20 min. czytania

Wolfgang Vogt, „kamila – got nothing to hide”, CC BY-ND 2.0

Słońce grzało coraz mocniej. Na plaży panował tłok. Całe rodziny z małymi dziećmi i babciami porozkładały się na materacach. Dookoła panował niesamowity rwetes. Obok mnie leżał Robert, mój szesnastoletni syn. Widziałam, że męczy się tak jak ja, ale robiłam dobrą minę do złej gry. Najchętniej bym stąd uciekła do zacisznych, znajomych zatoczek, ale jak to zrobić?

Letnie wakacje spędzamy z mężem nad morzem. Nasze bałtyckie plaże są chyba najpiękniejsze na świecie, ale woda w morzu zimna i do tego niestety brudna. Parę lat temu wybraliśmy się więc do zachwalanej Chorwacji. Przywitała nas ciepłem, żywiczno-miodowym zapachem pinii i dźwięcznym, natrętnym świergotem cykad.

Zafascynował nas urok riviery makarskiej. U podnóża wysokich, zielonych gór rozlewało się szmaragdowe, ciepłe morze o krystalicznie czystych wodach. Poszarpane miejscami brzegi dawały schronienie plażowiczom, zapewniając spokój i intymny nastrój. Wprawdzie plaże nie były piaszczyste, ale za przykładem innych za parę kun kupiliśmy na straganie cienkie, składane materace i plastikowe obuwie, pozwalające wygodnie się opalać na skalistym brzegu i bezpiecznie po rozgrzanych kamieniach wchodzić do wody. Wieczorami spacerowaliśmy po nadmorskim deptaku, piliśmy zimne piwo w ogródkach pod trzcinowymi daszkami, a bulwarowi grajkowie umilali nam czas bałkańską muzyką. Na jednym ze stoisk, sprzedawcy–showmeni prezentowali lodowy pokaz, rozbawiając turystów, a zwłaszcza dzieci. Podrzuty lodowych kulek, żonglerka, gagi nie miały końca.

Było jednak jeszcze coś co sprawiło, że wakacje te utkwiły nam w pamięci. Na plaży niektóre kobiety, zwłaszcza liczne tu Czeszki, opalały się w strojach topless. Widziałam, jak mój maż nie mógł oderwać od ich piersi oczu, aż byłam nawet trochę zazdrosna. Pewnego razu poszliśmy na plażę znacznie oddaloną od naszego hotelu. Było tutaj mniej ludzi, dyskretnie ukrytych w zatoczkach poszarpanego brzegu, u stóp malowniczego, niewielkiego klifu. Nagle zauważyłam, że większość z nich opala się całkiem nago. Plażę naturystów widziałam po raz pierwszy w życiu i nie będę ukrywać, że zaciekawiła mnie. Zaproponowałam, że rozłożymy nasze materace w pobliżu jednej z takich zatok. Mąż przytaknął obojętnie, ja jednak wiedziałam, że jest w siódmym niebie.

– A co mi tam – pomyślałam – dziesięć lat po ślubie niech sobie chłop poogląda inne kobietki, nic mi przecież nie ubędzie.

Naturyści zachowywali się całkiem normalnie. Chodzili, rozmawiali, śmiali się, nie zwracając zupełnie uwagi na otaczającą ich nagość. Bardzo byłam ciekawa, czy facetom nie stają na widok nagich kobiet, ale zupełnie nie, zwisały im obojętnie. Trochę tym byłam nawet rozczarowana, bo faceci ze sterczącymi penisami zawsze mnie kręcili.

Tymczasem plaża zaczęła się z wolna bardziej zaludniać, wokoło było coraz więcej golasów tak, że w stroju zaczęłam się czuć niezręcznie. W końcu podjęłam  decyzję. Przyszło mi to tym łatwiej, że od samego przyjazdu miałam wielką ochotę to zrobić, ale wstydziłam się.  Po prostu rozwiązałam na plecach stanik, zdjęłam go i jakby nigdy nic odłożyłam na leżącą obok sukienkę. Moje mlecznobiałe piersi wyraźnie kontrastowały z mocno już opalonym brzuchem. Spojrzałam niepewnie na męża, ale z jego oczu wyczytałam aprobatę. O dziwo, mój wstyd zniknął gdzieś zupełnie i czułam się całkiem swobodnie. Nastrój ten udzielił się widocznie również i jemu, bo w pewnym momencie zupełnie naturalnie, jakby to dla niego było całkowicie normalne, uniósł się na materacu i zsunął kąpielówki. Spojrzałam na jego małego, ale leżał spokojnie, jakby wokoło nic interesującego się nie działo.  Tak opalaliśmy się do końca dnia, a wracając do hotelu, stwierdziliśmy zgodnie – było cudownie.

Jednak nie tylko dzień był cudowny. Późnym wieczorem, gdy wróciliśmy z codziennego spaceru i z chłodnego piwa, wzięliśmy prysznic i położyliśmy się. W pokoju było gorąco, ale ten dzień na plaży, gdzie otaczało mnie tylu nagich facetów, tak mnie podniecił, że przywarłam całym ciałem do męża z nadzieją na piękny finał. On też był chyba nieźle napalony, bo tak szaleńczego seksu, jaki mi tej nocy zafundował, nie przypominam sobie, chociaż, jak już wspominałam, małżeństwem byliśmy od dziesięciu lat.

Następnego dnia już beż słowa poszliśmy na tę odległą plażę i bez krygowania rozebraliśmy się do naga. Początkowo z zawstydzeniem czułam na mej szparce wzrok obcych mężczyzn, ale szybko zobojętniało mi to, a nawet zaczęło sprawiać przyjemność. Wieczorami zaś, gdy kładliśmy się do łóżka, opanowywało nas prawdziwe seksualne szaleństwo. Nie mogłam uwierzyć, że w jego wieku organizm jest w stanie produkować takie ilości nasienia. Dochodzący zza okna zapach pinii i miodu mieszał się z zapachem spermy. Byłam spełniona i zaspokojona, a i on zdawał się być nasycony i rozładowany. Gdy wracaliśmy autokarem do Polski, nie mieliśmy żadnych wątpliwości, za rok wrócimy tu ponownie.

Od tego czasu jeździmy do Chorwacji co lato, zawsze na rivierę makarską. Pięknie opalone ciała, całkowita swoboda i pełna nagość tak nas kręci, że marzymy o tym przez cały rok. Gdy w końcu tam jesteśmy, całe dnie spędzamy na „naszych plażach”, wieczorami zaś, nakręceni widokiem nagich ciał, oddajemy się szaleńczemu seksowi. Czujemy się wówczas o dwadzieścia lat młodsi i chyba tacy rzeczywiście jesteśmy.

W tym roku również zaplanowaliśmy wyjazd. Mąż miał dużo pracy, więc postanowiliśmy pojechać chociaż na jeden tydzień. Dostaliśmy stosunkowo tanie wczasy z biletami lotniczymi, więc odpadały dodatkowe dni podróży. Niestety, na dwa tygodnie przed wylotem okazało się, że mąż musi pozostać w Polsce. Jedynym wyjściem było, aby w miejsce męża pojechał nasz szesnastoletni syn. Przeszedł właśnie do  pierwszej klasy licealnej i nigdy nie był w Chorwacji. Propozycja moja nie specjalnie przypadła mu do gustu, bo sama muszę przyznać, że perspektywa spędzenia tygodnia na plaży z mamusią, w jego wieku nie jest zbyt atrakcyjna. . Kupiłam go w końcu tym, że w nagrodę będzie mógł spędzić trzy tygodnie z kolegami na Helu. Zgodził się. Mogłam wprawdzie pojechać sama, ale nie brałam tego zupełnie pod uwagę, bo co bym tam sama robiła. Perspektywa wyjazdu z synem oznaczała jednak dla mnie niestety koniec marzeń o szalonym seksie, a i nie wiedziałam, czy opalanie nago będzie możliwe.

–Trudno – myślałam – jakoś to będzie.

Tak więc od trzech dni smażyłam się na zatłoczonej plaży przy hotelu, a obok leżał syn, śmiertelnie znudzony i zrezygnowany. Z desperacją zaczęłam się zastanawiać, jak tu uatrakcyjnić nasz pobyt. W końcu postanowiłam..

Na drugi dzień rano oświadczyłam, że tego dnia udamy się na dalej położoną, bardziej cichą plażę. W oczach syna zauważyłam całkowitą rezygnację, ale nie wiedział, co za atrakcje mu szykuję. Zaraz po śniadaniu spakowaliśmy się i ruszyliśmy deptakiem wzdłuż morza na drugą stronę miasteczka. Gdy zabudowania skończyły się, naszym oczom ukazała się wysoka skarpa brzegu porośnięta piniami, z porozrzucanymi na dole małymi plażami. Wybrałam jedną, na której leżało się parę młodszych kobiet i zaczęliśmy schodzić. Z ciekawością obserwowałam twarz Roberta, jak zareaguje na opalające się topless plażowiczki. Wydawał się być obojętny, ale widziałam, że oczy aż się mu zaśmiały. No, w końcu miał już szesnaście lat i kobiece piersi powinny przestać być dla niego owocem zakazanym. Rozłożyliśmy nasze materace i też zaczęliśmy się opalać. Leżąc na brzuchu porosiłam Roberta, aby nasmarował mi emulsją plecy. Stanik rozpięłam, aby mu było wygodniej, i z przyjemnością oddałam się pieszczotom jego natłuszczonych dłoni. Gdy skończył, pobiegł do wody wykąpać się.

– Co ja się będę męczyć w staniku – pomyślałam. – Czy moje piersi czymś się różnią od pozostałych? Czy są gorsze?

Odważnie obróciłam się na plecy i odłożyłam stanik na leżącą obok sukienkę. Moje białe jak mleko piersi wyraźnie odbijały się od opalenizny. Gdy po chwili Robert wrócił z wody, stanął jak wryty. Wlepił gały w mojej cycki, jakby je pierwszy raz zobaczył i po chwili bez słowa położył się na swoim materacu, z plecami wystawionymi do słońca. Udawał, że drzemie, jednak widziałam, jak ukradkiem co rusz spogląda na moje piersi.

– Co on się tak przyczepił do tych moich cycuszków? – wkurzałam się. – Czy mało ma tu młodych roznegliżowanych dziewczyn?

Jednak nikt nie zrozumie dorastającego chłopaka. Udawał, że rozgląda się na boki, ale w końcu jego wzrok ciągle wracał do moich piersi, jakby w nich był jakiś magnes. Pod wieczór, gdy wracaliśmy do domu, spytałam, jak mu się podobało. Był cały podekscytowany i zachwycony.

W hotelu stanęłam przed dylematem, jak mam chodzić po pokoju. Nie wiedziałam, czy wyjść z łazienki tylko w samych majtkach, czy mam czymś osłonić piersi? W końcu jednak uznałam, że tyle się ich naoglądał na plaży, iż ubieranie czegokolwiek byłoby chyba przesadną pruderią. Wyszłam więc w samych stringach, co w tym upale było jedynym rozsądnym rozwiązaniem, i do wieczora pozostałam tylko w nich. Przez cały czas czułam na sobie jego rozżarzony wzrok i nie powiem, sprawiało mi to nawet przyjemność. Trykotową koszulkę i szorty założyłam dopiero na kolację.

Wieczorem, jak zwykle wyszliśmy na spacer połączony z zimnym piwkiem. Wiedziałam, że z kolegami pociągają browarek, więc pozwalałam mu w mojej obecności na tę odrobinę dorosłego życia. Gdy wróciliśmy, w pokoju było chyba ponad trzydzieści stopni. Zrzuciłam koszulkę i szorty, założyłam cieniutką koszulkę nocną z etaminy, zsunęłam majtki z pupy, rzuciłam je do brudów i padłam na łóżko. Tuż obok, na drugim, spał Robert. Nie wiem, kiedy zasnął, ale mi zajęło to zaledwie parę minut.

Gdzieś w środku nocy przyśniła mi się jakaś erotyczna scena. Już nie potrafię sobie przypomnieć, co to było, ale było to niewątpliwie przyjemne. Podnieciłam się i to mnie chyba obudziło. Ku wielkiemu zaskoczeniu na swej lewej piersi poczułam dotyk ręki Roberta. Jego kciuk i palec wskazujący lekko ściskały mój sutek. Było to bardzo przyjemne, jednak gdzieś w głębi drażniło mnie, że to dotyk dłoni mojego syna. Byłam tym trochę zaskoczona i zgorszona. Wsłuchałam się w jego oddech, ale był spokojny i równy; spał.

– Pewnie przez sen, tak jak za dziecięcych czasów położył rękę na mej piersi, a duży dekolt spowodował, że była ona całkiem goła – pomyślałam – Byłoby mu głupio, gdyby się w takiej pozie obudził.

Delikatnie ujęłam jego rękę, oderwałam od mej piersi i położyłem na prześcieradle. Spał głęboko i nawet nie zdawał sobie sprawy, co go ominęło. To był mój mały syn, ale muszę przyznać, że doznałam całkiem przyjemnego, podniecającego uczucia.

Rano wcześniej zjedliśmy śniadanie, bo tego dnia wykupiłam Robertowi wycieczkę autokarową połączoną z raftingiem na oddalonej o kilkadziesiąt kilometrów, dzikiej rzece. Zapisało się na nią dużo młodzieży, więc miał towarzystwo. Ja na takie rozrywki byłam już chyba za stara, a do tego bałam się trochę rzeki. Co innego Robert, on w wodzie czuł się jak ryba. Zresztą miałam na ten dzień całkiem inne plany. Nareszcie byłam wolna i mogłam spokojnie iść opalać się na plażę dla golasów.

Gdy tylko Robert zabrał mały plecak z prowiantem i poszedł na zbiórkę, ja szybko spakowałam się i podreptałam przez miasto na jeszcze dalej położoną plażę naturystów. O tej porze nie było tam jeszcze zbyt dużo ludzi, więc udało mi się zająć bardzo dobre miejsce, blisko wody, ale trochę pod drzewem. Szybko zrzuciłam z siebie ubranie i swobodnie położyłam się na materacu. Nareszcie poczułam się całkowicie wolna. Wzrok sąsiadów pieszczotliwie łaskotał mnie po nagim ciele; byłam w siódmym niebie. Przeleżałam tak chyba z trzy godziny. Leżałam właśnie na brzuchu z lekko rozsuniętymi nogami i czytałam książkę, gdy poczułam, że ktoś stanął obok. Nie zwróciłam na to uwagi sądząc, że to jakiś spóźniony plażowicz. Instynkt mówił mi, że to mężczyzna. Na mej gołej pupie wyraźnie czułam jego wzrok. Przez moment zastanawiałam się, czy widzi coś więcej.

Po chwili spojrzałam jednak na nogi przybysza i zamarłam z przerażenia, to były nogi mojego syna. Uniosłam wzrok w górę, na jego twarz. Stał tak samo jak ja zaskoczony, nie wiedząc, jak się zachować. Opanowałam się pierwsza

– Co się stało, dlaczego nie jesteś na wycieczce? – spytałam z wyrzutem.

– Przepraszam mamo, ale po drodze dostaliśmy wiadomość, że na rzece wydarzył się wypadek, chyba się ktoś utopił, i spływy są zawieszone aż do odwołania. W tej sytuacji jednogłośnie zadecydowaliśmy, że wracamy. Pojedziemy, gdy znowu będzie można pływać. Szukałem cię na wczorajszej plaży, ale ciebie nie było, więc przyszedłem tutaj – powiedział cichym, jąkającycm się głosem.

– Co tak stoisz, rozłóż się – odezwałam się w końcu zachęcająco

Położył obok swój materac, zrzucił koszulkę, dżinsy i położył się tylko w bokserkach. Leżał jak ja na brzuchu, ale przez moment widziałam, jak z przodu bokserki mocno odstają mu od płaskiego brzucha.

– No, w końcu to już prawie mężczyzna – pomyślałam z rozrzewnieniem.

Leżeliśmy tak, słońce prażyło coraz bardziej moje plecy i czułam, że jeśli się zaraz nie przewrócę, spalę je i będę cierpieć. Wstydziłam się jednak obecnością syna. Jak mam mu pokazać swoją wygoloną cipkę? Wprawdzie wyszedł z niej i właściwie przed nim najmniej powinnam się wstydzić, jednak jakoś trudno to było sobie wytłumaczyć. W końcu nie mogłam już dłużej. Niby od niechcenia, całkiem naturalnie obróciłam się na plecy. Robert się nie poruszył, ale kontem oka widziałam, że moja cipka przyciąga jego wzrok tak silnie, że nie może oderwać od niej oczu.

– No, jak już przyszedłeś na plaże naturystów i leżysz u boku nagiej mamy, to się chociaż rozbierz. Tak będzie sprawiedliwiej.

– Dobrze, ale za chwilę. Muszę trochę przywyknąć –  odpowiedział.

Dobrze wiedziałam, co znaczy owo „przywyknąć”. Był jeszcze młody i jego ciało reagował spontanicznie. On zaś wstydził się tego.

Po jakimś czasie oswoił się z tą sytuacją na tyle, że przewrócił się na plecy, uniósł biodra, trochę wstydliwie zsunął bokserki i położył obok materaca. Spojrzałam na jego penisa. Był lekko napęczniały, co czyniło go całkiem ładnym, ale leżał płasko, powalony własnym ciężarem. Pomyślałam o dziewczynie, która pierwsza go skosztuje i poczułam się trochę zazdrosna. Ot, matczyna zazdrość o dorastającego syna.

Gdy późnym popołudniem wracaliśmy do hotelu, rozmowa nie kleiła się i szliśmy w milczeniu. W naszym pokoju panował jeszcze upał, więc pobiegłam pod prysznic. Nie odważyłam się jednak wyjść z łazienki całkiem nago. Znowu założyłam stringi i w tym stroju dotrwałam do kolacji. Nie powiem, wolałabym chodzić bez niczego, ale jednak jakoś przed synem wstydziłam się, chociaż na plaży oglądał mnie rozebraną.

– Co innego plaża, co innego dom – rozumowałam.

Wieczorem, jak zwykle, krótki spacer po deptaku, zimne piwko, tym razem duże, bo wypociliśmy się na plaży, i powrót do pokoju hotelowego. Szybko zrzuciłam koszulkę i szorty, bez zbędnej pruderii zdjęłam też stringi, odłożyłam je do brudów i na nagie ciało narzuciłam moją lekką koszulkę. Przez cały czas czułam na sobie wzrok syna i znowu muszę przyznać, że było to przyjemne uczucie, chociaż z drugiej strony coś mi mówiło, że tak nie można, że to jest chore .

Dość długo nie mogłam zasnąć, analizując sytuację, jaka mnie zaskoczyła dzisiejszego dnia. Nigdy się nie spodziewałam, że będę się nago opalać w obecności syna.

– Trudno, tak wyszło i pewnie dziury w niebie z tego powodu nie będzie – pomyślałam. – A że on trochę się popodniecał? No cóż, ma już szesnaście lat i przechodzi burzę hormonów, to zwykła kolej rzeczy.

Robert leżał cicho i prawdę mówiąc nie wiem, czy spał. Podejrzewam, że po tym, co tego dnia przeżył, chyba nie. W każdym razie ja w końcu zasnęłam. W środku nocy znowu dopadło mnie podniecenie. Budziłam się powoli. Ze zdziwieniem poczułam, że moją cipeczkę muskają delikatnie czyjeś palce. Nie miałam żadnej wątpliwości – to były palce Roberta. Tym razem już nie uwierzyłam, że śpi. Jego ruchy były w pełni przemyślane.

W pierwszej chwili nie wiedziałam, jak się zachować. Czy może krzyknąć na niego, aby przestał, że zbyt sobie pozwala z matką, odepchnąć jego rękę? Porzuciłam jednak szybko tę myśl w obawie, że wpędzę go w potworny stres. W końcu niewielka jego w tym wina. To nagość kobiet, a przede wszystkim moja tak go nakręciła, że nie był się w stanie opanować, nawet wobec własnej matki. Jakie by było dla niego upokorzenie, gdybym go teraz zrugała. Z drugiej strony, to chyba dobrze, że na matce pozna budowę kobiecego ciała. Myśli takie kotłowały się w mojej głowie, a tymczasem poczułam, że pod jego dotykiem robię się wilgotna i się otwieram.

– Myśli myślami, a ciało reaguje jak na dotyk każdego mężczyzny – pomyślałam.

Jego palce zaczęły bezwiednie zagłębiać się we mnie, penetrując coraz to inne zakamarki. Nagle, całkiem bezwiednie, natrafił opuszkiem na mój najwrażliwszy punkt. Mięśnie pochwy gwałtownie skurczyły się, ciałem mym wstrząsnął dreszcz, a z ust wydostał się jęk rozkoszy. Tego już było za dużo, nie mogłam dalej udawać, że śpię. Poczułam, jak szybko wysunął swą dłoń spomiędzy mych nóg. Przewróciłam się na bok, niby to budząc się, a moja prawa ręka bezwiednie trafiła prosto na jego  sterczącego penisa. Udałam pełne zaskoczenie.

– Co, dzisiejsze widoki na plaży tak na ciebie podziałały? Nie możesz zasnąć? odezwałam się sennym głosem. – Chcesz może, abym ci pomogła się rozładować? – sama się wystraszyłam mojej propozycji.

– Proszę mamo – usłyszałam po chwili jego cichy szept.

Zacisnęłam mocniej dłoń na sterczącym penisie i zaczęłam powoli, delikatnie go obciągać. Nie trwało to długo. Poczułam, jak zesztywniał jeszcze bardzie, po chwili jego ciałem targnął ostry dreszcz i nastąpił obfity wytrysk. Sperma trysnęła na jego goły tors i brzuch. Jeszcze kilka drobniejszych porcji i penis zaczął mięknąć. Z przyzwyczajenia pod poduszką miałam mały ręczniczek, więc wytarłam go, uszczypnęłam zalotnie w policzek i obróciłam się na drugi bok. Po chwili słyszałam już jego równy, spokojny oddech. Spał.

Przeżycia minionego dnia i nocy podnieciły mnie również, ale nie było nikogo, kto by mógł mi pomóc. Męczyłam się w łóżku ze dwie godziny, jednak nigdy nie dopuszczałam do siebie myśli, aby mógł zrobić to mój własny syn. Tak zastałam wychowana i pewnie nigdy w tej materii się nie zmienię.

W końcu zasnęłam. Rankiem obudziło mnie słońce. Robert już nie spał. Wstałam z łóżka udając, że w nocy nic się nie zdarzyło. On był jakiś nieswój. Po śniadaniu odważył się spytać, czy dziś też możemy pójść na tę plażę.

– Oczywiście, jeśli tylko zechcesz? – powiedziałam – Tylko w nocy nie będę ci już pomagać, musisz radzić sobie sam.

Widziałam, jak oblał się rumieńcem i potakująco kiwnął głową

– I jeszcze jedno – ciągnęłam – jeszcze przed wyjściem na plażę przestawimy twoje łóżko pod tamtą ścianę.

Rumieniec jeszcze się spotęgował, obejmując swym kolorem również uszy. Nie wiem, czy domyślił się, że nie spałam w nocy, w każdym razie był mocno zawstydzony. Nie miałem sumienia go dalej dręczyć, więc potargałam dłonią jego włosy i zawołałam

– No chodź, przestawiamy to łóżko, bo czas ucieka .

Po chwili szliśmy już na nasze wczorajsze miejsce. Było wolne. Położyłam się na materacu, zdjęłam stanik, ale przed zdjęciem majtek znowu dopadły mnie wątpliwości

– Czy wypada matce rozbierać się na plaży w obecności syna? – myślałam.

Z jednaj strony miałam ochotę to zrobić, z drugiej zaś nie mogłam oprzeć się myśli, że to jest złe, niedopuszczalne. Jednak gdy zobaczyłam jego błagalny wzrok, wędrujący po moich majtkach, zrobiłam to. On też zdjął bokserki i leżał nagi. Pozwoliłam mu wetrzeć w me plecy emulsję, a on z własnej inicjatywy wtarł mi ją również w pośladki. Trochę mnie to nawet podkręciło. Poczułam się bardziej na luzie, a wątpliwości powoli znikały. Z godziny na godzinę stawaliśmy się bardziej swobodni, jak matka z synem, opalający się na plaży. Wprawdzie jego wzrok błądził po nagich ciałach dziewcząt, jednak najczęściej czułam go na sobie. Do dziś nie potrafię zrozumieć, co jest takiego w ciele matki, że budzi ono takie zainteresowanie syna.

Tak minął kolejny dzień plażowania. W drodze powrotnej byliśmy bardziej rozmowni. Wieczorem, jak zwykle: spacer, zimne piwo, koszulka założona na nagie ciało i łóżko, tym razem oddalone o ładnych parę metrów od łóżka syna. Słyszałam w nocy, jak się wiercił i męczył, ale słowo się rzekło, nic z tych rzeczy. Ja też się męczyłam. Wyobrażałam sobie, że leżę obok  męża, że zaraz rozpoczniemy szaloną miłosną grę, ale z drugiego łóżka dobiegał  tylko urywany oddech mego syna. Jak bardzo żałowałam, że męża tu nie ma. Pewnie gdybym była sama, szukałabym jakiegoś rozwiązania, może przelotnego romansu, ale u boku syna było to niemożliwe. Już prędzej mąż by mnie zrozumiał i wybaczył, niż on.

Rano wstałam jednak wypoczęta. Wykąpałam się, wyszłam z łazienki całkiem nago, na jego oczach założyłam stringi i cienką, letnią sukienkę. Czułam się wolna i wyzwolona. On też trochę ostentacyjnie wyszedł z łazienki rozebrany, jednak jego penis nie był tak całkiem obojętny. Nie prężył się wprawdzie, ale utrzymywał całkiem imponujące rozmiary. Byłam pewna, że jest dumny z niego.

– To dobrze – pomyślałam – najgorsi są zakompleksieni faceci.

W tym momencie sama przyłapałam się na tym, że z zaciekawieniem obserwuję nagie ciało mego syna i poczułam, że czerwienię się ze wstydu. Jednak moje zainteresowanie było całkowicie aseksualne. Widok jego ciała zupełnie mnie nie podniecał; to było po prostu cało mojego syna.

Tego dnia nie było już dylematu, na którą plażę idziemy. To było oczywiste. Zupełnie zniknęły też zahamowania w czasie rozbierania. Czynność ta stała się całkowicie normalna. Nagle poczułam się całkiem wolna. Leżałam z lekko rozsuniętymi nogami, delikatne powiewy od morza łaskotały mą szparkę, czułam na niej wzrok przechodzących mężczyzn i byłam po prostu szczęśliwa. Robert też był o wiele mniej spięty. Jego wzrok wprawdzie ciągle błądził po nagich ciałach opalających się dziewczyn, to znów czułam go na własnym ciele, ale przywykłam już do tego, prawie tego nie zauważałam. Czuliśmy się jak w raju.

Niestety, to był ostatni dzień plażowania. Leżeliśmy długo. Dopiero po zachodzie słońca niechętnie ubraliśmy się i powoli ruszyliśmy do hotelu.

– I co, za rok jedziesz z nami? – spytałam, aby podtrzymać rozmowę.

– No, nie wiem. Może? – odpowiedział zakłopotany, a ja od razu pożałowałam pytania, w którym zawarta była jednocześnie propozycja. Bardzo kocham syna, czułam się w jego towarzystwie dobrze, ale jednak jestem kobietą i potrzebowałam czegoś znacznie więcej. Ja też nie byłam z kamienia, a jego obecność uniemożliwiała mi spełnienie. Nie potrafiłam sobie nawet wyobrazić naszych wspólnych wakacji we troje, wspólnych wieczorów po dniu spędzonym wśród nagich ciał. Myślę, że on też to rozumiał.

Wieczorem, jak zwykle, mała wyprawa deptakiem do ogródków z zimnym, orzeźwiającym piwem, a potem szybkie pakowanie walizek, bo rano miał czekać na nas autobus na lotnisko. Nie było wprawdzie z tym dużo roboty, bo prawie nic nie mieliśmy. W pokoju było jednak tak gorąco, że oblewał nas pot. Zrzuciłam z siebie białe stringi, w które tylko byłam ubrana, gdy pakowałam nasze walizki i weszłam pod prysznic. Chłodna woda działała jak balsam. Po chwili całodzienne zmęczenie gdzieś znikło. Wytarłam się w hotelowy ręcznik i nago wyszłam z łazienki. Było tak gorąco, że nocną koszulkę spakowałam już do walizki. Postanowiłam spać nago. Rafał, choć tyle już razy mnie widział rozebraną, znów wlepił we mnie wzrok. No cóż, młodość. Po chwili on też się rozebrał, wziął prysznic i nago rzucił na łóżko. Zgasiłam światło.

Tego wieczoru nie mogłam zasnąć. Tyle dni opalania się wśród nagich facetów podnieciło mnie do granic wytrzymałości, a tu całkowity brak możliwości rozładowania napięcia. Leżałam cicho, przywodząc w myślach sceny z lat ubiegłych. Jak bardzo tęskniłam do tego.

Gdzieś po godzinie zaczęło mnie wszystko w łóżku uwierać. Kręciłam się, przewracałam z boku na bok, a zasnąć nie mogłam. Dopiero po jakimś czasie uzmysłowiłam sobie, że na drugim łóżku Robert też co chwila się przewraca, postękuje, szybko oddycha i nie może spać. No cóż, na facetów widok nagich dziewczyn działa podobno jeszcze bardziej. I tu odezwało się matczyne serce. Wprawdzie zarzekałam się, że mu już więcej w tych sprawach nie pomogę, ale trudno, nie mogła pozwolić, aby się tak męczył. Zaczęłam rozmyślać, jak to zrobić. Nie chciałam, aby pierwsze doznania seksualne kojarzyły się mu tylko z matczyną ręką. O tym, aby wszedł we mnie i odbył pełen stosunek, oczywiście nie mogło być nawet mowy. Już na samą taką myśl dostawałam gęsiej skórki i robiło się mi niedobrze. Zaczęłam w myślach szukać innych rozwiązań. Przypomniałam sobie, że gdy byłam z nim w ciąży, lekarz prowadzący w pewnym okresie zalecił mi wstrzymanie od stosunków , kończących się penetracją pochwy. Wtedy to wypracowaliśmy z mężem sposoby zastępcze. Najbardziej lubiłam, gdy on leżał za mną, a ja tuliłam się plecami do jego piersi. Leżeliśmy tak wpasowani w siebie, jak dwie łyżeczki w szufladzie, a jego sztywny penis ginął między mymi udami. Posuwał mnie od tyłu między nogi, przyjemnie łaskocząc swym małym nabrzmiałe już wargi sromowe. Po paru ruchach zawsze byłam tam tak mokra, że mógł swobodnie, bez żadnego bólu wciskać się miedzy moje zaciśnięte uda. Chociaż nie wchodził we mnie, doznawałam wówczas tak szalonych orgazmów, że nawet dzisiaj je wspominam. Nie, jednak myśl, że to by mógł być penis mego syna, gwałtownie ostudziła zapędy. Ta pozycja była zbyt intymna. Tak mogę się kochać z każdym mężczyzną, tylko nie z nim. Czasami penis wysuwał się spomiędzy mych ud i błądził gdzieś w rowku pomiędzy pośladkami. To było też przyjemne uczucie, chociaż mniej podniecające. Ta pozycja jednak też zdecydowanie zarezerwowana była dla męża, no, może w sytuacji awaryjnej, dla jakiegoś innego mężczyzny. Z synem nigdy bym się tak nie  kochała. Była też pozycja trzecia i właśnie tę, chociaż z wielkimi oporami, postanowiłam wykorzystać.

Po omacku sięgnęłam na nocny stolik i namacałam butelkę z olejkiem do opalania. Parę razu, za pomocą rozpylacza, siknęłam sobie w rowek miedzy piersiami. Wyczuła dłonią, że są już dobrze natłuszczone. Wstałam więc z łóżka i podeszłam do leżącego pod ścianą Roberta. W pokoju światło było zgaszone, ale księżyc na dworze świecił tak mocno, że pokój zalany był srebrną poświatą. Zauważył mnie, gdy stanęłam przy jego łóżku. Stałam przodem do okna, tak, że musiał widzieć, ze jestem całkiem naga. On leżał na plecach, również nagi z sztywno sterczącym penisem. Na mój widok zauważyłam, że jeszcze bardzie mu urósł.

– Może jednak ci pomóc? – spytałam

Nie mógł z siebie wydusić słowa i tylko kiwnięciem głowy dał znać, że tak. Położyłam się obok niego na łóżku tak, że moje piersi znalazły się na wysokości jego penisa. Złapałam go natłuszczoną jeszcze dłonią i wcisnęłam w rowek miedzy nimi. Nie były specjalnie duże, ale jeszcze całkiem jędrne. Gdy ścisnęłam je dłońmi, dokładnie otoczył jego usztywnionego małego, tworząc jednocześnie tunel, w którym mógł się poruszać

– Posuwaj – powiedziałam zachęcająco.

Z początku jego ruchy były nerwowe, nieporadne. Jednak już po chwili uspokoił się, ruch stał się rytmiczny, coraz szybszy. W pewnym momencie jego jądra zaczęły klaskać o moją klatkę piersiową. Poczułam się nieswojo. Nie trwało to długo. Nagle poczułam, jak ciepła sperma tryska na mą brodę i zalewa dekolt. Położyłam się na plecach i  podałam przyniesiony ręczniczek.

– Wytrzyj mnie, proszę – powiedziałam naprowadzając jego dłoń z ręcznikiem na mój dekolt i piersi.

Zaczął delikatnie ścierać swą spermę z mej skóry. Tymczasem ja ujęłam jego znacznie mnij sztywny już penis i zaczęłam delikatnie, ale rytmicznie obciągać. W pierwszej chwili miał odruch, jakby chciał, abym przestała, ale zaraz potem poczułam, że to coś w dłoni znowu rośnie i sztywnieje. Dobrze wiedziałam, że po tylu wrażeniach jeden wytrysk nie rozładuje jego napięcia. Faktycznie, po chwili znowu trzymałam w dłoni pulsującego, naprężonego fiuta mojego syna , a po chwili na mych piersiach ponownie poczułam ciepło rozlewającej się spermy. Wzięłam ręcznik z jego ręki i wytarłam dokładnie. On leżał na plecach ciężko dysząc, z bezwładnie leżącym małym.

– To powinno wystarczyć – pomyślałam i podniosłam się z łóżka.

Normalnie lubię, gdy po kochaniu czuję na swej skórze wilgoć spermy. Leżę z nią jakiś czas, choć nie wierzę w przesądy, że przywraca ciału jędrność. Po prosty to lubię. Sperma mego syna jednak drażniła mnie, jakoś fizycznie czułam, że to miejsce nie dla niej. Weszłam pod prysznic i dokładnie umyłam ciało. Trochę pomogło. Położyłam się na swoim łóżku. To, co się przed chwilą zdarzyło, nic nie rozładowało mojego napięcia. Czułam ogromną potrzebę przytulenia się do mężczyzny, poczucia go w swym wnętrzu. Dobrze wiedziałam, że najprędzej zrealizuję to następnego wieczoru, w domu. Spod ściany dochodził miarowy oddech śpiącego Roberta. W końcu ja też zasnęłam.

Obudziłem się wcześnie. Targał mną kac moralny. Czy miałam prawo tak postąpić? Czy to nie było kazirodztwo?

Gdy budziłam Roberta, starałam się na siłę być swobodna. Myślę, że tego nie zauważył. On też z początku był jakiś nieswój, ale szybko wrócił do normy. Ja też się uspokoiłam.

Gdy siedzieliśmy w samolocie, nagle zbliżyła się do mnie i cicho poprosił

– Mamo, obiecaj mi, że nic nie powiesz ojcu.

– O czym? – Spytałam, udając, że nie wiem, o co chodzi

– No choćby o tym, że opalaliśmy się razem na plaży naturystów i widziałem cię nago.

Rozbawiło mnie to trochę.

– Nie synku, ja ojca nigdy nie okłamuję, wiec gdy mnie zapyta, a zapyta na pewno, to powiem mu prawdę. Zobaczysz, że przyjmie to ze zrozumieniem, bez żadnych komentarzy.  To zaś, co działo się w nocy, tego po prostu nie było. To były tylko fantazje. One pozostaną naszą tajemnicą.

Widziałam, ze ciężar spadł mu z serca. Jednak ja miałam też prośbę.

– Synku, dzisiaj sobota, w domu będziemy po południu, bo ojciec przyjedzie po nas na lotnisko. Dawno nie byłam już u dziadków i pewnie trochę denerwują się o nas.

Moi rodzice mieszkają w małym miasteczko trzydzieści kilometrów od naszego miasta. Mają domek z ogródkiem i Robert często ich odwiedza, bo ma tam duże grono znajomych.

– Odwiozę cię na ostatni autobus, jedź ich odwiedzić. Ja przepiorę nasze brudne ciuchy, w poniedziałek mam jeszcze wolne, to też tam wpadnę i razem wrócimy samochodem.

– Dobrze – zgodził się bez zastrzeżeń.

Myślę, że mnie zrozumiał. To przecież już dorosły facet – zna życie. Zdrzemnęłam się w swym fotelu, aby chociaż te pozostałe dwie godziny lotu przespać i nabrać sił. Czekały mnie w końcu dwie upojne noce.

 

 

Utwór chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie w całości lub fragmentach bez zgody autora zabronione.

Czytelniku, chętnie zamieścimy dobre opowiadania erotyczne na Najlepszej Erotyce. Jeśli stworzyłeś dzieło, które ma nie mniej niż 2000 słów, zawiera ciekawą historię i napisane jest w dobrym stylu, wyślij je na nasz adres ne.redakcja@gmail.com. Każdy tekst, który przypadnie do gustu Redakcji Najlepszej Erotyki, zostanie opublikowany, a autor dostanie od nas propozycję współpracy.

Przeczytałeś? Oceń tekst!

Tags:
Blog Comments

Ciekawa lektura, choć ja bym na plaży naturystów od razu szukała kijów z kulkami zamiast syna obok. To już dopiero prawdziwy wyzwanie, czy opalać się topless, czy nie, gdy obok leży młody chłopak, który bardziej przypomina biegacza niż plażowicza. A propos biegacza – czy to normalne, że po wycieczce z synem czujesz się bardziej rozluźniona i gotowa do szalonych aktywności, niż po czyjejś koszulkie założonej na nagim ciele? Może to tylko moje marzenia o szalonym seksie, ale ja bym na plaży naturystów szukała kogoś, kto przynajmniej będzie mi towarzyszył w szukaniu najciekawszych miejsc do opalania, a nie tylko zgadywał, gdzie jest mój sutek.metal injection molding

Jasne, oto moja uwaga:

Ciekawa lektura, choć ta rodzina chyba ma specyficzny pomysł na wakacje. Z jednej strony matczyna pomoc wydaje się… intrygująca, a z drugiej – nieco niebezpieczna. Na całe szczęście Robert wydaje się mieć w sobie więcej rozumu niż się wydaje, bo w końcu pyta o kolejną dekadę. Myślę, że w ich przypadku plaża naturystów to chyba najlepsze rozwiązanie – wszyscy są nago, więc nikt nie ma się czego wstydzić. Choć ja, jako matka, wciąż mam wątpliwości, czy nie lepiej od razu pójść na plażę dla dorosłych… Albo po prostu wypróbować olejek do opalania w bardziej odpowiednim miejscu.basketball stars io

Leave a Comment