VHS 4 i 1/2 (Ania)  3.92/5 (36)

12 min. czytania

Żródło: Pixabay

Dopiero wyszedłszy na rześkie, nocne powietrze Daniel poczuł, jak rozpalone były jego policzki. Nie sama scena zaserwowana przez kasetę przeraziła go najbardziej, a nagła potrzeba, by ją odegrać w rzeczywistości, chwycić Esterę mocno za włosy, szarpnąć, uderzyć, użyć niczym gumowej lalki, spuścić się. Przecież do tego służą suki…

Kutas poderwał się na sam widok dziewczyny, żeby tuż później skulić ze strachu, zostawiając w slipach gęsty, lepki ślad. Tak obfity, że nadal czuje wilgoć.

Zdecydowanie wolał zaglądać do cudzej głowy niż do własnej. Wizje malujące się na ogromnej plazmie w tym luksusowym apartamencie, hipnotyzowały. Kurewsko dobre. Przewyższające wszystko, co do tej pory widział. A widział sporo. Szczególnie pornoli. Gustuje w amatorskich, brudnych, źle doświetlonych, technicznie nieporadnych, za to prezentujących prawdziwe jebanie, bez cięć i upiększeń, z makijażem rozmytym potem i spermą. Chciałby oglądać dymane sąsiadki, nauczycielki wypinające się dla pryszczatych uczniów i skurwione zakonnice – nie wstydzi się do tego przyznać. Ale przemoc? Gwałty? Branie ich wszystkich siłą? Nie jest taki, naprawdę taki nie jest!

Robi głęboki wdech, próbując uspokoić niebezpiecznie napierdalające serce. Przystaje. Dokładnie na wprost znajduje się ta uliczka…

***

Metodycznie rygluje za sobą drzwi, nie zapominając również o łańcuszku. Po drodze myślał o eksperymentach, które powinien przeprowadzić. Nie tylko obejrzeć od początku do końca treść, dokładnie przyjrzeć się nośnikowi, ale też spróbować skopiować kasetę i nagrać obraz wyświetlany na telewizorze kamerą. Warto poznać przeciwnika… zrozumieć…

Obiecał sobie metodyczne podejście, spokój, chuj jednak wyraźnie się ekscytuje, tym bardziej, im bliżej są magnetowidu. Boleśnie napiera na materiał spodni. Nieznośnie duży. Absorbujący. Odpala więc drżącą dłonią wysłużonego Rubina i wsuwa taśmę do żarłocznej paszczy. Przewija.

Gnany nagłym impulsem idzie do kuchni. Przecież nie może tak po prostu sobie zwalić, nie przy scenach bólu i poniżenia, a takie pewnie się pojawią. Wyjmuje puszkę piwa i opakowanie mrożonki. Marchewka z groszkiem. Jak znalazł.

Z kanapy na podłogę zrzuca opakowania po chipsach, orzeszkach i czekoladowych batonikach, rozpina i lekko opuszcza spodnie, po czym do genitaliów przykłada zimną torebkę. Od razu lepiej! Nawet napęczniałe, od trzech dni nieopróżniane jaja, kurczą się i próbują schować.

Play

Ta sama mała dziewczynka i jej urodzinowi goście, ale ujęcie jest inne. Z dołu. Żabia perspektywa, dzięki której Daniel może bezkarnie zaglądać pod kusą sukieneczkę. Oglądać różowe majteczki w motylki. Zamyka oczy. Nie chce podążać w tę stronę. Zaciska mocniej powieki. Nie! Nie zgadza się! Nie będzie patrzył! Nie pozwoli wybebeszyć sobie mózgu! Kutas jednak mimo dotkliwego chłodu, reaguje…

Na szczęście ujęcie się kończy. Pstryk i widzimy Esterę. Młodziutka, leży na brzuchu, a na niej siedzi ten portier. Daniel dałby głowę, że wszystko wygląda identycznie, że nie zaszły żadne zmiany, ale wtedy mężczyzna wymierza klapsa. Jakby głośniejszego. Bardziej siarczystego. Dziewczyna nie tylko szlocha, wyrywa się, walczy.

Stop.

Czy na pewno chce to oglądać? Pozwolić sponiewierać swoje wartości dla odrobiny podniety? Wie, że nie da rady, nie wytrzyma długo. Nie powstrzyma się przed patrzeniem, mimo że to cholernie popierdolone.

Jego życie erotyczne jest ubogie, dlatego umila sobie czas, eksperymentując z różnymi wynalazkami, wymyśla coraz dziwniejsze sposoby na wydłużenie zabawy i urozmaicenie doznań. Kolekcja od lat powiększa się i powiększa, ale wybór nie nastręcza problemów… przynajmniej wyciągnie z tego doświadczenia, ile się da. Sięga po lubrykant, tak czy siak się przyda, przecież nie wygra z własnym ciałem, ulegnie tym wynaturzonym wizjom i czując się niczym szmata, mimo wszystko będzie się pierdolił. Sam ze sobą. Nie ma złudzeń. Już nie. Wystarczyło raptem kilka minut. I ta suka.

Sięga po najwymyślniejszą ze swoich klatek na penisa. Przyjemnie zimna, metalowa, kusi surowym pięknem. Smaruje krótki korek stożkowatej sondy i znacznie większą kulkę, którą na koniec zaaplikuje sobie w dupę. Tyle, że kutas uporczywie stoi. Lód! Jedyny ratunek to lód! Przy okazji wyjmuje szklankę z zamrożonym pośrodku kluczykiem do kłódki. Powinna minąć co najmniej godzina, nim rozmarznie. Przez ten czas będzie uwieziony, niezdolny do erekcji ani masturbacji. Każde silniejsze drgnięcie członka zaboli. Cholernie zaboli. Wyciskając z oczu łzy.

Męczy się z założeniem klatki, nawet myśląc o pracy czy piłce nożnej. W tym stanie wszystko kojarzy się z seksem, wydymałby choćby bramkarza. Chłodna sonda przyjemnie rozszerza cewkę moczową, dając poczucie wypełnienia. Stalowa spirala klatki szczelnie otula na wpółwzwiedzionego członka. Teraz przypomina baleron – myśli Daniel. Kulka powoli zagłębia się w odbyt, wywołując pierwszy spazm bólu w kutasie. Kiedy siedzi już pewnie na miejscu, zapina kłódkę. Szybko, żeby się nie rozmyślić. Zabiera do salonu kilka zabawek, w tym wyjątkowo tandetną, dmuchaną lalkę z trzema użytkowymi otworami. Dziś właśnie ona odegra Esterę, a kto wie, co stanie się w czwartek… sucz przecież była napalona, widział, czuł zapach! Całe mieszkanie cuchnęło chucią! Z rozkoszą rozłożyłaby te swoje chude nogi!

Play

Śliczna twarz Estery zalana łzami, smarki zwisające z nosa, ślina wyciekająca kącikami ust i mężczyzna bez opamiętania boksujący jej drobne pośladki. Nagle rozwiera je i z impetem napiera na nieprzygotowaną dziurę. Jednym głębokim sztychem zanurza się po same jaja w ciasnym i suchym odbycie. Po kilku ruchach na kutasie da się dostrzec krwawe smugi. Dziewczyna krzyczy, jak mordowana, a Daniel zaciska pięści na obiciu kanapy. Boli. Żądza rżnięcia aż boli.

Pstryk

Ciemny i pełen dymu klub nocny, na scenie smukła blondynka tuli dłońmi mikrofon, śpiewa, jej usta poruszają się zmysłowo, Daniel nie słyszy jednak dźwięków, czuje jedynie obezwładniającą potrzebę penetracji. Zalałby spermą to piękne gardło! Wypełnił żołądek ejakulatem, sprawił, że zaczęłaby się krztusić, tonęła w jego nasieniu!

Wieczorowa suknia opina kobiece krągłości, długa, błyszcząca, powłóczysta. Wysokie rozcięcia odsłaniają jednak nogi aż do bioder. Podniecenie gwałtownie narasta, gdy Daniel spostrzega, że w okolicy kolan sprężyste ciało łączy się z twardym, idealnie przejrzystym szkłem, wypełnionym złocistą cieczą z bąbelkami. Kształtne, sztuczne łydki zdają się przyzywać.

Czy zna tę kobietę? Czy kiedykolwiek już jej zapragnął?

Pstryk

Młody żołnierz na warcie kompulsywnie brandzlujący się pod obszerną peleryną. Wykrzywiona grymasem ni to bólu, ni przyjemności twarz wydaje się znajoma. Wujek Zdzisiek? Jakieś trzydzieści lat młodszy? Daniel nie ma okazji się przyjrzeć, bo obraz znów się zmienia…

Teraz mężczyzn jest więcej. Niczym nagie ślimaki w śmiertelnych konwulsjach, wiją się spazmatycznie. Genitalia łączą się z otworami gębowymi, pośladki pracują rytmicznie. Jęki. Nieznośne męskie jęki, a wśród nich jeden krzyk, przeciągły, wyrazisty. Daniel sam też czasem krzyczy. Właśnie tak. I choć nigdy, przenigdy nie wykazywał zainteresowania własną płcią, pod wpływem tego krzyku, wyje z bólu i niespełnienia. Klatka nagle bardziej uwiera, jaja szczelnie wypełniają mosznę przedzieloną na pół zagrzanym już do temperatury ciała metalem. Odbyt zaciska się na kulce. Przyjemnie czuć coś w środku…

Zerka na lalkę. Wydymałby. Cokolwiek. Jakkolwiek. Byle spuścić trochę ciśnienia! Drżącą dłonią sięga ku szklance z kluczykiem. Przeklęty lód nie zaczął jeszcze dobrze topnieć. Może suszarka do włosów – myśli. Szkoda, że opalarka nie działa, byłoby szybciej.

Odwraca szklankę do góry nogami, licząc że zawartość wypadnie. Nic z tego! Uderza o blat. Dalej ani drgnie. Już ma wstać i iść do kuchni zlać cholerstwo wrzątkiem, gdy ponownie zerka na ekran. Nie potrafi się ruszyć.

Widziana od tyłu kobieta bardzo powoli ujeżdża przywiązanego do łóżka mężczyznę. Rozpuszczone siwe włosy sięgające łopatek falują przy każdym ruchu. Kiedy napina pośladki luźna skóra marszczy się przywodząc na myśl pokurczone, zeschnięte jabłko, a widoczne na pierwszym planie stopy z pożółkłymi, grubymi paznokciami są nienaturalnie powykrzywiane, wyraźnie zdeformowane. Paluchy nachodzą na pozostałe palce, kość klinowata boczna sterczy natomiast najwyraźniej powodując stan zapalny. Mimo obrzydzenia spowodowanego tym widokiem, Daniel oddałby nerkę, żeby być w tej chwili na miejscu faceta.

Pstryk

Blondynka z klubu, tym razem bez makijażu i nastrojowego oświetlenia, w powyciąganej koszulce na ramiączkach. Włosy upięła w niedbały kucyk. Poranek, ostre słońce. Siedzi na skraju biurka. Klęczący mężczyzna z zapałem zlizuje wyciekającą z jej pochwy krew. Kikuty nóg sterczą ponad jego ramionami.

Teraz Daniel nie ma najmniejszych wątpliwości, to niepełnosprawna nastolatka spod szóstki. Nigdy wcześniej nie zwrócił jednak uwagi na malujące się pod bluzką krągłości młodzieńczych piersi. Nie widział w niej kobiety. Aż do teraz.

Wziąłby ją w tym ponurym, niechlujnym pokoju, zrzucił z biurka szkolne zeszyty i dymał aż wióry lecą! Nogi nie są do niczego potrzebne, mogłoby ich wcale nie być, nawet tych idiotycznych kikutów. Podobnie rąk. Oczu. Ust. Do pieprzenia i rodzenia wystarczy sam kadłub: narządy rodne z niewielką otoczką. Kobieta jako system podtrzymywania życia dla pizdy. Zredukowana. Skrócona. Byle dostęp był łatwy.

Mrugając, Daniel odnosi wrażenie, że z obłego kineskopu próbuje przebić się kanciasty koniec nogi od taboretu nagle brutalnie wbitej w kikut, przedłużającej go, stanowiącej rodzaj dziwacznej protezy. Wzdryga się.

Pstryk

Soczysta czerwień lub ciemny, intensywny róż, wilgotny, błyszczący, mięsisty. Kamera odjeżdża. Pojawiają się drobne, czarne łezki ułożone półkoliście, symetrycznie względem pionowej, jaśniejszej bruzdy uwidaczniającej się u góry i na dole. Na obrzeżach róż rozrzedza się w bladej żółci, żeby przejść następnie w zieleń grubej skórki.

Nagle dłoń ubrana w czarną, lateksową rękawiczkę, z palcami ułożonymi w zgrabny kaczy dzióbek, zanurza w sam środek soczystego owocu, drążąc w nim w nim dziurę. Zmiażdżony miąższ bryzga na boki. Blada, chuda kobieta trzymająca połówkę arbuza między szeroko rozłożonymi udami jednoznacznie jęczy, bliska ekstazy. Wije się. Odchyla głowę. Dłoń pracuje niezmordowanie wykonując łagodne, systematyczne ruchy, wnika już niemal po nadgarstek, zdaje się, że głębiej niż powinna pozwolić gruba, zielona miska skórki.

Pstryk

Ociekające krwią haczyki do łowienia ryb. Część ułożona chaotycznie na obchodzących z farby deskach, dwa utworzyły serduszko.

Pstryk

Wykafelkowana na szaro maleńka łazienka. Puszysty, bladoróżowy dywanik został zwinięty w rulon i wetknięty między wannę a muszlę klozetową. Na jego miejscu tkwi olbrzymi, sztuczny członek przyssany przyssawką do podłogi. Jest realistyczny, żylasty, beżowy, jedynie monstrualnie wielki. W kadr wchodzi drobna Azjatka. W przeźroczystych, czarnych rajstopach, pod którymi doskonale widać nijakie, bawełniane majtki oraz w białej bluzce z dekoltem w łódeczkę. Niedbałym ruchem, szybkim, sprawnym, ale pozbawionym gracji, zdejmuje rajstopy wraz z majtkami. Z białej tubki wyciska na żołądź sztucznego chuja gęstą, oleistą maź. Klęka przed nim i oburącz dokładnie rozsmarowuje, zjeżdżając na trzon jedynie odrobinę. Dłonie ślizgają się, całe mokre, oblepione, pozbawiona koloru maź przeciska się między palcami. Mlaszcze. Średnica jest zbyt duża, by palce mogły się złączyć.

Dziewczyna wstaje, robi krok do przodu, biodra umieszczając nad dildem (kutas sięga połowy ud). Ugina nogi. Czubek sprężystej zabawki dotyka warg, rozchyla je. Azjatka zaciska usta, ale napiera. Członek wślizguje się w kobiece wnętrze. Ledwie kilka centymetrów, co i tak wydaje się niewyobrażalne, biorąc pod uwagę rozmiar. Na czole pojawiają się drobne kropelki potu, narastają aż jedna spływa skronią. Z wyrazem determinacji malującym się na twarzy, kobieta nadziewa się mocniej. Powolnym, płynnym ruchem wchodzi cała żołądź. Daniela przechodzi nieprzyjemny dreszcz, niemal czuje ból rozrywający wnętrzności. Tymczasem kobieta zdejmuje bluzkę i zaczyna kołysać się na zabawce. Pod napiętą skórą płaskiego brzucha doskonale widać przesuwający się obły kształt.

Pstryk

Przestronna obora z metalowymi boksami ciągnącymi się wzdłuż ściany. Pusta, czysta i cicha. Na ziemi leżą końcówki dojarek elektrycznych.

Pstryk

To samo miejsce, ale w boksach stoją na czworaka nagie kobiety. Każda z obrożą na szyi, łańcuchem przypiętą do uchwytu w podłodze oraz spiętymi rozpórkami rozszerzającymi nogi i ręce. Wszystkie do luźno dyndających piersi podpięte mają dojarki. Rurkami płynie mleko. Są młode, stare, szczupłe i grube, ale bez względu na urodę i posturę wszystkie mają widoczne mokre, zaczerwienione sromy, wręcz zachęcające do penetracji, proszące się o nią. Niektóre kręcą biodrami.

Zbliżenie na jeden szczególnie soczysty srom. Daniel odruchowo wysuwa język, chce lizać. Pizda zdaje się większa od telewizora, trójwymiarowa, mięsista. Przysuwa się jakby chciała pochłonąć mężczyznę. Całego. Nie ma zakłóceń – nagle zdaje sobie sprawę – jakość obrazu przekracza możliwości starego kineskopu. Przechodzi go zimny dreszcz i jednocześnie fala podniecenia.

Nie potrafi się oprzeć. Wstaje. Podchodzi do ekranu. Klęka. Krocze pulsuje już nieustającym bólem. Dłońmi obejmuje pudło telewizora, wielkie i twarde, a twarz zbliża do mokrej cipy. Czuje zapach, zapach, który przyciąga. Liże. Nie natrafia na twardą, bezduszną szybę, a na miękkie, obślizgłe ciało. Śluz oblepia policzki, skleja oczy, zatyka nozdrza. Otaczają go jęki, głośne i natarczywe, choć nie ma żadnych dodatkowych głośników, żadnego dźwięku okólnego. Odsuwa się i patrzy zafascynowany na wielki otwór. Mógłby włożyć w niego głowę. Wejść cały. Zanurzyć się. Wyciąga dłoń. Dotyka. Rozszerza palce i przygląda się przeźroczystej, kisielowatej mazi. Czuje ją bardziej niż gładką, sprężystą skórę, a jednak nieśmiało wsuwa dłoń do środka. Otwór jest luźny, duży i śliski, ręka wchodzi aż po łokieć, badając obszerną, mięsistą jamę. Wkłada drugą. Rozsuwa na boki. Powiększenie otworu wymaga wysiłku, ale siłowanie się z nim sprawia Danielowi przyjemność. Chorą, perwersyjną przyjemność przedmiotowego traktowania anonimowej cipy. Kobieta nie ma przecież twarzy, jedynie wypiętą dupę i dojone właśnie cycki pełne mleka.

Mężczyzna wkłada obie ręce głębiej, obmacuje sklepienie. Oblepiająca go galareta mlaszcze przy każdym ruchu. Wilgoć chlapie na rozgrzaną twarz. Jęki nasilają się, gdy trafia na pofałdowaną tkankę, drapie więc i uderza na zmianę, wywołując w tej ogromnej, żarłocznej piździe skurcze. Początkowo tak luźna, że zmieściłby się w niej cały, razem z kopytami, nagle zaciska się, odcinając dopływ krwi do ramion. Daniel zaprzestaje zabawy, ale nie wycofuje ciekawskich dłoni ze środka. Miękkie poduszki ścianek rozluźniają się dając więcej miejsca, a on znów bada, szuka, poznaje.

W głębi natrafia na twardszą, zwartą strukturę, w dotyku przypominającą nieco gigantyczną śliwkę. Pośrodku odkrywa nieckę lub otwór. Maca. Palce wślizgują się trafiwszy na zwarty czop śluzu.

– Mocniej… Daniel… mocniej… – dobiega jego uszu niepokojąco znajomy głos.

Ból w jajach maleje momentalnie. Daniel odskakuje niczym poparzony, przewracając się na pełen pustych butelek stolik. Coś tłucze się, a coś turla, pełna lodu szklanka wydaje głuchy odgłos, uderzywszy o podłogę. Pod telewizorem leży wielki galaretowany glut biało-przeźroczystej mazi. Podobna, choć nieco rzadsza substancja powoli skapuje z jego rąk, koszulka się od niej klei, nawet niewygodnie zsunięte spodnie na udach są wyraźnie mokre.

– Tosia? –  przerażony mężczyzna mamrocze pod nosem, nerwowo szukając pilota. Nie podejdzie do telewizora! Ni chuj! Prędzej wykręci korki!

Daniel kompulsywnie wciska klejący się przycisk opasanego szarą taśmą i gumkami recepturkami pilota. Stop. Stop! Stop!!! Kurwa STOP!!! Nic się nie dzieje, wielka pizda wciąż straszy swoimi płatkami z ekranu, wciąż przyzywa rozwartym otworem. Nadal słychać jęki. Zachęty.

– Wróć do mnie – zmysłowo szepcze mała siostrzyczka, najwyraźniej znacznie starsza niż obecnie (teraz ma trzynaście lat!), ale po dupie trudno ocenić.

Eject. Power. I kurwa nic, żadnej reakcji! Nie wytrzyma, musi to skończyć! Natychmiast! Zrywa się i potykając o przewróconą butelkę, idzie do przedpokoju. Ręce drżą silniej, niż kiedy wkładał kasetę do magnetowidu, całe spocone i śliskie od kobiecych wydzielin. Ledwo jest w stanie utrzymać bezpiecznik. Wyciera dłonie o nogawki dżinsów. Próbuje ponownie. Korek obraca się, coraz luźniej tkwiąc w gnieździe, ale odgłosy dochodzące z salonu wcale nie milkną. Zostaje w dłoni. Nadal słychać jęki. Przerażony mężczyzna, wykręca wszystkie cztery główki. Nic! Aż boi się zajrzeć do salonu…

Nie zapinając spodni, trzęsącymi się dłońmi, otwiera kolejno wszystkie cztery zamki, naciska klamkę, ciągnie, ale drzwi wejściowe jedynie się uchylają, zatrzymując na wyznaczonej przez łańcuszek pozycji. Przymyka je i szarpie przeklęte zabezpieczenie. Musi już wyjść! Teraz! Natychmiast!

Wybiega z budynku, oglądając się, jakby bał się, że mokra pizda młodszej siostry będzie go gonić po ulicy, nie zważając na mijanych ludzi i ich zdziwione lub oburzone spojrzenia. Zatrzymuje się dopiero pół kilometra dalej. Zziajany, opiera o drzewo. Po kilku głębszych oddechach zauważa rozpięty zamek i ozdobionego metalem członka, bezwstydnie zza niego wyzierającego. Zapina spodnie. Od razu lepiej!

***

Daniel najbardziej żałuje, że przed rozpoczęciem odtwarzania nie ustawił na statywie kamery, żeby sprawdzić, czy zarejestruje dokładnie to, co widział na własne oczy. Musiał coś nieświadomie zażyć! Miał odlot! Zwariował! Tylko w takim razie skąd na dłoniach ten lekko kwaśnawy zapach? I te plamy… ciuchy wyglądają jakby zaschła na nim sperma kilkunastu facetów po jakimś pierdolonym bukkake!

Z obrzydzeniem wspomina, fascynujące przecież pod wpływem podniecenia, zanurzanie rąk we wnętrzu widziadła. Widziadła? Realnej, kurwa, kobiety! Jego własnej siostrzyczki! Popierdolone…

Słońce weszło już dłuższą chwilę temu, wzbrania się jednak przed powrotem. Powinien się umyć, przebrać i zdjąć tę cholerną klatkę przed pójściem do pracy. Nie wysra się z tą cholerną kulką w dupie ani nie wysika z zatyczką tkwiącą w cewce. Obie już dawno zaczęły sprawiać dyskomfort, ale ten film… to nagranie… to coś… odtwarzające się nawet bez prądu…

***

Mieszkanie jest ciche i ciemne, z lodówki zaczyna wyciekać woda, gdyby nie mokra plama tuż pod Rubinem, przesunięty stolik i potłuczone szkło chrzęszczące pod stopami, uznałby, że miał urojenia.

Na wszelki wypadek wyjmuje wtyczki z gniazdek, rozłącza magnetowid i telewizor, z tego pierwszego wyjmuje kasetę, drugi odwraca kineskopem do ściany. Zabezpieczony w ten sposób wśród poprzewracanych szklanek szuka tej właściwej. Gdzie, do kurwy nędzy, ten jebany kluczyk! Chaotycznie przegląda zawartość stolika i podłogi. Nigdzie ani śladu. Musztardówki nie różnią się jedna od drugiej. Identyczne. Wszystkie lekko wilgotne, a przecież przy tej właściwej powinna znajdować się kałuża wody.

***

Sam nie wierzy, że to robi, że w ogóle wrócił do własnego mieszkania. Działa jak w transie. Chory, chory przez gwałt, który dokonał się za pośrednictwem oczu. Ktoś wypierdolił mu głowę, rozjebał mózg, wydarł na światło dzienne najmroczniejsze zakamarki psychiki. Powtórzy to. Zrobi to innym. Inaczej całkowicie zwariuje!

Rec

Zrobi kopię! Zrobi mnóstwo kopii! Sprawi, że dziesiątki… setki… ludzi pozna prawdę o samych sobie! Uczyni z tego życiową misję!

 

 

Utwór chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie w całości lub fragmentach bez zgody autora zabronione.

Czytelniku, chętnie zamieścimy dobre opowiadania erotyczne na Najlepszej Erotyce. Jeśli stworzyłeś dzieło, które ma nie mniej niż 2000 słów, zawiera ciekawą historię i napisane jest w dobrym stylu, wyślij je na nasz adres ne.redakcja@gmail.com. Każdy tekst, który przypadnie do gustu Redakcji Najlepszej Erotyki, zostanie opublikowany, a autor dostanie od nas propozycję współpracy.

Przeczytałeś? Oceń tekst!

Tagi:
Komentarze

A to co? Wraże przejęcie tytułu? 🙂

Skoro pierwotnemu autorowi nie chce się pisać… ;p

Napisz komentarz