Kulminacje (SheWolf)  4.6/5 (44)

15 min. czytania

Źródło: Pixabay

I

Czasami spotykasz kogoś i masz przeczucie, że ta znajomość będzie krótka, acz intensywna. Namiętna i wyuzdana. Ona wiedziała to od samego początku. Nie wiązała z nim żadnych nadziei. Chciała jedynie spełnić swoje fantazje, skosztować tego, co tliło się w czeluściach wyobraźni. Wydawał się odpowiedni. Starszy, przystojny, zadbany. Posiadał cechy, które jej odpowiadały, zarówno te fizyczne jak i psychiczne. Dobrze im się rozmawiało, ale najważniejsze: oddziaływali na siebie seksualnie. Czuła przy nim nieustanne podniecenie. Kręcił ją. Była między nimi chemia i oboje wiedzieli, że chcą spełnić się w kompatybilny sposób. On ulegać, ona dominować.

Spacer w parku miał być kolejnym krokiem poznania się i okazją do rozmowy. Nie chcieli rzucać się na głęboką wodę, nie znając swoich możliwości. Oboje wiedzieli, że w tego typu zabawach, gdzie w grę wchodzi dominacja, uległość, wiązanie czy chłosta, nie ma miejsca na samowolkę, bez uprzedniego poznania partnera.

Park powoli pustoszał. Zrobiło się szaro i chłodno. Nadchodził wieczór. Jesienna aura nie zachęcała do spacerów, ale im to zupełnie nie przeszkadzało. Nie zwracali uwagi na otoczenie. Trzymał ją za rękę i bawił się palcami. Masował wnętrze dłoni. Drażnił. Doskonale wiedział, że tym sposobem pobudza jej demony. Zawsze była wrażliwa na taki dotyk. Powiedziała mu to pewnego wieczora, kończąc butelkę czerwonego wina. Ogień w jej wnętrzu już nie tylko się tlił, a rozpalał.

Dochodzili do miejsca, o którym myślała, wybierając ten konkretny park. Niewielki zagajnik w bocznej alejce, nieoświetlony, ale z doskonałym widokiem, gdyby ktoś nadchodził. Dwie ławeczki usytuowane tak, że nie było ich widać nawet w bezchmurny, słoneczny dzień. Pociągnęła go za sobą. Kazała usiąść na ławce, a sama stanęła nad nim, wpatrując się intensywnie w jego oczy. Oboje wiedzieli. Oboje czuli. Zajęła miejsce między jego nogami. Nachylając się i ukazując obfity biust, oparła dłonie o jego uda, wbijając mocno palce. Syknął z bólu i zaskoczenia, ale uśmiechnął się przy tym łobuzersko. Masowała go intensywnie od kolan, aż do krocza, nie odrywając wzroku od jego rozszerzonych źrenic. Musiał czuć, że ona rządzi. Że przejęła inicjatywę. To była ta chwila, ten moment.

Dotknęła jego krocza i nie miała już żadnych wątpliwości. Nabrzmiałe wybrzuszenie dało wyraźny sygnał, że pragnie tego tak samo mocno, jak ona. Złapała mężczyznę za brodę i ścisnęła. Oczy mu płonęły. Cholernie intensywnie. Stał się momentalnie oddany. Nie protestował, nie uciekał. Nie chciał przejmować inicjatywy. Jedynie odczuwał, ale był przy tym niewiarygodnie seksowny.

Jej podbrzusze płonęło. Wróciła dłońmi do krocza. Masowała je przez spodnie, wydobywając z niego głośne westchnięcia i jęki. Dżinsy zaczęły uwierać, ale nie miała zamiaru od razu uwalniać kutasa. Musiał znieść tortury, by później zaznać rozkoszy płynącej z jej wnętrza. Wsunęła dłonie pod koszulę i złapała za sutki. Ścisnęła i wykręciła. Krzyk odbił się echem, podrywając do lotu ptaki z otaczających ich drzew. Jego reakcja wzbudziła w niej jeszcze większe pożądanie. Nie spodziewała się, że ciało zacznie zdradzać, jak bardzo ją kręci taka zabawa. Oboje dyszeli. Oboje drżeli, a spojrzenia mówiły jednoznacznie, czego chcą.

Rozpięła mu spodnie i kazała lekko zsunąć, a sama wyjęła z torebki małą butelkę olejku do ciała. Rozlała niewielką ilość na dłonie i sięgnęła po nabrzmiałą męskość. Sterczała gotowa i pulsująca, demonstrując pokaźnych rozmiarów ciemną główkę. W półmroku nie mogła dostrzec dokładnych kolorów, ale to nie było istotne. Ujęła trzon i rozmasowała olejek po całej długości, na końcu wcierając pozostałość w żołądź. Jęczał, delikatnie odchylając głowę. Uwielbiała jego poddanie, wolność w odczuwaniu i to, że może robić dokładnie to, na co miała ochotę. Rozcierała olejek dłonią, masując na przemian delikatnie i nieco intensywniej, aż do momentu całkowitego zaprzestania.

Chciał jej również dotykać, pieścić, w jakiś sposób okazać swoje pożądanie, ale zabroniła mu, gdy dłonią dotknął uda pod spódnicą. Nie próbował więcej, chociaż było to dla niego trudne. Widziała zaciskające się dłonie na szczeblach ławki. Czuła, że sama długo nie wytrzyma. Chciała go mieć w sobie. Posiąść. Zaznaczyć. Pokazać, że bierze go dla siebie, że będzie od teraz jej własnością.

Wyjęła pasek ze spodni i owinęła go wokół szyi, przeciągając przez szlufkę. Jego niemal bezgłośne „Taaaaak” sprawiło, że nabrała pewności, iż to dobra droga. Podwinęła spódnicę, złączyła nogi mężczyzny i usiadła na nim okrakiem. Dłonią naprowadziła penisa i przyjęła go w całości. Wypełnił szczelnie jej ciasne, ale mocno wilgotne wnętrze. Dla większej stabilności złapała oburącz oparcie ławki, po czym zaczęła miarowo unosić się i opadać. Delikatnie sunęła mokrą szparką, by czuć niemal każdą wypukłość, żyłkę. Chłonęła doznania. Robiła dokładnie to, co chciała i jak lubiła. Delikatnie, mocniej. Niemal niewyczuwalnie i gwałtownie. Unosiła się i opadała, by za chwilę kręcić biodrami, a następnie przesuwać się w przód i tył. Jego penis stał się zabawką. Mężczyzna poddał się całkowicie. Przymykał oczy. Czuła, że niewiele im brakuje. Nie chciała tego zatrzymać. Nie w tym miejscu i nie w tej chwili. Przyspieszyła, by za chwilę unieść się i opaść ostatni raz, wydobywając z siebie okrzyk spełnienia, za którym podążył jego głośny krzyk, dający ujście całemu nagromadzonemu napięciu.

Nie wypuściła go od razu. Pulsował w niej ostatkiem sił. Poruszała się, by dostarczyć sobie więcej przyjemności. Mężczyzna nie do końca wiedział, co się właśnie dzieje. Przyjemność pomieszana z bólem. Złapała za pasek i pociągnęła, tym samym zwiększając ruchy na penisie. Wiedziała, że zaraz zwiotczeje, ale chciała zdążyć dokończyć to, co zaczęła. Ujeżdżała go dziko, nie zważając na nic. Kilka mocnych ruchów, kilka gwałtownych posunięć, by poddać się bezgłośnemu drżeniu w spazmach ponownego orgazmu. Drżała na nim jeszcze chwilę, zanim wróciła do rzeczywistości. Wtedy do niej dotarło. Nie potrzebowała niczego więcej. To było jej spełnienie.

II

Nie mogła tego tak zostawić. Zbyt długo zwlekała. Za dużo czasu minęło. Za dużo ważnych słów padło. Nie chciała już czekać. Musiała sprawdzić. Upewnić się. Potwierdzić lub boleśnie rozczarować. Ryzykowała wszystkim, ale nie widziała innego rozwiązania. On był jej powietrzem. Nie wyobrażała sobie życia bez niego i nie mogła znieść oczekiwania. Oczekiwania aż wspólnie zdecydują się na ten krok. Musiała podjąć decyzję za nich oboje. Teraz, albo nigdy.

Mając pod sercem dziecko innego mężczyzny, w widocznej już ciąży, wsiadła w samochód, by przemierzyć niemal trzysta kilometrów do mężczyzny, który wydawał się spełnieniem najskrytszych marzeń. Ryzykowała. Nie tylko tym, że ją odrzuci, ale również własnym zdrowiem. Wiedziała jednak, że jeśli teraz tego nie zrobi, już nigdy się nie zdecyduje.

Znali się ponad rok. Rok intensywnego pisania i rozmów. Rok, w ciągu którego ani razu się nie spotkali, chociaż planowali to od wielu miesięcy. Ciągle coś, albo ktoś, stawał im na drodze. Najbardziej ich własne związki, które skutecznie tłamsiły chęć spotkania. Była pewna, że niespodziewana ciąża zniweczy jej plany. Jednak ku jej zaskoczeniu wcale tak się nie stało. Co więcej, był tym faktem jeszcze bardziej podniecony. Miał słabość do ciężarnych kobiet. Uwielbiał ich kształty, powiększający się brzuszek, duże i obfite piersi. Nigdy nie był blisko z ciężarną. Nie kochał się z kobietą, która spodziewa się dziecka. Fantazjowali, że to jego dziecko. Bawili się w ten sposób, odkrywając w sobie coraz to nowe kinki. Lubiła mówić do niego tatusiu, chociaż nie utrzymywali tej konwencji na stałe. Czasami prowokowała go i kusiła niczym kocica, a innym razem potrzebowała zwyczajnej opieki i bliskości. Wzbudzał w niej skrajności i mimo całej swojej seksualnej świadomości, bywała wobec niego niesamowicie bezbronna. A on potrafił wpływać na jej nastroje jak nikt inny.

Gdy dotarła na miejsce, dopadło ją przerażenie. Najbardziej bała się odrzucenia. Bała się jego reakcji, mimo że wielokrotnie podkreślał, że żałuje, iż nie mieszka bliżej. Oboje chcieli mieć siebie na wyciągnięcie ręki. Nieważne jak miałaby ta relacja wyglądać, potrzebowali siebie. Zadzwoniła do niego pod byle pretekstem, by wybadać, czy aby na pewno jest w domu i czy jest sam. Potwierdził, zaskoczony jej nagłym telefonem. Zawsze umawiali się na konkretny dzień i godzinę z dzwonieniem do siebie. Ale nie mogła ryzykować niezastania go w domu lub spotkania z jego obecną partnerką. Rozmawiając z nim, dotarła pod same drzwi. Nie zastanawiając się, nacisnęła dzwonek. W słuchawce usłyszała, że zaraz wróci, bo ktoś się dobija. Zanim zdążyła cokolwiek odpowiedzieć, napotkała jego zaskoczone spojrzenie. Czuła jak rozpada się na setki kawałków. Zdołała wydusić tylko ciche „musiałam”, zanim pociekły łzy. Gdy się otrząsnął, wciągnął ją do mieszkania. Nie mogąc jeszcze dojść do siebie, pełen niedowierzania, wziął jej bezbronne ciało w ramiona i tulił zaciekle. Jakby chciał nasycić się bliskością na zapas, albo nadrobić te wszystkie dni, gdy nie mógł jej mieć przy sobie. Poddała się temu całkowicie. Dla niej ta chwila była wszystkim. I była warta wszystkiego. Niczego więcej nie potrzebowała. Marzyła tylko o momencie, gdy będzie mogła go dotknąć. Dotknąć i poczuć.

Przechadzała się po jego gabinecie z kubkiem herbaty w dłoni. Miał imponujący księgozbiór. Regały z książkami sięgały niemal sufitu. Ciężkie, dębowe meble dodawały odpowiedniego klimatu. Odnosiła wrażenie, że znajduje się w innym świecie. To była jego przestrzeń. Nazywał ją jaskinią i twierdził, że nie ma bardziej osobistego miejsca na ziemi. Pozwolił jej dotknąć tego, co kreśliło jego codzienność. Opuszkami palców znaczyła okładki książek i bibeloty. Dotykała ich, chcąc w przedziwny sposób zapamiętać każdy szczegół. Przyglądała się obrazom, rysunkom i zdjęciom z podróży. Zachwycała się jego wrażliwością i świetnym gustem.

Mężczyzna stał w progu, oparty o framugę drzwi, z rękoma założonymi na klatce piersiowej i przyglądał się. Chłonął każdy jej ruch, sycił wzrok i napawał się obecnością. Zastanawiał się, czy śni. Był oczarowany jej obecnością i pełen niedowierzania. Wiedział, co czuje i czego pragnie, ale nie potrafił wkroczyć nazbyt gwałtownie w jej przestrzeń. Mimo, że ona już dawno w jego się wkradła.

Gdy się odwróciła i pijąc herbatę, spojrzała na niego w ten dziewczęco-prowokujący sposób, już wiedział, że nie zdoła jej wypuścić. Podszedł niespiesznie i wyjął kubek z jej dłoni. Po odstawieniu go na parapet, uniósł lekko kobietę i usadził na blacie wielkiego biurka. Oczy miała jak spodeczki – pełne zachwytu i czegoś jeszcze. Jakby oddanie i oczekiwanie. Spoglądała w górę, nie wiedząc czego się spodziewać. Siedząc na blacie i widząc go górującego nad sobą, zastanawiała się, czy marzenia się spełnią, czy zazna jego dotyku w sposób absolutnie wyuzdany.

Chłonął jej zapach. Palcami dotykał brwi, nosa, by w końcu niespiesznie dotknąć rozchylonych ust. Kciukiem kreślił ich kształt. Podążył w dół, muskał skórę szyi. Odchyliła głowę. Dotykał ramion i obojczyków. Chciał nakreślić mapę jej ciała, nauczyć się każdego fragmentu, poznać najbardziej delikatne miejsca i te, których dotyk sprawia jej największą przyjemność. Materiał sukienki zsunął z ramion, bardziej odkrywając piersi. Uśmiechnął się, zachwycając kształtami ciężarnej. Oddech mu przyspieszył, ale wydawał się spokojny i opanowany. Musnął jedynie jej biust. Nie chciał się na nim zbytnio skupiać. Dotarł do zaokrąglonego brzuszka. Położył na nim obie dłonie i bardzo delikatnie dotykał. Przymknął oczy, jakby chciał na chwilę wniknąć do jej ciała, wsłuchać się w życie, które w niej rosło. Ogarnęło ją wzruszenie i ekscytacja. W dotyku zawarł całego siebie. Piękno obecności, zachwyt, oddanie, czułość, miłość… Przy nim była bezpieczna. Wiedziała, że dla niego jest taka, jakiej chciał. Ni więcej, ni mniej. Idealna.  Najbardziej kobieca. Jedyna.

Dłońmi dotykał jej ud od zewnętrznej strony, wkradając się pod materiał i zawadzając o fragment pośladków. Moment, w którym jego usta dotknęły jej warg wydawał się najbardziej oczekiwanym. Zamknęła oczy i totalnie poddała się pieszczocie. Chciała wszystko czuć i chłonąć. Był delikatny, ale stanowczy. Ledwie muskał ją ustami, by po chwili delikatności dać się ponieść namiętności. Ich języki łączyły się w spokojnym tańcu, a po chwili poddawały szaleństwu pieszczot. Zagarniał ją, jakby chciał posiąść w całości. Wniknąć w ciało. Spleść w nierozerwalny splot. Jego dłonie rozpoczęły bardziej śmiałą drogę, ku cielesnemu poznaniu. Rozwiązał pasek sukienki, by odkryć to, czego pragnął. Ustami kreślił morką ścieżkę po szyi, by naprędce zjechać w dół, w stronę biustu. Pełne piersi wywołały zachwyt, o jaki siebie nie podejrzewał. Były ogromne. Do tego niesamowicie wrażliwe na każdy dotyk. Na najmniejszą nawet pieszczotę. Uwielbiała, gdy ktoś je pieścił, wywoływało to kaskady pożądania. Dłońmi uciskał pełne kule przez materiał biustonosza, zagłębiając twarz w ich złączenie. Odchyliła się, kładąc dłonie za plecami.

Pragnęła go coraz mocniej, ale bała się przejąć inicjatywę, ciekawa co zrobi dalej. Jaki będzie jego następny krok? Czy będzie miała okazję poczuć go w sobie, czy skończy się na pieszczotach?

Złapał poły sukienki i rozchylił je na boki. Pochylił się nad kobietą i położył jej ciało na blacie, podkładając pod głowę swoją bluzę. Pieścił dłońmi i ustami, od szyi schodząc w dół, w stronę brzucha. Całował jego krągłości i przytulał twarz, by po chwili załapać za materiał rajstop i zsunąć je pospiesznie wraz z majtkami. Wstydziła się odrobinę, ale tak naprawdę pożądanie już osiągało apogeum. Czuła, że nie zdoła nic zrobić. Nawet nie chciała. Myślała tylko o tym, jak ją dotyka i czuła fale gorąca wlewające się w trzewia. Nie miała pojęcia, że można tak bardzo pragnąć. Wręcz błagać w myślach, by w nią wszedł.

Przywarł ustami do jej ud. Całował ich wewnętrzną stronę, kierując się ku górze. Uniósł nogi i oparł stopy o blat, by zanurzyć twarz w kobiecości. Chłonął zapach podniecenia i kosztował niewielkiej ilości nektar wypływający ze szparki. Nabrzmiała i mięsista kobiecość pod pieszczotą w jego ustach stała się ich obopólnym zatraceniem. Jej jęki wypełniły gabinet. Dłońmi dotykała głowy, która manewrowała między udami z coraz większą zapalczywością.

Chciała by przerwał i wypełnił jej wnętrze, ale też jednocześnie pragnęła by nie przerywał. Balansowała na granicy zatracenia i pełnego oddania, a tym samym chciała ten moment wydłużyć jak najbardziej. Zatonął między udami w szale pieszczot i podniecenia. Była pewna, że nie zdoła już zatrzymać zbliżającego się spełnienia, ale nie chciała dojść, nie poczuwszy go w sobie. Chyba wyczuł te rozterki. Gdy się podniósł i spojrzał jej w oczy, ujrzała w nich niemal szaleństwo. Obłąkanie pełne niewypowiedzianej żądzy.

Zdjął koszulę i spodnie, nie odrywając od niej wzroku. Dyszeli oboje, chociaż nie było w tym niecierpliwości nastolatków, a raczej cudowne oczekiwanie na rozkosz, która miała nadejść. Ujrzała nabrzmiałą męskość tylko przez moment. Zbliżył się, nakierował penisa i delikatnie wszedł między płatki mokrej szparki. Torował sobie drogę w pełną niespełnienia kobiecość. Był przy tym stanowczy, ale nad wyraz delikatny. Napawał się każdym milimetrem kobiecego wnętrza, każdą miękkością, wypukłością. Doświadczał zupełnie nowych doznań. Wysuwał się cały, by po chwili powoli i niemal z namaszczeniem wchodzić ponownie do środka. Trzymał ją za zgięcia kolan, by odchylać je i móc wchodzić w całości. Jego ruchy stały się szybsze, ale po chwili ponownie wrócił do niespiesznego napawania się tym, co mu ofiarowała. Stali się dwojgiem ciał, które pragnęły zatrzymać każdą sekundę. Zapamiętać każdy moment, każdą chwilę. Ich jęki zwiastowały, że oboje są u kresu. Chciała zobaczyć go, gdy dochodzi. Dać mu spełnienie. Uszczęśliwić. Nie odrywali od siebie wzroku. Zacisnął dłonie na udach i po kilku szybszych ruchach wszedł do końca, by zatrzymać się i wykrzyczeć jej imię. Nieprzerwanie masowała łechtaczkę, chcąc dołączyć do niego w krainie spełnienia. Dyszeli szaleńczo. Pochylił się i wtulił między piersi, oplatając również brzuszek. Gładziła go po głowie, czując niewypowiedzianą więź i bliskość.

Wychodząc z mieszkania, zostawiła wizytówkę hotelu z numerem pokoju, w którym się zatrzymała.

Przyjechał. Został z nią całą noc…

III

Nie chciała całą trasę pociągiem mieć w sobie tych cholernych, sylikonowych kulek. Prawie dwie godziny jazdy. I to żeby jeszcze pociąg ładnie sunął po szynach, ale nie. Miejscami tak rzucało, że była pewna: albo się zsika, albo całą drogę będzie czuła się jak przed samym orgazmem, ale bez możliwości spełnienia. Nienawidziła tego uczucia najbardziej na świecie. I on dobrze o tym wiedział. To był kolejny sposób, aby ją ustawić, upodlić i jeszcze bardziej zniewolić. Taka zabawa. Doskonale wiedział, że gdy w końcu dotrze na miejsce, będzie błagać go, by ją zerżnął, albo dał jej możliwość orgazmu. Uwielbiał, gdy błagała go o to na kolanach, łasząc się i wypinając krągły tyłek. Była młodziutką, dziewiętnastoletnią dziewczyną, a on panem po czterdziestce. Jej panem. Wprowadził ją w świat seksu. Był jej pierwszym partnerem i odkrył w niej to, co ledwie przeczuwała. Nie lubiła delikatności, pieszczot i cukierkowych zabaw. Uwielbiała, gdy brał ją siłą, stanowczy, mało delikatny. Często bawili się, że robi to wbrew jej woli. Nakręcała się wtedy do granic możliwości. Potrzebowała go w takim wydaniu.

Poza seksem spędzali miło czas, gdy w końcu już się spotkali. Przyjeżdżała raz, dwa razy w miesiącu na weekend. Myślała, że cały ten czas będą spędzać w łóżku, ale on chciał nie tylko rżnąć jej młode i chętne ciało, ale również spełnić się jako nauczyciel. Mentor. Zwiedzali miasto, opowiadał jej o historii, pokazywał różne miejsca. Czuła się ważna. Niemal jak jego kobieta, chociaż wiedziała, że jest jedynie panienką do łóżka.

Włożyła kulki, dokładnie tak, jak rozkazał – w toalecie na dworcu – i poinformowała go o tym w esemesie. Pech chciał, że w przedziale naprzeciw niej usiadł facet. I to całkiem przystojny. Witając, uśmiechnął się przemile. Jedyna nadzieja, że nie zwróci na nic uwagi, bo wyjął książkę z plecaka. Początek trasy okazał się całkiem znośny. Ucisk w pochwie oraz uczucie wypełnienia nie było takie złe. Jedynie miała poczucie, że ciągle musi do toalety, ale pan kazał się wstrzymywać jak najdłużej z opróżnianiem pęcherza. Gdy opuścili kolejne miasto i przed nimi rozpostarła się długa trasa przez łąki i lasy, wiedziała, że zaczną się problemy. Właśnie na tym odcinku, było najgorzej. Uderzenia, kołysania, wyboje, szarpanie. To wszystko rozpoczęło falę średnio przyjemnych doznań. Może byłyby całkiem przyjemne, gdyby nie obcy facet w przedziale? Cała sytuacja miałaby wtedy zupełnie inny wydźwięk. Pierwsze wibracje, ku zaskoczeniu dziewczyny, okazały się nawet dosyć przyjemne. Co więcej, spowodowały, że podniecenie zaczęło mieszać w głowie.

Była nieustannie na łączach ze swoim panem. Chciał dokładnie znać jej odczucia, położenie, opis całej sytuacji. Po kilku wstrząsach poczuła, że cipka staje się odrobinę luźniejsza, ale mrowienie się nasiliło. Wraz z nawilżeniem. W podbrzuszu pojawił się charakterystyczny ucisk, a na policzkach wykwitły rumieńce. Oddech nieznacznie przyspieszył, jednak nie to było najgorsze. Nie potrafiła już się na niczym skupić. Myślała tylko o seksie. Czytanie książki, czy przeglądanie portali społecznościowych, nie potrafiło odciągnąć jej myśli od rżnięcia. Doskonale wiedziała, że właśnie o to mu chodziło. Błagałaby go, żeby zajął miejsce kulek.

Ruszała się nerwowo na fotelu, próbowała znaleźć odpowiednią pozycję, aby zmniejszyć intensywność doznań. Pocierała udami. Z boku pewnie wyglądało to co najmniej dziwnie. Nawet nie zauważyła, kiedy współpasażer zaczął przypatrywać się dyskretnie znad książki. Ona sama zaczęła się pocić, coraz bardziej natarczywa myśl, aby wyjąc kulki nie dawała jej spokoju. Dobrze wiedziała, że nie może tego zrobić, że za brak posłuszeństwa odeśle ją do domu. Tego by nie zniosła. W końcu to wszystko dla niego.

Wpatrywała się intensywnie w krajobraz za oknem i zastanawiała, jak długo wytrzyma. Sutki sterczały niemiłosiernie, zawadzając o materiał, a uda stawały się wilgotne od wypływających powoli soków. Miała wrażenie, że czuje swój zapach. I wtedy uświadomiła sobie, że przecież nie jest sama w przedziale. Przestraszyła się, że mężczyzna siedzący naprzeciwko czuje i widzi co się z nią dzieje. Spojrzała na niego dyskretnie i napotkała natarczywy wzrok. Kiedy odłożył książkę? Nie potrafiła przywołać tego momentu. Cholerne kulki pomieszały jej zmysły! Zupełnie zapomniała, że nie jest sama! Facet gapił się tak intensywnie, że aż przestraszyła się. Co ciekawe: nie jego, a siebie. Fala podniecenia ponownie zamieszała w głowie.

Gość był przystojny, świetnie ubrany i gapił się na nią w taki sposób, że była niemal pewna, że chce ją zerżnąć. Spojrzała na jego krocze i już miała pewność. Wybrzuszenie mówiło samo za siebie. Owszem, zdarzyło się, że pan kazał jej obsłużyć kolegę czy też na imprezie jakiegoś niby przypadkowo wybranego faceta, ale to zwykle był ktoś znajomy. Sama nie mogła decydować o takich rzeczach. Pospiesznie napisała wiadomość. Odpowiedział niemal natychmiast, jakby tylko czekał na taki rozwój sytuacji. Dopytywał jak bardzo tego chce. Twierdził, że jest niewyżytą suką, która chce dawać dupy każdemu, kogo spotka. Doskonale wiedziała, że ta sytuacja nakręca go równie mocno. Lubił bawić się jej emocjami. Kazał napisać, jak bardzo pragnie dać dupy obcemu facetowi. Ręce jej drżały z emocji i chęci rżnięcia. Wiedziała, że nie wytrzyma do końcowej stacji i albo da dupy gościowi z przedziału, albo sama sobie ulży.

Zadzwonił. Kazał ustawić na głośnomówiący, zamknąć przedział i obsłużyć współpasażera. Facet naprzeciw wyszczerzył zęby zadowolony, jakby wygrał milion w lotto. Pospiesznie zamknął drzwi i zaciągnął zasłonki. Dziewczyna stała nieco przestraszona, ale gotowa na wszystko, byle tylko doznać spełnienia. Mężczyzna podszedł i bez ceregieli sięgnął między jej nogi. Złapał jedną dłonią za szyję, a drugą za sznurek od kulek. Poruszał nimi nieznacznie, by rozpocząć miarowe ciągnięcie. Uczucie rozpychania się nasiliło, ale zaraz po nim nastąpiła ulga w postaci uwolnienia od tortur zabawki. Po wyjęciu kulek soki trysnęły, zalewając jej nogi. Czuła, że doświadczyła czegoś na kształt wytrysku. Przypominało uczucie parcia na pęcherz, ale była pewna, że to nie był mocz.

Facet, zadowolony z efektu, pchnął ją na fotel i kazał się wypiąć. Uklęknęła ochoczo, eksponując pośladki. Podwinęła szybko spódniczkę do góry. Majtek nie nosiła na rozkaz swojego pana. Współpasażer uderzył kilkukrotnie jędrne półkule, nadając im różowości. Jęczała przepełniona nieposkromionym podnieceniem. Już miała go błagać, by ją wypełnił, gdy poczuła natarczywe wtargnięcie do środka. Wbił się mocno i gwałtownie do samego końca. Złapał za spódniczkę, zwijając ją w rulon. Gdy nabrał stabilności, rozpoczął symfonię rżnięcia bez opamiętania. Odgłosy uderzania o pośladki, mokre mlaskanie i stukot pociągu wypełniały przedział. Nie zastanawiała się, czy ktoś słyszy. Liczyło się tylko to, co robili. Gdy zaczęła zbyt głośno jęczeć, uniósł ją do góry i zasłonił usta. Uwielbiała, gdy mężczyźni w ten sposób przejmowali kontrolę. Obolała pochwa pulsowała w takt uderzeń kół pociągu, zaciskała się na kutasie, który bez oporu rozpierał jej ścianki. Walił ją mocno i nie zawahał się być momentami mało delikatny. Jakby doskonale wiedział co lubi i czego potrzebuje. Swój orgazm wykrzyczała w zaciśniętą na twarzy dłoń. Mężczyzna wyszedł z niej pospiesznie i kazał uklęknąć. Rozwarła usta i wystawiła język, tak jak uczył ją pan. Przyjęła cały ładunek, rozkoszując się smakiem i lepkością. Oblizała się lubieżnie i wyssała resztę spermy z kutasa nieznajomego.

Gdy wróciła z toalety, faceta nie było. Poczuła niemal żal, ale cieszyła się, że resztę trasy odpocznie i nabierze sił dla swojego pana. Była pewna, że zechce wypełnić jej wnętrze po innym fiucie.

Utwór chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie w całości lub fragmentach bez zgody autora zabronione.

Czytelniku, chętnie zamieścimy dobre opowiadania erotyczne na Najlepszej Erotyce. Jeśli stworzyłeś dzieło, które ma nie mniej niż 2000 słów, zawiera ciekawą historię i napisane jest w dobrym stylu, wyślij je na nasz adres ne.redakcja@gmail.com. Każdy tekst, który przypadnie do gustu Redakcji Najlepszej Erotyki, zostanie opublikowany, a autor dostanie od nas propozycję współpracy.

Przeczytałeś? Oceń tekst!

Tagi:
Komentarze

Nie wiem jak Wy, ale ja cieszę się, że Wilczyca rozsmakowała się w krótkiej formie 🙂

Teksty są zwięzłe, acz soczyste i mogą przynieść sporo frajdy…

Serdecznie pozdrawiam

A.

Krótka forma tylko… na krótko. 😉 Jest dobra w formie odskoczni, pewnego ćwiczenia, ale bardzo się cieszę, że Ci się podobało.
Uściski,
SW

Wszystkie trzy miniatury – perełki. Shewolf wyrasta na mistrzynię form krótkich NE.

Dziękuję bardzo! Nie spodziewałam się 🙂
Pozdrawiam,
SW

Miniatury niby takie krótkie, a dopiero dziś udało mi się je przeczytać 🙂 Podobało mi się, jak są napisane, natomiast nie obraziłbym się na więcej fabuły. Przyznam, że chętnie przeczytałbym już jakiś dłuższy Twój tekst, Wilczyco. Te machnięte kilkoma ruchami pędzla impresje mają swój urok, ale on nie starcza na długo. Mam nadzieję, że dasz się namówić stworzenie większej całości, w której pozwolisz nam znów poznać i zrozumieć, a nawet polubić swoich bohaterów!

Pozdrawiam
M.A.

Cieszę się, że mimo wszystko znalazłeś czas na przeczytanie. 🙂 Bardzo mi miło.
Oczywiście wiem, że co za dużo to niezdrowo, więc postaram się napisać w niedługim czasie coś dłuższego.
Uściski,
SW

Przepraszam. To na początek. Za to, że padnie tutaj wiele gorzkich i ostrych słów pod twoim adresem. Ale nie potrafię udawać, wybacz.

Na początek będę Cię jednak chwalił. Za to, że masz wyobraźnię, pomysły. A że są do siebie podobne, według jednego schematu? Nie, za to Cię nie winię. Masz swoje fetysze w których opisywaniu się lubujesz. Mam tak samo. Skoro piszemy dla przyjemności to czemu miałoby być inaczej?

Problem tkwi w technice. Napisane jest źle, a nawet bardzo źle. Starałaś się stworzyć tekst podniosły, lekki, uduchowiony, a wyszła karykatura, niestety…

Błędów jest dużo i gdybym chciał opisywać wszystkie powstałby teks dłuższy niż oryginał.

Kluczową sprawą jest Twoja (i nie tylko twoja) nieporadność w opisywaniu scen erotycznych w sensie czysto technicznym. Większość waszych scen rozgrywa się między dwojgiem partnerów – czy naprawdę tak trudno napisać je tak, aby nie trzeba było dookreślać czyja to ręka, noga… że o innych częściach ciała nie wspomnę? Bez ciągłego powtarzania “on” “ona” “jego” jej”? Nie, nie jest trudno.

Stosujesz określenia nieadekwatne do wydźwięku opisywanych scen.

“Dla większej stabilności złapała oburącz oparcie ławki,”

“Przechadzała się po jego gabinecie z kubkiem herbaty w dłoni”

A gdzie miałą mieć ten kubek? Na stopie? Przywiązany do kostki? Zawieszony na szurku u szyi? A może na czubku głowy? Kubek trzyma się w dłoniach, a jeśli jest inaczej, to wtedy napisz że jest. Jeśli jest standardowo, to nie dookreślaj tego co oczywiste.

Nie będę się nad Tobą znęcał, ale czy wiesz co znaczy słowo “wyboiste”? Nie wiedziałem, że i tory kolejowe takie bywają. Cóż, człowiek uczy się całe życie.

Pocieszające jest to, iż może być tylko lepiej.

wiesz co wilczyco, oczywiście potrafisz wzbudzać emocje , tak czytam kolejne , i kolejne …. wiesz że twoim mistrzostwem jest przedstawienie tego co tak prymitywne i pierwotne w słowach ? Ale najgorsze jest to że nie jesteś nudna , nie sposób ciebie zakwalifikować do szuflady : “znam, jest już przewidywalna” ….
a może to tylko mnie się tak wydaje
Miłego dnia wilczyco.
🙂

Zapewne nikt nie spodziewał się tutaj powrotu Agressji 😀 ale skoro już jestem, to…

Zacznę może od krótkiego wstępu, w którym nieco przysłodzę – pamiętam dobrze Twoje pojawienie się na NE, droga SheWolf. I efekt “wooow”, jaki temu towarzyszył. Pisałaś o niełatwych sprawach w niełatwy, lecz jednocześnie niezwykle trafny i dojrzały sposób, a warsztatowo zamiatałaś pod dywan nie tylko nowych autorów – w tym oczywiście mnie – ale także wielu starych wyjadaczy. I myśl sobie co chcesz (bo wiesz, że prywatnie niezbyt się ze sobą w wielu sprawach zgadzamy), ale nadal uważam, że jesteś najlepszą autorką NE ostatniego czasu.

Natomiast… nie idź drogą, którą od pewnego czasu podążasz. Jeśli dobrze kojarzę, Twoją redaktorką jest A. – jeżeli tak, to nawet nie zaczynasz, ale piszesz po prostu jak ona. Czyli po raz kolejny o tym samym i w ten sam sposób, jakby ktoś Ci kazał wypełniać kolejne puste terminy harmonogramu, a Tobie wyraźnie się nie chciało tego robić.
Wcześniejsze Twoje teksty były naprawdę zróżnicowane (choć, jak napisał Aurelius, każdy z nas ma swoje preferencje i fetysze, więc to naturalne, że pewne motywy się powtarzają), a ostatnio wygląda to jak ewidentne odgrzewanie kolejny raz tego samego pomysłu po najmniejszej linii oporu. Co gorsza, nijak nie widać Twojego solidnego przecież przygotowania językowego – na przykład krótkie, kilkuwyrazowe zdania fajnie dynamizują tekst, ale na dłuższą metę straszliwie go spłycają stylistycznie. Serio, ogarnięty czytelnik zrozumie zdanie bardziej złożone niż “ona wstała z ławki”. Do tego dochodzą ewidentnie niezredagowane powtórki czy zaimkoza, których kiedyś u Ciebie nie było, a dzisiaj aż walą po oczach.

Szkoda. Naprawdę. Niemniej mam zamiar nadal tutaj zaglądać i czytać wszystko, co wyjdzie spod Twoich palców. Nawet jeśli nieregularnie i z opóźnieniem 🙂

Udanego pisania życzę 🙂

Napisz komentarz