Rozbierz bohatera literackiego. Kurs pisania scen erotycznych (Wywiad z Krystyną Bezubik) 4.5/5 (22)

Zdjęcie okładki umieszczone za zgodą autorki

Najlepsza Erotyka z dumą objęła patronat medialny nad pierwszym w Polsce Poradnikiem pisania scen erotycznych. Nie do końca grzeczna rozmowa o  związkach seksu z literaturą, rozwoju pisarskich talentów, o tym dlaczego czasem warto rozebrać bohatera literackiego, a przede wszystkim o korzyściach jak niesie ze sobą pisanie opowiadań erotycznych. Foxm w szczerym wywiadzie z dr Krystyną Bezubik z Piszę, bo chcę, Autorką E-booka “Rozbierz Bohaterka Literackiego. Kurs pisania scen erotycznych”.

Fox: Stawiam prowokacyjną tezę, że Polacy nie potrafią pisać scen erotycznych. Czy jest z nami tak źle, że potrzebny jest nam poradnik? Jaka była Twoja motywacja do napisania tego
e-booka?

Krzysia Bezubik: Wiesz, z tym, że nie potrafimy pisać, trochę bym polemizowała. Mogłabym Ci pokazać teksty moich kursantek – one kompletnie zaprzeczają Twojej tezie. Natomiast moja motywacja zrodziła się ileś tam lat temu, kiedy zaczęłam w ogóle myśleć o kursie pisania, jeszcze zanim przyszedł pomysł na samą książkę. Chciałam to zrobić właściwie dla samej siebie. Uważałam, że to jest fajne, ciekawe i pomoże w przełamaniu własnego wstydu, który gdzieś we mnie tkwił. To był taki moment, kiedy poznałam  Santi, bywała na moich spotkaniach, rozmawiałyśmy, czasami czytała  fragmenty swoich tekstów. Zachwyciła mnie jej odwaga i otwartość, z którą pisała. Zaczęłyśmy współpracować, powstał pierwszy kurs pisania scen erotycznych, którego Santi była prowadzącą.

F: Skoro jednak potrafimy pisać, to do kogo chcesz trafić ze swoim poradnikiem? Dla kogo został stworzony?

K.B.: Myślę bardziej o czytelniczkach niż czytelnikach, może dlatego, że pracuję głównie
z kobietami. Jest to osoba, która już pisze, ale chce wzbogacić swój warsztat o pisanie scen erotycznych i zrobić to tak, by się nie ośmieszyć. Nie oszukujmy się, ale w opisach łóżkowych o śmieszność i banał nie trudno.

F: A kto Twoim zdaniem częściej pisze opowiadania erotyczne? Kobiety czy mężczyźni? Osoby lepiej wykształcone czy słabiej? Młodsze czy starsze?

K.B.: Mam wrażenie, że w nurcie literatury polskiej dominują jednak nadal mężczyźni. Na kursy do mnie przychodzą kobiety zwykle koło trzydziestki i wykształcenie raczej nie ma tutaj znaczenia. Są z różnych środowisk, mają różne doświadczenia, ale wszystkie chcą poszerzyć swój warsztat, zrobić krok do przodu.

F: Spotykam się z opiniami, że takie rzeczy piszą albo sfrustrowani mężczyźni, albo źle zaspokajane kobiety. Czy ten stereotyp ma według ciebie coś wspólnego z rzeczywistością?

K.B.: Nie zgadzam się z tym, może jakiś tam procent takich osób rzeczywiście jest, natomiast nie są to kobiety, z którymi pracuję. Zdarza się, że później opowiadają, jak ta umiejętność przekłada im się na pożycie małżeńskie i z całą pewnością nie są to kobiety sfrustrowane. Po prostu lubią pisać.

F: A po co w ogóle pisać opowiadania erotyczne?

K.B.: Mogłabym zadać pytanie, po co w ogóle pisać książki? Po co bawić się w opisy miejsc, bohaterów? Dla mnie sceny erotyczne są takim samym elementem warsztatu czy elementem składowym książki, jak akcja, dialog czy pogłębiona psychologia bohaterów. Nie twierdzę,
że każdy musi wkładać sceny łóżkowe do swoich książek, bo nie każda fabuła tego wymaga, ale niektóre wręcz się proszą. Poza tym, pomaga to w przełamaniu jakiegoś tabu i każde pisanie jest formą samorozwoju. Poznajemy siebie lepiej, ćwiczymy wyobraźnię.

F: Jakie rady dajesz swoim kursantkom? Z doświadczenia wiem, że są dwie szkoły. Jedni bardzo bogato korzystają ze swoich osobistych doświadczeń, drudzy znów bazują na wyobraźni.

K.B.:Dla mnie nie ma to znaczenia. Podczas ćwiczeń mocno bazujemy na przykładach
z tekstów literackich, które służą za inspirację, a reszta zależy już od indywidualnego podejścia każdego z nas.

F: Skoro ustaliliśmy wcześniej, że sceny erotyczne są normalnym elementem literatury, to jakie najbardziej kontrowersyjne z nich zdarzyło ci się przeczytać?

K.B.: Żadna z tych bardziej kontrowersyjnych nie przychodzi mi na myśl. Może, gdy miałam dwadzieścia parę lat, to Gretkowska potrafiła mnie zaskoczyć, ale albo opisy w jej książkach nie były kontrowersyjne, albo do takich nie sięgnęłam.

F: Pytam, bo kiedyś czytałem Lolitę Nabokova. Pamiętam, że bardzo kontrowersyjne było dla mnie czytanie opisu dość oczywistych fantazji dorosłego mężczyzny na temat małoletniej podopiecznej. Byłem wtedy trochę młodszy niż teraz, miałem dużo mniej doświadczenia literackiego, więc zrobiło to na mnie wrażenie, dlatego zapytałem o twoje zdanie.

K.B.: To jest akurat książka, która mnie strasznie wkurzyła. Sięgnęłam po nią, bo była taką must-read. Zdenerwowało mnie, że gloryfikująca pedofilię treść jest tak bardzo polecana.

F: A czy jest jakaś książka erotyczna, którą byś szczególnie poleciła?

K.B.: Zakurzona pozycja, ale poleciłabym Niebezpieczne Związki. Są szalenie erotyczne, nie będąc erotyczne wprost. Świetna zabawa aluzjami. To ciekawe, jak wiele można czytelnikowi przekazać, nie pokazując właściwie nic.

F: Ja na przykład odkryłem, co bardzo mnie zaskoczyło, że wielu z tych wielkich pisarzy, których wkłada nam się do kanonu, było równie wielkimi świntuchami i tworzyli bardzo odważne sceny erotyczne. Zdarzyło ci się przeżyć takie zaskoczenie?

K.B.: Tak, może troszeczkę przy Kochanowskim, bo jeśli uważnie się poczyta niektóre jego fraszki, to zauważy się, że nie są wcale takie grzeczne. Pamiętam też, że na studiach sięgnęliśmy po sielankę Laura i Filon Karpińskiego. Laura idzie na spotkanie, nie ma Filona, rozbija koszyczek, rwie wianek. Gdyby wejść dosłownie w symbolikę tego koszyczka i wianka, to ona dopuszcza się aktu przemocy seksualnej na samej sobie. To było zaskakujące, bo byłam świeżo po szkole średniej i pamiętałam jeszcze tę grzeczną interpretację.

F: A jak radzić sobie z negatywnymi komentarzami i jak ty sobie radzisz, jakie masz podejście?

K.B.:Ostatnio otworzyłam książkę Elizabeth Gilbert pod tytułem Wielka Magia i tam właśnie był fragment o krytyce. Autorka poszła takim torem: „To, czy się coś komuś spodoba, czy nie, w dużej mierze wcale nie zależy od Ciebie. Jeżeli Cię bardzo krytykują, to jak najgrzeczniej im odpowiedz: Idźcie robić swoją własną pieprzoną sztukę”. Sądzę, że autor musi się uzbroić
w taką tarczę i nawet jeśli coś mu nie poszło, to powinien dalej robić swoje. Ten etap rozwijania warsztatu oczywiście musi być, będą lepsze i gorsze teksty, i myślę, że taka odpowiedź Gilbert jest bardzo na miejscu, żeby się nie załamać i dalej pisać. Jeśli chodzi o mnie, to jeśli na moim blogu dostaję komentarze, które odbieram jako hejt, to po prostu je usuwam. Hejterów się nie karmi.

F: Ja dyskutuję z hejterami. Skoro wyszedłem już z tej szuflady, a ludzie poświęcili czas na przeczytanie moich tekstów i skomentowanie, to ja poświęcam czas na odpisanie im. Myślę, że tak to powinno działać, ale rozumiem, że są różne podejścia.

K.B.: Gdybym miała nie usuwać, to najpewniej odpisałabym: „Dziękuję za komentarz” i raczej nie wchodziłabym w rozmowę. Natomiast, jeżeli jest to merytoryczny komentarz
i konstruktywna krytyka, to odpisuję, ustosunkowuję się do uwag, ale w taki sposób, jak radzę na kursach – czytam to trochę przez palce, z przymrużeniem oka. To, że coś się komuś nie podoba, wcale nie znaczy, że jest złe. Co innego, gdy kilka osób zwraca uwagę na ten sam błąd – wtedy można się nad tym pochylić, bliżej się temu przyjrzeć.

F:Zdarza się, że opowiadania erotyczne podniecają czytelników, ale zdarza się też, że nie wywołują takich emocji. Załóżmy, że autor ma wielki dorobek pisarski, dobry warsztat, niezłą wyobraźnię, ale jego sceny erotyczne nie ruszają czytelników. Czy to jest znak, że jest w tym słaby?

K.B.: Wolę tę pierwszą wersję. Jeśli już jest scena erotyczna, to powinna wywoływać właśnie takie emocje. Zdarza się, że to może być ta słaba strona autora. Przyjmijmy, że scena łóżkowa ma miejsce w książce, której fabuła nie kręci się wokół erotyki. Jeśli jest ona tylko dodatkiem, to jakoś to przejdzie. Natomiast, jeśli piszący chce wydobyć ją na pierwszy plan, a sceny te nie poruszają w ogóle czytelników, to zastanowiłabym się nad tymi opisami i poszukała rozwiązania.

F: Kochać się czy pieprzyć? Erotyka czy pornografia? Gdzie jest ta granica?

K.B.: Granica jest bardzo płynna i wątpię, że można ją gdzieś postawić i powiedzieć, że tu zaczyna się już pornografia, a kończy erotyka. Kochać się czy pieprzyć? Jedno i drugie jest przyjemne dla ucha, ale to jest bardzo osobiste odczucie. Potrafię napisać, że bohaterowie się kochali, ale nie mam problemu, by napisać, że się pieprzyli. Wszystko zależy od kontekstu, od tego, co chce się powiedzieć. Słowo „porno” ma w ogóle pejoratywny wydźwięk i ja na przykład nie chciałabym być określana autorką porno czy softporno, a zwyczajnie autorką erotyki. Porno w mojej głowie ma bardzo negatywne znaczenie i czasami czytam coś, co jest po prostu erotyką, a ktoś nazywa to pornografią. Nawet, jeśli granicę dałoby się gdzieś postawić, to dla każdego będzie ona gdzie indziej.

F: Przejdźmy do kwestii stricte technicznej. Kiedy opisujemy ludzkie części ciała, to albo tworzymy atlas anatomiczny, albo wpadamy w infantylność, wymyślając różnorakie określenia. Jak do tego podchodzisz?

K.B.: Ja radzę tego nie mieszać. Jeśli już piszemy „brzoskwinka”, to „kutas” nie będzie do niej pasował i narazimy się wtedy na ten efekt śmieszności. Czytajmy, słuchajmy i sprawdzajmy, co nam pasuje. Z czym się dobrze czujemy, używanie jakich słów nam pasuje, jakie mamy poczucie estetyki. Współczesny język polski nie jest szczególnie bogaty w erotykę, więc mamy duże pole do popisu w słowotwórstwie i powinniśmy z tego korzystać.

F: Czego życzyłabyś na zakończenie wszystkim, którzy zaczynają przygodę z opowiadaniami erotycznymi?

K.B.: Życzę zawsze wszystkim, żeby realizowali swoje marzenia pisarskie, żeby po nie sięgali i radzę, by szli do przodu i nie trzymali tekstów w szufladach, ale by poszły w świat i dały im dużo pozytywnych informacji zwrotnych, które pomogą rozwijać warsztat.

Przeczytałeś? Oceń tekst!

Komentarze

“kutas vs brzoskwinka”: A można też nie opisywać i pozostawić wypełnienie sceny wyobraźni czytelnika. Najładniejsze jest to, co prawie odkryte, a jednak niewidoczne 😉 Żeby pokazać cuda nie do opisania, wystarczy ukryć je za prześwitującą miejscami zasłoną.

Pewnie gadam oczywistości…

Pozdrawiam

Cześć!
Oczywistości czy nie to ma małe znaczenie. Każdy autor ma swoją własną wrażliwość i wyczucie. Gdybyśmy wszyscy pisali “na jedno kopyto” czytanie opowiadań erotycznych byłoby strasznie nudną katorgą.

Mogę zatem rzecz tylko za siebie: Uwielbiam pornograficzną dosłowność i to może stanowić punkt wyjścia do długiej dyskusji.
Lis

Aluzyjność też jest świetną formą na wprowadzenie erotyki do tekstu. Każdy autor i czytelnik może sięgnąć po formę wyrazu zgodną z jego wrażliwością i estetyką.

Lisie, trudno będzie o prowadzić tę dyskusję, bo ona jest o gustach. Dodatkowym utrudnieniem jest to, że nie wygląda abyśmy się bardzo różnili przekonaniami.

Czasem tak, Janku, czasem jednak warto sobie pozwolić na dosłowność 🙂 Kuszące zakrycie jest dopiero początkiem podróży. Jeśli na nim się skończy, pozostanie często niedosyt.

Pozdrawiam
M.A.

To racja. Jednak gdy się przesadzi dosłownością lub skorzysta z niej zbyt wcześnie można czytelniczkę zaspokoić – lub zniechęcić – zbyt szybko.

Uważam, że – jak zwykle – najlepszy jest złoty środek, umiar we wszystkim i umiejętne stosowanie dobrze dobranych narzędzi.

Aluzyjność też jest świetną formą na wprowadzenie erotyki do tekstu. Każdy autor i czytelnik może sięgnąć po formę wyrazu zgodną z jego wrażliwością i estetyką.

Z tym, że każdy twórca może sam sobie wybrać formę przekazu zgadzam się w pełni. Myślę, że tą niezależność i niepodleganie wzorcom trzeba promować, nie tylko w dziedzinie pisania opowiadań. Z wywiadu odczytałem, może gdzieś między wierszami, w okolicach postulatu zagłodzenia hejterów, że masz podobne przekonania. Trzymam kciuki za udane propagowanie tej postawy, oraz pogodzenie jej z ideą kursu pisania, który siłą rzeczy przekazuje odbierającym pewne wytyczne.

To tak jak komunizm. Każdemu wedle potrzeb. Trafiłem ?

Ani komunizm, ani kapitalizm Po prostu opowiadanie erotyczne piszą ludzie o rozmaitej wrażliwości. Tak samo jest z Czytelnikami, odbiorca rozmaicie postrzega to co piszemy.
Na swoim przykładzie powiem, że wielokrotnie bywałem zaskoczony odbiorem tekstu czy też detalami, na które zwracano mi uwagę. Myślę, że w tej różnorodności tkwi cała zabawa.
Lis

Nie, chyba nie. Choć co ja tam wiem…

O ile autor może sięgnąć po odpowiadającą mu formę wyrazu – z zazwyczaj nieistotnymi ograniczeniami w postaci prawa któremu podlega, siły wyrazu języka, własnych umiejętności – o tyle stwierdzenie, że czytelnik może sięgnąć po odpowiadającą mu formę przekazu jest nieprawdziwe. Myślę, że to stwierdzenie Krzysi jest skutkiem skrótu myślowego, pominięcia kilku słów w zdaniu – dlatego nie chcę się go zanadto “czepiać” i innym też odradzam. A jeśli nie jest, wtedy zapowiada się dyskusja. Bo “Drogi czytelniku! Wybierz i sięgnij po odpowiadającą ci formę przekazu.” – tylko, że półki puste. I sięgać można, a dosięgnąć trudniej.

Przepraszam za ten cynizm. Proszę nie traktować mnie zbyt surowo, bardzo bym nie chciał wydać się Wam nieodpowiednim do poważnej rozmowy.

Dobra dobra, tak na prawdę to pewnie się nabijasz, że tacy z nas sztywniacy 😉 Kończę offtop, żeby się nie pogrążać.

Dobry wieczór,

teoria teorią, ale chętnie przeczytałbym jakiś tekst prozatorski Pani Doktor 🙂 Oczywiście okraszony sceną erotyczną. Niekoniecznie odgrywającą centralną rolę, ale włączoną w fabułę. Chyba muszę dokładniej przeszukać stronę Autorki 🙂

Pozdrawiam
M.A.

Hmmm… niestety, na stronie tylko króciutkie opowiadania, a właściwie ich fragmenty. Najdłuższy to “Nogi”, w którym pojawia się szczypta erotyki. Ale wciąż to bardziej obyczajówka. W dodatku króciutka. Chętnie przeczytałbym coś więcej nim zdecyduję się na lekturę całej książki 🙂

Ja również przeszukałem stronę i powie tak: przeczytałbym jakieś “pełnowymiarowe” opowiadanie. Krzysia ma niewątpliwy potencjał, a Najlepsza Erotyka jest miejscem, w którym mogłaby się sprawdzić, choćby dla twórczej satysfakcji. Decyzja należy jednak do samej zainteresowanej. Liczę na odwagę:)

Czuję się zachęcona. Także kto wie 😉

Przepraszam za ten cynizm. Proszę nie traktować mnie zbyt surowo, bardzo bym nie chciał wydać się Wam nieodpowiednim do poważnej rozmowy.

Rety, ileż tu różności…

Marzę o tym, żeby zobaczyć, jak wygląda przebieg takiego, wspominanego powyżej, kursu pisarskiego dla kobiet. To temat sam w sobie na opowiadanie albo wręcz powieść. Erotyczną albo i…

Krytyka historycznego już tekstu Nabokova z perspektywy dzisiejszych poglądów wydaje się być niesprawiedliwa. Inny był kontekst takiego dzieła lat temu wiele, inna jest dzisiejsza optyka. Nie było internetu, który zjednoczył i zorganizował wielbicieli niegodziwości oraz zbudował ruchy i koncepcje anty. A o przyczynach i skutkach zjawiska obiektywnie mogą się wypowiedzieć obiektywni naukowcy, w tym przede wszystkim antropolodzy ewolucyjni. Nieobiektywnie mówią podpadający pod tę niegodziwość np. kapłani. Zjawisko istniało od zawsze i pewnie szybko nie zaginie. Seksualizm i ludzi, i innych gatunków, często zbacza na manowce. Sądźmy i karzmy, przeciwdziałajmy ale zrozummy też, dlaczego występuje. Inaczej będziemy przypominać w swoich poglądach np. mieszkańców czarnego lądu, którzy prześladują albinosów.

Jednak, aby nie wydać się dziwakiem, wzniosę okrzyk: na pohybel podobnym bohaterowi Nabokowa. Choć swoją drogą całe kultury i religie są bardzo tolerancyjne w tym zakresie.

Hmm, może warto rzucić okiem na Wielką Magię. Czy Pani Doktor poleca?

Po co rozróżniać erotykę i porno? Szkoda czasu. Lepiej już zabawiać się w krytyka i wypierać w miarę możliwości złą literaturę z obiegu, a wspierać tę dobrą.

Aluzyjność w erotyce jest wyższym etapem wtajemniczenia. Moim zdaniem, można próbować się wtajemniczać, jeśli przejdzie się niższe etapy. Howgh. Ale kto piszącemu zabroni iść ku doskonałości, przeskakując po kilka stopni 🙂

Uśmiechy dla Pani Doktor i Pana Redaktora Przepytującego w Lisiej Skórze

Karel

Kolego Szanowny, co Ty Wypisujesz ? Po cóż ta ciekawość, czy nie lepiej czerpać przyjemność z niespodzianki którą by nam szykowały ? Czy celowe jest poznać tą szkołę ? A’propos kursu pisarskiego dla kobiet, warto by na niego skierować, sami wiecie kogo …

Antropolodzy ewolucyjni to głównie krzewiciele teorii Darwina. Ciekawe czy przekonują jeszcze kogokolwiek. Temat albinosów na tle współczesnej Afryki: Kamerunu, Angoli, Kongo. Ambitny temat. Nawet ze swoją wiedzą nie podejmował bym się dyskusji. Biali znają to na płaszczyźnie pogardy. Jednak jest to raczej dziedzina strachu. Wiem o tym bo pytałem czarnych …

Po co rozróżniać erotykę i pornografię ? … Dziwi mnie to stwierdzenie w “ustach” kogoś takiego jak Ty. Możesz “walić konia” zarówno przy erotyce jak i przy pornografii. Ale jeśli ktoś spyta Cię do czego Waliłeś tydzień temu, jeśli to była pornografia to nie Będziesz pamiętał.

A co jeśli to poczucie sztuki (erotyki) w człowieku nie ewoluuje ? Bo czy fanaberia kroczy z doskonałością ? Czy doskonałość jest czymś ulegającym metamorfozom ?

Na koniec. Czasem można na łamach NE poczytać o tzw. odejściach na inne portale (np. Barman). Ja nie wiem jakie są układy i utarczki między wami ale jeśli ktoś potrafi prawić tak … pawio, czując w sobie autorytet, bawiąc się słowami … ale nie w stylu Słowackiego lecz w stylu samozwańczego kaznodziei …

Piękne jednostki to nie te które ulegają kanalizacji. To te które niczym koliber – wolne duchem pozostają. Nieskażone, nie dające się uwieść wątpliwym autorytetom. Cóż … jeśli rzecz dotyczy kobiet, jest jedna, może dwie. Co ciekawe mężczyzn jest zdaje się więcej. Kiedyś … niedościgniony Mistrz NE, w swojej legendarnej skromności, napisał mi że nie tylko on tworzy dzieła godne uwagi. W zupełności się z Nim zgadzam. Nikt nie dorówna dojrzałości jego prozy (jako gatunku nie zaś treści) lecz ta dojrzałość to nie jedyny atut.

Pozdrawiam. Mick.

Pisząc wczoraj ten post, byłem troszkę jak gdyby nie sobą … Postaram się by już to się więcej nie powtórzyło. Ale do rzeczy, trzeba się wytłumaczyć z tych głupot które już napisałem.

Proszę o wybaczenie jeśli którykolwiek fragment wywołał w Tobie zniesmaczenie.

Pisząc o erotyce i pornografii, używając nawet jak na mnie, dosadnego języka, chodziło mi o to że erotyka pozostaje czymś subtelnym, porusza zmysł sztuki. Pornografia zaś ma dostarczyć skutecznego bodźca bądź rozognić pobudzone zmysły prowadząc do aktu, z partnerem bądź samemu. Dla tego też obraz erotyczny ma szansę pozostać w pamięci. Oczywiście nie zawsze się tak zdarza, zwłaszcza jeśli ma się dobrą pamięć …

Czytając powtórnie Twoją wypowiedź, zauważyłem że być może również Ironizujesz. Umknęło mi to wczoraj.

Dwa ostatnie wersy należy w ogóle pominąć. Ich forma i miejsce nie są, zdaje się, odpowiednie. Nie należę do kręgu autorów więc nie powinienem wypowiadać się na tematy o których nie mam pojęcia. Także przepraszam kogokolwiek kto przeczytał te niefortunne słowa. Chodziło mi tylko o to że na tym forum udzielają się autorzy, dość zróżnicowani pod względem warsztatu i talentu. Bywa że autor bardzo krytycznie podchodzi do swojej twórczości, na tym forum są również autorzy których kunszt daleko przewyższa większość dzieł komercyjnych. Może to stanowić pewną trudność dla debiutantów z racji próby porównania i ujrzenia siebie w bladym świetle. Dodatkowo w takim układzie łatwo jest być może sięgnąć po mentorski ton i ostrą krytykę co dodatkowo odstrasza początkujących. Jednak tak naprawdę nie uważam że takie zachowania są tu częste. Tak jak już na wstępie zaznaczyłem, właściwie nie jest to wynurzenie na temat, zaś moje spostrzeżenia nie są ani niczym nowym ani niczym oryginalnym.

Życzę miłego wieczoru, nocy, dzisiejszego poranku, etc.

Mick

Napisz komentarz

+ 61 = 70