Bielizna IX (Batavia)  3.5/5 (4)

7 min. czytania

Źródło: Pixabay

– Kochaj się ze mną – szeptał jej do ucha.

– Zboczeńcu, jak możesz? A gdzie szacunek dla starszych?! – Ze śmiechem odpychała jego ręce.

W końcu przestał. Przez materiał bluzki dotykał jej piersi. Składał pocałunki na włosach, karku. Wziął w usta jej uszko, ssał i lizał małżowinę. Całym ciałem przylgnął do niej. Poruszyła pośladkami, ocierając się o nabrzmiałą męskość, próbującą rozerwać materiał spodni.

– Erotomanie, przestań mnie łaskotać. – Jej słowom przeczyła reakcja ciała.

Czuł przez materiał, jak sutki nabrzmiały, a do tego ten ruch bioder. Przerwał i z zawiedzioną miną musnął ustami jeszcze jej szyję. Odwróciła się, a na policzkach miała rumieńce. Pocałowała go w usta.

– Chodź, zrobimy kolację.

Nie takiej odpowiedzi się spodziewał. A ona jakby dopiero teraz otrząsnęła się z narastającego podniecenia. Znów powrócił ten kpiący uśmieszek. W oczach zabłysły iskierki dobrego humoru. Przez ułamek sekundy miał wrażenie, że jakaś nowa myśl błysnęła jej w głowie. Ten błysk pojawiał się zawsze, gdy szykowała mu jakąś niespodziankę.

– Chodź, nie gniewaj się. On nie umrze przez kilka dni postu.

Położyła mu rękę na wypukłości spodni i zaśmiała się głośno.

– Jak to? – Zdumienie pojawiło się na jego twarzy. – Dlaczego? To przez żart w saunie?

– Nie, aż taka okrutna nie jestem. Powiedz mi, czy wszystko masz przygotowane na jutro do szkoły? Coś mi jednak obiecałeś. – Pomimo uśmiechu przyglądała mu się z uwagą.

Miała rację. Musi dokończyć zadania z matmy i to „chrzanione” wypracowanie. Spojrzał na nią, a w głębi walczył sam ze sobą. Czuł się jak dzieciak w cukierni – sięgał po wymarzone ciastko, a ktoś akurat teraz zabierał mu je sprzed nosa. Cały wewnętrzny dylemat przewinął się na jego twarzy, jak obrazki w kalejdoskopie. Jakże widoczne zaskoczenie, chwila zamyślenia i rezygnacja.

– Zapomniałem, masz rację.

Czuł się zdruzgotany. Powrót do realnego świata był jak skok do lodowatej wody. Uświadomił sobie po raz kolejny, jak trudno jest dotrzymać danego słowa. Czasami trzeba zrezygnować z tego, co jest w zasięgu ręki.

– Zrobię sama kolację, a ty idź i przygotuj to, co masz zadane na jutro. – Musnęła ustami jego policzek.

Jak skazaniec powlókł się do swojego pokoju. Otworzył zeszyty i pogrążył się w rozwiązywaniu zadań. Stopniowo zadania pochłaniały go coraz bardziej. Nawet nie słyszał, jak go wołała. Dopiero gdy przyszła i położyła mu ręce na ramionach, zaskoczony oderwał się od wypracowania.

– Dużo ci zostało?

– Nie, może z piętnaście minut. Dokończę i przyjdę.

Kwadrans zmienił się prawie w godzinę. Zadowolony spakował wszystko. Znieruchomiał i zdał sobie sprawę, że nie pamięta już, kiedy szedł do szkoły, mając wszystko odrobione na czas. Uśmiechnął się sam do siebie.

Zszedł do kuchni. Basia z uwagą studiowała jakieś papiery. Na jego widok złożyła je. W milczeniu zjedli kolację. On zerkał na nią, mając nadzieję na coś więcej. A ona z tajemniczym uśmiechem, zamyślona, prawie nie zwracała na niego uwagi.

– Idź spać. Jest bardzo późno, a jutro rano do szkoły.

Zdawało mu się przez chwilę, że słyszy własną matkę. Tym tonem i podobnymi słowami przypominała mu o szkolnych obowiązkach.

– Dobranoc, mój erotomanie – dodała i pocałowała go czule.

Zawiedziony powlókł się do siebie. Leżał w łóżku i rozmyślał o minionym dniu. Słyszał, jak brała kąpiel. Przez chwilę miał zamiar wstać i pójść do niej. Przewrócił się na bok i zatopił w rozmyślaniach. Nawet nie usłyszał, gdy drzwi się uchyliły. Dopiero uginające się łóżko uświadomiło mu, co się dzieje. Przylgnęła do jego pleców. Próbował się odwrócić.

– Leż, bo sobie pójdę – szepnęła mu do ucha.

Zamarł w bezruchu

– Dlaczego?

– Leż i nie pytaj. Masz mnie słuchać, obiecałeś. Zamknij oczy i nie otwieraj ich, proszę.

Ten szept i muśnięcie języczkiem. Czuł, jak to wszystko przekłada się na jego reakcje w innym miejscu. Objęła go ręką i przytuliła się, poczuł nagie ciało. Biodra przywarły do pośladków. Wolałby być na jej miejscu. Palce błądzące po karku. Pocałunki na szyi i to delikatne muśnięcie męskości palcami, sprawdzenie, czy jest zadowolony. Piersi przyparte do pleców, delikatnie przesuwające się wraz z jej oddechem. Sięgnął ręką za siebie, dotknął bioder i pośladków. Uchwyciła ją i odsunęła.

Wsunęła stopę pomiędzy jego łydki i po chwili jej kolano rozszerzyło mu uda. Przesuwała dłoń po jego torsie, drażniąc paznokciami skórę. Uchwyciła sutek i drażniła, ściskając go w palcach. Dłoń zaczęła się zsuwać coraz niżej. Dotykała jego brzucha, biodra, uda. Raz przesuwała się delikatnie, wręcz pieszczotliwie, a po chwili paznokcie rysowały swój ślad na jego ciele. Była w tym wszystkim jakaś tłumiona drapieżność. Głaskała mu pośladki, a palce wpełzały coraz dalej. Uchwyciła jego jądra i masowała je delikatnie. Jego oddech już dawno przyspieszył. Zacisnęła dłoń delikatnie, z wyczuciem, a on zamarł. Puściła i znowu subtelnie masowała, a jej palec powoli przesuwał się u spodu wyprężonego członka.

Wciągnął powietrze jak nurek wypływający z ostatnim tchnieniem w płucach.

– Basiu, proszę…

Uchwyciła go pełną dłonią i powolnym ruchem odsłoniła nabrzmiałą główkę. Puściła i zostawiła go. On czekał. Zaskoczony poczuł, jak się odsuwa i przewraca go na plecy, a później przesuwa się nad nim i siada mu na twarzy.

– Liż mnie, młody mężczyzno. Daj mi rozkosz.

Próbował uchwycić jej biodra rękami, lecz odsunęła je.

– Masz usta i język, erotomanie.

Dotknął ustami jej kobiecości. Wyobraźnia podsunęła mu obrazy z chwil, gdy pierwszy raz tak niespodziewanie dał jej spełnienie. Poczuł smak i zapach swojej kochanki, zagłębił się w jej wnętrze. Delikatnie dotykał językiem, szukając tego miejsca, którego pieszczota daje tyle zadowolenia każdej kobiecie. Jego język odnalazł ją ukrytą w głębi i podjął z nią walkę, jakby jej rosnąca twardość mogła dać się złamać. W swej obronie zalewała go potokami wilgoci, jakby chciała zatopić jego język.

Naraz Basia oderwała swe biodra od niego. Pocałował chłopaka. Jej oczy błyszczały pożądaniem.

– Chodź już – uklękła, wypinając pośladki.

Znalazł się za nią i wsunął do wnętrza. Uchwycił jej biodra i powoli, z jakąś ostrożnością, by nie zadać jej bólu, zagłębiał się w jej ciało. Wyciągnęła dłoń i oparła mu na brzuchu. Przerwał z obawą, że robi jej krzywdę. Lecz ona sama zaczęła nasuwać się na niego. Najpierw powoli, jakby badając, jak daleko może się posunąć, by po chwili poruszać się w rosnącym tempie. Jej pośladki co rusz uderzały o jego biodra. Chłonął ten widok i te doznania z jej ciała.

Naraz przerwała, oparła głowę na poduszce, a ręce wyciągnęła przed siebie.

– Dokończ, proszę… – Jej głos był tak chrapliwy, ekscytujący, pełen pożądania.

Wszedł w nią do końca. Widok pośladków, plecy unoszące się w nieskoordynowanym rytmie. Poruszał się coraz prędzej i te uderzenia w jej biodra, coraz mocniejsze. Pochylił się i ujął w dłonie jej piersi. Przywarł do jej pleców. Ich wspólny jęk i te sekundy, gdy dwoje stanowi jedność. Szybkie oddechy, rozgrzane ciała, pieszczoty przerywane pocałunkami. Po wszystkim objęli się, wpatrzeni w siebie. Powoli się uspokajali. Uśmiechy na twarzach, jej dłoń przegarniająca jego włosy.

– Dziękuję ci, Basiu.

– Jesteś … – zamilkła, gdy usta zamknął jej pocałunkiem.

Zmęczeni i przytuleni usnęli, wzajemnie się obejmując.

* * *

Obudził się i z obawą spojrzał na zegarek.

– Zdążę – pomyślał.

Spojrzał na nią i jakiś szczególny wyraz tkliwości zagościł na jego twarzy. Leżała lekko skulona. Na poduszce rozsypane w nieładzie włosy, dłonie złączone i położone pod policzek, lekko rozchylone usta, na twarzy cień uśmiechu, jakby o czymś śniła. Odsłonięte piersi unosiły się w miarowym spokojnym rytmie. Są w życiu takie chwile, gdy patrzymy na drugą osobę i dostrzegamy w niej piękno, zaufanie i wiarę w nas. Coś wtedy łapie nas za gardło i nie możemy znaleźć słów, by wyrazić to uczucie. W tych chwilach rozumiemy, co znaczą słowa miłość i kochanie. On też zrozumiał w tej sekundzie, że nigdy nie będzie potrafił wyrazić słowami tego, co do niej czuje. Że wszystkie te słowa nie są w stanie oddać, kim dla niego się stała, jego emocji i troski o nią. Nieśmiało złożył delikatny pocałunek na jej włosach.

* * *

Obudziła się, a jego już nie było. Zerknęła na zegarek. Przez chwilę wróciła wspomnieniem do dzisiejszej nocy i uśmiechnęła się z zadowoleniem.

* * *

Kilka godzin później wzięła kluczyki i pojechała pod dom rodziców Patryka. On już tam stał – w czarnej skórzanej kurtce i jeansach. Uśmiechnął się na jej widok. Piękny motor błyszczał błękitnym lakierem w jesiennym słońcu.

– Dzień dobry. Długo czekasz?

– Nie, przed chwila przyjechałem.

Uścisnęli sobie dłonie i zeszli do garażu. Otworzyła drzwi i zapaliła światło. Pośrodku stał motor. Nawet w tym świetle czerwony, wręcz krwisty kolor w otoczce błyszczącego chromu przyciągał wzrok.

– On go składa – nie wiem, jak długo i co jeszcze trzeba tu zrobić.

Podszedł, zaczął oglądać i sprawdzać.

– Posłuchaj, ten silnik ma pęknięty korbowód. Naprawić to mogę tylko u siebie w warsztacie. Reszta wygląda w porządku. To rzadki egzemplarz. Nie wiem, ile ich wyprodukowano i skąd on go ma, ale sprawny jest warty majątek. Spiszę numery, to ustalę wszystko. Zabierzmy silnik do mnie, to za kilka dni ci powiem, ile to będzie kosztować.

– Słuchaj, on się nie może o tym dowiedzieć. To ma być niespodzianka.

– Rozumiem.

* * *

Wróciła do domu. Zaczęła się pakować, gdy usłyszała wołanie Patryka.

– Myślałem, że cię już nie ma. Pakujesz się?

– Wrócę w sobotę. Będziesz tęsknił, zboczeńcu?

– A czy ja kiedyś nie tęskniłem? Będzie mi cię brakować.

Porwał ją w ramiona i kręcił się z nią wkoło.

– Przestań, puść mnie. Wariacie. – Śmiała się głośno.

– Jak ja wytrzymam bez ciebie? – Postawił ją i uchwycił za pośladki, a usta zatopił w jej wargach.

Przez chwile biernie poddała się jego pieszczotom. Z każdą chwilą ich pocałunki były coraz bardziej namiętne. Rozpiął jej spodnie i jego dłoń pod materiałem majteczek odnalazła to wilgotne miejsce. Delikatne pieszczoty, pierwsze krople wilgoci na palcach. Odsunęła usta.

– Proszę, przestań… – Wzbraniała bez przekonania

Sama po chwili rozpięła mu jeansy i delikatnie, jakby jeszcze niezdecydowana, walcząca z narastającym pożądaniem, przesuwała palcami po jego męskości.

Tym razem to on przejął inicjatywę. Wsunął dłoń pod bluzkę i dotykał piersi.

– Chcesz tego? Naprawdę? – Szepnął jej do ucha.

– Och, Patryk, co ty ze mną robisz?! – Westchnęła i osunęła się na kolana.

 

Utwór chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie w całości lub fragmentach bez zgody autora zabronione.

Czytelniku, chętnie zamieścimy dobre opowiadania erotyczne na Najlepszej Erotyce. Jeśli stworzyłeś dzieło, które ma nie mniej niż 2000 słów, zawiera ciekawą historię i napisane jest w dobrym stylu, wyślij je na nasz adres ne.redakcja@gmail.com. Każdy tekst, który przypadnie do gustu Redakcji Najlepszej Erotyki, zostanie opublikowany, a autor dostanie od nas propozycję współpracy.

Przeczytałeś? Oceń tekst!

Tagi:
Napisz komentarz