Bielizna XIII (Batavia)  4.33/5 (3)

10 min. czytania

Źródło: Pixabay

Poranne promienie słońca ślizgały się po jej twarzy. Obudziła się i przez ułamki sekund zastanawiała się, gdzie jest. Patryk leżał na wznak, a ona skulona u jego boku. Poranny wzwód chłopaka był aż nadto widoczny pod kołdrą. Delikatnie ją z nich zsunęła. Teraz jego instrument prężył się w całej okazałości. Uniosła się i spojrzała na niego – nadal głęboko spał. Na jej twarzy pojawił się uśmieszek, jak u kogoś, kto ma zamiar zrobić psikusa.

Objęła jego członek delikatnie i odsłoniła główkę. Pochyliła się i wzięła go do ust. Kilka delikatnych powolnych ruchów warg i błyszczał już wilgotny. Spojrzała na niego z obawą. Jedyną reakcją była zadowolona mina, tak jakby śniło mu się coś przyjemnego. Powoli, by go nie obudzić, przesunęła się nad nim. Cała ta sytuacja – jego głęboki sen i pobudka, którą mu szykowała – bardzo ją podnieciły. Skierowała go do swojej jamki i powolutku się na niego opuszczała. Zagłębił się kawałek i dopiero wtedy w całej pełni zdała sobie sprawę, jak ją ten żart naprawdę pobudził. Dosiadła go do końca. On mimowolnie przez sen poruszył biodrami. Było to tak niespodziewane, że aż cichutko jęknęła. Dopiero teraz, mając go uwięzionego w sobie, pochyliła się nad nim i pocałowała w usta.

– Obudź się, śpiochu – szepnęła do ucha.

Wyrwany ze snu tym zmysłowym szeptem, przez dłuższą chwilę z trudem orientował się w sytuacji. Zaśmiała się z jego zdziwionej miny, zadowolona, że udała się niespodzianka. Po chwili rozpoczęła na nim powolną jazdę. Wsparła dłonie na jego ciele, zamknęła oczy i delektowała się odczuciami. To przebudzenie w tak niespodziewany sposób, zaskoczyło go całkowicie. Zdołał tylko wyszeptać:

– Basiu…

Przytomniejąc, uchwycił w dłonie jej piersi. Spomiędzy palców wysunęły się brązowe sutki, delikatnie je uciskał. Skumulowane przez noc podniecenie i jej niespodziewane pieszczoty sprawiły, że szybko doszedł.

Niezaspokojona i uśmiechnięta, czuła, jak wypełnia jej wnętrze. Pochyliła się i całowała go namiętnie.

– Zadowolony? – Zapytała jak urwis, któremu udał się dobry żart.

Przewrócił ją na plecy, rozszerzył uda i zatopił usta w jej muszelce. Odszukał to jedno, jedyne miejsce i czując smak ich dwojga, trącał językiem i ssał na przemian. Zaraz dołączył nieśpieszne ruchy palców w jej wnętrzu. Po chwili z głośnym jękiem wyprężyła się, zaciskając uda na jego głowie.

Uwolnił głowę z tego uścisku.

– Bardzo! Czy ja też mogę cię tak budzić?

Powoli uspakajał się jej oddech. Położył się obok niej i składał na jej ciele delikatne pocałunki. Spojrzała już przytomniej.

– Nie, bo będziesz mnie budził nawet w środku nocy, zboczeńcu. – Roześmiała się głośno z własnego żartu. – To było podziękowanie za wczoraj.

Leżeli jeszcze jakiś czas rozmawiając, pieszcząc nawzajem swoje ciała i co chwilę wybuchając głośnym śmiechem. Nie wpuściła go do kabiny podczas prysznica i z zadowoleniem odebrała jego zawiedzioną minę. Podczas śniadania poprosiła o wyniki w nauce. Nie umknął jej wyraz konsternacji na twarzy chłopaka. Gdy przyniósł wydruk, studiowała go z uwagą.

– Patryk, ale szału to tu nie ma – mówiła już normalnym głosem. – Chyba za dużo dostajesz i przez to słabo się starasz.

– Nadrobiłem wszystko, Basiu, poprawiłem złe oceny, ale tak naprawdę, to z tych dwóch przedmiotów nie daję sobie rady – mówił spokojnie. – Gdybyś mogła mi załatwić jakąś pomoc, korepetycje, to postarałbym się bardziej.

Wyczuwała w jego głosie, że to przyznanie się do własnej słabości go krępuje.

– Postaram się pomóc – mówiła bez kpiny. – Wstydzisz się przyznać, że z czymś nie dajesz sobie rady?

Znowu jak dawniej pochylił głowę i zamilkł.

– Patryk, są chwile, gdy zachowujesz się jak mężczyzna i takie, gdy wyłazi z ciebie dzieciak. To, że masz odwagę powiedzieć, że czegoś nie umiesz, jest cechą dojrzałych, dorosłych osób. I podnieś tę głowę.

Patrzył już teraz na nią z uwagą. Nie dostrzegał cienia kpiny w jej twarzy.

Usiadła mu na kolanach.

– Koniec figli do czasu lepszych wyników, zgoda?

Spojrzał zaskoczony.

– Dlaczego? Przecież ja się staram! Masz mnie już dosyć? To o niego chodzi? – Jego głos jakby „stwardniał”.

– Patryk, pamiętasz naszą umowę? – Jakby dopiero teraz do niej dotarło w pełni, o co zapytał. – Jaki on? O czym ty mówisz? – Patrzyła zaskoczona – Proszę, powiedz, co ci chodzi po głowie. Miałeś mi mówić o wszystkim.

Westchnął.

– Tam w restauracji uświadomiłem sobie, że jesteś bardzo atrakcyjna nie tylko dla mnie. Na pewno masz propozycję od innych, a ja jestem przy nich jak szczeniak. Tak naprawdę to tam dopiero poczułem, jak to jest być o ciebie zazdrosnym. – Podniósł głowę i patrzył jej w oczy. – Przyszło mi do głowy, czy nie jestem dla ciebie tylko zabawką. A to wszystko to taki sposób, żebym się lepiej uczył. Takie nagradzanie, gdy jest dobrze i karanie, gdy mi coś nie wychodzi. Gdy wyjeżdżasz, to różne myśli mi chodzą po głowie, odrzucam je, ale to nie jest takie proste. Czasami siedzę nad jakimś zadaniem i łapię się na tym, że zastanawiam się, co ty teraz robisz. Co mi podsuwa wyobraźnia, to lepiej nie mówić. Jeżeli tak wygląda uczucie do drugiej osoby, to są chwile, gdy myślę, że oszaleję. To zdarzenie w restauracji… Myślałem, że odwrócisz się i palniesz go w twarz. A teraz ten ranek tak cudowny, niespodziewany, by po chwili ta decyzja…

Milczała, słuchając go uważnie. Był moment, gdy chciała przerwać, zaprzeczyć, ale wstrzymała się do końca jego wypowiedzi.

– Patryk, tam na sali byłam tak zaskoczona jego chamskim zachowaniem i tym jak szybko zareagowałeś, że suma tych zdarzeń…. Nawet nie potrafię sensownie ci odpowiedzieć, dlaczego nic nie zrobiłam. Chcę, żebyś wiedział i wierzył mi, że nie ma nikogo innego poza tobą. Jestem naprawdę szczęśliwa. Jeszcze nigdy tak się nie czułam. Uważasz, że traktuję cię jak szczeniaka? Ja po prostu mówię ci o tym, gdy jesteśmy sami, jeżeli twoje zachowanie na to zasługuje. Jestem naprawdę bardzo zadowolona, że mówisz mi o swojej zazdrości. To jest dla mnie coś szczególnego, żadne słowa nie potrafią kobiecie sprawić tyle przyjemności jak te, gdy mężczyzna jej to wyznaje. Nie traktuję seksu z tobą jako nagrody czy kary za wyniki w nauce. Sam wiesz, że czasami mówię nie, a potem lądujemy razem w łóżku. Ja też czasami bardzo cię pragnę. Nie robię nic, na co nie umówiliśmy się obydwoje. Zgodziłeś się, że to ja decyduję, kiedy to robimy, pamiętasz? Już kiedyś ci powiedziałam, że seks to nie wszystko. Musisz sam zdecydować, czy się na to zgadzasz, czy nie. Widzisz i czujesz – tak myślę – że traktuję cię jak partnera, a nie dzieciaka. Teraz musisz zdecydować, czy nadal się zgadzasz, że ja ustalam zasady.

Patrzyła mu w oczy z wyczekiwaniem. Przyciągnął ją do siebie i pocałował.

– Wiesz, że będę protestował, a i tak się na wszystko zgodzę. Chciałem, żebyś wiedziała wszystko, co mnie dręczy. Nie potrafiłbym cię okłamywać.

Ponownie pocałował i wysunął języczek, rozchylając jej wargi. Dłoń włożył pod bluzkę i przez materiał biustonosza objął pierś.

– Ale pozwolisz mi dotykać i całować?

– Jesteś mój pieszczoch i na trochę ci pozwolę. – Odwzajemniła pocałunek. – To jak, będziesz mnie słuchał?

Zadzwoniła jej komórka. Przerwała pieszczoty i odebrała połączenie.

– Tak, słucham. – Przez chwilę słuchała rozmówcy. – Dobrze, będę za pół godziny.

– Kto dzwonił? – spytał

– Drugi kochanek ma pretensje, że nie przyszłam na noc. – Kpina w głosie była aż nazbyt wyraźna. – Wrócę za jakąś godzinę.

– Mogę jechać z tobą – spytał, mrużąc oczy. – Przypilnuję was.

– Już ci się trójkąciki marzą, zboczeńcu? – W jej głosie zabrzmiało udawane oburzenie. – Lepiej zrób nam obiad. Pokaż, co potrafisz.

Ubierała kurtkę, gdy ją objął.

– Mam pytanie.

– Co znowu wymyśliłeś?

– Czy mogę cię klepnąć w tyłek, tak jak on w restauracji? – Kpiący głosik i niewinna minka. – Bo nie wiem, jak mam się z tobą żegnać, jak wychodzisz?

– Patryk, Patryk, ty sobie naprawdę… – Musnęła ustami policzek.

Wyszła, a on dopiero teraz uzmysłowił sobie, że nawet nie spytał dokąd i w jakiej sprawie idzie się spotkać. Otworzył lodówkę i zaczął się zastanawiać, jak ją zaskoczyć.

* * *

Podjechała pod dom rodziców Patryka akurat w chwili, gdy z przeciwnej strony nadjechał mały dostawczy samochód. Spotkali się pod furtką.

– Cześć. Mam naprawiony silnik. Czy mam poskładać cały motor? Ten, komu robisz tę niespodziankę, musi dla ciebie dużo znaczyć – mówił z uśmiechem.

– Dzień dobry. – Wygłoszony komentarz zbyła uśmiechem.

Weszli do garażu.

– Ile czasu potrzebujesz na jego naprawę?

– Obejrzę wszystko dokładnie i za chwilę ci powiem.

Uważnie oglądał tego czerwonego smoka stojącego pośrodku garażu. W tej chwili wyglądał, jakby ktoś wydarł mu serce. Pomimo tego nadal była w tym motorze jakaś ukryta siła, coś, co sprawiało, że mimowolnie przyciągał wzrok i fascynował obserwatora. On sprawdzał, dotykał, coś otwierał i zaglądał do wnętrza jakichś schowków. Po dłuższym czasie wstał z kolan i podszedł.

– Jest jeszcze kilka drobiazgów do naprawy i wymiany, ale to naprawdę drobiazgi. Przydałoby się polerowanie większości elementów. Miejscami widać jak czas pokrył już patyną niektóre miejsca. Jeżeli dasz mi przez tydzień dostęp do niego, to w następną niedzielę będzie gotowy. To naprawdę unikat. Ten kolor lakieru, który niektórzy nazywają „bycza krew”, jest teraz matowy i nie oddaje swojej pełnej barwy. Po wypolerowaniu będzie przepiękny. Na siedzeniach ma oryginalną skórę, którą też trzeba odświeżyć, a wtedy błyśnie prawdziwym jasnym brązem.

Słuchała z uwagą i coraz bardziej w głosie mężczyzny dała się słyszeć jakaś fascynacja, zauroczenie tym motorem. W jego głosie odczuła taką samą pasję, jak wtedy w restauracji, gdy Patryk o nim mówił.

– Jeździłaś kiedyś motorem? – spytał niespodziewanie.

– Nie, a w zasadzie to tylko raz, krótko – odpowiedziała zaskoczona.

– Ten, dla którego to robisz, będzie szczęśliwy, gdy na nim usiądziesz. Taka śliczna dziewczyna jak ty będzie do niego pasowała. Czy on ma ubiór i kaski? Jeżeli chcesz to wszystko załatwię, będzie komplet do jazdy na niedzielę. Podaj mi tylko jego wymiary i swoje.

– Nie wiem, naprawdę nie wiem, nawet się nad tym nie zastanawiałam. – Spojrzała zaskoczona. – Czy on będzie mógł jechać już w niedzielę?

– Tak, mogę ci to obiecać na sto procent. A kaski i ubiór dobrałbym do koloru motoru.

– Podam ci telefonicznie, ale mam prośbę: nie możesz naprawiać motocyklu tak, żeby można było zobaczyć coś z ulicy. On już raz chciał tu przyjść, a to ma być niespodzianka.

– Nie ma problemu. Samochód postawię po drugiej stronie ulicy, a wieczorem sprawdzę, czy światło z garażu nie jest widoczne z zewnątrz.

– A możesz mi powiedzieć, ile to będzie kosztowało?

– Zwrócisz mi tylko za części i materiały. Za pracę nic nie wezmę – traktuj to jako przyjacielską pomoc, tak jak wtedy, gdy ty pomogłaś mnie i żonie. Dla mnie będzie frajdą, że będę mógł się przejechać i sprawdzić w nim wszystko.

– Wyjeżdżam jutro i będą dopiero w piątek lub sobotę rano.

– W porządku. Jakby coś się działo, to dam znać.

Wyszli z garażu, wręczyła mu kluczyki

– Do zobaczenia.

* * *

Jechała do domu i zastanawiała się, jak on się zachowa za tydzień, gdy go tu przyprowadzi. Mimo woli sama uśmiechała się do swoich myśli. Wchodząc do domu, poczuła jakiś dziwny, pełen przypraw zapach.

– Jestem. Co na obiad? – rzuciła kpiąco.

Na stole stały już talerze i sztućce, kieliszki do wina, jakieś szklaneczki. Obok w koszyku półleżała opleciona słomą butelka wina. Na skraju stołu stał wazon, w którym pyszniły się swą karminową barwą róże, na przemian z innymi kwiatami. Całość dopełniały serwetki zwinięte w rulon i przewiązane opaską z czerwonej wstążką. Na jednym z talerzy leżała samotna czerwona róża.

Cała chęć do kpienia zmieniła się w zaskoczenie. Spodziewała się, że czeka ją coś zwyczajnego, prostego. Przybranie stołu swym wyglądem mówiło więcej, niż mogła się spodziewać.

– Patryk…

– Siadaj, zaraz będę podawał do stołu. – Musnął ustami jej wargi. – Już myślałem, że nie zdążę i proszę, nic nie mów.

Po chwili na stole wylądowała waza z jakąś zupą, sosjerka z parującą gęstą zawartością, półmisek z mięsem pokrojonym w równe plastry, surówki, ziemniaki i coś tam jeszcze. Ani się obejrzała, jak szklaneczki zostały zalane jakimś sokiem. Usiadła do stołu, a on już nalewał jej wino do kieliszka.

Niespodziewanie pocałował ja w ucho i szepnął:

– Smacznego, złośnico.

– Patryk, kto to wszystko zrobił? – Nie mogła uwierzyć, że to jego dzieło.

– Dobra wróżka tu była i pomogła mi, jak Kopciuszkowi. – Śmiał się z jej zdziwienia. – Nie było cię prawie trzy godziny, to miałem czas.

W czasie posiłku żartowali, śmiali się i kpili jeden z drugiego. Razem posprzątali ze stołu. W pewnym momencie Basia złapała jego spodnie.

– Patryk, ty masz strasznie podniszczone te spodnie. Masz jakieś inne jeszcze na zmianę czy ciągle chodzisz w tych jednych?

Przyglądał się jej zaskoczony.

– Mam jeszcze dwie pary jeansów.

– Pojedziemy do marketu i wybierzesz sobie spodnie. Kupujesz mi kwiaty, chcę byś też coś dostał, zgoda? – Spytała zadowolona, że zdobędzie jego rozmiary w sposób niebudzący podejrzeń.

– Basiu, to niepotrzebne – odparł zaskoczony. – Ja…

– Ale ja chcę i koniec! – Przerwała, nie pozwalając mu dokończyć. – Kwiaty, ten obiad, wczoraj w restauracji… Pozwól mi też coś ci podarować.

Przytuliła się do niego i objęła.

– Proszę, zgódź się.

Złapał ją za pośladki i podniósł do góry.

– Jeżeli pozwolisz mi na…

Objęła go w pasie nogami.

– A ty tylko o jednym, erotomanie. Dobrze, może jeszcze będzie małe co nieco, zboczeńcu…

Nie zdążyła dokończyć, gdy już jedną ręką rozpinał jej koszulę, by po chwili odsunąć biustonosz i ująć w usta sutek.

– Patryk, jak wrócimy, nie teraz, proszę… – Odciągała jego głowę od piersi i zaczęła się śmiać. – To mnie łaskocze, przestań.

Possał jeszcze chwilę i wypuścił z ust.

– Jestem bardzo zawiedziony. Jedźmy już, bo chcę szybko wrócić.

 

Utwór chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie w całości lub fragmentach bez zgody autora zabronione.

Czytelniku, chętnie zamieścimy dobre opowiadania erotyczne na Najlepszej Erotyce. Jeśli stworzyłeś dzieło, które ma nie mniej niż 2000 słów, zawiera ciekawą historię i napisane jest w dobrym stylu, wyślij je na nasz adres ne.redakcja@gmail.com. Każdy tekst, który przypadnie do gustu Redakcji Najlepszej Erotyki, zostanie opublikowany, a autor dostanie od nas propozycję współpracy.

Przeczytałeś? Oceń tekst!

Tagi:
Napisz komentarz