Miniatury Barmana-Ravena VIII (Wieczorne okno, Fuck friends Aśka, Wywiadówka)  3.92/5 (4)

17 min. czytania

Pavel Kiselev (Photoport), „Arina”,
CC BY-NC-ND 3.0

Wieczorne okno

Aśka – nauczycielka, poznaliśmy się przez internet, e-randki to naprawdę użyteczny wynalazek.

Spotkaliśmy się na Starym Mieście – było dziwnie, na początku czułem się jak uczniak na przepytywance… dopiero, kiedy mogłem całować jej palce i kiedy zobaczyłem, jak bardzo jest spragniona dotyku, odzyskałem pewność siebie.
Odprowadzałem ja wzdłuż Barbakanu. Wiał silny wiatr od Wisły i jej włosy rozwiewały się pod jego naporem. Przyciągnąłem ją do siebie, mocno przytuliłem i pocałowałem. Oddała pocałunek, wsadzając głęboko język w moje usta.

Wiedziałem, że trafimy ze sobą do łóżka i że będzie zabawnie – nie przypuszczałem, że aż tak. Jak się okazało, dobrze wiedziała o co jej chodzi – zupełnie nie potrzebowała kierowania ani pomocy.

Nasz pierwszy raz. Najpierw kochaliśmy się nieśmiało, powoli i spokojnie… Podniecałem ją ustami, lizałem i ssałem na przemian, zamieniliśmy się miejscami i to ona pokazała swój kunszt w operowaniu językiem. Chwilę później leżała pode mną, zaciskając nogi na moich pośladkach, by za chwilę ujeżdżać mnie jak ogiera.

Miała ładne ciało; kształtne piersi, na punkcie których miała obsesję – uwielbiała patrzeć na to, jak drażnię je językiem – cudowny tyłek, zgrabne nogi i delikatnie wystające wargi sromowe z meszkiem zarostu wokół. Zmienialiśmy raz za razem pozycje.. W seksie klasycznym spróbowaliśmy wiele… Nie wydawała się zaskoczona. Może jedynie tym, że facet TYLKO od seksu potrafi być tak czuły.
Była wymarzoną partnerką w łóżku. Potrafiła brać, czasem tylko brać,. ale jednocześnie pozwalała mi na chwile, kiedy to ja mogłem skupić się tylko na sobie i nic nie dawać. Miała albo cudowną intuicję albo duże doświadczenie w sprawach seksu, jednak jeszcze kilka spraw, nawet dla niej, było „zakazanym owocem”.

Lubię kochać się od tyłu, zwłaszcza przy oknie. Mogę wtedy podziwiać w świetle latarni tyłek mojej partnerki, jej kołyszące się piersi i wyraz całkowitego oddania na twarzy. Podniosłem więc Aśkę któregoś razu z pozycji „klasycznej” i poprosiłem, żeby spełniła moje erotyczne marzenie. Zgodziła się. Z zaciekawieniem czekała na rozwój wypadków. Popchnąłem ją delikatnie w stronę okna. Oparła się rękoma o parapet, wypięła pupę w moją stronę i zakołysała biodrami, jakby drażniąc się ze mną. Jak się później okazało, to była jej ulubiona pozycja – moja kochanka lubiła gwałtowny seks, mocne ruchy i wyczuwanie penisa głęboko w sobie.

Powoli wsunąłem się w jej rozluźnioną już po poprzednim stosunku pochwę. Rozkoszowałem się ciepłem i wilgotnością, wchodziłem w nią i wysuwałem się bardzo wolno. Jęczała i wiła się pode mną. Przytuliłem się do jej pleców, ręką pieściłem piersi. Nieśpiesznie kochaliśmy się w doskonale zgranym rytmie, kręciła pupą kółeczka i ósemki, by czuć mnie na wszystkich ściankach pochwy. Leżała z zamkniętymi oczami na parapecie zapierając się rękoma. Mocno wypięte pośladki lśniły od potu. Podniosła się i zapytała z lekkim drżeniem strachu w głosie:

– A co będzie, jak ktoś będzie przechodził? – miałem mieszkanie na pierwszym piętrze, więc z ulicy widać połowę pokoju.

– Będzie miał widowisko… – roześmiałem się w głos.

Odchyliłem się do tyłu, naprężyłem kutasa i przestałem się ruszać. Aśka sama zaczęła robić sobie dobrze. Całe jej ciało poruszało się w przód i w tył…

Wtem za oknem, po drugiej stronie ulicy, zamajaczyła postać. Jaśniejsza plama na tle drzew. Jakiś mężczyzna szedł ulicą, gapiąc się w naszą stronę. Zwrócił na nas pewnie uwagę bo moja dziewczyna – uwielbiałem to w niej – jęczała, mruczała, krzyczała, skowyczała i kwiliła przy każdym ruchu. Przy otwartym oknie jej krzyki niosły się pewnie na połowę ulicy.

– Patrzy na nas..? – zobaczyła go prawie równocześnie ze mną.

Znów poczułem, jak zaciska się ciepła obręcz wokół mojego penisa. Zaczęła poruszać się szybciej, a ja wbijałem się najgłębiej, jak to tylko możliwe. Krzyknęła, czując mojego kutasa na ściance pochwy. Podniosła się tak, że była cała widoczna w oknie.

Słychać było klaskanie jej pośladków o moje biodra. Pieprzyliśmy się z całych sił. Lepka maź ściekała po  udach. Położyła rękę na oknie, w takt moich ruchów najpierw zaczęła stukać, a potem bić pięścią z całych sił w szybę…

Nawet jeśli facet był zajęty własnymi sprawami, musiał na nas zwrócić uwagę.

Chwyciłem ją za ręce w obawie, że stłucze szklaną taflę. Próbowała się wyrwać, ale mocno trzymałem jej nadgarstki. Facet stał w cieniu rzucanym przez korony drzew i gapił się na nas z otwartymi ze zdziwienia ustami.

Moja kobieta już wcale nie była moja – dawała popis przed mężczyzną na dole. Cała wiła się w moich objęciach, głośno jęczała, zaczęła masować swoją pierś. Przesunąłem rękę pomiędzy jej uda. Kobiecość pulsowała pod moim dotykiem. Jakimś cudem nabijała się na mnie jeszcze głębiej.

Wręcz siłą odciągnąłem ja od okna. Położyłem na plecach i znów wsunąłem się miedzy jej nogi. Wsadziłem kutasa miedzy ociekające śluzem wargi. Zrobiłem ledwie kilka ruchów, kiedy orgazm przeszedł przez nią jak prąd – skowyczała przez zaciśnięte zęby… Kiedy ona szczytowała – ja też nie wytrzymałem. Opadliśmy na łóżko przytuleni do siebie. Zasnęliśmy uspokojeni i rozładowani.

Potem znów pieprzyliśmy się nad ranem. Zanim dobrze się obudziłem, siedziała na mnie, wsuwając moje prącie do swojego mokrego wnętrza. Miała niespożyte siły… i niemożliwą do zaspokojenia chcicę.

Pavel Kiselev (Photoport),„J”, CC BY-NC-ND 3.0

Fuck friends

Istnieją kobiety, które pojawiają się w życiu jak meteoryt – gwałtowne, robią dużo zamieszania i spalają się w efektownej eksplozji. Aśka była moją kochanką, do momentu, kiedy nasza relacja była dla niej wygodna. Zdawałem sobie sprawę, że tylko pozornie przyjaźniliśmy się ze sobą – to było w dziewięćdziesięciu procentach „fuck” i w dziesięciu „friends”. Ale mając tą świadomość tym łapczywiej korzystałem z każdej chwili spędzanej razem.

Lubiłem patrzeć, jak się porusza, jak jej plecy wyginają się w delikatny łuk, kiedy siadała naga na brzegu materaca, obejmując rękoma kolana podciągnięte pod brodę. Była naprawdę kobieca – przykład dojrzałej, ale jeszcze młodej i atrakcyjnej dziewczyny. Lubiłem rozmawiać z nią po seksie, kiedy leżeliśmy obok siebie, paląc jednego papierosa. Zazwyczaj nasze rozmowy skupiały się na tematach związanych z tym, co przed chwilą robiliśmy, albo co mieliśmy zaraz robić. Była wyuzdana w miły i czasem zaskakujący sposób. Sama w czasie rozmowy odkrywała, że coś sprawia jej przyjemność, albo że ma na coś ochotę. Bawiło mnie szczególnie to, że potrafiła się nawet w takich momentach zawstydzić. W jednej z podobnych rozmów wypłynęła sprawa wibratora. Postawa „chciałabym i boję się”. Nie drążyłem tematu, wiedząc, że sama musi dojść do przekonania, że chce spróbować.

Po kilku dniach Aśka zadzwoniła do mnie z mieszkania swojej przyjaciółki. Okazało się, że właśnie się bawi wibratorem i potrzebuje dodatkowej stymulacji…

– Wibrator nie jest mój. Pożyczyłam go od kumpeli – zawsze zastanawiała mnie ta skłonność do dzielenie się erotycznymi zabawkami wśród kobiet.

– A gdzie jest kumpela?

– Siedzi obok mnie na kanapie – słyszałem w jej głosie uśmiech – pomaga mi trochę…

„No ładnie”, pomyślałem i poczułem jak w gwałtownym tempie wzrasta we mnie podniecenie. Byłem jednak tak zmęczony po pracy, że miałem ochotę jedynie na sen. Chwilkę pogadaliśmy i rozłączyłem się. Dwie godziny później znów telefon.

– Mogę do ciebie przyjechać? Uciekły mi wszystkie autobusy, a nie chcę wracać nocnym, wolałabym spać u ciebie, a nie tu – wciąż była u przyjaciółki, kilka ulic ode mnie.
– Hmmm… – nie chciałem mówić „nie”, ale nie miałem najmniejszej ochoty na kolejna zarwaną noc, zwłaszcza, że poprzednią spędziłem też na wygibasach seksualnych.

– …ale wiesz, ja nie mam siły na seks.

– Obiecuję, że nie będę cię męczyć i nie będziemy się pieprzyć – nie mogłem się nie zgodzić.

Po kilkunastu minutach przed domem zatrzymała się taksówka i wyszła z niej Asia.
Jak zwykle – obcisłe dżinsy, króciutka bluzeczka. Weszła do mnie do mieszkania i usiadła na łóżku. Otworzyła piwo, które przywiozła dla siebie i dla mnie.

– Wiesz, wcale nie było dobrze z tym wibratorem

– A masz go ze sobą? – pokiwała głowa przełykając piwo. Poczułem że wszystkie włoski na ciele stają mi dęba na myśl o tym, że mógłbym…

– Pokaż – poprosiłem.

Już nie czułem zmęczenia. Wibrator był standardowym modelem – duża atrapa członka, plus mniejsza wypustka do drażnienia łechtaczki. Kilka prędkości, wibracje i poruszanie okrężne – całkiem fajna zabawka. W czasie gdy ja oglądałem wibrator, Asia zdjęła sandałki i rozsiadła się wygodnie na łóżku.

Po kilku zaledwie spotkaniach czuła się już u mnie swobodnie. Zapaliła papierosa – wyglądała jak rozpieszczona dziewczynka. Włączyłem radio, zapaliłem również i usiadłem obok niej. Milczeliśmy. Dotknąłem jej pleców, drgnęła, ale nie zmieniła pozycji. Po chwili podsunęła pod moją dłoń głowę, nadstawiając się do kolejnej porcji pieszczot. Czułem sztywność kutasa – wiedziałem już, że się nie wyśpię tej nocy.

Kilka chwil później siedziała na mnie okrakiem, całując zapamiętale. Moje ręce błądziły po jej plecach, pośladkach, zewnętrznej stronie ud. Całowała mnie coraz mocniej i coraz głębiej, a ja robiłem się coraz mniej senny.

Jak na amerykańskich filmach; najpierw zdjęła koszulkę, potem pozbyła się stanika. Kiedy była już w samych spodniach, zajęła się mną. Zdjęła ze mnie wszystko i z wypiętym w górę tyłkiem zaczęła całować okolice jąder i samego fallusa. Czułem, jak wodzi językiem wzdłuż mojego prącia, jak drażni je samymi wargami. W tym samym czasie jej ciepła dłoń masowała mosznę delikatnymi, okrężnymi ruchami. Byłem coraz bardziej podniecony – słyszałem swój głośny, przyspieszony oddech. W końcu nie wytrzymałem… Przewróciłem ja na plecy i zdarłem z niej spodnie. Zaraz potem odrzuciłem na bok lekko już wilgotne stringi.

Bez długich podchodów wsunąłem język wprost w jej vulvę. Natychmiast zrobiła się mokra i gorąca. Byłem na skraju orgazmu, więc żeby zapanować nad pożądaniem, skupiłem się na kochance. Mój język szalał od jednego brzegu do drugiego. Kręciłem nim młynki i spirale wokół łechtaczki, żeby na końcu delikatnym liźnięciem znów oddalić się od pęczniejącej łechtaczki. Aśka wiła się i głośno jęczała. Każdy mój powrót do najczulszego miejsca kończył się urwanym westchnieniem. Nabierała dużo powietrza w płuca, wstrzymywała oddech na czas moich bezpośrednich pieszczot i widziałem, jak jej piersi opadają, kiedy rozluźniała się z jękiem.

Sięgnąłem po wibrator stojący wciąż obok łóżka. Pośliniłem czubek i włożyłem go miedzy jej rozchylone wargi sromowe. Służył mi na razie jako nieruchome przedłużenie moich palców. Moja „przyjaciółka” głęboko westchnęła i wysunęła biodra naprzód. Zobaczyłem, jak kobiecość ustępuje pod naciskiem i zaciska się wokół prącia, które znikało powoli w jej wnętrzu. Nie przestawałem jej lizać i penetrowałem wolno nieruchomym wibratorem.
– Ahhhh… jak dobrzeee… – jej ciało wyginało się i prężyło. Widziałem, że naprawdę jest jej przyjemnie. Językiem drażniłem zewnętrzne części pochwy, te malutkie elementy różowego, delikatnego ciałka, które wysuwały się razem z grubym wibratorem. Głośno jęczała w rytm kolejnych pchnięć, wypychając biodra do przodu, tak, bym mógł wsadzać go najgłębiej, jak się da. Zamruczała i poddała się przyjemności.

– Chcę poczuć ciebie w środku – usłyszałem lekko zachrypnięty głos.

Rozłożyła jeszcze szerzej nogi i przyciągnęła ręką do siebie. Wśliznąłem się w jej mokre wnętrze bez trudu i bez żadnego oporu. Drżała pod moim ciałem. Poruszałem się niespiesznie wewnątrz, pozwalając Asi na kierowanie moimi pchnięciami. Zaciskała palce na pośladkach, nadając tempo. Kochaliśmy się powoli i głęboko, ale po chwili zmęczenie dało znać o sobie i poczułem, jak zaczyna mi brakować sił.

Przez chwilę miałem wrażenie, jakbym stał obok i patrzył na nas kochających się.

Taki dystans możliwy jest tylko wtedy, kiedy przyjemność z doznań fizycznych przegrywa z tą z patrzenia, albo ze świadomości, że robię coś naprawdę dziwnego, albo niebezpiecznego. Postanowiłem wykorzystać porzucony chwilowo wibrator i pobawić się seksem, dla niego samego. Wyszedłem z niej położyłem się obok wciąż drżącego ciała Aśki.

– Mam ochotę na ciebie popatrzeć, jak sama sobie robisz dobrze.

– Nieee… nie chcę tak, proszę, wejdź we mnie – zaczęła wspinać się na mnie, żeby dosiąść mnie „na jeźdźca”.

– Zrób to dla mnie – poprosiłem, usuwając się spod niej. Położyłem ją na plecach i wsunąłem wibrator pomiędzy nabrzmiałe wargi sromowe. Sięgnąłem drugą ręką i pokierowałem jej dłonią tak, żeby sama sterowała jego ruchami wewnątrz. Przez chwilę siedziałem pomiędzy jej rozrzuconymi na boki nogami, głaszcząc po brzuchu i masując piersi. Kiedy już „rozkręciła się” na dobre, podniosłem się z łóżka i usiadłem na krześle barowym, które stało obok. Widziałem z góry całe jej ciało; szeroko rozchylone srom, wsuwający się w niego jasny trzon wibratora, napięte z podniecenia uda, sterczące ciemne sutki, zamknięte oczy i zaciśnięte usta.

– Połóż się na brzuchu. Ooo taaak… Wypnij pośladki, klęknij i wypnij pupę – posłusznie wykonywała moje polecenia.

Przełożyła rękę i wznowiła ruchy wibratorem. Słyszałem, że uruchomiła wszystkie dostępne funkcje. Cicho buczał wewnątrz niej – dźwięk nasilał się, kiedy częściowo go wysuwała. Sama posuwała się rytmicznymi ruchami. Jej wypięty odbyt zaciskał się kiedy wkładała wibrator prawie do samego końca. Jęczała głośno, a ja siedziałem na stołku, onanizując się i podniecając coraz mocniej. Widziałem jak jej palce u nóg zaciskają się pod wpływem nadchodzącego orgazmu.

Podniosła się i przytuliła twarz do zimnej ściany. Jedna ręka rytmicznie poruszała się między udami, drugą podparła się, unosząc ciało. Miała napięte wszystkie mięśnie, a jej skóra lśniła od cienkiej warstwy potu. Wyglądała tak perwersyjnie i tak wyuzdanie. Byłem świadkiem i po części inicjatorem niesamowicie podniecającego przedstawienia. Onanizująca się na moje życzenie, piękna kobieta – marzenie pokręconego umysłu.

Zobaczyłem jej opaloną dłoń rozpiętą na białej ścianie – krzyczała i pieprzyła się coraz gwałtowniej wibratorem. Całe ciało drgało spazmatycznie.

– Aaaaaaaaa! – krzyknęła gardłowo i opadła na łóżko, spomiędzy jej nóg wystawał do połowy zanurzony, sztuczny penis.

Zszedłem ze stołka i położyłem rękę na jej wciąż rozedrganych pośladkach. Poruszyła się, ale nie była w stanie wydobyć z siebie żadnego dźwięku.
Wyjęła wibrator z spomiędzy warg sromowych i przytuliła się do mnie rozluźniona. Po chwili już spała, wtulona w moje ramię.

patrick verstappen, „Commercialized #2”, CC BY-NC-ND 2.0

Wywiadówka

Aśka miała wywiadówkę u siebie w szkole.

Już przestaliśmy się spotykać tak intensywnie, tylko od czasu do czasu dzwoniliśmy do siebie, żeby nie urywać kontaktu. Pół żartem-pół serio obiecywałem jej, że jeszcze się spotkamy i że zrobię jej tak dobrze, jak jeszcze nikt inny. Wywiadówka była do tego dobrym pretekstem. Joanna uwielbiała pieprzyć się ryzykując, że ktoś nas przyłapie. „Proszę bardzo – pomyślałem – niech będzie dreszczyk emocji.”

Tego dnia urwałem się z pracy wcześniej, pod byle jakim pretekstem. Wsiadłem w PKS i pojechałem do miejscowości, gdzie uczyła. Udawałem jednego z rodziców. Znalazłem klasę, na całe szczęście nie byłem spóźniony, więc wszedłem razem z innymi rodzicami. Na korytarzu poczułem na sobie badawcze spojrzenie.

– A pan jest tatą…? – w ślad za spojrzeniem nadeszło pytanie.

– Janka. Mój syn dopiero w tym roku zmienił klasę i dlatego nikogo nie znam – uśmiechnąłem się szeroko i wszedłem do pomieszczenia.

Mama, która mnie zaczepiła, chyba czuła, że jestem nabuzowany seksualnie, bo uśmiechała się przez całą wywiadówkę, rzucając ukradkowe spojrzenia w moją stronę.

Tymczasem Aśka była w szoku, kiedy mnie zobaczyła. Wyraz osłupienia w jej oczach rozbawił mnie do łez. Czyżby myślała, że moje zapowiedzi, że wezmę ją od tyłu (jej ulubiona pozycja) na jej własnym biurku to był typowy szpan?
Szybko się jednak opanowała i prowadziła wywiadówkę. Były jakieś nudne ustalenia dotyczące wycieczki, jakieś problemy z piciem alkoholu przez chłopców i tak dalej. To był ostatni rocznik gimnazjum, jak mówiła Aśka, miała nawet takich, którzy już rok temu powinni zacząć ogólniak. Jeszcze wręczenie kwiatów z okazji Dnia Nauczyciela i powoli rodzice zaczęli się rozchodzić. Zostaliśmy sami w klasie. Podszedłem do niej z szerokim uśmiechem.

– Nie wierzyłam, że przyjedziesz… I co myślisz, że ja jestem taka głupia, żeby ryzykować?

– Nie myślę – zamknąłem jej usta pocałunkiem. Drzwi od klasy wciąż nie były zamknięte.

Czułem jak drży i jak bardzo ma ochotę, i jak bardzo się tego obawia.

– Zamkniemy klasę i spełnię obietnicę – podszedłem do drzwi i przekręciłem zamek.

– Kto ma klucze? Ty? – upewniłem się, że nikt nam nie będzie przeszkadzał.

Siedziała oparta o biurko w swoich ślicznych opiętych dżinsach. „Nie dziwię się tym małolatom, że od czasu do czasu próbują się do niej przystawiać, ja na taki widok reagowałbym identycznie.” Opowiadała, że co roku przynajmniej jeden chłopak jest w niej zakochany i wodzi za nią oczami.

Wróciłem do niej, do biurka. Pogłaskałem po policzku i pocałowałem – najpierw delikatnie, potem coraz mocniej, w miarę jak sama pozwalała, żeby ogarnęło ją podniecenie. Rozpiąłem bluzkę. Drobne, ale jędrne piersi unosiły się w białym staniku w rytm przyspieszonego oddechu. Sama sięgnęła do haftki na plecach i pozbyła się biustonosza bez potrzeby zdejmowania bluzki.

Niespiesznie całowałem biust. Najpierw wokół, potem pomiędzy piersiami, w końcu same sutki. Lizałem je tak, żeby mogła widzieć mój język i swoje sterczące brodawki – lubiła ten widok. Chwyciła jedną z nich i ugniatała, podając mi sutek do całowania. Odchyliła głowę do tyłu. Już nie patrzyła – skupiła się tylko na dotyku..
Nie przestając drażnić sutków, rozpiąłem jej spodnie. Dałem lekko znać ręką. Podniosła się, pozwalając spodniom zsunąć się do kostek. Usiadła na biurku, na podłogę posypały się jakieś kartki. Nie zwracaliśmy na to uwagi. Chciałem jak najszybciej dostać się językiem do ciepłego miejsca miedzy nogami. Ona też tego chciała, bo nacisnęła na moją głowę, kierując ją pomiędzy swe uda. Kiedy naprężony język pierwszy raz dotknął kobiecości, zajęczała.

To było coś, co sprawiało mi w seksie z nią bardzo dużo przyjemności – w łóżku zachowywała się bardzo głośno. Tym razem po pustej klasie aż poniosło echo tego jej jęku. Podniosła wysoko nogi i trzymała je w powietrzu, pozwalając mi na swobodną zabawę jej płatkami i malutką perełką. Przez cieniutka koronkę stringów doskonale czuć było coraz twardszą łechtaczkę. Pachniała bardzo intensywnie.

– Jak to dobrze, że nie przeszkadza ci okres… – wymruczała pomiędzy jednym jękiem a drugim.

– Hmhm – wymamrotałem trzymając w ustach brzegi jej warg sromowych.

Powoli przesuwałem językiem wzdłuż jej cipki, wyczuwając miejsca, gdzie sprawiałem jej największą rozkosz, żeby po chwili właśnie w tych miejscach podgryzać ją i wpijać się ustami. Poczułem, że spazmy zaczynają wstrząsać jej całym ciałem. Nadchodził orgazm – potrafiła szczytować kilka razy w ciągu jednej nocy. Oderwałem się od sromu. Podniosła głowę zdziwiona i zawiedziona jednocześnie.
– Co się stało? Nie przerywaj, jestem tak blisko…

– Wiem. Teraz ja chcę mieć troszkę przyjemności – podałem jej rękę, kiedy zeskakiwała z biurka i o mało co nie wywróciła się, zaplątana we własne spodnie.

– No dobrze, niech ci będzie – uklęknęła miedzy moimi rozstawionymi szeroko nogami i zaczęła mnie całować. Kilka razy polizała penisa wzdłuż, a potem wsadziła sobie głęboko w gardło. Wiedziałem, że nie mam szans na skończenie w jej ustach (nie lubiła smaku spermy), więc rozkoszowałem się od początku tym, co ze mną robiła. Głowa kochanki chodziła w górę i dół. Włosy miała upięte w mały kok, więc widziałem wszystko, co dzieje się z moim fallusem, jak znika w jej ustach, jak rozpycha się w środku i prześlizguje się pod policzkiem.

Nagle usłyszeliśmy, że ktoś szarpie za klamkę od klasy. Gdyby wszedł do środka, byliśmy ugotowani. Biurko stało przy samej tablicy, pomiędzy rzędami ławek, było nas widać jak na dłoni. Chwilkę jeszcze słyszeliśmy głosy pod drzwiami. Aśka zaprzestała wszelkich ruchów, wsłuchując się w odgłosy z korytarza. Wyglądała cudownie, ze śliną w kącikach warg, z rozpiętą bluzką, z wypiętym tyłkiem i naprężonymi nogami w butach na wysokim obcasie. Typowa pani od polskiego… z nabrzmiałym kutasem w dłoni.

Głosy ucichły. Popatrzyła na mnie z uśmiechem diablicy. Wiedziałem, że ta sytuacja tylko bardziej ją podnieciła. Wróciła do ssania mojego prącia ze zdwojoną energią. Brała go do ust, pozwalając, żeby pod wpływem naprężenia wydostawał się spomiędzy jej warg z dźwiękiem przypominającym otwieranie butelki wina.

Wtem ze strony zaplecza rozległo się stłumione pukanie i dźwięk otwieranych drzwi.

– O kurwa! Zapomniałam o tamtym wejściu… – zobaczyłem w jej oczach strach.

Do klasy od strony tylnego wejścia weszło kilku chłopców – na oko siedemnasto i osiemnastoletnich.

– Proszę pani, przyszliśmy złożyć… – zatkało ich na nasz widok. Dwóch z nich niosło kwiaty. Widziałem, jak z wrażenia opadają im szczęki. Stali z otwartymi ustami na progu klasy. Zapomnieliśmy o Dniu Nauczyciela.

Zapadła krępująca cisza. Aśka robiła się coraz bardziej czerwona z zażenowania. U chłopców coraz wyraźniej rysowały się w spodniach sztywniejące członki. Przyznaję, takiego obrotu spraw nie spodziewałem się w najśmielszych marzeniach. Aśka wciąż trzymała sztywną męskość na wysokości swoich ust, wciąż kucała przede mną z wypiętymi pośladkami.

– Trochę… hmmm… – Aśka pierwsza odzyskała mowę.

– Będziemy musieli się jakoś dogadać – przerwał jej jeden z nich, wysoki brunet, chyba najstarszy z nich wszystkich. Widziałem, że gnojek ma dość tupetu, żeby to zaproponować. Widać było, że to on przewodzi tej małej grupce wyrostków.

– Czego chcesz? – zapytała napastliwie…

– Niech się pani nie denerwuje… Myślę, że pan – popatrzył na mnie – nie będzie miał nic przeciwko, jak popatrzymy.

To było niebezpieczne. To już nie była zabawna prowokacja. Mimo wszystko….

– Zamknijcie drzwi od zaplecza – zakomenderowałem. Jeden z nich cofnął się do środka pomieszczenia. Po chwili szczęknął zamykany zamek.

– No co tak patrzycie? Siadamy i patrzymy jak nasza pani będzie się pieprzyć – lider dyrygował całą resztą.

Było ich czterech – lider, dwóch podrostków z pryszczatymi twarzami – wyglądali na braci – i ten, który zamykał drzwi, niski, krótko ostrzyżony osiłek. Rozsiedli się wokół nas; jeden usiadł na ławce, reszta na krzesłach. Wyglądali, jakby przyszli na zajęcia wyrównawcze. Aśka ciągle nie była zdecydowana.

– Pani zrobi to czego chcemy, a my nic nie powiemy rodzicom ani dyrekcji – brunet miał uśmiech tryumfu na twarzy. – No dalej, niech sobie pani nie przerywa.

Chwyciłem ją za głowę i przyciągnąłem do powoli więdnącego kutasa.

– Nie masz wyjścia – powiedziałem, przełamując jej opór. Objęła ustami mojego penisa, który natychmiast zareagował zesztywnieniem. Obciągała mi bez zapału, ale wolno i dokładnie. Widziałem, jak chłopcy wkładają sobie ręce w spodnie i jak zaczynają się masturbować. Aśka nabijała się powolnymi, długimi ruchami.

Widziałem, że z jej podniecenia nie pozostało już nic. Moje opierało się też tylko na stymulacji fizycznej. I tak nic nie byłem w stanie zrobić – jedynie mogłem sobie zrobić dobrze.

Usłyszałem odsuwane krzesełko. Jeden z nich wstał i podszedł do kucającej nauczycielki. Przez chwilę się wahał, po czym chwycił ją mocno za pośladek.

Drgnęła. Zatrzymała na chwilę ruchy na moim kutasie. Ruchem ręki, naciskiem na jej kark dałem znać, żeby nie przestawała. Posłuchała się i dawała się obmacywać jednemu ze swoich uczniów. Uśmiechał się lubieżnie i ugniatał jej pośladek, drugą ręką nie przestając się onanizować. Powoli docierało do mnie, jak to się skończy.

Do kolegi dołączył osiłek. Każdy z nich dotykał kształtnego, napiętego pośladka. Obydwaj dyszeli i trzepali rękami w spodniach. Aśka ze łzami w oczach ssała mojego penisa. A ja ze zdumieniem zauważyłem, że coraz bardziej mnie to podniecało. Przyciągnąłem jednego z nich bliżej siebie. Wystraszył się, że chcę go uderzyć.

– Wyjmij go. Zobaczymy, co tam masz – trafiło akurat na lidera.

Chwyciłem Aśkę za włosy i przeniosłem jej wargi z na jego fallusa. Zawahała się, po czym objęła penisa ustami. Młody jęknął i odchylił się do tyłu. Podniosłem znów głowę nauczycielki i wsunąłem się w jej usta. Zrozumiała, że ma to robić i jemu i mnie, na zmianę. Opieraliśmy się o biurko tyłkami, a Asia pieściła nas po kolei. Cała reszta patrzyła jak zahipnotyzowana. Joanna powoli rozkręcała się – przestała czuć skrępowanie, a wiedziałem, że zawsze miała ochotę na kilku facetów.. Dodatkowo to, że zacząłem nadawać ton wydarzeniom uspokoiło ją i sprawiło, że nie czuła się aż tak zagrożona.

Pozwoliłem, by skupiła się na brunecie. Wstałem i zaszedłem ją od tyłu. Chwyciłem ją za biodra i postawiłem na wyprostowanych nogach. Obróciła się na chwilkę, żeby sprawdzić kto to, ale młody już pociągnął ją znów w stronę swojego prącia. Zdjąłem jej majtki. Zacząłem masować pośladki i uda w okolicach sromu. Przejechałem delikatnie zwilżonymi palcami po dziurce – była zupełnie sucha. Powoli wślizgiwałem się dłonią w jej zakamarki. Mocniej wypięła pośladki, poddając się moim zabiegom. Znów zwilgotniała. Podniosłem wzrok i zobaczyłem, że obok bruneta stoi jeden z dwóch braci. Wyprężone przyrodzenie zakołysało się przed jej twarzą. Mogłem tylko patrzeć, jak Aśka zmuszona jest do robienia loda kolejnemu dzieciakowi.

Polizałem swoje palce i wsunąłem je w jej pochwę. Zachwiała się na obcasach, przytrzymując się za dwa sterczące penisy przed jej twarzą. Kok już się rozpadł i od czasu do czasu poprawiała sobie włosy wchodzące jej w usta, odgarniając je za ucho. Powoli posuwałem ją palcami, rozchylając płatki i napierając na ścianki pochwy, żeby choć trochę poluzować otworek.

Chłopcy powoli zaczęli dochodzić. Widziałem, jak matowieją im oczy i jak naprężają się mięśnie. Tyle razy sam to przeżywałem. Kochanka wyjęła z ust penisa bruneta i poruszała dłońmi wzdłuż ich fallusów w rytm moich ruchów wewnątrz niej. Podnieciła się – połączone pieszczoty kobiecości i estremalnie dziwnej sytuacji dały swój efekt. Pojękiwała coraz głośniej i coraz gwałtowniej potrząsała trzymanymi w garści penisami. Jeden z chłopców zesztywniał i z jego główki trysnęła struga, wprost na szyję i twarz Aśki. Nauczycielka jęknęła i poczułem, jak jej wnętrze zaciska się wokół moich palców. Drugi też wystrzelił białawym płynem. Przez jej ciało przebiegł dreszcz. Puściła oba członki – oparła się o biurko i cała dygotała.

Przestałem poruszać ręką w jej wnętrzu. Powoli zsunęła się na kolana i położyła na podłodze. Leżała z podkulonymi nogami, ciężko dysząc.

Chłopcy stali nad nią z bezmyślnym wyrazem twarzy. Uznałem, że to był właściwy moment, by przejąć inicjatywę. Inaczej sytuacja mogłaby jeszcze bardziej wymknąć się spod kontroli.

– No gnojki… spieprzać! – odwróciłem się do nich. W pośpiechu zapinali rozporki, wychodząc z klasy. Zamknąłem za nimi drzwi.

– Żyjesz? – usiadłem ciężko obok Asi.

– Zamknij się, po prostu milcz… – pozbierała się jakoś i poszła na zaplecze. Usłyszałem odkręcaną wodę.

Wracaliśmy jednym autobusem. Przez całą drogę nie powiedziała ani słowa.

Czytelniku, chętnie zamieścimy dobre opowiadania erotyczne na Najlepszej Erotyce. Jeśli stworzyłeś dzieło, które ma nie mniej niż 2000 słów, zawiera ciekawą historię i napisane jest w dobrym stylu, wyślij je na nasz adres ne.redakcja@gmail.com. Każdy tekst, który przypadnie do gustu Redakcji Najlepszej Erotyki, zostanie opublikowany, a autor dostanie od nas propozycję współpracy.

Przeczytałeś? Oceń tekst!

Tags:
Blog Comments

Witam!
Z całego zestawu miniatur autorstwa Barmana Ravena ten oznaczony ósemką podoba mi się najbardziej. Być może dlatego, że od zawsze miałem słabość do ciał pedagogicznych. Chętnie przeczytałbym dłuższą opowieść utrzymaną w tej konwencji. Miniatury, chociaż wybornie wykonane są jak przystawki w dobrej restauracji. Jeśli tylko na przystawkach się poprzestanie, człowiek wychodzi jeszcze bardziej głodny.
Pozdrawiam,
Foxm

Lisie… to było napisane 10 lat temu. Nie wycisnę z siebie więcej wspomnień ;] (trójka to fantazje)

Cześć wam.
Fox ma rację, ale rozumiem, Ravenie – na starość pamięć płata figle. 😉

Pozdrawiam,
B.

Ps. Zazdroszczę wspomnień.

m.pclab.pl/news62208.html adminitracja co z tym zrobicie ?

Witaj, zastanawiamy się w gronie autorów cóż z tym fantem począć. Jeśli tylko uda nam się coś konstruktywnego wymyślić – damy znać.

Lubię Twoje miniatury:)
Trzecia mnie nawet zawstydzila i to bardzo…
Cóż…te Aski w dodatku nauczycielki… Muszą być intrygujące:D
Świetne!:)

Pozdrawiam Joanna:D

Mam podobne zdanie do poprzedniczki.

Ja przepraszam, że nie o walorach artystycznych, tylko w kwestii formalnej. Otóż „członek męski”, w odróżnieniu od członka stowarzyszenia, parlamentu tudzież kółka różańcowego jest, gramatycznie rzecz biorąc, męski nieżywotny i dlatego w bierniku przyjmuje formę „członek” (kogo-co: członek). Stąd trzeba powiedzieć „Wzięła członek (nie: *członka) do ust”, „Wsadziłem członek (nie: *członka) miedzy ociekające śluzem wargi”. Dodam, że jest to błąd nagminnie przez amatorów piszących o seksie popełniany. Gdy mówimy o członku stowarzyszenia, biernik brzmi oczywiście „członka” (męski osobowy). Dla zapamiętania reguły takie zdanie:
„Panu premierowi przedstawiono członka rady gabinetowej, a on rozpiął spodnie i pokazał mu członek.”

Dziękuję. Zapamiętam.

Mamy trzy rodzaje męskie: męskoosobowy, męskozwierzęcy i męskonieżywotny. Członek (męski organ płciowy) jest męskozwierzęcy. Członek ciała (np. palec) jest męskonieżywotny. Wydaje się, że w 2015 roku też tak było; dziś tak jest na pewno.
https://sgjp.pl/leksemy/#81387/cz%C5%82onek
Biernik członka rozumianego jako „penis” to zatem „członka” („Obcięto mu członka i został eunuchem”). Tak samo o czlonku stowarzyszenie (męskoosobowy) („Przyjęliśmy nowego czlonka”). Gdybyśmy mówili o palcu, to obcięto mu „kolejny członek”.
Z przykladowego zdania o premierze można zatem sądzić, że do zgorszenia nie doszlo, a co najwyżej do obrazy, bo pokazano mu palec. Pozostaje pytanie: który?
Penis, kutas, członek są jak pyton. Zwierzęta! Tak można zapamiętać.

Dobrze, że wróciły teksty, już się zaczynałam niepokoić, gdy przez pół tygodnia nic nie było.

Leave a Comment