Feminizm w świecie penisa albo manifest szowinistyczny (Seelenverkoper)  3.33/5 (38)

10 min. czytania
Vontrompka, "Herakles", ilustracja umieszczona za zgodą autora.

Vontrompka, „Herakles” (ilustracja umieszczona za zgodą autora)

Widmo krąży po Europie, widmo braku potencji, religijnego zdewocenia, feminizmu drugiej fali i frazesów, że dobry seks nie ma znaczenia o ile się kochacie. Na początku musicie zrozumieć, że faceci stracili dominację na świecie. Wbrew temu co się mówi lub wmawia. Już dawno zepchnięto nas do roli niewolników. Szkoda, że nie seksualnych. Wiecie, że od wielu lat to kobiety stanowią około dwóch trzecich absolwentów wyższych uczelni? Częściej kończą studia, pomimo oficjalnego seksizmu kadry profesorskiej czy niewidzialnych sufitów. Mają więcej miejsc w średniej kadrze zarządzającej. Właściwie penisy trzymają się mocno tylko w polityce i w Kościele, ale mnie żadna z tych karier jakoś nie kręci. Znaczy, gdybym lubił facetów w sukienkach, to znalazłbym sobie jakiś pasujący mi klub w centrum, a nie szedł od razu do seminarium.

Musimy sobie to jasno powiedzieć – zdominowały nas. Żyjemy w cipokracji. Panują poglądy cipocentryczne i nie posiadamy nowego Kopernika, by obalił tę teorię.  Co, nie wierzycie? To niezwykle istotne, więc macie się skupić i wypuścić fujary z dłoni. Ostatnio przy zdjęciach szesnastoletnich czy wychudzonych modelek pojawiają się podpisy, że facet nie pies i na kości nie leci.
No ja lecę, służę, daję głos i podaję łapę każdej dziewczynie z wybiegu, która chciałaby ze mną pójść do łóżka. Wklejają za to zdjęcie jakiegoś paszteta z dupą wielkości mojej skrzynki z narzędziami, a musicie wiedzieć, że lubię majsterkować, i twierdzą, że to jest sexi. Okej, facet może nie pies, ale i nie sikorka, żeby słoninę tylko wpierdalać. Nie kręcą nas wałeczki na brzuszku, ani cellulit na nogach. Nie lubimy też haluksów, skarpet z froty, dwudziestu kilogramów nadwagi ani trzecich podbródków, które hodują, samotnie i bezstresowo.

Proszę więc, nie dajmy sobie wmawiać, co nas kręci, bo wtedy albo trafimy na wyzwoloną babę wypuszczoną z kołchozu, albo na świętą nigdy-nie-wydymkę. Chyba bym już wolał tą pierwszą opcję. Przynajmniej i śmieci wyrzuci, i sąsiadowi wpierdoli. Polo-katoliczka nie dość, że nie da przed ślubem, to i nie masz pewności czy po sakramencie możesz na cokolwiek liczyć. Wcale nie żartuję. Ludziom wydaje się, że życie erotyczne to taka betka, ale przy zderzeniu z realnością wychodzi różnie, szczególnie jeśli ktoś tłumił swoja seksualność, unikając nawet okazyjnej masturbacji. Leżysz obok takiej, napalonej jedynie na wiarę, pod obrazkiem kredowego Jezuska będącego pamiątką z pierwszej komunii świętej i intensywnie kombinujesz, jak się dobrać do flanelowej pidżamki. Potem dostajesz po łapach, bo w piątek nie można i budzisz z metaforyczną ręką w nocniku, albo  ganiasz po domu w poszukiwaniu przedłużacza, by się powiesić. Z pozycjami łóżkowymi też bywa bardzo różnie, co w konsekwencji skutkuje monokulturą uprawianą na misjonarza. Na pieska nie, bo to takie zezwierzęcone. W dupę nie, bo Bóg i wszyscy świeci zabronili, poza tym to takie niehigieniczne. W cipę ostrożnie, delikatnie i z patrzeniem w oczy przez cały czas. To gorsze niż cwelowanie w więzieniu musi być. Pewnie zaciska się panicznie, gdy tylko wchodzisz i zaczyna odpychać cię ramionami i nogami. Delikatnie. Zaciskając zęby dla Chrystusa, Mahometa czy Wielkiego Potwora Spaghetti. Ty zaś masz za miękkie serduszko, aby zerżnąć ją na siłę.

W końcu jakimś cudem zachodzi w ciążę i choć nie jesteś pewien, czy tylko sobie w tej kwestii gratulować, czy i heglowski absolut się włączył w ten cały cyrk, liczysz, że po porodzie będzie lepiej. Bo się mięśnie rozluźnią, cycki urosną no i dziecko zbliży was do siebie. O taki chuj! Będzie tak samo oziębła! W dodatku dumna jak paw, bo wypełniła podstawowy obowiązek! Urodziła potomka. Teraz ma z górki i o szybkim numerku zapomnij. Synek czy córeczka mogą przecież zobaczyć, a Ziemkiewicz i Episkopat ostrzegali przed zbyt wczesnym pobudzeniem seksualnym, bo to prowadzi tylko do zboczeń lub do niegroźnego sypiania z nieprzytomnymi partnerami. Wierz mi, ty za to nigdy jej nie rozbudzisz. Nawet ją tam nie zaswędzi na twój widok. To chyba właśnie z powodu przekierowania popędu seksualnego takie baby dostają wizji, objawień i syndromu suchości pochwy. Masz w domu kolejną męczennicę za ideały i świętą, nietkniętą, nigdy nie wyruchaną. W każdym razie przerażają mnie takie dziewczyny, w których wyobrażeniu idealnego życia nie mieści się pozycja „na jeźdźca” ani seks analny, a wkurwia wybitnie, że to one są stawiane za wzór i mogą wychowywać na etyce czy religii nowe pokolenie oschłych seksualnie potworków. Zresztą, też nie jesteśmy lepsi, jak nam się sperma na mózg rzuci i wyrywamy życiową partnerkę na pielgrzymce czy spotkaniu neokatechumenatu.

Zupełnie oddzielną kategorią są zielone i napalone. Ziołem. Kiedyś podeszło do mnie takie urocze kurczątko w złocistych dredach i próbowało tłumaczyć, dlaczego gulasz po węgiersku i golonka stanowią naruszenie praw natury. Miała przepiękne cycuszki o  miękkiej fakturze czerpanego papieru. Kipiały jej pod bluzeczką i zachęcały do miętoszenia. Namawiały, by je wyjąć i wziąć do ust. Ssać jak dojrzałe śliwki i delektować się twardością sutków. Podobno człowiek nie może jeść mięsa, bo sam nie zdołałby nic upolować. Pomijając uproszczenie i kompletną nieznajomość ewolucji gatunku, to czy ona sama złożyła swój smartfon, by móc z niego korzystać? Czy zrobiły to drobne rączki dzieci w chińskiej fabryce, gdzieś głęboko w interiorze komunistycznego raju, gdzie ludzie jeszcze pracują za wyżywienie? Niech żyje lewicowość na czyjś koszt! Jupi! Wybierajmy biedne szczeniaczki zamiast tych obrzydliwych, wychudzonych dzieci z trzeciego świata. One przecież jedzą małe pieski! Jej cycki bardzo rozkosznie tuliły się do siebie i chyba dystansowały od poglądów właścicielki, ale kurczątko zauważyło mój błędny, rozmarzony wzrok i czmychnęło gdzieś w głąb stadka wesoło nucącego absurdalne, religijne pieśni znad Indusu. Jej starsze, zasuszone koleżanki patrzyły na mnie z pogardą śpiewając: Hare Kryszna Hare Kryszna Kryszna Kryszna Hare Hare i będąc przekonanymi, że seks tantryczny i kosmiczne zbliżenie pierwiastka kobiecego i męskiego jest doskonałym zamiennikiem orgazmów. No przykro mi, ale nie. Tak samo jak cała filozofia wschodu nie jest w stanie zastąpić Nietzchego, Camusa i Dostojewskiego. Nie wierzę, że dotykanie się kolanami siedząc po turecku, głaskanie piórkiem ramienia czy podobne zabiegi są w stanie zjednoczyć mnie z wszechświatem i przedłużyć numerek choćby o trzydzieści sekund. Chyba, żeby liczyć to siedzenie w kucki.

Taka dziewica pod trzydziestkę to bardzo smutny widok i to niezależnie od płci. Coś jak zawszony kundel, który najlepsze lata życia ma już za sobą, a teraz liczy tylko, że nikt go nie skopie. Za mocno. Nie zrozumcie mnie źle, znam te wszystkie bajki o czekaniu na tego jedynego i wymarzonego, dobrego Polaka, Katolika i na białym koniu, ale wypadałoby go trochę poszukać, a nie liczyć na cud i Greya, grającego nago Bacha na fortepianie, albo na trupa z przerostem górnych czwórek i wzwodem, pomimo braku krążenia, oczywiście głosującego na Republikanów i mającego łzy w oczach przy gwiaździstym sztandarze. Nie w wieku trzydziestu lat, kiedy każdy zdrowo myślący pierwotniak i romantyk zaczyna orientować się, że „ta jedyna” i „ ten jedyny” to coś w rodzaju bajki. Bo czy w to, że święty Mikołaj kładzie wam prezenty pod choinką, też jeszcze wierzycie? Miłość to synonim ciężkiej pracy oraz świetnie wyglądającej w dżinsach dziewczyny  o kształtnym tyłeczku, niezłym libido i braku większych zahamowań w łóżku.

Ogólnie seks i wygląd to kolejne pola, na którym zostaliśmy przez baby rozgromieni bez szansy na rewanż. Takie nasze małe i osobiste Waterloo z perspektywy francuskiej. Musimy je akceptować takimi jakie są, bo metabolizm, ciąże, schrzaniona psychika, grube kości i – moje ulubione – media kreują nierealistyczny obraz kobiety i kobiecości. No oczywiście, że tak, ale tak samo jest z męskością! Myślicie, że nie łapiemy kompleksów, widząc Murzyna z pałą po kolana? Kiedy jest w spoczynku? Albo odrealniony obraz takiego Wentwortha Millera z dziarami na całym ciele, intelektem jak u Stephena Hawkinga i portfelem grubym jak u Gatesa. Całe szczęście, że preferuje mężczyzn. Oczywiście, że łapiemy. Kupujemy witaminki, kremy, żele i pompki do penisów. Niektórzy łażą też z takimi odważnikami przyczepionymi do napletka. Podobno pomaga. W każdym razie opuchnięte wydają się większe i zauważył to już Adaś Miaułczyński podczas pobytu w Nowym Yorku. Pamiętacie jak tłukł biednym chujem o kant zlewu?

Staramy się, biegamy, kupujemy róże i marnujemy wypłatę na duperele po to, aby usłyszeć na sprawie rozwodowej, że to i tak my zawodzimy i żona nie czuje do nas pociągu seksualnego od przynajmniej dziesięciu lat. Za to w tym sfeminizowanym grajdołku zmuszeni jesteśmy do tolerowania lub wręcz uwielbiania fałdek na brzuszku, obwisłych piersi i tyłków pokrytych skórką pomarańczową. Inaczej wychodzimy na chamów, chujów i złych mężów. Zauważacie brak równowagi? One mogą starzeć się bez przeszkód, ale my zostaliśmy zmuszeni do kupowania szamponów na siwiznę i stałe mentalne zapasy ze zmniejszającym się rozmiarem penisów. Długi kutas nie jest dany raz na zawsze. Kurczy się nieużywany, ze starości i z miliona innych powodów, o których kobiety nie maja bladego pojęcia. Jak się okazuje, z tego też wolno się śmiać. Pozwalamy kpić z rozmiaru przyrodzenia lub nawet sami wykpiwamy słabszych towarzyszy niedoli, zupełnie nieświadomi, że te dwadzieścia parę centymetrów  w przyszłości nieubłaganie ulegnie skurczeniu. Przez ślub, potomka, seks raz w miesiącu i stałą partnerkę.

Pokutuje też takie niezdrowe przekonanie, że u faceta wytrysk wiąże się zawsze z osiągnięciem orgazmu. Jak schodzisz dysząc z kobiety, po tym jak twój przyjaciel skończył, słyszysz:

– Nic nie szkodzi kochanie, to ważne, że tobie było dobrze.

Kurwa mać. Nie, nie było dobrze, bo leżała jak manekin na tej pościeli i uznałeś, że spuszczenie się jest mniejszym złem niż ciągłe wpatrywanie w jej obojętną twarz i próba zadowolenia. Czasem sądzisz, że łatwiej byłoby wywołać orgazm u gumowej lali.

– Dziękuję kochanie – odpowiadacie zamiast tego. Potem, samotnie nocami, oglądacie porno w internecie lub czytacie opowiadania, w których męskie szczytowanie jest tak samo nierealistyczne jak kobiece jęki, podobne syrenom portowym sygnalizujące dochodzenie. Wiecie, że w dużej części to bujda. Godzicie się z tym, zupełnie świadomie patrząc w opalizujący ekran. Jednakże jak każdy lubicie bajki i szczęśliwe wytryski zwieńczone orgazmem. Te bajki są po prostu dla dorosłych. Wychodzicie na świeże powietrze, zaciągacie się kitranym przed żoną papierosem i udajecie, że wcale nie jest wam żal. Czasem dostrzegacie sylwetkę towarzysza niedoli, sąsiada na przeciwległym balkonie.

Oczywiście facet musi się starać, aby zadowolić babę. Nie ma wyboru, więc ssie, masuje, całuje delikatnie, podszczypuje, przytula, pieprzy w stałym tempie przez dwie godziny, a ona co najwyżej obejmie cię nogami. Współmierność i zaangażowanie. Tak, oczywiście, i jeszcze gwiazdka z nieba. Jeśli nic z tego, pomimo prób nie wychodzi i swojego orgazmu manekin nie dostaje, to rozpoczyna się prawdziwe piekło. Płacz, że nie znasz kobiecego ciała, że się nie starasz, że masz inną, że na pewno cię już nie podnieca. Oczywiście żadna się nie zająknie o ilości pracy, jaką musi włożyć w osiągnięcie orgazmu właśnie kobieta. Sama musi się poznać, wypierdolić rączką wielokrotnie i dopiero potem prowadzić nas, bo uniwersalnej instrukcji obsługi nie ma, a gdy robicie kamienną minę niezależnie od wyczynianych cudów i wiązania chuja w kokardkę, ciężko jest zgadywać co lubicie, a co nie.

Chociaż jedno wiem na pewno. Uwielbiacie minetkę. To chyba dlatego, że same nie sięgnięcie tam językiem, a ten rodzaj dotyku jest wyjątkowy. Okej panowie, nie powinniśmy mieć nic przeciw, dopóki się golą lub, docelowo, depilują. Nie jesteśmy kocurami, żeby każdego poranka rzygać kłębami futra. Poza tym to może zabić, jeśli taka kulka z włosów utkwi gdzieś w jelicie. Sytuacja i zapatrywanie na oral zmienia się zasadniczo, kiedy wyjmujecie swój sprzęt. Nagle zderzacie się ze ścianą zamiast z głębokim gardłem i widzicie panią kręcącą główką: „nie, bo to niehigieniczne”. Kurwa, bo lizanie po cipie już jest? Całkowicie? Albo trochę lepsza linia obrony: „kochanie, nie zmieści mi się do buzi”. Niby miłe, dopóki nie spojrzycie na swojego czternastocentymetrowego przyjaciela i nie uznacie, że ktoś was tu w chuja robi, albo w kulki leci. „Róbmy tak, aby nam obojgu było dobrze” – częstokroć powtarza ci, odwodząc od twoich ulubionych pozycji seksualnych. Przetłumaczyć, co naprawdę znaczy takie stwierdzenie? Proszę bardzo! „ Rób tak, aby tylko mi było w miarę dobrze, twoje potrzeby dla mnie się nie liczą. Nigdy nie były istotne, dlatego nie włożysz mi w sposób, jakiego byś pragnął.”

Potem czekają, aż dojdziesz i obowiązek uznają za wypełniony. Ku chwale ojczyzny, towarzyszko Matko Polko!

Panowie! Musimy położyć kres tej durnej cipokracji, bo niedługo kastrować nas będą już w kołyskach, jako potencjalnych gwałcicieli, albo by zaoszczędzić sobie problemów związanych z nastolatkami w ciąży! Mówię jak jest i robię to bez udawania durnego, jankeskiego akcentu! Nie siedzę też przed wami w białym garniturze i nie szpanuję graniem w brydża i kolorową muchą sytuującą mnie gdzieś pomiędzy myszka Miki, a cyrkowym błaznem.

Obudźmy się i przestańmy tolerować gównianość naszego pożycia, bo niedługo naprawdę okaże się, że najszczęśliwszymi facetami będą homoseksualiści płci niewątpliwie męskiej. Przynajmniej anal i oral zaliczają regularnie.

Panowie oburzmy się! Przestańmy się godzić by na nasze głowy wylewano wiadra pomyj! By za nas wypowiadali się frustraci seksualni nie mający bladego pojęcia ani o kobietach ani o dobrym seksie! Zacznijmy spierać się z nurtami feminizmu, które już nie o równość, a o cipokrację i cipocentryzm walczą. Przede wszystkim zaś, mówmy otwarcie o naszej seksualności – w końcu prawdziwi mężczyźni nie boją się nie dziewicy w łóżku i nie czują kompleksów z powodu doświadczeń seksualnych kobiety z którą zdecydują się wiązać, a tym bardziej artykułować to w debacie publicznej. Obalajmy mit, że wytrysk równa się orgazmowi u mężczyzn. Jeśli zaś się nam nie uda i zostaniemy pokonani, rozniesieni jak ostatnie plemię niepokornych Indian odzianych w widmowe koszule pod Wounded Knee to chociaż chodźmy wspólnie na kurwy i niczego nie żałujmy.

.

Aby pobrać ebooka z powyższym tekstem w formatach pdf, epub, mobi:

Zajrzyj http---chomikuj.pl-Najlepsza_Erotyka2 (2)

.

Utwór chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie w całości lub fragmentach bez zgody autora zabronione..

Czytelniku, chętnie zamieścimy dobre opowiadania erotyczne na Najlepszej Erotyce. Jeśli stworzyłeś dzieło, które ma nie mniej niż 2000 słów, zawiera ciekawą historię i napisane jest w dobrym stylu, wyślij je na nasz adres ne.redakcja@gmail.com. Każdy tekst, który przypadnie do gustu Redakcji Najlepszej Erotyki, zostanie opublikowany, a autor dostanie od nas propozycję współpracy.

Przeczytałeś? Oceń tekst!

Tagi:
Komentarze

Ot to to!

Trafione dokładnie w mój punkt widzenia. I potwierdzający to, co w——-ia mnie do połamania zębów, a co nazywam "polaczkowatością" – polaka-katolika-hipokrytę, który gada o miłości bliźniego i Bogo-honoro-ojczyźnie, co nie przeszkadza mu w zaspokajaniu się z kochanką i obijaniu żonie/konkubinie twarzy "bo zupa była za słona". A w niedzielę do kościółka…

Bleee

Widzisz bober, ale ja winię obie strony barykady. Wady widzę też u feministek, feministów, zielonych, neoliberałów konserwatywnych i innych wyzwolonych. Chodzi o to że zbyt często posługujemy się hasłami, ideami, a za małą uwagę zwracamy na nas samych jako ludzi, nie umiemy rozmawiać. Nie umiemy sie dobrze pieprzyć w końcu.

Bobrze, napisałeś tak pięknie, że sama Jaruga Nowacka przed swoim katolickim pogrzebem nie napisałaby piękniej. A Jaruzelski z Oleksym na swoich mszach pogrzebowych nie uslyszeliby piękniejszych kazań. Antyklerykałowie wszelkiej maści łączcie się na swoich katolickich pogrzebach.

Kapitalnie ujęte! Takie jest nasze (Panów) życie. Osobiście nie mam nic przeciwko kobietom, ale trzeba równowagi. Ta "słaba" płeć jest podobno silniejsza emocjonalnie. Tak przynajmniej gdzieś czytałem. Moja doświadczenia każą podpisać się pod tym tekstem obiema rękami i nogami.

Pozdrawiam
Micra21

popr. moje doświadczenia.

Wiesz osobiście i ja nie mam nic przeciw kobietom;] co więcej odbija mi, gdy trafiam na ładną i mądrą, co nie zmienia faktu, że nie umiem zgiąć karku. Tak to się dość często kończy.

Znasz legendy Arturiańskie? W jednej z pieśni wiedźma Ragnell ujawnia czego tak naprawdę pragną wszystkie baby- bezgranicznej władzy nad mężczyzną;]

Gówno prawda. Jakbym chciała tresowane zwierzątko to kupiłabym sobie małpkę. W ostateczności podpytałabym Barmana, gdzie znaleźć uległego.

Tekst uważam za udany, a jednak trochę mi obcy. Zrobiłam rachunek sumienia, przeglądnęłam zasób koleżanek i nijak nie wpisujemy się w Twój światopogląd i Twoje doświadczenia. Może po prostu źle trafiasz. Chyba Ci współczuję.

kenaarf

Co najmniej połowa kobiet mogłaby wystosowac podobny lub nawet bardziej żarliwy i krytyczny manifest adresowany do mężczyzn.
Ale czy to coś da? Obawiam się, ze niewiele. Chyba jesteśmy słabo reformowalni.
Dobrze się czyta takie teksty, są w NE znakomite autorki, może napiszą coś na ten temat?
Tylko panowie i panie "z gadania dzieci nie będzie", jak mawiał pewien profesor.
Z wiosennym pozdrowieniem j.k.

Kenaarf bo ty jesteś wyjątkowa dziewuszką nie zapominaj nigdy o tym =* ale nie współczuj mi tylko narratorowi;] ja jakoś sobie radzę w tym neoliberalno- konserwatywno-katolickim raju;]

j.k jesteśmy słabo reformowalni to prawda, ale ja chcę jedynie, abyśmy o wszystkim umieli rozmawiać, a nie myśleć, że się poświęcę, przemilczę, dostosuję. To właśnie wyniszcza, a nie kompromisy

Czasami, nawet niechcący, wkładamy do tekstu zbyt wiele siebie. Przynajmniej ja tak mam. Może rzeczywiście zbyt pochopnie wyskoczyłam ze współczuciem dla Ciebie… Ale jako kobieta rzadko się mylę 😀

Super! W tej konwencji jesteś bezbłędny, jedyny i nie do zastąpienia. Szczerze napisane, chyba. Podoba mi się.
"Posępnego mrozu" nie doczytałam nawet do połowy.
A co tam słychac w barze Schronisko?
j.k.

Po prostu piją;] tak bardziej na serio to od dłuższego czasu sam nie miałem okazji posiedzieć przy barze i pogadać. I bardzo dziękuję za komplementy:D

"Na Adasia Miałczyńskiego" wydaje się być Twoją ulubioną konwencją literacką. Sprawdzasz się w niej świetnie i potrafisz ją rozgrywać w rozmaitych wariantach. Doceniam cięte ostrze dowcipu, sprawność pisania i chęć analizy. Za to bez dyskusji ocena najwyższa.
Wywołałeś uśmiech na mojej twarzy niektórymi porównaniami.

Jak to ja, nie zgadzam się z Twoimi wnioskami i myślę, że szybciej znalazłbym nić zrozumienia z kenaarf, aniżeli z Tobą. Nie odważę się wzorem koleżanki stwierdzić, że Ci współczuję, bo wcale nie musisz utożsamiać się z narratorem, Szkoda mi jednak narratora, gdyż jakieś rozczarowanie i niespełnienie ambicji w wielu dziedzinach życia jednocześnie wyłania się z co drugiego zdania – ja to tak odbieram.

Za stworzenie podobnej kreacji chylę czoła.
Pozdrawiam,
Foxm

P.S Popieram pomysł, by któraś z naszych koleżanek spróbowała stworzyć alternatywną wersję tego manifestu.

Wiesz, sama forma "manifestu" do czegoś zobowiązuje =] choć zgadzam sie, że świat tak nie wygląda, choć nie jest też takim neoliberalnym i anarchistycznym rajem jak kreują go media głównego nurtu. Ciągle mamy problem z samodzielnym myśleniem i decydowaniem o sobie- wolimy się podporządkowywać. A ja właśnie nie lubie, dlatego trochę na wyrost i karykaturalnie staram się przerywać jedno lub tylko dwubiegunową narrację, a wykorzystuję do tego erotykę, bo to bardzo istotne dla każdego człowieka.

P.s też popieram ten pomysł

Masz rację z tym podporządkowywaniem " dla świętego spokoju". Zwykle druga strona jest usatysfakcjonowana a podporządkowany zaczyna chowac urazy. Konflikt zaczyna puchnąc i kończy się awanturą, w której pada zbyt wiele słów, zarzutów, inwektyw. Wszyscy wiemy do czego mogą doprowadzic emocje.
Myślę, ten tekst jest nie tylko jest fajny i dowcipny, ale też potrzebny bo dał nam wiele do myślenia .
j.k.

Fantastyczny tekst! Uśmiałam się, choć śmiech ten był momentami gorzki. I kolejny raz poczułam wstyd za moją płeć, ponieważ w tym co napisałeś jest sporo prawdy. Z drugiej strony – manipulacje, skrajny egoizm, nienasycenie w braniu – to wszystko jest w nas. Ludziach. Bez podziału na płeć.
Jak to dobrze, że czasem udaje się spotkać na drodze kogoś, kto potrafi "wykrzesać" z nas to co dobre i piękne. Czy to wyższy stopień wtajemniczenia? Najwyraźniej tak…
U_W

Oczywiście, że to często cechy wspólne dla obu płci. Jestem za całkowitym równouprawniem w winie. Po prostu nie lubię, gdy winę zrzuca się tylko na facetów, dlatego tak a nie inaczej reaguję. Literacko;]
I masz racje, że to wyższy stopień wtajemniczenia, praktyki czy świadomosci;] jakbyśmy tego nie nazywali.

Kobiecy terror to fakt niezaprzeczalny. A zaczęło się od tych niedymanych cip, które rzucały się pod konie…
"Mimo że pajacyk zrobiony był z drewna i kolorowych szmatek, na błyszczących zębach potwora zalśniła krew. Odgryziona łapka pajacyka upadła na podłogę, teraz wilkołak odgryzł rękę pajacyka i wrzucił ją do pieca."

b.

Napisz komentarz