Teksty laureatów konkursu FANTAZJA EROTYCZNA  3.67/5 (3)

7 min. czytania

GóraPrzedmiot konkursu – opis fantazji erotycznej, ograniczony do 3000 znaków – okazał się nie lada wyzwaniem dla Uczestników. Jak bowiem zawrzeć w tak krótkiej formie wszystkie te elementy, które składają się na dobrą erotykę: zaintrygować Czytelnika treścią, zbudować zmysłowy nastrój, wzbudzić emocje, rozpalić wyobraźnię, a sztuki tej dokonać piękną polszczyzną, używając ciekawych metafor i bogatego słownictwa?
Zadaniu temu – w ocenie jury – podołał Pan Jakub Nowak, który w przesłanej miniaturze nie tylko zbliżył się do literackiego „złotego środka”, lecz również skłonił Czytelnika do pewnej zadumy, uchylając rąbka tajemnicy męskiego przeżywania świata. W swoim tekście zaprezentował znacznie więcej niż relację z aktu cielesnego. Jego bohater to człowiek z krwi i kości. Autor wyróżnił się spośród innych Uczestników konkursu znakomitym zmysłem obserwacji i bogatą wyobraźnią. Stworzył dzieło zamknięte, wyważone, z harmonijnie rozłożonymi akcentami, po przeczytaniu którego nie odczuwa się niedoboru słów czy swoistej ucieczki od pogłębionej charakterystyki chwili, wymuszonej sztywnymi regułami konkursu. Przy tym wykazał się wysoką kulturą języka oraz biegłą umiejętnością operowania słowem, stosując świeże, oryginalne metafory. Sceny erotyczne, ledwie muśnięte w tekście, żyją, a ich opis nie razi ani wulgarnością, ani infantylizmem.
Gratulujemy wygranej!

.

I miejsce: Jakub Nowak – Perspektywa

Codziennie rano budzę się ze wzwodem. Nie pamiętam snu. Ochładzam się strumieniem oszukanego deszczu i ubieram. Nie jem niczego, wychodzę, trzaskając drzwiami, jakbym miał nie wrócić.

Na śniadanie mam rześkie powietrze poranka. Smakuje jak chłodny sok pomarańczowy, otwieram usta i opijam się nim, aż ścieka mi po brodzie za koszulę i spodnie.

Brnę coraz to cieplejszymi chodnikami, mijając wyczesane ogródki śpiących jeszcze gospodarzy. Każdy jest pieczołowicie zabezpieczony furtką, płotem, bramą, murem. Przyroda nie znosi tych ograniczeń. Wygląda na zewnątrz przez dziury, szpary, pęknięcia w betonie. Przyciąga dziką nagością wzrok.

Wychodzi.

Ogrodniczka poranna, krótkowłosa, o zaspanych źrenicach, powoli się obracając i zamykając furtkę. Nie widzi mnie, tylko ten dziki rząd stokrotek, niezapominajek i kilku pospolitych rumianków. Ma na sobie ciemną pidżamę we wzory z japońskich zawijasów. Wiatr głaszcze jej luźne okrycie. Dostrzegam, jak z trudem tłamsi w sobie tę przemożną żądzę wypielenia nagich chwastów

Ta żądza!

Nagie stopy podskakują w klapkach. Łatwo ją sobie wyobrazić na brzuchu z zadartymi piętami i w tych zwiewnych spodniach opuszczonych po kolana.

Gdy się nachyla nad ziemią, skubiąc palcami chwasty, ja wkręcam się udarowo w jej ciasną delikatność. Nie ma w niej pomarańczowej rześkości poranka, jest gorąca nocą upalnej ciemności.

Później odwraca się do mnie, łapiąc oburącz za włosy i magnetyzując mi usta. Jakbym mógł odfrunąć do innej myśli, obserwując jej piersi.

Odfruwam, oczywiście, sekundę później, gdy moją linię wzroku przecina biegaczka. Cudownie spocona błyszczy w pomarańczy powietrza. Lazurowy top odprowadza pot, zdaje mi się że dostrzegam na około iskierki trwonionej rosy.

Nieźle daje sobie w kość.

Bokserki kreślą jej kształt, nie mogę odkleić oczu od pracy nóg. Dlaczego musi się oddalać?

Widzę jeszcze, jak podskakuje jej kucyk i czuję na sobie twardość jej mięśni. Śmieszy mnie, gdy próbuje się rozluźnić, by zmniejszyć intensywność doznania. Wypełniam ją w zupełności, poszerzając horyzont jej wrażeń. Lewą dłonią trzymam jej udo, uniesione. Prawą prowadzę wzdłuż miejsca zetknięcia, wielokrotnie tam nawracając.

Jest pokryta rześkością, wyprężona struna z pomarańczy. Jak cudownie oddycha każdym moim pchnięciem.

Głęboko.

Szyję wykręca mi obcy zapach. Nienaturalny. Usiłuję się skupić i już czytam muzykę spod obcasów.

Biały żakiet, czarne spodnie. Idzie do pracy.

Pod żakietem czarna bardotka, wolno bawię się w jego rozpinanie. Z oczu płynie jej zaskoczenie, gdy nagle opadają spodnie. Sadzam ją na blacie dębowego stołu. Odkłada głowę między segregatory, długopisy i szary kalkulator.

Błądzę ustami po zakamarkach jej ud, pieląc roztańczone łydki opuszkami palców. Dźwięczy telefon, zrzucony, zapomniany.

Wchodzę w tłum fryzur, w zupę zapachów i odpływam oceanem łydek, ud, falujących piersi, w sztormach westchnień, zerknięć i spieczonych ust niejasnością sytuacji, budzę i kładę się spać ze wzwodem. Taką mam perspektywę.

.

II miejsce: Lauraga – Przed burzą

Przedstawienie na zakończenie przedszkola zaczęło się pięć minut temu. Stukając z nerwów w kierownicę, Klara szukała miejsca, by zaparkować. Wiedziała, że musi pojawić się na sali jak najszybciej – nie mogła nie być na przedstawieniu Kamila, mieli tylko siebie. Wciąż jeszcze pluła sobie w brodę, że pozwoliła, by jego ojciec tak okrutnie z niej zakpił. Wydawał się idealny. Był od niej starszy o prawie dziesięć lat, miał dobrą pracę, duże pieniądze, piękny dom i samochód – jednak dla nich nie było miejsca w jego idealnym życiu. Postanowiła, że nikt więcej ich nie zrani.

Sama nie wiedziała, kiedy znalazła się przy wejściu na salę, na której odbywało się przedstawienie.

– Pani Klaro, proszę wejść tędy. – Nagle przed Klarą wyrósł Tomasz, nauczyciel przedszkolny jej syna. – Kamil wchodzi w następnej scenie, więc jeśli się pani nie wyda, to nie musi wiedzieć, że nie widziała pani początku – mówiąc to, puścił do niej oko i wprowadził ją drugim wejściem. Odpowiedziała uśmiechem.

Zajęła miejsce w ostatnim rzędzie, tuż przy oknie.

W sali było duszno. Jednak ciepło, które poczuła Klara, nie miało nic wspólnego z pogodą. Dostrzegła pana Tomka, który przyglądał jej się tak, jak nie powinien. Czuła jego gorący wzrok wędrujący śmiało po jej ciele i, choć zakrywała je elegancka garsonka, taka, w jakich pracują panie w bankach, miała wrażenie, że dla wzroku Tomka jej ubranie nie stanowi żadnej przeszkody. Zauważył, że się spięła i szybko odwrócił wzrok. Poczuła ukłucie żalu. Podobał jej się. Odkąd Kamil trafił do przedszkola widywali się niemal codziennie, zawsze miał dla niej miłe słowo. Jej syn go uwielbiał. Klarze ani przez chwilę nie przeszło przez myśl, że jest dla nich tak dobry nie tylko ze względu na swój profesjonalizm… Teraz jednak brakowało jej jego spojrzenia. Rozpięła marynarkę, a korzystając z panującego wokół upału także dwa guziki bluzki. Tomasz znów na nią spojrzał. Zamknęła oczy, czuła jak jego wzrok przybiera fizyczną postać. Czuła jego zapach dokoła. Kropelka potu ściekła z jej twarzy wprost w zagłębienie między piersiami. Nagle wszystko zniknęło, była tylko ona i Tomasz. Powoli zsunął z jej ramiom marynarkę i ustami rozpiął kolejne guziki bluzki. Pocałunkami masował jej brzuch, a ona czuła, jak dreszcz rozkoszy przenika jej ciało. Twarde sutki zaczęły domagać się pieszczot, uwolnił je więc z objęć biustonosza i powitał pocałunkiem. Po chwili on też nie miał już koszuli. Z dolną partią ubrań poszło jeszcze szybciej i poczuła, jak wchodzi w nią delikatnie i jednocześnie zdecydowanie. Znów była kobietą i kochanką, a nie tylko matką. Przyjęła go tak, jakby to właśnie na niego czekała całe życie, a on chętnie odpowiedział na jej zaproszenie.

Zagrzmiało. Huk wyrwał ją ze świata fantazji do rzeczywistości. Nikt nic nie widział, jedynie Tomek z rozmarzeniem patrzył w jej kierunku. Dostała SMS: „Czy skoro przestałem być wychowawcą twojego syna, dasz się zaprosić na kolację… albo chociaż na kawę”. „Na kawę…. A potem zobaczymy” odpisała.

.

III miejsce: Karola – Anastazja

Mijała kolejna godzina, odkąd rozpocząłem pracę zleconą „na wczoraj” i przed oczami migały mi już tylko bliżej niezidentyfikowane ciągi liczb. Zmęczony, zsunąłem z nosa okulary w grubych, czarnych oprawkach i przetarłem wierzchem dłoni oczy. Osunąłem się na oparcie fotela, czując, jak ból zesztywniałego kręgosłupa rozchodzi się po całym ciele. Uniosłem głowę, by rozruszać kark i wtedy w drzwiach zobaczyłem JĄ.

Stała oparta plecami o futrynę drzwi, zalotnie patrząc w moją stronę spod przymrużonych powiek. Dłonie opierała na wąskiej talii, idealnie podkreślonej przez obcisłą, krótką sukienkę.

Zmęczony? – zapytała.

Kiwnąłem potakująco, a ona ruszyła w moją stronę, kołysząc biodrami niczym najwytrawniejsza modelka na paryskim pokazie mody. Jej nieziemsko długie i smukłe nogi wyglądały zniewalająco w dziesięciocentymetrowych szpilkach.

Usiadła na biurku między moimi kolanami i założyła nogę na nogę. Długie, jasne włosy miękko spłynęły na jej ramiona, niektóre pasma zaplątały się w głębokim, odsłaniającym duże piersi dekolcie i wsunęły się w ciasny rowek między dwiema wypukłościami.

Masz ochotę na przerwę? – zaczęła. – Pomyślałam, że moglibyśmy powtórzyć to, co zdarzyło się w czasie wyjazdu, pamiętasz? Zwłaszcza, że o tej porze nikt już nie pracuje. Jesteśmy sami.

Nie czekając na moją odpowiedź, rozsunęła kolana i wtedy zauważyłem, że pod sukienką nie ma bielizny. Bez wahania wsunąłem dłoń między jej uda. Była wilgotna, gotowa na to, by wejść w nią jednym, zdecydowanym ruchem, jednak ja zsunąłem się z fotela i klęknąłem przed nią, poluzowując krawat. Drgnęła zaskoczona, ale od razu zrozumiała, jaki mam plan. Rozsunęła szerzej kolana, by ułatwić mi dostęp, a gdy mój chłodny i wilgotny język przywarł do jej łechtaczki, jęknęła głośno. Masowałem ją okrężnymi ruchami i, kiedy jej oddech stał się płytki, a jęki coraz częstsze, wsunąłem w nią dwa palce i począłem na przemian wpychać je i wyciągać z jej ciasnej i mokrej cipki. Chwyciła moją głowę i wcisnęła ją głębiej między uda, jednocześnie wydając przeciągły pomruk.

Anastazjo, chcę cię zerżnąć – powiedziałem, nie panując nad podnieceniem.

Zsunęła się z biurka i wypięła w moją stronę, odsłaniając idealnie krągłe pośladki. Zadarłem jej sukienkę i palcem odszukałem mokrą cipkę, po czym wsunąłem do środka nabrzmiałego kutasa. Wcisnąłem się tak głęboko, że pod naporem mojego ciała Anastazja przywarła piersiami do dokumentów rozrzuconych na biurku. Wysunąłem się z niej i, nim wszedłem do końca po raz drugi, poczułem, jak zaciska się wokół mojego członka, a jej ciało sztywnieje. Z lekko rozchylonych ust Anastazji wydobył się stłumiony orgazmem krzyk. Wytrysnąłem w środku, wciskając się między jej jędrne pośladki, wzmagając intensywność naszych doznań.

Szelest osuwających się kartek wyrwał mnie ze snu. Uniosłem ciężkie powieki, licząc na to, że senna fantazja stanie się jawą. Pokój był pusty, jednak w korytarzu mignął skrawek czerwonej tkaniny i kuszący uśmiech igrający na twarzy Anastazji.

Aby pobrać ebooka z powyższym tekstem w formatach pdf, epub, mobi:

Zajrzyj http---chomikuj.pl-Najlepsza_Erotyka2 (2)

Przeczytałeś? Oceń tekst!

Tagi:
Komentarze

Szkoda, że dowiedziałam się konkursie ciut za późno.

Pozdrawiam
Venus79

Nic straconego. Planujemy już następny konkurs. Zaglądaj do nas…

Jakoś tak cicho pod tymi konkursowymi opowiadaniami. Może nie wymagają komentarzy bo miejsca zostały przyznane, a w uzasadnieniu zawarto esencję. Ja nic mądrzejszego z pewnością nie dodam, ale no muszę o „Perspektywie”. 🙂
Dwa pierwsze akapity i …zaniemówiłam zachwycona. Intrygujące i interesujące. I sam tytuł niezwykle trafny. „Wychodzi”, „Ta żądza” czy „Głęboko” jak zakamuflowane śródtytuły sygnalizujące zmianę perspektywy. Krótko, intensywnie, niedosłownie, przede wszystkim metaforycznie i liryczno-erotycznie. Oj, dużo tych przymiotników.
Niebanalny pomysł, który pozwala Czytelnikowi na intelektualny – jakże przyjemny – wysiłek.
I czytając miałam takie małe językowe i „stylowe” deja vu. Chyba że to moja skojarzeniowa pomyłka a zbieżność nazwisk jest przypadkowa.

P.S. Czy Autor lubi pomarańcze? 🙂

Z pozdrowieniami
NoNickName

A ja jak zwykle pozrzędzę!

Trzeba przyznać, że wszystkie trzy opowiadania zostały dość sprawnie napisane i z tego grona również jako najlepsze wybrałabym pierwsze, choć paradoksalnie to w nim najwięcej mi zgrzyta.

Tak krótką formę dość łatwo byłoby dopieścić uważnie rozważając każde słowo, tymczasem po oczach dają powtórzenia, szczególnie te pomaranczowości i pomarańcze (przecież światło poranka może być ciepłe, bursztynowe, subtelne… i co tam jeszcze komu przyjdzie do głowy!). Do tego na koniec nieszczęsna bardotka, która jest przecież rodzaju żeńskiego, a mamy „jego rozpinanie”.
W tym opowiadaniu nawet poranny wzwód staje się anomalią, podczas gdy jest czymś normalnym i martwić należy się kiedy go nie ma… Też mi męska perspektywa jeśli autor nie zna własnej fizjologii!

Nade wszystko szkoda, że wszystkie trzy historyjki są przyziemne i zwyczajne, we wszystkich została wyraźnie zarysowana granica między fantazją a rzeczywistością, w gruncie rzeczy bardzo szarą rzeczywistością…

Mnie tam nic nie zgrzytało w „Perspektywie” a wzrok gładko ślizgał się po kolejnych zdaniach.
Pomarańcze uznałam za wspólny mianownik kolejnych perspektyw: porannego przebudzenia, ogrodniczki i biegaczki.
Wzwód natomiast jest jak klamra spajająca to krótkie opowiadanie. Nim się zaczyna i kończy.
Dla mnie – Czytelniczki – sztuką jest tak obrać w słowa szarą rzeczywistość, by stała się czymś metafizycznym na chwilę, na moment i przykuła moja uwagę. Lubię przenośnie, metafory i lirykę, tak jak lubię wulgaryzmy i prostą gwarę. Seks też – można by rzec – jest zwyczajny – ale czy będzie liryczny czy wulgarny zależy od nas. Co kto lubi i jak lubi. Robić i pisać. I czytać. 🙂

NNN

Tak często wychodzę na wredną zołzę, że odechciewa mi się komentować 😉

Prawdopodobnie wobec tekstów, które uważam za dobre, bywam bardziej krytyczna niż wobec przeciętnych. Może dlatego, że sądzę iż aspirują do czegoś więcej…

No to sorry, ale szczerze i bez lukru:
I opowiadanie – Perspektywa 6/10
+ pomysł
+ styl
– język

II opowiadanie – Przed burzą 3/10
+ język
– infantylna fabuła
– powinien być tylko fragment, skoro był limit znaków, mam wrażenie jakbyś próbował streścić obszerną fabułę i stąd mierny efekt „wywalmy co drugie zdanie”

III opowiadanie – Anastazja 1/10
+ chęci
– język
– styl
– fabuła
– wulgarność.

Sorry za ostrą krytykę, ale tak to widzę. Mam wrażenie, że 3 opowiadania zostały wysłane na ten konkurs, bo jeśli reszta była jeszcze słabsza to… bardzo kiepsko…

Wrażenie jest jak dupa. Każdy ma własną. Więc do wrażenia się nie odniosę.

Ale chcesz oceniać fabułę, nie rozumiejąc, że ograniczenia w ilości znaków wymuszały jej uproszczenie.
Jakub wyminął tę przeszkodę uciekając w poetyckość, Lauraga skręciła w śnienie na jawie, a Anastazja zmierzyła się z męską fantazją.

Wytykasz braki językowe i wulgarność – tymczasem, moje wredne i czepialskie oko wyłapało zaledwie kilka błędów wynikających (może Cię to zdziwi) z nomen omen uładzenia języka i obawy przed wulgarnością – „cipka” i „kutas” to wulgarność? To jeszcze nie widziałeś/łaś wulgarności.

Z twardych danych – otrzymaliśmy 36 tekstów różnej jakości.
Jury wybrało najlepsze 3 – z dość długim uzasadnieniem.
Jako osoba zajmująca się promocją tego konkursu widziałem wszystkie i przeczytałem większość nadesłanych prac, mogę więc w miarę obiektywnie ocenić poziom całości. Wybrane zostały najlepsze.
Ale kolejnych 5-7 tekstów daje podstawę by rozmawiać o współpracy i kolejnych – już pełnowymiarowych – opowiadaniach.

Pozdrawiam
Kruk

Widzisz, Kruku – osobiście uważam, że tłumaczenie własnych słabości czynnikami zewnętrznymi jest kiepskie. Można przecież było opisać nie całą historię, a tylko jej fragment. Tymczasem ktoś, kto porywa się na streszczenie historii (zamiast skupić się na jednym jej fragmencie) powinien zdawać sobie sprawę z efektu końcowego.
Moja ocena może jest surowa, ale podtrzymuję ją.
Cipka i kutas nie rażą mnie w sensie wulgarności, ale w tym przypadku odnoszę wrażenie, że jest to brak umiejętności literackich autora, a nie zabieg stylistyczny.
Kiedy ktoś wytyka Ci błędy – powiedz, że to był celowy zabieg artystyczny i wszystko będzie cacy… hmm…?

Nie bierz tego tak do siebie – czytałem na NE naprawdę świetne miniatury. Tutaj kompletnie nie czuję tego poziomu. To raczej poziom jakiegoś bloga z erotycznymi opowiadaniami. Miałem wrażenie, że poprzeczka jest wyższa.

(I nie czepiaj się tak tych wrażeń 😉 Mówię o sobie, bo każdy może mieć inne zdanie, a i ja mam prawo się mylić w swojej ocenie)

justme,
piszesz, że można było opisać fragment i byłoby lepiej. Otóż nie, nie byłoby. Tak jak wspomniała Ania, efekt zakłada końcowość. Też jestem zwolennikiem, żeby teksty literackie (szczególnie te krótkie) postrzegać przez ich efekt. Jest to zresztą zgodne chociażby z rozprawą E.A. Poe, dotyczącą kompozycji i myślenia autora o dziele – odsyłam do jednego z moich tekstów na NE, który właśnie rozbiera tekst Poe na czynniki pierwsze i zestawia z opowiadaniami erotycznymi.

Wiesz, jednym z ciekawych zagadnień z pogranicza sztuki i psychologii jest zjawisko tożsamości. Opiera się ono na tym, że jako lepsze, postrzegamy to, co wpisuje się w znane nam konwencje, jeśli odnajdujemy w tekście, filmie, obrazie, muzyce znane schematy. Dlaczego komedie romantyczne cieszą się taką oglądalnocią? Właśnie przez to, że wszystkie zbudowane są na tym samym schemacie. Ludzie już tak mają, że chcą oglądać/czytać to, co znają, co jest dla nich przewidywalne, co jest tożsame ze konwencjami, których się spodziewają.

Z tej tożsamości, o której pisałem w poprzednim akapicie wynika między innymi to, że utwór powinien mieć budowę krótkiej formy prozaicznej, z uwzględnieniem jej schematu. Powinien mieć wstęp, rozwinięcie, zakończenie, czy inaczej – zawiązanie akcji, perypetia, punkt kulminacyjny, rozwiązanie akcji. Jeśli budowa publikowanych utworów byłaby inna czytelnik odczułby dysonans pomiędzy danym mu tekstem, a jego oczekiwaniami, wynikającymi ze zjawiska tożsamości. Fragment zamiast całości zaburzyłby odbiór utworu bardziej niż Ci się wydaje. Nie wierzysz? Otwórz dowolną powieść ot choćby Zbrodnię i karę w połowie i zacznij czytać. Fajnie, Raskolnikow ma wyrzuty sumienia, targają nim sprzeczne emocje, wiesz, że kogoś zabił, ale kto to był, jak to zrobił i dlaczego? Bez sensu jest czytać od środka jeśli nie mamy wiedzy o zawiązaniu akcji. Podobnie bez sensu jest czytać od początku, nie dochodząc do punktu kulminacyjnego i rozwiązania akcji, bo efekt odbioru nie może być osiągnięty.

Krótka forma, którą zaproponowaliśmy z Fabryką w konkursie wymuszała właśnie znalezienie odpowiedniej treści, dla narzuconych ograniczeń. Twoja propozycja (napisania fragmentu) wykazałaby co najwyżej nieumiejętność sprostania wymogom konkursu.

Na zakończenie…
Gratuluję wszystkim laureatom, a także wszystkim innym uczestnikom konkursu, który odważyli się podjąć wyzwanie i przesłali do nas swoje teksty.

Pozdrawiam
Smok

Skoro mowa o błędach – naturalnie chodzi o „efekt”, który już zawiera informację o „końcowości” (pozwolę sobie na zabieg słowotwórczy”), nie zaś „efekt końcowy”.
Jeśli już zabierać się za rozprawę nt. błędów, warto zadbać o poprawność własnej wypowiedzi.
Pozdrawiam!

Napisz komentarz