Kraina bezwstydnych snów – o pornografii (Portal Zdrowia Seksualnego) Brak ocen

Przeczytanie tego tekstu zajmie Wam 6 minut/-y    
Źródło: pixabay.com

Źródło: Pixabay

Nie ma argumentów naukowych wskazujących jednoznacznie na szkodliwość pornografii. Nie udowodniono ani że uzależnia, ani że uniemożliwia lub utrudnia seks partnerski.

Rozmowa o pornografii od zawsze toczy się w atmosferze politycznych i światopoglądowych wojen, która wyklucza wymianę merytorycznych argumentów.

Istnienie pornografii w Polsce dostrzeżono pod koniec lat 90-tych, gdy w ramach powstawania wolnego rynku i braku naszego doświadczenia staliśmy się odbiorcą rzeczy pośledniej kategorii – to zjawisko objęło też rynek „usług erotycznych” pod postacią fatalnej jakości kaset VHS z pokątną produkcją porno. Pochodziła ona najczęściej zza naszej zachodniej granicy i na zawsze obciążyła w polskiej wyobraźni Niemki opinią o wykrzykiwaniu prostych komend w chwilach najwyższej rozkoszy; szczytem marzeń była zaś produkcja szwedzka. Witryny kiosków zalała fala nędznych pisemek z biuściastymi, damami na okładkach, a wypożyczalnie video zamieszczały w katalogach takie tytuły jak „Chłopcy głębinowcy” i „Członek z marmuru”. Porno obwiniano o demoralizację młodzieży i dorosłych, obrażanie uczuć religijnych, narażanie na szwank przyzwoitości etc. Aktywnie walczących o spazmy przyprawiała wizja chrześcijańskiego dziecięcia, które na widok rozebranej pary zapytałoby: “mamo, a co ta Pani robi z tym Panem?” W pewnym momencie walka z pornoografią przybrała nawet postać wojny religijnej.

Teraz, jako wytrawni konsumenci wymagamy jakości i dostajemy ją; Internet dał łatwy dostęp do wszystkich treści – czas więc na merytoryczne i bezpruderyjne podejście do tematu.

Zgodnie z definicją pornografia to treść, która pobudza erotycznie, wywołuje podniecenie seksualne. Na ogół pod tym pojęciem rozumiemy prowokację z użyciem ludzkiego ciała. Czy podniecenie seksualne jest złe? Wszystko zależy od miejsca, czasu i… partnera.

KAMERALNA SCENOGRAFIA CIAŁ

W latach 70 –tych ubiegłego wieku w zachodniej seksuologii zaczęto mówić o sekspozytywnej pornografii. Miała być on ubocznym skutkiem Wielkich Wojen Feministycznych, toczonych o zwycięstwo w dyskusji o tym czy kobieta jest przez pornografię uprzedmiotowiona czy wręcz przeciwnie.

Jedna ze stron lansowała myśl, że kobiety, które występują w filmach pornograficznych afirmują swoją seksualność, robią to z własnej woli, z sobie tylko znanych powodów i należy im na to pozwolić. Ta frakcja określiła nawet zasady udziału w produkcjach o zabarwieniu erotycznych, w których dobrowolność, higiena, dobrostan aktorki są równie istotne jak naturalność ciała ( pokazywane są zmarszczki, fałdki, cellulit; erekcja nie jest wieczna, lecz czasem nawet nieudana, kobiety, jeśli nie chcą to nie krzyczą wniebogłosy). Zawsze znajda się niezadowoleni – część odbiorców narzeka, że sekspozytywna pornografia jest bardzo długa i bardzo nudna, bo pozbawiona charakterystycznych dla mainstreamu“ zwrotów akcji.

Seksuolodzy wskazują za to walor edukacyjny tych produkcji: …”skoro ludzie to i tak robią, to warto czerpać edukację z tego, czyli np. nauczyć się jakichś trików, albo dowiedzieć się jak wykonać daną pozycję. Warto sięgać po pornografię by móc się czegoś nauczyć. Czasem stanowi ona tez chwilowy ekwiwalent życia seksualnego” – twierdzi dr Agata Loewe z Instytutu Pozytywnej Seksualności.

Sekspozytywna pornografia utorowała drogę domowemu porno.

Domowe produkcje to pomysł Japończyków, którzy w swojej otwartości zaszli tak daleko, że ofiarowują nagrania w prezencie swoim gościom.

Seksuolodzy uważają, że filmy kręcone w sypialni mogą ożywić życie seksualne pary. Dla jednych przygotowanie do rejestracji i sama rejestracja będzie ekscytującą zabawą i świetną grą wstępną, dla innych to sposób na zachowanie wspomnień. Są także pary, które takie filmy kręcą już od wielu lat i widzą, jak ich seks się zmienia przez lata.

Domowe porno dawno wyszło z szafy o czym świadczą choćby komedie romantyczne podejmujące ten wątek, a także pojawiające się co jakiś czas w obiegu seks nagrania celebrytów i poważne opracowania naukowe.

Erika Lust – producentka i była aktorka sekspozytywnego porno opublikowała podręcznik domowego porno “Let’s make a porn”. Książka zawiera nie tylko wskazówki jak namówić partnera by zgodził się na rejestrację, ale też jak ją przeprowadzić technicznie z uwzględnieniem “kostiumów”, rekwizytów, scenografii i oświetlenia.

Seksuolodzy i psycholodzy do tego praktycznego przewodnika dodają kilka własnych zasad, z których najważniejsza brzmi: zanim zaczniemy kręcić umówmy się co zrobimy z nagraniem, gdyby przyszło nam zakończyć związek; umówmy się, że nigdy nie zostanie użyty przeciwko drugiej stronie.

Zachęcam by eksperymentować. Jeżeli czujemy się ze sobą komfortowo, jeśli z partnerem lub partnerką chcemy się trochę pobawić to nakręcenie własnego filmu jest fajną rzeczą” – mówi dr Loewe

WIDEO DLA GŁODNYCH SERC

Najważniejsze pytanie: Po co się w to bawić ?

Dorośli mogą bezpiecznie wykorzystywać pornografię do urozmaicenia życia erotycznego” – mówi seksuolog Robert Kowalczyk, wykładowca Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego i SWPS “Jeżeli mamy osoby dorosłe, które mają doświadczenia seksualne i które potrafią się do nich odnieść, to dla nich pornografia bardzo rzadko jest jakimkolwiek zagrożeniem, czy wpływa na nich w sposób negatywny. Z punktu widzenia socjologa pornografia ma wpływ na życie seksualne, ale dla seksuologa jednak jest zabawką ludzi dorosłych, oczywiście kontrowersyjną i ciągle dyskutowaną”.

Zdaniem Kowalczyka także Ci dorośli, którzy mają niewielkie doświadczenie seksualne mogą ciągnąć z pornografii korzyści edukacyjne – bo właściwie w jaki inny sposób niedoświadczeni maja rozwiać swoje wątpliwości, zaspokoić ciekawość, zrozumieć akt seksualny?

Oczywiście, jak każde zjawisko tak i pornografia niesie za sobą pewne niebezpieczeństwo. Ktoś kto nie decyduje się na życie seksualne, a czas i energię poświęca na gromadzenie i oglądanie pornografii, to z punktu widzenia seksuologa ma problem. Podobnie, jeśli osoba mając partnera/partnerkę wybiera pornografię zamiast kontaktu intymnego lub jeśli porno zostanie wplecione w mechanizm uzależnienia to mówimy o pornografii jako elemencie psychopatologicznym. Powszechny jest jednak pogląd, że uzależnienie od pornografii jest objawem problemu, który wystąpił wcześniej i ma swoje źródło gdzie indziej.

PORNOGRAFIO – CZARNA MAPO, PEŁNA BIAŁYCH PLAM

Koszmarny sen wielu to dziecko natykające się na upchnięte w czeluści szafy pisemko erotyczne albo na internetowy kanał porno, który przedarł się przez filtry kontroli rodzicielskiej i idąca za tym lawina pytań, spekulacji, wyobrażeń. słowem: moralna równia pochyła. Trzeba przyznać, ze sprawa jest delikatna, ale nie beznadziejna.

Faktem jest, że pornografia inaczej działa na osoby bardzo młode, a inaczej na doświadczonych dorosłych; jednak “inaczej” nie oznacza „destrukcyjnie”.

Oczywiście, może być tak, że młody lub bardzo młody człowiek na podstawie tego, co zobaczy zbuduje sobie wyobrażenie o życiu seksualnym. Bo jednak gros produkcji pornograficznych przedstawia akt seksualny w sposób przedmiotowy, daje tez konkretne wyobrażenia o warunkach, jakie muszą spełniać kochankowie: zawsze gotowi, zawsze podnieceni, piękni i zgrabni. Nie zdarzy się to jednak, jeśli rodzice odpowiednio wcześnie podejmą wyzwanie i w serii rozmów przywrócą sprawie właściwe proporcje. Rola rozmowy – mówią jednym głosem seksuolodzy i psycholodzy dziecięcy – jest nie do przecenienia; unikanie jej może uczynić z pornografii zakazany owoc, który tym bardziej będzie kusił.

Ważne, żebyśmy uświadomili sobie, że dzieci nie poszukują specjalnie tego rodzaju wiedzy, bo dla dzieci wkraczających dopiero w okres dojrzewania to po prostu nie jest temat interesujący. Nieco inaczej jest z młodzieżą, która jest seksem bardzo zainteresowana, jest na etapie gromadzenia pierwszych doświadczeń, autoerotyzmu. W takim wypadku trzeba nad dorastającymi dziećmi roztoczyć parasol ochronny, czuwać, ale na pewne rzeczy jednak przymknąć oczy przyjmując do wiadomości, że im bardziej zakazujemy, jest to przed nami ukrywane. Warto wykorzystać nadarzającą się okazję do rozmowy o seksualności, ciele ale i o pornografii.  Porozmawiajmy o tym, jakie mogą być skutki zbyt wczesnego kontaktu z pornografią i do czego może być przydatna później.

Co się stanie, jeśli nie staniemy na wysokości zadana, damy po łapach, zabierzemy pismo, odetniemy dziecko od komputera i będziemy udawać, że nic się nie stało?

Filmy dla dorosłych najczęściej pokazują przedmiotowe traktowanie seksu i partnera i to może nieść negatywne skutki dla przyszłych pierwszych kontaktów seksualnych z kompleksami i blokadą psychiczna włącznie. Robert Kowalczyk ostrzega: Młoda osoba wchodząca w życie seksualne będzie oczekiwała, że mężczyzna zawsze będzie sprawny seksualnie, kobieta będzie zawsze gotowa; porno nie dopuszcza odmowy kontaktów seksualnych. Przenoszenie tej konwencji do życia może generować wiele problemów, włącznie z zaburzeniami seksualnymi..

Jako dorośli ludzie uważamy, że mamy prawo do udanego, satysfakcjonującego życia seksualnego, oczekujemy, że nasze potrzeby będą respektowane i zaspokajane. Wiedza o sobie samym i swoim ciele nie spływa na as w pewnym momencie życia – ona się kształtuje od urodzenia i pornografia jest tej wiedzy elementem. Czy nam się to podoba czy nie.

.

Więcej o pornografii, płynących z niej korzyściach i niebezpieczeństwach przeczytasz na Portalu Zdrowia Seksualnego

P.S. Śródtytuły pochodzą z tekstu piosenki „Pornografia” autorstwa Agnieszki Osieckiej.

Przeczytałeś? Oceń tekst!

Tagi:
Komentarze

Czy przypadkiem nie demonizujemy tego całego porno? Same złe strony a potem zachęta żeby samemu kręcić pornosy…

Napisz komentarz