłoń.
Duży zrobił to samo.
– Sorry, bracie. Wyglądasz jak hippis, ale swojego bić nie będziemy – powiedział Gruby. – Chodź z nami, to zrobimy z kurwami porządek.
Nie poznawałam samej siebie – poszłam z grupą facetów, którzy pokazali mi zupełnie inny świat. Nikt się do mnie nie przystawiał. No, prawie nikt, ale o tym już za moment.
Oczywiście grupa kibiców z ŁKS-u znajdowała się tam, dokąd zmierzaliśmy. Po drodze spotkaliśmy dużą grupę kibiców RTS-u i szliśmy jedną wielką paczką na „żydów”. Wyobrażasz sobie? Jedna kobieta wśród kibiców przebrana za mężczyznę. Gdy kibice przeciwnej drużyny zobaczyli, co się dzieje, wszyscy rzucili się do boju. Wyglądało to jak scena bitwy z jakiegoś filmu. Oczywiście mnie to nie ominęło. Ktoś mocno uderzył mnie w brzuch i padłam gdzieś nieprzytomna w boju. Pamiętam tylko, że ktoś mną potrząsał i krzyczał, że mam się obudzić. Słyszałam kobiecy głos i raz widziałam jakąś postać nad sobą, ale znów urwał mi się film. Po krótkim czasie otworzyłam oczy. Nie wiem dlaczego, ale siedziałam na ławce, a obok mnie drobna dziewczyna, która miała długie pofarbowane włosy w kolorze soczystej wiśni. Mogłabym pozazdrościć jej urody. Duże brązowe oczy wpatrywały się we mnie z czułością, ale też i z lękiem.
– O, jak dobrze, że odzyskałeś przytomność – powiedziała do mnie.
– Gdzie… Co się ze mną stało i kim jesteś? – zapytałam zmieszana. Ona też nie poznała, że jestem kobietą?
– Oj spokojnie, przystojniaczku. Zaraz ci wszystko powiem. Jesteśmy nadal w parku, ty straciłeś przytomność. Chłopcy cię tu przenieśli i kazali pilnować do momentu aż oprzytomniejesz, bo nie wiedzą, gdzie mieszkasz.
– Chłopcy?
– Twoi kumple, Wiktorze – uśmiechnęła się do mnie czule.
Przyjrzałam się jej dokładnie. Hmm, widziałam już taki błysk w oku. Podobałam się jej. Wtedy zrozumiałam, że ta dobra istota dziwnie na mnie działa. Nie była paskudnym facetem z długim chujem. Nie była zwierzęciem, które kieruje się tylko penisem. Chciałam ją przytulić i podziękować, ale wtedy poczułaby moje piersi. Wolałam nie ryzykować. Nie zastanawiając się długo, pocałowałam ją w policzek jako podziękowanie. Spojrzała na mnie zdziwiona.
– Wiesz, Wiktorze, ja zawsze odtrącam mężczyzn. Podniecają mnie kobiety – szepnęła mi to wprost do ucha i poczułam jej ciepły oddech.
Przeszedł mnie dreszcz. Chyba to zauważyła, bo uśmiechnęła się figlarnie.
– Ty jesteś na swój sposób podobny do kobiety. Nie wiem, jak to określić – zamyśliła się. – Gdyby nie to ubranie i te dready, to powiedziałabym, że jesteś bardzo pociągającą kobietą.
Nie odpowiedziałam. Przestraszyłam się. Nie chciałam, żeby ktokolwiek wiedział, jaka jest prawda, pomimo tego, że ta istota przyciągała mnie do siebie w trudny do opisania sposób. Za szybko było na takie wyznania.
– Muszę już iść. Powiedz mi tylko, jak masz na imię? – zapytałam.
– Już? Ach, nie mogę się napatrzeć na ciebie. Aż dziwne, że facet potrafi tak na mnie działać. Moje imię poznasz jutro o 18., jeśli zabierzesz mnie na randkę. Będę czekała w tym miejscu. A na zachętę masz to, żebyś wiedział, że mówię poważnie.
Nagle przesunęła językiem po moich wargach. Poczułam kolejny przyjemny dreszcz. Wstała z ławki i odeszła, kręcąc tyłeczkiem. Starałam się jak najszybciej wrócić do domu.
* * *
Leżąc wieczorem w łóżku, rozmyślałam o nieznajomej, która zrobiła na mnie tak ogromne wrażenie. Zasnęłam. Śniła mi się ONA. Leżałam na łóżku, a ona pojawiła się nagle i stanęła w samej bieliźnie tuż przede mną. Jej bielizna była krwistoczerwona, koronkowa. Mmm… Pięknie w niej wyglądała. Pochyliła się i najpierw zaczęła całować moje stopy. Lizała je i wzięła nawet mój palec do ust, udając, że ssie penisa. Następnie językiem dotykała moich łydek i podążała coraz wyżej. Jej język znalazł się na kolanie, a chwilę potem już na wewnętrznej stronie ud. Jej język był tak blisko mojej cipki. Jeszcze moment i zacznie mnie lizać. Obudziłam się rozpalona. Nie miałam pojęcia, co się dzieje. Sama musiałam ugasić żar w moim podbrzuszu. I wtedy zrozumiałam. Zaczęłam pożądać innej kobiety. Uwierz, mój jedyny przyjacielu, że nie mogłam doczekać się chwili, kiedy ją zobaczę. Była sobota, więc cały dzień przesiedziałam w domu. Słuchałam muzyki klubowej (nie, nie tej rąbanki, co zawsze). „RTS, RTS” dudniło w mojej głowie. Wyciągnęłam z szafy moje lepsze ciuchy. Tęsknym wzrokiem spojrzałam na kusą sukienkę, ale zamiast niej wyciągnęłam cały zestaw męskich ciuchów. Wiedziałam, że dobrze w nim wyglądam. Gdybym kiedyś mogła iść z moim facetem na zakupy i mu doradzić w kwestii ubioru, chciałabym, żeby wyglądał właśnie tak.
* * *
Po godzinie zniecierpliwiona siedziałam na ławce w parku i oczekiwałam na pojawienie się tego cudownego zjawiska. Jak każda rasowa kobieta spóźniła się o pół godziny. Miała na sobie obcisłe spodnie, szpilki i równie obcisłą bluzeczkę. Włosy spięła w warkocz. Patrzyłam na nią i nie mogłam oderwać od niej wzroku.
– Ooo, Wiktorze. Zaraz dosłownie wchłoniesz mnie wzrokiem – powiedziała do mnie z uśmiechem na twarzy.
Czy kobieta może się tak ślinić na widok innej? Pewnie pomyślisz, pamiętniku, że zwariowałam, ale dzięki niej poczułam, że jestem szczęśliwa. Speszyłam się, co ucieszyło ją jeszcze bardziej. Usiadła obok mnie na ławce i dotykała dłonią mojej twarzy.
– Ale ty jesteś zadbany. Nie wyczuwam nawet żadnego minimalnego zarostu, ale to kolejny plus dla ciebie. Jesteś taki przystojny. – patrzyła na mnie uważnie – Dokąd mnie zabierzesz?
– Do kina na komedię romantyczną, ale najpierw powiedz mi jak masz na imię, moja słodka?
Od razu pożałowałam swoich słów. Facet, kibic i komedia romantyczna? Chyba za dużo powiedziałam…
– Uuu, komedia romantyczna. Kto ci powiedział, że takie lubię? Mam na imię Angelika – uśmiechnęła się do mnie. – Idziemy?
Wstaliśmy, a ona złapała mnie pod ramię i poszliśmy. Pachniała tak słodko. Wiesz, gdybym była mężczyzną, to myślę, że mój członek w tym momencie zacząłby „brykać” w spodniach. Już sama jej bliskość działała na moje zmysły. W kinie posyłałyśmy sobie ukradkowe spojrzenia, a w połowie filmu oparła swoją głowę o moje ramię. Skłamałabym, gdybym napisała, że pamiętam coś z tego seansu. Liczyła się tylko ona. Jeśli tak wygląda zauroczenie, to ta drobna istota nie tylko mnie zauroczyła, ale i rzuciła na kolana. Gdy wychodziłyśmy z kina, udało mi się ją do siebie przyciągnąć i namiętnie pocałować. Nie protestowała. Dosłownie czułam, jak „zatraca się” w rozkoszy. W drodze powrotnej milczała. Są takie momenty, w których nie trzeba nic mówić, ale teraz wyczuwałam, że coś jest nie tak.
– Gdzie mieszkasz? Odprowadzę cię do domu – powiedziałam jak na każdego porządnego faceta przystało.
Wyrwałam ją z głębokiego zamyślenia.
– Posłuchaj, Wiktorze. Nie możemy się dalej spotykać. Jesteś cudowny, ale jesteś facetem. Pociągasz mnie i to jest zaskakujące, ale gdy wyciągniesz to, co masz w spodniach, a na pewno taki moment nadejdzie, bo uwielbiam baraszkować z moimi partnerkami, zamiast cipki zobaczę sterczącego kutasa i czar pryśnie. Wiem, że jestem zbyt bezpośrednia, ale mówiłam ci o tym od samego początku.
– Ale ja muszę ci coś… – Próbowałam jej wytłumaczyć, ale mi na to nie pozwoliła.
– Nie ma dyskusji w tym temacie. Dziękuję za wspaniały wieczór. Żegnaj, Wiktorze.
Odwróciła się ode mnie i odeszła. Powinnam za nią pobiec, wytłumaczyć, błagać o przebaczenie, ale stałam jak wryta. To przeważnie JA dawałam facetom kosza, JA ich olewałam. Powinnam chociaż krzyknąć, że ma zaczekać, że ma wrócić, a ja jej wszystko opowiem. Nie zrobiłam nic. Znałam dokładnie takie sceny ze swojego doświadczenia. Gdy to ja byłam na jej miejscu i jakiś koleś walczył o mnie, to coraz bardziej nim gardziłam. Uważałam go za tępego idiotę, który nadal się łudzi i nie ma szans.
Teraz miałam ochotę krzyczeć. Pod powiekami poczułam piekący ból. Powoli poszłam do domu i nic z tego nie rozumiałam. Jak ktoś mógł mnie odrzucić? Jak mogła zrobić to kobieta? No jak? I doszło do mnie, że wcale nie jestem inna. Wciąż jestem tą zimną suką, która zawsze musiała dostać to, co chciała. Zmieniło się tylko to, że jako Wiktor zadurzyłam się w kobiecie tak cudownej, że trudno opisać to słowami.
* * *
Leżałam w łóżku i myślałam. Co zrobić? Co tu zrobić? Odrzuciła mnie tylko dlatego, że uważała mnie za faceta. Musiałabym jej to wyjaśnić. Ale jak? Zaraz, zaraz. Coś przepłynęło mi przez głowę. Miałam plan i prawdopodobnie ostatnią szansę. Usnęłam trochę bardziej spokojna, by po paru godzinach otworzyć oczy i zastanawiać się, czy to już. Do wieczora było jeszcze tak daleko…
Rodzice nie komentowali moich wieczornych wyjść. Kiedyś też wychodziłam, tylko w zupełnie innym stroju. Mama próbowała wypytać mnie delikatnie, czy nie mam jakichś problemów, ale szybko ją spławiałam. Uwierz – cały dzień chodziłam poddenerwowana, rozkojarzona i podniecona.
* * *
Gdy nadszedł TEN czas, szybko wyszłam z domu i pognałam do parku. Widziałam ich już z daleka. Trzech typów stojących dokładnie w tym samym miejscu, co zawsze. Zauważyli mnie. To dobrze.
– Witaj, bracie. – Duży powitał mnie mocnym uściskiem, a zaraz potem pozostali dwaj moi „bracia”.
– Hej, chłopaki. Jak dobrze, że was widzę. Musicie mi pomóc – powiedziałam.
– Wpierdolić komuś? – zapytał Młody.
– Nie, nie. Wiecie, gdzie mieszka Angelika?
– Wiemy – odpowiedzieli wszyscy trzej naraz.
– Po co ci ona? To lesba – powiedział Gruby i spojrzał na mnie z politowaniem. – Zabujałeś się?
– Tak. Zakochałam się w niej.
Chwila milczenia. Spojrzeli na mnie, jakby zobaczyli ducha, a potem wybuchnęli śmiechem.
– Widzę, Wiktorku, że coś z tobą nie tak. Chodź, usiądź z kumplami i wypij sobie browara. To cię trochę ostudzi.
Położył swoją ciężką łapę na moim barku i wpakował mi w dłoń butelkę z piwem.
– Ja… Ja nie kłamię. Jestem kobietą – powiedziałam przestraszona.
Spojrzeli po sobie i śmiali się głośno.
– To nam to udowodnij – podpuszczał mnie Młody. – Jeśli okaże się, że jesteś kobietą, to zaprowadzimy cię do Angeliki.
– Nie podpuszczaj biedaka – powiedział Duży. – Może się czegoś nawąchał.
Nie zwracałam na nich uwagi. Ściągnęłam bluzę i stałam przed nimi w brokatowej, obcisłej bluzeczce doskonale eksponującej piersi.
– O kurwa – powiedział Młody, a reszta westchnęła za jego plecami.
– Nie wierzę. I my mieliśmy takie cudo? I ty, kobieto, tłukłaś „żydów”? Fiu fiu, jakie cycuszki.
– Zaprowadzicie mnie do Angeliki?
– Słowo się rzekło. Zaprowadzimy – powiedział Młody. – Jak masz na imię, piękna? Te dready do ciebie nie pasują.
– Weronika.
– To dlatego nie ma ksywy – powiedział Duży, gdy prowadzili mnie do tej jedynej, która tak poruszyła moje serce.
– No powinna jakąś mieć – dodał Gruby, wciąż się we mnie wpatrując.
– Niech będzie Digra.– rzucił Młody – Digra z RTS-u.
– Dlaczego Digra? – zapytałam.
– Hmm… Tak jakoś wpadło mi do głowy – powiedział Młody.
– Witaj, Digro, w rodzinie już jako kobieta – powiedział Duży. – Zaraz będziemy na miejscu. Pomożemy ci z nią pogadać. Ubieraj bluzę. Jak już wejdziesz do domu, to spadamy.
– Okej.
Szybko wciągnęłam bluzę przez głowę. Zbliżaliśmy się do dużego starego domu, a serce w mojej piersi „wariowało”.
Staliśmy pod drzwiami. Duży zadzwonił do drzwi. Po dłuższej chwili stanęła w nich Angelika.
– Siema, Angelika. Przyprowadziliśmy ci kogoś.
Pokazał na mnie, a ona spojrzała i widać, że była zaskoczona.
– Wiktor. Mówiłam ci, że nic z tego nie będzie. Po co go tu przyprowadziliście? – zapytała zła na moich kompanów.
– Daj mu chwilę. – powiedział Duży, a Gruby podszedł do niej i coś szepnął jej na ucho.
– Dobra, Wiktor, masz pięć minut, ale potem nie nachodź mnie więcej. Właź.
Wpuściła mnie do środka i poprowadziła po schodach na górę. Chwilę później znalazłyśmy się w małym przytulnym pokoiku.
– Słucham. Mów, o co chodzi – powiedziała i przyglądała się obojętnie.
Podeszłam i pocałowałam ją gorąco. Mocno przycisnęłam ją do siebie. Musiała poczuć moje piersi. Nie było innej możliwości. Odwzajemniła pocałunek. Trwałyśmy tak dłuższą chwilę i odsunęła się ode mnie.
– Nic z tego nie rozumiem… – powiedziała.
Ściągnęłam bluzę. Zobaczyła to samo, co wcześniej nasi wspólni znajomi. Stała i patrzyła.
– Jak to…?
– Jestem kobietą. Przepraszam, że cię oszukałam – powiedziałam, ale ona chyba mnie nie słuchała.
Podeszła do mnie i pocałowała mnie dziko, namiętnie. Chwilę później jej ręce błądziły po moich piersiach, jakby musiała się upewnić, że rzeczywiście tam są.
– Jak masz na imię? – wymruczała.
– Weronika.
– I jak zajrzę ci w spodnie, to nie zobaczę tam ogromnego sterczącego kutasa? – zażartowała.
– Sama sprawdź – powiedziałam, podniecona całą tą sytuacją.
Rzuciła mnie na łóżko i ściągnęła dresowe spodnie razem z majtkami. Przez głowę przeszła mi myśl, że taki ubiór dla facetów jest bardzo praktyczny. Przyglądała się mojej muszelce z coraz większym uśmiechem na twarzy.
– A jednak… Jednak się nie pomyliłam – powiedziała i położyła się na mnie, całując mnie czule.
Wszystko wokół zawirowało. Nie liczyło się nic oprócz niej, oprócz nas. Zeszła ze mnie i podeszła do wieży stereo. Puściła jakąś piosenkę rockową.
– Rozbieraj się, moja piękna – powiedziała i sama ściągnęła z siebie bluzkę. Moim oczom ukazały się duże piersi w białym staniku. Z racji tego, że spodnie razem z majtkami od dłuższego czasu miałam już spuszczone, szybko stanęłam przed nią naga. Patrzyłam, jak ściąga stanik. Widok jej piersi był taki apetyczny. Przyglądałam się jej i nie mogłam oderwać od niej wzroku.
– Chcesz się nimi pobawić? – zapytała.
Nic nie odpowiedziałam, tylko podeszłam do niej i zaczęłam pieścić językiem jej szyję. Zjechałam niżej. Miała sterczące sutki. Tak miło było je ssać. To było takie fascynujące. Głaskała mnie po głowie. Nie pospieszała mnie, nie nalegała i nie wpychała paskudnego kutasa do ust. Była taka cudowna, że sama pragnęłam ją dotykać. Pieściła moje pośladki, a gdy skończyłam bawić się jej piersiami, pochyliła się i dotykała językiem mojej cipki. To było cudowne. Podniosła głowę i spojrzała na mnie czule.
– Nakreślę na niej językiem nasze imiona, kochanie – powiedziała i zaczęła to robić. Mmm… Nie było to zwykłe lizanie czy brnięcie do tego, żeby tylko było mokro. Rozumiałam się z nią bez słów. Było mi tak cudownie, że orgazm zbliżał się szybko. Gdy skończyła, poprowadziła mnie na łóżko. Pchnęła mnie na nie i stojąc przede mną, rozebrała się do naga. Chwilę później wzajemnie dawałyśmy sobie rozkosz w pozycji 69. Doszłam pierwsza, a chwilę później moja Angelika. Wiedziałam, że jest moja. Po chwili opadła obok mnie na poduszkę.
– Kotku, jesteś cudowna – powiedziała i wtuliła się w moje nagie piersi. – Jutro wyjeżdżamy z chłopakami nad morze. Musisz się spakować, słońce, bo nie wyobrażam sobie wyjazdu bez ciebie.
– Jutro? Poważnie mogę z wami jechać?
– Oczywiście. No dalej, wstajemy, kochanie.
Każda z nas wstała i zaczęła się ubierać. Oczywiście, nie zabrakło przy tym wygłupów i pocałunków.
* * *
Nie mam czasu na dalsze pisanie, mój kochany pamiętniku. Jutro wyjazd, a ja jestem z pakowaniem daleko w polu. Oczywiście opisze dalsze przeżycia. Ten wyjazd będzie przesycony igraszkami z moją Angeliką z włosami koloru soczystej wiśni oraz wygłupami i szaleństwami z trzema kibicami Widzewa.
Tak, kochany pamiętniku. Czuję, że zbliża się najlepszy wyjazd w moim życiu. Czy się zmieniłam? To już sam musisz sam ocenić, mój milczący przyjacielu.
„Masz moje serce w swoich rękach
Jak tykająca bomba zegarowa”
Kawałek piosenki, którą wtedy u niej usłyszałam
Utwór chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie w całości lub fragmentach bez zgody autora zabronione.
Czytelniku, chętnie zamieścimy dobre opowiadania erotyczne na Najlepszej Erotyce. Jeśli stworzyłeś dzieło, które ma nie mniej niż 2000 słów, zawiera ciekawą historię i napisane jest w dobrym stylu, wyślij je na nasz adres ne.redakcja@gmail.com. Każdy tekst, który przypadnie do gustu Redakcji Najlepszej Erotyki, zostanie opublikowany, a autor dostanie od nas propozycję współpracy.


Blog Comments
Veronique
2026-01-23 at 13:12
Opowiadanie jest mocno naiwne i opisuje mało realistyczną drogę od „szona” do lesbijki (w dodatku takiej bardziej męskiej z wyglądu). Ale ma w sobie pewien oldschoolowy urok. Dresiarze o złotych sercach, kibicowskie ustawki, wyraźnie stare, złe lata 90te. I to nieco podnosi ogólną ocenę.
Emilia
2026-01-23 at 14:13
Ale dlaczego Weronika zapałała nagle namiętnością do Angeliki? Czy męski strój wystarczył, by przestawić jej wszystko w głowie?
Zastanawia się tolerancyjność kiboli dla znajomej 'lesby’.