
Wolfgang Vogt, „Natalia”, CC BY-ND 2.0
– Uważaj jak chodzisz! – krzyknął ktoś za nią.
Nawet nie zauważyła, że kogoś potrąciła. Ze słuchawek ipoda właśnie popłynął jej ulubiony kawałek Joy Division, She’s Lost Control. Pasował jak znalazł do jej obecnego nastroju. Był chłodny, czerwcowy wieczór. Z ciężkich chmur od dwóch dni przygniatających miasto, leniwie spadały krople deszczu. Natalia szczelniej otuliła się cienkim płaszczem i pozwoliła, by wilgotne pasma włosów zasłoniły jej twarz.
Dopasowała rytm kroków do muzyki i całkowicie wtopiła się w tłum wiecznie spieszących się ludzi. Odpowiadało jej to. Mogła udawać, że też ma jakiś cel, że ma gdzie i do kogo wracać. Włożyła ręce do kieszeni i natrafiła na złożony kilka razy kawałek papieru. Jej świadectwo maturalne. W nagłym przypływie złości zgniotła je jeszcze bardziej. Po co mi te świetne wyniki, po co tak się starałam – ogarnęła ją nowa fala nieprzyjemnych myśli.
Wystająca płyta chodnikowa pomogła jej wrócić do rzeczywistości. Potknęła się i zaczepiła ręką o kabel słuchawek. Dobiegły ją zwyczajne dźwięki ulicy. Obok przemknął ambulans na sygnale. Jakby obudzona za złego snu, Natalia rozejrzała się niepewnie po okolicy. Nogi same doprowadziły ją pod dom.
Chwilę zastanawiała się, czy nie pójść dalej i wrócić dopiero w nocy, ale szybko odrzuciła tę myśl. Gdzie niby miałaby się podziać? Jej jedyna przyjaciółka, Ewelina, u której wielokrotnie już szukała schronienia w takie dni jak ten, poszła prosto ze szkoły na rozmowę kwalifikacyjną. Trzy miesiące pracy pozwolą jej zacząć studia zaoczne. Natalia miała zupełnie inne plany, ale na samą myśl, że będzie musiała prosić o pomoc w ich realizacji ojca, przeszedł ją zimny dreszcz. Z cichym westchnieniem wystukała kod przy furtce prowadzącej do jednego z kilkunastu szeregowo ustawionych domów jednorodzinnych w najlepszej dzielnicy. Zapalone światła na poddaszu świadczyły o tym, że brat jest w domu. Ojciec wróci pewnie w środku nocy, jak zawsze od odejścia jej matki niemal dziesięć lat temu.
Weszła do środka, cicho zamknęła za sobą drzwi. Nie zapalała światła. W domu panował miły półmrok. Już miała rzucić swoje klucze na stolik w przedpokoju, kiedy usłyszała jakiś dźwięk. Zacisnęła rękę na kluczach nie czując, że te wgniatają się boleśnie w jej dłoń. Cichy, ale wyraźny, miarowy odgłos. Stłumione jęki. Ciężkie, urywane oddechy. Nie było wątpliwości, ojciec znów przyprowadził do ich domu jakąś panienkę i właśnie uprawiał z nią seks w salonie.
Natalia zdjęła torbę i położyła ją bezszelestnie przy ścianie. W przypływie buntu zsunęła ze stóp buty i cicho, w samych skarpetkach, podeszła korytarzem do półotwartych drzwi do salonu. Nie była zaskoczona. Widziała już ojca i jego kochanki, i czasami nawet z premedytacją ich podglądała. Zwykle robili to w jego pokoju i w nocy słyszała jedynie krzyki i miarowe skrzypienie łóżka. Często w uchylonych drzwiach jego sypialni migały jej splątane, nagie ciała. W wieku dwunastu lat pierwszy raz wślizgnęła się do garderoby, zaciekawiona tym, co robi ojciec z owymi kobietami. Teraz dobrze wiedziała co to seks i do tej pory trzymała się od niego z daleka.
Ojciec był szanowanym biznesmenem. Kochał władzę i robił wszystko, żeby ją zdobyć. Zadziwiające, jak potrafił wykorzystać każdą sytuację by tylko dojść do celu. Nawet odejście drugiej żony, które przecież mogło mu zniszczyć karierę, przysporzyło tylko szacunku. W ostatecznym rozrachunku okazał się przecież dobrym tatą, samotnie wychowującym dwójkę dzieci. Ale to były jedynie pozory. Za zamkniętymi drzwiami zmieniał się w zimnego, pełnego wyrachowania człowieka, który ledwo zaszczycał swoje dzieci pogardliwym spojrzeniem.
Jej przyrodniemu bratu zupełnie to nie przeszkadzało. Był owocem pierwszego małżeństwa ojca, które również zakończyło się rozwodem. Natalia nie czuła do niego niczego poza obojętnością. Zresztą widywała się z Adamem jedynie podczas posiłków, nie zamieniając zwykle ani słowa. On nie zaszczycał jej nawet przelotnym spojrzeniem. Jego całym życiem były komputery. Niedawno jako najlepszy na roku skończył informatykę i od razu dostał pracę w prestiżowej firmie komputerowej. Można powiedzieć oczywiście, ze dostał ją dzięki wpływom ojca, ale Natalia wiedziała, że to nieprawda. Ojciec i Adam ledwo się tolerowali i nie rozumiała właściwie, czemu brat nadal mieszka z nimi pod jednym dachem. Wprawdzie dom był duży, a Adam rok temu wyremontował dotąd nieużywane poddasze, ale na pewno stać go było na własne mieszkanie. Póki co jednak zaszywał się na długie godziny w swojej samotni, schodząc na dół jedynie do kuchni. Prawdę mówiąc, Natalia czuła się jak jedynaczka, szczególnie w takich chwilach jak ta.
Matkę pamiętała jako piękną i próżną kobietę, zainteresowaną jedynie sobą. Tuż po urodzeniu Natalia została oddana pod opiekę armii niań i opiekunek i nigdy nie nawiązała nią głębszej więzi. Od rozwodu widziała ją tylko raz, przypadkiem, w centrum handlowym, tuż przed gwiazdką. Minęły się bez słowa. Czuła do ojca obrzydzenie z powodu jego licznych romansów, ale do matki gorąca nienawiść, podsyconą lękiem, że kiedyś stanie się do niej podobna.
Zajrzała ostrożnie do salonu przez uchylone drzwi. Było tam jaśniej niż w ciemnym korytarzu. Światło wpadające przez przeszkloną część ściany ujawniało dwie sylwetki. Ojciec, wysoki, przystojny mężczyzna po czterdziestce stał za ciężko oddychającą blondynką, wbijając się rytmicznie między jej pośladki. Natalia poznała nową sekretarkę ojca jedynie po burzy platynowych loków, które teraz zasłaniały jej twarz. Stała oparta o kanapę, mocno zaciskając palce na skórzanym obiciu. Obok jej rozstawionych szeroko nóg w czerwonych szpilkach leżała zmięta bluzka, pewnie zrzucona w wielkim pośpiechu. Spódniczkę i biustonosz nadal miała na sobie, ściągnięte na talię. Ojcu musi sprawiać perwersyjną przyjemność, pomyślała Natalia, że sam rozpiął jedynie spodnie i ma ją przed sobą niema nagą. Kolejny przejaw jego chorobliwej żądzy władzy. Tymczasem mężczyzna przyspieszył ruchy, wymierzając parę siarczystych klapsów w krągłe pośladki dziewczyny. Chwycił ją za włosy i Natalii na chwile mignęła przed oczami piękna, lśniąca od łez twarz tamtej.
– Co, już nie lubisz, jak tak cię rżnę dziwko?! – wysyczał jadowitym tonem i wymierzył jeszcze mocniejszego klapsa.
Sekretarka jęknęła i zaczęła poruszać biodrami, wychodząc mu naprzeciw. Jej duże piersi kołysały się, ocierając o chłodną skórę kanapy. Sapała głośno, prawie zagłuszając mlaszczący dźwięk kutasa zagłębiającego się w mokrej szparce. Nagle mężczyzna zastygł, przycisnął mocno biodra do pośladków dziewczyny i jęknął przeciągle.
Natalia poczuła, że czas się wycofać. Kątem oka zobaczyła jeszcze, jak ojciec wysuwa z cipki sekretarki lśniącego od śluzu penisa, a pod wykorzystaną uginają się nogi. Cicho cofnęła się o krok i już miała się odwrócić, kiedy niechcący zawadziła rękawem o stojąca na stoliku wazę. Dźwięk tłuczonej chińskiej porcelany poniósł się głośnym echem po całym domu. Natalia zamarła, słysząc jedynie przeraźliwie głośne bicie swojego serca. Zza drzwi salonu nie dobiegał żaden odgłos. Ustał nawet chrapliwy oddech zerżniętej, tak jakby przerażenie pozbawiło obie dziewczyny tchu.
Natalia nie była w stanie się ruszyć. Lekkie podniecenie wywołane podglądaniem erotycznej sceny ustąpiło miejsca panice. Z zaciśniętych palców wypadły klucze, głośnym brzękiem uderzając o podłogę. Równocześnie drzwi do salonu otworzyły się z impetem. Pociemniałe z wściekłości oczy Grzegorza Czarneckiego omiotły córkę. Cofnęła się pod jego nienawistnym spojrzeniem, drżąc na całym ciele. Momentalnie zrobiło jej się zimno.
Tuż za ojcem, ściskając w dłoniach bluzkę, pojawiła się sekretarka. Jasne, błyszczące wstydem oczy otaczała ciemna obwódka rozmazanego makijażu. Oddychała szybko, i patrzyła lękliwie to na swojego szefa, to na stojąca przed nim nastolatkę. Jeden rzut oka na kochankę ojca wystarczył Natalii, by dotychczasowy strach rozwiał się niczym dym. Mogła zaakceptować to, że pieprzy kogo popadnie, w końcu wielu jest na świecie niewyżytych samców, myślących jedyne kutasem. Ale to…
Półnaga blondynka usiłowała jakoś osłonić się przed jej taksującym spojrzeniem, ale nie zdołała ukryć rozległych siniaków tworzących nieregularne wzory na jej pięknym ciele. Wewnętrzne strony ud lśniły od soków, ale także krwi. Jednak tym, co rozwścieczyło Natalię były wyraźne ślady na szyi dziewczyny oraz krwawe zadrapania na piersiach. Lękliwe spojrzenie, jakie rzucała szefowi nie pozostawiały wątpliwości, kto był sprawcą wszystkich obrażeń.
Grzegorz wyczuł zmianę w zachowaniu córki i odwrócił się do sekretarki, która skuliła się ze strachu.
– Do sypialni, dziwko. – wycedził. Dziewczyna stłumiła szloch i, stukając obcasami po posadzce, pobiegła w stronę zajmowanej przez niego części domu. Natalia odprowadziła ją pałającym złością wzrokiem, obserwując jak w biegu usiłuje jeszcze naciągnąć spódniczkę na jędrne pośladki, mocno zaczerwienione od niedawnych uderzeń.
– Nie mogę uwierzyć że aż taki z ciebie kutas – oznajmiła, nadal patrząc w ślad za sekretarką.
Usłyszała jakiej ojciec głęboko wciąga powietrze, jakby zdumiony, że jego zwykle spokojna córka jest zdolna do stawienia mu czoła. I rzeczywiście, kiedy ponownie zmierzyli się wzrokiem, Natalia dostrzegła jeszcze w jego oczach cień zaskoczenia.
– Ty mała…. – zaczął.
– Co? – przerwała mu, uśmiechając się cynicznie – Dziwko? Kurwo? Szmato…? Nie musisz się wysilać, wiem że mam to wszystko po mamusi i tatusiu.
Uderzenie w twarz było tak silne, że aż zatoczyła się na ścianę. W ustach poczuła smak krwi. Zaśmiała się nerwowo, spoglądając zza zakrywających twarz włosów na stojącego nad nią mężczyznę.
– Co z ciebie za facet?
Kolejny cios był silniejszy. Natalia poczuła tępy ból w miejscu, gdzie trafiła ją pieść ojca i osunęła się po ścianie. Zaraz jednak syknęła z bólu, bo silna ręka złapała ją za włosy i pociągnęła do góry.
Grzegorz dyszał ze wściekłości. Ta mała dziwka jeszcze mu za to wszystko zapłaci. Przycisnął ją do ściany i zacisnął palce na jej szyi. Popatrzył na nią mrużąc oczy. Niepodobna do tej szmaty, swojej matki, tylko do niego.
– Ty suko! – wrzasnął, jeszcze bardziej rozsierdzony tym odkryciem. – Żmija w moim własnym domu! Zobaczymy czy tak samo będziesz teraz śpiewała…
Natalii brakowało już tchu. Na policzkach poczuła łzy, świat zawirował. Ostatkiem sił uniosła dłonie i wbiła paznokcie w duszące ją ręce. W tym samym momencie ucisk zelżał, a po chwili całkowicie ustąpił. Natalia skwapliwie zaczerpnęła powietrza i osunęła się na podłogę.
– Jeszcze raz ją tkniesz, a obiecuję że cię zabiję, skurwysynu – usłyszała drżący z hamowanej furii głos brata.
Piskliwy głos ojca nie świadczył bynajmniej o jego pewności siebie.
– Tak? – mówił jednak dalej – Mieszkacie w moim domu. Mogę was… mogę ją… wyrzucić w każdej chwili – zakończył nieprzekonywująco.
– Nie zrobisz tego, chyba że chcesz, by prasa dowiedziała się kilku bardzo interesujących faktów z twojego życia – odparł baz zająknięcia Adam.
Natalia nigdy jeszcze nie słyszała brata mówiącego w ten sposób. Zawsze był spokojny, jakby nieobecny… Zanim zemdlała, pomyślała jeszcze, że chyba jednak nie jest już sama na tym świecie.
Obudził ją nieznośny ból głowy. Jęknęła głośno. Chciała otworzyć oczy, ale drobne poruszenie powiek spowodowało kolejną lawinę cierpienia.
– Ciii…. – usłyszała.
Łóżko ugięło się, kiedy Adam przysiadł koło niej. Poczuła, że kładzie na jej czole chłodna dłoń i natychmiast poczuła ulgę.
– Był tu mój znajomy, lekarz. Ten skurwysyn… on… nic poważnego ci nie zrobił…. wyjechał już – dodał szybko widząc grymas na jej twarzy. – Nie wróci wcześniej niż za miesiąc. A teraz śpij.
Pogładził ją delikatnie po policzku i, po chwili wahania, pocałował w czoło.
– Śpij, Natalka.
* * *
– Orecchiette z łososiem, krewetkami i sosem śmietanowym i sałatkę cesarską.
– Czy podać coś do picia?
– Kieliszek Château Coutet, kotku… może później napijemy się razem…?
Natalia westchnęła cicho i zapisała wszystko w małym notesiku. Kolejny ciężki wieczór w jednej z najlepszych restauracji w mieście dopiero się zaczął, a ona już miała dość. Źle się czuła w eleganckim, sterylnym wnętrzu obsługując ludzi, którzy uważali, że wszystko – łącznie z nią – im się należy.
Od pamiętnej konfrontacji z ojcem minęły ledwie dwa tygodnie, a ona czuła, jakby całe jej życie obróciło się o sto osiemdziesiąt stopni. Gdyby nie tamten wieczór, teraz pewnie byłaby daleko stad, w Anglii, zadomawiając się w jakimś małym mieszkanku. Miała takie piękne plany. Studia w Londynie, nowy start, inne środowisko, może nawet miłość? Cały jej pomysł opierał się jednak na człowieku, którego wspomnienie przyprawiało ją teraz o dreszcz strachu. Ojciec miał dać jej pieniądze na start za granicą. Liczyła na to, bo wiedziała, jak bardzo chciał mieć ją wreszcie z głowy. Teraz jednak, wiedząc, jak bardzo o tym marzyła, zrobi wszystko, byle jej przeszkodzić.
Natalia postanowiła iść do pracy i mimo wszystko zrealizować swoje marzenie. Wyjeżdżając ojciec nie pozostawił jej środków do życia. Skoro ma już dziewiętnaście lat, równie dobrze może sama na siebie zarabiać, rzucił na odchodne Adamowi.
Adam…
Nie wiedziała jak mu dziękować za to co dla niej zrobił. Chwila porozumienia trwała wprawdzie krótko, ale wystarczyła, by utwierdzić w Natalii poczucie bezpieczeństwa. Znów widywali się rzadko, ona siedziała w swoim pokoju, on na poddaszu. Kiedy tylko poczuła się lepiej, zaproponował, że da jej pieniądze na wyjazd do Anglii, ale odmówiła. Postanowiła wreszcie wziąć sprawy w swoje ręce i zacząć żyć własnym życiem.
Właśnie ta chęć rozpoczęcia życia na własny rachunek pchnęła ją do przyjęcia pracy w Aix-en-Provence, małej, lecz niezwykle popularnej restauracji w centrum. Płacili nie najgorzej i to był jedyny powód, dla którego jeszcze nie zrezygnowała. Źle się tu czuła, głównie ze względu na strój, w którym musiała co wieczór obsługiwać gości. Nie, nie dlatego że uważała się za brzydką czy grubą, o nie. Wręcz przeciwnie, Natalia zdawała sobie sprawę, ze jest ładna. Mając w pamięci swoją matkę, nie chciała stać się dla płci przeciwnej jedynie obiektem seksualnym. Marzyła o wielkiej miłości, o kimś, kto doceni przede wszystkim jej umysł, a nie tylko ciało.
Natalia dbała o siebie. Jej styl ubierania może dotąd na to nie wskazywał, ale był to zamierzony efekt. Przyzwyczajona do ukrywania swojej świetnej, ładnie zaokrąglonej figury pod luźnymi, bezkształtnymi ubraniami, źle czuła się w dopasowanej małej czarnej. Wysokie szpilki, w których jej nogi wydawały się sięgać nieba, były po prostu niewygodne.
Zamówiona potrawa była już gotowa, więc wyrwała się z ponurych rozmyślań i ruszyła przez salę do stolika, przy którym siedział śliniący się na jej widok palant.
Zamieszanie przy wejściu do restauracji oznajmiło przybycie nowych gości. Natalia minęła pospiesznie wysokiego mężczyznę oraz towarzysząca mu drobną blondynkę skupiając wzrok na niesionym talerzu. Nie mogła sobie pozwolić na upuszczenie gorącego dania na środku sali. Gdyby nie to, na pewno zauważyłaby zaskoczoną minę blondynki oraz pełne podziwu spojrzenie jej towarzysza, przesuwające się po odsłoniętej, kształtnej szyi i ramionach, cudownych pośladkach opiętych króciutką sukienką, wreszcie po smukłych udach i łydkach. Niczego nieświadoma Natalia podeszła do swojego stolika i postawiła danie przed klientem, pochylając się nieco. Z rezygnacją zauważyła, że dzięki temu obleśny typ mógł zajrzeć głęboko w jej dekolt. Przeklinając w myślach projektanta tych prowokujących uniformów, wymamrotała uprzejmą formułkę i czym prędzej wróciła do kontuaru, czując wzrok natręta na swojej pupie.
– Znasz ją, kochanie? – zapytał Paweł swoją towarzyszkę, kiedy już usiedli w zacisznym kąciku sali. Odgarnął delikatnie długie proste włosy z ramienia dziewczyny i pocałował ją lekko w szyję. Podniosła wzrok i zaróżowiła się lekko.
– Tak – odparła krótko, rzucając szybkie spojrzenie stojącej nieopodal Natalii. Była taka niepodobna do siebie w tym stroju… a nie widziały się raptem dwa tygodnie.
Dłoń, gładząca wnętrze jej uda, wyrwała ją z zamyślenia. Poczuła dobrze znany dreszczyk podniecenia.
– Jest piękna – wyszeptał prosto do jej ucha. – Opowiedz mi o niej, Ewelinko.
– My… – dłoń Pawła sięgnęła głębiej pod spódniczkę – Z Natalką znamy się od zawsze. Pokłóciła się z ojcem i nie dał jej pieniędzy na wyjazd na studia za granicę. Nie wiedziałam, że tu pracuje.
– Szybko się uczysz – powiedział odkrywając, że nie założyła majteczek – Mam ochotę ją poznać, co ty na to?
Ewelina zadrżała lekko, słysząc to dwuznaczne pytanie. Wiedząc, że są osłonięci przed wzrokiem ludzi, śmiało rozchyliła uda, pozwalając Pawłowi na pieszczenie wilgotnych już płatków swojej kobiecości. Panujący w restauracji półmrok skrył przed nadchodzącym kelnerem jej zarumienione policzki. Siedzieli przytuleni do siebie, a Paweł nawet w trakcie składania zamówienia nie przestawał jej pieścić. Zamknęła oczy i oddychała coraz ciężej. Palce mężczyzny z wprawą błądziły między gorącymi wargami, raz po raz okrążając nabrzmiałe centrum jej podniecenia. Nawet jeżeli kelner coś zauważył, nie dał po sobie tego poznać.
– Jeżeli można, chciałbym poprosić o więcej świec, trochę tu ciemno… nie żeby nam to przeszkadzało – dodał jeszcze Paweł, patrząc sugestywnie na nieobecny wyraz twarzy Eweliny.
Wzrok kelnera podążył za nim i po chwili młody chłopak zaczerwienił się po koniuszki włosów, domyślając się co robi ręka mężczyzny ukryta pod spódniczką blondynki. Odchrząknął nerwowo i umknął wzrokiem w bok.
– Czy coś jeszcze…?
– Tak – odparł spokojnie Paweł. – Chciałbym żeby świece przyniosła tamta kelnerka.
Skinął głową w stronę kontuaru, o który oparta stała Natalia, pocierając stopą łydkę i skupił swoja uwagę na Ewelinie.
– Tak… tak… oczywiście – zapatrzył się na nich chłopak, po czym ocknął się i odszedł pośpiesznie.
– Na czym to ja skończyłem…? – szepnął Paweł tuż przy ustach wijącej się w jego ramionach dziewczyny. Pocałował ją, jednocześnie smakując językiem wnętrze jej ust i wsuwając palce w ociekającą sokami kobiecość. Kilka szybkich i głębokich ruchów wystarczyło, by poczuł silne skurcze wokół palców. Przedłużył trochę przyjemność, całą dłonią masując wciąć rozpaloną cipkę. Ewelina przyjęła jej cofnięcie z jękiem zawodu. Sięgał już po chusteczkę, żeby wytrzeć rękę, kiedy dziewczyna chwyciła go za nadgarstek i patrząc mu głęboko w oczy, wzięła po kolei każdy palec do ust i wylizała je do czysta.
Paweł uśmiechnął się pod nosem. Dobrze ją wychował. Kiedy ją poznał, Ewelina była słodką dziewczyną, ale teraz należała do najlepszych w Klubie. Dziś jeszcze się zabawią, szczególnie, że po tym co się stało, przed chwilą będzie chciała mu się odwdzięczyć. Nie miał nic przeciwko.
Usiedli wygodniej na obszernej kanapie. Paweł objął ją ramieniem, kładąc wygodnie rękę na jej prawej piersi. Właśnie tak zastała ich Natalia, kiedy chwilę później zjawiła się przy stoliku niosąc kilka dodatkowych świec. Zapalała je po kolei, nie patrząc na siedzącą przy stoliku parę.
Jest naprawdę świetna, pomyślał Paweł, obserwując jej pełne wdzięku ruchy. Średniego wzrostu, niesłychanie kobieca… Jest na czym oko zawiesić. No i te piersi… zauważył je już na początku. Miseczka D – ocenił, zaglądając teraz w głęboki dekolt. Cudownie wąska talia, pełne biodra, jędrne pośladki, wszystko składało się na niezwykle pociągającą całość, stwierdził z uznaniem. A przy tym taka naturalna…. wijące się kasztanowe włosy, błyszczące szare oczy, pełne usta. Ciekawe, jaka będzie w łóżku…?
Już nie można mieć chwili przerwy bo jakaś parka chce świeczki – myślała tymczasem Natalia, wściekła że traci cenny czas odpoczynku. – Ile bym dała żeby sobie tak posiedzieć…
Podniosła wreszcie wzrok i pierwszym co zobaczyła była spoczywająca na piersi dziewczyny męska dłoń o smukłych palcach, gładzących wyraźnie rysujący się pod materiałem sutek. Policzki Natalii pokrył szkarłatny rumieniec wstydu. Nie umieją trzymać rąk przy sobie nawet w miejscu publicznym, pomyślała gorzko. Napotkała wzrok mężczyzny. Był niezwykle przystojny – wręcz piękny, ale nie w zniewieściały sposób. Było w nim coś agresywnego i drapieżnego, ale w ciemnych oczach dostrzegła błysk rozbawienia. Natalia skierowała wzrok na właścicielkę biustu, na którym spoczywała jego dłoń i zamarła.
– E-Ewelina…? – wyjąkała po chwili krępującego milczenia. Co u diabła robi tutaj jej najlepsza przyjaciółka, w dodatku w towarzystwie tego faceta? Wyglądali jak para kochanków. Mimo lekkiej bladości, Ewelina nadal wyglądała uroczo. Natalia zwykle widywała ją w dżinsach, nieumalowaną… a teraz? Ogarnęła spojrzeniem jej nową fryzurę, makijaż, seksowne ciuchy… Coś musiało się stać. Ludzie nie zmieniają się aż tak w ciągu dwóch tygodni!
– Może przedstawisz mnie swej czarującej przyjaciółce? – obydwie dziewczyny oderwały od siebie zdumione spojrzenia, przenosząc je na Pawła.
– To jest Paweł, mój… – Ewelina zająknęła się, spoglądając na niego niepewnie.
– …przyjaciel – dokończył za nią z szerokim uśmiechem. – Pracujemy razem.
Sięgnął do kieszeni marynarki i wyciągnął z niej mały papierowy kartonik. Położył go na lśniącym blacie stolika i popchnął w kierunku Natalii, która instynktownie złapała go, zanim spadł na podłogę. Podniosła niepewnie wizytówkę.
Gentlemen’s Club
900–69–69
– Szukasz może innej pracy, kochanie?
Utwór chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie w całości lub fragmentach bez zgody autora zabronione.
Czytelniku, chętnie zamieścimy dobre opowiadania erotyczne na Najlepszej Erotyce. Jeśli stworzyłeś dzieło, które ma nie mniej niż 2000 słów, zawiera ciekawą historię i napisane jest w dobrym stylu, wyślij je na nasz adres ne.redakcja@gmail.com. Każdy tekst, który przypadnie do gustu Redakcji Najlepszej Erotyki, zostanie opublikowany, a autor dostanie od nas propozycję współpracy.


Blog Comments
Emilia
2025-10-03 at 09:44
Czytając pierwszą część opowiadania spodziewałam się, że pojdzie w kierunkach kazirodczych, nawet sprawdziłam tagi, czy nie ma tam incestu. Na szczęście fabuła została poprowadzona w inną stronę. Ostatecznie wygląda to na wprowadzenie do dłuższej historii – werbunku Natalii przez klub i ewentualnej kariery w nim.
Veronique
2025-10-05 at 20:42
Też mam wrażenie, że to wstęp do czegoś większego. Ale brak numerka przy tytule raczej temu przeczy.
Megas Alexandros
2025-10-06 at 10:20
Niestety, deer nie napisał(a) ciągu dalszego. Jesteśmy więc skazani na domysły, co do dalszych losów Natalii.
Pozdrawiam
M.A.