Granica, czyli historia mojej zdrady (Entalia)  4.58/5 (16)

71 min. czytania

Źródło: Pixabay

Samotność – ten tłusty owłosiony insekt ostrymi jak brzytwa haczykowatymi odnóżami zagłębia się bezszelestnie w miękką tkankę mózgu. Drąży w nim korytarze odosobnienia i komnaty posępnego poczucia odcięcia od innych. Po chwili po raz kolejny namnaża się w całym ciele i z każdym oddechem jest go więcej. Bez ostrzeżenia atakuje również inne narządy, w szczególności serce. Żywi się wypitą kawą, potrafi absorbować hektolitry tego napoju. Ile by się go nie wypiło, nie czuć w sobie żadnego efektu.

Autobus wlecze się asfaltowym układem nerwowym dawno już umarłego miasta. Skamieniałe formy budynków lgną wprost do oczu. W każdym drgnięciu powiek zgrzyta pył miejskiego gruzu. Wszędzie ta budowlana mąka, upał, gorączka. A gdzie ty jesteś? Dlaczego nie mogę wyciągnąć ręki i dotknąć twojej duszy tak, jak zwykłam to robić, kiedy chciałam z tobą pomilczeć, wchłonąć skórą niespokojny deszcz papierowego smutku, oddać się przenikającym nas obrazom, zapachom i dźwiękom, wspólnie tęsknić za nieosiągalnym i niespełnialnym. No powiedz, gdzie jesteś? Dlaczego muszę zadawać to pytanie, krzycząc we własnych myślach? Cóż takiego mogło sprawić, że nagle stałeś się tak głęboko nierzeczywisty, tak przeraźliwie odległy? Czy kiedykolwiek jeszcze zobaczę dłonie, dotknę twarzy, pomyślę o ustach jak o swoich? Choć wciąż szukam, nie mam prawa znaleźć. Choćby mi się nawet udało, to nie wolno mi się do tego przyznać, przed tobą i samą sobą. Taki był układ. Tylko układ. Można było w każdej chwili zniknąć, moja przeklęta głowa to wymyśliła, mój kulawy rozum wpadł na ten idiotyczny pomysł, bo bałam się więzów, krat i murów, tak ceniłam sobie własną wygodę niezależności, że włożyłam w twoją rękę naładowany emocją rewolwer. Zrobiłam wszystko, co mogłam najlepiej, a i tak pociągnąłeś za spust, przenosząc mnie do krainy wiecznej agonii. Dlaczego? Dlatego, że odważyłam się wyjść poza umówiony schemat, pogrążając się w nim coraz bardziej, bo nie spodziewałam się, że skorzystasz z reguły, którą wymyśliłam dla siebie.

Z daleka majaczy prostokątna bryła supermarketu. Kiedy myślę o tobie, to czas przyspiesza i zwalnia zarazem. Już wchodzę do autobusu, rozglądam się i siadam na wybranym miejscu, opieram się i widzę, że jest pusty. Ta pustka kołysze się we mnie i nic się nie dzieje, kołysze się tylko i kołysze. Zostało kilka minut do odjazdu, to bardzo dobrze.

Wyciągam smartfon i piszę:

Pani szuka pana w Warszawie. Dyskretna znajomość namiętnie pożądana… mam 32 lata, mierzę między 170-179 cm, budowa ciała raczej szczupła, oczy koloru zielonego, włosy czarne, stan cywilny…

Nie wiem, co tu napisać. Zniknąłeś, więc nie jesteśmy razem. To wszystko to musiał być tylko mechaniczny seks, tak bardzo mechaniczny, że żelazne wióry, opiłki ostrzejsze od noża, powrzynały się krwawo w moje nagie stopy. Bo ty byłeś cały czas w butach, ani na chwilę ich nie zdjąłeś, ciasno zasznurowany w ten swój wypielęgnowany związek i w zasady, których jak wspomniałeś, zawsze warto się trzymać.

 

Poznam ciekawego mężczyznę, który wciągnie mnie w przygodę, niczego o sobie nie będziemy wiedzieć. tylko ty, ja i to coś, co połączy nas, gdy poczujemy, że przyszedł właściwy moment. Nie szukam stałego związku, tylko dyskretnej relacji bez zobowiązań, którą oboje będziemy mogli w dowolnym momencie zakończyć. Nie palę, słucham muzyki poważnej, chętnie odwiedzam operę i teatr. Lubię jak się do mnie mówi. Dobrze mi, gdy mogę sprawiać przyjemność. Jestem też wymagająca, niemal pod każdym względem. Najlepszą dla mnie nagrodą jest inteligencja i głowa pełna pomysłów. Czujesz się na siłach? Napisz do mnie koniecznie.

 

Przyciemniony wyświetlacz smartfona tli się wątłym tekstem, dojrzewa w świetle martwego miasta. Autobus warczy, silnik zaskakuje. Drzwi zamknęły się już, blokując mi ucieczkę. Jestem uwięziona, nie ma już wyjścia z tej sytuacji, naciskam: zapisz, a chwilę później: opublikuj. Zamykam oczy, wiem, że wystarczy poczekać kilka sekund. Kilka nieskończenie długich wieków średniowiecza. Wszędzie naokoło budują zamki, warownie zbrojne, komnaty dla księżniczek, skarbce i lochy, w których ostatecznie wszyscy zgniją pod ciężarem własnych kaprysów i pożądań. Siedzę sobie wygodnie przy oknie na wieży i teraz już wiem, dlaczego ogolono mi głowę. Z dołu spoglądają na mnie pełnymi apetytu spojrzeniami.

 

piotrek.kania4: Chętnie wyliżę ci cipkę.

 

– Skąd wiedziałeś Piotrze, że właśnie o to mi chodziło, gdy dawałam ogłoszenie?

 

piotrek.kania4: Wyczułem, czego Ci brakuje. Ja Ci to dam, jeśli chcesz.

 

– Gdybym była zainteresowana… napisz mi, jak by wyglądało nasze spotkanie. Nie mieszkam sama, zależy mi na dyskrecji, gdzie byśmy to zrobili i czy Ty czegoś oczekujesz w zamian?

 

piotrek.kania4: Mogę to zrobić w parku w oddali gdzie nas nie zobaczą położylibyśmy się na kocyku, rozłożyłabyś nogi, ja wyszedłbym językiem w twoją cipkę, to tak na początek.

 

Autobus skręca ostro w prawo, mija park, trawę, a na niej widzę koc i siebie leżącą na plecach z zadartą sukienką i majtkami opuszczonymi do kolan, z podciągniętymi nogami, na mnie leży piotrek.kania4 z głową w bardzo niebezpiecznym miejscu. Mijają nas kobiety z dziećmi w wózkach, w oddali staruszek karmi gołębie. Od strony sklepiku siedzi kilku nie zadbanych typów, sączą piwo z zielonych butelek i kopcą tytoń. Jeden z nich nabiera odwagi i idzie w naszą stronę. Siada na najbliższej ławce, wkłada rękę w spodnie i rusza nią gwałtownie, nieustannie się nam przyglądając.

To przecież nie ten park, napisał o innym, takim w oddali, gdzieś z dala od ludzi, gdzie będzie mógł zrobić ze mną wszystko, gdzie nawet mój przeraźliwy krzyk utonie w gęstwinach i zostanie mi tylko błaganie, wyrafinowana forma perswazji.

Widzę kolejne wiadomości, kładę kciuk na rozświetlonym ekranie moich dalszych losów i przesuwam.

xxxx9090: Mam 38 lat jestem brunetem i mam 184 cm wzrostu. Ważę 85 kg. Bez brzucha, jestem w związku.

 

– Jak sobie wyobrażasz nasze spotkania? Napisz coś więcej.

 

xxxx9090: Spotkania będą oparte nie tylko na seksie. Chociaż nie ukrywam, że to dla mnie ważny aspekt znajomości. Chciałbym je oprzeć na spontanicznych zachowaniach. Zawsze coś wpadnie do głowy ciekawego. Nie wyliczę tych pomysłów, bo zamieniłyby się w punkty z listy, a miał być spontan.

 

– Może jednak pozwoliłbyś sobie na odrobinę spontaniczności w wyobraźni napisał jak sobie wyobrażasz nasze spotkania. Jestem ciekawa jak rozwiniesz ten temat.

 

xxxx9090: Powiedzmy dla przykładu, że uprawialibyśmy seks nie tylko w sypialni.

 

– Jak to nie w sypialni? To niby gdzie tak można? Daj jakiś przykład, bo nie mogę sobie tego wyobrazić.

 

xxxx9090: Po co opowiadać. Chcesz spróbować? Podeślij foto sylwetki. Spotkamy się. Zobaczymy co dalej.

 

– Nie wysyłam fotek, nie jestem modelką, a opowiadać po to, żebym poczuła się bezpiecznie. Ładnie mi wszystko ze szczegółami opisz i zobaczymy co dalej.

 

xxxx9090: Możemy spotkać się na kawę i wtedy zobaczymy co dalej. Po co paplać, zresztą ty sama nic nie mówisz…

 

Ma rację, jestem milcząca jak głaz, zimna jak ryba w górskim potoku. Źródlany płyn wypełnia moje wnętrze, wylewa się z ust, płuca jak stacja pomp tłoczą całe masy wód. A może to są łzy z całego mojego życia? Tonę z nudy, która jest oceanem wszechświata, to w nim tkwią gwiazdozbiory, galaktyki i kwazary. Czy aby jednak na pewno to nuda? Bardzo bym tego chciała, ale nie, to wszechogarniający smak goryczy, która jest jak ruchome piaski, muszą mnie połknąć, by wypluć, odmienioną, inną, nieczułą. Pogarda schwytała mnie szczypcami za gardło, dusi okrutny krab, a zaraz po tym, jak go rozdeptuję, pojawia się drugi i na nowo chwyta w szczypce i dusi, żebym dławiła się, łkała flegmą łez.

reni347: Jestem wolny i dyskretny, lubię mówić, umiem słuchać.

 

– Jak sobie wyobrażasz nasze spotkania? Napisz coś więcej.

 

reni347: Uważam, że trzeba najpierw poznać się, spotkać i porozmawiać. Nie zawsze każde z nas, będzie dysponować wolnym czasem.

 

– Tak to prawda, będziemy musieli wszystko dobrze zaplanować. Jednak zanim się spotkamy i poznamy, ja chcę się dowiedzieć jakim jesteś facetem. Zrozum, nie chcę się spotykać z byle kim. Na razie nie wiem kim jesteś i chcę sobie o Tobie wyrobić zdanie. Wciąż chcę byś opisał mi nasze spotkanie. Użyj wyobraźni, bądź szczery, a jednocześnie odważny. Zachęć mnie.

 

reni347: Umówimy się na starówce, pójdziemy na spacer nad fontanny i napijemy się wspólnie kawy.

 

– No to zaszalałeś. Kawy to mogę się napić z kumpelą od mężczyzny w relacji oczekiwałabym czegoś więcej. Chodzi mi o opis naszego intymnego spotkania.

 

reni347: Nie opisuję spotkania intymnego, nie wiem jaka jesteś, a swoich fantazji nie będę pisał, wolę działać niż pisać.

 

Przesuwam.

 

wojtek.fala77: Twoje ogłoszenie brzmi strasznie, ale chętnie bym zaryzykował. Może się uda… Jestem spokojny i potrafię słuchać. Zachęcam do kontaktu…

 

– Nie jestem straszna, choć często staram się być strasznie miła. Odważny z Ciebie mężczyzna. Jak sobie wyobrażasz nasze spotkania? Napisz coś więcej.

 

wojtek.fala77: Chętnie chciałbym Ciebie poznać. Nie sądzę że jesteś straszna. A czy ja odważny? Chyba nie. Lubię wyzwania, a Ty chyba jesteś jednym z nich, bardzo chciałbym przyjąć takie wyzwanie, oczywiście jeśli się zdecydujesz. Ja również staram się być miły. Choć nie do wszystkich warto.

 

Przesuwam.

 

          pawel4949: Cześć, jesteś mężatką?

 

– Pawle, czy to istotne, czy jestem mężatką, czy siostrą zakonną na przepustce? Wyobraź sobie co chcesz. Jest mi dobrze, gdy potrafię sprawić, że Tobie jest dobrze. Teraz mnie rozumiesz? Czasem gdy piszę, to jest to słabo czytelne. Gubię się we własnych myślach. Napisz mi jak Ty byś sobie wyobrażał nasze spotkania. Jestem ciekawa co Ty byś zaplanował.

 

pawel4949: Dla mnie istotne, czy jesteś mężatką czy nie. Niestety nie mogę napisać co bym zaplanował, gdyż od planowania na pewno nie będzie mi dobrze.

 

– Rozumiem, czyli traktujesz nasze ewentualne spotkanie, jak akt zrobienia sobie dobrze. Czyli Ty jesteś najważniejszy, a ja mam być naczyniem, które ciebie przyjmie zrobi dobrze i pochłonie to co we mnie zostawisz? W takim razie dziękuję, nie piszę się.

 

pawel4949: Nie to miałem na myśli, po prostu mówienie o naszych ewentualnych spotkaniach nic nie daje. Nic nie zostawię w Tobie, trzeba używać prezerwatyw – tak myślę.

         

– Pawle! Jak to nic nie daje? Przecież mówienie o Tym pozwala mi się powoli oswoić z myślą, że oddam się obcemu facetowi, że będzie on rządził moim ciałem, dotykał je przygryzał i lizał, a następnie wtargnie w nie i być może napędzając przy tym i mnie rozkoszy, pofolguje swojemu pożądaniu, zaspokajając jednak przede wszystkim swoją własną żądzę. Obojętnie, czy będzie w prezerwatywie, czy nie, muszę się wcześniej czuć gotowa. Więc zaplanuj i szczegółowo mi wszystko opisz.

 

pawel4949: Jak mam zaplanować i opisać to, skoro Cię nie znam? Nie z każdą kobietą mogę iść do łóżka.

 

– To akurat bardzo proste… wystarczy, jak sobie mnie wyobrazisz jako kobietę, z którą chętnie byś poszedł do łóżka.

 

pawel4949: Jednak istnieje ryzyko, że Ty nie pójdziesz ze mną.

         

– Tak, istnieje i jest coraz wyższe.

 

pawel4949: Więc, jak sama widzisz, po co pisać o czymś, tak bardzo niepewnym?

To już kolejny przystanek. Podnoszę oczy znad ekranu. Bramy sezamu się rozchylają. W międzyczasie siedzenia się zapełniły, teraz wychodzi kilka osób. Wnętrze pojazdu szybko się na powrót wypełnia. Nowe zapachy, formy, trendy, głosy. Zanim ruszy w dalszą drogę, nastąpi seria zerknięć, element rozpoznania, kto z kim, gdzie i po co. Po chwili większość zanurza się w swoich wirtualnych światach, na powierzchni pozostają tylko ci starsi, którzy przemykają zmęczonym spojrzeniem po nagich, bezbronnie opuszczonych twarzach. Są wśród nich obleśni mężczyźni, którzy przyglądają się młodszym ciałom, dorabiając w myślach ciąg dalszy historii, która się nie wydarzy. Oblizują się i trzymają dłonie w kieszeniach, przy genitaliach. Są też kobiety, pokryte zmarszczkami przeżytych lat, twarze mają nasiąknięte niezadowoleniem, że taka jest kolej rzeczy. Drżę, gdy uświadomię sobie, że kiedyś będę tak bardzo do nich podobna. Pełna żałości i zazdrości jednocześnie, chyba że teraz zdławię w sobie rozrastające się gęsto opory i odważę się skosztować czegoś co zmieni mnie na zawsze, prowadząc autostradą refleksji nad goryczą.

ramakuz23: Ja 34 romantyk.

ramakuz23: to jak?

 

– Udowodnij, że jesteś romantykiem! Jak wyglądałoby nasze spotkanie?

 

ramakuz23: Kolacja z winem.

 

– No to słabo… bo liczyłam na coś więcej. Przede wszystkim na to, że się rozpiszesz.

 

ramakuz23: Mam 176 cm wzrostu i 90 kg wagi, oczy mam piwne, włosy czarne, kocham sport, muzykę, wypady romantyczne, właściwie wszystko w kobiecie lubię, a już najbardziej to, jak kobieta mnie przebierze w kobietę z makijażem.

 

Przesuwam.

 

rocco: Słońce, a kochał się już ktoś z Tobą w pupę? A jeśli tak… Kładę Cię na brzuchu. Leżysz na poduszce, żeby pośladki były lekko wypięte. Moje ciepłe dłonie chwytają Cię za te wypukłości, delikatnie je rozchylając. Czekasz… nagle czujesz mój wilgotny, szorstki język, bardzo powoli poruszający się w przód i w tył, po Twoim ciasnym wnętrzu, za każdym obrotem robisz ją coraz bardziej mokra i chętna. Z tej rozkoszy zaczynasz napierać wilgotnością swoją na moją twarz. Wyciągam twardego już jak kamień kutasa ze spodni i zbliżam nabrzmiałą główkę do wejścia. Napieram swoim ciężarem, czuję, jak powoli Twoja pupa otwiera się i wpuszcza go, centymetr po centymetrze… Zatrzymuję się dopiero, gdy jądra uniemożliwiają dalszą penetrację. Wkładam rękę pod Ciebie i kolistymi ruchami zaczynam masować Twoją gorącą wilgoć. Czujesz przyjemne ciepło podniecenia, stopniowo ogarnia całe Twoje ciało… Mam 35 lat, 198 cm, 85 kg, jestem przystojny, południowej urody.

 

Zerkam na zegarek, już prawie południe. W południe wszyscy są urodziwi, bo cienie najkrótsze. Zmarszczki i rozstępy żyją innym, niewidzialnym życiem. W południe zobaczyliśmy się po raz pierwszy. Natychmiast dostrzegłam zachwyt twoich oczu i obietnicę, którą złożyłeś w sobie, że będziesz ze mną i tylko ze mną. Obietnicę, która się przeterminowała z powodów rodzinnych, która z góry skazana była na klęskę, dlatego była taka atrakcyjna. Obietnica, która z każdą wspólną chwilą była dla ciebie coraz mniej ważna… chyba że się mylę, że jestem szalenie niesprawiedliwa dla ciebie, nie wiem, bo nie czuję ciebie w sobie, od dawna jesteś obcy i daleki, choć jednak bliski.

mdmx89: Witaj Nieznajoma. Jestem 29 letnim kulturalnym i zadbanym facetem, szukającym relacji podobnej do Twojej. Lubię bliskość emocjonalną i zrozumienie z drugą osobą. Jestem typem dżentelmena o empatycznym usposobieniu – bardzo lubię opiekować się drugą osobą i widzieć ten promyk szczęścia w oczach. Zależy mi zawsze by druga osoba czuła się jak najlepiej w moim towarzystwie. Jeśli miałabyś ochotę się poznać to zapraszam na spacer czy kawę, któregoś dnia. Pozdrawiam.

 

– Brzmisz bardzo zachęcająco. Jak sobie wyobrażasz nasze spotkania? Napisz coś więcej.

 

mdmx89: Na początek zapraszam na spacer i kawę, jeśli będzie miło, zdecydujemy co dalej. Zobaczysz mnie na żywo, spędzimy trochę czasu i zweryfikujesz sobie wszystko. Potem możemy pomyśleć jak chcielibyśmy widzieć naszą relację.

 

Przesuwam.

 

ferdek77: …Mmm, a może lubi koleżanka bardzo dobrze obdarzonego faceta?

 

Może i lubię, ale przesuwam.

 

gienek-zenek: Hejka, myślę że jestem tym kogo szukasz. Mam 36 lat i 185 cm wzrostu, jestem brunetem, myślę że zadbanym i na pewno bardzo towarzyskim, a najlepiej jak sama się przekonasz, wysyłam moje foto, mam nadzieję, że się Tobie spodobam i zobaczę również ciebie czekam na odpowiedź.

 

– Wygląda kolega na sportowca i to wyczynowego. Nie wiem, czy jestem przygotowana na długodystansowe numerki. Jak kolega sobie wyobraża nasze spotkania? Chciałabym wiedzieć więcej.

 

gienek-zenek: Więc myślałem, że to ja mam się dostosować do zasad, a nie że sam je stwarzać. Chciałbym też się czegoś powiedzieć o koleżance, jak wygląda, ale niestety nie dostałem zdjęcia.

gienek-zenek: Już koniec zainteresowań?

Użytkownik usunął konto i nie ma możliwości wysyłania do niego wiadomości.

 

Jaki niecierpliwy… Przesuwam.

 

Nagle przyszło mi do głowy, że mężczyzna siedzący dwa miejsca przede mną to ten gienek-zenek, akurat z takim rozmachem schował smartfona, jakby go rozzłościło, że nie wysłałam fotki. Jaka jest na to szansa? Jedna na osiemset dwadzieścia sześć tysięcy. To jak trafić szóstkę w totka. Nie… przypomniałam sobie obliczanie prawdopodobieństwa na zajęciach, nie… pomyślałam znowu – szóstka to prawie jeden do czternastu milionów, a piątka jeden do pięćdziesięciu czterech tysięcy, więc znów nie pasuje, znów jestem gdzieś tam pomiędzy, samotną a zżeraną od środka. Poprawiam plecak. Chce mi się pić kawę. Za oknem przystanek Wiejska. Wkoło metalowe siatki i szum kapsuł. Rozmazany warkot spalinowych motyli. Zamierzony świergot pneumatycznych młotów, udarowych narzędzi do prac drogowych. Asfaltowa łąka. Wszystko świszczy i gwiżdże, a ja słucham tej muzyki i zmieniam się w betonowego człowieka. Staje się powolna, nieczuła, twarda i czasem tylko pękam. Oczy mam asfaltowe w kolorze jezdni, łzy czasem płyną jak zużyty olej, każdy siniak starym śladem po oponie, oddech jak kłąb spalin. Kiedy się maluję, jakbym kładła mural. Może powinnam się objąć ubezpieczeniem od nieruchomości? Różne rzeczy chodzą po ludziach, jest takie od powodzi i pożaru, a płonę na domiar często. Może bym na tym chociaż zarobiła?

geralt_48: Dojrzałość akceptujesz? Dzień dobry.

 

Dojrzałość przesuwam.

 

seatcordoba123456: Hej, czy masz ochotę się zapoznać z młodszym chłopakiem, czy nie bardzo?

 

Przesuwam.

 

przem94: Witaj, długo kazałaś czekać na Siebie… na anons z sensem, ładem i treścią, na osobę mam nadzieję inteligentną, która nie szuka tylko fizyczności. Mam 38 lat i 190 cm wzrostu, jestem lekko szpakowatym brunetem, z poukładanym życiem zawodowo osobistym. Mam wykształcenie wyższe medyczne, jestem pasjonatem motocykli i podróży, nie są mi obce teatr oraz opera, którą jak wyczytałem, również lubisz. Jeśli Cię zaciekawiłem, odezwij się, myślę, że może być to początek ciekawej przygody.

 

– Przemku zaciekawiłeś mnie bardzo. Opera, motocykle, medycyna… i jeszcze ta żądza przygód. Jak sobie wyobrażasz nasze spotkania? Napisz coś więcej.

 

przem94: Witaj, cieszę się, że odpisałaś…. Jak ja to widzę, to chyba wymaga wspólnego poznania oczekiwań, nie wiem, na co Ty liczysz, czego spodziewasz się po takiej znajomości… z mojej strony na pewno zaufanie, dyskrecja miło spędzonych wspólnie chwil (tak, to wszystko zależy od nas), nie wiem czy liczysz na romans ciał, czy romans ciała i duszy… to wymaga poznania się i dopiero odpowiadania konkretnie na pytania… nie sądzisz?

 

– Ja to widzę zupełnie inaczej. Zanim się jakkolwiek poznamy, mamy szansę zdradzić sobie nasze marzenia i pragnienia. Te zwierzenia będą całkiem nieskażone sobą nawzajem, ale tylko do momentu w którym je wypowiemy. Krótko mówiąc, jeżeli mnie poznasz, będziesz układać się pode mnie, a tego bym nie chciała. Powiedz, jak Ty to widzisz teraz.

 

przem94: Nie widzę nic złego w układaniu się pod Ciebie jeśli będzie to prowadziło do satysfakcji jednej ze stron.

 

– A ja bym chciała byś był sobą, byś wniósł we mnie świeżość i nowość nieznanego mi człowieka. Jak by wyglądał nasz pierwszy raz gdybyś był sobą? Opisz mi nasze intymne spotkanie pod swoje dyktando… bez układania się pod siebie.

 

przem94: Zawsze i wszędzie jestem sobą… nic ani nikogo nie udaję, a na opisywanie intymnego spotkania to już chyba za duży jestem, wiesz… z wiekiem nabiera się kindersztuby, a ona nie za bardzo pozwala na boleści palców tylko po to, abyś przeczytała, jak ja sobie wyobrażam nasze intymne spotkanie. Powodzenia życzę…

 

– Jest takie powiedzenie… nie używaj słów i zwrotów których znaczenia nie znasz. Polecam. Kindersztuby nie nabiera się z wiekiem. To raczej wyniesiona z lat dziecinnych szkoła starannego wychowania. Więc nie trafiłeś i głupio wyszło. Skoro jesteś za duży na intymne spotkania, to chyba nie mamy po co pisać.

 

przem94: Za duży jestem na pisanie o fantazjach… a kindersztuby się nabiera, a nie wynosi, to tak jak z inteligencją, albo rodzisz się inteligentnym albo nim nigdy nie będziesz, co najwyżej wykształciuchem. Powodzenia raz jeszcze!

 

A może za dużo wymagam? Może powinnam się spotkać z każdym, rozmawiać w cztery oczy, pozwolić się całować po policzkach na przywitanie, a później nie dać się długo prosić i pozwolić zaciągnąć gdzieś w ciężkie od żądzy miejsce i potem liczyć cicho, że po wszystkim zostanie po mnie coś więcej niż tylko mokre wspomnienie, może szczerba na słupie czy drzewie – kolejne trofeum w wielu kolekcjach naraz. Dotykam się w wyobraźni palcami wymyślonych mężczyzn i lodowacieje, szron przykrywa mi skórę, ubierając nagość w śnieżnobiały kożuszek. Mogłabym przysiąc, że widzę parę uciekającą mi z ust, jak podczas niskich temperatur, a przecież jest całkiem ciepło i to nie możliwe.

roberteniro: Cześć, jak idą poszukiwania? Może moglibyśmy się zapoznać, mam na imię Marek jestem szczupłym wysokim szatynem mam 35 lat, nie wiem czy nadal ogłoszenie jest aktualne, więc nie będę się rozpisywać, jeśli tak, to proszę o nr tel. do usłyszenia, pozdrawiam.

 

Przesuwam.

 

simonnekkk: Witaj, mam na imię Sławek, mam 45 lat i mieszkam w Ostrowcu. Pracuje w biurze handlowym jednej z ostrowieckich firm. Nie mam problemów finansowych ani emocjonalnych. Jestem człowiekiem aktywnym, lubię aktywnie spędzać wolny czas, kocham zwierzęta, lubię gotować. Interesuję się motoryzacją i sportem jak chyba każdy facet. Mówią że mam duże poczucie humoru, lubię też rozmawiać, taki gaduła ze mnie. Chciałbym poznać kobietę w celu towarzyskim. Więc może dałabyś się namówić na drinka czy kawę kiedyś? Pozdrawiam i życzę miłego dnia.

 

Przesuwam.

 

huragan87: Kocham kobiety i je szanuję, a przede wszystkim dostrzegam w nich piękno, co jest najcenniejszym skarbem. Szukam normalnej kobiety, z którą mógłbym miło i słodko spędzić czas (np. pójść do kina, restauracji, na imprezę i w ogóle spędzać czas razem dając sobie chwile szczęścia i rozkoszy). Uwielbiam również długi seks, pełny miłości, rozkoszy i namiętności. Pragnę dawać kobiecie prawdziwe uczucie, szacunek i szczęście. Mam 30 lat, pracuje jako Informatyk i dosyć dobrze zarabiam. W wolnych chwilach dużo ćwiczę na siłowni.

 

Przesuwam.

 

jarek.szma: Witaj, Jarek. Możemy się spotkać dyskretnie, jestem zadbany, mam 38 lat.

 

Przesuwam.

 

andrzejw702: Witam, Andrzej mam 47 lat, wysoki, kulturalny, miły, bez nałogów, odpowiedzialny, pracowity, opiekuńczy, zaradny, jestem w związku, poznajmy się, podaj swój telefon. Pozdrawiam.

 

Czas mi się dłuży. Prawie trzydziesto-tonowy pojazd wlecze się wolno swoim asfaltowym przeznaczeniem. W środku ja i inni, wszyscy jesteśmy równo utopieni w smartfonowym oceanie drugiego życia. Raz po raz ktoś podnosi głowę, by zaczerpnąć tchu. Aparat tlenowy wypełnia szczelnie otwory w uszach, dzięki niemu mniej człowieka rozprasza, nie trzeba sobie zawracać głowy oddychaniem, od Marek do Wiejskiej na jednym wdechu, od Wiejskiej do Targówka na drugim. W oczach olimpijski spokój, gdy o ciało ocierają się drapieżniki, jeden po drugim i to niezależnie od głębokości, na którą się zanurzę, zawsze są wyczuwalni. Ignoruję ich, niech sobie żerują. Może w końcu się zapcham, zaślepię otwory przez które przecieka mi dusza i stanę się naprawdę nieczuła na wszystko.

hary.5: Cześć, z tej strony Michał, właśnie trafiłem na Twoje ogłoszenie, jest interesujące… Mam 38 lat i 188 cm wzrostu, podobno jest ze mnie całkiem przystojny facet, ale nie mnie to oceniać. Na co dzień zajmuje się branżą motocyklową, prowadzę serwis, buduję motocykle customowe (taki ze mnie trochę artysta, dużo podróżuję, organizuję wyprawy, imprezy, wystawy motocyklowe, ciągle coś, nie potrafię usiedzieć na tyłku. Może dasz się zaprosić na początek na kawę, czy to brzmi banalnie…?

 

– Artysto motocyklowy, ciekawy z Ciebie temat. Kawa brzmi banalnie to fakt. Jak sobie wyobrażasz nasze spotkania? Napisz coś w ten deseń, każdy pisze o kawie, czy drinku, a życie nie kończy się jedzeniu i piciu. Puść wodze fantazji.

 

hary.5: Nie potrafię podać Ci gotowego scenariusza naszego spotkania, nie da się tak. Poza tym nigdy nie spotykałem się z kobietą poznaną w sieci. Na pewno chciałbym, żeby nie był to mechaniczny seks, chciałbym stworzyć relację naprawdę przyjacielską, szczerość, zaufanie, chciałbym, żebyś była tym kimś, z kim mogę wszystko i o wszystkim…

 

– Hmmm myślę, że wszystko się da, tylko trzeba chociaż troszeczkę chcieć. Szukam kogoś z dobrymi pomysłami i fantazją, że tak powiem co najmniej ułańską. Nie wystarczy mi to, co piszesz, chcę więcej. Jeśli się mam z kimś umówić to muszę go lepiej poznać, także od strony intymnej. Napisz mi chociaż, jak wyobrażasz sobie nasze intymne spotkanie? Muszę wiedzieć kto się na mnie porywa i na co być przygotowaną…

 

hary.5: Zaczynasz mi się coraz bardziej podobać, lubię konkretne i silne kobiety, a już widzę, że taką jesteś. Uwielbiam długie i namiętne pieszczoty, cholernie mnie kręci dawanie rozkoszy. Chcę pieścić, lizać i podgryzać delikatnie Twoje sterczące z podniecenia sutki, poproszę Cię żebyś mocno rozchyliła swoją muszelkę paluszkami, tak żebym mógł dokładnie wylizać i wyssać łechtaczkę, na przemian wkładając języczek w cipeczkę, mogę teraz zająć się drugą dziureczką. Pozwól mi zająć się też nią, spodoba się jej, zobaczysz. Poznęcam się nad nią delikatnie, czubeczkiem języczka, będę ją pieścił tak długo aż zaczniesz się wić z rozkoszy, a ona rozchyli się na tyle, żebym mógł w nią się wsunąć głębiej. Będę mógł wtedy już pieścić i lizać obie na przemian.

 

Przesuwam.

piotrwisniewski: Hej, chcesz być tajemnicza to ok, napisz chociaż skąd dokładnie jesteś.

 

– Ha! Potrafisz rozbawić. To dobry znak. Humor jest bardzo ważny. Co mam napisać, że z Mokotowa? Czy czasem nie jestem już teraz pozbawiona swojej tajemnicy? Jak sobie wyobrażasz nasze spotkania? Napisz coś więcej.

 

piotrwisniewski: Jeśli faktycznie jesteś z Mokotowa to lipa, bo ja jestem z Białołęki i trochę ciężko wyobrażam sobie nasze spotkania.

 

Przesuwam.

 

lukint72: Hej, mam 39 lat i 178 cm wzrostu, a ważę 80 kg. Jestem w związku, więcej na priv. Paweł.

 

– Poproszę o więcej, w końcu jesteśmy na priv. Jak sobie wyobrażasz nasze spotkania?

 

lukint72: Jesteś niekonsekwentna mieliśmy nic o sobie nie wiedzieć. Jeszcze sobie nie wyobrażam naszych spotkań, do tego chyba jeszcze długa droga…

 

– Tak, jestem niekonsekwentna, ale nie w ten sposób, co piszesz. Ty natomiast jesteś bardzo konsekwentny w swojej oszczędności słów. Mieliśmy nic o sobie nie wiedzieć z rzeczy, które mogą nas obedrzeć z dyskrecji, reszta jest jak najbardziej wskazana, wprost konieczna. Chcę wiedzieć z kim się spotykam. Niewinne spojrzenie zza wielkich czarnych szkieł mi nie wystarczy. Droga do naszych spotkań wydłuży się w nieskończoność, jeżeli nie udowodnisz, że jesteś pomysłowy i fantazjujesz. Pofantazjuj na mój temat!

 

lukint72: Fantazji mi chyba nie brakuje, o czym mam nadzieję się przekonasz. Wiek itp. już znasz, mam dwoje dzieci 18 i 12 lat i żonę od 18 lat, związek, który został chyba tylko na papierze. Skończyłem AWF więc jestem amatorem sportowcem, jeżdżę na rowerze, biegam, uwielbiam narty. Pracuję, czytam książki, hurtowo oglądam filmy. Czekam na kilka słów o Tobie.

 

Przesuwam.

 

isidorbialas: Witam, chętnie Cię poznam, mam 55 lat, pozdrawiam.

 

– Ja mam mniej, ale ponoć starsi mężczyźni są przystojniejsi. Jak sobie wyobrażasz nasze spotkania? Napisz coś więcej.

 

isidorbialas: Witam mam ciemną karnację, oczy piwne, włosy ciemne, zbudowany, opalony, uległy, pozdrawiam.

 

– Jak sobie wyobrażasz nasze spotkania. Jestem ciekawa jak rozwiniesz ten temat.

 

isidorbialas: Jesteś mężatką, to myślę, że wiesz co chcesz, można hotel, lub poza miastem, ty musisz wiedzieć ile masz czasu i kiedy masz czas.

 

Żuromińska i te dwie jedenastopiętrowe deski. Ileż tam złości i nienawiści. Całe tony ciał, kości, ścięgien i rozszarpanych nerwów. Mężatki się tłoczą, jedna przez drugą, brzęczą o siebie wyblakłe obrączki, niektóre się nawet zazębiły, ciekawe jak, skoro wzorowo i nieprzerwanie opinają palce spracowanych dłoni. Czasu nie ma wyprać, ugotować, ogarnąć się, ale gdy ten z sąsiedniej klatki staje przy swojej bordowej Astrze i patrzy w okno jak w obrazek, to jak mu odmówić? W Oplu pachnie piżmem, wysprzątane jak sypialni, aż wstyd zabrudzić i całuje tak pięknie, po dłoniach, rękach i stopach. A ten swój to tylko szkło znosi, słychać, jak brzęczą foliowe torebki, nic tylko czują, tylko jak wypełnia się pokój cuchnącym oddechem alkoholika. Co poradzisz, gdy widok na horyzont braku perspektyw to roztrzaskane marzenia o przyszłości, oddane już dawno do punktu skupu skorupy szkła, to tak naprawdę resztki ze zwierciadeł niespełnionych marzeń, zawiedzionych nadziei i niespłaconych świstków z kredytów obietnic poprawy. Gdyby ten bank mógł upaść… Bank kredytów udzielanego zaufania. Wszyscy byśmy się pilnowali. W obliczu jednej, jedynej szansy najtęższe namiętności stopnieją.

          septembertaki: Cześć, Paweł z tej strony, nadal kogoś szukasz to odpisz, chętnie Cię poznam, kto wie może się sobie spodobamy.

 

– Kto wie… kto wie… Pawle, jak sobie wyobrażasz nasze spotkania? Napisz coś więcej.

 

septembertaki: Spotkalibyśmy się w jakiejś małej restauracji, romantyczna kolacja, rozmowa, flirt, jeśli byśmy się sobie spodobali to zamówilibyśmy pokój i spędzili miło, namiętnie czas…

 

– Ciekawa koncepcja. Chciałabym byś mi napisał jak wygląda taki flirt, że zaczyna być miło i robi się gorąco. Oczywiście powinieneś też dokończyć tę wiadomość. Stwierdzenie, że spędzimy namiętnie czas mi nie wystarczy. Opisz to, chcę więcej…

 

septembertaki: Hej, mmmm byłoby tak, po zapoznaniu się poszlibyśmy do hotelu, wzięli pokój, puścilibyśmy jakąś nastrojową muzykę, spoglądalibyśmy na siebie kusząco z pożądaniem, a w końcu zaczęlibyśmy się do siebie zbliżać, może i zatańczylibyśmy, ciała nasze zaczęłyby się dotykać bylibyśmy podnieceni, zaczęłabyś mnie rozbierać, zdejmować koszulę, a potem ja ciebie, powoli a w międzyczasie bez ustanku byśmy się całowali, nie śpiesząc się, powoli, żeby ta chwila trwała jak najdłużej… jak byśmy byli już cali nadzy, nasze ciała całkiem odkryte, to bym Ciebie dotykał, położylibyśmy się na łóżku, pieszczoty, pocałunki, zacząłbym pieścić cipkę, aż byłaby wilgotna, zaczęłabyś dochodzić, przeżywać orgazm, wtedy wszedłbym w ciebie.

 

– Cudowny opis, ale nie dokończony. Co byłoby dalej? Wszedłbyś we mnie i co dalej…?

 

– septembertaki: Doszłoby wtedy do stosunku, poczułabyś go tak głęboko, aż do samego końca i ten orgazm, orgazm za orgazmem.

 

– No wiesz, tyle opisu na grę wstępną, a sam stosunek potraktowany jak splunięcie… może się jeszcze postarasz?

 

septembertaki: Mylisz się, nie potraktowałem tego jak splunięcie, przekonasz się, gdy spotkamy się w realu.

 

Przesuwam.

 

maxkowalski.1972: Witaj. Poszukuję kochanki, przyjaciółki, nic na siłę i obopólna akceptacja. Jestem w związku, więc nie interesuje mnie Twoje życie prywatne i chciałbym aby i moje było tylko moją sprawą. Czego oczekuję? Ciepła bliskości, przytulania, pieszczot, w seksie nie interesują mnie żadne dziwactwa. Mam 44 lata, krótkie włosy 180 cm i 106 kg. Jak jesteś nadal zainteresowana, to napisz czego Ty oczekujesz i jak to widzisz ze swojej strony.

 

– Zależy mi na romantyczności. Wiesz co to znaczy? Jak byś zorganizował takie spotkania?

 

maxkowalski.1972: Mogę wynająć apartament w centrum Warszawy, lampka wina miła rozmowa, a jak sobie przypadniemy do gustu to mogę zaprosić cię na jakiś wyjazd weekendowy.

 

Przesuwam.

 

slawek_164: Witaj. Interesujący profil, samotna choć wśród ludzi, ciekawa świata i chętna na ryzyko z nieznajomym. Może spróbujemy poznać się bliżej?

 

– Sławku trochę tak jest jak napisałeś. Samotna w tłumie… Jak sobie wyobrażasz nasze spotkania? Napisz coś więcej.

 

slawek_164: Cóż może na początek dobra kawa w jakimś ciekawym energetycznym miejscu.

 

– Daj spokój z kawą. Robi się nudno, kawę to mogę wypić z przyjaciółką… Chciałabym byś się bardziej rozpisał, chcę wiedzieć, czego mogę się po Tobie spodziewać. Bądź sobą, ale bądź szczery i odważny.

 

slawek_164: Bardzo proszę. Tylko ja wolę robić niż pisać czy mówić. A ponadto kobieta musi mnie pociągać intelektualnie i wizualnie, żebym zaczął cokolwiek planować i realizować z moich bujnych ryzykownych planów. Nie mam zielonego pojęcia kto jest po drugiej stronie. Miłego dnia życzę Nieznajoma.

 

Nie mam pojęcia kto patrzy na mnie spod tej bejsbolówki. Dwa razy złapałam go, jak zerka i odwraca wzrok, gapiąc się teraz na okolice Balkonowej. Romeo w dresie. Zaraz łapię się na tym, że zaczynam patrzeć, co mam dziś na sobie, jakbym nie wiedziała. Czy ja zawsze muszę się podobać? Nie mam niczego ekstra, jestem szara, całkowicie anonimowa, a i tak wyłuskał mnie ze skulonych nad smartfonem kobiet. Znawca się znalazł, saper, chciałby rozbroić minę, a nic, tylko wyleciałby w powietrze, skończyłby bez kończyn, a co najważniejsze bez głowy. Napatrzył się jeszcze przez chwilę i wyszedł.

          NIKT: Cześć, jestem Piotrek, na co dzień pracuję, po pracy staram się być aktywny: sport, spacery, podróże, dobra książka, film itp., a ty jak lubisz spędzać wolny czas?

 

– Ja spędzam swój wolny czas rozmaicie… to co napisałeś pokrywa się w dużej mierze z tym co sama robię by odpocząć. Marzy mi się jednak coś więcej… a propos Jak sobie wyobrażasz nasze spotkania? Napisz coś więcej.

 

NIKT: Na pewno kawa, rozmowa, a czas pokaże, prawda, a co porabiasz na co dzień, a pokażesz się?

 

– Wysyłanie zdjęć przez Internet nie jest bezpieczne i z dyskrecją ma niewiele wspólnego. Piszesz ogólnikami, a mi chodzi o szczegóły. Odkryj swojego wewnętrznego romantyka i pokaż się z tej strony. Napisz mi jak wyobrażasz sobie nasze spotkanie, nie spiesz się, zrób to powoli i dokładnie. Bądź szczery i odważny, ale przede wszystkim bądź sobą.

 

NIKT: Wiesz, marzenia są po to żeby je spełniać, prawda.

 

Przesuwam.

 

bonaoperatur: Łukasz. Mam 29 lat, jestem pisarzem. Taka gra mogłaby wprowadzić mnie w wir natchnienia. Przeżyć i fantazji. Również zależy mi na dyskrecji.

 

– Łukaszu. Zainteresowało mnie to co napisałeś. Naprawdę jesteś skrybą? Co piszesz? Artykuły w gazetach, opowiadania czy książki? Nie! Nie zdradzaj się. Napisz mi lepiej tak jak potrafisz. Jak byś widział nasze pierwsze spotkanie?

 

bonaoperatur: Możemy zagrać w ciszę. Tylko my i nasze odczucia. Zero rozmowy o naszym życiu. Zero rozmowy o marzeniach. Niech mówią nasze szepty, jęki i przyspieszone oddechy. Uczmy się naszych ciał. Ustami, dłońmi, językami. Pozwólmy sobie na zabawy, które chcemy spełnić. Jedynym słowem, którego będziemy mogli użyć to słowo Nie. Bawmy się w francuskie pieszczoty, zgłębianie naszych skrytych pragnień. Odnajdźmy w ciszy największą siłę pożądania. Następne spotkania będą już inne…

 

– Jakie będą następne spotkania? Dlaczego przestałeś? Pisz dalej, chcę to usłyszeć, przeczytać, robisz to dobrze, czuję, jak omiatają mnie dreszcze. Niepokój syci się nieznanym. Jestem od Ciebie trzy lata starsza, a czuję się jakby było odwrotnie. Podoba mi się Twój pomysł na pierwsze spotkanie. Chciałabym, byś pokazał mi więcej. Co bym czuła? Włóż w moje ciało rozkosz, którą nazwą Twoje usta. Niech zabrzmi i opęta mnie całą.

 

bonaoperatur: Na następnym będziemy się kochać, ale nietypowo. Inaczej niż na jakimkolwiek innym spotkaniu. Nie pozwolimy sobie na użycie rąk, założymy sobie symboliczne węzły i pozwolimy sobie na pieszczoty ustami. Tylko ustami i naszymi ciałami. Naszej pieszczocie oddamy całych sobie. Będę się o Ciebie ocierał i przybliżał go do Twoich ust. Tak, jak Ty swoim kwiatuszkiem. Mój język będzie całym mną… Kiedy możemy się spotkać?

 

– Trochę mnie rozczarowałeś, myślałam że jesteś pisarzem i uwiedziesz mnie po pisarsku… piórem. Każda z Twoich wiadomości jest coraz bardziej uboga i niecierpliwa. Obawiam się, że rzeczywistość rozczarowałaby mnie ostatecznie…

 

bonaoperatur: Myślę, że tak. Tym bardziej, że żyjemy w ubogiej symulacji, gdzie mężczyzna jest tak naprawdę prostym stworzeniem, które myśli o przedłużaniu gatunku, o przekazaniu dalej paru atomów i ciągu matematycznego. Mężczyzna może być pisarzem i naukowcem, drwalem i nauczycielem, ale natury nie oszuka. Często zależy mu na rżnięciu, czasem wyuzdanym, wyszukanym, a innym razem na prostym, brutalnym posuwaniu. Takie jest prawo życia.

Tego życia, do którego wybudza się tych, którym się wcale tu nie spieszy? Szpital chowa się za drzewami, ale wiem, że tam jest – wylęgarnia setek tysięcy przeznaczeń. Autobus wolno przemieszcza się przy nim, jakby nie chciał swoją obecnością zakłócić czyjejś rekonwalescencji. Skręca w Łojewską, brnie powoli między dwoma wierszami przydrożnych drzew. Z każdej strony może wyskoczyć człowiek i wpaść pod stalową szafę, w której tkwię, jak jakiś zapomniany strój obojętności. Czy ktoś jeszcze zechce mnie na siebie założyć? Czy ktoś kiedykolwiek się we mnie ubierze, tak jak robiłeś to ty? Być opinającym ciebie tak szczelnie materiałem, który chciałeś przymierzać w nieskończoność w którym podobałeś się sobie, którego nie chciałeś wcale zdejmować i oddawać do prania, który w końcu na tyle się zużył, że cisnąłeś go w kąt jak starą szmatę.

 

tomek.602: Miałabyś ochotę na fajną znajomość z dwoma mężczyznami na poziomie i realnymi przede wszystkim?

 

– Z dwoma mężczyznami naraz czy osobno? Nie ukrywam, że nigdy nie miałam takiej propozycji. Zwykle mężczyźni są niezwykle zaborczy i zazdrośni. Jeśli na raz, to musiałoby być to niesamowite przeżycie. Trochę jednak bym się bała, musiałabym najpierw Was poznać. Jeżeli osobno, to wydaje się to prostsze, aczkolwiek, nie rozumiem, jak by to miało wyglądać. Jeden by wchodził i wychodził a później drugi? Napisz jak by to miało wyglądać.

 

tomek.602: Jesteśmy dobrymi kolegami – chcielibyśmy razem – obaj jesteśmy normalni i chcielibyśmy, aby to spotkanie było naturalne i podobało się wszystkim. Nie jesteśmy ani zaborczy ani zazdrośni – obaj jesteśmy hetero. Nie masz czego się bać – jesteśmy ludźmi na poziomie – jeżeli byś chciała to moglibyśmy np. przez telefon porozmawiać. Moglibyśmy Cię we dwóch rozpalić – a potem zależy jaki seks lubisz.

 

– Ile w ogóle macie lat? Jakby to dokładnie wyglądało? Wynajęliśmy hotel? Czy macie jakieś wolne mieszkanie? Czyli ja kładę się na kołdrze, taka już rozebrana. Leżę na śnieżnobiałej pościeli wyciągam ręce nad głowę, nogi rozchylam, a wy… Napisz… jak byście to zrobili, jak byście mnie rozpalili… chcę o Tym najpierw przeczytać.

 

tomek.602: My 36 i 46 lat. Najpierw rozpalilibyśmy Cię rozmową. Potem dotykiem – jakbyś poczuła cztery ręce na ciele, to na pewno szybko zrobiłoby Ci się cieplutko, na pewno chciałabyś jednego do buzi, drugiego w cipeczkę – a anal lubisz?

 

– Dość wulgarny ten opis, nie za bardzo mnie pociąga. Nie, analu chyba nie lubię, nigdy zresztą nie próbowałam i nie mam na to ochoty. Raczej nie jestem zainteresowana.

 

tomek.602: Szkoda…

 

Przesuwam.

 

bobszala1019: Wszystko pasuje co napisałaś… Ja światowy facet, zadbany biznesmen. Interesuje się sztuką… Na długo zaangażowałbym się w dyskretną znajomość. Nie, to nie ściema. Od razu zapraszam Ciebie na kolację zapoznawczą do Marriotta w centrum, bez zobowiązań, jak będzie pasowało to się zaprzyjaźnimy. Szukam koleżeństwa, przyjaźni, a później zobaczymy. Spotkanie jutro o siedemnastej. Przyjdź. Mieszkam w tym hotelu.

Przesuwam.

 

marcinciepielewski2: Witaj jestem marcin z warszawy lat 43 i chętnie Cię poznam bliżej, jestem miły, czuły, namiętny, delikatny, pracowity, lubię dobrą kuchnię, spacery, muzykę, film, książkę, jazdę na rowerze, kocham góry.

 

– Masz wiele zainteresowań… ja też grzeszę aktywnością, ale wciąż czegoś mi brak. Ponad wszystko co robię. Jak sobie wyobrażasz nasze spotkania? Napisz coś więcej.

 

marcinciepielewski2: Oj to trudne pytanie, bo każde spotkanie nasze będzie pewnie inne, na pewno wszystkie będą miłe i ekscytujące pełne namiętności rozmowy, słuchania, poznawania się bliżej i lepiej, może na pierwsze spotkanie jakaś miła kolacja, a czy mogę cię zobaczyć? Ja pewnie nie jestem w twoim typie faceta.

Pewnie nie jesteś. Podnoszę wzrok znad smartfona, pora na oddech. Szarzy pasażerowie kołyszą się w rytm ruchu autobusowego robaka. Za oknami teraz okolice pływalni, boisko i lodowisko. Lubię ruch, czyni mnie lekką, silną i niezależną. Zdrowie mam po babci. Nigdy nie chorowała, ja też choruję rzadko, nie biorę żadnych tabletek, piję dużo wody i kawę, jej nie potrafię sobie odmówić, ale piję w samotności; pić z mężczyzną, którego nie znam, to jakby profanacja, chociaż nie wiem, bo żaden mnie jeszcze bezinteresownie nie zaprosił, a kawa za coś, nawet za seks, smakuje gorzej.

kaz32: Wiem i czuję, że mimo faktu, iż na co dzień jestem zupełnie innym facetem szukam władczej Kobiety, która dla swojego kaprysu wykorzysta eleganckiego, wykształconego i przystojnego faceta do spełniania Jej kaprysów do służenia Jej do wielbienia i adorowania Jej w tym także do zwykłego sprzątania, prasowania, zmywania i służenia Jej na różnych polach. Dla mnie ważne jest żeby taka Kobieta była z Warszawy, żeby mogła nagle mnie wezwać w ciągu dnia abym pozmywał naczynia czy umył łazienkę albo żebym po prostu był Jej podnóżkiem. Staram się być maksymalnie szczerym i uczciwym facetem, dlatego na wstępie piszę, zdając sobie sprawę, że może zrezygnujesz, dlatego Pani, że nie wysyłam żadnych zdjęć ani nie interesuje mnie wirtualna zabawa, zresztą mam taką nadzieję, że podobnie jak Pani oczekuje realnej znajomości. Jeżeli miałabyś kaprys obejrzeć mnie realnie i czujesz Pani, że widok takiego faceta na kolanach u Twoich stóp sprawi Pani przyjemność, że zechcesz dać mi szansę – ja zrobię wszystko co możliwe abyś była zadowolona i dumna, że masz u swoich Stóp takiego faceta. Jestem pewien, że chcę służyć takiej Kobiecie jak Pani i wykonywać Pani polecenia… wszystkie. Oczekuję tylko dyskrecji, ponieważ nikt nie może wiedzieć, że będę Pani służył. Nie mieszkam sam, znam dużo ludzi, jestem wykładowcą, prawnikiem więc mam świadomość pewnych swoich ograniczeń ale wiem też, że za każdą niesubordynację spotka mnie sroga kara. Jestem jednak gotowy zaprosić Panią na kawę abyś mogła obejrzeć mnie dokładnie, poznać, oraz przede wszystkim porozmawiać i zdecydować czy godzien jestem służyć Pani, czy pozwolisz zaprosić się na kawę?

 

– Muszę powiedzieć, że czytając Twoją wiadomość przeszył mnie dreszcz. Nigdy jeszcze żaden mężczyzna nie zaoferował mi… władzy. Zwykle kobieta jest traktowana, jakby jakieś władzy winna być poddana, a tu proszę nie dosyć, że władza to jeszcze w tym… baśniowo erotycznym kontekście. Nie za bardzo potrafię sobie jednak to wszystko wyobrazić. Jak sobie wyobrażasz nasze spotkania? Napisz coś więcej o tym. Napisz tak, jakbyśmy już to przeżywali…

 

kaz321: Moim marzeniem jest służyć władczej kobiecie. Chcę być Pani lokajem, służącym, praczką, sprzątaczką, nosić zakupy, czy być tylko zabawką w Pani rękach. Będę wykonywał wszystkie prace w domu, bez względu, czy mieszkasz sama czy z kimś Pani. Nie oczekuje niczego w zamian. Pani decyduje o wszystkim. Moje cechy charakteru i umiejętności: – uległość i uwielbienie do swojej PANI – dyspozycyjność w tygodniu – umiejętność wykonywania prac związanych z pielęgnacją urody PANI – umiejętności wykonywania prac domowych – wysoka kultura osobista, inteligencja – gotowy jestem poddać się tresurze, być karany i maksymalnie upokarzany i poniżany. Gotowy jestem przyjąć przynajmniej poniższy Zakres obowiązków: – rozpieszczanie PANI – sprzątanie w mieszkaniu PANI – przynoszenie zakupów – prasowanie – wykonywanie manicure i pedicure – inne obowiązki związane z dbałością o urodę PANI – masaże stóp – służenie jako lokaj – służenie jako podnóżek. Czy porozmawiamy?

Przesuwam.

paweligawel1: Witaj, szukam realnej dłuższej relacji bez chamstwa obłudy i obietnic bez pokrycia. 45l 190 cm mieszkam i pracuję w warszawie.

 

– Jak sobie wyobrażasz nasze spotkania? Napisz coś więcej.

 

paweligawel1: Chciałabym, żeby nasza znajomość była okryta nutą tajemniczości, spontaniczności, a zarazem o podkładzie przyjacielskim z dużą dozą zrozumienia i szacunku. Oczywiście sprawy czysto techniczno logistyczne pozostają do wzajemnego uzgodnienia.

 

– Bardzo ostrożna odpowiedź… a ja chciałam się więcej dowiedzieć z kim mam do czynienia. Czy możesz mi opisać, jak wyobrażasz sobie intymną część naszego spotkania? Bądź szczery i jednocześnie odważny.

 

paweligawel1: Ważne jest poznanie i wzajemna akceptacja. Wyrażenie własnych oczekiwań, bez poznania jest trudne. Chciałabym żeby było to nie wymuszone radosne obcowanie, bez z góry ustalonego scenariusza. Myślę o wynajętym dyskretnym mieszkaniu gdzie moglibyśmy spędzić przyjemnie czas. Jestem dość otwarty i raczej bezpruderyjny. Mam 190 cm niebieskie oczy. Jestem inżynierem budowlanym i w takim zawodzie pracuję. Dysponuję czasem w różnych godzinach.

 

– Ma być trudne… bo ja chcę sprawdzić fantazję i pomysłowość. Proszę mi opisać nasze intymne spotkanie i to ze szczegółami.

 

paweligawel1: Fantazjując myślę o Twoich ciepłych zroszonych udach spokojnie falujących w rytm nadawany przez moje usta. Dłonie w mocnym uścisku trzymające Twoje pośladki rozchylając je, zatapiając usta w Twoich obydwu dziurach, bez końca, poruszam po nich językiem. Marzę o Twojej wypiętej do tyłu pupie przyjmującej nabrzmiałego gorącego kutasa, w rytmicznej zdecydowanej akcji. W końcu ciepło Twoich ust rozpływające się na moich kulach, pieszcząc do końca wypełniają cię gorącym nadzieniem.

 

– Co za kulinarny opis, jakby z ręki kaznodziei od dań… Nie wiem czy nie poczułam się za bardzo jak przystawka… trochę to wszystko za pospieszne i po łebkach, a ja lubię wypieszczone tematy… więc… dokończ!

 

paweligawel1: Słowa, słowa, słowa, a tu potrzebne realne działanie ze wszystkimi jego przyjemnościami i konsekwencjami. Poczuć nabrzmiałe cipsko, to nie to samo co o niej mówić, czuć ją i się z nią jednać, to nie ma jak zastąpić tego słowami.

 

– Rozumiem, że podzielimy się po równo ty bierzesz przyjemności, a ja konsekwencje… Nabrzmiały kutas to nie to samo co cudowna jego zapowiedź, która może mnie przygotować na wszystko co jest z nim związane…

 

paweligawel1: Jestem za równouprawnieniem.

Na Toruńskiej porozciągane gąsienice wygrzewają się na liniach tranzytowych. Horyzont, szczęką pazernych drzew, odgryza odległe ścieżki przeznaczenia. Na nasze żądanie transmitują nas w dowolne, wykupione na biletach miejsca.

Nigdy nie podróżowaliśmy wspólnie, brakowało mi tego i brakuje teraz, nie mam żadnych wspomnień, nie mogę wsiąść i wyobrażać sobie, że jedziesz obok mnie, że kładziesz mi rękę na udzie, że dotykasz szyi i całujesz, bo nigdy się tak nie stało, a ja nie chcę, aż tak siebie okłamywać. Sama nie wiem dlaczego, bo przecież kłamstwa czasem są dobre, a szczególnie w takich sytuacjach, gdy nie można mieć tej jednej rzeczy, której się akurat pragnie. W takim wypadku kłamstwo nikogo nie krzywdzi, a ja nie wierzę przecież w świętości; no może poza świętością naszych połączonych ekstazą ciał i świętością twojego nasienia. Zawsze szanowałam ten moment, dokonywał się po przekroczeniu chwili, za którą najpierw tęskniłeś, a którą później chciałeś od siebie nieustannie odsuwać, spacerując jedynie po jej krawędzi i rozkoszując się zapowiedzią tego, co miało nadejść. To wszystko pozwalało wcisnąć przycisk “zapisz” w twojej pamięci na zawsze, wiem to dobrze. Pobudzony tuż przed, lojalnie mnie ostrzegałeś, że właśnie jest ten moment, gdy mój język przepycha ciebie za cienką czerwoną linię i konsekwencje nadchodzą, że mogą się okazać dla mnie przykre. Przykre? Jak cokolwiek w takiej chwili mogłoby być przykre? Krępowało cię, że smakuję ją i mam na twarzy, że poję się nią, że zachwycam, smarując kanapkę własnego ciała, że pożre mnie ta bestia wyuzdania, do której się nie chcesz przyznać, a która drzemie w każdym mężczyźnie i wystarczy tylko ją obudzić. Nie… ty jesteś… byłeś za dobry. Będziesz ją trzymał za grzywę, szarpiącą się i ryczącą, i nie pozwolisz mnie ugryźć, a ja jak zwykle sama się podłożę. Po to, byś poczuł się jeszcze lepiej, odrobinę rozkoszniej, żeby było inaczej niż z jakąkolwiek inną. Ale czy inne też nie wpadły na taki pomysł, by spijać słonawy nektar szczytu twojego podniecenia? Czy ja dawałam coś więcej? Czy jestem inna niż inne, chociaż w tym jednym, twoim magicznym momencie?

zeus-1: Dzień dobry. Jeżeli brak Ci uczuć o jakich marzyłaś, to może warto poznać się wzajemnie, by te uczucia, przyjaźń wspólnie stworzyć? Posiadasz w sobie dużo ciepła, którego nie masz komu przekazać. Często czujesz się bardzo samotna i coraz częściej marzysz o tym, aby mieć w Kimś wsparcie. Mieć kogoś naprawdę bliskiego. Wiesz… ja też tego potrzebuję… i nie na chwilę… Nie jesteś szczęśliwa, może od kilku miesięcy, a może od lat, więc chciałabyś poznać kogoś, kto ma tak samo w życiu. Dla kogo taka znajomość będzie ratunkiem przed samotnością. I nie chodzi o jakąś odskocznię. To może być taka znajomość, na którą dawno czekałaś, która spowoduje, że na nowo poczujesz radość z miłą, wrażliwą, ciepłą osobą, która uwielbia romantyczne klimaty, bo one powodują tyle radości… Serdecznie pozdrawiam. Andy.

 

– Nie jestem pewna, czy brakuje mi dokładnie tych rzeczy, które wymieniłeś. Noszę w sobie pragnienie, którego nie potrafię zidentyfikować. Może to potrzeba odskoczni, na pewno to nie wiem. Jak sobie wyobrażasz nasze spotkania? Napisz coś więcej.

 

zeus-1: Proponuje spacer brzegiem morza… szum fal… nic poza tym nie istnieje… i będziemy wiedzieć.

 

– No nie wiem, czy będę wiedziała cokolwiek… Morze jest nieludzko romantyczne, jego ciężar potrafi przytłoczyć. Nie chcę czuć się przytłoczona przez morze. Wolałabym żebyś opisał mi nasze spotkanie w cztery oczy. Tak, żeby morze nie huczało mi w głowie, a wiatr… wiatr może zostać. Czy możesz napisać jak wyglądałby nasz wspólny wieczór? Napisać szczerze i odważnie?

 

zeus-1: Powiem przez telefon…

 

– Przez jaki telefon? Przecież nie masz do mnie numeru i nigdy nie dostaniesz. Zapomniałeś, że to miały być dyskretne i anonimowe spotkania?

 

zeus-1: To spotkajmy się.

 

Przesuwam.

 

vipoxx: Cześć. Mam na imię Witek. Jeśli chodzi o sylwetkę to powiedziałbym że normalna, mam 41 lat i 188 cm wzrostu i 95 kilo wagi, ciemny blondyn, ścięty na jeżyka, wszystko, jak to się mówi rzecz gustu i upodobań. Z natury jestem spokojny, szczery, bezpośredni, uśmiechnięty z optymistycznym podejściem do życia. Lubiący miłą atmosferę, śmiech, żarty, długie rozmowy na każde tematy, trochę szalony, spontaniczny. Interesuje się motoryzacją, tematyką psychologii, kino, sport, piłka, siatkówka, koszykówka, podróże, lubię dobrą zabawę, muzykę i film, ale to też wyświechtane i standardowe więc w tym temacie nie odbiegam od normy. Zimą łyżwy latem rolki. Miło by mi było Cię poznać, zachęcam i zapraszam do rozmowy W.

 

– Nie chodzi mi o sylwetkę, tylko o wyobraźnię. Jak sobie wyobrażasz nasze spotkania? Napisz coś więcej w tym temacie.

 

vipoxx: Mnie też nie chodzi o wygląd bo nie on jest najważniejszy. Tylko wnętrze człowieka, poglądy, wartości i to, czy się ma trochę oleju w głowie… A co do spędzania czasu, to wszystko zależy od nas dwojga. Ty napisałaś że lubisz operę i teatr, ja, że lubię aktywnie czyli sport i wycieczki. Wszystko zależy od naszych oczekiwań, chęci, czasu wolnego i pogodzenia wspólnych celów. Do tego trzeba się poznać, określić czy będzie między nami chemia i czy będziemy się w swoim towarzystwie swobodnie i miło czuli.

 

– W pełni się z Tobą zgadzam, zanim jednak zdecyduję się pokazać swoją twarz muszę wiedzieć, czy jesteś pomysłowy i czy masz wyobraźnię. Nie możesz po prostu powiedzieć, że jesteś i masz, musisz to udowodnić. Wyobraź sobie, że spotykamy się w cztery oczy. Co wtedy robimy, jak robimy, gdzie robimy. Jak to wszystko by wyglądało w Twoich oczach?

 

Przesuwam.

 

Email usunięty (Konto usunięte): Po pierwsze nie oczekuję od Ciebie żadnych zdjęć bo nie jestem typem zbieracza, które się tutaj na tym portalu i w ogóle w obecnych czasach nagminnie uprawia. A po drugie nie oszukujmy się sytuacja jest osobliwa i specyficzna więc wszystko zależy jak ja to mówię od chemii, od tego czy się sobie spodobamy, pierwsze wrażenia, pierwsze słowa. Z racji, że ja kładę nacisk na osobowość, na wnętrze, na mądrość życiową, to może nie będę oryginalny i nie zapunktuję u Ciebie ale na początek proponuję kameralny lokal, kawiarnię itp. itd. i rozmowę, rozmowę i jeszcze raz rozmowę. Głębokie spojrzenia bo uwielbiam patrzeć w oczy, uśmiech żarty i miłą atmosferę. A z takiej rozmowy wiem i jestem o tym głęboko przekonany, że możemy dla siebie wyłuskać ciekawe wspólne tematy o ile tylko będziemy chcieli. Uważam, że wszystko zależy od nas. Ja jestem zdania że najważniejsi jesteśmy MY a miejsce i czas to dodatek umilający. Jestem może mało porywający ale taką mam naturę, nie obiecuję jak to faceci mają w zwyczaju że zabiorę Cię do raju na białym koniu. Nie lubię się przechwalać. Ja potrzebuję poznać, bo to co dla jednego będzie luksusem to dla drugiego może stać się czymś krępującym, co dla jednego zachwycające dla drugiego mierne. Do tego trzeba właśnie poznać oczekiwania, styl, gust, zainteresowania. Ja uwielbiam zaskakiwać i czynić małe rzeczy ale od serducha.

Nie szukam na chwilę na krótko, więc nie mam napinki i ciśnienia, że muszę coś robić, ja chcę to robić, z przyjemnością, z uśmiechem na twarzy. Buźka, miłego popołudnia

Użytkownik usunął konto i nie ma możliwości wysyłania do niego wiadomości.

 

Bemowo jest bez wspomnień. Szklany wielościan obojętności, a z tymi nowymi budynkami to już wcale mnie nic nie łączy. Tyle lat w Warszawie i żadnego związku z tą dzielnicą, no może oprócz jednego, gorzkiego bardzo spostrzeżenia: twój wzrok zawieszony o sekundę za długo na oknie jednego z mijanych domów. Ręki sobie uciąć nie dam, ale tam właśnie mogła mieszkać ta, którą zastąpiłam. Żona? Nie żona – kochanka, przecież nie jestem pierwsza ani ostatnia, taka już twoja natura, przygarniasz i porzucasz. Może kiedyś ją spotkam, tu w autobusie, może w kawiarni będę się na nią gapić, sącząc swoją kawę? Nigdy jednak nie będę pewna, zawsze każda inna będzie tą wcześniej i tą później, jakbyś mógł wyruchać je wszystkie i wszystkie o mnie wiedziały, a ja o żadnej.

 

darek.mk2: Witaj. Zainteresowało mnie twoje ogłoszenie i myślę, że szukam osoby takiej jak Ty. Ja – wysoki, niebieskooki brunet o normalnej sylwetce. Na co dzień prowadzę firmę w Warszawie. Cenię w sobie szczerość i również oczekuje tego od innych osób. Interesuję się fotografią, motoryzacją oraz lotnictwem, z którym jestem czynnie związany, gdyż jestem również pilotem:) Lubię podróże, dobry film, spacery a także aktywnie spędzać czas. Na pierwszym miejscu zawsze stawiam zadowolenie kobiety, które zawsze bardzo szanuję. Kogo poszukuję? Przede wszystkim przyjaciółki a może z czasem kogoś więcej. Z kimś z kim mógłbym się spotkać, pogadać, wyskoczyć gdzieś a głównie miło spędzić czas:) Jeśli Cię chociaż trochę zainteresowałem to odpisz.

 

– Tak mi przyszło do głowy… „nie ma niczego bardziej górnolotnego jak być przelecianą przez pilota” wybacz, to taki kobiecy żart. Swoją drogą to piloci mają pewnie powodzenie. Przyznaj się! Co pilotowałeś? Dysponujesz jakąś latającą maszyną? Kiedyś marzyło mi się o pocałunku w przestworzach, ale nie wiem czy bym się odważyła. Jak sobie wyobrażasz nasze spotkania? Napisz coś więcej.

 

darek.mk2: Osobiście nie pracuję w liniach lotniczych. Mam własną działalność gospodarczą, a loty i brak obecności w PL by mocno utrudniały prowadzenie firmy. Z pasji zrobiłem licencję pilota i obecnie latam wyłącznie rekreacyjnie. Mam również swój mały samolocik. Co do pocałunku podczas lotu, to nigdy nad tym nie myślałem, ale myślę, że jest to do zrobienia;) co do spotkania to nigdy się nad tym nie zastanawiałem i nie mam doświadczenia w „skokach w bok”. A Ty jak to widzisz? Nie napisałaś nic o sobie, a o mnie już dużo wiemy.

Przesuwam.

supermen457: Wysoki 190 cm, zadbany szatyn z warszawy, wolny, niezależny, z poczuciem humoru 45 l, mieszkam sam, z dużym, nie tylko, temperamentem, chętnie Cię poznam, zaproszę, pozdrawiam, Paweł.

 

– Z dużym, nie tylko, temperamentem. Czy to aby nie mit, że duży może więcej? Prawdę mówiąc nie wiem, czy duży temperament zachęca mnie, czy przeraża. Należę do kobiet, powiedzmy to uczciwie, delikatnych. Jak sobie wyobrażasz nasze spotkania? Napisz coś więcej w tym temacie.

 

supermen457: Chciałbym, abyś przyjechała do mnie, abyś była rozluźniona, chętna, a ja bym Cię pieścił, lizał Twoje dziurki, chciałbym, abyś mnie possała i polizała, wypięła się, a ja bym w ciebie wszedł, głęboko, uwielbiam kończyć w ustach kobiety, a ty jak byś chciała?

 

– Cała sztuka w tym, byś potrafił uczynić mnie rozluźnioną i chętną. To może być trudne, szczególnie zważywszy na okoliczności… obce miejsce, obcy mężczyzna… mokre marzenia… zagalopowałeś się. Poproszę jeszcze raz, wolniej i konkretniej…

 

supermen457: To widzę, że nie ma sensu, życzę powodzenia, nie szukam pisania, lecz konkretnej kobiety, która wie czego chce, żegnam.

 

– No cóż, nie każdemu jestem przeznaczona. Powodzenia w Twoich konkretnych poszukiwaniach.

 

supermen457: Chcesz się spotkać dzisiaj lub jutro na sex?

 

– Może i bym chciała, ale najpierw musiałabym Ciebie lepiej poznać.

 

supermen457: A co byś chciała więcej wiedzieć o mnie? Pytaj śmiało, a ja ci odpowiem.

 

Przesuwam.

 

maestro824: Cześć, Konrad miło mi. Na początek może kilka słów o mnie. A zatem… 31 lat, dość wysoki (191cm), ciemny blondyn o piwno-brązowych oczach i raczej atletycznej sylwetce ale z małym brzuszkiem 110kg. Z trochę głupkowatym poczuciem humoru, ale w jak najbardziej pozytywnym sensie, lubiący ironicznie żartować oraz śmiać się ze wszystkiego, nawet z siebie, ogółem zawsze uśmiechnięty, ale traktujący życie na poważnie. Żeby nie było za fajnie, to mam też wady, m.in. bałaganiarstwo, co nie znaczy że żyję w syfie. Potrafię być też uparty i lubię kiedy ostatnie zdanie należy do mnie, ale taka już natura byka. Co nie znaczy że nie wiem co to kompromis. Póki co to tylko tyle przychodzi mi do głowy. Pozdrawiam i ewentualnie do usłyszenia.

 

– Ja jestem raczej drobnej budowy. Jak sobie wyobrażasz nasze spotkania? Napisz coś więcej.

 

maestro824: To dobrze się składa, bo ja lubię drobne kobiety. Na początku proponuję spotkać się na kawę, porozmawiać poznać się i jeśli przypadniemy sobie do gustu to reszta potoczy się już sama.

 

– Nie lubię, gdy reszta toczy się sama. Przypomina mi to zaloty goryli. Jestem kobietą, chcę się odpowiednio przygotować, poczuć nastrój, odpłynąć, jeszcze przed zapaleniem świec na stole. Kawa nie rozwiąże moich obaw czy niezręcznego uczucia, że rozmawiam z kimś, że zdradzam swój wizerunek komuś, o kim będę chciała za chwilę jak najszybciej zapomnieć. Chcę wiedzieć, jaki jesteś. Napisz mi, jak wyobrażasz sobie nasze sam na sam. Bądź szczery i odważny. Chcę byś użył fantazji, swoich marzeń i pragnień.

 

maestro824: Generalnie to miałem na myśli, że jeśli się sobie spodobamy bo na początku trzeba się poznać. Jaki jestem jeśli chodzi o sypialnię, hmmm… Uwielbiam całować całe ciało, a zwłaszcza piersi i cipkę. Lubię długi namiętny seks, gdzie raz jest spokojnie z mnóstwem czułości i pocałunków, by za moment stał się dziki i tak raz za razem, aż stracimy siły.

 

– Opisz mi ten długi i namiętny seks ze szczegółami. Zrób to tak, bym się oblała rumieńcem, żeby przeszedł mnie dreszcz. Chcę Ciebie tym tekstem poczuć w sobie. Zachęć mnie…

 

maestro824: Opowiem Ci to wszystko ze szczegółami jak się spotkamy.

 

– No to mamy pata… bo ja nie spotykam się z nieznajomymi… To był jedyny sposób by Ciebie choć trochę poznać.

 

maestro824: To przykro mi. W takim razie pozdrawiam i powodzenia.

 

Przesuwam.

 

walerek: Trudno się opisać, skoro z założenia mamy zostać dla siebie tajemnicą. Całe to ogłoszenie jest niezwykle kuszące. Może zacznę od najistotniejszej, a może najmniej istotnej sprawy tj. tego że mam 172 cm wzrostu. Jak łatwo zauważyć to kilka cm mniej od Ciebie. O ile nie stanowi to dla Ciebie problemu to dla mnie również, a nawet przyznam odrobinę mnie kręci. Jestem facetem starszym od Ciebie, bo w tym roku pyknęło mi 5 dych na liczniku, ale znajome mi mówią, że wyglądam na dużo mniej. Słucham zatem opinii, a to że czuję się wewnętrznie znacznie młodziej, zapewne Cię też nie zaskoczy. Kilka słów, które nieodłącznie są ze mną związane: rzeźba, grafika, natura, woda, ciepło, życzliwość, czerwone wino, teatr, opera, Mozart, drewno, słońce, wilgoć… Obiecująco brzmi to „Dobrze mi, gdy mogę sprawiać przyjemność ” – uwielbiam gdy ktoś sprawia mi przyjemność – mogę się zrewanżować – choćby ciepłem, czułością, ciekawą rozmową – a lubię gadać i chyba potrafię, ale potrafię też słuchać i sprawiać przyjemność… Nie ukrywam że atmosfera, akceptacja, radość i nastrój, stanowią dla mnie chyba większą atrakcję niż dziki seks, czy upocona gra w squasha… Jeśli zatem kilka cm mniej i kilka lat więcej nie stanowi o relacji, czy chcesz poznać i porozkminiać wesołego, ciepłego, wciąż młodego pięćdziesięciolatka? Proszę – oto jestem.

 

– Sprawnie posługujesz się słowami. Mam wrażenie, że chcesz wywołać w mojej głowie łańcuch wyobrażeń, na którego końcu odnajdę to, do czego zmierzasz. Właśnie, do czego zmierzasz w swoim życiu? Jak sobie wyobrażasz nasze spotkania? Napisz coś więcej w tych tematach.

 

walerek: Nie chcę niczego wywoływać w Twojej głowie. Chcę, żebyś tylko dostrzegła, że w znajomości ze mną możesz odnaleźć coś więcej. Pytasz do czego zmierzam? W życiu? Chyba największą frajdę sprawia mi wzajemna akceptacja. Pełna akceptacja. Zarówno ta delikatna, jak i ta ostrzejsza. Spotkania… Na pewno w pełni dyskrecji. Nie chcę niczego już komplikować, zarówno sobie, jak i komuś. Wszystko jest do przegadania – ale przede wszystkim życzliwość… Możemy gdzieś wyjeżdżać, najchętniej poza miasto, w zależności od możliwości, na krótko bądź dłużej.

 

– Wyjazdy odpadają… nie mam tyle swobody. Pojawiłyby się pytania, na które nie umiałabym odpowiedzieć. A ja chcę, byś wywołał coś w mojej głowie… zacznij od napięcia, ciekawości i zachęty. Napisz mi, jak wyobrażasz sobie nasze intymne spotkanie. Bądź odważny, szczery i nie krępuj się. Chcę wiedzieć, czego mogę się po Tobie spodziewać. Chcę Ciebie zaakceptować.

 

walerek: No tak – pytania bez odpowiedzi zawsze są frustrujące. Chyba że wymyślilibyśmy może jakąś ciocię np. repatriantkę z Republiki Mołdawii chociaż albo z dalekiego słonecznego Kazachstanu. Można by tak skołować Twojego partnera, że przestałby pytać, a najmniejsza choćby uwaga o Czerkieskich nowo poznanych kuzynach potomkach Potockich i Sobieskich a obecnie Insurbajew-Kałkamirowów pobocznej linii Sachsiewora i Perugii Gładkolufow wywoływałaby dreszcz grozy i niesmak na twarzy…

Dobrze też wspomnieć o porwaniach przez NOL – to robi wrażenie i ucina domysły (czy zdrowa psychicznie – tu nie ma dalszych wątpliwości), najważniejsze, że zamyka ścieżkę dalszych pytań – zwyczajnie delikwent zaczyna się martwić o dalsze własne nocno-wieczorne bezpieczeństwo. Hmmm jak ja sobie wyobrażam ? No powiem Ci mam wizję tych spotkań tylko rozjechał mi się pejzaż bo skoro „nie na wyjazdach” to ja pytam gdzie? No bo u Ciebie w chacie to chyba nie, bo założę się, że nawet jeśli człowiek łyknie historię, że przybyłem z planety Aldebran w mgławicy Kraba i szafa tak naprawdę jest pojazdem hiperprzestrzennym – to może nie uwierzyć że to co galaktyczni podróżnicy mają w kroku to nie penisy ale świetlne lasery i w sposób gwałtowny zakończy nasze spotkanie zniszczeniem „Gwiazdy Śmierci” Określ gdzie się mamy spotykać i ile czasu na to przewidujesz, to dopasuję do tego koncepcję i scenariusze… Co ja będę robił założenia na Epopeję Kosmiczną, jak będzie tylko czas na szybkie siku w brzozowym lasku?

 

– No… No… teraz to żeś się nieźle rozpisał. Może być Gwiezdny Motel przy szlaku niechcianych meteorytów, godzina 11:00 i tak do 15:00, bo później czekają mnie w domu sputnikowi oprawcy. Wchodzę do pokoju, kładę klucz w zamek, zwieszam nogi na krawędzi łóżka i wpatruję się w stolik z wodą mineralną stojący naprzeciw. Wtem otwierają się drzwi i wchodzisz Ty w czubatych kowbojkach…

 

walerek: Jak do 15 to muszę zabrać ekipę budowlańców, bo mi 5 dych pykło i wzrosła mi troska o nadciśnienie i żyły też już słabe… 4 godziny na godzinę to można maraton zaliczyć… Szlak człowieka trafi, a komu to w motelu potrzebne? Ale ogólnie Play Hard. Kozackie te pepegi: https://www.youtube.com/watch?v=5dbEhBKGOtY

 

– I ja mam z tą ekipą…? Sama czy będziesz nimi dyrygował… To musiałoby być przeżycie – siedmiu napakowanych facetów muskających moje ciało w gestach kosmicznej erotyki.

 

walerek: Wyobraź sobie wzrok tej dziewczyny z recepcji… Ciekawe czy weszłaby do pokoju zapytać „czy mogę w czymś pomóc?”

 

Wrocławska, Pirenejska, Radiowa. Ulice mijają, jak dni w galaktyce kalendarzy. Pomału zaczynam uświadamiać sobie, że moja podróż nie ma celu. Nie ja wepchnęłam się na ten świat, lecz skazała mnie na to para kochanków. Ojciec nie szanował matki, a matka tylko krzyż. Popsułam im plany na to ich milczące nieporozumienie, bo przeze mnie ta łącząca ich subtelna nić pękła szybciej. Zajeżdżamy na Kazubów i czuję nadchodzącą falę paniki. Może jednak wyskoczyć przez wciąż otwarte drzwi i wrócić? Nie planowałam tego wcześniej, dopiero od jakiegoś czasu, plecak zdaje się coraz bardziej ciążyć, książka, którą ściskam w dłoniach, stopniowo się wyślizguje. Pozwalam jej na to, mając nadzieję, że jak huknie o ziemię, to się obudzę. Przede mną ogłoszenie z otwarcia stacji metra na Karolinie. Patrzę posępnie w aż za dobrze znaną treść, szatę graficzną, wszystko staje się znowu jasne i przejrzyste, wszystko się zgadza. Ty, ja, książka i ta rozpięta wstęga, która przyciągnie nas jak magnes.

 

mazur250: Cześć. Mam na imię Andrzej, jestem wolny. Zabiorę Cię do Niemiec mam tam mieszkanie, pracę, będziemy odpoczywać, miło spędzać czas, na…

 

Przesuwam.

 

fali29: Witaj. Jestem Jacek 30 lat. Jestem w związku, szukam dyskretnej znajomości.

 

– Jak sobie wyobrażasz nasze spotkania? Napisz coś więcej.

 

fali29: Jestem mobilny, więc mogę przyjechać do Ciebie. Albo ty do mnie. Możemy wynająć pokój w Hotelu i tam się spotykać. Mogłabyś jechać ze mną za granicę na jakiś tydzień. Jestem Kierowcą więc mogę Cię zabrać. Jest wiele możliwości. Z mojej strony gwarantuję dyskrecję i tego samego oczekuję. Bez ingerencji w życie prywatne. Bylibyśmy tylko dla siebie na wyłączność…

 

– Niestety ja nie mogę być na wyłączność. Jestem w związku i nie mogę dopuścić, by druga strona się dowiedziała. Taki wyjazd za granicę to kusząca propozycja, ale na jak długo? Musiałabym to jakoś ukartować, że jadę z przyjaciółkami albo na jakąś wycieczkę, najlepiej babską, bo inaczej mógłby zacząć się czegoś domyślać lub chciałby pojechać ze mną. Jak w ogóle taka wycieczka z kierowcą by dla mnie wyglądała? Mógłbyś mi to opisać? Jak w ogóle wyglądałby wieczór z Tobą?

 

fali29: Mogłabyś ze mną jechać do Anglii albo Hiszpanii. Anglia wychodzi krócej bo to jakieś 6 dni, a Hiszpania dalej, to około 10 dni. To by była przejażdżka ze mną tirem. Spałabyś Ze mną albo na drugiej sypiance. Auto mam w miarę nowe, więc warunki są niezłe, wiesz to taka wycieczka byłaby prezentem dla Ciebie. Jak wyglądałby wieczór ze mną, pytasz? Myślę że byłby pełny namiętności i pożądania… Ale nic na siłę! Możemy się też spotkać w jakimś mieście na 2 czy 3 dni. Wynająć hotel i mamy ten czas tylko dla siebie i na spokojnie. Pozdrawiam i całuję tam gdzie lubisz najbardziej.

 

– Co za fantastyczny pomysł. Zupełnie, jakbyśmy jechali kamperem po całej Europie… Rozmarzyłam się, mój partner byłby mega zazdrosny, dzwoniłby do mnie nawet za granicę. Na pewno by dzwonił do hotelu… jak byśmy to mogli zrobić, śpiąc w aucie? Przecież nie mógłby się dodzwonić? Jestem zbyt mocno pilnowana, wiesz… Może się coś jeszcze uda wymyśleć… zobaczymy. Jak byś opisał nasz pierwszy raz w tej kabinie ciężarówki. Nigdy nawet nie byłam w Tirze… napisz mi jak by to mogło wyglądać, napisz odważnie i szczerze, napisz tak, bym się zarumieniła, żeby mnie zachęcić, może trochę uwieść. Nie oszczędzaj się, pójdź na całego, chcę, by mi zabrakło tchu, gdy będę czytać Twoje słowa.

 

fali29: Więc tak. Mógłbym po Ciebie przyjechać, zabrałbym Cię, a po naszej wspólnej trasie odwiozę Cię. Za dnia byśmy jechali wiesz, ja muszę takie pauzy robić po 11 godz. taki odpoczynek. Do Anglii to byśmy musieli zrobić takie 2 pauzy. Już sobie wyobrażam podczas naszej pierwszej nocy, jak zabawiamy się razem dyskretnie w mojej kabinie… Najpierw chciałbym Cię całować, później ściągnąłbym Ci stanik, następnie majteczki, zrobiłbym Ci taką zajebistą minetę, że pewnie musielibyśmy zapalić silnik w ciężarówce, żeby nas nie było słychać, później miziałbym Twoje sterczące sutki jak lubisz. Lubisz minetę? Następnie Ty zajęłabyś się moim twardzielem. Lubisz od tyłu…? Pomyśl sobie jakbyś oparła się o fotel w mojej kabinie a ja bym ci to robił od tyłu obijając się o ciebie. Kochałbym się z Tobą całą noc, całą trasę, lubisz pozycję 6 na 9, wyobrażam sobie, jak siedzisz na mojej twarzy, a ja Cię całuję, tam gdzie lubisz, to byłaby taka nasza dyskretna znajomość. Niedozwolona, dzika i na pewno namiętna, wyślesz mi swoje Zdjęcie?

 

Przesuwam.

 

m.amertil: Hej, może to właśnie Ja! Tomasz lat 36 Warszawa. Pozdrawiam i czekam na odpowiedź.

 

– Kto wie Tomaszu? Napisz jak wyobrażasz sobie nasze spotkania?

 

m.amertil: Nie lubię się rozpisywać i obiecywać nie wiadomo co, jestem elastyczny, więc mogę się dostosować do Ciebie. Lubię przyrodę, jest ładne popołudnie, więc zapraszam.

 

– Wybacz, ale nie dam się skusić komuś, kto nie lubi się wgłębiać w temat. Boje się, że nasze spotkanie będzie płytkie i oboje poczujemy niesmak. Ja lubię, jak mężczyzna ma fantazję i się rozpisuje, wtedy wiem, że nie ściemnia i że czeka mnie fascynująca przygoda.

 

m.amertil: A na jaki temat chcesz się rozpisać ? Nie chcę palnąć nic głupiego, żeby Cię zniechęcić…

 

– Chciałabym, żebyś rozpisał się na temat naszego pierwszego razu, tego intymnego spotkania. Chciałabym, żebyś opisał, jak mnie pocałujesz, jak będziesz dotykał, uwodził i jak to zrobimy. Tego jestem ciekawa i chcę poczuć Ciebie w tym tekście, chcę, by mi zabrakło tchu, chcę się zawstydzić i przekonać.

 

m.amertil: Hmmm… To nie jest takie łatwe ale… Moja fantazja to jest most gdański, teraz jest pora zimowa, ale to nic nie przeszkadza. Nic nie jest stracone, żebyś była na środku mostu w spódniczce oparta o barierkę, a ja będę stał za tobą, dotykał twoich pleców i będziesz czuła moje ciepło. Nie wiem jakie masz piersi ale na pewno będę chciał je dotykać i pieścić. Całować po szyi, dotykać ucha, myślę, że sama weźmiesz go w rękę, a dalej, nie wiem, może ty dokończysz?

 

– O nie… to Twoja, bardzo wciągająca odpowiedź, Ty musisz ją koniecznie dokończyć, nie dopuść, bym tam zmarzła na tym moście.

 

m.amertil: Zrobi się on bardzo twardy i ciepły, wsunę ci go pod majteczki pomiędzy pośladki ale nie wejdę jeszcze w Ciebie bo najpierw będę ją pieścił paluszkiem, aż zrobi się bardzo mokra, mimo tego, że będzie zimno na tym moście to Ty tego nie poczujesz, będziesz myśleć tylko o tym, żebym w Ciebie wszedł, wypniesz się mocno i będziesz pragnąć żebym go delikatnie wsunął w Ciebie, czy na to jesteś gotowa?

 

Przesuwam.

 

djkriss29: Hej. Bardzo chętnie Cię poznam i nawiążę z tobą układ, będzie mi miło poznać ciekawą kobietę, ja szatyn 178 niebieskie oczy, Pozdrawiam.

 

– Układ… jak to sobie wyobrażasz? Jak to by wyglądało, jakie masz marzenia odnośnie naszych spotkań?

 

djkriss29: To wszystko zależy też od Ciebie, jakie ty masz marzenia i co byś chciała.

 

– Mam takie marzenie, żebyś teraz opisał nasze intymne spotkanie. Żebyś zrobił to dosłownie i nie przebierał w słowach. Zależy mi bardzo, byś się trochę rozpisał i by Twój opis wywołał u mnie dreszcze. Bądź szczery i dosłowny.

 

djkriss29: Nasze intymne spotkanie… najpierw lampka dobrego wina, później bym Cię całował pieścił i stopniowo rozbierał i całował po całym ciele, od góry do dołu, później zrobiłbym Ci minetkę, aż do orgazmu a następnie wszedł w Ciebie od tyłu, od przodu i zerżnął bym ci cipkę tak, żebyś przeżyła to jak nigdy, a na koniec, spuściłbym się na ciebie lub w usta, jak lubisz. A ty co lubisz?

 

– Lubię różne rzeczy. Nasienie obcego mężczyzny na mojej twarzy jednak do nich nie należy…

 

djkriss29: A co Ty byś chciała ze mną robić, opisz.

 

Nic. Chciałabym leżeć w łóżku, spacerować, po parku, słuchać Sinead O’Connor, chciałabym robić cokolwiek, tylko nie to, co właśnie robię. Chciałabym się upić, wytrząsnąć z siebie wszelkie wspomnienia, nigdy już nie ulec sile nieswojej wyobraźni. Chciałabym się cieszyć rzeczami prostymi, łatwymi, na których można polegać, których wyrafinowanie nie komplikuje wszystkiego, tylko upraszcza. Chciałabym nie być sobą. szczególnie teraz, gdy siebie wcale nie rozpoznaję i trochę się boję. Ciekawe, czy przyszło tobie do głowy, że mogę zrobić coś głupiego. Na pewno by cię to dotknęło, aż taki twardy nie jesteś. Nie można być wrażliwym i hardym jednocześnie, nie można na poczekaniu układać poematów i jednocześnie nie przejmować się tym, do czego one prowadzą. A gdybyś tak namówił mnie do odebrania sobie przyszłości? Nie wprost, tylko tak jak potrafisz, podając na dłoni cały świat, który jest twoim światem, a pustką dla innych.

 

Lukasz8829: Witam czy miałabyś ochotę na znajomość z miłym i sympatycznym oraz dyskretnym 30 letnim szatynem z okolic Warszawy? Mam 178 cm wzrostu oczy niebieskie normalnej budowy. Lubię czasem wyjechać gdzieś samochodem na jeden dzień, przejść się do kina czy do jakiejś knajpki żeby coś zjeść. Nie mam uprzedzeń co do muzyki, słucham praktycznie wszystkiego. Lubię też się spotkać na kawę i iść na spacer oraz rozmawiać.

 

– Może i bym miała. Jak sobie wyobrażasz nasze spotkania? Napisz coś więcej niż tylko o kawie, spacerach i rozmowie.

 

Lukasz8829: Jeśli byś chciała, moglibyśmy gdzieś razem wyjechać czy spotkać się na weekend, bez wchodzenia sobie w życie, taka odskocznia od codzienności. Jednocześnie jestem otwarty na propozycje, nic na siłę oczywiście.

 

– Wyjazd na weekend odpada. Nie mogę zniknąć na kilka dni, bo wtedy to będzie bardzo podejrzane, a mi zależy na dyskrecji. To musiałoby być w środku tygodnia, najlepiej koło godzin południowych. Musielibyśmy się oboje wyrwać ze swoich żyć. Spotkać w hotelu czy jakoś tak. Jak byś sobie wyobrażał nasze intymne chwile? Użyj wyobraźni i napisz coś, chcę wiedzieć, z kim mam do czynienia.

 

Lukasz8829: To na początek bym proponował spotkać się na kawę i porozmawiać, zapoznać się, a jak byś chciała po kawie dalej się spotykać bez wnikania w swoje życie prywatne moglibyśmy wyjść do kina albo spotkać się w hotelu i spędzić miło razem kilka chwil. Lubię sprawiać kobiecie przyjemność, zaspokajać jej potrzeby i fantazje. Nie jestem jakimś psychopatą w sprawach intymnych. Jeśli kobieta na coś się nie zgadza albo nie ma ochoty, nie naciskam, ale jeśli ma jakieś pragnienia albo pomysły, to staram się je spełnić w jak największym stopniu tak, żeby partnerka była zadowolona i czerpała satysfakcję ze spotkania. A Ty jak wyobrażasz sobie spotkania intymne, na co miałabyś ochotę, a czego byś nie chciała robić?

 

– Jak wszystko Ci napiszę, to nie zostawię już sobie możliwości czytania Ciebie przez to, co napiszesz i nie będę mogła Ciebie poznać przed spotkaniem, a nie spotykam się z nieznajomymi. Chciałabym, byś mi dokładnie opisał nasz czas w łóżku. Jakbyśmy go spędzili. Wiem, że nie wiesz co lubię, a co nie, ale ja nie chcę, byś się pode mnie ustawiał. Zrób to po swojemu i napisz.

 

Lukasz8829: No to jakbyśmy się spotkali, najpierw byśmy poszli coś zjeść, napilibyśmy się wina, potem udali do hotelu. W pokoju zacząłbym delikatnie Cię całować i rozbierać, potem bym zaczął Cię masować, pieścić ustami, oraz językiem i byśmy się kochali na wszystkie możliwe sposoby, na jakie miałabyś ochotę, oraz z jaką częstotliwością byś chciała. Jeśli miałabyś ochotę odpoczęlibyśmy. A potem znowu bym Cię pieścił.

 

– Ten Twój opis brzmi dość jednostronnie. Jakie Ty byś miał życzenia, pragnienia, które ja mogłabym spełnić?

 

Lukasz8829: Co do moich pragnień, to mam pomysł żeby kochać się pod prysznicem, czy w jacuzzi, pijąc wino albo szampana. Nie chciałbym żeby stosunek był wymuszony, czy w stylu rób co chcesz, a partnerka tylko leży i patrzy się w sufit czy podłogę, chciałbym żeby też przejęła inicjatywę i mnie zaskakiwała.

 

wocial_pako: Cześć.

 

– Cześć.

 

wocial_pako: Co u Ciebie?

 

– Fajnie. Lubię jesień.

 

wocial_pako: Ok co byś porobiła w taką jesień?

 

– W taką jesień poszalałabym w liściach ze złota.

 

wocial_pako: A z facetem np?

 

– Z facetem? A po co z facetem?

 

wocial_pako: Tak, aby było raźniej.

 

– Raźniej facetowi?

 

wocial_pako: No z facetem.

 

pawelpogada: Mówisz o inteligencji, a szukasz faceta, choć jesteś w ZWIĄZKU? Obłuda? Pokorne cielę dwie matki ssie, jak mówi powiedzenie.

 

– A wziąłeś Pawle pod uwagę, że mam ochotę na inteligentną zdradę? Cały świat jest obłudny. Może to, co chce zrobić jest odpłatą za coś, co już się wydarzyło? Pokorne cielę… chyba nie zrozumiałeś tego powiedzenia.

 

pawelpogada: Szanowna autorko ogłoszenia… Moim zdaniem, zdrada inteligentna czy głupia to zawsze zdrada… to tak jakby posadzić jakiegoś gbura na uroczystym obiedzie i ubrać go w markowy garnitur – czy dzięki temu będzie bardziej inteligentny i nagle przybędzie mu kultury oraz zasad zachowania przy stole? Nie. Piszesz o inteligencji… a gdzie ona jest w tej całej zdradzie? Czy to dorosłe, odpowiedzialne zachowanie? Zniżasz się do poziomu partnera i to jest inteligentne? Wiesz, inteligencją byłoby powiedzieć mu, co o tym myślisz i pokazać drzwi, pozbierać się i znaleźć naprawdę wartościowego człowieka, który Cię doceni. Ale…co ja tam wiem. Nie spodziewam się odpowiedzi. A jeśli już nadejdzie, coś mi mówi, że będzie to jakieś narzekanie, że się nie znam, że nie piszę na temat, że zawracam głowę. Mam rację? Co do tego cielęcia… użyłem tu pewnego przeskoku myślowego w moim myśleniu chodziło mi o takie ”umiejscowienie się”, że można korzystać z dwóch ”źródeł” – faceta i kochanka.

 

– Pod dyktandem szczerości, łagodności i moralnego pouczenia czuję się zręcznie manipulowana. Jestem pod wrażeniem. Zanim zdradzisz, rzuć go, wtedy nie będzie to zdrada, tylko załatwienie problemu. Nie znasz szczegółów, ale odważasz się na śmiałe rady i jeszcze to doskonałe… „ale co ja tam wiem…”. Musisz być piekielnie inteligentnym człowiekiem i pewnie równie niebezpiecznym… To często idzie w parze. Może nie jest to oczywiste, ale tak zazwyczaj jest. Zdrada to babranie się w błocie, wiem to doskonale. Nie twierdzę, że jestem inteligentna, bo nie jestem, zbyt łatwo ulegam nastrojom i pragnieniom, zbyt łatwo pozwalam odejść rozumowi i później zbyt często tego żałuję. Wcale nie chcę być inteligenta. Tacy ludzie mają przechlapane, męczą się z resztą świata, albo ich krzywdzą, bo jest to stosunkowo proste. Ja chyba mam takie skrzywienie, że chcę być inteligentnie skrzywdzona i wydaje mi się, że Ty nadałbyś się do tego doskonale.

 

pawelpogada: O fuuuu… robisz ze mnie potwora. Szanowna rozmówczyni… napisałem tylko swoje zdanie… A od manipulowania, inteligentnego krzywdzenia, bycia niebezpiecznym… jestem daleki. A tak zaczepnie dodam, że wolałbym już Cię przytulić niż krzywdzić.

 

– No tak, bo byś się przyznał i przeprosił… Każde zapewnienie, że jesteś dobrym człowiekiem, zadziała jak płachta na byka. Zupełnie odwrotnie niż mógłbyś sądzić, że niesie przekaz. Jest tylko jeden sposób na przekonanie się o Twojej szczerości. Spotkanie!

Ja jednak nie spotykam się z nieznajomymi. Mamy więc pata. Jakżeby Ciebie poznać, zanim się spotkamy, skoro nie ufam Twoim słowom? Już wiem! Spotkajmy się na razie w słowach. Napisz mi, jak będzie wyglądało nasze spotkanie. Opisz mi je ze szczegółami i niczego nie pomijaj. Dojdź do intymnych chwil i zachowuj się naturalnie. Wymyśl sobie okoliczności i wymyśl mnie, żebym nie była jakimś nieopisanym duchem. Jestem ciekawa, jak Ci pójdzie. Daj mi się poznać w ten sposób.

 

pawelpogada: Droga rozmówczyni… ciągle chcesz mi wmówić, że jestem jakiś fujka… jakiś zły. Dlaczego więc ze mną piszesz, skoro taki niedobry jestem? Poza tym… na jakiej podstawie wywnioskowałaś, że Cię oszukuję, że udaję dobrego człowieka? Hmm… mówisz o opisie przebiegu spotkania… chcesz się upewnić, czy warto poświęcić mi czas? A może lubujesz się w czytaniu takich soczystych opisów?:) Ale w porządku… skoro chcesz… Owo spotkanie można rozważać w dwóch aspektach. Pierwszym – koleżeńskim – spotkać się na normalną kawę / spacer / kino / muzeum itd. zaznajomić się zwyczajnie, jak normalne koleżeństwo. Coś mi jednak mówi, że taką relacją nie byłabyś zainteresowana. Pozostaje więc drugi aspekt – erotyczny. I zaskoczę Cię, nie myślę o tym, jak zaciągnąć Cię do łóżka. Co więcej, w ogóle nie biorę pod uwagę ”łóżkowania” z Tobą, i nie, nie jestem gejem, wszystko ze mną dobrze. Jak wyobrażam sobie takie spotkanie? W zależności od miejsca, ale przecież kto by się całował w samochodzie? Choć powiem Ci, że swego czasu całowałem się i miziałem na jakimś osiedlowym parkingu wieczorem i było całkiem fajnie. Hmmm… wyobraźmy sobie spacer po parku czy lesie… słoneczna pogoda, Ty w spódniczce lub obcisłej sukience, opinającej się na Twoim tyłeczku, do tego rajstopy… uwielbiam kobiety w rajstopach… najbardziej chyba w czarnych… zmysłowych. Wspólny spacer, rozmowa, w międzyczasie obejmuję Cię, ręka zsuwa się na biodra, później na tyłeczek… zaczynam go dotykać, masować… ponieważ jest to późna pora, nikogo już nie ma, moja łapka wsuwa się pod materiał spódniczki, dotykam Twoich ud… chciałbym Cię miziać… Ty oparta, z lekko wypiętym tyłeczkiem i podciągniętą spódniczką, a ja ocierający się o tyłeczek, jakbym brał Cię od tyłu… najpierw powoli, delikatnie, później będąc podnieconym, coraz szybciej i mocniej… kończę na Twoich majteczkach… Gdybyś miała do tego rozpinaną bluzkę, zająłbym się Twoimi piersiami, lizał sutki, całował je, drażnił języczkiem… Nie mogłoby też zabraknąć odchylenia Twoich majteczek i masowania muszelki… a gdyby tak moje paluszki w jej środeczku…?

 

Przesuwam.

 

kerio20: Cześć, mam 188 cm wzrostu i 95 kg, jestem zadbany, dobrze zbudowany, atrakcyjny, zielone oczy, do tego nieźle obdarzony, mam dobrze 20cm. Szukam kobiety, która lubi długi i namiętny seks. Najpierw możemy się poznać, wyjść gdzieś do fajnej knajpki czy restauracji, a później jeżeli oboje zechcemy wspólnie spędzić upojne chwile.

 

– Co za bezpośredni wywód. Przemawia przez Ciebie tłusta pewność siebie. Nawet nie wiem, jak to potraktować, bo wiesz, pisząc pierwsze słowa, opisujesz mi swój intymny wygląd. Długość penisa… jakby miała większe znaczenie. Bardziej mnie interesuje, jak byś to ze mną robił niż czym… Może napisz, jak sobie wyobrażasz nasze spotkania?

 

kerio20: Co do ewentualnych spotkań – poza intymnymi spotkaniami, możemy również spotykać się w neutralnych miejscach – kino, spacer. A później może to być hotel lub i nie. Opcji jest wiele. A to jak bym to robił z Tobą – na pewno długo, namiętnie, kilka razy. Seks lubię w różnych pozycjach i bardzo intensywny.

 

– Opisz mi dokładnie te długie, namiętne i wielokrotnie powtarzane w różnych pozycjach i bardzo intensywne spotkania. Wywołaj wypieki na moich policzkach. Pozwól mi płonąć, podpal mnie, zachęć.

 

kerio20: Na pewno najpierw trzeba dokładnie Cię wypieścić, dotykać po pośladkach, piersiach, wkładając rękę pod spódniczkę, jednocześnie całując usta, szyję. Całując i jednocześnie sprawdzając palcami, czy Twoja cipka robi się wilgotna. Po takich pocałunkach zsunąłbym Ci majtki i schylając się sprawdził językiem, czy cipka jest już wilgotna i mokra. Dokładnie bym Ci ją lizał, abyś jeszcze bardziej była podniecona i mokra. Później bym Cię odwrócił tyłem, abyś się dokładnie wypięła, dotykałbym Twoich pośladków, jednocześnie wyjmując twardego, dużego kutasa ze spodni. Jakbyś tego chciała mogłabyś go chwycić w rękę, uklęknąć i dokładnie wylizać wkładając to sobie głęboko do gardła, tak aby był jeszcze bardziej sztywny i gotowy na wejście w Twoją już rozgrzaną cipkę. Najpierw bym chciał, abyś się dokładnie wypięła i poczuła, jak taki twardy kutas wchodzi w Twoja cipkę, trzymając Cię za piersi wchodziłbym coraz głębiej i czuł, jak coraz szybciej oddychasz. Zwiększałbym tempo trzymając za pośladki raz mocniej, raz szybciej wchodził w Twoją cipkę. Później byś się mogła położyć na plecach i szeroko rozłożyć nogi, aby jeszcze lepiej poczuć twardego kutasa w sobie. Lubię pozycję jak kobieta ma nogi na ramionach mężczyzny – można wtedy się dokładnie całować. Całując i dotykając Cię po piersiach sprawdzałbym jak gorąca i mokra jest Twoja cipka. Na końcu mogłabyś usiąść na mnie i sama nadawać tempo, w jaki sposób lubisz. Ja bym dotykał Twoich pośladków, piersi patrząc jak Ci jest dobrze. I tak wiele razy, plus jeszcze inne pozycje 🙂

 

Coraz bliżej Karolin, jeszcze dwa, może trzy przystanki, robię się nerwowa. Plecak ciąży, książka się lepi do dłoni, wszystko ma swoje granice, wszystko ma początek i koniec. Rozpaczliwie próbuję zaczepić spojrzenie o coś za oknem, ale nie znajdując niczego godnego uwagi, opuszczam wzrok na smartfona. Może to jeszcze nie koniec, może wszystko się jeszcze skończy inaczej, ale jak? Nic się nie kończy tak, jak skończyć się musi. Kto wiatr sieje, burzę zbiera, to ta granica, granica.

 

banista: Fajnie to napisałaś. Może wspólne wakacje?

 

– Co za propozycja… Nawet mnie nie widziałeś, a ja Ciebie. Żeby gdzieś wspólnie pojechać, trzeba by się najpierw trochę poznać, ale wiesz co? Zaciekawiłeś mnie. Napisz mi, gdzie byłyby takie wakacje i co byśmy tam robili.

 

banista: Mogą być Wyspy Kanaryjskie, jeżeli chodzi o zimę, bo tam zawsze najcieplej z całej europy. Może Egipt, generalnie myślę o świętach i Nowym Roku, ale może być w inne miejsce. Co byśmy robili? Zazwyczaj zwiedzam, co trzeci dzień, wyleguję się na plaży, zawsze coś się spróbuje regionalnego i pozna kulturę ludzi, no i pewna pogoda.

 

– Ech… chętnie bym się udała na takie wakacje, ale to raczej odpada. Jestem w związku i nigdy nie dam radę się urwać na święta. Nawet nie wiem, jakbym się mogła wytłumaczyć w jakimś innym terminie. Wolałabym jakieś spotkania w Warszawie. Można spędzić ze sobą kilka godzin i wrócić do domu, bez podejrzeń.

 

banista: Można też tak, a nocka wchodzi w rachubę?

 

– Niestety nocami muszę zwykle zaspokajać swojego partnera.

 

banista: To dobrze ale co mnie to obchodzi.

 

Przesuwam.

 

rysiekzklanu-1983: Witam. Z pewnością dostałaś sto odpowiedzi, więc ciężko będzie zainteresować Cię moją skromną osobą, ale spróbuję. Chcę poznać kogoś nowego z kim mógłbym coś nowego zrobić, a czasem po prostu tylko porozmawiać o wszystkim i o niczym. Muszę Cię na wstępie poinformować, że niestety nie mieszkam w stolicy, ale często bywam w tym mieście „seksu i biznesu”. Jeśli dotrwałaś do tego momentu to pewnie chciałabyś dowiedzieć się czegoś więcej o mnie. Chętnie służę informacją. Ciężko jest pisać o sobie, więc pozwól że w podpunktach wymienię całą zawartość metki: – ciężko charakterny, – lekko zwariowany, – średniowieczny czyli 35 letni, – trochę żonaty, – mocno uparty. Fizycznie natomiast: – kiedyś brunet teraz siwiejący, – dość wysoki – 186 cm, – oczy piwne, – co do sylwetki to zdecydowanie bardziej Karolak niż Małaszyński. Jeśli cała szopka urządzona przeze mnie powyżej jest akceptowalna i jesteś skłonna spróbować nawiązać namiastkę relacji na początek to zapraszam do kontaktu, jeśli jednak coś we mnie jest zdecydowanie nie do przeskoczenia dla Ciebie to napisz mi wprost, a nie będę wyczekiwał wiadomości, która nie nadejdzie być może nigdy – zważając na ilość ogłoszeń kobiet w stosunku do ilości ogłoszeń mężczyzn, zdaję sobie sprawę kto tu jest Sprite, a kto Pragnieniem. Pozdrawiam.

 

– Zaintrygowana to dobre słowo. Nie idealne, ale dobre. Możesz się więc oblizać ze smakiem, bo taka się właśnie poczułam. Smakowicie bajdurzysz. W takim sosie można upiec pewnie niejedną zagubioną owieczkę. Mnie co prawda nie spieszy się na ruszt, no ale ogrzać się przy wdzięcznym ogniu, gdy dookoła jesień zakrada się podstępnymi susami, to kusząca myśl. Jak wyglądałyby nasze spotkania? Mógłbyś mi to wybajdurzyć?

 

rysiekzklanu-1983: Pisząc do Ciebie myślałem, że czuję się na siłach – po Twojej odpowiedzi zdecydowanie z sił opadłem…. Jak przeczytałem Twoją próbę rozszyfrowania mojej skromnej osoby to mi się przypomniał morał z jednej z bajek Krasickiego… Nie byłbym sobą gdybym nie zapytał – czujesz się: „smaczną, słabą i w lesie”? Co do naszych spotkań, to jeszcze nie mam jakiegoś konkretnego wyobrażenia, a będąc szczerym to nie wiem nawet, czy w ogóle chce się z Tobą zobaczyć. Ja wiem, że ogromnym powodzeniem cieszą się wszelakiego rodzaju kawki zapoznawcze, na których kobiety chcą zobaczyć swego rozmówcę na żywo po prostu, a mężczyźni żywią nadzieję na rychłe uwiedzenie niewiasty jeszcze przed rachunkiem… Tylko zanim się wybiorę na takie spotkanie chciałbym móc najpierw z Tobą popisać, porozmawiać, poznać Cię chociaż odrobinę nim zacznę poznawać bliżej. Może jestem staroświecki ale masz jakieś imię?

 

– Możesz mówić do mnie Natalia. Przyjęłam takie imię na potrzebę zdarzenia. Ciebie zaś wypada nazwać Ignacy… też na potrzebę bieżącego czasu, bo pewnie na chrzcie nadali inne, dla mnie nieodgadnione i dobrze, bo tak miało być. Pisałam o spotkaniu, bo byłam ciekawa, co wymyślisz. Nie spieszy mi się do konfrontacji… warto by było pogrzebać sobie najpierw w głowach.

 

rysiekzklanu-1983: „Co się komu w duszy gra, co kto w swoich widzi snach…” – proszę grzebać do woli, ale uprzedzam, że mogę kiedyś liczyć na rewanż. Jakie to mroczne zakamarki Twego umysłu sprowadziły Cię na ten portal wielobranżowy na którym można znaleźć psa i zgubić serce… Co do pomysłów na spotkanie to wbrew pozorom uważam, że sama jego oprawa nijak się ma do przyszłości dwojga ludzi, bo mogą się spotkać w najlepszej restauracji i nic z tego nie wyjdzie. Czasem z kolei zjedzą po garści najtańszych cukierków w przydrożnym spożywczym i będą żyli długo i szczęśliwie. Nie ma reguły. Przez chwilę myślałem, że już się nie odezwiesz bo zostałem przekreślony na rzecz bardziej ogarniętych absztyfikantów. Wszak zdaję sobie sprawę z ogromu konkurencji.

 

Przesuwam.

 

Zbyszekkk: Witam serdecznie. Mam na imię Zbyszek, i miło mi móc do ciebie napisać. Zobaczyłem Twój profil i bardzo mnie on zaintrygował, zainteresował. Choć to tylko kilka małych danych, lecz dużo mówiących o Tobie. Postanowiłem do Ciebie napisać, spróbować ciebie zainteresować swoją osobą. Mieszkam pod Warszawą ale pracuję w stolicy. Obecnie samotny. Prowadzę swoją działalność i mogę sam sobie układać dostępność czasową. Cenię sobie poczucie humoru, takt, dobre wychowanie możliwość nawiązania rozmowy na każdy temat, odnalezienia się w sytuacji. Z natury spokojny pracowity, punktualny, z nutką romantyczności we krwi. Co nie oznacza że nie lubię zaszaleć i zatracić się w ekstazie. Mam 35 lat 183cm wzrostu, jestem normalnej budowy ciała. Pachnący, zadbany. Zawsze stawiam na swoją naturalność i szczerość, to zawsze się wyczuwa i łatwiej nawiązuje kontakt. Nie udaję postaci, którymi nie jestem, nie powinno się tego pisać samemu o sobie, ale jestem człowiekiem któremu można zaufać, i poczuć się swobodnie w jego towarzystwie. Zapewne takich listów dostaniesz masę i szanse że dostanę odpowiedź są nikłe, to miło mi do ciebie napisać. Jestem realnym facetem, więc kontakt jak najbardziej szybki telefoniczny wskazany, aby poznać swój głos, intonację, nawiązać kontakt. Nieprzeciętność, wyrazistość jest seksi. A Twój opis przemawia swoją wyrazistością i pewnością swoich przekonań i emocji. Pociąga mnie fakt że moglibyśmy się zatracić w ciekawej przyjaźni. Jeśli wyrazisz chęć, to zapraszam do kontaktu. Pozdrawiam gorąco.

 

– Zbyszku. Ciekawie i wyczerpująco o sobie napisałeś. Nie chwaląc się przesadnie, zareklamowałeś się doskonale. Jestem natomiast ciekawa, jak sobie wyobrażasz nasze spotkania. Napisz mi to i bądź szczery oraz odważny – te dwie cechy w mężczyznach doprowadzają mnie do obłędu.

 

Zbyszekkk: Dziękuje za miłe słowa, ale napisałem tak jak czuję i jak się zachowuję. Ja uwielbiam rozmawiać, flirtować i wnosić tę nutę erotyzmu do rozmowy. Jestem otwarty, nie boję się zasygnalizować gestem czy słowem czego pragnę. Nie jest mi obce przejąć inicjatywę i wolę dostać odmowę niż żałować, że nie spróbowałem. Uwielbiam bliskość, dotyk, seks, nagość. Na początku znajomości zawsze jest ta ciekawość, pożądanie i to mega mnie kręci, chcę się dowiedzieć wszystkiego o Tobie w sferze intymnej, nawet tych najmroczniejszych informacji i fantazji… pytasz jak wyobrażam sobie spotkania… powiem szczerze ze nigdy tego nie zrobiłem, ale marzy mi się taka sytuacja, gdzie np. cały dzień piszemy sobie sms erotyczne nakręcając się cały dzień, ale wieczorem umawiamy na seks na ich realizację, bez rozmowy, spojrzenie w oczy na dzień dobry i wiesz, że chcesz, że masz ochotę nie pytać o nic tylko się zatracić, lubię sporo rzeczy i nie ma dla mnie tabu. A ty co lubisz i jak sobie wyobrażasz takie spotkania? zdradź proszę swoje imię:)

 

– Możesz mnie nazywać… Natalia. Nie jest to moje prawdziwe imię, ale prawdziwego nie zdradzę. Nie dam też swojego numeru telefonu, takie spoufalenie informacyjne doprowadziłoby naszą dyskrecję do ruiny, jednocześnie nic specjalnego nie wnosząc. Fajnie, że lubisz sporo rzeczy i nie uznajesz tabu, ja jednak jestem chyba bardziej powściągliwa. Są rzeczy, których nie próbowałam, ale nawet próbować nie chcę. Chciałabym za to, żebyś opisał mi nasze intymne spotkanie. Nie chcę, byś pisał, że wszystko ci jedno i zrobisz, co zechcę. Chciałabym, byś napisał, co zrobisz, jeśli powiem – zrób co chcesz i jak chcesz. Nie odważyłabym się na to, gdybyśmy rozmawiali już w cztery oczy, ale teraz to dla mnie prostsze, więc mam niepowtarzalną szansę poznać, jaką drogę wybierzesz. Napisz mi proszę szczerze, bądź odważny i rozpisz się w szczegółach.

 

Zbyszekkk: Cieszę się że piszesz, postaram się rozpisać. Nie potrzebujemy kontaktu ze sobą, zaznaczyłaś na wstępie, że jest świat wirtualny więc sprawa jest jasna. Dziś później napiszę… tak jak mogę sobie wyobrazić nasze spotkanie…

 

Przesuwam.

 

schrup_mnie1: Nic nie będziemy o sobie wiedzieć, a połączy nas płomienne uczucie? Podchodzi scenariuszem z filmu Casablanca… A bardzo go lubię. Czuje się na siłach, spróbuję. Przede wszystkim dlatego, że podjęłaś rękawicę i napisałaś intrygujące ogłoszenie, a to już świadczy że jesteś interesująca i warto Cię poznać. Bardzo zainteresowała mnie ta muzyka klasyczna. Nie jestem aż tak wielkim fanem, ale doceniam ją. Moja głowa przy niej odpoczywa, a sama filharmonia jest wspaniałym miejscem…

 

Przesuwam.

 

ar-pe: Witam. Podobno przeciwieństwa się do siebie przyciągają. Słucham rocka, jestem trochę niższy (176), nie chodzę ani do teatru, ani do opery i jestem o rok młodszy, ale czytając Twoje słowa coś kazało mi napisać do Ciebie. Jeśli masz ochotę to się odezwij, będę czekać na odpowiedź.

 

Przesuwam.

 

gk-clan: Hej, podoba mi się Twoje ogłoszenie, choć wygląda na zbyt piękne aby było prawdziwe, a jednak zdecydowałem się napisać bo jakieś prawdopodobieństwo istnieje. Coś o sobie? Mam 35 lat. Dyskretna i wyzwolona przyjaciółka to jest właśnie to czego mi obecnie trzeba. Wolę konkretne spotkania po 2-3h na których można się faktycznie wyszaleć. Jeśli faktycznie jesteś konkretna i masz ochotę na fajną relację bez zobowiązań gdzie liczy się tylko dobra zabawa, to powinniśmy się spotkać i sprawdzić czy coś zaiskrzy. Przepraszam za może czasami nadmierną otwartość ale zależy mi na konkretach, a nie pisaniu miliona maili z których nic nie wynika. Zdecydowanie wolę stały układ ale „do tanga trzeba dwojga”. Mam sporo czasu i jestem z Warszawy ale bez problemu mogę dojechać. Piotrek.

 

– Piotrku. Pierwszy raz ktoś mi powiedział, że jestem zbyt piękna, bym była prawdziwa, ale to nie było o mnie, tylko o moich słowach… no cóż… czasem to, co najprostsze, jest najbardziej zakryte. Nie dziwię się, że masz wątpliwości, w końcu jesteś bardzo konkretnym facetem, tak konkretnym, że nie interesuje Ciebie kontakt, tylko… no właśnie… jak byś widział nasze spotkania? Zamykamy się w pokoju i zaczynamy…? Napisz mi uczciwie.

 

gk-clan: Uczciwie to chętnie zamknę się w pokoju, jeśli przypadniemy sobie do gustu, ale szukam raczej relacji niż lalki. Szukam po prostu kochanki, a nie mechanicznego seksu. Tym pokojem mnie zainteresowałaś ale seks to punkt wyjścia, a nie cel relacji. Oczywiście nie szukam żony czy coś w tym stylu. Chętnie się spotkam i wspólnie ustalimy czy szukamy tego samego czy nie. Kiedy masz czas?

 

– Myślę, że musimy to ustalić, zanim się spotkamy. Muszę mieć pewność i czuć, że robię dobrze. Takie mam podejście. Wiesz, jak z tym jest. Przez nieostrożność mogę się sama skrzywdzić, na dodatek skrzywdzić też kogoś innego. Na razie chciałabym, być opisał mi nasze pierwsze intymne spotkanie. Chciałabym przeczytać o tym, jak Ty byś sobie to wyobrażał, chciałabym poczerwienieć i załapać się na dreszcze, zawstydź mnie, zachęć. Napisz to ładnie. Szczerze i odważnie.

 

gk-clan: Wiesz co, to może łatwiej będzie jak sama opiszesz to, czego szukasz. Ze mną to jest tak, że najlepszym scenariuszem jest brak ustaleń. Uważam, że spotkanie dwojga ludzi i seks to żywioł powstający z połączenia ich charakterów, temperamentów i aktualnych zachcianek. Ciężko jest fantazjować jak nawet nie wiem jak wyglądasz i co lubisz? Sam fakt bycia uległą lub dominującą wiele zmienia w podejściu do tego tematu. Potrafię czerpać przyjemność z delikatnego pieszczenia i całowania, dokładnie w takim samym stopniu jak ostrego (dosłownie) rżnięcia przy ścianie/stole/szafie/pralce. Nie stworzę scenariusza bo życie to nie film. Jak już wspomniałem szukam relacji z drugim człowiekiem a nie 2h wysiłku fizycznego polegającego na wsadzaniu swojego kutasa w tę czy inną „dziurkę”. Oczywiście jest to punkt wyjścia ale fajnie jest też porozmawiać, pośmiać się czy po prostu wymienić poglądy na ten, czy inny temat. Może coś doradzić, opowiedzieć czy skomentować. Szukam relacji bez wchodzenia sobie w życie, która będzie kręciła się wokół seksu ale nie będzie stanowił on 100% tejże relacji. Dlatego uważam, że raz warto spotkać się na szybko gdzieś w samochodzie, raz wybrać na wycieczkę rowerową z 2 może 3 przystankami, a raz wynająć hotel na cały dzień. Relacja zakłada realizację potrzeb obojga uczestników, a nie tylko moje fantazje. Dlatego po prostu spotkajmy się bez wyobrażania sobie, że musi do czegoś dojść. Prawda jest taka, że po 5 min możemy mieć taką chęć na siebie, że od razu poszukamy ustronnego miejsca albo możemy dopiero po 3 spotkaniu stwierdzić, że tego chcemy. Ostatni wariant to rozejście się w „pokoju” i nigdy nie rozmawianie więcej. Jak to widzisz? Tylko szczerze.

 

– Szczerze to szukam kogoś kreatywnego, nie leniucha, który zrzuca winę na substancję życia… że niby nie film. Wszystko jest filmem, piosenką i teatrem; jeśli sądzisz inaczej to żyjemy w innych bajkach i powinniśmy odlecieć w dal, daleko od siebie, każde na swoim smoku. Możesz być podszyty szyderstwem, cwaniactwem czy innym lichem, nie obchodzi mnie to. Ważne, byś zdobył się na udawanie. Przy mnie możesz udawać, przy swojej partnerce, jeśli taką posiadasz, lekarzu czy policjancie. Nie chcę prawdziwego Ciebie, chcę Ciebie takiego, jakim chciałbyś być w czymś nowym, co moglibyśmy stworzyć. Dlatego chcę, byś napisał, opisał to dobrze i zachęcił mnie swoimi myślami.

 

gk-clan: Zwróć uwagę, że leniwi ludzie przesuwają całą cywilizację do przodu. Nie chciało się człowiekowi chodzić, to oswoił konia, koń nie był wystarczająco wygodnym środkiem transportu, to zaprzęgli go ludzie do ciągnięcia powozu. Powozy były za wolne, to wymyślono samochód. Bez lenistwa nie ma potrzeby uproszczenia sobie życia a bez potrzeby nie ma postępu. Kochanki szukam po to, aby nie udawać tylko pozwolić swojej prawdziwej naturze wyjść na światło dzienne. Jestem dość spontaniczny w tym co możemy robić a co za tym idzie również nieprzewidywalny. Jednak sądzę, że z taką kobietą jak Ty (wnioskuję po opisach i stylu wypowiedzi) bym chciał na pierwszym spotkaniu spróbować czegoś nieprzewidywalnego. Nie znamy się a to ma swoje plusy przy pierwszym kontakcie. Bez dwóch zdań mam ochotę zawiązać Ci oczy, rozebrać Cię do bielizny i bardzo długo całować, gryźć i lizać Twoje ciało. Podnieca mnie Twoja niepewność, lekkie zakłopotanie i coraz bardziej mokra cipka. Oczywiście kłamię, bo tak naprawdę podnieca mnie to, że kompletnie nie wiesz czego się spodziewać a z każdą przerwą, którą będę robił liżąc Ci cipkę będziesz się zastanawiała czy to już ten moment kiedy zakładam prezerwatywę i za chwilę poczujesz mojego kutasa w sobie. Nie do końca wiesz czego się spodziewać bo go nie widzisz i po chwili lekkie rozczarowanie bo znowu jedyne co czujesz to mój bardzo ruchliwy język smyrgający Twoją łechtaczkę i palce które znowu są w Tobie. Jestem ciekawy kto pierwszy nie wytrzyma? Ty chcąc się wreszcie nadziać na od dawna sterczącego kutasa czy ja rozochocony smakiem Twojej muszelki? Podaj mi choć jeden powód dla którego nie mielibyśmy sprawdzić kto wygra?

 

Przesuwam.

 

renoir.de.paris: Głównym problemem nie jest brak pomysłów, a jak je wprowadzać w życie. Zwłaszcza jak dzielisz je na dwie kobiety.

 

– Nie Ty jeden stoisz na rozstaju dróg. Nie Ty jeden z żadnej byś najchętniej nie schodził. Mam ten sam problem. To musiałoby być wyjątkowo pomysłowe, inaczej drugie strony mogą się czegoś domyśleć… masz jakieś pomysły? W końcu piszesz, że Tych Tobie nie brak. Napisz też jak mogłyby wyglądać nasze spotkania, jestem ciekawa Twojej inwencji twórczej.

 

renoir.de.paris: Widzisz, ja mam o tyle łatwiej, że pracuję w wolnym zawodzie i mam wolną rękę jeśli chodzi o układanie sobie planu dnia między 7-17. Niestety nie każdy ma taką możliwość. Inne to – wspólne hobby (taniec, basen, siłownia). Byłaś już w takiej relacji?

 

– Nie byłam. Myślałam o niej już wcześniej, ale nigdy się nie odważyłam. Mój partner jest bardzo zaborczy, nie mogę dopuścić, aby się dowiedział. Teraz jednak, skoro zrobiłam pierwszy krok, chciałabym doprowadzić to do końca… najlepiej szczęśliwego. Ja miałabym czas przed dwunastą. On wtedy jest najbardziej zajęty i wtedy właściwie robię, co chcę. Czy mógłbyś mi opisać nasze intymne spotkanie? Jakby mogło ono wyglądać? Napisz szczerze i odważnie, tak, bym się poczuła zawstydzona. Zachęć mnie.

 

renoir.de.paris: Wyobrażam to sobie tak, że uciekamy gdzieś w fajne miejsce za miasto. Np. do Mariany Diany nad Zegrze. Idziemy na fajne śniadanie… Bierzemy pokój z widokiem na zalew i jacuzzi w pokoju. Nalewamy sobie wodę do wanny i robimy masę piany, po czym wchodzimy oboje. Piana zasłania ciała, a my pod jej powierzchnią możemy się dotykać… Poznawać… Rozpalać swoje zmysły… Po czym zbliżyć się do siebie… Zacząć namiętnie całować…

 

Przesuwam.

 

dawid.krupa: Witaj. Jestem Dawid i również szukam kogoś normalnego i dojrzałego emocjonalnie. Kogoś, przy kim poczuję to coś… Jeśli jesteś tu jeszcze to odpisz a może uda nam się poznać…. Pozdrawiam.

 

– Jestem tu, jestem, nigdzie się nie wybieram… Zdefiniuj „to coś”, co byś chciał poczuć? Jak sobie wyobrażasz nasze spotkania? Czy jesteś gotowy dotykać kobietę, którą poprzedniego dnia mógł mieć jej mąż? Jestem w związku i On nie może się o niczym dowiedzieć.

 

dawid.krupa: Mam nadzieję że nie zabrzmi to aż tak dziwnie ale ja też jestem w związku, a konkretnie to po ślubie. I ja również potrzebuje dyskrecji i tego żeby nasze spotkania na zawsze były tylko i wyłącznie nasze… Tak, oczywiście liczę się z tym, że w domu ktoś na Ciebie będzie czekał i nie będę tym jedynym i oczywiście to rozumiem. I nie ma takiej możliwości żebym kiedykolwiek wszedł z butami w Twoje życie i to obiecuję Ci już teraz. Twoje życie osobiste i rodzina to są święte rzeczy i nie ma takiej możliwości żebym się mieszał… To coś…? Chcę i potrzebuję mieć w Tobie przyjaciela i kochankę. Rozmawiać o wszystkim i robić wszystko na co oczywiście oboje będziemy mieli ochotę. Pewnie dziwnie to zabrzmi i mam nadzieję że mnie zrozumiesz… Chciałbym się Tobą zauroczyć… Myśleć o Tobie bez przerwy… Tęsknić… I chcieć do Ciebie wracać… Czytając Twoją wiadomość myślę że mnie zrozumiesz i nie ukrywam że byłoby miło.

 

– Trochę się boję, że stoisz jedną nogą za wyznaczoną granicą. Od zauroczenia do opętania jeden krok. Opętany człowiek robi cudaczne rzeczy, niekontrolowane. Wszelkie wcześniejsze zapewnienia przestają mieć znaczenie. W takiej sytuacji to wolałabym sam mechaniczny seks. Przychodzisz, zamykasz za sobą drzwi, ja rzucam się na Ciebie i robimy to, aż nie miną godziny i trzeba będzie wracać do swoich żyć. Wtedy po ostatnim pocałunku zapominamy o sobie, aż nie przyjdzie wiadomość. Nie piszemy wcześniej nie wzdychamy… to niebezpieczne. Czy mógłbyś mi napisać, jak wyobrażałbyś sobie nasze intymne chwile? Jak byś to zrobił, co lubisz, w jaki sposób? Opisz mi to ze szczegółami, chcę czytać z wypiekami na twarzy. Bądź szczery i odważny.

 

dawid.krupa: Rozumiem Twoje obawy, ale uwierz że w tej kwestii mamy tak samo…. Nie mam zamiaru nigdy w wyraźny sposób wchodzić w Twoje życie… Nasze chwile…? Wszystko zależy od dnia i naszych potrzeb… Ale np. czekasz na mnie, słyszysz dzwonek, otwierasz drzwi, patrzymy sobie głęboko w oczy, wpuszczasz mnie, drzwi się zamykają, podchodzę do Ciebie i dociskam do ściany, trzymam Twoje ręce, całuję szyję, usta, biorę Cię na ręce i rzucam na łóżko, jestem między Twoimi nogami, całuję i dotykam cię wszędzie, moje usta pieszczą Twoje uda, zaczynasz się coraz bardziej kręcić, zsuwam Ci majtki i liżę płatki różyczki, po chwili mój język cały w nią wchodzi, oplatasz mnie nogami i jęczysz z rozkoszy, moje ręce pieszczą Twoją pupę, i jeszcze mocniej dociskają żebym mógł głębiej poczuć Twoją szparkę, chcesz więcej, bardziej, mocniej, jesteś tak cudownie mokra, przekręcasz się na brzuch, wypinasz pośladki, mocno Cię za nie chwytam i wchodzę cały w Ciebie, krzyczysz z rozkoszy, a nasze ciała wariują z podniecenia, wijesz się na mnie i ocierasz jak wąż.

Mam nadzieje że Ciebie nie przestraszyłem, ale właśnie mniej więcej tak sobie nas wyobrażam. Napisz mi jak Ty byś sobie nas wyobrażała? Co i jak byś chciała? Co lubisz? Chcę żebyś mnie objęła nogami tak żebym mógł ustami i językiem dać Ci ogromną rozkosz.

 

– Ile to mogłoby trwać, takie oralne doznanie? Ile jesteś w stanie tak wytrzymać, bo nie ukrywam, że może to być całkiem przyjemne. Jak sobie wyobrażę taką przedłużającą się rozkosz… Co byłoby dalej, gdybyś już wszedł, a ja zamieniona w węża kusiła swoimi ruchami… napisz mi koniecznie, co dalej…

 

dawid.krupa: Ile tylko byśmy byli w stanie wytrzymać… A jak opadniemy z sił to przytulisz się i odpoczniemy, żebym chwilę później znowu mógł sobie Ciebie wziąć, Twoja szparka jest jeszcze tak idealnie mokra, wchodzę w Ciebie cały, jęczysz z rozkoszy, krzyczysz, chwytam Cię za włosy, dociskam mocniej i mocniej, odwracasz się i kładziesz na plecy, już jestem między Twoimi udami, czuję Ciebie tak cudownie, plątasz mnie nogami i jeszcze mocniej dociskasz, moje dłonie pieszczą Twoje piersi, pragniemy siebie coraz bardziej, jeszcze chwila i łóżko nie wytrzyma tego rżnięcia…

 

Nie udało się, cała moja dzisiejsza historia zdrady nie została napisana. Nawet tego nie mogę, nie mogę zdradzić ciebie, choć bardzo bym chciała. Tylu ich było i nic to nie dało, wszyscy razem są mniej warci od ciebie samego. A ty? Czego jesteś wart? Niczego!

Przystanek końcowy to granica. Wyrzucam smartfona, nie będzie mi już potrzebny. Jestem teraz Justyną, córką kucharki. Tylko ja wiem, jak mocno to weszło we mnie, jak bardzo jestem do niej podobna. Ty nie wiesz niczego, wszechwiedzący i sprawiedliwy głupcze. Jestem panią schematów; wszędzie schematy, tkwimy w nich jak nuty w obozowym zeszycie do muzyki. Muszę tylko dopilnować, żeby wszystko się skończyło, jak powinno.

Wydawało się, że to tylko kilka kroków, a ten fragment na Połczyńskiej zdaje się nie mieć końca. Przed zejściem do grobu tłum – każdy chce być z przodu kolejki, nikomu już nie chce się żyć, pchają się jedni w drugich. Dziennikarze z kamerami i obiektywami walczą o miejsce, a przechodnie nie dają się zepchnąć. Przesuwam się między nimi wszystkimi, przenikam krępe barki, jak zjawa przewiewam klatki piersiowe, sprowadzam chłód, a oni się odsuwają. Wystarczy, że spojrzą mi w oczy, bo co ja mam w oczach – strach i śmierć, swoją i nieswoją. Wszyscy tu są smutni, poważni, bez uśmiechów, oklasków, zamordowanych kwiatów, a nie… są kwiaty, tam, na samym przodzie; na scenie decydenci trzymają je, umierające, by zaraz wręczyć, żeby była fotka do gazety i na sociale. Przesuwam się bliżej, coraz bliżej. Jesteś, widzę cię. Stoisz uśmiechnięty – ty jedyny, i ta kobieta, która wręcza to kolorowe zielsko; ona też się szczerzy, jest zadowolona, ty także. Czy coś was łączy? Co mnie to obchodzi, to już nieważne. Nowa stacja metra, więc masz czym się pochwalić. To twoja praca, polityka. Twoja charakterystyczna twarz o garbatym profilu i ascetycznie wydłużonej dolnej szczęce, dla jednych przyjemna i nawet rasowa, dla innych jezuicka i nienawistna; oglądam ją sobie, już bez emocji. Zsuwam plecak z ramion, pada u stóp, wyciągam flakonik i robię jeszcze kilka kroków w twoim kierunku. Czas na judaszowy pocałunek, odbezpieczam.

Nie widzisz mnie, za dużo ludzi, wręczają ci nożyce, a to ostra broń, waham się przez chwilę, nie chcę umierać. Nie chcę też żyć – i to nawet mocniej.

Krzyk! Krzyczysz. Ja krzyczę. Tłum krzyczy. Nożyce opadają z brzękiem na płytę chodnika. Tłum wyciąga ręce, łapią mnie, wytrząsają z dłoni pusty flakonik, leci na chodnik, idzie w pył. Przesłuchują, a ja mówię jak najęta, a oni nie słuchają, szarpią mną i zadają pytania, i znów przesłuchują, w końcu docierają do nich słabe słowa, wydarte siłą ze ściśniętego gardła, ze ściśniętej szczęki. Co ja narobiłam? Chyba zrobiłam dobrze. Co? O co mnie pytacie? Dlaczego? Przecież to oczywiste. Przysłali mnie umarli, ci, co już nie żyją. W końcu do nich dociera. Odciągają mnie od ciebie, zabierają, odwożą. Już niczego nie widzę, tylko twoją twarz, wszędzie pod powiekami i przed oczyma, gdy uniosę powieki – twarz czerwona, poparzona. A co ty widzisz? Jeszcze nic, a później, jeżeli zachowasz się jak mężczyzna, to postąpisz jak w książce. Powinna leżeć tam gdzieś obok ciebie książka i plecak. Ktoś podniesie ją z ziemi, powie, że to Nałkowska i przeczyta ci sam początek – on wystarczy – a potem załaduje rewolwer i poda twoim oślepłym dłoniom. Tak, wtedy wszystko będzie jak być powinno.

Teraz czuję się o niebo lepiej.

Utwór chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie w całości lub fragmentach bez zgody autora zabronione.

Czytelniku, chętnie zamieścimy dobre opowiadania erotyczne na Najlepszej Erotyce. Jeśli stworzyłeś dzieło, które ma nie mniej niż 2000 słów, zawiera ciekawą historię i napisane jest w dobrym stylu, wyślij je na nasz adres ne.redakcja@gmail.com. Każdy tekst, który przypadnie do gustu Redakcji Najlepszej Erotyki, zostanie opublikowany, a autor dostanie od nas propozycję współpracy.

Przeczytałeś? Oceń tekst!

Tagi:
Komentarze

Boshe, jakie to jest dobre! Znakomite opowiadanie!

Zabierałam się do niego jak do jeża – zniechęcona formą – ale jak zaczęłam czytać na poważnie, to nie mogłam się oderwać. Niby opowieść obyczajowa, a czyta się ją jak mocny thriller.

Entalio – gratuluję i czekam na więcej! 🙂

Kiedy usłyszałem, że na Najlepszą zmierza opowiadanie mające ponad 70 stron, stwierdziłem, że należałoby je podzielić na krótsze części. Teraz jednak widzę, że nie byłoby gdzie podzielić tego tekstu. Tworzy zamkniętą całość i musi takim pozostać.

Z drugiej jednak strony wcale nie jest to łatwa lektura, dlatego przeczytanie opowiadania zajęło mi trzy dni. Monotonia kolejnych rozmów z potencjalnymi kochankami, irytująca maniera bohaterki, zadającej wciąż te same pytania, po czym pogardliwie odrzucającej kolejne odpowiedzi. Wszystko to sprawia, że tekst stawia opór czytającemu. Świetne są partie narracyjne, głęboko poetyckie, mroczne i bolesne. Dla kontrastu rozmowy toczone przez aplikację randkową – nudne, powtarzalne. Przeskakuje się po nich okiem by dotrzeć do ciekawszych fragmentów, rozsypanych jak wyspy po morzu banału.

No i zakończenie… nie spodziewałem się tego finału. Może był zbyt nagły, może nie dość zapowiedziany, zasugerowany choćby. Dopiero tutaj obłęd bohaterki staje się już całkiem ewidentny. Czyn, którego dokonuje zupełnie nie znajduje wyjaśnienia z poprzednich jej enuncjacjach. Cóż takiego zrobił jej dawny kochanek, że postanowiła tak go ukarać? Skorzystał z reguły, którą sama ustanowiła? Zostawił kobietę, która – jak możemy to wyczytać z toczonych przez nią w drodze na miejsce zbrodni rozmów – tak naprawdę niewiele sobą przedstawia?

Odpowiedzią pozostaje więc szaleństwo. Toksyczne uczucie, które długo nieodwzajemniane przechodzi w obsesję i nienawiść. Flakonik kwasu, książka, fałszywe analogie, nieporadne wyjaśnienia. A tak naprawdę niezdiagnozowana i nieleczona choroba psychiczna, która pozwala bohaterce ułożyć to wszystko w spójną całość, a jej czyn nazwać konsekwentnym i zrozumiałym.

Zawsze z zainteresowaniem czytam Twe opowiadania Entalio, chciałbym, byś pisała częściej i więcej. Może nie jest to Twoja najlepsza praca, ale w niej również znać pisarski kunszt. Liczę, że nie długo będę mógł cieszyć się kolejnym dziełem, jakie wyjdzie spod Twojego pióra.

Pozdrawiam
M.A.

Opowiadanie interesujące, ale rozciągnięte ponad wszelką miarę. Mam wrażenie, że gdyby zostało zekranizowane, nie dałabym rady wysiedzieć w kinie. I w ten sposób nie dotrwałabym do poruszającego finału.

Świetne, choć rzeczywiście nieco za długie, szczególnie że rozmówcy bardzo powtarzalni, a proporcje między grzecznymi i wulgarnymi mało realistyczne 😉

Napisz komentarz