Miniatury MałejMi III  3.17/5 (4)

12 min. czytania
tatiananeves94, bez tytułu, CC0

tatiananeves94, bez tytułu, CC0

Demony przeszłości

Przyjacielu!

Powiedz mi, że we mnie wierzysz. I wiesz, że nie zrobię nic głupiego. Nic, przez co nie będę potem mogła spojrzeć we własne odbicie w lustrze. Powiedz mi! Proszę! Wiesz, co znaczy pragnąć kogoś aż do bólu. Tak bardzo, bardzo… Wiesz, Ty dużo rzeczy wiesz…

Długo starałam się zapomnieć smak jego ust, zapach ciała, dotyk dłoni… Po co? Skoro tego nie da się zapomnieć? Nie widzieliśmy się przez blisko pięć  lat… Przez ten czas sok pomarańczowy stał się dla mnie tylko sokiem pomarańczowym, miętowa czekolada z kryształkami cukru tylko miętową czekoladą… A teraz znów ma się to stać czymś więcej niż w rzeczywistości. Nie wiem, czy sama tego chcę?… Wiem natomiast, że moje ciało wyrywa się do niego, pragnie znów czuć dotyk owych dłoni, miękkich ust, muśnięcia gorącego oddechu…

Nie kocham go. Nigdy nie kochałam. Przecież nie mieliśmy żadnej szansy na to, by być razem. Żadnej. Różnimy się jak ogień i woda i prędzej czy później, gdy przeminęłoby już pożądanie, stałoby się to problemem. Na dłuższą metę nie pasowaliśmy do siebie – to wiedziałam niemal od samego początku.

Wtedy jeszcze te spotkania były raczej nieśmiałe. Dopiero uczyłam się, co znaczy namiętność, jak wygląda prawdziwe podniecenie, co można dać partnerowi, a co otrzymać w zamian. A Paweł był moim nauczycielem. Cierpliwym, opanowanym, spokojnym i zarazem namiętnym, gorącym i ognistym. Takim wymarzonym i wyśnionym przewodnikiem po nieznanej jeszcze sztuce miłości.

Z czasem, gdy już nasyciliśmy się naszymi ciałami, spotkania zaczęły być rzadsze. Nie zmieniło się jednak to, że w dalszym ciągu go pragnę. Chcę czuć jego dłonie w moich włosach, oddech na mojej szyi, język w uchu, opuszki palców na plecach… Tak dużo i tak mało jednocześnie… Przecież my nigdy nie będziemy razem. Związek bez przyszłości. Związek ciał. Tak, tylko spragnionych siebie nawzajem ciał. Nic poza tym. Ja nie chcę z nim być. Nie chcę! Nie umiałabym mu zaufać… Ot, tylko tyle i aż tyle.

Tylko powiedz mi, proszę, po co on się znów pcha z buciorami w moje poukładane życie? Dlaczego znów spędzam bezsenne noce i moje myśli same uciekają do niego? I dlaczego ciało mnie zdradza? Dlaczego się do niego wyrywa? Dlaczego go tak pragnie? Wystarczyło jedno spotkanie, jeden telefon, a ja znów tracę grunt pod nogami. A przecież nie chcę.

Chcę spojrzeć we własne odbicie i nie mieć wyrzutów sumienia, że ktoś przeze mnie płakał. Nie chcę mieć moralnego kaca. Chcę, by mój pies nie musiał się za mnie wstydzić… Jestem dużą i mądrą dziewczynką. Dla której w dodatku wszystko jest jasne. Przecież wiem, co należy zrobić. Tylko skąd we mnie tyle sprzeczności? Dlaczego nie umiem o nim zapomnieć? Zapomnieć, kto to kochanek idealny…

To taki ktoś, kto chce mnie bez przerwy przytulać, dotykać, pieścić, całować. Taki ktoś, kto instynktownie wie, w którym miejscu chcę być teraz pieszczona. Jak dotykana, w jaki sposób całowana? Ktoś, kto delikatnie będzie całował moje ciało milimetr po milimetrze – nie będzie przy tym widział moich rozstępów, blizn, siniaków czy nadwagi. Taki ktoś, kto nie będzie umiał utrzymać swoich dłoni przy sobie.

To taki ktoś, kto po cudownym seksie przytuli się do mnie, wyszepta coś miłego do uszka, zapali ze mną wspólnego papierosa. To taki ktoś, kto nieskrępowany nago wychodzi z łazienki tylko po to, by mnie pocałować na „dzień dobry”. Lub pocałuje mnie na przywitanie tak, że nogi zmiękną. Kto zatańczy ze mną do słów melodii niesłyszanej piosenki? Kto napisze mi w środku dnia „Mam na Ciebie ochotę”.

Ktoś, kto chętnie rozczesze mi włosy po kąpieli. Czyj widok sprawi, że serce robić będzie dziwne fikołki, puls przyspieszy, oczy i skóra pojaśnieją wewnętrznym blaskiem, a w dole brzucha zrodzi się podniecenie. To taki ktoś, do kogo myśli same uciekają. Kto pomimo mojej niedyspozycji i tak znajdzie sposób by się ze mną kochać. Kto będzie to robił wszędzie: w toalecie supermarketu, zaparkowanym samochodzie, lesie, łące, kuchni, przedpokoju, w jeziorze, na plaży, w kinie… i gdzie tylko przyjdzie mu na mnie ochota.

To również ktoś, kto zamiast słów używa spojrzeń i gestów – a ja nie mam problemów z odczytaniem jego myśli. To taki ktoś, dla kogo staję na głowie, by wygospodarować dwie, trzy godziny dziennie – tylko po to, by choćby przez ten czas o nim pomyśleć.

To wreszcie ktoś, kto bardziej pragnie dawać przyjemność, niż ją otrzymywać…

I tym właśnie był dla mnie Paweł… Kochankiem idealnym…

Był kiedyś, w przeszłości… Pięć lat temu. Czy stanie się nim ponownie?

Tamtego dnia zabrzęczała komórka, sygnał smsa. Odbieram. Patrzę na nadawcę i moje serce zaczyna szybciej bić. Potem odczytuję treść: „Może znaczysz więcej niż sama wiesz. Może pragnę bardziej niż ktoś kiedyś pragnął Cię!” Proszę, spotkaj się ze mną.

I co się dzieje? Cały świat ponownie staje na głowie. „Są takie noce od innych łaskawsze, kiedy się można wygłupić… Można powtarzać „nigdy” i „zawsze”, można słowami się upić…”

Tamtej magicznej nocy zesłałam swoje myśli i sumienie na banicję. Dziś patrzę w lustro i widzę tę samą twarz. Niczym nie różni się ona od tej sprzed kilkunastu dni. Tylko myśli już nie te same, dziwne poczucie przegranej, gorzki smak porażki… Porażki ciała…

Przyjacielu, wiesz, co czuje kobieta, gdy przegrywa walkę z własnym ciałem?
Ja poczułam się znów piękna i pożądana… Przez kilka godzin zdawało mi się, jakbym znów miała te naście lat…

Paweł wysłał mi krótką wiadomość, że będzie u mnie za jakiś kwadrans. Chciałam być gotowa. Miałam czas tylko na szybki prysznic. Jeszcze będąc w łazience usłyszałam dźwięk dzwonka. Wypadłam z kabiny prysznicowej jak burza i otworzyłam drzwi, owinięta tylko ręcznikiem. Pawła przywitałam pocałunkiem w policzek i poprosiłam, by się rozgościł, a mi pozwolił spłukać szampon z włosów. Wróciłam do łazienki. Nie zamykając drzwi kabiny, ponownie odkręciłam kurek z ciepłą wodą i pozwoliłam, by znów otuliła mnie ciepłymi ramionami.

Po kilku minutach drzwi łazienki uchyliły się i stanął w nich mój nagi kochanek… Jeszcze miałam szansę powiedzieć „nie”, wiem, że on umiałby się powstrzymać… Tylko nie chciałam. Tak po prostu. Wolałam czuć jego dłonie na twarzy, na piersiach, udach, plecach… Palce we włosach… Usta na szyi… Rozkoszować się tą chwilą zapomnienia.

Paweł podszedł do przeszklonej, oddzielającej nas ściany i gestem nakazał, bym uklękła. Zrobiłam to, czego pragnął. Mój kochanek stanął tuż przed kabiną. Prawą dłonią pieścił członek, pomagając mu osiągnąć wzwód. Zafascynowana patrzyłam na rozgrywającą się za szkłem scenę. Z lubością oblizywałam wargi. Dłońmi zaczęłam masować spragnione pieszczot piersi.

Moja głowa zbliżyła się do przezroczystej bariery. Język zaczął zlizywać pozostałe na szkle krople wody, niby to pieszcząc dumnie prężącą się męskość mojego kochanka. Dłonie dotykały szkła, niby to drapiąc tors Pawła. A on tylko patrzył i czule się do mnie uśmiechał. Po chwili takich właśnie pieszczot – nie pieszczot wkroczył do kabiny.

Zaczął wodzić opuszkami palców po moich policzkach i wargach. Uniósł podbródek i począł go całować. Muskał usta gorącymi, jakże męskimi, a zarazem delikatnymi wargami. Tak czule, że przechyliłam głowę i poddałam się pocałunkowi. Zdumiona własną bezradnością wobec zmysłowych pragnień, doświadczyłam tej samej, co zawsze słodyczy. Najpierw zapierającej dech w piersiach rozkoszy pierwszego dotyku, a potem narastającej namiętności, od której kręciło się w głowie, a serce gwałtownie przyspieszało swoje bicie. W końcu pojawiła się błogość, poczucie spełnienia i przynależności do tego mężczyzny.

Paweł przesunął się ustami do moich warg. Wciąż znieruchomiała, rozkoszowałam się dotykiem, który wyzwalał we mnie najgłębsze pragnienia. Każdy z pocałunków był niepowtarzalnie intymny, a zarazem miał świeżość pierwszego razu, dając mi poczucie, że rozkosz jest jak studnia bez dna, że można się nią bez końca upijać. Czułam palący dotyk Pawła. Nabrzmiałe sutki domagały się czegoś więcej. W miarę jak pocałunek kochanka stawał się coraz głębszy, dłonie gorączkowo szukały najwrażliwszych do pieszczenia miejsc. Biodra napierały coraz mocniej. Czując muśnięcia ust na opuszczonych powiekach, na policzku, na podbródku i na szyi, zachłannie chciałam coraz więcej.

Paweł przycisnął mnie do siebie tak mocno, że straciłam równowagę i musiałam się na nim oprzeć. Przesunął dłonie po moich pośladkach i sunął nimi dalej w górę, po nagiej, gorącej, ociekającej wodą skórze. Pochylił głowę, delikatnie gryzł i pociągał za moje brodawki. Wplotłam mu palce we włosy i chłonęłam wszystko, co czynił.

Ujął mnie za ramiona i zmusił, bym skierowała wzrok na powieszone na przeciwległej ścianie lustro, w którym odbijały się nasze złączone ciała.

– Spójrz tylko, jacy jesteśmy piękni – wyszeptał między pocałunkami. A ja jak zahipnotyzowana patrzyłam na opalone, muskularne ramiona sunące po moim nagim ciele. Na jego ciemne włosy splątane z moimi. Paweł przesunął ręce w górę i zakołysał moimi piersiami. Oparłam się o niego, odchyliłam głowę na jego ramię i tylko spod półprzymkniętych powiek obserwowałam nasz wspólny kształt w lustrze. Moja skóra się zaróżowiła, oddech stał się jeszcze bardziej urywany. A Paweł zsunął dłoń jeszcze niżej… Palce wnikały we mnie głęboko. Pieściły wilgotne wnętrze, dostarczając mi nieopisanej przyjemności. Doprowadzały na skraj orgazmu i nie kończyły podjętej gry. Zwalniały swe ruchy, pozwalając, bym mogła złapać oddech, uspokoić szaleńczy rytm serca. A potem znów zaczynały się ze mną drażnić.

Kochanek idealny wnikał we mnie głęboko, bez chwili wytchnienia, bez jakiegokolwiek skrępowania. Jego męskość tak idealnie pasowała do ciepłego wnętrza. Poruszał się mocnymi, systematycznymi pchnięciami, wznosząc nas oboje na szczyt rozkoszy.

W tamtej chwili nie myślałam, nie czułam wyrzutów sumienia. Te odezwały się potem. Napadły na mnie ze zdwojoną siłą i teraz się ze mnie śmieją.

No cóż… Każda kobieta ma w sobie coś z dziwki.

.

Aby pobrać ebooka z powyższym tekstem w formatach pdf, epub, mobi:

Zajrzyj http---chomikuj.pl-Najlepsza_Erotyka2 (2)

.

Zabawka w rękach kobiety

„Sam nie wiem śmiać się czy kląć… totalny spadek na dno…”. Cóż, ciągle się zastanawiam, czemu mi to zrobiłaś? Nie byłaś idealna… nikt z nas nie jest. Czasem mam jeszcze nieodpartą ochotę potrząsnąć tobą i zapytać: „Czemu zadałaś mi tak potworny ból?”. A mimo to, że zabawiłaś się moimi uczuciami, nie potrafię cię zapomnieć… Ale ja chyba już tak mam. Nie potrafię zapomnieć o kimś, kto mnie tak skrzywdził…

Mówiłaś potem, że przecież mogliśmy wyjechać, zaszyć się na drugim końcu Polski. Zacząć wszystko od nowa. Razem, tylko we dwoje. Ale ja nie wybaczyłbym ci tego… Wiem że dla mnie gotowa jesteś zmienić cały świat „ale ja chcę więcej niż ty możesz mi dać…”

Z żalem i wściekłością wspominam, jak rano budziłaś się w moich ramionach, przytulałaś się, a ja… jak głupi wierzyłem, że jest ci dobrze. Że dla ciebie coś znaczę… „To ty pokazałaś mi swojej miłości smak…” Miłości??? Gdzie w tym wszystkim była miłość? Z twojej strony był to po prostu wyrafinowany seks. Ty nie jesteś zdolna do miłości. Ty umiesz się tylko bawić… Dużo czasu upłynęło, zanim to zrozumiałem. Ale dziś wiem: „nie licz na miłość tam gdzie liczą się pieniądze…”

W klubie, gdzie byłem barmanem, świętowałaś z koleżankami jakąś babską imprezę… Miałaś dziewiętnaście lat. Wiem, bo sprawdziłem twój dowód. Ponętne, drobne ciało, długie do pasa, ciemne włosy. Śliczna dziewczyna. Ty chyba też zwróciłaś wtedy na mnie uwagę. Umówiliśmy się na kolejne spotkanie. Dowiedziałem się, że do Krakowa przyjechałaś na studia. Imponowałaś mi swoim oczytaniem, zainteresowaniami, świetnie tańczyłaś… ideał, a nie dziewczyna.

Ja z początku nie byłem z tobą tak do końca szczery. Nie kłamałem w rzeczach oczywistych, ale też nie powiedziałem ci, że jestem współwłaścicielem knajpy w której pracuję. Po co? Żebyś jak inne, które twierdzą, że kasa ich nie interesuje, patrzyła tylko, ile mam w portfelu?

Zaczęliśmy się regularnie spotykać. Kumple mi zazdrościli takiej dziewczyny jak ty. No tak… było kogo. A teraz… teraz współczująco się śmieją… A ja pytam: „jak poczuć ten żal, jak nie mieć wspomnień, jak skreślić czas aby zapomnieć…?”

Tego feralnego dnia nie byliśmy umówieni. Szedłem na wieczór kawalerski do kumpla jeszcze z czasów podstawówki. Ty miałaś jakieś korepetycje czy coś takiego. W sumie, gdy o tym wszystkim teraz myślę, dobrze, że się tak stało. Ale czemu sądziłaś, że to się nie wyda…?

Impreza była świetna. Zgrana ekipa, morze alkoholowych trunków do wyboru, kapitalna muza, no i – rzecz jasna – atrakcja wieczoru… Zamówiona dziewczyna zjawiła się koło dwudziestej trzeciej – chłopaki byli już nieźle wstawieni, ja zresztą też. Dziewczyna była zgrabna. I cholernie droga… świadczyła bowiem pełen zakres usług. Jej rude loki opadały zmysłowo na plecy. W tańcu zaczęła zrzucać z siebie kolejne ciuszki… a jej ciało wydało mi się dziwnie znajome… Ale co tam? Przecież nie tylko ty masz pieprzyk koło pępka…

Przyszły pan młody był wniebowzięty… cóż, my też… A jeszcze jak panienka oparła go o ścianę i zaczęła całować, chętnie zamienilibyśmy się z nim miejscami. Jej język wnikał w jego usta. A on niecierpliwie oddawał pocałunki. Nie dziwiło mnie to zbytnio. Jacek żenił się bowiem z miłości… do dziecka. Nawet śmialiśmy się tego wieczoru, że jako przyszli wujkowie wybieramy dla niego imię. Propozycje były dwie: dla dziewczynki Aldona (bo z pękniętego kondoma), dla chłopca Mietek (z przeterminowanych tabletek). Humor, jak widać, panował koszarowy.

Dłonie Jacka pieściły jej ciało, a ona uwalniała go od kolejnych części garderoby. Wargami zaznaczała drogę, którą wcześniej poznały dłonie. A my… patrzyliśmy jak cielęta w malowane wrota i kierowaliśmy pod ich adresem niewybredne komentarze. Usta dziewczyny zbliżyły się ku stojącej już męskości Jacka.

Pomagając sobie palcami, ściągnęła mu z główki napletek. Zaczęła go ugniatać i gładzić. Wreszcie wsunęła go i objęła wargami. Pochłaniała penisa, lekko ssąc trzon i żołądź. Widać było, że ocieka jej śliną. Jak nas to kręciło… Dalibyśmy się pokroić, byle tylko znaleźć się na miejscu Jacka.

Zaczęła poruszać głową, przyjmując między wargami niemal połowę Jackowego członka. On chwycił ją za włosy i cicho westchnął. Pomagając sobie dłonią, masowała trzon penisa. Od czasu do czasu wykonywała kilka szybkich ruchów na całej długości przyrodzenia, następnie znów wkładała je sobie do ust. Drugą ręką pieściła jego jądra. A my patrzyliśmy…

Zmienili pozycję. Teraz prostytutka stała oparta a ścianę. Momentalnie znalazła się w ramionach Jacka, który okrył pocałunkami całą jej twarz, Przez chwilę język Jacka wsuwał się w usta dziewczyny. Następnie zszedł niżej. Sprawił, że nawet ona, profesjonalistka, zapragnęła więcej.

Pochyliwszy głowę, najpierw tylko grzał oddechem jej sutki. Kiedy zaczęła drżeć z niecierpliwości, zdjął czarny stanik. Patrzyliśmy na wyprężone i twarde brodawki. Przesunął po nich językiem, wzniecając w dziewczynie drobne wiry pożądania. Wziął brodawki między zęby i delikatnie przygryzał. Laska musiała być już mokra między nogami. Domagała się dotyku – wypychając biodra ku jego dłoni.

Przyszły pan młody ściągnął czarne majteczki i przesunął dłonią po wargach sromu, ledwo ich dotykając. Przylgnęła do niego. Wsunął w nią delikatnie palec. Nie przestawał ssać piersi. Chrząknął ochryple i przyległ do niej całym ciałem. Wepchnął się między gładkie uda. Laska wyprężyła się i oparła o ścianę, tak by przyjąć go pod właściwym kątem. Bez tchu czekała, aż w nią wejdzie.

Jacek ugiął kolana, żeby się zrównać z dziewczyną wzrostem. Prostując się powoli, stopniowo wsuwał się na całą głębokość. Prostytutka zadrżała, wydając długie westchnienie. Nasz kumpel poruszał się w niej, nadając swoim szybkim pchnięciom coraz większą siłę. Niedługo potem osiągnęli spełnienie. Jednocześnie, jak doświadczeni, wytrwali kochankowie. Ich pełne zdumienia sapnięcia wypełniły lokal. Przez dobrą chwilę stali zupełnie nieruchomo, wtuleni w siebie.

Niektórzy z nas musieli opuścić pokój, wiadomo w jakim celu. Jeden z kolegów, wymykając się, potrącił szklankę, której zawartość znalazła się na moich spodniach. Soczyście przekląłem i udałem się do łazienki. Chwilę potem jej drzwi otworzyły się i nasza atrakcją wieczoru stanęła w progu. Zmieszała się strasznie. Jej twarz zalał rumieniec wstydu.

– Przepraszam – wyszeptała i natychmiast się odwróciła.

A mnie… mnie jakby szlak trafił. Jakby piorun strzelił…

Wciągnąłem ją do łazienki. Zdarłem z głowy rudą perukę i… miałem już pewność… że to ty. Zamachnąłem się dłonią, która zatrzymała się tylko kilka centymetrów przed twym policzkiem. Stałaś skulona, ciuszki, które jeszcze przed sekundą trzymałaś w dłoniach, leżały teraz u naszych stóp. Zaczęłaś płakać, przepraszać. Mówiłaś, jak ci przykro, że mnie tak oszukałaś. A dla mnie cały świat nagle się zawalił. Moja piękna, mądra dziewczyna była zwykłą kurwą. Nie potrafiłem wtedy myśleć o tobie inaczej.

Wybiegłem z łazienki. Nie mówiąc nic nikomu, wypadłem z klubu. Nie wiem, jak długo biegłem przed siebie. W głowie kołatały się różne myśli. Myślałem że jesteś wyjątkowa. Jedna, jedyna…. W kieszeni rozdzwoniła się komórka. Cisnąłem ją przed siebie. Nie chciałem z nikim gadać. Nie w tamtej chwili…

Nie wiem jak dotarłem do domu. Do końca weekendu siedziałem w czterech ścianach. Nie odbierałem telefonu, nie otwierałem nikomu drzwi. Piłem do nieprzytomności. „…nie chcąc wiedzieć ani czuć…”, a przede wszystkim nie chcąc myśleć.

Raz sparzony, długo nie potrafiłem zaufać, tak do końca, w zupełności. Mimo to marzyłem wciąż, że kiedyś spotkam normalną dziewczynę, „…cóż, wiem… jedyną matkę jaką znam, jest nadzieja… głupią matkę mam…”.

.

Aby pobrać ebooka z powyższym tekstem w formatach pdf, epub, mobi:

Zajrzyj http---chomikuj.pl-Najlepsza_Erotyka2 (2)

.

Utwóry chronione prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie w całości lub fragmentach bez zgody autora zabronione.

Czytelniku, chętnie zamieścimy dobre opowiadania erotyczne na Najlepszej Erotyce. Jeśli stworzyłeś dzieło, które ma nie mniej niż 2000 słów, zawiera ciekawą historię i napisane jest w dobrym stylu, wyślij je na nasz adres ne.redakcja@gmail.com. Każdy tekst, który przypadnie do gustu Redakcji Najlepszej Erotyki, zostanie opublikowany, a autor dostanie od nas propozycję współpracy.

Przeczytałeś? Oceń tekst!

Tagi:
Komentarze

Świetna definicja kochanka idealnego, ale jak na boga trzeba być pijanym, żeby nie rozpoznać własnej dziewczyny?!?!? 😀

Wystarczy się obudzić rano obok „laski” bez make up 🙂 i rożnych upiększających dodatków.
Kolega do dziś ma traumę po takim przeżyciu 😉

Chyba za słabo się maluję, żeby mieć takie doświadczenia 😀

Kobieta puch marny. Kobieta zwodzi i oszukuje a jednak je kochamy. Poruszająca historia jakże często w życiu występuje. Bardzo ładne opowiadanie.

Chcialam zalogowac się aby ocenic ale sa jakies problemy z rejestracja. Od jakiegoś czasu obserwuje te stronę i ciagle coś się zmienia. Nie podoba mi się to i zniechecam się. Jestem starsza osobą i nie wszystko jest dla mnie jasne. Kiedyś bylo wygodniej i łatwiej. Szkoda bo są tu ladne opowiadania. Nawet nie wiem jak się skontaktować aby przekazac swoje przemyślenia. Pani Małej Mi stawiam 5, niestety nie w gwiazdkach.

Napisz komentarz