Bokserki na lewą stronę i prawie Meksykanka (Marcin Mielcarek)  3.97/5 (10)

8 min. czytania

Luca Rubbi, „SETTE VOLTE TEIXEIRA”, CC BY-NC-ND 2.0

Którejś soboty wstałem w samo południe i założyłem gacie tył na przód. Pomyślałem, że kurwa musiało mnie nieźle pogrzać. Już miałem je zdjąć, kiedy ktoś zapukał do drzwi. To była Patrycja, która wynajmowała pokój w tym samym mieszkaniu i wprowadziła się jeszcze przede mną. Pracowała w jakimś markecie na pół etatu i studiowała mało przyszłościowe i słabo opłacalne gówno. Musicie coś jednak o niej wiedzieć, coś co sprawiało, że ta dziewczyna wyróżniała się na ulicy. Patrycja miała tyłek i to nie byle jaki tam tyłek, tylko istne arcydzieło na wzór Rubensa. Człowiek aż się ślinił na samą myśl, a co dopiero na jego widok. Oczy same kleiły się do tych dwóch pośladków. I co ciekawe, reszta Patrycji nie była wcale taka okazała. Jakby to kobiece ciało zostało przyczepione do tego obłędnego, seksownego kupra – nie ściemniam wam, bo po co cholera? Naprawdę miała mega ponętne ciało, niemal jak latynoska. Właściwie to wyglądała prawie jak taka Meksykanka. Śniada cera, ciemne oczy i włosy. Nie za wysoka.

– Cześć – powiedziała i spojrzała w dół, na moje krocze.

Stałem pełen dumy w samych bokserkach, bez koszulki czy skarpet. Prawie tak jak stworzyła mnie Bozia.

– Włożyłeś gacie tył na przód – zauważyła rozbawiona.

– Tak się na tym znasz?

– A znam.

Miała na sobie luźną białą koszulkę, sięgającą do połowy ud. Prześwitywała, ujawniając brak stanika. Mogłem założyć się, że pod spodem też miała tylko same gatki. Albo i nie. Zastanowiłem się chwilę nad tym. Ciekawe, co może nosić taka dziewczyna? Jakieś koronkowe figi czy może babcine galoty? Ale zamiast o to zapytać, powiedziałem:

– Wiesz, że położyłem się wczoraj nad ranem…

– No i?

– Trochę jestem zmęczony…

– No i?

– No i o co chodzi?

Westchnęła ostentacyjnie i oparła się o framugę. Skrzyżowała nogi, więc mimowolnie na nie zerknąłem. Skóra ud wyglądała na super gładką w jasnym świetle południowego słońca. Fajne miała te nogi, musiałem to szczerze przyznać. Cała była fajna.

– Co będziesz dziś robił? – spytała obojętnie.

– Nie mam bladego pojęcia.

– Ja też nie mam. To może porobimy coś razem?

– Razem?

Moje zaskoczenie wzięło się z tego, że właściwie nigdy z Patrycją nie miałem dobrego kontaktu, w sensie – nie było okazji ani czasu poznać się lepiej. Czasami właśnie tylko to dzieli ludzi – czas i chęci.

– Czemu nie – rzuciłem na zgodę.

– Wiesz, mógłby z nami też posiedzieć Damian – zaproponowała.

– Jaki cholera Damian?

– No Damian. Ten co z nami mieszka. Ten nowy chłopak.

Fakt. Jakiś tydzień temu wprowadził się na trzeci pokój koleś o takim imieniu. Widziałem go może dwa razy i dwa razy rzuciłem mu cześć, a on dwa razy się nie odezwał, mimo że patrzył mi prosto w oczy. Uznałem, że jest frajerem, albo po prostu pierdolnięty. No cóż, zdarzają się przecież i tacy. Skądś przecież biorą się ci wszyscy mordercy, gwałciciele, politycy czy księża.

– Gadałaś w ogóle z nim? – spytałem zainteresowany.

– No właśnie nie bardzo, ale wydaje się być miły – przyznała. – Dlatego możemy się wszyscy lepiej poznać, skoro dzielimy razem lodówkę, toaletę i prysznic.

– Tak, to faktycznie nas zbliża. Prawie jak rodzina, cholera.

Zrobiliśmy tak, że to ona poszła z nim porozmawiać. O dziwo zgodził się z nami  posiedzieć. Od razu pomyślałem, że to pewnie zasługa jej wdzięków – nawet święty nie oparłby się takim cudeńkom. Do osiemnastej mieliśmy się ogarnąć. Dzień jakoś mi zleciał, starałem się coś napisać, ale mi nie szło, no i w międzyczasie poszedłem do sklepu i kupiłem kilka piw oraz dwie butelki półsłodkiego wina z myślą o Patrycji. Wiedziałem, że będzie to miły gest – w końcu uważałem się za całkiem równego gościa. Wieczorem wylądowaliśmy w jej pokoju, bo tylko ona miała telewizor i mógł być to jakiś punkt zaczepny. Damian okazał się jeszcze bardziej dziwny niż wcześniej zakładałem – studiował teologię i nie mógł znieść moich pytań odnośnie Biblii. Chodziło o te wszystkie niejasne sprawy, wiecie jakie cholera, no te które brzmiały po prostu naiwnie i głupio, jak z taniej fantastyki.

– Religia to kwestia wiary, a nie wiedzy – odpowiadał mi tylko.

– Po co studiować wiarę, skoro to nie wiedza? – mówiłem.

– Wiara to też wiedza – kręcił.

A potem skończył się po trzech browcach i musiałem mu pomóc dojść do łóżka. Zanim wyszedłem, zorientowałem się, że w jego pokoju panuje idealny porządek. Nad łóżkiem wisiał plakat z papieżem Janem Pawłem, chyba jeszcze z pierwszej komunii, a na stoliku nocnym leżały luzem książki Paulo Coelho. Poza tym zobaczyłem tutaj jakieś świeczki, małe kadzidło, płyty disco-polo i dziesiątki kolorowych szmatławców. Pomyślałem, że coś tu cholera nie gra i wybiegłem z pokoju tego wojownika światła, jakby gonił mnie sam diabeł.

No ale z Patrycją, czy też Pati, jak kazała na siebie mówić, rozmawiało się całkiem sympatycznie. Wiecie o co chodzi – rozmowa się po prostu kleiła, żarty i uśmiechy. Była ode mnie młodsza o dwa lata. Piliśmy powoli kalifornijskie różowe wino – nie mogłem uwierzyć jednak w to, że przyjechało ze Stanów, skoro kosztowało 15 zł za butelkę, ale kij z tym. Dwie butelki wystarczyły, żeby Pati się rozkleiła – ja też dałem trochę w palnik, przyznaję bez bicia. Więc pletliśmy trzy po trzy i było naprawdę miło i swobodnie, tak swobodnie, że ściągnąłem zrazu spodnie i siedziałem w samych bokserkach i koszulce – ona miała na sobie cienkie dresy. W tle ze Spotify grało Turbo Lover Judas Priest. Gadaliśmy i gadaliśmy, dowiedziałem się o niej bardzo dużo. Zeszliśmy w końcu na temat jej ciała i wiedziałem, że to nieuniknione – bo w końcu ciało to przecież dzisiaj wszystko, a tak przynajmniej nam wciskają. Jej pupa okazała się centrum nie tylko moim czy innych facetów, ale też samej właścicielki. Nie lubiła jej, nie lubiła siebie – przynajmniej tak wynikało z tego co opowiadała.

– A ty uważasz, że mam za duży tyłek? – zapytała.

– Nie wiem. Nie przyjrzałem mu się dokładnie – skłamałem.

Zerwała się z tapczanu i obróciła tyłem. Stanęła metr ode mnie, trochę się wypięła. Potem zakręciła z dwa razy tą fajną dupcią. Obcisły, czarny materiał sprawiał wrażenie, że zaraz pęknie w szwach. Cudowny, magiczny widok. Szalony widok. Surrealistyczny. Wręcz patologiczny.

– No i? – spytała, odwracając głowę.

– Nie widziałem go nago, więc nie mogę ocenić – powiedziałem.

– Jesteś głupi – rzuciła i usiadła obok mnie.

– No dobra – przyznałem. – Uważam, że jest w porządku.

– W porządku?

– Nawet bardzo w porządku.

Znowu się podniosła i do mnie wypięła. Dystans dzielący jej pośladki od mojej twarzy mierzyć można było w centymetrach. Niby tylko stała, ale dobrze wiedziała co robi. Boże w niebiosach, widzisz, podniecasz się i nie grzmisz…

– Zabieraj ten swój kaczy zad! – krzyknąłem do niej. – Bo dostanę przez ciebie zawału!

Zaśmiała się głośno i znów opadła na tapczan. Nagle jej stopa wylądowała na moim udzie. Przez moment nie wiedziałem co mam zrobić z tym fantem. Potem położyłem dłoń na jej łydce. Nie oponowała, kiedy zacząłem ją gładzić.

– Chodziłam kiedyś z takim chłopakiem, który ubóstwiał moje ciało, głównie pupę – zaczęła mówić. – To było dawno, w sumie to mój jedyny poważny chłopak. Prawił mi komplementy, zapewniał, że jestem boska. Ale robił to przeważnie, kiedy byliśmy w łóżku. Kiedy jednak szliśmy ulicą, to wydawało mi się, że się wstydzi tej mojej grubej dupy. To samo było u jego rodziców. Nie lubił mnie do nich zabierać. Wiedziałam, że to przez mój wygląd. Jego ojciec podobno powiedział mu, że wyglądam z tym zadkiem jak pasąca się krowa na rowie. W końcu zerwaliśmy ze sobą, za wiele tego było.  Ale jedno muszę przyznać, seks był naprawdę dobry.

– Niezła sprawa – odparłem powoli. –  Ale to jest chyba właśnie przekleństwo dziewczyn takich jak ty.

– To znaczy?

– Jesteście wymarzonymi kochankami dla większości mężczyzn, ale kiedy przyjdzie co do czego, to faceci preferują pokazywać się publicznie ze szczupłą laską. Być może dlatego, że kiecki na nich lepiej leżą, lepiej prezentują się na ściance zdjęciowej. Takie cholera kanony zachodniej mody. A może boją się, że krągłe dziewczyny z czasem za bardzo się roztyją, mimo że sami będą mieli brzuchy jakby połknęli piłkę. Zwykli faceci raczej lubią pełne kobiety, niektórzy do pewnego momentu. I nie mówię tego jako ja, tylko stwierdzam ogólny fakt. Tak jest w przyrodzie, szerokie biodra działają na pierwotny męski instynkt. Popatrz na figurkę Magna Mater. Jaskiniowcy wiedzieli co jest grane.

– Naprawdę?

– Pewnie. Zresztą internet nie kłamie, faceci lubią krągłości. Tego chce lud. Chleba, igrzysk i dużej dupy.

– A ty? Co byś zrobił jako ty? Co myślisz?

Sięgnąłem po butelkę piwa i wyzerowałem ją. Byłem już całkowicie wstawiony. Mimo to zachowałem w miarę jasny umysł. Nigdy tak naprawdę nie mogłem się upić – przekleństwo genów. A potem spojrzałem na Patrycję, odnalazłem jej ciemne oczy i oznajmiłem:

– Nie byłoby okazji wychodzić i pokazywać się ludziom, bo nie wypuszczałbym cię z łóżka.

– Głupi jesteś.

Może i byłem głupi, ale wiedziałem, że – mimo prymitywności tych słów – spodobało jej się to co usłyszała, bo czasami można prosto, czasami potrzeba niewiele.

– A co byś powiedział, jakbym ci zaproponowała, żebyś mnie przeleciał? – Jej pytanie uderzyło mój mózg jak dźwięk gongu.

– Powiedziałbym, że oszalałaś. A potem zerwałbym z ciebie te dresy – odparłem spokojnie.

No i chwilę później właśnie tak zrobiłem. Pochyliłem się nad nią i zaczęliśmy się całować. Nie była mistrzynią, ja też, ale to pewnie przez alkohol. Szybko się rozebraliśmy. Piersi miała całkiem normalne i dosyć ładne, z dużymi, brązowymi brodawkami. Ale to o jej tyłek mi chodziło najbardziej. Najpierw zerwałem z niej majtki i zaserwowałem długą kąpiel językową. Wydawało mi się, że po jakimś czasie doszła, ale nie byłem pewien, bo żaden facet nigdy nie może być tego pewien. Kiedy chciałem jej go już wsadzić, odezwała się:

– Nie ma mowy, musimy się zabezpieczyć.

Cały romantyzm chwili poszedł się przykładnie jebać. Skoczyłem szybko do swojego pokoju i poirytowany stwierdziłem, że skończyły mi się gumki. Skończyły się! W takim momencie!

– No to chyba nic z tego – wyznała, ale nie było w tym jakiegoś smutku, bo przecież ona swoje już dostała.

– Poczekaj chwilę!

Wszedłem do łazienki i przeszukałem wszystkie szafki. W końcu znalazłem to, czego potrzebowałem. Wróciłem do jej pokoju. Zerowała właśnie moje ostatnie piwo i kiedy wszedłem spojrzała na to, co trzymałem w dłoni.

– Zawsze chciałem to zrobić – oznajmiłem.

– Ale że co?

– Połóż się na brzuchu to zobaczysz.

Zrobiła to bez narzekania. Jej tyłek eksponował się cudownie. Na lewym, śniadym  pośladku, miała niewielki pieprzyk. Wyglądało to niewinnie i bardzo seksownie, więc podnieciłem się do granic. A potem poszło już sprawnie, z początku powoli i delikatnie, ale dałem sobie radę. Kluczem do tej i większości spraw jest zaangażowanie i determinacja. Pomogła też duża ilość oliwki dla dzieci. I jej chęci. Patrycji też się chyba podobało – ja z całą pewnością orgazmu nie udawałem. Po wszystkim zaliczyliśmy prysznic i posiedzieliśmy chwilę przed telewizorem. Było mi głupio tak sobie od niej pójść, więc zrobiłem to dopiero, kiedy sama zasugerowała, Nie było żadnych obietnic i głębszych rozmów. Na moje szczęście.

W drodze do pokoju zobaczyłem, że pali się w łazience światło. Drzwi stały uchylone. Zajrzałem do środka. Damian tkwił z głową w kiblu. Kiedy mnie spostrzegł, stęknął mocno zaciekawiony:

– Czy wy tam uprawialiście seks?

– No co ty stary. Musiało ci się coś przesłyszeć.

Zamknąłem drzwi od łazienki i poszedłem do swojego pokoju. Walnąłem się na wyro. Nagle przypomniało mi się, że pod materacem powinna być jedna prezerwatywa. Sięgnąłem tam. Była. Schowałem ją znowu i położyłem się spać. Wiedziałem, że jutro też poleżę do południa, z gatkami założonymi na lewą stronę, a moja prawie meksykańska koleżanka nadal będzie mieszkać za ścianą.

Utwór chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie w całości lub fragmentach bez zgody autora zabronione.

Czytelniku, chętnie zamieścimy dobre opowiadania erotyczne na Najlepszej Erotyce. Jeśli stworzyłeś dzieło, które ma nie mniej niż 2000 słów, zawiera ciekawą historię i napisane jest w dobrym stylu, wyślij je na nasz adres ne.redakcja@gmail.com. Każdy tekst, który przypadnie do gustu Redakcji Najlepszej Erotyki, zostanie opublikowany, a autor dostanie od nas propozycję współpracy.

Przeczytałeś? Oceń tekst!

Tagi:
Komentarze

Lubię opowiadania Mielcarka. Zwłaszcza rano, do śniadania i kawy. Z małymi wyjątkami są dowcipne, ale i niepozbawione głębszej myśli czy socjologicznej obserwacji. I to jest właśnie takie opowiadanie. Choć myślę, że powinno być rozpoczęte mottem z Fat Bottomed Girls zespołu Queen.

Dzięki wielkie za podpowiedź. Queen się tam definitywnie powinien znaleźć.

Knajacki język (mam nadzieję, że zamierzony) ma swój urok, satyryczny nieco obraz współlokatora też.

Ale niestety, sama treść trąci schematem.

Chociaż komentarz współlokatora zabawnie pointuje całość.

„Tego chce lud. Chleba, igrzysk i dużej dupy”

Takie motto też jest całkiem w porządku 🙂 Podpisuję się pod nim obydwoma rękami.

W pełni też solidaryzuję się z bohaterem powyższego opowiadania i mógłbym wspólnie z nim zaśpiewać hymn pochwalny na cześć niewiast o krągłych kształtach (naturalnie w pewnych granicach, złoty środek potrzebny jest we wszystkim).

Pozdrawiam
M.A.

Kolejny zabawny tekst Marcina. Zaczynam myśleć, że egzystencjalna rozpacz zawarta w paru wcześniejszych opowiadaniach to tylko poza, a Autor to tak naprawdę krotochwilny i pogodny chłopak!

Czasami świeci słońce, czasami pada deszcz. Wiadomo jak to w przyrodzie bywa. Fajnie że te teksty też Was bawią.

Kapitalne!

Napisz komentarz