Bielizna X (Batavia)  3/5 (2)

8 min. czytania

Źródło: Pixabay

Złapał ją za ramiona.

– Nie chcę tak.

Podniósł ją.

– Dlaczego? Co się stało? – Patrzyła zaskoczona

– Głupio się czuję, gdy ty… – przerwał, nie wiedząc jakiego słowa użyć.

– Oj, Patryk, … – Uśmiech powrócił na jej twarz.

– Nie gniewasz się?

– Dlaczego miałabym się gniewać? To raczej ty mi wytłumacz, o co chodzi?

– Nie będziesz się śmiała? Jak oglądałem takie sceny, to zawsze mi się wydawało, że ona jest kimś gorszym. Ja nie chcę, żebyś się tak czuła. Pamiętasz pod prysznicem? Było mi głupio, ale ci nie mówiłem.

Przyglądała mu się z uwagą.

– Ty naprawdę mówisz poważnie.

Przytuliła się do niego. Po chwili spojrzała na zegarek.

– Musze już jechać. Nie będziesz się gniewał?

– Pewnie, że będę… Chyba że obiecasz mi…

– Najpierw wyniki w nauce, a potem roszczenia, zboczeńcu – weszła mu w słowo.

Wróciła jeszcze na chwilę do swojego pokoju. A później dała mu całusa na pożegnanie i już jej nie było.

Po jej wyjeździe w domu zrobiło się jakoś smutno i cicho. Zjadł przygotowany przez nią obiad i poszedł do swojego pokoju. Na biurku leżał książka, a na niej stała złożona na pół kartka. Otworzył i czytał.

„W łóżku jak w życiu – trzeba się uczyć, erotomanie.

Czytaj co wieczór przed snem jeden rozdział i myśl o mnie.

Zaznaczyłam – do przeczytania.

PS Nie męcz go ciągle. B.”

Uśmiechnął się i jeszcze raz przeczytał kartkę. Śmiał się już na głos.

Podniósł książkę. „Odważnie o seksie”. Między kartkami była włożona zakładka. Otworzył i przeczytał zaznaczony tytuł rozdziału: „Miłość oralna”.

Kiedy ona zdążyła to… Ach, to dlatego poszła jeszcze do swojego pokoju, zastanawiał się przez chwilę.

Zabrał się za robienie projektu. Kreślenie rysunków pochłonęło tyle czasu, że nawet nie wiedział, jak późna jest godzina. Coś tam na chybcika zjadł, położył się do łóżka i wtedy przypomniał sobie o książce.

Z wypiekami na twarzy zaczął czytać. Te prawie dwadzieścia stron, napisane językiem chwilami wręcz obscenicznym, pochłonął jednym tchem. Wszystko obdarte z jakiś uczuciowych opisów, skupiające się na celu i metodach. W pierwszej chwili wywołały odruch oburzenia. Po chwili namysłu zaczął czytać od nowa i odrzucając potoczne nazewnictwo, chwilami wręcz wulgarne, zdał sobie sprawę, że autor przez przekorę nie używa słów subtelnych i delikatnych. Tak naprawdę pod płaszczykiem tej bezpośredniości stara się ukazać, jak można zniechęcić się do takich pieszczot, jakie błędy się popełnia. Jak należy postępować, żeby sprawiać radość i przyjemność obojgu. Jeszcze jakiś czas rozmyślał o Basi, nim zasnął.

Do czwartku czas upłynął mu szybko. Prace domowe, spotkania u kolegów, którzy pomagali mu nadrobić zaległy materiał. Mógł odczuwać zadowolenie, otrzymywane oceny zdecydowanie uległy poprawie. W czwartek po południu przypomniało mu się jego ukochane marzenie: Harley. Chciał go tylko zobaczyć, dotknąć, ale przeszukał cały dom i nie znalazł kluczy.

– Widocznie zabrała je ze sobą – pomyślał. – Czyżby mi nadal nie wierzyła?

Późnym wieczorem, gdy czytał kolejny rozdział „lektury obowiązkowej”, zadzwonił telefon.

– Cześć, synku. Co tam u was? W ogóle nie dzwonicie… Coś się stało? – W słuchawce zatroskany głos ojca.

– Nie, tato, wszystko w porządku. Mogę się po raz pierwszy pochwalić, że mam naprawdę dobre oceny. Cały zaległy materiał nadrobiłem. Basia wyjechała, będzie dopiero w sobotę. Jeżeli chcesz z nią rozmawiać, to musisz do niej sam zadzwonić.

– Naprawdę mnie zaskoczyłeś. Bardzo się cieszę i powiem Ani, będzie zadowolona. Przedzwońcie proszę co jakiś czas.

W piątek przeżył zaskoczenie. Na przerwie podeszła do niego Dominika.

– Cześć, Patryk. Co u ciebie? Będziesz w sobotę w saunie?

Patrzył zaskoczony. Dziewczyna, do której śliniła się połowa chłopaków ze starszych klas, sama go zagadnęła. Niespotykane.

– Może poszlibyśmy do jakiejś knajpki pogadać? Znajdziesz dla mnie chwilę?

Otrząsnął się z zaskoczenia. Oferta wygłoszona takim tonem, jakby w ogóle nie dopuszczała możliwości odrzucenia. Coś tam dotarło do niego, że niby rozstała się z tym imbecylem – jak go nazywał w myślach. Gdyby takie pytanie padło miesiąc temu, bez wahania odpowiedziałby „tak”. Teraz mimowolnie przyrównywał ją do Basi. Tu: egoistyczna próba odbicia nieznanej dziewczynie chłopaka, dla pokazania, jaką jest się atrakcyjną. I po co? By zaspokoić własną ambicję? Tam: zrozumienie, uczucie, troska i wzajemny szacunek. Nie tylko uroda, lecz także to coś w środku człowieka, co określa jego wartość. Po raz pierwszy znaczenie tych słów w pełni dotarło do Patryka. Dziś postrzegał Dominikę zupełnie inaczej. Jako pustą i zafascynowaną własną atrakcyjnością dziewczynę. Widział po jej zachowaniu, że jego przedłużające się milczenie irytowało i zaskoczyło dziewczynę.

– Przepraszam, Dominika, ale naprawdę mam bardzo dużo nauki i nie znajdę czasu. Myślę, że na brak zainteresowanych spotkaniem z taka atrakcyjną dziewczyną jak ty nie powinnaś narzekać.

Na jej twarzy pojawił się wyraz zaskoczenia. Tak niespodziewanego odrzucenia propozycji w ogóle się nie spodziewała. Po raz pierwszy, od kiedy zaczęła manipulować chłopakami, spotkała się z odmową. Sens tego, co powiedział, jakby nie mógł dotrzeć w pełni do jej świadomości. Było to dla niej coś niewiarygodnego, wręcz niemożliwego. Po dłuższej chwili zrozumiała, że jej propozycja spotkała się z grzeczną odmową.

– Szkoda. Jakbyś zmienił zdanie, to daj znać. – Odeszła, próbując nadrabiać miną. – Cześć. – rzuciła na odchodne.

Jeszcze chwilę patrzył za nią, taksując spojrzeniem jej zgrabną sylwetkę. Basia mi nie uwierzy, westchnął.

W piątek w końcu zadzwoniła. Nie odbierała telefonów przez cały tydzień. Najpierw się zmartwił, że coś się jej przydarzyło, ale dostał tylko jednego smsy po pierwszym telefonie i już wiedział wszystko. Napisała: „Czekaj i Tęsknij, Cierp i Zadręczaj się, Ucz się i Czytaj książkę – Jak do egzaminu”. Na pisane do niej smsy nie odpowiadała, tak samo jak na telefony.

– Cześć, mój pieszczochu. Co u ciebie? – W słuchawce słychać było tłumiony śmiech.

– Cześć, Basiu. Dlaczego pieszczochu? Co ty znowu wymyśliłaś? – Był zaskoczony – O której jutro będziesz?

Gdzieś tam w tle słyszał męskie głosy. Próbował bardziej wsłuchać się, co mówią, ale były zbyt niewyraźne. Po raz pierwszy uświadomił sobie, że ona jest gdzieś tam, cały czas w towarzystwie mężczyzn. Igła zazdrości lekko ukuła jego ego. I tak naprawdę to nie wie, co tam się dzieje.

– Nie wiem czy wracać, jest mi tu tak dobrze – mówiła rozmarzonym głosem. – Tylu tu atrakcyjnych mężczyzn…

Całe jego nastawienie, wyczekiwanie, radość, że przyjedzie, gdzieś nagle zniknęła. Wyłączył ze złością telefon. Jakiś dziecinny bunt. Logika podpowiadała, że zachowuje się jak smarkacz, że jest to niepoważne. Telefon znowu zasygnalizował połączenie, tym razem sms, przeczytał.

„Będę o ósmej. Bądź w końcu dorosły, proszę.”

Uświadomił sobie, że zachował się jak… Odpisał.

„Przepraszam, jestem zazdrosny”.

„Smarkaczu – to za saunę”.

To była cała odpowiedź.

Próbował zadzwonić, ale bez powodzenia. Nastawił budzik na siódmą i poszedł spać. Było już bardzo późno. Po nauczce z poprzedniej niedzieli odrobił wszystkie zadane lekcje.

Zaspał. Było wpół do ósmej, gdy się obudził. Chciał wstać, gdy poczuł, że ktoś za nim leży. Delikatnie się przekręcił i zobaczył śpiącą Basię. Skulona, spała na kołdrze w ubraniu. Najpierw z radości chciał ją budzić, ale się zreflektował – przecież jechała w nocy i na pewno była zmęczona. Wstał z łóżka, zdjął jej buty, powoli i delikatnie ściągnął cześć ubrania, a potem nakrył kołdrą i wyszedł, zamykając drzwi.

Wykąpany przygotował śniadanie. Było już po dwunastej, gdy w drzwiach stanęło coś z włosami w nieładzie, na bosaka, w pogniecionym niekompletnym ubraniu. Na twarzy lekko rozmazany makijaż, zaspana twarz. Mimo woli zaczął się śmiać. Niewybudzona do końca, ze zdziwioną miną patrzyła na jego reakcję. W ogóle nie zdawała sobie sprawy ze swojego wyglądu. Przeciągnęła się.

– Zrobiłeś śniadanie… Jesteś kochany. – Podeszła i musnęła ustami jego policzek.

Nalał jej kawy.

– A więc tak wygląda kobieta, jak się budzi rano? Teraz wiem, jak wyglądasz naprawdę – zachichotał.

Upiła łyk kawy.

– O co ci chodzi? Z czego się tak śmiejesz? – Nadal nie kojarzyła tego ze swoim wyglądem.

– Nic, nic. Chyba mogę być wesoły?

Nagle oprzytomniała. Wstała od stołu i poszła do siebie.

– O, cholera!

Po chwili usłyszał szum wody spod prysznica. Po kilkunastu minutach wróciła zawinięta w ręcznik.

– Złośliwiec i zazdrośnik.

– Ktoś mnie tego nauczył. Akurat ty powinnaś doskonale znać tę osobę… Zabrałaś klucze od domu rodziców?

– Jednak chciałeś złamać dane słowo? Tak, zabrałam, bo jesteś kłamczuchem. I nie myliłam się.

Wstał i usiadł jej na kolanach, objął za szyję.

– Co robisz, wariacie? – Była zaskoczona jego zachowaniem.

– Skoro jestem kłamca, pieszczoch i smarkacz, to jestem jak małe dziecko. Będziesz musiała mnie nosić i karmić piersią.

Wstał z jej kolan i pocałował namiętnie w usta.

 – Tak bardzo tęskniłem – oznajmił i usiadł za stołem.

– Jesteś wariatem, ale ja też. – Znowu wrócił uśmiech na jej usta.

Przyglądali się sobie w milczeniu, jakby każde bało się odezwać. Patrzył na jej zasłonięte piersi. Po chwili uświadomiła sobie, gdzie on tak spogląda. Prowokacyjnie poruszyła się na krześle, rozluźniając ręcznik. Tkanina zsunęła się i zatrzymała na wysokości sutków. Zaciekawienie i rozczarowanie przewinęło się po jego twarzy. A ona znowu patrzyła z kpiącym uśmiechem.

– Jak książka? Coś przeczytałeś? Podobało się?

Po chwili podniósł wzrok.

– Tak, bardzo ciekawa. To taka twoja zemsta, żebym myślał i wyobrażał sobie to wszystko. Jak zawsze starasz się być okrutna. – Uśmiech przeczył jego słowom. – Musiałem gdzie indziej poszukać praktycznej możliwości sprawdzenia tych porad.

– Co?

– Pomyślałem, że ci na mnie nie zależy, skoro nie odbierasz telefonów. Czy pójdziemy do sauny? Dominika ma tam być – pytała mnie wczoraj.

Wstała gwałtownie, nie patrząc na zsuwający się ręcznik

 – Ty draniu! – Usiadła mu na kolanach. – Zaczynasz od zdrady? – Śmiała się głośno. – Naprawdę chcesz iść do sauny dlatego, że ona tam będzie?

Delikatnie dotknął ręcznika, który zsunął się jej na kolana, musnął ustami pierś i objął ją.

– A będziesz wtedy zazdrosna? Naprawdę tęskniłem. Czytałem i myślę, że zrozumiałem. Chciałbym spróbować, jeżeli ty będziesz chciała. Złapał za skraj ręcznika i próbował odsłonić więcej.

– Nie wiem o czym mówisz? Czego chciałbyś spróbować? Ja nic nie chcę, zboczeńcu. Patryk, to jakaś zagadka?

Zrobiła zdziwioną minę. Co innego mówiły jednak jej oczy i tłumiony śmiech, którym po chwili wybuchnęła, widząc jego zakłopotanie.

– Znowu ze mnie kpisz. Czekaj, ja ci pokażę!

Próbował ją złapać, ale został mu w ręku tylko ręcznik, podczas gdy ona nago uciekała ze śmiechem do swojego pokoju.

Wpadł do pokoju, a ona zdążyła schować się do łóżka. Zerwał z niej kołdrę i rzucił się na nią. Przytulił i całował po twarzy, szyi i ustach.

– Strasznie mi ciebie brakowało, w domu było jak na cmentarzu. Tak bardzo chciałem cię dotykać, słuchać twoich kpin i żartów.

Zaczął ją łaskotać. Dusiła się śmiechem, próbując odsunąć jego ręce.

– To za ten brak czułości i kpiny – spauzował. – Kocham te chwile, gdy się śmiejesz i jesteś taka radosna.

Rozpięła mu koszulę, a potem spodnie.

– Czy to moja…

– Tak – przerwał, wchodząc jej w słowo. – Do każdego rozdziału brałem nowe majteczki z twojej garderoby. Nic nie prałem, tylko odkładałem na miejsce.

– Jesteś świntuchem.

– To ty mnie takim zrobiłaś. A teraz przeróbmy pierwszy rozdział – zaproponował i wpił się ustami w jej kobiecość.

 

Utwór chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie w całości lub fragmentach bez zgody autora zabronione.

Czytelniku, chętnie zamieścimy dobre opowiadania erotyczne na Najlepszej Erotyce. Jeśli stworzyłeś dzieło, które ma nie mniej niż 2000 słów, zawiera ciekawą historię i napisane jest w dobrym stylu, wyślij je na nasz adres ne.redakcja@gmail.com. Każdy tekst, który przypadnie do gustu Redakcji Najlepszej Erotyki, zostanie opublikowany, a autor dostanie od nas propozycję współpracy.

Przeczytałeś? Oceń tekst!

Tagi:
Napisz komentarz