Thriller (reinevan)  4.22/5 (9)

8 min. czytania

photoport, „Anhen”, CC BY-NC-ND 3.0

Kinga ocknęła się.

Nie wiedziała, gdzie jest, otaczała ją absolutna i nieprzenikniona ciemność. Minęła chwila, zanim zorientowała się, że ma zawiązane oczy. Leżała na wznak, na czymś miękkim i sprężystym – łóżko? Materac?

Próbowała zmienić pozycję, dopiero wtedy poczuła więzy. Jakaś bardzo delikatna tkanina oplatała jej nadgarstki i kostki, pozostawiając pewną swobodę ruchu, jednakże uniemożliwiając zmianę pozycji.

Miała zamęt w głowie, potrząsnęła nią odruchowo, próbując pozbyć się uczucia zamroczenia i przypomnieć sobie, co tak właściwie się stało.

Jak co piątek, wyszły z Anką ostatnie z klubu, było gdzieś koło trzeciej nad ranem, gdy pożegnały się na przystanku. Wsiadła do autobusu, dojechała na osiedle, szła do domu. Ostatnią rzeczą, którą pamięta jest odgłos kroków za jej plecami. Resztę stanowią tylko rozmazane plamy. Jakiś błysk – chyba latarki, coś wilgotnego zasłaniającego usta i nos, czyjeś głosy, słowa, których nie była w stanie rozróżnić i ciemność, jak urwany film.

Bała się. Pierwszy raz w swym beztroskim dotychczas życiu naprawdę się bała. Czuła, jak wzdłuż kręgosłupa pełznie powoli obślizgły robak, zimny, wilgotny dreszcz strachu. Próbowała się opanować, jednakże lęk eksplodował czystym przerażeniem, gdy uświadomiła sobie swoją nagość. Odruchowo skuliła się na tyle, na ile pozwalały krępujące ją więzy i załkała niczym dziecko, w pełni uświadamiając sobie swoją bezradność i bezbronność.

Nie wiedziała, co to było – ruch powietrza czy delikatne skrzypnięcie podłogi, dość, że nagle zorientowała się, że nie jest sama. Chciała krzyczeć, lecz przerażenie odebrało jej głos. Teraz już wyraźnie słyszała ciche kroki, poczuła ugięcie materaca, nie była w stanie nawet drgnąć, napięta jak struna mogła jedynie czekać na dalszy rozwój wypadków, podczas gdy przez głowę, z prędkością światła, przebiegały tysiące przerażających wizji.

Usłyszała dźwięk zapalanej zapalniczki, jednakże szczelna zasłona na oczach nie pozwoliła jej dostrzec najmniejszego błysku. Była pewna, że za chwilę poczuje żar płomienia na nagiej skórze. Strach stał się doznaniem fizycznym, czuła jego zapach, jego smak. Doskonale wiedziała, że wyczuwa go również jej oprawca. Oszalała z przerażenia zaczęła się szarpać i wić, jednak wprawnie założone więzy nie puszczały. Uświadomiła sobie w końcu daremność wszelkich wysiłków i wyczerpana opadła z powrotem na łóżko. Ku własnemu zaskoczeniu, zamiast piekącego bólu na ciele, poczuła świeży, korzenny zapach, a na jej ciało spłynęły krople czegoś ciepłego i oleistego. Znów zastygła w bezruchu, czując delikatne uderzenia ciepła na brzuchu, udach i piersiach. Było ich coraz więcej, również zapach stawał się coraz intensywniejszy. Drażnił, pobudzał zmysły, wbrew wszystkiemu rozpalał. Czuła, jak ciepły płyn spływa po szyi, piersiach, zbiera się w zagłębieniu pępka, spływa pomiędzy kurczowo zaciśnięte uda, powodując uczucie błogiego ciepła i prowokując do ich rozchylenia. Coraz intensywniejszy zapach oszałamiał, mącił w głowie, powodował irracjonalne uczucie błogości.

Deszcz kropel ustał. Przez chwilę nic się nie działo. Czuła na skórze rozgrzewające działanie płynu. Materac pod nią zafalował lekko, usłyszała jakiś głos, cichy szept, tak cichy, że nie była w stanie rozróżnić, ani słów, ani nawet określić skąd dokładnie dobiega. Poczuła dotyk, muśnięcie palcami w okolicach pępka. Odruchowo napięła mięśnie, zalała ją kolejna fala strachu. Tymczasem czyjeś dłonie rozpoczęły wędrówkę po jej ciele, delikatnie, lecz stanowczo, z wielką wprawą wcierając olejek, potęgując jego rozgrzewająco-podniecające działanie. Masowały brzuch, uda, ramiona, błądziły po piersiach, udach, łydkach, zatrzymując się na każdym napiętym mięśniu i dzięki wprawnym ruchom powodując jego mimowolne rozluźnienie. Kinga, ku swojemu zaskoczeniu, odbierała ten masaż jako coraz większą przyjemność, czuła narastające podniecenie, delikatnie, smukłe palce przejęły pełną kontrolę nad jej ciałem, na przemian rozmasowując napięte mięśnie i drażniąc najwrażliwsze punkty – sterczące niewielkie piersi, talię i okolice starannie uformowanego trójkącika włosów u zbiegu ud. Sprawiały, że przez jej ciało raz po raz przebiegał dreszcz, bynajmniej nie spowodowany strachem, który, choć wciąż obecny, przestał być jednak uczuciem dominującym, dzięki działaniu olejku, a przede wszystkim tego niesamowitego dotyku. Przeczuwała, że dłonie należą do kobiety. Nie przypuszczała, aby jakikolwiek mężczyzna mógł mieć tak delikatne dłonie i jednocześnie tak doskonale znać anatomię kobiecego ciała i jego potrzeby.

Jęknęła cicho, gdy dłonie wsunęły się pomiędzy nieświadomie rozchylone uda. Czuła narastający w podbrzuszu rozkoszny żar, gdy nieznane dłonie rozpoczęły badanie wewnętrznej strony ud, masując, gładząc, raz po raz zbliżając się do muszelki, jednak jedynie lekko ją muskając. Była już prawie pewna, te smukłe dłonie musiały należeć do kobiety, żaden mężczyzna, mając przed sobą bezbronną, nagą kobietę, nie wykazałby się taką cierpliwością i nie powstrzymał przed zawładnięciem od razu jej skarbem.

Nawet nie zdając sobie z tego sprawy, rozłożyła nogi najszerzej, jak tylko pozwalały krępujące ją więzy. Narastające z każdą chwilą oszołomienie i podniecenie sprawiło, że prawie całkowicie zapomniała o strachu. Czuła coraz silniejsze pulsowanie muszelki, wokół której błądziły, po coraz mniejszych okręgach, te niesłychanie sprawne dłonie. Chciała już prosić, wręcz błagać o to, by wreszcie zajęły się jej nabrzmiałym i rozpalonym klejnotem, gdy nagle, idealnie wyczuwając chwilę, wilgotny palec zagłębił się pomiędzy jej rozchylonymi płatkami. Wędrował w górę i w dół, od magicznego guziczka rozkoszy, po samą krawędź wejścia, masując i pieszcząc każdy skrawek. Oddychała coraz szybciej, zaciskała kurczowo dłonie na krępujących je taśmach, jęczała cicho, podczas gdy niestrudzona dłoń penetrowała jej wnętrze, raz po raz zmieniając sposób i intensywność pieszczot, zawsze idealnie odgadując jej pragnienia i potrzeby. Czuła już zbliżający się szczyt, wiedziała, że będzie ogromny, rozpalony skarb pulsował w oszałamiającym tempie, w każdym skurczu wysyłając potężny dreszcz do wszystkich komórek ciała. Wiła się i krzyczała z rozkoszy, szarpiąc więzy, podczas gdy magiczny palec odnalazł, jakby przypadkiem, drogę do ciasnego, rozpalonego do białości wnętrza, wsunął się nieznośnie powoli i zastygł bez ruchu, utrzymując ją na granicy orgazmu, lecz jednocześnie nie pozwalając osiągnąć spełnienia.

W tym samym momencie poczuła inną dłoń, większą i bardziej szorstką, na swoich piersiach. Ta dłoń nie była tak subtelna i delikatna, jej pieszczoty były bardziej zdecydowane, wręcz niecierpliwie. Masowała jej piersi, drażniła sutki, szczypiąc je i lekko pociągając. Kinga nienawidziła, gdy ktoś traktował jej piersi w ten sposób, lecz tym razem, ku jej własnemu zaskoczeniu, każde uszczypnięcie, każde złapanie brodawki, powodowało kolejną falę rozkoszy.

Coś miękkiego i aksamitnego w dotyku otarło się o jej policzek i przesunęło w kierunku rozchylonych ust. Może gdyby nie była tak rozpalona, znów ogarnąłby ją strach, jednakże w tej chwili nad wszystkimi odczuciami dominowało nieznane jej dotychczas w takiej sile podniecenie i pragnienie spełnienia. Odwróciła głowę w kierunku, z którego pojawił się dotyk, niemal natychmiast w jej usta wsunął się sprężysty i lekko słonawy przedmiot, w którym rozpoznała męski członek. Objęła go mocno wargami, nie do końca zdając sobie sprawę, co robi, zaczęła drażnić go językiem. Nie był specjalnie gruby, przynajmniej na tyle, na ile mogła się zorientować, jednak jego smak dodatkowo ją rozpalał. Nie próbował wniknąć głębiej, lecz pozwalał jej na pieszczenie go tak, jak chciała.

Pozostający do tej pory w bezruchu palec w jej wnętrzu, zaczął delikatnie się poruszać, powodując nowe fale rozkoszy, jednocześnie ktoś uniósł do góry jej pośladki i wsunął pod nie jakiś miękki przedmiot. W pierwszej chwili nie wiedziała po co, lecz już za moment poczuła inne palce błądzące wokół drugiego wejścia. Ponownie znalazła się na granicy eksplozji, mocniej zacisnęła usta na członku i zaczęła go intensywniej ssać, w odpowiedzi poczuła jego pierwsze ruchy. Dopiero teraz zorientowała się, że choć może nie był zbyt gruby, z pewnością dłuższy niż wszystkie, z którymi miała dotychczas do czynienia, penetrował jej usta głęboko i zdecydowanie, lecz nigdy nie posuwając się za daleko. Ssała go zapamiętale, jednocześnie czując, jak już dwa palce w jej muszelce poruszają się w szaleńczym tańcu, przyprawiając niemal o utratę zmysłów, podczas gdy trzeci coraz głębiej penetrował jej dziewiczą, drugą dziurkę.

Kinga wciąż jeszcze zdawała sobie sprawę z irracjonalności swojego zachowania i odczuć. Oto porwana i zniewolona przez nieznanych sprawców, nie dość, że poddawała się bez sprzeciwu ich poczynaniom, jeszcze teraz, pieszcząc tego mężczyznę z własnej woli, zaczęła w nich uczestniczyć. Strach przed bólem i poniżeniem zniknął zupełnie, liczyła się tylko narastająca przyjemność, jakiej jeszcze w życiu nie zaznała.

Wciąż zapamiętale ssała poruszającego się w jej ustach członka, czując wzbierającą w jej podbrzuszu falę potężnego orgazmu, gdy nagle pieszczące jej muszelkę palce zniknęły. Zamarła na chwilę, bojąc się, że znów pozostanie bez spełnienia na samej granicy cudownego szczytu. Czuła jedynie falowanie materaca, jakby ktoś zmieniał na nim pozycję.

Tymczasem członek zaczął pulsować, usłyszała stłumiony jęk i jej usta zalała gorzkawo-słona, gorąca, drażniącą wszystkie zmysły sperma. Gdy tylko przełknęła pierwszą porcję zalewającego ją nasienia, poczuła brutalne, bolesne wtargnięcie wilgotnych palców w ciasne tylne wejście i jednocześnie gorący, delikatny i niesamowicie ruchliwy języczek świdrujący najczulsze punkty muszelki.

To niespodziewane połączenie smaku, bólu i rozkoszy w jednej chwili wyrzuciło ją na sam szczyt gigantycznego orgazmu. Wyprężyła się, czując zalewającą ją falę, miała wrażenie, że każda komórka ciała eksploduje rozkoszą, wiła się i krzyczała, podczas gdy pod powiekami bezustannie wybuchały barwne fajerwerki, nadchodzące z każdym kolejnym tsunami potężnego szczytowania. Czuła jakby jej ciało składało się tylko z ostro penetrowanej drugiej dziurki, pulsującej, pieszczonej niesamowicie ruchliwym językiem muszelki i zaciśniętych na wciąż tryskającym członku ust. Zatraciła się absolutnie w tej niewiarygodnej chwili, gdy kolejne fale zamiast słabnąć, przybierały jeszcze na sile, rzucając jej ciałem po całym łóżku. Nie zdawała sobie nawet sprawy, że tajemnicza kobieta zaprzestała swoich pieszczot, a z uwolnionych od członka ust wyrywa się głośny spazmatyczny krzyk, czuła natomiast, jak w jej podbrzuszu wzbiera kolejna fala, tym razem inna, dotąd jej nieznana, Fala, która nie rozlewała się błogą rozkoszą po całym ciele, lecz skupiała w kierunku rozpalonej, pulsującej muszelki. Kinga nigdy wcześniej nie czuła czegoś podobnego, nigdy wcześniej jej klejnot nie pulsował tak wyraźnie i w tak oszalałym tempie. Gdy porwało ją ostatnie, największe tsunami orgazmu, zatraciła kompletnie poczucie czasu, miejsca i siebie samej, była jedną wielką, eksplodującą kulą ognia, gigantycznym fajerwerkiem ekstazy tak wielkiej, że niemal bolesnej. Jej wyprężone, napięte ciało zamarło w bezruchu, wykroczyła poza granice świadomości, stała się eksplodującą supernową, spalającą się w gwałtownym ogniu niewiarygodnych doznań. Czuła jak ostatnia, kulminacyjna fala szczytowania wylewa się z niej wraz z kolejnymi skurczami szeroko otwartej muszelki.

Dopiero po długiej chwili doznania zaczęły słabnąć, wyprężone dotychczas ciało Kingi opadło bezwładnie na łóżko. Z trudem łapała oddech, czując jeszcze coraz delikatniejsze dreszcze rozkoszy. Uświadomiła sobie, że po jej kroczu i udach spływają strużki czegoś ciepłego. Świadomość tego, czym są, dotarła do niej dopiero po chwili. W około panowała niczym niezmącona cisza. Leżała tak, nieruchoma, w końcu, wyczerpana, zasnęła…

Obudził ją rażący oczy promień światła. Zerwała się gwałtownie, zrzucając z siebie kołdrę. Zdezorientowana usiadła na łóżku, czując pod nagimi pośladkami wilgotne prześcieradło. Była we własnej sypialni, we własnym mieszkaniu. Przez niedokładnie zaciągnięte zasłony do pokoju wdzierało się poranne słońce. Odetchnęła z ulgą, rozluźniła się. Sięgnęła ręką w kierunku przewróconego budzika. Nagle zamarła. W powietrzu wyczuła resztki korzennego, oleistego zapachu.

Utwór chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie w całości lub fragmentach bez zgody autora zabronione.

Czytelniku, chętnie zamieścimy dobre opowiadania erotyczne na Najlepszej Erotyce. Jeśli stworzyłeś dzieło, które ma nie mniej niż 2000 słów, zawiera ciekawą historię i napisane jest w dobrym stylu, wyślij je na nasz adres ne.redakcja@gmail.com. Każdy tekst, który przypadnie do gustu Redakcji Najlepszej Erotyki, zostanie opublikowany, a autor dostanie od nas propozycję współpracy.

Przeczytałeś? Oceń tekst!

Tagi:
Komentarze

Oto umiejętnie napisana, kobieca erotyka. Aż dziw, że jej autorem jest mężczyzna – sądząc po pseudonimie literackim oraz postaci, do jakiej nawiązuje.

Skupienie na emocjach, zmysłach innych niż wzrok, wszechogarniającej głębi kobiecego orgazmu. Autorze, jeśli naprawdę jesteś facetem – brawo, winszuję, celnie uchwyciłeś nasze doświadczenie.

Jeśli natomiast jesteś autorką, po prostu dziękuję Ci za kilka miłych chwil.

Ciekawa próba opisania seksualnego zbliżenia bez odwoływania się do wrażeń wzrokowych. Fabularnie nie ma tu prawie nic, ale i tak dobrze się czyta. Chętnie poznałbym więcej prac Reinevana. Czy możliwe, że się tu pojawią?

Napisz komentarz