To już trzy lata… (Miniatury Rocznicowe Autorów NE) Brak ocen

Chris Newberry (CGNServices), "Artistic Nude 2", CC BY-ND 3.0

Chris Newberry (CGNServices), “Artistic Nude 2”, CC BY-ND 3.0

Drodzy Czytelnicy!

Aż trudno uwierzyć, ale Najlepsza Erotyka obchodzi dziś swoje trzecie urodziny. Przez ten czas opublikowaliśmy niemal 500 opowiadań, rozdziałów powieści oraz zbiorów miniatur, kilka e-booków, ostatnio zaś wzbogaciliśmy nasze zbiory o pierwsze audiobooki. Pragnąc uczcić ów szczęśliwy jubileusz, nasi Autorzy przygotowali dla Was okolicznościowy zbiór Miniatur, zespolonych stosownym lejtmotywem.

Zapraszamy do lektury i  wspólnego świętowania z nami!

* * *

KENAARF – SZMATA     

Od trzech godzin szwendałam się po domu pełna niepokoju i złości. W końcu usłyszałam znajome chrobotanie klucza w zamku. Już miałam podnieść larum, nawrzeszczeć, ale zobaczywszy rozpromienioną twarz przyjaciółki, przeszło mi momentalnie. Owszem, moja czarna mamba wyglądała na bardzo zmęczoną, ale i szczęśliwą.

– Wyglądasz jak zwykła zdzira. – Żadne inne określenie nie oddałoby istoty, tego, co chciałam wyrazić.

Na uśmiechniętej twarzy malowały się trudy nieprzespanej nocy, ruchy miała lekko zwolnione, zawsze starannie ułożone włosy teraz w totalnym nieładzie. Makijaż bardzo ogólnikowy. Nie moja Izka. Gdzie się podziała ta dama, która każdy poranek zaczynała od dbałości o ciało? Dzień w dzień, bite dwie godziny spędzała w łazience. Najpierw moczenie się w wannie, dokładna depilacja, mycie włosów. Następnie balsamowanie, układanie skołtunionych, czarnych sprężynek. Perfekcyjny, intensywny makijaż: ciemna obwódka wokół niebieskich oczu, teraz tak bardzo radosnych.

Poznałyśmy się przez przypadek w jednym z miejskich klubów. Czekałam przy barze na zamówiony alkohol. W międzyczasie dosiadł się do mnie mocno już podchmielony mężczyzna. Bełkotał niezrozumiale, próbując nawiązać konwersację. Zazwyczaj nie mam cierpliwości do podpitych kretynów, ale tego wieczoru chciałam odpocząć bez zbędnych awantur. Przyjęłam najprostszą z technik: ignorowanie. Kiedy, wstając już z hokera, poczułam na ramieniu silne palce, nie wytrzymałam. Zawartość szklanki wylądowała na twarzy natręta.

Rozpętała się burza, której tak bardzo chciałam uniknąć. Pijaczyna wymachiwał rękoma, odgrażając się przy tym wulgarnie. Widząc zbliżającego się ochroniarza, czekałam spokojnie, gdy nagle zza pleców osobnika wychynęła pulchna dziewczyna z oszałamiającą szopą czarnych loków. Trzymała w ręku uniesiony but. W ułamku sekundy zdzieliła awanturnika obcasem w głowę.

– Nie słyszałeś, kurwa? Pani nie potrzebuje twojego zafajdanego towarzystwa. Non kapiszi? To może to kapiszi: wypierdalaj! – Już miała ponownie uderzyć, kiedy podszedł do nas ochroniarz. Mrugnął do mnie, a delikwenta złapał za ramię i poprowadził do wyjścia.

– Liwka jestem. – Wyciągnęłam dłoń do dziewczyny.

– Izka. – Uścisk był silny i zdecydowany.

Resztę wieczoru spędziłyśmy na wspólnym piciu. Zdarłyśmy gardła wyśpiewując wciąż ten sam wers piosenki – facet to świnia. Tak zaczęła się nasza przyjaźń.

Z racji osobistych problemów, od kilku miesięcy moja żeńska druga połówka zajmowała jeden z dwóch pokoi w mieszkaniu, które wynajmowałam, co jeszcze bardziej umocniło naszą więź.

– Widzę, że masz mi o czym opowiadać. Kąpiel? – zaproponowałam, wiedząc, co lubi dziewczyna.

– Jesteś aniołem. – Rozchyliła mięsiste wargi i posłała mi uśmiech wypełniony równymi, białymi zębami.

– Alkohol?

– Jeszcze nie ma południa.

– Przeszkadza ci to?

– Polej.

W końcu mogłyśmy spokojnie porozmawiać.

Izka moczyła się w gorącej wodzie, a ja przysiadłam na opuszczonej desce od sedesu. Zazwyczaj tak właśnie spędzałyśmy wieczory. Jedna z nas się wylegiwała, a druga czekała na swoją kolej.

Nie było między nami wstydu. Widząc jak czarnulka goli łono, jak próbuje wygładzić skórę, łapiąc silnie za wargę sromową i napinając ciało, próbowałam ją nakierować: „Krzaczory na lewej burcie”. Miała ograniczoną możliwość podziwiania własnej kobiecości, dość spora nadwaga uniemożliwiała dokładną lustrację.

– No i? – rzuciłam zniecierpliwiona. – Powiesz coś wreszcie?

– Co mam ci powiedzieć?

– Cholera, Izka! Kiedy to było? Tydzień temu? Siedziałyśmy na balkonie nabomblowane jak bąki. Opowiadałam ci o Arturze i o szczegółach nocy, kiedy przez moje krzyki nie przespałaś ani minuty. I co wtedy powiedziałaś, hę? Że to już trzy lata odkąd nie miałaś kutasa.

– Pamiętam – odparła figlarnie.

– I? – Zaczynałam się wkurzać.

Izka nigdy nie miała przede mną tajemnic.

– No i o kutasie dalej nic ci powiedzieć nie mogę.

– Jak to? To się nie pieprzyliście?

Rzuciła mi kpiące spojrzenie.

– Bo on nie miał kutasa.

– Izka, jesteś niemożliwa. Jak mi zaraz nie powiesz, to zakręcam ciepłą wodę. Łeb spłukujesz zimną.

– Sadystka – zaśmiała się głośno. – On nie miał kutasa. Mały kutas to kutasik, taki normalny to klasyczny kutas. A taki, wiesz, olbrzym to – chwilę szukała odpowiedniego słowa – kutasisko. Wczoraj przerżnęło mnie wielkie kutasisko.

Nie wytrzymałam. Słowotwórstwo przyjaciółki zawsze przyprawiało mnie o zawrót głowy i iście szampański nastrój. Śmiałam się w głos dłuższą chwilę.

– Izka, po takiej przerwie to nawet kutasik wydawał ci się olbrzymem.

– Słowo daję. – W złości aż się poderwała, tym samym oblewając mnie wodą. – Nie widziałaś to nie gadaj. Jak mi go do ust zapakował, to aż ślepia wywaliłam.

Zamilkła na chwilę, znów ułożyła się wygodnie, oparła głowę o brzeg wanny.

– Widzisz – kontynuowała – już myślałam, że nic z tego nie będzie. Mordę miał jak z kryminału, taki typowy skurwiel, zresztą wiesz, jakich ja lubię. Ale zachowywał się i mówił jak pizda. Chyba obydwoje wiedzieliśmy, po co to spotkanie, ale żadne z nas nie wiedziało, jak zacząć. Chciałam go trochę popędzić, w żartach sugerowałam… a, nieważne. A on nic. I tylko w kółko: „Kwiatuszku i serduszko. Ach, jakie ty masz piękne oczy”. Rzyg za rzygiem, mówię ci. Wóda chyba trochę pomogła, bo bardziej się ośmielił.

– On czy ty? – przerwałam.

– No, może trochę ja.

– U ciebie w słowniku nie ma „trochę”. Chciałabym to zobaczyć.

– Oj, Liwka, przecież ja taka wyposzczona byłam. Jak w końcu mnie dotknął, to się rzuciłam na niego jak głupia. Ale podziałało. Usiadłam na nim okrakiem, wpakował mi nos w dekolt. I się zaczęła gehenna. Tu liznął, tam pocałował. Przecież wiesz, jakie mam łaskotki. Dla mnie gra wstępna to raz po dupie i jedziemy. Oglądałam znudzona sufit, bo facet był nudny i przewidywalny, jak flaki z olejem. W końcu chyba się kapnął, że coś nie gra i zapytał, czy wszystko okej. A mi ciśnienie poszło. Jęczałam? Dyszałam? Drapałam go pazurami? Nie! Kłoda zwykła. Faceci to jednak mają przerośnięte ego. Wyparowałam, że takie głaskanie to nie moja bajka i że chyba jednak nic z tego nie będzie. Och! Musiałabyś go wtedy widzieć. Feniks z…, no nie pamiętam jak to szło.

– Z popiołów – pomogłam lekko rozbawiona opowiastką.

– Uniósł tylko brwi. To powiedziałam, a co miałam do stracenia, że ja to wolę silne łapska i sińce na udach. Drugi raz nie musiałam powtarzać. Bydlę jedno. Jak się na mnie zwalił tym wielkim cielskiem to oddechu nie mogłam złapać. Gryzł, szczypał i ściskał, wciąż pytając, jakby z lekkim sarkazmem, czy tak właśnie chcę. Mi było w to graj. Wylądowaliśmy na podłodze, ja z cyckami przyciśniętymi do zimnych kafli. Nawet nie zdążyłam się dobrze wypiąć. Jak ja wyłam, Liwka. Szarpał mnie za kudły, okładał dupsko rękoma wielkimi jak bochny. I tak całą noc. Ledwo żyję.

– Podziwiam cię. Ja tam cukiereczków też nie cierpię, ale lubię jak facet się trochę mną pobawi. Jesteście umówieni na kolejne spotkanie?

Nie odpowiedziała. Powoli nabierała wody w dłoń złożoną jak łódeczka i oblewała sobie piersi. Dopiero teraz zauważyłam, że coś ją trapi.

– Skoro wszystko poszło tak, jak chciałaś, skoro mówisz, że seks był oszałamiający, to dlaczego widzę, że coś cię niepokoi?

– Nie, wydaje ci się. – Uciekła wzrokiem.

– Izka, od kiedy mamy przed sobą tajemnice? O niego chodzi? Zrobił ci coś? Te sińce na udach, to…

– Widzisz mnie w roli ofiary?

Zaniepokojona wzruszyłam ramionami. Nie takie harde babki jak moja czarnulka dostawały kopa od życia. Nie musiał jej brać siłą, żeby wyrządzić krzywdę.

– Ale nie będziesz się śmiała? – Niepewność w jej głosie zbiła mnie z tropu.

– Słowo pieprzonej harcerki.

– Przecież ty nigdy w harcerstwie nie byłaś.

Nie odpowiedziałam. Czekałam. Koleżanka jeszcze chwilę się krygowała. Zamieszała drinkiem. Kostki lodu wydały charakterystyczny dźwięk uderzając o szkło. Nie ponaglałam.

– Bo wiesz, on był, w sensie ten nasz seks, no, przecież wiesz, że ja lubię ostro. Jak się mnie wytarga za kłaki, spierze dupsko, żadne tam gry wstępne i ogólnie.

– A on tak nie chciał, tak? Co, wystraszyłaś go? Zawału dostał?

– Oj, żarty się ciebie trzymają, a ja problem mam. – Nabrała głośno powietrza, przymknęła powieki, szukając w ciemności pewności siebie i w końcu wydusiła: – Bo mi kawał jakiejś szmaty zwisa z cipy.

Nim zdążyłam pomyśleć, już łzy rozbawienia ciekły mi po policzkach. Dopiero kiedy spojrzałam na Izkę i zobaczyłam jej strapioną minę, bez cienia uśmiechu, opanowałam się. Mój śmiech zawsze ją zarażał. Teraz nie zareagowała.

– Sorry, nie chciałam. Ale co masz dokładnie na myśli, mówiąc o tej szmacie?

– Co mam na myśli? Co mam na myśli? No, mówię przecież, że coś wisi mi między nogami. Następna warga sromowa mi wyrosła, cholera jasna.

– A boli cię?

– Nie.

– Dotykałaś to?

Kiwnęła głową.

– I co?

– Delikatne jakieś takie. Nie jak wachlarze, które są dość mięsiste, jakąś fakturę mają. To coś jest… bezpłciowe. Nie mogę tego opisać.

– I na pewno nie boli?

– No właśnie nie. Jeszcze tego nie widziałam. Tam, u niego, nie wypadało oglądać pizdy przed lustrem. A co, jak miałam już to wcześniej? Weźmie mnie za cudaka.

– Oj, przestań gadać głupoty – fuknęłam. – Nie znam dziewczyny, która by bardziej dbała o higienę niż ty. Gdybyś mogła, to szczotką ryżową polaną domestosem czyściłabyś sobie cipę. Poczułabyś wcześniej w trakcie mycia, że coś jest nie w porządku.

Przytaknęła, ale widziałam, że nie jest przekonana.

– Daj, zobaczę.

– Naprawdę? Możesz? Nie chciałam cię prosić, ale…

– A bo to mało razy widziałam twoją małą. Wstawaj.

Wzięłam od niej szklankę i odstawiłam do umywalki.

– Jak będziesz stała jak kłoda, to nic nie zobaczę – skrytykowałam postawę przyjaciółki, która wyprężyła się w wannie prawie na baczność. – Oprzyj jedną stopę o brzeg i złap mnie za ramię. Oprócz pizdy nie chcę ci już nic więcej naprawiać.

Wykonała moje polecenia. Dłonią odsunęłam jeszcze bardziej stopę, aby uzyskać odpowiednią perspektywę. Klęknęłam.

– No rzeczywiście, gołym okiem widać, że coś tam masz. Nakręcą kolejną część o obcym z tobą w roli głównej – żartowałam.

Podobno najgorzej jest wypowiedzieć swoje lęki i obawy na głos, później idzie jak z płatka. Izka wyznawszy, co jej dolega, trochę się rozluźniła i śmiechem odpowiedziała na mój komentarz.

– Nie ma się co śmiać, Czarna. Będziesz występować w każdym pornusie. Wiesz, że inność jest w cenie.

– Przestań, śmiać się nie mogę. Już zapomniałam jakim wycieńczającym sportem jest seks. Wszystko mnie boli.

Chwilę jeszcze oglądałam dziwo między udami koleżanki. W końcu stwierdzając, że gapieniem niewiele pomogę, zapytałam:

– Mogę dotknąć?

– Dotykaj. Rwij. Szarp. Zrób cokolwiek, żeby tylko ta szmata zniknęła.

– W gumce czy bez? Bo nie wiem, czy się brzydzić?

– Od kiedy ty się spermy brzydzisz, Liwka, co? – Spojrzała na mnie z góry, cicho się zaśmiewając.

– A co to sperma? – zapytałam, jednocześnie łapiąc między palce delikatną, jak się okazało, fałdkę. Była miękka i dość elastyczna. Zabarwiona delikatnie różem. Pociągnęłam.

– Boli?

– Nie. Do czego to jest podobne?

– Hmm, ja jak jestem mocno nakręcona, to cieknie ze mnie niemiłosiernie. I to nie jest sama wilgoć. Jak facet robi mi minetę, a załóżmy, że robi to świetnie, cały jest oblepiony we mnie. Ciągnie mu się to, zwisa, dynda, takie glutowate.

– Świetnie. Zamiast szmaty mam gluta między nogami.

– Oj, Izka, o śluz mi chodzi, ale taki wyjątkowo gęsty.

– Nie możesz tego oderwać?

– Matko, jakaś ty niecierpliwa. Nie wiem, co to jest. Najsensowniej będzie się udać do ginekologa.

– Ocipiałaś?! – pisnęła. – Przecież to wstyd.

– Ja ocipiałam, tak? Nie wstyd ci ssać kutasa, dać się rżnąć na wszystkie możliwe sposoby, ale już pójście do lekarza, który od tego, do jasnej cholery, jest i powiedzenie, że masz taki a taki problem, to wstyd?

– I co mu powiem?

– To samo, co mi: że masz szmatę między nogami. Chciałabym zobaczyć jego minę.

Nie zwracając uwagi na protesty przyjaciółki, kazałam jej szybko dokończyć kąpiel. Sama zajęłam się organizowaniem wizyty u dżina. Długo szukać nie musiałam, mój lekarz miał nas przyjąć za dwie godziny.

– I co? – zapytałam, kiedy wyszła już z gabinetu. Po jej minie widziałam, że przestała się denerwować.

– Wyjdźmy stąd – tłumiła chichot.

Miałam ochotę palnąć ją w ten czarny łeb, ale się opanowałam. Prawie ciągnąc ją za sobą, wyszłyśmy na ulicę.

– Nie uwierzysz. – Śmiała się już pełną piersią. – Ta szmata, ten glut to moja błona.

– Może jeszcze dziewicza? – nadąsałam się.

– A żebyś wiedziała.

Otworzyłam szeroko oczy. Owszem, wiem, że niektóre kobiety tracą całkowicie błonę dziewiczą dopiero w momencie porodu. Do tego czasu, jej strzępki mogą pozostawać we wnętrzu kobiety. Ale żeby tak, o, na wierzch wyłazić? Jeszcze nie spotkałam się z takim przypadkiem.

– A może uściślisz? Nie wmówisz mi chyba, że błona ci odrosła? Cholera jakbym wiedziała wcześniej, to wystawiłabym ciebie i tą twoją błonę na jakiejś aukcji. Widzisz ten tytuł? Oszałamiająca czarnulka z dużym doświadczeniem seksualnym a do tego dziewica? Mogłam na tobie zarobić majątek.

– Tak dobrze to by nie było. Ten z wczoraj tak mnie przeorał, że ponadrywał te pozostałości, które dotychczas miałam. Dżin powiedział, że przy następnym stosunku mogą oderwać się zupełnie. Ale ja zapisałam się już na zabieg usunięcia. Nie dam się nikomu oglądać, póki się tego nie pozbędę.

Następnego dnia na zabieg poszłyśmy razem. Do dzisiaj śmiejemy się z tamtej historii, traktując ją z dystansem i nakładając na nią grubą warstwę specyficznego poczucia humoru.

Sameh Saad Ali Mohamad MOussa (sameh1), "sameh, a", CC BY-ND 3.0

Sameh Saad Ali Mohamad MOussa (sameh1), “sameh, a”, CC BY-ND 3.0

MRT_GREG – EHEDRON: ZŁODZIEJ DUSZ

– …dlatego uważam, że powinniśmy w maksymalnym stopniu skupić się na ujednoliceniu projektu w oparciu o te zasady. Konsument musi wiedzieć jednoznacznie, z kim ma do czynienia, już po pierwszym kontakcie z naszym produktem. Wyraźne i czytelne logo, powinno trafiać bezbłędnie w… Pani Karolino?

Prelegent przerwał zaskoczony, widząc co się dzieje z siedzącą przy osobnym stoliku sekretarką. Kontrahenci odwrócili się jak na komendę. Wyraz niedowierzania jaki pojawił się na ich twarzach był jednak o wiele mniej ekspresyjny niż u obserwowanej. Konsternacja zmieszana ze słodkim błogostanem, delikatny uśmiech i rozszerzone oczy, dłonie przesuwające się po blacie i nogi; jedna na drugiej, trzęsące się jak w febrze. W pewnym momencie kobieta szarpnęła się jak porażona prądem, odchyliła głowę zamykając powieki. Nie mogąc wytrzymać napięcia rozłożyła szeroko nogi. Jęknęła cicho, długie, wypielęgnowanie paznokcie wbiła w skórzane podłokietniki. Zastępca kierownika działu przełknął głośno ślinę, czując równocześnie, jak materiał spodni przy rozporku staje się o wiele za ciasny. Dotychczasowa marsowa mina pana Koidawy uległa niewielkiej zmianie; środek ust uniósł się w delikatnym grymasie zniesmaczenia. Jednak tylko jego postawa odbiegała od reszty mężczyzn zgromadzonych w niewielkiej salce konferencyjnej. Każdy bowiem z nich nieświadomie usiadł wygodniej, rozparł się w fotelu, przyglądając z fascynacją spektaklowi przed sobą. Sebastian wyciągał szyję znad dębowego stołu, chcąc lepiej widzieć, co się dzieje z kobietą.

Ta zaś była już zupełnie gdzie indziej. Choć czuła pod sobą twarde siedzenie biurowego krzesła, wydawało jej się, że znajduje na miękkiej sofie. Niewidzialne dłonie kochanków pieściły jej ciało, zaciskając się raz po raz na coraz twardszych sutkach. Kreśląc nieodgadnione wzory na brzuchu schodziły niżej, wędrowały wzdłuż ud, poprzez kolana, aż po łydki i stopy. Inne, zanurzone w jej włosach, odchylały jej głowę do tyłu. Tuż przed sobą czuła zapach męskiego podniecenia. Mogłaby przysiąc, że na milimetry od jej twarzy sterczy twardy kutas gotowy w każdej chwili wbić się między wargi. Otworzyła usta, chcąc go przyjąć. Znacznie niżej język innego widma niczym śliski wąż pieścił jej delikatne płatki. Wyciągnęła rękę, lecz miast zanurzyć się we włosach kochanka, trafiła w szklankę. Przewrócona spadła ze stolika i roztrzaskała się na terakotowej podłodze.

Uczucie znikło. W jednej chwili znalazła się z powrotem w dusznej sali konferencyjnej z zakrzywionym oknem wychodzącym na południe. Nieodległy dźwig budowlany podnosił wielki kawał betonu na dach kolejnego wieżowca. Zamrugała powiekami i ujrzała zgromadzonych przed sobą. Niski, korpulentny mężczyzna z wyraźnymi cechami południowca, wpatrywał się między jej nogi, nawet nie podnosząc wzroku. Jego spodnie były napięte do granic możliwości, wypychający je kształt sugerował, że wewnątrz ukrył się spory organ. Ewidentnie zadawał kłam jej dotychczasowym przypuszczeniom, że wzrost faceta jest proporcjonalny do rozmiarów jego kutasa. Spocony asystent kierownika działu mocował się z kieszenią. Szeroki rumieniec pokrył jej twarz, nie zdążył jednak dotrzeć do czoła, gdy uczucie powróciło. Z jeszcze większą mocą.

Poczuła jak jakiś masywny kształt wpycha się między jej uda. Mimowolnie rozchyliła je ponownie. Choć zupełnie nikogo przy niej nie było, wyraźnie czuła każdą żyłkę sękatego kutasa. Zacisnęła usta, lecz po chwili jęknęła głośno, czując jak pal w jej wnętrzu dociera do szyjki macicy. Zaskoczona wielkością otworzyła szeroko oczy, po czym ponownie je zamknęła i znów jęknęła, gdy zaczął ją równie powoli opuszczać. Zagryzając wargi przygotowała się na ciąg dalszy. Choć doskonale zdawała siebie sprawę, że to co właśnie się z nią dzieje oznacza koniec kariery w firmie, nie mogła oprzeć się widmowemu kochankowi. Tak jak przypuszczała, kolejne pchnięcia pojawiały się już znacznie szybciej. Nie mogła się wręcz oprzeć wrażeniu, że posuwające ją widmo jest u kresu wytrzymałości i zaraz zaleje ją gorącą strugą spermy. Postanowiła nie czekać i pomogła sobie palcami. Gdy poczuła jak kutas w jej wnętrzu twardnieje jeszcze bardziej, sama była na skraju orgazmu. Jej ciało przebiegł dreszcz, od szyję po stopy i powrócił, a wraz z nim przyszła fala rozkoszy, która zalała jej pochwę i uda, wsiąkając w materiał siedziska. Zdawało się, że ryk jaki wyrwał się jej z ust należał do więcej niż jednej osoby. Uniosła nogi ku górze, prezentując oszołomionym mężczyznom błyszczące i otwarte wnętrze.

Stefan Schnytel zerwał się z fotela i wybiegł. Zamykające się drzwi omal nie przycięły mu sterczącego materiału na wysokości rozporka. Sebastian wpatrywał się przerażony w rosnącą plamę w swoim kroczu. Prelegent, który dopiero teraz usiadł, był niemal tak samo spocony jak dziewczyna. Pan Koidawa potaknął głową, odwrócił się z powrotem w kierunku stołu, zebrał swoje materiały do zielonej, skórzanej teczki, po czym wstał, ukłonił się lekko siedzącym wciąż w milczeniu mężczyznom i, rzucając jeszcze jedno spojrzenie w kierunku powoli dochodzącej do siebie kobiety, wyszedł cicho na korytarz. Jego sylwetka to rozciągała się to malała, gdy mijał kolejne połacie szyb. Trzy minuty później był już na zewnątrz. Ledwie zauważalnym skinieniem dłoni zatrzymał taksówkę, wsiadł, podał adres i rozparł się wygodnie w fotelu. Wyciągnął telefon komórkowy. Połączył z siecią internetową, wybrał lokalizację i wpisał opcje wyszukiwania. Gdy na wyświetlaczu pojawił się kolorowy neon układający w kształt dziewczyny wyzywająco wypinającej pośladki, odczytał adres, po czym schował telefon do kieszeni, rozluźnił się i przymknął oczy.

———-

– Kiedy to się zaczęło pojawiać? – Lekarz zadał kolejne pytanie, próbując ustalić powód wizyty pacjentki.

– Noo… tak gdzieś dwa miesiące temu. Chyba. Tak mi się wydaje.

Dziewczyna leżąca na kozetce nie była szczególnie szczęśliwa. Wizyta u ginekologa była ostatnią rzeczą jaką pragnęła robić, będąc w towarzystwie swojej siostry. Usiłowała zbywać mężczyznę szybkimi odpowiedziami, jednak jego dociekliwość sprawiała, że coraz bardziej się irytowała. Nie chciała tu przychodzić. To Naomi ją namówiła. Troska bogobojnej siostry, która za punkt honoru postanowiła dbać o jej cnotę.

– A kiedy ostatnio uprawiała pani seks?

– Panie doktorze! – Naomi była wyraźnie zbulwersowana.

Lekarz spojrzał na nią zaskoczony.

– Pozwoli pani, że będę badał pacjentkę według moich umiejętności. Przyprowadzając ją tutaj chyba wiedziała pani, co ją czeka.

– Rozumiem doktorze – Naomi tylko wyglądała na udobruchaną – ale ona ma dopiero dwadzieścia lat i jest panną. Seks więc jest, co chyba zrozumiałe, wykluczony.

Lekarz otworzył szeroko oczy po czym rzucił spojrzeniem w bok. Nie pierwszy raz zdarzyło mu się spotkać z tego typu postawą, jednak najczęściej dotyczyło to nastolatek przychodzących ze swoimi mamami. Tymczasem…

– Dziewięćdziesiąt dziewięć dni i cztery godziny temu – Kara rzuciła bez zająknięcia, wbijając harde spojrzenie w siostrę.

Na chwilę zapadła cisza, po czym Naomi, zasłoniwszy dłonią usta wybiegła z gabinetu. Usłyszeli oddalający się stukot jej obcasów a następnie trzaśnięcie drzwi na końcu korytarza.

Lekarz, przez chwilę wpatrywał się w notatki, po czym wzruszywszy ramionami, zamknął go i podszedł do umywalki. Odkręcił kurki i zanurzył dłonie w ciepłej wodzie. Kara usiała na kozetce i zaczęła się ubierać.

– Nie dostrzegam u pani jakichkolwiek podejrzanych objawów – rzekł nabrawszy nieco mydła w płynie – nie widzę żadnych otarć, ani znaków jakiejkolwiek ingerencji. Nie znalazłem też śladów spermy, co tylko dowodzi, że faktycznie ostatnie zbliżenie nastąpiło co najmniej dwa miesiące temu. Wszystkie wyniki w normie, rzekłbym; okaz zdrowia. Ponieważ zatem pod względem fizycznym nic pani nie dolega, proponuję udać się do psychoterapeuty. Być może jakieś urojenia są przyczyną tego zjawiska. Proszę.

Podał jej płaszcz. Przyglądając się jak pospiesznie zapina guziki, zastanawiał się, czy aby nie zamknąć gabinetu, zostawiając jakąś chwytliwą informację i nie udać się do Julii. Powinna być już po pracy, a jej mąż godzinę temu wyleciał na konferencję do Paryża.

Kara zamknęła za sobą drzwi, odwróciła w kierunku wyjścia i spotkała oko w oko z dziką bestią.

– Jak mogłaś mi to zrobić?! – Naomi była wyraźnie wściekła. – Tyle lat nauk ojca, a ty puściłaś się z jakimś fagasem! Jak mogłaś się tak zeszmacić, szargając Jego przykazania?!

– Ach przestań już – Kara przewróciła oczami. – Mam żyć jak ty? Z czwórką bachorów i mężem, którego nigdy nie ma?

– Bóg nas stworzył do życia w parach, do wydania potomstwa i opiekowania się nim.

– I co z tego masz? Siedzisz całymi dniami w domu, sprzątasz, gotujesz, pierzesz, ale to co dzieje się na zewnątrz już cię nie interesuje.

– No bo i po co mi to wiedzieć? To, co mnie uszczęśliwia jest wokół mnie. Mam wszystko, czego potrzebuję, a gdy mi czegoś brak, modlę się do Pana, wierząc, że spełni me prośby.

– Tylko, że to nie Pan kupił ci nowe meble do kuchni. Nie Pan naprawił telewizor, na którym możesz oglądać kazania, nie Pan płaci rachunki, tylko ja! Ja zarabiam na to, byś mogła żyć taka szczęśliwa. JA! Nie twój zasrany mąż, który pojawia się tylko wtedy, gdy zechce spuścić sobie nieco z krzyża. I mam wobec tego prawo robić co mi się podoba. Mogę dawać dupy komu chcę i gdzie chcę. Mogę się pierdolić do utraty tchu, całą noc i dzień, lub obciągać w kiblu na dyskotece. Mogę dać się zerżnąć nawet koniowi, jeśli najdzie mnie taka ochota i nie mam ochoty więcej już wysłuchiwać twoich…

– Kara! – Mimo iż wstrząśnięta tym co przed chwilą usłyszała, Naomi momentalnie przypadła do siostry, widząc co się z nią dzieje. Znała już początki, więc czym prędzej przyłożyła dłoń do czoła siostry. Było rozpalone, a dziewczyna zdradzała pierwsze objawy gorączki. – Panie doktorze! Panie doktorze!

Lekarz wybiegł z gabinetu jak oparzony. Przypadł do ciała pacjentki i chwycił jej dłoń, badając puls. Przyspieszony zwiastował nadejście zdarzenia. Podniósł powieki dziewczyny. Ujrzał tylko poruszające się bez składu białka jej gałek ocznych. Drżenie przebiegło przez jej ciało, z ust dobiegło ciche westchnięcie, a nogi rozsunęły się. Lekarz ułożył delikatnie pacjentkę na podłodze, a widząc zaniepokojone spojrzenie Naomi, przyłożył palec do ust i pokręcił głową. Następnie sięgnął do płaszcza Kary, rozpiął go i uniósł krótką spódniczkę. Naomi chciała odwrócić wzrok, ale nie mogła, zahipnotyzowana obrazem przed sobą.

Wargi sromowe Kary lśniły z podniecenia. Rozchylały się niczym płatki róż, ukazując soczyste wnętrze. Puchły coraz bardziej, aż z ledwie zauważalnego małego źródełka stały się napęczniałym wulkanem pożądania. Równocześnie dziewczyna zaczęła przebierać dłońmi po podłodze, a uchwyciwszy materiał kitla, zacisnęła na nim palce. Cicho pojękiwała z głową odchyloną do tyłu. Gdy w pewnym momencie wyraźnie rozluźniła się, lekarz rzucił szybkie spojrzenie na Naomi, ta jednak, podobnie jak on kilka minut wcześniej, przyłożyła palec do ust, nakazując ciszę, po czym wskazała na siostrę. Lekarz zasznurował usta, po to tylko, by zaraz ponownie otworzyć je ze zdumienia, gdy zobaczył wargi Kary, jak rozchylają się niczym pod naporem penisa a wnętrze zarysowuje wyraźny okrągły otwór. Choć nie widział żadnego członka, mógł sobie wyobrazić, jaki jest wielki. Niemal słyszał jak masywny penis przemieszcza się we wnętrzu dziewczyny i dobija z wulgarnym mlaśnięciem. Jej ciało wygięło się w pałąk, a następnie zaczęło drżeć, gdy widmowe posuwiste ruchy doprowadzały ją na skraj orgazmu. Lekarz odsunął się zaszokowany. Siedząc na podłodze obserwował tylko, jak ścianki pochwy dziewczyny to rozluźniają się to napinają pod wpływem niewidzialnego członka. Gdy w pewnym momencie zesztywniała jeszcze bardziej, a jej dłonie rozdarły materiał sukienki Naomi, odsunął się, obawiając że trafi go struga widmowej spermy. Kilka chwil później było już po wszystkim, on jednak nadal siedział oszołomiony i wstrząśnięty. Jego praktyka lekarska runęła w gruzy. Sięgnął do kieszonki fartucha i wyciągnął stamtąd niewielką piersiówkę. Odkręcił i przechylił nad ustami. Piekący płyn, który zazwyczaj działał orzeźwiająco, tym razem zupełnie nie pomógł. Naomi wyciągnęła rękę w jego kierunku.

– Ja pierdolę – przekleństwo padające z jej ust, w połączeniu ze znikającą w jej ustach wódką, przelało czarę. Poddał się.

———

– Kolejne doniesienie.

Na biurku detektywa Modrzejewskiego wylądowała kartka z odręcznie napisaną informacją. Dołączone do tego zdjęcie przedstawiało dziewczynę o małej twarzyczce i krótko ściętych blond włosach. Uśmiech na jej twarzy sprawiał, że wyglądała co najwyżej na piętnaście lat. Detektyw spojrzał na dane. Dziewiętnastolatka zapewne była obiektem pożądania wielu uczniów. Sam jeszcze jakiś czas temu chętnie by się z nią umówił, jednak sprawa, nad którą siedział, sprawiła że stracił jakąkolwiek ochotę na kontakty z młodymi kobietami. Mimo iż mając zeznania świadków, będąc wręcz świadkiem dziesiątek niewyjaśnionych zdarzeń, podczas których kobiety, mężczyźni, dziewczęta, chłopcy, sportowcy, politycy, księża, gospodynie domowe, kobiety biznesu, członkinie koła gospodyń wiejskich, nastoletnie podlotki i siwiejące matrony, zupełnie z nieznanych przyczyn, nierzadko w miejscach publicznych, niezależnie od pory dnia czy roku, wykazywały objawy skrajnego podniecenia, zakończonego obfitym ejakulatem, po dziś dzień nie był w stanie rozwiązać nurtującej go zagadki. Spędzało mu to sen z powiek, aż z przystojnego i młodego niegdyś mężczyzny stał się zgnuśniałym starcem, wypompowanym ze wszelkich uczuć i emocji. Machinalnie chwycił kartkę za róg i rzucił na stos piętrzący się nieopodal. Skrzeknięcie w klimatyzacji sprawiło, że drgnął. Obrócił się w kierunku zgłoszeń.

– Trzy lata – mruknął do siebie, wbijając w kartki spojrzenie pełne rezygnacji – to już trzy lata a ja, kurwa, nadal nie wiem, o co chodzi.

Zerknął w dół. Tuż koło jego stóp leżała jedna z pierwszych. Schylił się po nią i uważnie przyjrzał. Przekrzywił głowę. Nastolatka pozowała z kilkoma koleżankami trzymając dłoń jakby za aparatem. Selfie fotka była lekko rozmazana, jednak udało mu się w tle zobaczyć błyskające światła stroboskopu i ledwo zarysowującą się postać. Zmarszczył brwi. Przyjrzał się uważniej zdjęciu. Gdy wreszcie uświadomił sobie, na kogo patrzy, zaskoczony niemal spadł z fotela. Znał tę postać. Spotkał go dawno temu, a jego teorie zmroziły umysł detektywa, wówczas jeszcze zwykłego policjanta. Nie przywiązywał jednak wagi do słów chłopaka, uznając to za majaki szaleńca. Potem jeszcze kilkakrotnie widywał go w towarzystwie innych. A potem zapadł się jakby pod ziemię.

————

Kuliste pomieszczenie, wewnątrz którego siedział, przypominało Cerebro. Miast jednak stalowych płyt, złożone było z ruchomych obrazów, niczym ekranów plazmowych telewizorów, przedstawiających ludzi w różnych wieku. Uchwyceni w konkretnym momencie, najczęściej na dyskotekach lub w piwiarniach, z wyraźnymi oznakami nadmiernego spożycia alkoholu, drgali w rytm niesłyszanej muzyki. Niczym w starym kinie, obraz był zamazany i niewyraźny, jednak siedzącemu pośrodku auli zupełnie to nie przeszkadzało. Spoczywał wygodnie w czarnym fotelu, całkiem nagi ze wzwiedzionym członkiem i wyrazem ekstazy na twarzy. Tuż przed nim migotał, znacznie jaśniej niż pozostałe, wyraźny obraz szczupłej nastolatki. Mimo, iż zapis wyjściowy przedstawiał ją w galowym mundurku liceum katolickiego, w momencie gdy mężczyzna w fotelu odciągał napletek, jej bluzka była już rozpięta, a spódniczka zadarta ku górze. Obraz zbliżył się do inscenizatora. Po bokach zmaterializowały się ekrany przedstawiające szkolną salę lekcyjną. Drzwi właśnie zamykały się, ktoś przekręcił klucz w zamku. Pomieszczenie pogrążyło się w lekkim półmroku. Mężczyzna wstał i podszedł do dziewczyny. Najdrobniejsze elementy jej ciała były doskonale widoczne. Wyciągnął rękę i ujął w dłoń jej niewielką pierś. Dziewczyna przymknęła oczy i oparła rękoma o blat. To mu jednak nie wystarczyło. Pchnął ją lekko, a gdy ułożyła się już wygodnie na ławce, klęknął między jej zwisającymi nogami. Rozchylił je i zagłębił się między drobnymi kędziorkami.

W odległości nie większej niż kilka metrów od mężczyzny, słusznych rozmiarów dziewczyna podskakiwała na sterczącym pionowo w górę członku. Należący do ciemnoskórego biznesmena z Kenii, wyglądał jak maczuga. Dziewczyna czuła, jak rozsadza jej wnętrze, jednak niepomna konsekwencji uparcie zmierzała do finału. Tuż obok niej posępny mężczyzna o zmierzwionych, czarnych jak kruk włosach i dzikim spojrzeniu, trzymając w ręku taws, uderzał nim co chwila w wypiętą pupę śniadej kobiety. Ze związanymi, wyciągniętymi do przodu rękoma, ciasną, nabijaną ćwiekami obrożą, od której błyszczący łańcuch ciągnął się w górę, ku niewidocznym hakom, stała w lekkim rozkroku, poddając się kolejnym razom. Jej srom błyszczał w świetle pobliskiego monitora. Inna wydobyta z wirtualnej otchłani, całkowicie namacalna, a równocześnie bezwolna postać kobiety, nie dostrzegała gdy na jej ciele wiła się młoda dziewczyna, jednoznacznie pragnąca spełnienia w objęciach przedstawicielki tej samej płci.

W pewnym momencie jasny błysk sprawił, że mężczyzna pośrodku jak i kilkadziesiąt pozostałych znajdujących się w równych kręgach wokół niego osób, zamarło w oczekiwaniu. Zerwali się z miejsc, gdy ekrany wypełnił blady napis:

UPDATE IN PROGRESS

Spojrzeli po sobie.

System ewoluował.

Musieli się dostosować.

Wkrótce.

Aby pobrać ebooka z powyższym tekstem w formatach pdf, epub, mobi:

Zajrzyj http---chomikuj.pl-Najlepsza_Erotyka2 (2)

 

MINIATURA SMOKA WAWELSKIEGO

To już trzy lata – pomyślał Steven, w momencie gdy Alice przylgnęła do jego ust. Byli ze sobą już naprawdę długo, a ona ciągle pragnęła go jak niewyżyta nastolatka, licząca na spełnienie, miłość i twardego kutasa, który sprawi jej ogromną przyjemność. Steven zawsze lubił smak kobiecego pożądania i zawsze, kiedy czuł, że Alice go pragnie, jego pamięć wracała te trzy lata wstecz. To właśnie wtedy przeżył coś, co w myślach określał mianem najlepszego seksu w życiu. Pielęgnował to wspomnienie i wynosił na piedestał. Pewnie gdyby przyjrzeć się mu bliżej, można by zauważyć, że mężczyzna bardzo idealizował to, co się wtedy działo, jednak dla niego nie miało to zupełnie znaczenia. Trzy lata wcześniej zakochał się na zabój i każde zbliżenie z Alice przywracało mu wspomnienie tamtych wspaniałych chwil.

Było lato, podobne do wielu wcześniejszych. Upalne dni przeplatane gwałtownymi burzami, były zjawiskiem, które nikogo nie dziwiło. Młody, dobrze zbudowany mężczyzna i zgrabna dziewczyna o twarzy anioła i złotych włosach spacerowali brzegiem morza. Przyjemna popołudniowa bryza owiewała lekko ciała, dając wytchnienie zmęczonej od palącego słońca skórze. Plaża była właściwie pusta. Para spacerowała już dłuższą chwilę, z każdym krokiem oddalając się od zatłoczonych miejsc, położonych nieopodal kurortów, tanich barów i sklepów z muszelkami.

Kiedy znaleźli się już w sporej odległości od ostatnich plażowiczów, blondynka spojrzała wymownie na Stevena, przygryzła wargę, co jednoznacznie zdradzało jej intencję. Poczekała tylko na uśmiech partnera, będący odpowiedzią i potwierdzeniem zrozumienia propozycji i pociągnęła chłopaka w kierunku niewielkiej wydmy. Tylko mewy, latające na bezchmurnym tego dnia niebie były w stanie dojrzeć dwójkę kochanków, osłoniętych od brzegu morza nasypem z piasku i kępkami, typowej dla tego krajobrazu, trawy. Naga blondynka leżała na Stevenie i energicznie nabijała się na jego penisa. Ich twarze znajdowały się na jednej wysokości, wpatrzeni sobie głęboko w oczy, odgrywali koncert namiętności. Dziewczyna oddychała ciężko, wypuszczając powietrze z każdym zanurzeniem się sztywnej męskości w wilgoci jej wnętrza. Każdy wydech rozbijał się na twarzy kochanka. Pomimo ruchu, pomimo energii i nieokiełznanej namiętności nie odrywali od siebie wzroku. Nagie piersi rozbijały się o opalony tors Stevena, drażniąc sutki obojga.

– Kocham cię – szepnęła, nie przerywając nabijania się.

– Ja ciebie kocham – odpowiedział, ledwo składając sylaby chłopak.

Nabrzmiałe wargi ocierały się o skórę penisa, znacząc drogę od czubka, do jego podstawy. Każdy ruch przybliżał Stevena do szczytu rozkoszy. Czuł, że finisz jest coraz bliżej, czuł, że niedługo wytryśnie i zaleje wnętrze swojej ukochanej gorącą salwą nasienia.

Pieprzyli się pośród piasku i traw, nie zwracając uwagi na przechodzących nieopodal turystów. Byli osłonięci od wzroku ciekawskich, a szum fal zagłuszał odgłosy aktu pożądania, którego byli aktorami.

Steven zawsze gdy wspominał te upojne chwile, myślał przede wszystkim o niesamowitych, błękitnych niczym niebo nad nimi oczach. Czuł niemal ten sam gorący oddech na twarzy i dotyk rozgrzanych, pełnych piersi na sobie. Nigdy wcześniej i nigdy później nie odczuwał takiej przyjemności z zanurzania się w wilgotnej – czy może bardziej pasowałoby określenie mokrej – cipce. Nigdy już nie udało mu się usłyszeć tak namiętnego jęku, poczuć drżenia ciała i szybkiego bicia serca. Z Alice pieprzyli się niemal codziennie, jak gdyby każdy z aktów miał być powrotem do jedynego w swoim rodzaju zbliżenia, ale w tamtym dniu na plaży było coś, czego nie udało mu się odtworzyć już nigdy.

Tamte chwile z przeszłości, ciągle żywe w jego wyobraźni odtwarzane były za każdym razem, kiedy Steven kochał, pieprzył lub rżnął Alice. Dziewczyna jęczała, wiła się, krzyczała i napinała się jak cięciwa łuku, ale w głowie mężczyzny nic nie mogło dorównać zdarzeniu na plaży. Nie potrafił znaleźć odpowiedzi na pytanie, co było w tamtym zbliżeniu takiego, czego brakowało każdemu kolejnemu pieprzeniu. Nie potrafił znaleźć odpowiedzi na to, zdawałoby się, najprostsze na świecie pytanie.

Mężczyzna wracał do wspomnienia o zbliżeniu na plaży niemal codziennie. Czy to Alice wywoływała w nim te retrospekcje, czy sam seks? Na to nie potrafił odpowiedzieć. Przed oczami jednak znowu miał swoją ukochaną, czuł piersi na torsie, wilgoć sunącą po pulsującym już kutasie i urywany oddech na twarzy. Nim doszedł, poczuł mocny ucisk na penisie. To skurcze kochanki powodowały zaciśnięcie mięśni na jego męskości. Zapamiętał, że to był jedyny moment, w którym blondynka nie patrzyła mu prosto w oczy. Powieki miała zamknięte, usta uchylone i przeciągłym jękiem przyjmowała niesamowicie silny orgazm.

Steven swoje wspomnienia zawsze kończył wytryskiem, który następował chwilę później. Przed oczami miał tę upojną chwilę, zalewania falami lepkiej spermy wnętrza swojej ukochanej. Tak wyglądało to trzy lata temu. A dzisiaj? Dzisiaj mężczyzna starał się odtwarzać za każdym razem te emocje i odczucia. Z tym, że nie było plaży, nie było słońca, a jego dziewczyna – Alice – miała kruczoczarne włosy. Do realiów wracał w momencie, kiedy penis ładował w wijącą się brunetkę kolejne porcje nasienia – tak samo jak wtedy na plaży, ale zupełnie inaczej.

– O czym myślisz? – pytała często Alice, przytulając się do Stevena w łóżku.

– A… o niczym – odpowiadał i starał się wyprzeć z głowy plażę.

A tak niewiele trzeba było, by jego życie wyglądało zupełnie inaczej. Jedna kolejka w barze mniej, jeden pocałunek niewłaściwej kobiety mniej, jedna łza na anielskiej twarzy mniej i być może do dziś seks na plaży nie byłby tylko wspomnieniem.

– Powiedz to – przerywała mu często rozmyślania Alice.

– Ale co? – zdawał się nie rozumieć Steven.

– No wiesz co – nalegała brunetka.

– Kocham cię – szeptał i całował ją w czoło.

.

Aby pobrać ebooka z powyższym tekstem w formatach pdf, epub, mobi:

Zajrzyj http---chomikuj.pl-Najlepsza_Erotyka2 (2)

Utwory chronione prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie w całości lub fragmentach bez zgody autorów zabronione.

Czytelniku, chętnie zamieścimy dobre opowiadania erotyczne na Najlepszej Erotyce. Jeśli stworzyłeś dzieło, które ma nie mniej niż 2000 słów, zawiera ciekawą historię i napisane jest w dobrym stylu, wyślij je na nasz adres ne.redakcja@gmail.com. Każdy tekst, który przypadnie do gustu Redakcji Najlepszej Erotyki, zostanie opublikowany, a autor dostanie od nas propozycję współpracy.

Przeczytałeś? Oceń tekst!

Tagi:
Komentarze

To już trzy lata… aż trudno uwierzyć, jak szybko to zleciało.

Pamiętam, jak ruszaliśmy z NE kilka miesięcy po ostatecznym upadku Dobrej Erotyki. Było nas zaledwie kilka osób (do reszty nie mieliśmy kontaktu), mieliśmy pomysł i trochę swoich tekstów. No a potem się zaczęło. Ekipa się rozrastała, by w końcu osiągnąć grubo ponad 40 osób (oprócz Autorów także Korektorzy , a ostatnio również Eksperci), zbliżyliśmy się do 500 tekstów, zaczęliśmy nagrywać audiobooki… szaleństwo. NE to w tym momencie duże przedsięwzięcie, realizowane przez osoby, które znają się praktycznie tylko z sieci (choć wieść niesie, że niektórzy poznali się już realu, wciąż jednak nie mieliśmy w naszym gronie żadnego ślubu 🙂 i jak dotąd robione niemal bezkosztowo. Czasem trudno uwierzyć, że nasze wspólne dziecię wciąż żyje, a ponadto wzrasta i pomyślnie się rozwija 🙂 Jak długo jeszcze będzie się udawało? Oby jak najdłużej!

Co zaś się tyczy Miniatur, tym razem dostaliśmy koktajl w wielu smakach. Kenaarf poszła w humor, Greg w fantastykę, Smok w romantyzm. Myślę więc, że nasze Czytelniczki i nasi Czytelnicy znajdą tu coś dla siebie, bez względu na indywidualne upodobania.

Sto lat, Najlepsza Erotyko.

M.A.

Sto lat? Choć tego zapewne nie dożyję (choć kto wie? jako miłośniczka fantastyki wszelkiej maści mogę mieć nadzieję, że doczekam spełnienia Twojego życzenia), ciekawam, jak Najlepsza będzie wyglądała za sto lat. Bo że przetrwa, nie wątpię. Sama należę do grona Autorów raptem od półtora roku, a tyle się zmieniło na moich oczach. Aż do największego kroku – przejścia na swoje.
To rzeczywiście niezwykłe, że tworzymy społeczność głównie w wymiarze wirtualnym, a jednak potrafimy sobie zaufać, potrafimy się zorganizować, wspieramy się nawzajem i dopingujemy do sięgania coraz wyżej i coraz dalej. Dzięki temu nie spoczywamy na laurach i ta jubileuszowa porcja miniatur jest kolejnym na to dowodem.

Wszystkim Przyjaciołom Najlepszej życzę miłej lektury, a nam samym niegasnącej weny,
artimar

Kenaarf w pięknym stylu – z życia wzięte.
Greg – sci-fi z kryminale. Smacznie.
Smok – tak jak tylko on potrafi.
A wszystko spięte klamrą trzech lat.

Z wahaniem dołączałem do pogrobowców DE. Formuła bloga nie była zachęcająca, ale znalazłem tu grono świetnych ludzi. Teraz… Teraz to zupełnie inna bajka. Rozwijany skrzydła i budujemy cos innego niż kontynuacja “dobrej erotyki”.

Tu cipki, płatki i soczki a wy takie wysokie oceny Panowie Bracia? I Kochane siostrzyczki? Dobra już dobra, nie będę się wyzłośliwiał. Miło się czyta. Szczególnie Smoka, fantazji Grega się boję, a o błonie z cipki wolałbym nie wiedzieć 😛

Koprze,

w erotyce od cipek, płatków, soczków nie uciekniesz. Polski język ma taki właśnie zasób słów, obok zdrobnień są jeszcze terminy medyczne oraz wulgaryzmy. Lepiej natomiast nie kusić się na neologizmy, bo to wychodzi komicznie (kiedyś w Polsce była próba zastąpienia słów zagranicznych nowymi polskimi – np. na określenie krawata powstał termin “zwis męski” – jak się domyślasz, terminy te nie przyjęły się, za to do dziś stanowią inspirację dla rodzimych humorystów).

Pozdrawiam
M.A.

Cipa to nie cipka a do tego w dialogu.
To dobre teksty. Dupy nie urywają ale spokojnie spełniają kryteria jakościowe.

Aleś Ty marudny. 🙂 Dialogi i monolog wewnętrzny bohatera. Też używam tego słowa dla zarysowania charakteru postaci, choć go nie cierpię. NE to nie dom wisielca, żeby nie wspominać o sznurze, ani nie zakon anty-cipek 😉

Tak, to niezwykłe… Aż się nie chce wierzyć. Pamiętam te pierwsze tygodnie funkcjonowania NE, szukanie kontaktu do innych Autorów. I wciąż nie przestaję się dziwić, jak to wszystko było możliwe:-)
Dziękuję za wspaniałe teksty, za humor, podtrzymanie na duchu, dyskusje, spory – za całe te trzy lata. Z nadzieją na więcej i jeszcze lepiej (najlepiej) pozdrawiam wszystkich Autorów, Komentatorów i Czytelników.

Nigdy nie napisałem opowiadania erotycznego. Może najwyższy czas o tym pomyśleć. Tyle krótkich i dłuższych form ukazało się na Najlepszej. jest czym się inspirować, choć i tak najlepszym podpowiadaczem jest życie.
Trzy lata. Jeszcze za wcześnie by oceniać.. Pomyślimy o tym za dwa lata.
Pozdrowienia dla wszystkich Czytelników

Oj Smoku miałeś racje z tym czekaniem- Było warto!
Jej to już trzy lata, dużo! Byle więcej !! Ja aż tyle to tu nie jestem, zaczynałam od Dobrej Erotyki później gdzieś się zapodziałam, aż pewnego wieczoro przypomniało mi się, że jednak najlepsze opowiadania to na DE i tak to tu trafiłam 😉

Co do opowiadań jubileuszowych są super. Smoku wybacz ale SZMATA mi się najbardziej podobała 🙂

xoxo
NE byle życze jak najwięcej opowiadań 🙂

Cam, jakoś spróbuję Ci wybaczyć tę zdradę ze Szmatą 🙂
Rozumiem, że jest to forma zemsty za zaniedbania na blogu? Takie ostrzeżenie: popatrz, tu jest wiele ciekawych rzeczy, nie jesteś jedyny, staraj się bardziej 🙂

Ze względu na wakacje obiecuję nadrabiać powoli zaległości pisarskie i tu i na blogu :-).
Pozdrawiam
Smok

Smoku, ja i zemsta!?! Żadna zemsta, poprostu urzekła mnie damska przyjaźń i humor 🙂 Ale zgadzam się z Tobą, że tutaj jest dużo ciekawych rzeczy 🙂 Ale spokojnie ja nie z tych co z kwiatka na kwiatek.

xoxo
Cam

Wszystkiego najlepszego dla szanownej Jubilatki. Mam nadzieję, że przeczytam na jej łamach jeszcze wiele wspaniałych tekstów. W polskim necie jest bez dwóch zdań Najlepsza.

Ja pitole!!! 🙂
Trzy lata!!! No dobra, nie będę udawał zdziwionego. W końcu pisałem tekst na tę okazję. Niemniej jednak przyjemnie popatrzyć jak dziecko dorasta. Jestem tu od roku z kawałkiem, a tak jak ktoś z przedmówców wspomniał, na NE zdarzyło się od tego czasu od groma rzeczy. Nawet nie próbuję myśleć jak będzie wyglądać nasza społeczność za kolejne trzy lata. Chciałbym tylko jednego, byśmy za te kolejne kilka lat świętowali w gronie wszystkich Autorów, Korektorów i Współtwórców, z którymi dzisiaj cieszymy się z minionego okresu.

Pozdrowienia dla wszystkich
Smok

Kenaarf – kobieca przyjaźń pokazana idealnie, aż zatęskniłam za czasami akademika! Smok – romantycznie i z nutą żalu, da się przeczytać i odnaleźć pewne emocje. Greg – jak zwykle wrzuca czytelnika w sam środek zdarzeń, a potem jest tylko lepiej.
Gratulacje drodzy Autorzy, Korektorzy i wszyscy Krewni i Znajomi Najlepszej! Dobra robota! Cieszę się, że dołączyłam do Was.

100 lat.

100 lat dla portalu i Szanownych Autorów! Za nic w świecie nie przestawajcie!

Dzień dobry / dobry wieczór wszystkim Szanownym Autorom i Autorkom

Na początek obowiązkowo życzenia, niech będzie patetycznie, zaczerpnięte z jakiejś powieści fantasy – Niech słońce zawsze będzie za Waszymi placami i niech oślepia Waszych wrogów.
Opowiadania cóż, ulubiona Autorka, opowiadanie niewątpliwie udane, dialogi, świat wykreowany, wyobraźnia z łatwością odtwarza przedstawioną sytuację, a jednak może jak dla mnie nieco zbyt naturalistyczne, że tak powiem erotyka nieco się w tym zatraca.
Złodziej dusz, przyjemna lektura, trochę z pogranicza lekkiego horroru, fantastyki, chociaż tworzeniu musiał towarzyszyć jakiś odcinek X-men mam nadzieję jednak że w formie komiksu, a nie filmowej.
Smok Wawelski, wciąż objawia mi się po równi jako autor jak i wyraziciel dosyć zdecydowanych poglądów na relacje damsko – męskie stąd wciąż nieco utrudnia mi to niezakłócony odbiór Jego opowiadań. Ale aktualne choć krótkie, warte przeczytania.

Pozdrawiam

Zilath

Bardzo zróżnicowany pod względem tematycznym mini-zbiór opowiadań, którym uczczono trzecią rocznicę istnienia Najlepszej dużo mówi o poziomie portalu.
Nie znam w Sieci drugiego takiego, przyjaznego, interesującego, niebanalnego miejsca, jak to.
Gratuluję Twórcom Ich pomysłowości, dziękuję za zaangażowanie i wielokierunkowe rozwijanie Najlepszej, podziwiam za stworzenie tak dobrze zgranego Zespołu.
Wielu następnych, owocnych lat, dużo radości z tworzenia, ciekawych inspiracji. 🙂

Witaj, Śliczna_Sami!

Dawnośmy nie mieli od Ciebie znaku życia! Co zaś się tyczy owocnych lat działalności NE, możesz się do nich przyczynić publikując u nas swoje kolejne opowiadania! Bo te dwa, które nam podarowałaś, czują się trochę samotne bez towarzystwa 😉

Pozdrawiam
M.A.

Dzień dobry bardzo, Megasie Alexandrosie. 🙂
Jakże miło Cię “zobaczyć”!
Tobie należą się osobne wyrazy podziękowania za odnalezienie wielu Autorów, zagonienie Ich do roboty, redagowanie tekstów i trzymanie Wszystkich twardą, acz sprawiedliwą ręką. 😉
Ja jednak, jako przekorna natura, zręcznym unikiem umknę spod Twej Dłoni, pozostając tylko czytelnikiem i obserwatorem bujnego życia Portalu.
Już od dawna nie próbuję nawet zasiadać do pisania, bowiem miejsce w umyśle, które odpowiadało za marzenia i fantazje, zionie teraz pustką wypalonej ziemi. 😉
Pozdrawiam Cię serdecznie,
sami

Znakomite opowiadanie o tym złodzieju dusz. Podobnie jak mnóstwo innych znajdujących się tutaj ot taka drobna uwaga byłem na wycieczce w Grecji przed wycieczką aż mnie korciło, żeby wydrukować jedno z opowiadań z cyklu helleńskiego i poprosić przewodnika o stwierdzenie czy mogło mieć miejsce w starożytnej Grecji.

Nadszedł czas i na moje powitanie nowej odsłony Najlepszej Erotyki.
Przede wszystkim chciałam podziękować. Owe podziękowania należą się całemu Zespołowi. Charakterologicznie jesteśmy tak różni, a jednak potrafiliśmy znaleźć wspólny prąd rozwoju. Nie powiem, dochodzi czasami do konfliktów, ale potrafimy znaleźć zadowalające konsensusy, tak, aby Czytelnikom dostarczać coraz to nowych atrakcji; już nie tylko piśmienniczych.
Nowy projekt to nowa jakość. Na podwalinach Dobrej Erotyki raptem kilku Autorów zbudowało wyjątkowy blog przyciągający nowych twórców (w worze świeżego narybku znajduję się ja sama) sprośnych opowiadań jak i nowych Czytelników. Dzisiaj nie można już mówić o kontynuacji zamysłu DE. Najlepsza rozwinęła skrzydła. Przenosiny to tylko początek, jak mniemam. Pomysłów i planów jest sporo. Życzę wszystkim wytrwałości w dążeniu do osiągnięcia celu.

Osobne, bardziej prywatne podziękowania, kieruję do mojego Korektora – Karela. Niektórzy śmieją się, że mnie wytresował, ale ja za ową piśmienniczą tresurę jestem mu bardzo wdzięczna!

Z pozdrowieniami,
kenaarf

Napisz komentarz

4 + 4 =