Brama (Odile)  3.92/5 (4)

9 min. czytania

Sobotnia noc. Sam środek stolicy.

Ludzie wokół przemierzali chodniki, co i raz wybuchając śmiechem między głośnymi rozmowami. Ktoś śpiewał, ktoś się kłócił, gdzieś w oddali słychać było tłuczone szkło. Nie koncentrowałam się na tym. Szłam samotnie przed siebie, mijając grupki ludzi i pary. Wiedziałam, że przyciągam ciekawskie męskie spojrzenia i zazdrosne łypanie kobiet. Nie zwracałam jednak na to najmniejszej uwagi, było mi to obojętne.

Byłam niemal omdlała z chęci konwulsyjnego pieprzenia. Pragnęłam poczuć wypełniającą mnie w każdy możliwy sposób twardość kutasa.

Nie znam większej przyjemności niż czerpanie zarówno dotykowych, jak i emocjonalnych doznań z czyjegoś ciała.

Głód bliskości wzbierał we mnie coraz większą falą. Potrzebowałam poczuć drugie żywe ludzkie ciało. Dotyk skóry, wilgoć języka i niecierpliwe palce męskich dłoni. Chciałam znów, choć przez chwilę, poczuć się dla kogoś ważna, poczuć, że jego świat przez krótki moment zamyka się na tym co tu i teraz. Zamyka się i kończy na mnie.

Obcisła ciemnoszara sukienka, skórzane pończochy, których nie miałam okazji jeszcze wykorzystać, szpilki i brak bielizny – czułam się doskonale. Byłam gotowa do wyjścia. Byłam sobą.

Ostatnie pociągnięcie ust krwiście czerwoną szminką, kropla ulubionych perfum i parę chwil później siedziałam w taksówce wiozącej mnie do centrum miasta.

Wiedziałam, czego chcę i czego szukam.

Gdy weszłam do klubu, niemal natychmiast zostałam ogłuszona przez dudniącą muzykę. Oddałam płaszcz do szatni i skierowałam swoje kroki do baru.

Zamówiłam kieliszek białego wina. Siadając na hokerze, pozwoliłam swojej sukience podsunąć się do góry na tyle wysoko, aby odsłaniała skraj pończoch. Lubię kusić.

Obróciłam się na barowym stołku przodem do parkietu, zakładając nogę na nogę. Dziś nie miałam zamiaru tańczyć. Patrzyłam na morze ciał falujące przede mną w rytm muzyki. Uśmiechnęłam się pod nosem. Przez głowę przeszła mi myśl o igrzyskach, w których brała udział większość osób w tym miejscu. Jak na dłoni było widać starania zarówno mężczyzn, jak i kobiet, aby zostać zauważonym. Każdy próbował pokazać wszystkie swoje atuty. W niektórych przypadkach wyglądało to niemal groteskowo. Nie chciałam należeć do tego tłumu, dlatego też trzymałam się z boku. Jak zawsze.

Siedziałam, czekając na rozwój wypadków. Karmiłam swoją kobiecą próżność, odrzucając propozycje każdego mężczyzny, jaki pojawiał się obok mnie. Byłam powoli znudzona. Żaden nie był tym, kogo szukałam na ten wieczór.

Odwróciłam się w kierunku barmana. Obdarzyłam go promiennym uśmiechem, przywołując jednocześnie. Zamówiłam jeszcze jeden kieliszek wina. Mój wzrok przyciągnął mężczyzna siedzący kilka miejsc dalej. Wydawało się, że od początku przyglądał się mojemu spektaklowi. Patrzył na mnie z wyraźnym zainteresowaniem malującym się na twarzy. Teatr jednego widza.

Ciekawe, czy odważy się podejść, pomyślałam. Spojrzałam w jego kierunku. Podchwycił mój wzrok. Podniosłam kieliszek i wykonałam gest toastu w jego stronę. Upił łyk swojego alkoholu, odstawił szklankę i uśmiechnął, kręcąc przy tym głową.

Wpatrywałam się w swój kieliszek, jednocześnie bawiąc resztką wina na dnie. Dałam nieznajomemu dziesięć sekund. Kolej na jego ruch. Miał czuć, że to on ma kontrolę nad sytuacją. To on miał mnie zdobyć.

Wstałam. Już miałam kierować się w stronę szatni, gdy poczułam tuż przy swoich plecach ciepło czyjegoś ciała. Męski, lekko pieprzowy zapach uderzył w moje nozdrza. Podniecenie załaskotało mnie w podbrzuszu.

– Wychodzisz już?

Zaskoczył mnie niski głos, tuż przy moim uchu. Odwróciłam się. Przed sobą miałam twarz dużo starszego od siebie mężczyzny. Miał lodowato zimne oczy i ładnie wykrojone usta. Górował nade mną wzrostem. Mój oddech nieznacznie przyspieszył. To był mój nieznajomy.

– Idziesz ze mną? – spytałam, patrząc prosto w niebieskie oczy.

Moja pewność siebie ulatniała się z minuty na minutę. Miałam nadzieję, że nie zauważy zdenerwowania, które we mnie zakiełkowało. Żądza spalała mnie od środka. Chciałam sprawdzić, jak smakują jego usta.

Mężczyzna wziął moją dłoń i zaprowadził do szatni. Wyszliśmy na zewnątrz. Wyciągnął papierosa. Przyglądałam się dokładnie temu, co robił.

– Chcesz? – spytał, wciągając dym głęboko do płuc.

– Dziękuję, nie. Zgaś go – powiedziałam oschle.

Trochę zbyt oschle. Chyba uznał moją prośbę za żart, bo roześmiał się na głos, paląc dalej. Niewiele myśląc, wyjęłam papierosa z jego ust, rzuciłam na ziemię i zgniotłam butem. Spojrzałam na mężczyznę i powiedziałam:

– Nie znoszę dymu. Wybacz.

Zmierzył mnie uważnie wzrokiem. Zastanawiałam się, czy już zdążył się zorientować, że ma do czynienia z wariatką. Czekałam na jego reakcję. Odezwał się w końcu:

– Jedziemy do mnie czy do ciebie?

Nie chciałam nigdzie jechać. Chciałam się pieprzyć tu i teraz. Najlepiej na środku chodnika, byle tylko zaspokoić swój głód.

– Mam lepszy pomysł – powiedziałam i ruszyłam przed siebie.

Idąc do klubu, mijałam małą, ciemną bramę prowadzącą na podwórko jednej z kamienic. Zawsze chciałam uprawiać seks w takim właśnie miejscu. Nakręcała mnie adrenalina powodowana możliwością przyłapania.

Doszliśmy na miejsce. Było po pierwszej w nocy. Cisza i pustka wokół nas.

Weszłam pewnym krokiem w bramę. Oparłam się o ceglaną ścianę. Lekko oświetlało mnie światło ulicznej lampy. Stałam w półmroku. Jak dziwka – przemknęło mi przez głowę. Odgoniłam tę myśl tak szybko, jak się pojawiła. Liczyło się tu i teraz. Blask oświetlenia powodował, że niewiele widziałam. Wszystko, co było poza bramą, jawiło się tylko jako zarys. Czekałam na mężczyznę, który w tej chwili przypominał złudzenie. Jak fatamorgana na pustyni był tylko ciemnym zarysem ludzkiego ciała, do którego miałam należeć przez kilka najbliższych chwil.

Podszedł, ale utrzymywał między nami mały dystans. Wahał się. Widziałam, że chce coś powiedzieć, być może zaprotestować. Nie pozwoliłam mu na to. Zahaczyłam swój szalik o jego szyję i przyciągnęłam go do siebie. Przycisnął swoje biodra do moich, wyczułam wzwód. Był mój. Wpiłam się ustami w jego wargi. Nie musiałam czekać na oddanie pocałunku. Miał miękkie, zachłanne usta i zwinny język. Byłam ciekawa, jak poradzi sobie niżej.

Oderwałam się od jego warg i pociągnęłam znacząco w dół.

Klęknął przede mną, a ja w tym czasie rozpięłam swój płaszcz. Dzięki temu miałam lepszy widok na to, co robił. Jego dłonie sunęły po moich nogach, od kostek aż do ud. Dotarł na skraj pończoch, wreszcie poczułam dotyk jego skóry na swojej. Zadrżałam. Położyłam jedną nogę na jego barku. Spojrzał na mnie zaskoczony, odkrywając brak bielizny.

Docisnęłam go zachęcająco nogą i uśmiechnęłam się zapraszająco. Jego policzek dotknął chłodnego uda. Szorstki zarost drażnił wrażliwą skórę przy każdym składanym pocałunku, wywołując w podbrzuszu przyjemne mrowienie. Niecierpliwie podciągnęłam sukienkę do góry, odsłaniając nagie łono. Byłam mokra, gorąca i spragniona. Słyszałam, jak mój kochanek wciąga powietrze głęboko do płuc. Zamknęłam oczy, wyczekując tego pierwszego dotyku. Wrażenia, którego nie da się opisać słowami. Odczucia, jakie nie powtarza się nigdy więcej i przy każdej osobie jest zupełnie inne. Ma swój niepowtarzalny smak i barwę chwili.

Sekundy mijały jak godziny. Podniecenie brało nade mną górę. Mężczyzna położył wreszcie chłodną dłoń na mojej kobiecości, jakby chciał ją osłonić przed ciekawskimi spojrzeniami niewidocznych przechodniów. Wsunął we mnie palec, mówiąc coś o tym, jak bardzo jestem wilgotna. Nie słuchałam go. Skupiałam się na swojej przyjemności. Język nieznajomego zawibrował na łechtaczce. Jęknęłam mimowolnie. Wbił we mnie kolejny palec. Wpychał je coraz brutalniej, drażniąc dalej najwrażliwszy punkt w moim ciele. Nie chciałam jeszcze kończyć, a zaspokajany głód cielesności wywindował mnie niemal na skraj orgazmu.

– Wstań – wyszeptałam, zrzucając jednocześnie płaszcz.

Wykonał moją prośbę, z wyraźnym zadowoleniem na twarzy oblizując przy tym palce z mojej wilgoci.

Obróciłam się tyłem, wypinając pośladki w stronę kochanka. Położyłam dłonie na ścianie budynku. Jej chropowatość zaskakująco kontrastowała z delikatnym dotykiem męskich dłoni, które pieściły krągłość bioder.

Jego ręce powędrowały w górę pleców, unosząc jednocześnie sukienkę. Przesunął dłonie przez brzuch aż do piersi. Westchnęłam, drżąc na całym ciele, a on rysował palcami jakieś nieodgadnione kształty.

– Masz piękne ciało – usłyszałam jego zachrypnięty od podniecenia głos.

Miałam ochotę wrzasnąć, żeby zaczął mnie wreszcie pierdolić. Z trudem się opanowałam.

Poczułam, jak nabrzmiały penis napiera na moją kobiecość. Jednym płynnym ruchem wypełnił mnie całą. Powietrze ze świstem uszło z moich ust. Słodki, upragniony ból zespolenia z drugim ciałem. Zastygliśmy w chwilowym bezruchu. Moja niecierpliwość wygrała. Zaczęłam poruszać biodrami. Nabijałam się mocno na twardą męskość, poruszając się w przód i w tył. Kochanek złapał mój rytm. Słyszałam jego urwany oddech i swoje ciche jęki. Nagle wplótł dłoń w moje włosy i szarpnął głowę w tył. Syknęłam z bólu.

– Nie podo… – urwał w pół zdania, bo wzmocniłam ruchy bioder. – Ty to lubisz… suko – powiedział.

Dreszcz jak prąd przebiegł przez moje ciało.

Gdybyś tylko wiedział, pomyślałam.

Zdanie wypowiedziane przez mężczyznę wpędziło mnie w amok. Wyszarpnęłam się z jego rąk i odwróciłam przodem. Wskoczyłam na niego, oplatając nogami w pasie. Widziałam zaskoczenie na jego twarzy. Oczy płonęły mu pożądaniem.

– No pieprz mnie – powiedziałam i pocałowałam go gwałtownie.

Wbił się we mnie mocno, pozbawiając na chwilę tchu. Jego usta tłumiły dźwięki mojej rozkoszy. Pracował biodrami jak tłok, coraz szybciej i mocniej. Wbiłam paznokcie w kark mężczyzny, przyciskając jednocześnie do niego swoje drobne ciało. Chciałam czuć go jak najgłębiej i najbliżej siebie. Chropowata ściana ocierała mi plecy i pupę, ale to tylko wzmacniało doznania. Przyspieszył tempo. Słyszałam, jak mokre od mojej własnej wilgoci pośladki uderzają z klaśnięciem o jego biodra. Stawałam się pełnym odczuwaniem, zapominając się w zaspokajaniu żądzy. Zamarłam, czując, jak napręża się we mnie każdy mięsień. Orgazm porwał mnie na swojej fali, wynosząc daleko poza ciało. Krzyk spełnienia wyrwał się z mojego gardła i odbił echem od ścian wokół nas. Mężczyzna zasłonił mi usta dłonią, przyciskając jednocześnie mocniej do ceglanej ściany budynku. Moje wewnętrzne mięśnie mocno, niemal boleśnie zaciskały się wokół penisa. Kochanek pieprzył mnie dalej, a ja przyjmowałam go zachłannie w siebie. Zakleszczona pomiędzy zimnym budynkiem a ciepłem ludzkiego ciała. Bez możliwości ruchu i jakiegokolwiek protestu. Złaknione przyjemności ciało zdradziło mnie samą. Wychodziłam naprzeciw ruchom bioder kochanka, będąc znów na granicy rozkoszy. Poczułam, jak kutas mężczyzny twardnieje jeszcze bardziej, wiedziałam, że za chwilę skończy. Jeszcze kilka ruchów w moim wnętrzu i niemal jednocześnie wydaliśmy z siebie jęk spełnienia.

Trwaliśmy nadal złączeni, sycąc się jeszcze chwilę wzajemną bliskością.

Oparłam czoło o czoło mężczyzny, przymykając oczy. Próbowałam wyrównać oddech. Drżałam na całym ciele z wyczerpania.

Wyczułam jego wzrok na swojej twarzy. Otworzyłam oczy. Przyglądał mi się badawczo, jakby czekał na pochwałę. Uśmiechnęłam się do niego w odpowiedzi.

– Jak Ty właściwie masz na imię? – spytał, wciąż jeszcze lekko dysząc. Odpowiedziałam mu zgodnie z prawdą. Nie zadałam tego samego pytania, nie interesowało mnie, to kim jest.

– Jak to możliwe, że taka kobieta jest sama?

Zaśmiałam się. Ten dźwięk zabrzmiał smutno w moich uszach. On chyba nie wyłapał tych kilku ponurych nut. Pogłaskał mnie po policzku.

– Zadajesz dużo pytań – odpowiedziałam wymijająco i pocałowałam go w nos.

Postawił mnie powoli na ziemi. Lekko chwiejąc się na nogach, poprawiłam sukienkę i włosy. Podniosłam wzrok i zobaczyłam, że mężczyzna w szarmanckim geście trzyma mój płaszcz. Podeszłam do niego i pozwoliłam się ubrać. Umknęłam z jego ramion, gdy wyczułam, że chce mnie przytulić.

– Dasz mi swój numer? – Niespodziewanie padło kolejne pytanie.

Zrobiłam, o co prosił i pożegnałam się. Chciałam jak najszybciej znaleźć się w domu. Marzyłam o gorącej wannie, w której będę mogła zmyć z siebie zapach seksu, który osiadł na mnie niczym kurz. Niemal biegiem wyszłam z bramy, idąc jak najszybciej przed siebie.

Udało mi się złapać taksówkę.

W ciągu pół godziny znalazłam się otoczona parującą wodą, w której unosił się tylko zapach mojego ulubionego żelu pod prysznic. Seks zawsze sprawia, że mięknę. Pozbywam się swojego pancerza, pod którym mogę ukryć swoją nadwrażliwość na świat. Wróciłam na chwilę myślami do nieznajomego mężczyzny z baru. Zaczęły uwierać mnie wyrzuty sumienia. Nigdy się do mnie nie dodzwoni. Podając numer, zmieniłam ostatnią cyfrę telefonu. Pomyślałam też o tym, że pewnie i tak takie dziewczyny jak ja spotyka co tydzień.

I z tą myślą zanurkowałam cała pod lustro wody, wsłuchując się w miarowe bicie własnego serca, szukając wewnętrznej równowagi.

.

Aby pobrać ebooka z powyższym tekstem w formatach pdf, epub, mobi:

Zajrzyj http---chomikuj.pl-Najlepsza_Erotyka2 (2)

.

Utwór chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie w całości lub fragmentach bez zgody autora zabronione.

Czytelniku, chętnie zamieścimy dobre opowiadania erotyczne na Najlepszej Erotyce. Jeśli stworzyłeś dzieło, które ma nie mniej niż 2000 słów, zawiera ciekawą historię i napisane jest w dobrym stylu, wyślij je na nasz adres ne.redakcja@gmail.com. Każdy tekst, który przypadnie do gustu Redakcji Najlepszej Erotyki, zostanie opublikowany, a autor dostanie od nas propozycję współpracy.

 

Przeczytałeś? Oceń tekst!

Tagi:
Komentarze

Witaj!
Podobało mi się zdecydowanie bardziej niż Twój debiut. Sprawnie napisany tekst, posmakowała mi również erotyka. Ostatnimi czasy podchodzą mi teksty bez pogmatwanej fabuły, ale z dobrze opisanym momentem. Wydaje mi się, że kroczysz w ciekawym kierunku.
Pozdrawiam,
Foxm

Cieszę się, że tekst przypadł Ci do gustu. 🙂
Poszukiwacze fabuł u mnie ich zdecydowanie nie znajdą. Opisywane wydarzenia traktuję jedynie jako tło dla pokazania emocji i odczuć bohaterów.
Pozdrawiam ciepło,
Odile.

Urocza miniaturka.

Gdybym szukał tu psychologii, powiedziałbym, że to nic innego jak studium głodu, potrzeby zaspokojenia uzależnienia, a potem reakcji na kolejną "działkę" – w tym wypadku seksu. Ale nie mam ochoty patroszyć tego tekstu. Podoba mi się jego bezpretensjonalna, niezobowiązująca do poszukiwania "głębokiego sensu immanentnej koegzystencji wszystkiego i w ogóle". To po prostu czysty seks. Zgrabnie, z biglem napisane, z jednej strony oszczędne w formie, a z drugiej – na całe szczęście – nie popadasz w prymitywizm. I to mi się właśnie podoba.

Z przesadnego perfekcjonizmu popaść w prymitywizm… To by dopiero było 😉
Dziękuję za opinię i miło mi, że tym razem tekst Ci się spodobał.

Prosta, konkretna, mocna historia. Zero bullshitu, samo mięsko 🙂

Lurker

Świetne. Żywe. Emocjonalne. Zupełnie inne od debiutanckiego Waterboardingu, ale równie dobre jeśli nie lepsze. Boober ma rację to psychologiczne zdjęcie ćpunki. Ale jakże sugestywne.
Czytając, słyszałem w tyle głowy: I'm coming for you/My body's hungry/I'm coming for you/Like a junkie – There's only one way to soothe my soul…

@Lurker

Dziękuję.

@BR

Zabawne, dokładnie ta piosenka towarzyszyła mi przy przenoszeniu tej historii na ekran komputera. Dziękuję za pochlebne słowa.

Dobry teskt. Zgrabnie napisany.
Popieram komplementy jakie padły przed moim komentarzem. Jedynie mogę dodać, iż mnie (poniekąd) urzekła, może zastanowiła pewna skrzętnie skrywana dwoistość bohaterki. Jej pragnienie emocji i pewna cyniczność, gdyż jest osobą mówiąca o przyjemności z 'zarówno dotykowych jak i emocjonalnych doznań' a decyduje pieprzyć się w bramie.
Niezła miniatura. Czekam na kolejne teksty.

napewno jest to opowiadanie ktore kazde z nas by zrealizowalo chetnie….:)…ciekawe czy autorka ma juz takie doswiadczenie

Co za szmata! Smaczna, niewątpliwie. Szmata fizyczna, szmata psychiczna. Czy to była sobota? Duże polskie city by night? No to do zapachu podniecenia nie mogło zabraknąć woni studenckich szcochów i żulowego bełta. Chyba, że w podworcu był zadbana altanka… czemu tam, k***a, nie dotarli?! No szmata, jak seks kocham…
Szybko i smacznie 😉

Napisz komentarz