
Trouni, „Daily Nightclub Photo #6”, CC BY-NC-ND 2.0
Seks z DJ-ką – pierwszy raz
Miałem wolne – porządna, sobotnia popijawa. Jak co weekend serwowaliśmy klientom muzykę „do zabawy” zamiast offowych dziwności w rodzaju muzyki eksperymentalnej czy śpiewów atonalnych, które były wizytówką klubu. Moje ulubione lata osiemdziesiąte. Znajoma para DJska już rozłożyła sprzęt. On potrafił szaleć za konsoletą, porywając tłum, ona rozkręcała zabawę, ale stojąc nieco z boku, w roli obserwatora.
Anita – moja bratnia dusza. Lubiliśmy tę samą muzykę, studiowaliśmy nauki społeczne, a przy tym pracowaliśmy w tym samym miejscu.
Ja byłem barmanem, ona była DJ-ejem, czy raczej (jak sama o sobie mówiła) DJ-ką. Didżejka i feministka w jednym.
Zwykle przychodziła, rozkładała decki, grała, zwijała sprzęt i wychodziła razem z ostatnimi klientami. Nie brała z baru nawet drinka przysługującego DJ-ejom.
Patrzyliśmy na siebie i jak się później okazało, ja myślałem o niej jako zimnej pannie nie–do–wyrwania, a ona na mnie jako facecie non–stop zajętym i zainteresowanym tylko pracą – w każdym razie nie dziewczynami. Parę razy rozmawialiśmy ze sobą o imprezach, o muzyce, o ludziach bawiących się, narzekaliśmy na właściciela knajpy… i tyle.
Zawsze lubiłem tańczyć. Przy największych przebojach z lat 80’tych, mogłem dać sobie pełnię swobody. Byłem u siebie, znałem każdy centymetr parkietu, mogłem się tu poruszać z zamkniętymi oczami. Kiedy już miałem wysoki wskaźnik alkoholu we krwi, Anita wyszła zza konsoli i zatańczyła kilka kawałków. Zaczęło się zupełnie niewinnie, od jednej, dwóch wspólnych piosenek. Muzyka niosła mnie tuż nad podłogą, a Anita dotrzymywała mi kroku. Bawiliśmy się wyśmienicie.
Po imprezie pomogłem jej spakować miksery. Jak się okazało, mieszkaliśmy blisko siebie i obydwoje wracaliśmy taksówką. Postanowiliśmy, że będziemy wracać jedną – najpierw do mnie, a dalej miała pojechać do siebie sama. Taksówka. Zanim dojechaliśmy do mojej dzielnicy, dowiedziałem się, że mieszka kilkanaście kilometrów dalej. Pod moim domem zapadła decyzja, że przenocuje u mnie, a rano pojedzie dalej, płacąc już stawkę dzienną za taryfę.
W mieszkaniu, na początku starałem się zachować pozory. Niezdarnie szukałem dla niej pościeli, żeby nie musiała spać ze mną pod jedną kołdrą. Zrezygnowany podszedłem do niej. Siedziała na jedynym krześle jakie miałem – stołku barowym. Zanim wytłumaczyłem, że nie udało mi się znaleźć śpiwora i że będziemy musieli się podzielić jedną kołdrą, objęła mnie i przyciągnęła do siebie. Nie zważała na pozory czy konwenanse. Poczułem jej obfity biust na moim torsie. I po sekundzie gorący język już wibrował między moimi wargami. Zaskoczony, zareagowałem instynktownie. Objąłem ją, przytulając się biodrami do jej rozchylonych ud. Po chwili wylądowaliśmy w łóżku. Było potwornie gorąco. Sam środek lata, parna i ciepła noc, która nie dawała ochłody po skwarze dnia. Dotarło do mnie, jak idiotycznie musiały wyglądać poszukiwania ciepłego okrycia w takich warunkach.
Nie mieliśmy zbyt wiele do zdjęcia z siebie. Po kilku ruchach leżała pode mną naga, w samych stringach, które mocno wrzynały się w jej obfite pośladki. Duże piersi rozchylały się na boki pod swoim ciężarem. Delikatne kropelki lśniły na jej twarzy. W miejscach, gdzie nasze ciała się dotykały, natychmiast tworzyła się śliska warstwa potu. Z jej szyi ustami przesunąłem się na piersi, potem na brzuch i miedzy nogi. Lizałem ją przez koronkę stringów. Odchyliłem je i przesunąłem językiem poprzez clitoris. Poczułem słony smak potu, zniewalający zapach spoconej kobiecości i szybko napływającego śluzu. Wsunąłem się miedzy wargi sromowe i zacząłem je ssać jedną po drugiej. Wargami drażniłem jej łechtaczkę, jeszcze schowaną, jeszcze nie do końca rozbudzoną.
Wydała zduszony jęk i zacisnęła uda, obejmując moją głowę. Nie mogłem poruszyć niczym innym tylko językiem. Złapała mnie w uścisku właśnie tak, żebym sprawiał jej jak najwięcej przyjemności. Językiem pracowałem w górę i w dół, czasem zwalniałem i robiłem to delikatniej, czasem przyspieszałem i wzmacniałem dotyk. Cała dygotała, nie zwalniając przy tym uchwytu w jakim tkwiła moja głowa.
Powoli rozsunęła nogi. Mój członek był sztywny i gotowy. Mogłem sobie pozwolić na totalny luz – alkohol po raz kolejny gwarantował mi długą i miłą zabawę. Wszedłem w nią delikatnie. Objąłem za głowę, trzymając kochankę sztywno za kark i szyję. Przesunąłem się trochę wyżej, tak, że nie miała możliwości wpływu na to, jak głęboko będę w nią wchodził i zacząłem się poruszać. Powoli wsuwałem się w jej wilgotną z podniecenia, mojej śliny i naszego potu kobiecość i wysuwałem. Całym ciałem przygniatałem Anitę do łóżka, jedynym elementem, jaki się poruszał były moje biodra.
Zaciskała się raz po raz. Czułem, jak jej pochwa reaguje na każde pchnięcie skurczami. Głośno dyszała, czułem jej ciężki oddech na moim ramieniu. Było potwornie gorąco, mimo szeroko otwartego okna. Zacząłem całować jej ucho. Spazmatyczne jęki podpowiedziały mi, że ta sfera erotyczna jest szczególnie wrażliwa u mojej DJ–ki.
Tempo zaczęło być nie do utrzymania. Cały ściekałem potem, jej piersi kleiły się do mojej klatki piersiowej. Powoli zacząłem zwalniać, poluzowałem również uścisk, w którym trzymałem jej głowę. Rozłożyła ręce na boki, oddychając przez otwarte szeroko usta. Odsunąłem się na długość ramienia, wspierając się rękoma na łóżku. Jej brodawki były ciemniejsze od reszty ciała, mokre i sterczące. Ten widok znów mnie podniecił. Przełożyłem podparcie z łóżka na jej szeroko rozrzucone dłonie. Wyglądała jak ukrzyżowana. Całym ciężarem przygniotłem jej dłonie do poduszki, oparłem się na nich i uniosłem ciało na rękach. Wchodziłem w nią pod takim kątem, że masowałem zupełnie inne niż dotychczas strefy w jej wnętrzu. Miałem sztywnego, jak drewnianego, penisa, który to wynurzał się spomiędzy jej mokrych warg, to znikał w pomiędzy nimi. Jęczała i rzucała głową po poduszce. Jęki przeszły w wysokie tony. Jeszcze kilka ruchów i wyrwała mi się z uchwytu. Nagle straciłem podparcie i opadłem na wstrząsane dreszczami ciało. Anita szczytowała.
Po chwili położyłem się obok. Nasze mokre gorące ciała chłodził lekki wietrzyk zza okna. Podniosła się i zapaliła papierosa, wróciła do łóżka, usiadła na jego skraju. Ja również zapaliłem. Leżeliśmy zmęczeni odpoczywając i rozkoszując się smakiem palenia „tuż po”.
Anita skończyła palić i przytuliła się do mnie. Jej ręka zaczęła błądzić po moim brzuchu. Poczułem palce na członku. Przesunęła się niżej i wzięła go do ust. Nie bawiła się w lizanie wokół ani ssanie. Po prostu wsadzała go sobie głęboko w gardło, drażniąc przy tym językiem. Zamknąłem oczy i skupiłem się na odbieraniu wrażeń. Chciałem mieć orgazm. Napięcie w jądrach przy ewentualnym braku rozładowania groziło obrzękiem i bólem podbrzusza.
Jej gorąca ślina kapała na moje łono, głowa chodziła góra – dół. Nie nadążała z przełykaniem… a orgazm nie nadchodził. Członek był już tak spracowany, że niewiele czułem. W końcu Anita się poddała.
– Nie dam rady. Sorry… – powiedziała wycierając sobie twarz jedna ręką, drugą wciąż mnie onanizując.
– Nic się nie stało. Teraz już chyba nie dojdę. Chodź się przytul.
Przysunęła się do mnie i położyła tyłem. Objąłem ją, wsuwając jedna rękę pod głowę.
Jak się okazało kołdra nie była potrzebna. Leżeliśmy słuchając muzyki sączącej się z głośników radia. Było cicho i spokojnie.
Dziwny był ten spokój. Przed chwilą uprawialiśmy dziki seks, na pierwszej randce – jeśli można to było nazwać randką. A teraz leżeliśmy wtuleni w siebie, jakbyśmy byli parą od dawna. Milczeliśmy. Nawet nie przyszło mi do głowy, by zastanawiać się, o czym myśli. To milczenie nie powodowało skrępowania, czy niewygody. Było czymś naturalnym.
Anita wtuliła pupę w moje łono. Żeby uniknąć kontuzji członka, umieściłem go pomiędzy jej pośladkami. Wciąż sterczał. Podniecenie nie minęło. Po krótkiej chwili odpoczynku, znów miałem ochotę na seks. Powoli zacząłem masować się o jej mokre pośladki. Penis delikatnie prześlizgiwał się między nimi. Pomyślałem, że jeszcze trochę i skończę na jej plecach. W pewnym momencie poczułem jednak, że Anita zmienia lekko pozycję, bardziej pochylając się do przodu. Skupiwszy się na sobie, nie zauważyłem, że znów była podniecona.
Jedną ręką oparła na swoim pośladku. Poczułem anus, jak napiera na moje prącie. Nie potrzebowała dodatkowego nawilżenia. Mocniej naparłem na odbyt i fallus wślizgnął się do środka.
– Powoli… – powiedziała spokojnym tonem.
Jeszcze kilka ruchów i cały członek zmieścił się w jej tyłku. Wyraźnie czułem każdą porowatość jej odbytu. Delikatnie kołysaliśmy się, w miarę jak coraz głębiej się w nią wsuwałem. Sięgnęła do tyłu, wczepiła palce we włosy. Czułem, jak się zaciska, żeby sprawić mi jak największą przyjemność. Chwyciłem ją za biodra. Pośladki mojej DJ-ki w zetknięciu z moim podbrzuszem wydawały cichy klask. Nasze ciała spływały potem. Przyspieszałem ruchy. Kochanka pojękiwała cichutko w rytm pchnięć. Poczułem jak sztywnieję coraz bardziej i jak robi się coraz ciaśniejsza.
Byłem wtedy przekonany, że oddaje mi się, ignorując ból, jedynie dla mojej przyjemności. Chyba nie miałem jeszcze świadomości, jak przyjemnym może być seks analny. Jeszcze dwa pchnięcia. Poczułem uwalniającą napięcie eksplozję w podbrzuszu. Miałem wrażenia, jakby wisiała nabita na moim penisie. Cicho jęczała z bólu i przyjemności jednocześnie. Zastygłem z jej odbytem zaciśniętym na moim członku. Obróciła twarz w moją stronę. Zacisnęła mięśnie w środku, wyciskając ze mnie wszystko do ostatniej kropli. Po raz ostatni przeszedł przeze mnie dreszcz.
Powietrze wokół przesycone było zapachem nasienia, naszym zmieszanym potem i jej zmęczoną kobiecością. Obróciła się twarzą do mnie. Pocałowała mnie i z westchnieniem ułożyła się obok mnie. Zobaczyłem, że delikatną strużką spomiędzy jej pośladków wypływa moje nasienie.
Nie byłem jeszcze senny. Kolejny papieros pozwolił rozluźnić spięte po orgazmie mięśnie. Położyłem na wilgotnej pościeli. Za oknem zaczęło już świtać. Wtuliłem się w jej duże piersi. Ogarnęło mnie nagle poczucie zmęczenia. Pod powiekami przewijały się zdarzenia minionego wieczoru. Kolory imprezy, spotkani ludzie, wypity alkohol, seks.
Gdy zasypiałem, moją ostatnią moją myślą było, że czuję się bezpieczny.

Seckle, „Mary Anne Hobbs, Live At Sub Swara , New York”, CC BY-SA 3.0
Anita
Tego wieczoru Anita grała w innym klubie – impreza weekendowa, więc wiedziałem, że potrwa dość długo. Mnie druga praca pochłonęła tak, że zostałem w biurze do późnego wieczora. Byłem zmęczony i wypluty. Posypało się dużo w projekcie i musiałem pojawić się w firmie mimo wolnej soboty. Cały dzień wisiałem na mailu i telefonie – końcowe wiadomości wysyłałem już dużo po dwudziestej drugiej, a przez cały czas musiałem mocno wytężać swoją uwagę. Czułem się, jakbym został przepuszczony przez wyżymaczkę. W dodatku wiedziałem, że Anita ma nadzieję, że się pojawię. Miała nawet ze sobą specjalnie dla mnie nagraną płytę…
Rad nie rad – około dwunastej w nocy zamówiłem taksówkę i prosto z biura pojechałem do Centrum, do niej, do klubu. Właśnie zaczęła grać swój set. Na szczęście spotkałem znajomych, więc nie musiałem siedzieć wewnątrz – spędziłem z nimi jakąś godzinkę w „ogródku”. Piwo powoli stawiało mnie na nogi. Kiedy wyszła zza konsolety byłem już w miarę otrzeźwiony i miałem na tyle energii, żeby pobawić się z nią chwilę na parkiecie. Wyglądała prześlicznie. Obcisłe dżinsy, króciutka bluzeczka i delikatny stanik, w którym były uwięzione jej duże piersi. Makijaż miała stylizowany na lata osiemdziesiąte, niedbale upięte włosy jeszcze podkreślały owal twarzy, duże oczy i pełne usta. Rozmawialiśmy o tym, że uwielbiam Madonnę i ogólnie ten klimat staroci właśnie a la 80’s, 90’s więc doskonale wykorzystywała moje małe fetysze, by nakręcać i by kusić.
Po szaleństwach na sali tanecznej chwila oddechu. Byłem mokry – upał mimo późnej godziny nie zelżał, a w klubie szwankowała klimatyzacja.
Kiedy pojawiłem się z powrotem na sali i spojrzałem w stronę didżejki, zobaczyłem jej oczy utkwione we mnie i uśmiech. Kilkanaście sekund później usłyszałem „La isla Bonita”… wiedziałem, że ten kawałek jest specjalnie dla mnie od mojej DJ–ki.
Odstawiłem piwo i poszedłem tańczyć. Znalazło się kilku kolejnych znajomych zza mojego baru, więc bawiłem się dobrze. Co jakiś czas spoglądałem się w stronę kochanki, żeby poczuć to miłe ukłucie, gdzieś tam głęboko, uczucie „moja kobieta, blisko…”
Kilka razy podchodziłem, żeby dostać buziaka, bo w ferworze zmieniania płyt nie mogła poświęcić mi więcej uwagi.
Impreza skończyła się około trzeciej. Już zaczęło robić się jasno – środek lata. Pomogłem jej zapakować sprzęt do taksówki, chwilę później byliśmy u mnie w mieszkaniu. Już nie pytałem dokąd jedziemy, po prostu przytuliłem ją i podałem swój adres kierowcy.
– Jestem wykończony. Więc kąpiel i wskakujemy do łóżka… spać – zastrzegłem, ze nie będziemy się kochać, ani nawet „pieściochać”…
– No to opowiedz, co się działo u ciebie, mój panie menedżerze – kilka chwil później siedzieliśmy w wannie mydląc się nawzajem.
Opowiedziałem jej o tym co się posypało, jak próbowałem sobie poradzić i że w końcu udało się pozbierać rozsypane elementy i poskładać je w jako-taką całość. Anita miała takie same wykształcenie co ja, interesowała się tym samym zakresem nauk społecznych, równie dobrze to ona mogłaby siedzieć w biurze na moim miejscu, tak naprawdę mieliśmy ze sobą bardzo wiele wspólnego. Czułem wtedy totalny luz – swobodę wynikającą z partnerstwa, ze wspólnych wartości, przekonań i sposobów patrzenia na życie.
Po wyjściu z wanny położyliśmy się nadzy do łóżka. Leżeliśmy obok siebie, paliliśmy jednego papierosa i słuchaliśmy swoich oddechów. Położyła rękę na moich pośladkach. Za oknem świt, a ja miałem ochotę na jedno – spać. Przewróciłem się zupełnie na brzuch, tak że mogła dotykać moich pleców. Postanowiłem, że to ja tym razem będę masowany.
Rozluźniłem się zupełnie, kiedy zaczęła mnie nacierać oliwkowym balsamem. Poczułem, jak zmęczenie umysłu wyparowuje, jak rozprężają się wszystkie mięśnie, jak zaczynam powoli „odpadać”. Miałem ciężkie powieki i zupełnie poddałem się jej dotykowi. Już zdążyła dużo nauczyć się ode mnie… wiedziała, że ma masować od dołu do góry pleców, widziała, jak układać palce, żeby przy nacisku na mięśnie nie sprawiać mi bólu, ale przyjemność. Czułem jak z pośladków, gdzie jej palce sprawiały delikatne szmery bardzo przyjemnego łaskotania, przesuwa ciepłe dłonie na moje biodra i wyżej, na plecy. Od czasu do czasu dodawała odrobinę balsamu, wyciskając chłodny płyn wprost na moją skórę – to powodowało spięcie mięśni i wzmożone czucie, które potem wykorzystywała, dotykając mnie ciepłymi dłońmi.
Masowała mnie zdecydowanie i mocno… miała nade mną całkowita kontrolę… byłem „rozłożony”, nie mogłem poruszyć nawet ręką, tak mnie to rozluźniło. Znów z pleców przeniosła się niżej, przez pośladki zeszła do moich spiętych łydek. Nałożyła dodatkową porcję balsamu i poczułem, jak przesuwa ręce wzdłuż moich nóg, do kolan, jak jej delikatne palce przesuwają się po mojej skórze. Mruczałem z zadowolenia i przyjemności. Czułem gorąco bijące z jej palców. To ciepło przenikało przez moją skórę i powodowało, że czułem mrowienie na całym ciele, czułem jak podnoszą się moje wszystkie włoski na skórze. Palce kochanki sięgnęły pomiędzy moimi nogami… Delikatnie ścisnęła fallusa, przejechała palcami wzdłuż i zaczęła okrężnymi ruchami ugniatać moje jądra.
Rozsunąłem nogi i pozwoliłem się pieścić. Poczułem jej drugą dłoń zaciskającą się na moim pośladku – kolejny raz wstrząsnęło mną całym. Powoli członek zaczął stawać na baczność. Przejechała mokrym od balsamu palcem pomiędzy pośladkami, drażniąc mój odbyt. Znów nie mogłem zapanować nad dreszczem podniecenia. Cały czas leżałem na brzuchu, z rękoma pod głową, a ona siedziała pomiędzy moimi rozłożonymi nogami. Jedna ręką masowała członka, od nasady w górę i w dół, drugą drażniła mój anus, delikatnie naciskając na niego opuszkami palców. Poczułem jak się pochyla nade mną i w następnym momencie jej wargi dotknęły pośladka. Zalała mnie fala rozkoszy i ciepła. Do ust dołączył język, czułem jego ciepło i wilgotny dotyk, zataczała nim malutkie kółeczka. Sprawiła, że cały drżałem. To było niesamowite – byłem jednocześnie rozluźniony i z niecierpliwością napinały mi się mięśnie, w oczekiwaniu na kolejną porcję jej dotyku.
Coraz mocniej naciskała na mój odbyt, a ja coraz bardziej miałem ochotę poczuć jej palce wdzierające się do środka. Z jękiem podniosłem lekko biodra, wypinając się w jej stronę. Poczułem, jak jeden z palców powoli zagłębia się w moim anusie… cały czas nie przestawała masować mojego penisa i całować po pośladkach. Wycofała się, ale ja aż dygotałem z pożądania. Wypiąłem się jeszcze bardziej – zrozumiała znak i wsunęła palec głęboko we mnie. Mocniej chwyciła mnie za tyłek i podniosła do pozycji klęczącej. Rzucałem z podniecenia głową po poduszce, czując jak stymuluje mnie z dwóch stron. Wsuwała się głęboko we mnie i gwałtownie przesuwała dłoń wzdłuż mojego prącia. Za moment zmieniła chwyt i głaskała dłonią lepką od mojej wydzieliny samą główkę.
Żeby nie krzyczeć z podniecenia mocno wtuliłem twarz w poduszkę, całkowicie poddając się jej woli. Jeszcze kilka ruchów i już zacząłem szczytować. Coraz mocniej czułem jej palec w sobie, jak wypełnia mnie całego. Jednocześnie to, co robiła z moim członkiem wywoływało niekontrolowane skurcze – rzucałem się po całym łóżku. Głośno jęczałem i prosiłem o jeszcze. Wchodziła we mnie raz za razem. Cały zesztywniałem…. objąłem jej palec z całych sił napinając mięśnie. Gorąca dłoń zacisnęła się na penisie. Jeszcze raz poluzowała i zacieśniła chwyt u nasady. Szczytowałem…. Czułem, jak przechodzą przeze mnie kolejne fale orgazmu. Trwało to w nieskończoność. W jej zaciśniętą dłoń wystrzeliwałem kolejne porcje nasienia, nie panując zupełnie ani nad ciałem ani nad umysłem.
Opadłem na łóżko, miotany kolejnymi dreszczami podniecenia. Położyła się na mnie, poczułem na plecach jej ciepłe piersi i gorący oddech na mojej szyi. Chwilę jeszcze rozkoszowałem się jej bliskością i… „odpadłem”
Obudziłem się kilkadziesiąt minut później, przytulony do nagiego brzucha mojej DJ-ki.
Czytelniku, chętnie zamieścimy dobre opowiadania erotyczne na Najlepszej Erotyce. Jeśli stworzyłeś dzieło, które ma nie mniej niż 2000 słów, zawiera ciekawą historię i napisane jest w dobrym stylu, wyślij je na nasz adres ne.redakcja@gmail.com. Każdy tekst, który przypadnie do gustu Redakcji Najlepszej Erotyki, zostanie opublikowany, a autor dostanie od nas propozycję współpracy.


Blog Comments
Joasia B. S.
2015-02-05 at 00:27
Witaj, Ravenie.
Jak zwykle jestem zachwycona. Chyba nigdy nie przyczepię się do żadnego z Twoich tekstów. Mogłabym słodzić w nieskończoność, ale raczej nie o to chodzi. 😉
Pozdrawiam,
B.
Anonimowy
2015-02-05 at 19:09
Taka mała uwaga: tytuł piosenki Madonny to: La isla Bonita – Piękna wyspa, nie "La is la Bonita".
Barman Raven
2015-02-06 at 09:20
thnx – edytor tekstu wstawił spację
Anonimowy
2015-02-06 at 12:13
niezłe, ale czemu są tylko dwie miniatury? Zwykle były trzy. Brakuje mi trzeciej 🙂
Lurker