Zaproszenie na brydża (tomci000)  3.97/5 (12)

21 min. czytania

Źródło: Pixabay

Poniższe opowiadanie zostało pierwotnie opublikowane na portalu Dobra Erotyka 12 października 2006 roku.

Janusz zbiegał po schodach. Było późno i musiał się śpieszyć. Alina coraz trudniej akceptowała jego piątkowe wyjścia na brydża. W końcu jednak udawało mu się wywalczyć trochę niezależności raz na kilka tygodni. Miał 34 lata. Był otwartym i miłym laryngologiem, cenionym w środowisku lekarskim, lubianym przez pacjentów. Niewysoki, nieznacznie przebił się przez 170 centymetrów. Choć aktywny i sprawny, miał lekko zaokrąglony brzuszek – skutek uboczny jedynej chyba słabości – nadmiernego zamiłowania do małego piwa po pracy. Przed blokiem wsiadł do auta i ruszył w stronę centrum.

Marek, 30-latek, szef dużego zespołu w firmie ochrony mienia. Wysportowany, postawny facet, regularne treningi były częścią jego pracy. Miał ponad 190 cm wzrostu, szeroki w ramionach, umięśniony. Może dlatego, że potrafił wzbudzać respekt i podporządkowywać sobie kolegów, szybko awansował i zdobył pewną pozycję w firmie. Jechał trochę za szybko, ale to pozwalało mu rozładowywać napięcie. Mieszkał w Płocku i musiał pokonać największą odległość. Bardzo polubił tę dziwną, wymyśloną przez nich odmianę brydża. Miał nadzieję, że i tego wieczoru uda im się powiększyć czteroosobowy skład.

Michał, 37 lat, pilot w tanich liniach lotniczych; atrakcyjna żona – stewardesa, raczej stereotypowo, ale trudno związać się z kimś spoza magicznego, zawodowego kręgu, gdy w młodym wieku walczy się o jak najwięcej lotów i liczbę godzin w powietrzu. Przystojny, szpakowaty, jego miły głos wzbudzał zaufanie. Słyszał często, że jest wysoki, ale wiedział, że to właśnie przez niewystarczający wzrost musiał wcześnie zrezygnować z profesjonalnej kariery siatkarskiej. Udało mu się wyrwać wcześniej i krążył teraz po mieście. Nie chciał jeszcze parkować przed hotelem, żeby nie wzbudzać zainteresowania. Jego wyobraźnia pracowała już od jakiegoś czasu, zwiększając podniecenie oraz wypukłości w spodniach.

Adam zaparkował prawie godzinę temu na Wspólnej i teraz drinkiem zabijał czas w małym pubie. Po pracy nie miał po co wracać do pustego domu. Ostatni romans zakończył się awanturą kilka miesięcy temu. Zaczynał powoli wątpić, że nauczy się akceptować niedoskonałości partnerek, gdy mija pierwszy okres zauroczenia i zwierzęcego pożądania. Czy zdoła pójść na niezbędne kompromisy, by utrzymać związek? Miał 26 lat, był analitykiem finansowym w dużej firmie farmaceutycznej. Blondyn o wesołych niebieskich oczach. Znacząco różnił się od pozostałych. Nie tylko wiekiem i brakiem rodziny. Był zawsze o krok przed nimi – w kartach, w podrywaniu kobiet, organizowaniu wspólnego czasu. Nawet Marek – nie znoszący sprzeciwu w pracy i w domu – ulegał jego wpływom.

Na miejsce zbiórki dotarli prawie równocześnie, wszystko działało jak w zegarku.

* * *

– Ruda, pospiesz się! Tramwaj nam ucieknie!

Beata skończyła poprawki makijażu i chciała jak najszybciej wracać do domu. Kończył się pierwszy tydzień na prywatnej uczelni i już miała dosyć. Narzucone przez wykładowców tempo nie wróżyło nic dobrego. Drugi rok miał być łatwiejszy… Szum spłuczki i Ruda pojawiła się przed lustrami. Ubrana jak na randkę z Jackiem. Czy w szkole też chce kogoś „upolować”?

Hanka pobiegła za Beatą przez hol. Nie chciała być przyczyną opóźnienia. Gdy wyszła przed budynek, uderzyło ją zimno październikowego wieczoru. Skuliła się zaskoczona. Gdy wychodziła z domu w południe, na dworze było piękne babie lato. Była świadoma swojej urody i umiejętnie ją podkreślała skąpymi strojami. Miała prawie 170 cm wzrostu; wspaniałe proporcje smukłego ciała: długie nogi, wąska talia i piękna pupcia, ładnie zaokrąglone piersi średniej wielkości. Założyła dzisiaj brązową minispódniczkę (może ciut za krótką, teraz zaczęła tego żałować), zieloną bluzkę zapinaną na piersiach i sandały na wysokim obcasie. Dobrze, że w ostatniej chwili zmieniła stringi na gładkie białe figi.

Popatrzyła na przyjaciółkę, z którą nie było dużo lepiej. Drobna, zgrabna blondynka miała na sobie tylko jasne jeansy i biały t-shirt. Chociaż sportowe buty z pewnością dawały o wiele lepszą ochronę przed zimnem. Dobiegły na pusty przystanek i odkryły smutną prawdę – tramwaj uciekł. Beata najwyraźniej była wściekła. Nie patrzyła jej w oczy, tylko skulona drobiła kroczki na małej przestrzeni. Hanka zaczęła nerwowo szukać jakiegoś wyjścia z sytuacji. Patrzyła na puste w oddali tory i rzadko przejeżdżające samochody. Było jej zimno, była spragniona i głodna! Jedynie myśl o jutrzejszym spotkaniu z Jackiem rozprowadziła nikłą falę ciepła od podbrzusza.

– Chodź, pójdziemy do ronda! Tam szybko coś przyjedzie; to najwyżej kilometr. – zaproponowała.

– Zwariowałaś?! Już wolałabym jechać autostopem!

Lekko objęła Beatę ramieniem i zaczęła masować gęsią skórkę. Czuła się winna.

* * *

Krążyli po mieście już ponad godzinę. Przejeżdżali koło szkół wieczorowych, uczelni, nie omijali liceów. Niestety, wielki Land Cruiser przyciągał tylko głodne spojrzenia niektórych chłopaków. Było za wcześnie, aby szukać szczęścia w okolicach klubów czy dyskotek. Mogliby pojechać do jakiegoś miasteczka, ale to była ostateczność.

– Niedawno otworzyli chyba nową prywatną szkołę na Jagiellońskiej – powiedział Janusz. – Zrób małe kółeczko.

– Okej, sprawdzimy! – Michał wyprzedził jakiegoś marudera i skierował auto na most.

Gdy jechali wzdłuż linii tramwajowej, było już prawie ciemno. Właściwie stracili nadzieję.

– Chyba minęliśmy, zaraz będzie rondo… – W głosie Janusza było zakłopotanie.

Nagle, w nikłym świetle przystanku, dostrzegli dwie skulone dziewczyny. Michał zwolnił i wszyscy mogli podziwiać młode, zgrabne ciała i sterczące z zimna sutki. Decyzja była natychmiastowa. Terenówka skoczyła do przodu, uruchamiając prawie 300 KM pod maską, aby po około 200 metrach zatrzymać się w mroku. Trzasnęły drzwi i w aucie pozostał tylko kierowca.

Michał zostawił już za sobą rondo i ostro zbliżał się do nawrotki.

Gdy ponownie podjeżdżał do przystanku, dziewczyny wpatrywały się w opustoszałe tory.

– Dobry wieczór! Czy można Wam jakoś pomóc? Jadę po córkę do centrum, a widzę, że nie jest to odpowiednie miejsce dla młodych dziewcząt.

Hanka zobaczyła, jak zatrzymuje się duże, ciemne auto i usłyszała miły męski głos. Kierowca był sam i budził zaufanie. Widziała łagodne rysy i szpakowate włosy. Była przemarznięta i zła. Jej myśli wypełniło ciepłe wnętrze wygodnego auta. Pociągnęła Beatę za rękę i otworzyła tylne drzwi.

– Dziękujemy bardzo! Proszę nas tylko podrzucić do ronda. Tutaj jeździ tylko jeden tramwaj i chyba nam uciekł.

Spojrzała na Beatę, ale nie zauważyła sprzeciwu. Zatrzasnęła drzwi od środka.

Samochód ruszył z piskiem opon i wtulił ją w miękką skórę obszernej kanapy. Odczuła wielką ulgę. Spojrzała na przyjaciółkę, szukając potwierdzenia. Nagle jednak samochód zahamował i do wnętrza wdarło się trzech mężczyzn. Olbrzymi facet zepchnął je na środek kanapy. Drugimi drzwiami wcisnął się obok przerażonej Beaty jakiś blondyn. Zdołała krzyknąć i prawie nie rozpoznała piskliwego głosu.

– Co się tutaj dzieje!! Proszę nas wypuścić!! – Rzuciła się do klamki, ale drzwi były zabezpieczone przed otwarciem od wewnątrz.

Silna ręka przywarła do jej ust, pozostawiając tam szeroką taśmę samoprzylepną. Mężczyzna wykręcił jej ręce do tyłu i poczuła na nadgarstkach zaciskającą się pętlę. Zaczęła się wściekle rzucać i próbowała kopać, ale nie dało to żadnego rezultatu na ograniczonej przestrzeni. Zarejestrowała tylko olbrzymie wystraszone oczy Beaty. Resztę twarzy zakrywała jakaś ręka. Zrobiło się zupełnie ciemno – na oczach pojawił się miękki materiał.

Przerażenie wyzwoliło w niej dodatkową energię. Próbowała rzucić się na oślep do przodu. Wtedy wielkie silne ręce uniosły ją i usadziły na kolanach. Na szyi poczuła stanowczy uścisk. Była sparaliżowana strachem i zupełnie bezbronna. Jej spódnica w szamotaninie uniosła się na biodra. Piersi zaczęła ugniatać duża dłoń, a pomiędzy pośladkami poczuła wielki twardniejący organ. Samochód pędził przez mrok w nieznanym kierunku.

* * *

Spotkali się latem 1999 roku na wczasach w uroczym ośrodku „Czarna Perła” nad Bałtykiem. Wzięli udział w turnieju brydżowym i trafili do jednego stolika. Zaiskrzyło i dalej spędzali czas zwykle razem. Mieli podobne obserwacje na swój temat: głodny wzrok odprowadzający kelnerki, flirty z dziewczynami w recepcji… Często przytulali swoje partnerki, znikali z nimi na dłuższe chwile. Chętnie tańczyli z innymi dziewczynami.

Jesienią następnego roku Adam obdzwonił wszystkich i zaprosił do siebie na brydża. Atmosfera była świetna: trochę wspomnień, opowieści o rodzinie i pracy, alkohol i świńskie kawały. W swoim towarzystwie czuli się swobodnie i naprawdę dobrze. Nikt nie przejmował się wynikiem gry. Kilka roberków szybko poszło w zapomnienie. Zdecydowali, że postarają się spotykać częściej.

Kolejna wizyta przebiegała nieco inaczej. Adam wypożyczył film dla dorosłych i włączył go na wielkim 42-calowym ekranie. Do tego trochę piwa… i gra zupełnie im nie szła. Podstawową odzywką był „pas!”, żeby jak najszybciej zakończyć partię. Gapili się na ostry seks z dużym zainteresowaniem, a niejedna ręka zaczęła gładzić wybrzuszenia w spodniach. Skąd oni biorą takie wielkie penisy – myślał Janusz. Swoją drogą, ciekawe jak wyglądają castingi; na pewno pomagają im je postawić jakieś apetyczne dziewczyny z branży.

Następnego „brydża” Adam zorganizował dopiero po dwóch miesiącach. Nałożyły się delegacje, obowiązki rodzinne, zobowiązania towarzyskie. Warto jednak było poczekać. Gospodarz poszedł do mniej uczęszczanej wypożyczalni i postarał się o coś specjalnego. Już wiedzieli, że karty raczej się nie przydadzą. Zrobili sobie drinki, chwilę pożartowali i włączyli film.

Nie było żadnego wstępu ani tytułu. Ich oczom od razu ukazał się lekko drgający obraz z amatorskiej kamery. Jakiś park o zmierzchu, dwóch facetów w długich płaszczach i sznurowanych wojskowych butach stało tyłem na brzegu małego zagajnika. Rozglądali się nerwowo. Gdy jeden z nich stanął nieco bokiem zauważyli, że na oczach ma opaskę a’la napad na bank z lat 60-tych. W oddali wygasał ruch uliczny, pobrzmiewały odgłosy dużego miasta. Chwilę to trwało, kamera błądziła po opustoszałym parku.

Janusz i Marek sięgnęli po drinki – nic się nie działo.

Po chwili jedna alejka ożyła. Zbliżała się młoda dziewczyna – ładna brunetka w jasnym stroju. Z daleka widać było jej pełne piersi zakończone małymi guziczkami. Wyraźnie szukały drogi ucieczki z opiętego stanika i bawełnianej bluzki, której nie udawało się zasłonić pępka. Lniane spodnie oparły się na szerokich biodrach. Na nogach miała wysokie klapki, a mała torebka była przewieszona przez lewe ramię. Płynęła lekko rozkołysana, jej ruchy potrafiłyby rozpalić niejednego mężczyznę. Była coraz bliżej, kamera zaczęła zdradzać rosnącą nerwowość operatora. Gdy podeszła do lasku faceci w płaszczach wyszli jej naprzeciw.

– Przepraszam, która jest teraz godzina?

Odruchowo spojrzała na zegarek, ale gdy podniosła wzrok szybko oceniła niecodzienną sytuację i odwróciła się, by rzucić się do ucieczki. Niestety jedna ręka złapała ją za długie włosy, a druga zdławiła wybuchający krzyk. Chciała wyrwać się i zadać jakiś cios na oślep, ale drugi mężczyzna złapał ją za nadgarstki i wykręcił ręce wysoko do tyłu. Zgięła się wpół. Ponownie próbowała krzyczeć, ale dłoń szybko zastąpił szeroki plaster; wydobyła z siebie tylko stłumiony jęk.

Trzymając za włosy, zawlekli zgiętą wpół dziewczynę w oazę zagajnika. Drgający obraz pokazywał zbliżenie wypiętej pupy, na której wyraźnie odznaczała się koronka skąpych majtek. Jeden z nich sięgnął do kieszeni płaszcza i szybko przywiązał jej nadgarstki do drzewa na wysokości kolan. Przez chwilę podziwiali swoje dzieło: szamoczącą się ofiarę, nieskoordynowane ruchy wypiętej pupci, którym towarzyszyły ciche piski.

Michał i Adam zaczęli gładzić swoje członki przez materiał. Wszyscy mieli już lekkie wypieki na twarzy.

Tymczasem faceci rozpięli płaszcze. Pokazali do kamery nagie ciała i dużych rozmiarów sterczące narządy. Jeden przytulił go do wystającej pupy, a drugi zaczął energicznie miętosić piersi. Nerwowe ruchy i piski dziewczyny wyraźnie ich podniecały. Mężczyzna odpiął guzik i ściągnął jej luźne spodnie razem z majtkami poniżej łydek. Nie przeszkodziły mu zaciskające się kolana.

Nie będzie już kopać. Zbliżenie na rowek pomiędzy dwoma ślicznymi półkulami, miękka, ściśnięta brzoskwinka obrzucona ciemnym meszkiem. Teraz złapali ją za kostki i po kolei ściągnęli zbędny materiał, pozostawili jednak buty na wysokich obcasach – mieli przed sobą wspaniały widok smukłych nóg. Rozciągnęli je na boki i za pętelki na kostkach przywiązali do najbliższych drzewek. Dziewczyna wiła się szaleńczo, ale niewiele mogła wskórać. Obraz zachwiał się i na chwilę ujrzeli członek kamerzysty, na którym wykonywał szybkie ruchy dłonią. Podniecenie intruzów rosło, jeden z nich zbliżył się do wypiętej pupy i masował ją sterczącym fiutem. Wyjął z kieszeni tubę, wziął żel na palce i dotknął wystającej cipki.

Dziewczynę jakby przeszedł prąd, zaczęła się szamotać i głośniej jęczeć. Tymczasem mężczyzna zaczął szybko pieścić łechtaczkę i wkładać palec do wyeksponowanej muszelki, członkiem ocierał się o wydatne półkule. Drugi sięgnął pod bluzkę i rozpiął stanik na plecach. Pociągnął go razem z bluzką wysoko pod szyję, piękne piersi wyskoczyły w ciemność. Zaczął je szaleńczo ugniatać i ściskać sutki, cały czas się onanizując. Facet z tyłu przyłożył nabrzmiałego penisa do wypiętej cipki, chwilę pojeździł nim po śliskim już rowku i zaczął wpychać główkę do szczeliny rozkoszy. Dyszał przy tym z pożądania. Dziewczyna podejmowała beznadziejne próby ucieczki od tego, co nieuchronne, ale silna ręka przytrzymywała ją za biodra, ostatecznie ograniczając swobodę. Druga masowała płatki płci; kilka pchnięć i jego wielki członek stopniowo zatopił się w ciasnej szparce. Doszedł do końca i facet krzyknął w uniesieniu. Zaczęło się mocniejsze posuwanie. Już obie ręce unieruchamiały biodra, a lędźwie i jądra zaczęły szybko uderzać o pośladki.

W pokoju zrobiła się gorąca atmosfera. Każdy masował swoją męskość, a Adam bez oporów włożył rękę w spodnie.

Kamera drgała coraz bardziej, zakłócając obraz. Facet z tyłu mocno przyspieszył i zaczął chrapliwie sapać, widać było, że dochodzi. Jeszcze chwila i wydobył z siebie kolejny krzyk, jego ciałem targnął spazm, a do cipki wystrzelił gorący ładunek spermy. Jeszcze kilka szaleńczych ruchów i zgiął się wpół obejmując ciało dziewczyny.

Szybko się zamienili. Facet, który bawił się biustem, zajął miejsce między cudownymi pośladkami, a dotychczasowy kamerzysta zbliżył się do twarzy dziewczyny. Złapał ją za włosy i warknął:

– Teraz pięknie mi obciągniesz. Nie próbuj tylko żadnych numerów, bo z Tobą skończymy!

Z oczu ofiary dawno płynęły łzy rozpaczy, ale na nikim nie robiło to wrażenia. Eks-kamerzysta szybko zerwał plaster z ust dziewczyny. Ta próbowała krzyknąć, ale do ust zaczął pakować się dużych rozmiarów narząd. Pamiętając ostrzeżenie, przyjęła go potulnie, pojękując tylko i dławiąc się, bo wpychał się coraz głębiej. Rzuciło nią lekko do przodu – to facet z tyłu wepchnął swój członek z dużym impetem. Teraz obraz był bardziej stabilny.

Oglądali ostry seks. Ten z tyłu zaczął walić biodrami w pupcię. Położył się na dziewczynie i złapał za duże osamotnione piersi, ściskając mocno sutki. Drugi trzymał ją za włosy i nieustannie wsuwał duży członek w zapłakaną buzię. Jego posuwiste ruchy przyspieszyły, zaczął ściskać swoje jądra i cicho pojękiwać. Na twarzy widać było grymas ekstazy. Wielki członek wyskoczył z ust i wystrzelił kilkoma salwami białej mazi na twarz i włosy ofiary. Drugi puścił piersi, zaczął się prostować i wbijał swój pal, jak mógł najgłębiej. Nie trwało to długo. Osiągnął szczyt, głośno sapiąc i wylał ładunki nasienia na pośladki dziewczyny. Chwilę dyszeli, spoglądając na piękne, zbrukane ciało swojej ofiary. Ta chyba nie miała już siły czy odwagi krzyczeć. Ktoś wyłączył kamerę.

Czarny obraz na ekranie nieco ich otrzeźwił, ale alkohol i obejrzana scena zrobiły swoje. Z wypiekami na twarzy bawili się członkami, już tylko Janusz robił to przez spodnie. Adam wykorzystał niezdecydowanie i pierwszy ruszył do WC. Marek dużymi krokami udał się do łazienki. Michał, widząc, co się dzieje, wyszedł do sypialni i zamknął za sobą drzwi. Nabrzmiały członek pulsował i wręcz sprawiał ból. Wyjął go i zaczął się bezwstydnie onanizować. Podniecenie było ogromne i wystarczyło mu kilkanaście zdecydowanych ruchów, żeby poczuć, iż nie powstrzyma ogromnej fali wytrysku. Złapał kilka chusteczek i wystrzelił na nie gorącą białą ciecz, nieudanie tłumiąc krzyk. Jego ciałem targały nieznane dotąd skurcze. Upadł na łóżko i ciężko oddychał.

Telefony zamilkły na kolejne kilka miesięcy. Każdy z nich spodziewał się jednak, że to nie koniec i Adam da jeszcze o sobie znać. Czekali zatopieni w życie rodzinne.

W pierwszych dniach października odebrali maila z zaproszeniem na piątkowy wieczór. Przyszli w komplecie z małymi alkoholowymi prezentami. Rozgościli się w salonie i zrobili sobie drinki. Adam już był wesoły. Rozmowa średnio się kleiła: dom, praca, trochę o sporcie. Wzrok przyciągał martwy ekran LCD. Wszyscy czuli napięcie wyczekiwania. Pod koniec drugiej szklaneczki Adam oznajmił, że ma dla wszystkich niespodziankę. Podszedł do drzwi sypialni i otworzył je szeroko.

Na łóżku klęczała tyłem do nich młodziutka blondynka z wysoko wypiętą pupcią w plisowanej kraciastej spódniczce mini. Szeroko rozstawione kolana były przywiązane do nóg łóżka, a łokcie do bocznych desek. Na nogach miała białe podkolanówki, a na górze przeźroczystą białą bluzeczkę rozpiętą na kształtnych piersiach. Włosy były zaplecione w małe warkoczyki ze wstążkami. Widok robił wrażenie. Tymczasem dziewczyna odwróciła się do nich, ukazując zaklejone taśmą usta.

– Skąd ją wytrzasnąłeś? – Nie wytrzymał Michał.

– Mały prezent z agencji, częstujcie się – powiedział gospodarz i podniósł wysoko luźną spódniczkę, ukazując śliczną małą pupcię i lekko rozwartą cipkę z kreseczką krótkich blond włosków.

Dziewczyna zaczęła się wiercić, pojękując przez zaklejone usta. Podniecenie rosło. Adam zaczął gładzić wypięty tyłeczek, nie omijając małej muszelki. Marek też nie wytrzymał i jego wielkie ręce zacisnęły się na piersiach. Zaczął je delikatnie pieścić i ugniatać sutki. Zbliżył twarz do jej włosów i wdychał miły zapach. Musiał się jednak cofnąć, bo dziewczyna szarpała się i rzucała do tyłu głowę. Michał położył swoją dłoń na wewnętrznej stronie ud i przesunął ją wyżej, docierając do łechtaczki. Adam tymczasem wyjął z szafki buteleczkę oliwki do masażu i zaczął smarować miłosny rowek. Muszelka zaczęła pięknie lśnić i zapraszać do środka. Adam zanurzył w niej koniec wskazującego palca i zdecydowanie wsuwał go do środka. Michał coraz śmielej bawił się łechtaczką, wykonując szybko małe kółeczka; drugą dłoń dawno trzymał w spodniach, gładząc swoją nabrzmiałą męskość. Janusz – oniemiały – obserwował scenę spod ściany i przesuwał ręką w rozpiętym rozporku. Dziewczyna westchnęła i zaczęła ciężej oddychać.

Marek nasycił się piersiami i podszedł do dziewczyny od tyłu. Jego natura przywódcy wzięła górę. Opuścił spodnie i bokserki i uwolnił olbrzymiego penisa. Odciągnął napletek i zaczął jeździć po śliskim rowku, co sprawiło mu widoczną ulgę. Poślinił nieco swoją czerwoną główkę i nakierował ją na rozwartą muszelkę. Przytrzymał biodra i zdecydowanie zaczął wpychać swój nabrzmiały pal. Piski dziewczyny nasiliły się, nic jednak nie było w stanie powstrzymać Marka. Kilkoma ruchami wsunął się w śliczny otworek do nasady członka i zaczął wybijać miarowy rytm o pośladki. Cipka rozciągnęła się i przyjmowała wielkiego intruza.

Adam zamknął oczy i uniósł brodę pod sufit, okazując wielką rozkosz. Przyspieszył ruchy, trzymał dziewczynę oburącz w talii niczym lalkę. Dochodził, zaczął pojękiwać i nagle głośno zawył, a jego ciało wygięło się w gigantyczny łuk. Część spermy wylała się na różowe płatki płci i na drugą, ciemnawą dziurkę. Odsunął się i ciężko usiadł na podłodze.

Michał, bawiąc się łechtaczką i obserwując wyczyny kolegi, był niebezpiecznie blisko wytrysku. Wyjął scyzoryk i przeciął więzy unieruchamiające kolana. Zdjął spodnie i wsunął się pod dziewczynę. Mocno przycisnął ją do siebie. Znowu zaczęła się wyrywać, ale Adam przytrzymał ją od tyłu. Michał delektował się chwilę gorącym kroczem na swoim sterczącym członku, po czym skierował go dłonią do ociekającej cipki. Mocno przytrzymał dziewczynę za biodra i nadział ją na swoją męskość. Na jego twarzy malowała się rozkosz. Zaczął nasadzać piękne ciało, a jego członek rytmicznie znikał w miłosnym otworku.

Janusz nie wytrzymał i podszedł do głowy dziewczyny. Podniecenie przełamało wszelkie opory. Ukląkł na brzegu łóżka i wydobył ze spodni pokaźny zaczerwieniony członek, który wyraźnie pulsował. Chwycił ją za warkoczyki i zaczął jeździć pałką po twarzy lolitki z wyrazem ulgi na twarzy. Po chwili zerwał plaster. Uwolnione usta zdołały wykrzyczeć:

– Tego nie było w umo…!

Ale zostały szybko zatkane przez dwa palce Janusza. W ślad za nimi podążył napięty penis. Osiągnął cel i zaczął rytmicznie wsuwać go w usta dziewczyny, trzymając ją za włosy. Drugą ręką sięgnął do podskakującej lekko piersi i natarczywie ją ściskał. Wszystkich opanowała dzika żądza. Michał coraz mocniej i szybciej nadziewał dziewczynę na swój organ i czuł, że zbliża się wielki szczyt. Adam onanizował się z tyłu, wkładając palec do zaciśniętej pupci. Marek odzyskiwał siły na dywanie.

Nagle Michał jęknął i jego ciałem najwyraźniej zaczęły targać skurcze. Wystrzelił cały swój ładunek do wnętrza cudownej cipki. Wykonał jeszcze kilka ruchów, po czym uwolnił biodra dziewczyny i opadł plecami na łóżko.

Janusz mocno trzymał lolitkę za włosy i coraz natarczywiej wciskał w usta swojego penisa. Fala gorąca rozlewała się po całym ciele, promieniując od jego męskości. Uczucie było nadzwyczajne, ale miał świadomość, że nieuchronnie zbliża się wspaniały koniec. Wielki orgazm przyszedł nagle i jego ciało zadrżało. Członek wysunął się z ust dziewczyny i zaczął wystrzeliwać białe fontanny na jej twarz, oczy i piersi. Janusz głośno łapał powietrze i bezsilny usiadł na łóżku.

Dziewczyna, widząc moment zawahania podniosła się na kolana i chciała zerwać się z łóżka, ale łokcie wciąż miała przywiązane.

– Stare zboki! – wycedziła – Jeszcze się policzymy!

Rozumieli się bez słów. Janusz ponownie zakleił plastrem wydatne usteczka.

Adam ugościł towarzyszy i zamierzał teraz zgarnąć swoją nagrodę. Stał już bez spodni i coraz natarczywiej bawił się drugą dziurką. Dziewczyna próbowała robić uniki, ale z pomocą przyszedł Michał i unieruchomił biodra w silnym uścisku. Adam zaczął ocierać się o śliską, ciasną dziurkę, którą wyrobił nieco palcami. Nakierował czubek penisa i zaczął delikatnie wpychać się do pupci. Ciasna szczelina dawała cudowne doznania. Dziewczyna zaczęła głośniej jęczeć i próbowała się cofnąć, ale nie pozwolił jej na to silny uścisk Michała. Adam był coraz głębiej i zaczął wolne posuwiste ruchy. Nachylił się i sięgnął do lekko sterczących piersi. Zaczął się nimi bawić w rytm silnych uderzeń. Wbijał się coraz szybciej, coraz trudniej było mu zapanować nad wytryskiem. Wykonał jeszcze kilka gwałtownych ruchów, głośno jęknął i wystrzelił spermę do ciasnego wnętrza. W ciszy wyrównywali oddechy.

Michał poprzecinał pozostałe więzy. Dziewczyna zerwała się z łóżka i z wściekłością próbowała uderzyć Adama. Ten jednak uchylił się. Wpadła do łazienki i zatrzasnęła z hukiem drzwi. Po dłuższej chwili wyszła i zaczęła coś wrzeszczeć. Panowie jednak zastygli na swoich miejscach, nawet na nią nie patrząc. Adam wyciągnął z kieszeni kilkaset złotych i podał jej. W pierwszym odruchu odtrąciła je z wściekłością. Po krótkiej chwili jednak zrozumiała beznadziejność sytuacji, zebrała pieniądze i ruszyła do wyjścia. Usłyszeli trzaśnięcie drzwi i szybkie kroki na schodach.

* * *

Jacek po raz kolejny wybrał numer Hanki. Był wściekły – już dawno powinna była wyjść ze szkoły! Po pięciu sygnałach znowu usłyszał słodki głos zapraszający do pozostawienia wiadomości. Jego członek zareagował znacznym powiększeniem. Nie mógł przestać myśleć o zbliżającym się spotkaniu, dotyku wspaniałego ciała, swoich palcach na miękkim kroczu. Chciał koniecznie ustalić miejsce i godzinę. Gdziekolwiek i jak najszybciej! Ścisnął odruchowo twardą żołądź.

* * *

Wstępny plan opracował Adam, jednak wszyscy wnieśli znaczące poprawki. Byli profesjonalistami. Marek załatwił podrobiony dowód osobisty i założył konto z dostępem przez Internet. Michał zrobił zakupy akcesoriów. Janusz dał zlecenie do agencji nieruchomości. Udało mu się wynająć mały domek za miastem, który miał niedoceniane przez innych zalety – duży garaż z pochylnią prowadzącą do obszernej piwnicy. Powinna w niej stanąć, jak mówił pośrednik, olbrzymia wtryskarka i produkować przeróżne plastikowe elementy. Niestety zalew tanich produktów „Made in China” zburzył kompletnie rachunek ekonomiczny niedoszłego biznesmena. Musiał zarzucić projekt i teraz obiekt stał pusty. Dla nich nadawał się znakomicie! Zainwestowali jedynie w system otwierający bramę za pomocą pilota i urządzili się trochę.

* * *

Gdy dotarli do posesji było już zupełnie ciemno. Janusz, siedzący na przednim siedzeniu, przejrzał torebki dziewczyn i wyłączył natarczywe komórki. Wjechali do garażu. Brama opuściła się z cichym zgrzytem. Wyciągnęli dziewczyny z auta. Ruda próbowała kopać, więc wykręcili jej ręce do góry i sprowadzili na dół do piwnicy. Mała blondynka zachowywała się poprawnie, nie licząc cichych pisków. Przyczepili dziewczyny za związane na plecach nadgarstki do klamerek wystających ze ściany. Każdy ruszył do swoich zajęć. Michał przygotowywał drinki, Janusz uruchamiał komputer, Adam i Marek włączali pozostały sprzęt.

Hanka poczuła za sobą zimną ścianę. Serce waliło jej jak młotem. Z lewej strony otarło się o nią ramię Beaty. Przywarły do siebie bliżej, szukając pocieszenia. Może to jakiś głupi żart i zaraz wszystko się wyjaśni. Pochwyciła tę myśl z całych sił jak tonący brzytwę. Ktoś oderwał taśmę krępującą usta, co sprawiło mały ból. Nie zdążyła nawet krzyknąć i poczuła na wargach słomki koktajlowe. Spragniona skosztowała mały łyk i zaczęła pić łapczywie słodko-kwaśny, chłodny płyn. Dopiero po kilku dużych łykach poczuła mocny alkohol. Cofnęła głowę, ale na usta powrócił plaster. Duże zdenerwowanie i szybki obieg krwi zrobiły swoje – musiała mocniej oprzeć się o Beatę. Ciemny świat zataczał małe kręgi.

Marek jeszcze nie nasycił się cytrusowym zapachem pięknego ciała, które przytulał w samochodzie. W miękkim świetle piwnicy mógł lepiej przyjrzeć się rudej dziewczynie. Była smukła i kształtna. Jej twarz, szyję i ramiona pokrywały delikatne piegi. Podszedł bliżej, przyciskając torsem wypięty biust, i dotknął włosów. Próbowała się cofnąć, ale on zaczął rozpinać guziczki bluzki, odsłaniając gładki biały stanik. Sprawnym ruchem podciągnął wąską spódnicę i wycofał się, by podziwiać podniecający widok. Dziewczyna ściskała uda i kuliła ramiona, bezskutecznie próbując się zasłonić.

Cały sprzęt już działał. Projektor rzucał na wielką ścianę erotyczny film, a chłopcy krzątali się prawie nadzy.

Janusz i Michał podeszli do blondynki i rozpięli jej spodnie. Próbowała kopnąć, ale Michał zdecydowanym ruchem ściągnął je na wysokość łydek. Ujrzeli przeźroczyste koronkowe majteczki i piękne uda. Widok rozpalił ich ostatecznie. Odpięli ją od ściany i uwolnili nadgarstki. Janusz podciągnął koszulkę i odsłonił stanik, przez który prześwitywały ciemne sutki. Michał ścisnął piersi, trzymając dziewczynę od tyłu i bez trudu uniósł ją do góry. Janusz szybko uporał się z butami i jeansami i przywarł do dziewczyny, chłonąc jej zapach i ciepło. Włożył ręce pod majtki i ścisnął jędrne pośladki. Przez chwilę delektował się aksamitną skórą, po czym szybkim ruchem ściągnął majtki. Przyłożył je do twarzy i zaczął wdychać intymny zapach. Obnażony wzgórek był pokryty krótkimi, jasnymi włoskami. Dziewczyna, szamocząc się, ukazywała różowe fałdki. Chłopcy przenieśli ją i ułożyli na przygotowanym fotelu ginekologicznym (Janusz wzbudził pewne zdziwienie kolegów z kliniki, gdy zaproponował wywiezienie wysłużonego mebla na śmietnik). Szczęknęły klamerki i dziewczyna została unieruchomiona z szeroko rozłożonymi nogami. Zerwali niepotrzebny stanik, uwalniając piękne białe piersi. Podłużna dziurka lekko się rozwarła.

Hanka była przerażona i oszołomiona – alkoholem i ostatnimi wydarzeniami. Myślała chaotycznie. Przecież nie mogą bezkarnie ich tak traktować! Wezwie policję, zadzwoni po rodziców, po Jacka! W tym momencie silne ręce odpięły ją od ściany i rozwiązały nadgarstki. Będzie wolna! Sięgnęła w dół, by opuścić spódniczkę. Niestety ktoś już się tym zajął i spódniczka zjechała szybko do kostek razem z majtkami. Zacisnęła kolana trochę za późno. Ktoś szarpnął jej bluzkę i stanik, aż zatrzeszczały szwy. Próbowała coś zrobić, ale silne ręce krępowały jej ruchy, było ich dużo – cztery? sześć? osiem? Czuła je na całym ciele. Nagle straciła kontakt z podłogą, świat zawirował.

Umieścili ją w specjalnym klęczniku, unieruchamiając szeroko rozstawione kolana i kostki. Przedramiona uwięzły na wysokości bioder. Próbowała się bezskutecznie wyrywać i piszczeć. Podłoże było miękkie i wygodne, piersiami dotknęła śliskiego, zimnego materiału. Zostawili ją w spokoju. Zaczęła wyrównywać rozszalały oddech.

Dotarły do niej jęki i sapanie, z pewnością odgłosy kochającej się pary. Czy Beata była gwałcona? Dlaczego zatem przeżywała taką rozkosz? Znów spróbowała złączyć kolana. Jakiś chłodny materiał (satyna? jedwab?) zaczął lizać jej ciało – plecy, uda, pośladki, szyję, nawet włosy. Zwisające piersi również przesuwały się po napiętym materiale, jej sutki stwardniały. Rozwarte płatki płci penetrował niespokojny język, przesunął się na łechtaczkę i rozpoczął delikatne, szybkie muśnięcia. Po twarzy prześliznął się napięty członek…

Beata poczuła na plecach przyjemny, szorstki materiał. Jej uda rozwarły się szeroko, jak na fotelu ginekologicznym. Materiał opaski zastąpiły wielkie okulary projekcyjne. Dalej jednak nic nie widziała. Wtem obraz zamigotał i ujrzała oszałamiającą orgię. Do uszu wśliznęły się słuchawki i dołączył dźwięk – miała przed sobą trójwymiarowy, erotyczny film! Ktoś natarczywie uciskał jej piersi, a śliska ręka zaczęła drażnić jej intymne płatki i łechtaczkę. Zastąpił ją na kilka długich, rozkosznych chwil wprawny języczek. Moc doznań zaczęła ją zniewalać. W głowie jej szumiało. Spory palec wsuwał się w jej dziurkę, potem dwa. Napięła biodra, ale nie mogła się bronić. Nagle orgię w jej okularach zastąpił obraz kolejki górskiej. Już tylko słuchawki przekazywały sugestywne odgłosy odbywanych stosunków.

Kolejka rozpędzała się, a ona siedziała w pierwszym wagoniku. Pojawił się pierwszy zakręt i mimowolnie próbowała balansować ciałem. Duży męski członek zaczął napierać na jej muszelkę. Kolejka pędziła, a on wsuwał się coraz głębiej. Dziwne gorąco rozchodziło się po jej ciele. Penis zaczął wybijać miarowy rytm w jej wnętrzu, ostro przyspieszając, gdy kolejka zjeżdżała w dół. Sprawna ręka kręciła kółka na łechtaczce, ktoś delikatnie drażnił jej sterczące sutki. Nie próbowała już nad sobą panować, poczuła silne mrowienie w podbrzuszu i czuła się bardzo mokra w środku. Kolejny zjazd w dół i porwała ją fala rozkoszy. Natarczywe ręce nie dawały odpoczynku, zaczęła cicho jęczeć przez zaklejone usta. Kolejka wpadła w szaleńczą pętlę i przez jej ciało przebiegły dreszcze. Już chyba tylko poruszający się członek łączył ją w dziwny sposób z realnym światem. Silny orgazm wygiął jej ciało w łuk i poczuła mocne skurcze dziurki. Zaraz potem nastąpił wybuch nasienia w tylną ściankę pochwy. Opadła na plecy i wykonała kilka ruchów biodrami. Mężczyzna wyraźnie zwalniał i zaczął się do niej przytulać. Po chwili wycofał się i poczuła na swoim rozpalonym kroczu jeszcze większy organ. Krótkie szarpnięcie zerwało jej plaster, a wielki penis już wsuwał się do środka. Teraz mogła krzyczeć. Kolejka szaleńczo pędziła dalej…

Marek uznał, że jest gotowa, kropelki w drinku musiały już zadziałać. Rozprowadził na palcach żel i dotknął wypiętej, miękkiej muszelki. Szarpnęła się gwałtownie, ale był nieustępliwy. Gładził śliczny rowek i zaczął delikatnie rozszerzać obie dziurki. Cały czas delikatnie ją głaskał. Spojrzał na pozostałą trójkę. Janusz ostro posuwał blondynkę. Na ekranie komputera pędziła kolejka górska, a na ścianie trwała szaleńcza orgia z projektora.

Rozerwał małą torebkę i rozprowadził dawkę kokainy na naprężonym, śliskim członku. Wziął też odrobinę na palec wskazujący i zaczął przymierzać się do lśniących otworków.

Ktoś zdjął jej opaskę z twarzy i przez kilka sekund przyzwyczajała wzrok do nikłego światła. Zaczęła rozróżniać nagich mężczyzn w maskach balowych, którzy najwyraźniej dawali ogromną rozkosz jej przyjaciółce. Na wielkim ekranie odbywała się dzika orgia. Na głowie Beaty ujrzała dziwne, wielkie okulary. Stół pod ścianą zajmował monitor komputera, na którym szalała kolejka górska. Nagle zaczął się w nią zagłębiać duży penis, a biodra unieruchomił stalowy uścisk. Zesztywniała, a serce łomotało jej w piersiach. Ktoś zaczął je masować i ugniatać przez śliski materiał. Łechtaczkę drażniły wprawne palce, jeden zaczął wślizgiwać się do jej pupci. Coś odebrało jej jednak resztki oporu. Kilka posuwistych ruchów i fala gorąca uderzyła od skroni i rozchodziła się po całym ciele. Traciła poczucie rzeczywistości. Potężny członek zaczął poruszać się w niej gwałtownie, potęgując promieniowanie w podbrzuszu. Jej własne ciało ją zdradziło! Wielki strach zastąpiła rozkosz. Zaczęła wspinać się na wysoki szczyt. Nie oglądała się za siebie, nie patrzyła w dół, szła coraz wyżej. Jakby przez cienką folię czuła palce szalejące na łechtaczce i penisa, który wystrzelił fontanną gorącej cieczy w jej wnętrzu. Nie chciała wracać. Olbrzymi orgazm targnął jej ciałem i spowodował krótkie omdlenie. Przebywała w dziwnym pomarańczowym świecie.

Ocknęła się. W cipce znów pulsował napięty organ. Drugi, połyskujący członek gładził delikatnie jej policzki, nos, usta. Nie była już sobą, zaczęła go lizać, ocierać się, objęła go ustami i próbowała lekko ssać…

* * *

W łazience obie milczały, nie patrzyły sobie w oczy. Gdy wyszły, na twarze ponownie włożyli im ciemne opaski. Nie próbowały protestować.

Pomogli im wejść do auta. Silnik ożył i nastąpiło miłe kołysanie na wybojach. Hanka wzięła Baśkę za rękę, przyjaciółka odwzajemniła uścisk.

Samochód nabrał sporej prędkości i wpadał w lekkie drgania. Ciepło wewnętrzne rozchodziło się po całym jej ciele. Czuła się odprężona i dziwnie bezpieczna. Wtuliła twarz pod brodę obejmującego ją mężczyzny.

Samochód zatrzymał się na ciemnej, pustej ulicy. Ktoś podał jej rękę i pomógł wysiąść. Niepewnie stanęła na nogach. Nie było jej zimno.

– Na prostopadłej uliczce jest postój taksówek. Pieniędzy z pewnością wam wystarczy! – Przypomniał o sobie miły niski głos.

Trzasnęły drzwi i terenówka zaczęła szybko się oddalać.

 

Utwór chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie w całości lub fragmentach bez zgody autora zabronione.

Czytelniku, chętnie zamieścimy dobre opowiadania erotyczne na Najlepszej Erotyce. Jeśli stworzyłeś dzieło, które ma nie mniej niż 2000 słów, zawiera ciekawą historię i napisane jest w dobrym stylu, wyślij je na nasz adres ne.redakcja@gmail.com. Każdy tekst, który przypadnie do gustu Redakcji Najlepszej Erotyki, zostanie opublikowany, a autor dostanie od nas propozycję współpracy.

Przeczytałeś? Oceń tekst!

Tagi:
Komentarze

Gwałt, nieważne w jaki sposób przeprowadzony, zawsze pozostanie gwałtem.
Co do opowiadania: sprawnie, plastycznie napisane, zabrakło mi tylko zakończenia: sceny, w której do drzwi sympatycznych panów gwałcicieli puka policja.

P.S. Nie oceniam opowiadania.

Cześć, Sami!

Miło Cię tutaj znów widzieć! Dawno już nie zaglądałaś. Mam nadzieję, że zostaniesz dłużej i rozejrzysz się po innych opowiadaniach z naszej stale rosnącej kolekcji.

Pozdrawiam
M.A.

Przecież na końcu zapłacili. 😉

Nawet z dziwką klient ustala zakres usług i cenę…

Klasyk. Ach, ile ja razy czytałem za młodego szczyla to opowiadanie. Z jednej strony rozumiem zarzuty o gwałt. I dla jasności uważam, że każdemu gwałcicielowi powinno się obcinać jaja bez znieczulenia. Ale z drugiej strony to jest tylko i aż fantazja. Sprawnie opisana, chociaż kilka rzeczy mi zazgrzytało. Tak czysto technicznie. Może to się nazywa dojrzewanie? Dziś wiem jedno nie każdy tekst musi być wielkim manifestem idei, którym hołduje Autor. Czasem to są rzeczy pisane w myśl zasady co nas kręci co nas podnieca? A jeżeli owo coś jest mroczne? No cóż, rzecz gustu. Moim zdaniem ten tekst nie ma głębi, to po prostu dobre pieprzenie i to jego największa pochwała.
L.

Napisz komentarz