Głód 16-17 (Milady)  3.72/5 (26)

11 min. czytania

Gustav Klimt, „Portret Adeli Bloch Bauer”

16

Laima wyjrzała przez okryte aksamitną zasłonką okienko karety. Doskonale widziała  jadących po bokach żołnierzy z eskorty, których Mistrz przydzielił pod pretekstem ochrony. Chciał jej pilnować, jak gdyby ucieczka w ogóle była możliwa. Niby dokąd miałaby uciec? Jak?
– Mamo, popatrz! – Dziecięca rączka szarpnęła ją za rękaw wyszywanej złotem sukni.
– Co, Em? – zareagowała, odwracając się ku chłopczykowi.

Emer, bo takie imię wybrał mu Mistrz, otworzył zaciśniętą piąstkę, wypuszczając utkanego z pasm energii motyla.

– Prawda, że ładny?

– Em, zgaś to. Dziadek nie lubi, gdy używasz mocy – powiedziała spanikowana.

Chłopczyk posmutniał, lecz posłusznie przemienił motyla w popiół. Laima odetchnęła. Pogłaskała mięciutkie włosy synka, do bólu przypominające jej inne, te, które spoczęły na dnie Srebrnej Krypty. Pięć lat. Tyle miał Emer. Tyle spędziła w roli uległej służebnicy Mistrza. Niczego nie zdołała zaplanować. Żadnej ucieczki, żadnego wyzwolnienia… Tkwiła w luksusowych komnatach jako pasierbica, niewolnica, szpieg oraz nałożnica w jednej osobie. Bywała na balach i przyjęciach. Prowadziła życie towarzyskie godne księżniczki. Dotrzymywała swojej części umowy, w zamian zyskując możliwość opieki nad Emerem. Zawsze bez słowa protestu, bez najmniejszej próby oporu, niczym lalka. Generalnie, niczego jej nie brakowało, wręcz przeciwnie, dostawała wszystko, czego zapragnęła za cenę swojego ciała. Mistrz realizował z dziewczyną najbardziej szalone perwersje, na które nie zawsze mógł sobie pozwolić przy Zalinie.

– Dokąd jedziemy, mamusiu?

– Do króla, kochanie. Do króla – odrzekła, odgarniając chłopcu grzywkę z czoła.

Powóz stanął przed potężnymi wrotami pałacu. Podobno całe odrzwia wyrzeźbiono ze srebra, tutejszego synonimu bogactwa i dobrobytu. Jeden z żołnierzy eskorty pomógł wysiąść Laimie oraz Emerowi. Wspólnie weszli do ogromnej sali tronowej, która wprost tonęła w morzu barwnych kwiatów. Przypominała nieco łąkę z dawnych snów Laimy. Tamtą łąkę, na której Aktor…
– Oto i ona! Moja piękna córeczka! – zakrzyknął na jej widok Mistrz.

Laima pokłoniła się nisko. Ze zdumieniem stwierdziła, że prócz ojczyma i matki w sali przebywa tylko król wraz ze swym prawowitym potomkiem, szesnastoletnim, rozpieszczonym książątkiem o znudzonym spojrzeniu.

– Urodziła już jedno dziecko, prawda? – zapytał tajemniczo Czarny Król, obserwując Laimę poprzez kryształ. Władca wydawał się chory. Wyglądał bardziej jak wysuszone zwłoki niż żywy człowiek.
– Dowiodła swojej płodności – odparł Mistrz, nadal tryskając dobrym humorem.

– Po ciąży kobiety często tracą urodę.

– Ale nie ona.

– Niech zatem zdejmie tę suknię, na co jeszcze czeka?

– Skoro taka jest twoja wola, panie. Laimo pozwól za mną, proszę. Król, książę i ja będziemy ci towarzyszyć – zarządził Mistrz, nie znoszącym sprzeciwu głosem.

– Zostań tu, kochanie – szepnęła do zaniepokojonego Emera.

Posłusznie podążyła za mężczyznami. Gdy tylko zamknęły się za nimi drzwi jednej z bocznych komnat, padł niecierpliwy rozkaz, by zdjęła ubranie. Wolno rozpięła rząd haftek. Suknia rozpłynęła się u jej stóp niczym złote jezioro. Laima stała przed trzema najważniejszymi osobami Srebrnogórza, mając na sobie jedynie bieliznę.

– Dalej, chcę zobaczyć, czy twoje piersi nie obwisły – ponaglił król.

Niechętnie rozwiązała tasiemki gorsetu. Pod wpływem chłodu sutki stwardniały, prezentując jędrny biust w pełnej krasie.

– Dotknij, synu

Książę ścisnął kolejno każdą z  piersi, ważąc ich ciężar. Uniósł obydwie możliwie najwyżej, po czym puścił, wyraźnie zafascynowany. Wydawało się, że pierwszy raz ma okazję obmacywać w ten sposób dorosłą kobietę.

– Chyba są dobre – zwyrokował po namyśle.

– Teraz dół – nakazał Mistrz.

Laima zdjęła resztę bielizny, stając zupełnie naga.

– Zabaw się śmiało, książę. Musisz mieć pewność, że spełnia twoje oczekiwania, panie.

Następca tronu nieporadnie błądził rękoma wzdłuż jej ciała. Rozpiął pas spodni, przez co zjechały do kolan. Dziewczyna widziała, że jego narząd powstał. Powoli posadził Laimę na stole z rozłożoną mapą Srebrnogórza. Rozchylił jej uda szeroko, niepewny, co dalej.

– Włóż go w nią, synu. A ty, dziewko, pomóż mu! – warknął zniecierpliwiony władca.

Laima ujęła fallusa chłopaka, nakierowując odpowiednio.

– Pchnij!

Wtargnął mocno, do samego końca, wyduszając z dziewczyny syk bólu. Patrzyła w jego wciąż znudzoną twarz. – “Równie dobrze mógłby wysłuchiwać petycji.” – Pomyślała. Pocieszał ją fakt, że książę nie wytrzyma długo takiego tempa oraz to, że wkrótce ona sama zdoła zwilgotnieć wystarczająco, by złagodziło to ból po ostrych pchnięciach chłopaka. Młody kochanek oddychał coraz szybciej, coraz głośniej… Nieruchome spojrzenie zaszło mu mgłą, po czym nasienie księcia zalało jej wnętrze. Naciągnął spodnie, zostawiając Laimę samotną w nagości.

–  Może być – zakomunikował ojcu. – Chociaż była tam raczej sucha, niż mokra.

– Poprawi się następnym razem – wtrącił pospiesznie Mistrz.

– Oby. Ustal z nią szczegóły – polecił król, wychodząc wraz z synem.

– O czym oni mówią? Jaki następny raz? – zasypała Mistrza lawiną pytań, zakładając suknię.

– Zostałaś właśnie metresą księcia. Gratuluję.

– Słucham?!

– Czarny Król umiera, muszę więc zdobyć wpływ na księcia. Ty będziesz moim pierwszym i najlepszym narządziem. Jak zawsze. Owiniesz go sobie wokół palca, jesteś w tym naprawdę dobra, Laimo – wyjaśnił swoje intencje.

Mogła domyślić się tego wcześniej. Ostatecznie, motywacje Mistrza zawsze dotyczyły zdobycia jak największej władzy.

– Nic mi nie powiedziałeś…

– A po co miałem mówić? Sądziłem, że się ucieszysz. Zostaniesz najważniejszą kobietą Srebrnych Gór.

Spojrzała na niego niedowierzająco.

– Chcę tylko wychować mojego syna. Niczego więcej nie pragnę.

– Ach, skoro o tym mowa… Emer zostaje w Zakonie. Nie będę ryzykował kolejnego potwora pomiędzy ludźmi – oświadczył Mistrz.

Laimę zmroziło. Poczuła, jak rodzi się w niej bunt.– Nie zabierzesz mi go! Nie wolno ci!

– Zalina i ja świetnie się nim zaopiekujemy.

– Obiecałeś…

– Dziwki nie powinny dyskutować. Wykonasz mój rozkaz, albo zabiję twoje dziecko.

– Wtedy już nic nie powstrzyma mnie przed odejściem! – zagroziła.

Twarz Mistrza wykrzywił ponury grymas. Poczuła nacisk mocy, gniotący umysł.

– Mamo! – dobiegł ją rozpaczliwy krzyk zza drzwi.

To Zalina zabierała jej chłopca, a Mistrz blokował wyjście polem energii.

– Emer! – uderzała pięściami w ciężkie odrzwia, aż krew pokryła kłykcie szkarłatem.

– Mamusiu! Mamo! Mamooo!

Nagle rozbłysło światło, a drzwi eksplodowały. Na szczęście podmuch nie wyrządził jej większej krzywdy, odrzucił tylko w tył. Emer wbiegł do komnaty, przytulając się do odrętwiałej Laimy.

– Zalina?

Osłupiały Mistrz zajrzał do cichej już sali. Po chwili wrócił, brudny od popiołu. Pierwszy raz widziała, by ten niebezpieczny mężczyzna był tak zaskoczony i przerażony jednocześnie. Stał nieruchomy jak posąg, drżącymi wargami powtarzając ciągle te same słowa, których znaczenie dziewczyna z trudem rozumiała.

– Zabił ich… Zabił ich wszystkich…

– Em, wychodzimy. Szybko.

Minęła osłupiałego Mistrza, ciągnąc chłopczyka za sobą. Ta chwila stanowiła jej jedyną szansę, by uciec. Nie miała planu. Po prostu biegła. Strażnicy zamkowi gdzieś zniknęli, pałac opustoszał. Opuściła budynek, przeświadczona o własnym szczęściu. Dopiero na zewnątrz zrozumiała, dlaczego nikt jej nie zatrzymał. Srebrna Krypta przestała istnieć. Wzgórze zawaliło się, pozostawiając głęboki lej w ziemi. Wojownicy Srebronogórza otaczali dziurę, wyraźnie jednak spanikowani. Nawet z miejsca, w którym stała stała, Laima czuła ich strach. Bezradnie oczekiwali rozkazów Mistrza.

– Mamo… – szept Emera oderwał ją od śledzenia dalszego rozwoju wydarzeń. Twarz chłopca okryła bladość, kolana mu drżały, a spod powiek wypływały krwawe łzy.

– Kochanie, co ci jest? Em?

Dziecko osunęło się bezwładnie w ramiona Laimy. Potrząsnęła nieruchomym ciałkiem, załamana. Nie zwróciła uwagi na ruszającą się ziemię ani grzmot setek, tysięcy końskich kopyt. Dopiero gdy zgrabna kobieca postać zeskoczyła z siodła, Laima podniosła głowę.

– Proszę, proszę, kogo ja widzę? – Głos Azelli zabrzmiał w uszach dziewczyny głośniej niż dźwięk wojennych rogów. Przytuliła mocniej Emera, jakby bała się, że mroczna królowa zabierze jej syna.

– Och, ja również znam to piękne ciało – dodał Orli Król, podjeżdżając na masywnym wierzchowcu.

Laima skuliła się jeszcze bardziej, nic nie rozumiejąc. Pragnęła, by cały świat dał jej po prostu spokój.

– Wybacz, że nie możemy długo rozmawiać. Jadę ratować mojego męża. Ty najwyraźniej nie okazałaś się dla niego zbyt pomocną – oświadczyła Azella, usatysfakcjonowana posłaniem kolejnej, zatrutej jadem strzały w znienawidzoną niewolnicę.

17

Laima tuliła syna, nie wiedząc, co dalej począć. Przeżywała największy koszmar swojego krótkiego życia. Emer umierał i nie potrafiła mu pomóc. Aktor mógłby może ocalić dziecko. Teraz jednak, gdy Azella wróciła w pełnej glorii zwycięstwa, szanse podręcznej na rozmowę z dawnym panem wydawały się raczej nikłe. Ponadto dziewczyna obawiała się zemsty królowej, która zawsze utrudniała jakiekolwiek kontakty między swoim mężem, a niewolnicą. Zresztą, nawet gdyby Laima zdołała odnaleźć Aktora, nadal pozostawała kwestia tego, czy on w ogóle chciałby z nią rozmawiać. Dotychczas, na swój sposób, bronił służącej, ale po jej zdradzie mógł zmienić postępowanie. Zabiła go przecież! I chociaż czarodziejskim, zdumiewającym sposobem pozostał przy życiu, to straszliwie zawiodła jego zaufanie. A potem w żaden sposób nie próbowała mu pomóc, przez ponad pięć lat. Nie miała prawa oczekiwać wsparcia, czy choćby współczucia. Aktor mścił się na wrogach za o wiele mniejsze przewiny. Z drugiej strony, Emer zasługiwał na ratunek. Nieważne, jakiego poświęcenia będzie to od niej wymagało. Zebrawszy potrzebną odwagę, dziewczyna ruszyła śladem konnych oddziałów w kierunku pozostałości Srebrnej Krypty.

***

Aktor siedział pośród ruin swego niedawnego więzienia niczym prawdziwy władca tych ziem. Otaczający go pierścień wojowników poddał się armii Orlego Króla bez walki. Pozbawieni przywództwa Mistrza, Srebrnogórzanie stanowili jedynie nędzną zbieraninę wieśniaków. Laima zmierzała w stronę swego dawnego pana, zapominając o zachowaniu ostrożności. Żył, to jedno było najważniejsze. Jej nadzieje doczekały się potwierdzenia. Już prawie mogła go zawołać. Jeszcze tylko cztery rzędy żołnierzy. Trzy. Dwa. Mocne uderzenie w tył głowy rzuciło Laimę na ubitą tysiącami stóp i kopyt ziemię. Poczuła, jak Emer pada razem z nią.

***

– Nie za ciasno? – spytała Azella ironicznie, krępując nadgarstki niewolnicy ostrym sznurem. Laima chciała odpowiedzieć, lecz z jej ust wydobył się wyłącznie zduszony kneblem jęk. – Pozwoliłam ci odejść, gdy spotkałyśmy się przy murach pałacu – kontynuowała królowa. – Ty jednak nie doceniłaś mojego miłosierdzia. Musiałaś wrócić… On jest mój, rozumiesz? Tylko mój. Dla ciebie nie ma tu miejsca i zapewniam cię, że od dzisiaj będziesz o tym pamiętać.

Azella chwyciła rozgrzany do białości znacznik bydła, po czym dotknęła nim twarzy dziewczyny. Swąd przypalanej skóry ogarnął pomieszczenie, okrutnie wypalane piętno niszczyło nieodwracalnie urodę podręcznej.

– Orli Król zainspirował mnie swoją kolekcją. Nawet on wpada czasami na dobre pomysły. Ty zostaniesz początkiem mojej własnej. Potraktuję tak każdą zdzirę, która ośmieli się spojrzeć na mojego męża. Pokaż się, śliczna. Pięknie! Oznaczyłam cię jako moją własność? Nigdy więcej nie będziesz już miała problemu z zapamiętaniem, kim jesteś. Wystarczy, że spojrzysz w lustro.

Władczyni podsunęła Laimie pod nos zwierciadło. Prawy policzek niewolnicy pokrywała sczerniała rana. Azella doskonale obmyśliła swoją zemstę, uczyniwszy z rywalki podrzędną służkę, ofiarę okropnego żartu właścicieli. Królowa uwolniła ręce dziewczyny, wyraźnie zadowolona.

– Ubierz się i idź do kuchni. Obsłużysz nas przy kolacji.

Laima wyjęła knebel, posłusznie nakładając workowatą suknię bliżej nieokreślonego koloru. Wyglądała w niej odpychająco. Rozpuściła włosy, chcąc zakryć świeże oparzenie. Bolało ją wprawdzie, jak gdyby żywy ogień wciąż płonął na policzku, ale przywykła do bólu dawno temu. Stanowił element niemal każdego dnia podczas szkolenia na farmie. Bardziej od ciała cierpiała duma dziewczyny. Co pomyśli Aktor? Czy w ogóle go jeszcze zobaczy? O to ostanie nie musi się chyba obawiać. Znając perfidię Azelli, zobaczy na pewno.

– Zwiąż te włosy. Nie chcę ich w zupie – warknęła kucharka, gdy Laima stawiła się w kuchni.

– Proszę, ja…

– Głucha jesteś?!

Dziewczyna zaplotła luźny warkocz, przerzucając go przez ramię. W ten sposób chociaż trochę osłoniła ranę, ratując resztki próżności. Zaniosła wino do komnaty, w której sama niedawno jadała. Aktor siedział odwrócony tyłem. Pisał coś zamyślony.

– Panie… – szepnęła, nim zdołała się powstrzymać.

Napiął mięśnie, gwałtownie prostując plecy.

– Co ty tu robisz? – rzucił oschle, przeszywając Laimę chłodnym spojrzeniem.

Skupił wzrok na oparzeniu. Niewolnica odruchowo pochyliła głowę, ale było już za późno. Mężczyzna skrzywił wargi z obrzydzeniem. Tym jednym gestem zrujnował wszelkie nadzieje dziewczyny. Odstawiła pospiesznie karafkę, pragnąc jak najszybciej wyjść. Chwycił ją za łokieć, zmuszając, by usiadła mu na kolanach.

– Laimo, popatrz na mnie.

– Pozwól mi wrócić do pracy, panie – wymamrotała, usiłując wstać, ale przytrzymał ją mocno.

– Gdzie jest nasze dziecko? – zapytał, musnąwszy opuszkami palców oparzenlinę, czym wywołał nieopisany ból. Na dotyk jego dłoni nie zdołała się uodpornić.

– Zapytaj swoją żonę, panie. To ona go zabrała.

– Mam więc syna?

– Nazywa się Emer – uzupełniła.

Łzy wolno kapały spod jej spuszczonych powiek. Otarł je wierzchem dłoni.

– Azella ci to zrobiła? – wskazał ranę.

Przytknęła niemo, zatracona w głębi jego oczu. Nagle zaszła w nich zmiana, tęczówki rozświetlił wściekły błysk. Przeciągnął paznokciami wzdłuż świeżej rany. Wrzasnęła głośno. Aktor zepchnął ją z kolan, jednocześnie wsuwając ukradkiem kawałek papieru w jej dłoń.

– I bardzo dobrze. Zasłużyłaś!

– Podoba ci się nowa twarz tej zdradzieckiej zdziry? – zapytała Azella, schodząc po schodach.

Wyglądała niczym utkane z marzeń zjawisko. Mężczyzna uśmiechnął się na jej widok.

– Bardzo. Ale ty podobasz mi się o wiele bardziej.

Pocałował namiętnie królową, ich wargi rozpoczęły szalony taniec. Aktor pchnął Azellę na ścianę, pociągając jej suknię i odsłaniając kształtne biodra. Ona gwałtownie zdzierała w tym czasie ubranie męża, niszcząc je bezpowrotnie w coraz większym podnieceniu. Laima wyszła, żegnana głośnymi jękami rozkoszy królowej. Rozwinęła karteczkę, wciśniętą w spoconą emocjami dłoń. Odczytała dwa pospiesznie nabazgrane słowa: “Północ. Piwnica.”

***

Wyznaczone jej tego dnia obowiązki wykonywała mechanicznie, błądząc myślami wokół nocnego spotkania. Czy Aktor zechce pomóc jej i Emerowi? Usługiwała małżonkom pochylona w niskim ukłonie. Azella nie odstępowała boku męża, zasypując go radosną paplaniną. Pomiędzy kolejnymi kęsami wymieniali pieszczoty, katując niewolnicę widokiem swojego szczęścia. Pod koniec pracy kucharka kazała jej zmyć kuchenną podłogę, jak gdyby dziewczyna nie doznała jeszcze wystarczająco wielu upokorzeń. Chropowata powierzchnia posadzki zdzierała kolana niewolnicy, a mydliny dodatkowo wżerały się w powstałe w ten sposób rany. Skończyła późnym wieczorem i wpół żywa ze zmęczenia, padła na twardy siennik. Pałac zasypiał, podczas gdy Laima czuwała wśród śpiących niewolników, walcząc z ogarniającą ją sennością. Tuż przed północą zgasły wreszcie wszystkie światła, pogrążając budynek w głębokiej ciemności. Wstała ostrożnie, przemykając przez wypełnione milczeniem pomieszczenia ku piwnicom, gdzie przechowywano wino. Mrok znacząco utrudniał jej wędrówkę po trzewiach pałacu, ale ostatecznie stanęła niepewnie pośrodku obszernej, nisko sklepionej, pachnącej beczkami oraz dobrymi trunkami podziemnej sali.

– Panie…? – szepnęła, odrobinę przerażona brakiem oświetlenia. Nie czuła się pewnie, błądząc w smolistej pustce.

– Przyszłaś.

Oddech Aktora owiał szyję niewolnicy. Jego dłonie objęły jej talię. Nie potrzebowała nawet zamykać oczu, by być świadomą każdego drgnienia ciała mężczyzny. Zapragnęła go bardziej niż kiedykolwiek.
– Wybacz mi…

– Cii… Musimy pomówić o naszym synu– oznajmił, w typowy dla siebie sposób ignorując wrażenia, jakie wywoływał u dziewczyny.

– Nie wiem, dokąd go zabrała. On był chory, panie…

– Jak to chory?

– Zabił Czarnego Króla, księcia, moją matkę i wysadził drzwi. Potem zasłabł, nie dając znaku życia… – tłumaczyła Laima zapłakana. Wspomnienie drobnego, zwiotczałego Emera powróciło, ponownie łamiąc jej serce.

– Tak właśnie bywa, gdy jednego z nas wychowuje człowiek! Nie wolno mu było pozwolić na używanie mocy, zanim nie nauczył się jej przyswajania! To podstawowa zasada!

 Aktor krzyczał autentycznie rozwścieczony. Laima spuściła głowę. Nie wiedziała o tym. Skąd miała wiedzieć?

– Pomożesz mu, panie?

– Nie wiem. W tej chwili nic nie wiem. Azella go zabrała?

– Tak.

– Nie dam jej zmarnować mojego syna. Dość, że zepsuła już ciebie!

– Panie, ja chciałam przeprosić. Mistrz…

– Wykorzystywał cię od samego początku. Domyślałem się tego. Nie przewidziałem tylko, że zabijesz mnie na jego rozkaz. Po tym, co między nami zaszło… Sądziłem… Zabiłaś ojca własnego dziecka. Jesteś żałosna – prychnął. Dawno nie słyszała u niego tak nienawistnego tonu.

– Bardzo żałuję. Żałowałam przez cały czas. Gdybym…

– Nie dbam o to. Znajdę mojego syna i wyjedziemy – postanowił Aktor, nie zaszczycając jej żadnym cieplejszym słowem. Znowu stał się obcy i odległy. Odleglejszy nawet, niż słabe lśnienie gwiazd.

– Panie…

– Nie pozwoliłem ci mówić. Odejdź.

Utwór chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie w całości lub fragmentach bez zgody autora zabronione.

Czytelniku, chętnie zamieścimy dobre opowiadania erotyczne na Najlepszej Erotyce. Jeśli stworzyłeś dzieło, które ma nie mniej niż 2000 słów, zawiera ciekawą historię i napisane jest w dobrym stylu, wejdź na nasz formularz i wyślij je do nas. Każdy tekst, który przypadnie do gustu Redakcji Najlepszej Erotyki, zostanie opublikowany, a autor dostanie od nas propozycję współpracy.

 

Przeczytałeś? Oceń tekst!

Tagi:
Komentarze

No i doczekaliśmy się kolejnej, smakowitej części 🙂

Pamiętam pierwszy rozdział, który wydał mi się mocno chaotyczny. Powyższe są już bardziej rygorystyczne ale nadal od czasu do czasu zmuszają do zatrzymania i ponownego przyjrzenia się akcji. Niemniej do całości przysiądę w innym momencie, by na spokojnie zagłębić się tylko w ten jeden erotyczny świat Milady. Teraz cmokam tam, gdzie lady lubią najbardziej i idę pognębić kogoś innego 😀 😛

Bardzo ciekawa część. Rozgrywka między królową i Laimą. Dziwię się że Aktor jej przebaczył. Za zabicie nie ma przebaczenia. Piszę krótko bo co chwilę wyłącza się zgoda na publikację. Brawo Ty. A nonimS

Pierwsza część jako tako się broniła, ale z kolejnymi zaczęłam się zastanawiać czy to opowiadanie to jakiś pastisz?
Cała intryga się nie klei np. dlaczego bohaterka zabiła Aktora w takim a nie innym momencie. Gdyby Mistrz chciał się pozbyć Aktora, bohaterka miałaby setki okazji do zabójstwa (np. w chwilach słabości, przed czerpaniem energii). Rozumiem, że imperatyw narracyjny kazał dać się najpierw zapłodnić i przelecieć kilka łzawych scen mających pokazac, że bestia potrafi być miła?
Poziom intryg polityczno-militarnych (vide mapa zamku w lochu) rodem z komputerowych przygodówek dla dzieci.
Struktura polityczna świata to chyba państwa-miasta, skoro jeden król o napaści drugiego dowiaduje się dopiero, gdy ten staje pod bramą jego miasta. Pojawia się jakaś królowa-nimfomanka (z czego utrzymuje swoje państwo i kim rządzi?), ale dlaczego władczyni państwa miałaby wychodzić za mąż za bękarta?
I mnóstwo innych nielogiczności, jak na przykład bohaterka ucieka z zamku królowej, błądzi po lesie, cudem dociera do jego granic, gdzie spotyka oddział zabójców i nagle skrótami gna do zamku ostrzec swojego pana. Albo się zgubiła, albo zna skróty?

Opowieść ta zauroczyła mnie kiedyś atmosferą tajemniczej, czającej się gdzieś grozy, która nagle ujawniła się w akcie „posiłku” Aktora. Podobnie jak i ledwie zarysowanym, czekającym na odkrycie światem. Ten nastrój gdzieś z czasem zaniknął. Może jeszcze powróci, na co mam nadzieję. Co do świata, to znamy go coraz lepiej, ale też mógłby chyba zostać wykreowany staranniej, przykłady różnych niekonsekwencji podała w komentarzu Słowianka. Obecnie główną zaletą utworu wydaje się błyskawicznie, skokowo wręcz postępująca do przodu akcja. Autorka stosuje tutaj typową dla siebie metodę „stopklatkową”, od ujęcia, do ujęcia. Czyta się to dobrze, odnoszę jednak wrażenie, że „dosiadła tygrysa” i obecnie pędzi na jego grzbiecie. Mam nadzieję, że zdoła się utrzymać i nie straci kontroli nad przebiegiem wydarzeń. Szczerze tego życzę, bo opowieść zasługuje na satysfakcjonujące czytelnika zakończenie. Laima znajdzie może wreszcie jakąś spokojną przystań. Pozdrawiam.

No wreszcie rzeczowe komentarze. Moi przedmówcy znalezli nieścisłości . Ja uważam że dla fabuły nie ma to większego znaczenia. I całość jest jak dla mnie atrakcyjna czytelniczo. Jedna uwaga! Zbyt rzadko publikujesz kolejne części.

Moim zdaniem logika dla fabuły ma ogromne znaczenie.
Nie ma znaczenia dla opisów kopulacji.
Ale do tego nie trzeba tworzyć opowiadania na kilka odcinków.
Literacko to też nie są wyżyny, by czytać jedynie dla piękna użytych fraz.
Skoro autorka jednak zdecydowała się na dłuższa formę, to znaczy, że jednak poza opisami seksu chciała przekazać coś więcej – przedstawić świat, motywacje bohaterów. A tu logika jest niezbędna.

Protestuję, droga Słowianko! Protestuję!

Logika jak najbardziej ma znaczenie dla opisów kopulacji 🙂

W serialu „Sekretny dziennik call girl” jest zabawna scena, w której główna bohaterka, ekskluzywna prostytutka Belle, postanawia w końcu spisać swe wspomnienia z myślą o publikacji. Siada z profesjonalnym redaktorem, który bierze na warsztat napisaną przez nią scenę seksu z klientem. I nagle okazuje się, że Belle jedną ręką gładzi mężczyznę po włosach, drugą ściska mu pośladek, trzecią stymuluje mu sutek, czwartą pieści…

Nawet pisząc gorącą scenę zbliżenia trzeba pamiętać o miejscu, czasie i liczbie kończyn. Jeśli kochanek jest szczupły, czy wręcz chudy, nie może się nagle obrócić w muskularnego siłacza, jeśli dziewczyna ma mały biust, nie może nagle zacząć prężyć dorodnych półkul. Jeśli uprawiają seks w łazience podczas przyjęcia, lepiej by powstrzymywali się przed głośnym krzykiem, jeśli zaś na plaży, warto wspomnieć o piasku i kamyczkach wbijających się w plecy, nawet jeśli zbytnio to kochankom nie przeszkadza 🙂

Logika i trzymanie się ustalonych faktów jest w opisie scen erotycznych absolutnie niezbędna!

Pozdrawiam
M.A.

Nie wiem czy zaliczyć to do logiki czy po prostu do konsekwencji pisarskiej 🙂
Poza tym zależy też od wymagań czytelnika – niektórym ilość rąk w podniecaniu się nie przeszkadza, jak Anonimsowi.
W każdym razie uważam, że te opowiadanie znalazło się przez pomyłkę na tutejszym portalu i odstaje poziomem znacząco.
Wymaga stanowczo jeszcze sporo pracy edytorskiej. Rzadko który pisarz publikuje pierwsze opowiadanie bez korekty doświadczonego wydawcy.

Napisz komentarz