Zielona laguna (Marek Dopra)  1/5 (1)

32 min. czytania
zielona_laguna2

Pavel Kiselev (Photoport), „Thailand with love”, CC BY-NC-ND 3.0

– Co to ma być? – Tomka nie zdziwił niezadowolony jak zwykle głos Laury. – Ofermo, połowę wylałeś… No to sobie zrobisz jeszcze jeden kurs.

Dwoje nastolatków było skazanych tylko na siebie już przez ponad dwa lata, od czasu, gdy sztorm zmiótł do wody niemal całą załogę ich statku. Na szczęście wyspa, do której udało im się dopłynąć po katastrofie, obfitowała we wszelkie potrzebne do życia zasoby. Jedynym ocalałym dorosłym był kapitan, który, zanim umarł na jakąś dziwną chorobę, zdążył zbudować prowizoryczne lokum z desek po statku i nauczył ich, jak zdobywać pożywienie i używać krzesiwa.

Mimo młodego wieku udało im się przetrwać, a nawet uczynić swoją egzystencję całkiem znośną na tym odległym lądzie. Szczególnie Laura potrafiła dobrze się urządzić. Była trochę starsza od Tomka. Szybciej także dojrzewała, więc była zawsze od niego większa i silniejsza. Jako że nikt nie uczył ich zasad dobrego współbytowania, nie miała żadnych oporów, by tego nie wykorzystywać.

Właśnie szperała w jednej z wielu skrzyń wyrzuconych na brzeg ze statku w tamten feralny dzień, przeglądając upchane w niej ubrania, gdy Tomek wrócił z wodą ze źródła. Nie znosił tam chodzić, ale nie raz w przeszłości oberwało mu się od Laury, gdy próbował jakichkolwiek protestów. Teraz, zdyszany, obserwował, jak jego towarzyszka patrzy na niego surowym wzrokiem znad skrzyni.

– No, co się do ciebie mówi? – kontynuowała reprymendę – mam cię znowu, ofermo, przywołać do porządku? Rozlałeś połowę po drodze, to teraz ładnie pobiegniesz z kolejnym wiadrem. Ruszaj się, nierobie. Bo znowu stracę cierpliwość.

Tomek już nieraz miał natarte uszy, usta pełne piasku, wytargane włosy. Zaciskając zęby, lekko skulił się, niemal gotowy do wyjścia. Ale tym razem poczuł pewien opór przed podporządkowaniem się dziewczynie. Ostatnio nieco podrósł. Jego mięśnie stały się twardsze i bardziej widoczne. Laura wielokrotnie pokazywała mu, kto tu rządzi i ciągle tkwiło to w jego świadomości, niemniej jednak z każdym dniem coraz wyraźniej dostrzegał, że Laura jest mniejsza i w rzeczywistości słabsza.

– Jutro pójdę. To przecież wystarczy – odważył się na niewielki sprzeciw.

Jednak wiedział, że Laura nie tolerowała nawet najmniejszych oznak nieposłuszeństwa. Położyła dłonie na biodrach i spojrzała na niego wzrokiem, jakby właśnie nadeszły ostatnie sekundy jego życia. Podeszła do chłopaka i zamachnęła się dłonią. Jednak uderzenie nie dosięgło policzka. Tomek chwycił ją za nadgarstek i pchnął, tak że się wywróciła. W oczach dziewczyny pojawiło się zaskoczenie.

– No, to teraz sobie nagrabiłeś! – zaciskając pięści, rzuciła się na Tomka.

Ten jednak złapał ją mocno wpół i powalił na ziemię. Aż się zdziwił, jak gładko mu to poszło. Trzymał ją tak, przypartą do podłoża, i patrzył zdumiony, jak trzepocze się bezsilna w jego uścisku. Chwilę miotała się, ale po chwili jej opór wyraźnie osłabł. Tomek dostrzegł w oczach Laury coś pomiędzy szokiem i konsternacją.

– No, dobra – powiedziała po chwili spokojnym tonem – to nie musisz dziś po tę wodę iść.

Tomek jednak, ośmielony swym sukcesem poczuł, że wcale nie potrzebuje tego zbytku łaski i może posunąć się dalej.

– Ja nie pójdę – powiedział powoli patrząc jej w oczy. Po chwili odważył się na więcej – ty pójdziesz!

– Że co?! – na twarzy Laury pojawiła się złość – czy ty sobie nie pozwalasz za dużo? – zaczęła się znowu wyrywać, ale na nic się to zdało. A Tomek zapragnął zrobić coś, o czym marzył od dawna. O czym śnił nocami. Złapała ją mocno i… zaczął nacierać jej uszy tak, jak ona zwykła to robić wcześniej.

– To jak? Pójdziesz ładnie? – pytał, nie przestając nacierania. Laura wyrywała się, ale nie mogła za dużo zdziałać.

Dopiero po chwili dała za wygraną:

– Pójdę, pójdę tylko przestań! – wycedziła przez zęby.

Tomek puścił dziewczynę. Poczuł, że właśnie wydarzyło się coś ważnego. Usiadł obok i patrzył z satysfakcją, jak zdezorientowana Laura podnosi się zmieszana i, jakby sama nie wierzyła w to, co robi, sięga po wiadro. Widział tę mieszaninę emocji na jej twarzy. Złość, przerażenie, niepewność. Pogładziła się po obolałych uszach i mamrocząc coś pod nosem, zniknęła w ciemności z wiadrem.

Dopiero teraz powoli dochodziło do Tomka, co się właśnie wydarzyło. Poczuł, że teraz on tu rządzi. Podświadomość mówiła mu, że otwiera się przed nim szereg możliwości, ale jeszcze nie miał pojęcia, jakich. W każdym razie odczuwał niezwykłą przyjemność, widząc jak Laura spełnia jego polecenie. Napawał się tym. Skoro na jego rozkaz poszła po wodę, to może zażyczyć sobie czegokolwiek. Przypomniał sobie, jak kazała mu wachlować się na plaży nie zważając na to, jak bolały go ręce. Uśmiechnął się na samą myśl, że teraz może jej nakazać to samo. Choć właściwie nie widział nic aż tak przyjemnego w byciu wachlowanym.

Gdy tak rozmyślał, Laura wróciła z wodą. Bez słowa postawiła wiadro na ziemi i demonstracyjnie usiadła w pewnej odległości od chłopaka. Zrobiła naburmuszoną minę. Nie padło już ani jedno słowo na temat zakończonej jej porażką próby sił. Wydawało się, że Laura wręcz chce natychmiast zapomnieć o tym, co się stało. Jednak całkiem nie mogła go ignorować. Nadszedł wieczór.

Jak zwykle przygotowali się do snu i położyli się w milczeniu na szerokim materacu, ocalałym jeszcze ze statku. Zazwyczaj zasypiali szybko, ale tym razem było inaczej. Intensywne rozmyślania nie pozwalały Tomkowi zasnąć. Wiedział, że jego towarzyszka nie ma zamiaru rozmawiać o dzisiejszych wydarzeniach, ale nie miał też zamiaru odpuścić.

– Od teraz ty się mnie masz słuchać – powiedział, ale nie usłyszał odpowiedzi. Po chwili więc dodał – rozumiesz?!

Laura leżała cicho, odwrócona do niego tyłem. Tomek wsparł się na ramieniu i, choć wiedział jak niewygodna jest dla niej ta rozmowa, nie zamierzał się wycofywać.

– To jak? – zapytał – nacieranie uszu?

– Nie – padła w końcu cicha odpowiedź. – No dobrze. Będę cię słuchać – niechętnie odpowiedziała – i już śpijmy – dodała, żeby jak najszybciej uciąć kłopotliwy temat.

Jednak Tomek nie miał ochoty na sen.

– Nie – powiedział stanowczym tonem. – Teraz chcę, żebyś usiadła. – Laura nie zareagowała. – Masz się słuchać! Rozumiesz?

Dziewczyna przekręciła się i niechętnie usiadła, patrząc przed siebie. Dumnie uniosła brodę, zacisnęła usta. Dopiero po dłuższej chwili spojrzała na Tomka, a na jej twarzy malowała się niepewność. Chłopak poczuł dziwną przyjemność patrząc, jak dotychczasowa gnębicielka wykonuje polecenia. I wcale nie zaspokoiło to jego dziwnych, wewnętrznych potrzeb, a wręcz jeszcze bardziej je rozbudziło.

– No to teraz patrz na mnie i powiedz pełnym zdaniem: jestem twoją sługą… to znaczy służącą – powiedział pierwsze, co mu przyszło do głowy, by podkreślić swoją nową pozycję. Laura mocniej zacisnęła zęby. Wiedziała, że łatwo się nie wywinie. Że teraz Tomek musi ponapawać się swoją nową władzą. I nie widziała żadnego wyjścia. Jedyne, co jej pozostało, to spuścić wzrok i powiedzieć:

– Jestem twoja służącą – popatrzyła pokornie na Tomka.

Już wcześniej zauważyła, że staje się silniejszy i mocno ją to niepokoiło. Nie było jednak ucieczki. Była na niego skazana. Jednak wierzyła głęboko, że to sytuacja tymczasowa. Żywiła przekonanie, że sobie z tym w końcu poradzi, nie wiedziała jedynie – jak. Nie czuła się dobrze, wiedząc, że ten smarkaty będzie dyktować warunki.

Tomek obserwował ją uważnie. Powoli docierała do niego świadomość, że przecież teraz może wszystko. Napawał się tym odczuciem. Zaczęły mu przychodzić do głowy coraz śmielsze myśli. Nawet takie, jakich się wcześniej bał. Przypomniał sobie, jak kiedyś Laura w szamotaninie pociągnęła mu spodnie w dół z tyłu i uderzyła kijem dwa razy po gołych pośladkach. Nie bolało, ale to upokorzenie, które wtedy czuł, siedziało w nim długo. Teraz popatrzył na jej biodra. Laura zauważyła ten wzrok i poczuła ciarki. Skuliła się lekko. Bała się niespodzianek.

Tomek ciągle zastanawiał się, na co ma ochotę. Laura zapytała zniecierpliwiona:

– Mogę się już położyć? – Nie usłyszała odpowiedzi. Po chwili więc spuściła z tonu i, patrząc na swoje ręce, zapytała jeszcze pokorniej – mogę? Proszę…

Tomek poczuł przypływ dziwnej przyjemności, widząc, jak ulegle Laura prosi go pozwolenie.

Skinął więc głową dobrotliwie, rozkoszując się widokiem niepewnej dziewczyny. Jednak dopiero teraz, kiedy widział pokorę Laury, rozbudziły się w nim dziwne instynkty. Wpatrując się w swą towarzyszkę, powiedział:

– Odwróć się tyłem do mnie.

– Ale po co? – zapytała. W jej głosie czuć było nutę niepewności i strachu. Jednak posłusznie przekręciła się niezdarnie, i leżąc plecami do chłopaka, czekała cała spięta.

– Zaraz zobaczymy, czy mnie naprawdę słuchasz.

Myśli kłębiły się w jego głowie. Już wiedział, czego chce, ale ciągle jakoś nie mógł z siebie tego wydobyć. Czuł, że to, co ma ochotę jej polecić było jakieś takie… niestosowne. Choć przebywając tak długo daleko od cywilizacji, nie znał nawet tego pojęcia. Ale pragnął posłuszeństwa, dowodu – czarno na białym, że dziewczyna jest mu podległa. W końcu, patrząc na tyłek Laury ubrany w szare szorty, wydusił z siebie:

– Ściągnij to i odsłoń pupę. Chcę ją zobaczyć. Tak będziesz wiedzieć, jakie od dziś masz tu prawa.

– Niedoczekanie! – odpowiedź była natychmiastowa. Laura chciała wstać, ale Tomek chwycił ją boleśnie za ramię. Znowu zaczęli się szamotać, a chłopak wykręcił dziewczynie rękę.

– To jak? – zapytał, dociskając.

– Nie ma mowy! – Laura nie poddawała się, choć siłą powstrzymywała łzy. Wtedy Tomek postanowił nie zadawać pytań, tylko sam złapał dłonią za ściągacz nad jej tyłkiem i jednym ruchem osunął go w dół.

– Zakryj mnie, zakryj natychmiast, bo pożałujesz! – krzyczała Laura.

Zaczęła się jeszcze bardziej wyrywać. W jego mniemaniu powinna była okazać swoje podporządkowanie. To najbardziej chciał poczuć, ale patrząc na jej pośladki doświadczył czegoś jeszcze. Zauważył, jaka jej skóra jest z tyłu gładka i miękka. Widok gołego tyłka Laury spowodował u niego dziwne ciarki, jakich wcześniej nie doświadczał. Zdążył zauważyć, że jest ona w biodrach szersza od niego i oglądanie takich krągłości było niezwykle miłe. Ale nie pasowało mu, że Laura się wyrywa. Że nie pozwala mu na spokojnie pooglądać. Czuł, że chyba ją trochę krzywdzi i że to dla niej deprymujące, ale… nie mógł opanować swoich pragnień. Docisnął jej rękę, aż stęknęła i przestała się wyrywać.

– To jak? Będziesz posłuszna? – zapytał – chcę, żebyś się nie wyrywała.

– Tak, będę, będę… puść, proszę… – usłyszał poluzował uchwyt. Zobaczył, jak leżąc tyłem do niego, ze złością zaciska swoje piąstki na piersiach. Jednak nie śmiała ukryć swych pośladków. – Już? Wystarczy? – zapytała bez przekonania.

Tomek rzeczywiście chłonął wzrokiem jej pupę. Do tej pory nie zdawał sobie sprawy, że na świecie może istnieć coś tak ciekawego. Szczególnie szczelina między jej pośladkami wydawała się delikatna i pociągająca. Nagle przyszło mu do głowy coś innego. Że przecież nie musi być wspaniałomyślny wobec swej dotychczasowej prześladowczyni. Położył się wygodnie na plecach i, zadowolony z siebie, zaczął zajadać się daktylami. Patrząc na jej pupę, powiedział:

– Tak masz cały czas leżeć, dopóki mi się nie odwidzi – przegryzł kolejnego daktyla. Słyszał, jak Laura pochlipuje i zrobiło mu się jej żal. Miał nawet wyrzuty sumienia. Ale nie wiedząc czemu, oglądanie jej odsłoniętego tyłka było tak przyjemne, że nie potrafił zrezygnować. Mimo negatywnych odczuć na temat swojego zachowania, nie potrafił przestać i pozwolić, by zasłoniła przed nim ten cudowny widok. Nawet bezsilna złość dziewczyny, wywoływała u niego kolejne fale przyjemności. Mimo to, wciąż jeszcze nie wiedział, czego pragnie. Delektował się tym tak długo, aż w końcu zmorzył go sen.

***

– Nie – Tomek powiedział stanowczym tonem – idziemy w tamtą stronę.

Promienie słońca, które właśnie sięgnęło niemal zenitu na bezchmurnym niebie, sprawiły, że ocean przybrał lekko zielonkawy kolor. Piasek wypełniający szeroką plażę zdawał się być niemal nieskazitelnie biały. Jedyne pozostawione na nim ślady należały do dwojga nastolatków idących przed siebie.

Tomek czuł wielką satysfakcję, że dziś to do niego należała decyzja, w którą stronę mieli iść. Satysfakcja ta była tym większa, że Laura pokornie podążała za nim, choć najpierw upierała się, żeby iść w przeciwnym kierunku. Radość ta została nieco zmącona, gdy okazało się, że na napotykanych palmach kokosowych nie było już orzechów. Tomek jednak nie tracił fasonu i udawał, że nie zauważa miny Laury, która zdawała się mówić: „A widzisz?”. W końcu zmęczeni, odnaleźli nieogołocone jeszcze drzewo .

– Od dziś ty wchodzisz – Tomek już niemal od samego początku drogi nie mógł się doczekać, kiedy wypowie to zdanie. To zawsze Laura kazała mu się wspinać, a potem stała na dole dyrygując, poganiając i wyzywając od ślamazar. Teraz to ona się narobi. Wskazał pień palmy. Dziewczyna miała mocno naburmuszoną minę. Chwilę mierzyli się wzrokiem, aż w końcu Laura ruszyła do przodu. Zaczęła się wspinać, lecz nie radziła sobie zbyt dobrze. Tomek przyglądał się z surową mina, ale nie odpuszczał. Laura także zaparła się i chciała pokazać, że skoro on sobie radził, to i jej się uda.

Dopiero po chwili podszedł i zaczął podpierać dziewczynę i pchać ją do góry. Jednak na niewiele to się zdało. Ale za to dokonał kolejnego odkrycia. Gdy bowiem pomagał Laurze, poczuł dłońmi, jaka jest miękka. Jakie miłe w dotyku są jej uda, pupa, brzuch… Najmilsze jednak było to, że przez bluzkę poczuł jej piersi. Jednak nie zdążył zbyt długo rozkoszować się tym uczuciem, gdyż Laura momentalnie wyrwała się i odskoczyła od drzewa, zasłaniając się i patrząc spode łba na Tomka. Chwilę tak stali w milczeniu, po czym chłopak powiedział.

– Dobra… darujmy to sobie, bo i tak widzę, że jesteś oferma. Ja wejdę.

Myślał, że przynajmniej jeśli chodzi o drogę powrotną, na coś mu się ta nowa sytuacja przyda. Jednak jeśli chodziło o noszenie kokosów, to Laura także nie za bardzo sobie radziła. Jedyny plus, że nie musiał nieść ich wszystkich sam, jak to zawsze robił do tej pory i wysłuchiwać awantur za każdym razem, gdy coś mu upadło.

Wieczorem, leżąc na posłaniu Tomek zdał sobie sprawę, że jest zły.

Do łowienia ryb dziewczyna też się nie nadawała. Na dodatek, mimo mocnego postanowienia, że nie dostanie ona ani trochę kokosa za nieprzydatność, to widząc jej głodny wzrok dał jej porcję. To samo z rybami. Na co była mu ta władza skoro i tak musiał dalej sam wykonywać najcięższe prace? Popatrzył za złością na leżącą tyłem do niego Laurę. Przynajmniej jedyne, co mu zostało, to podelektować się tą władzą. I… wydało mu się to w jakiś taki dziwny sposób przyjemnym pomysłem.

– Co mówiłem wczoraj ? Odsłoń pupę.

Laura, o dziwo, niepewnymi ruchami, ale jednak powoli, leżąc tak ciągle tyłem do niego, opuściła w dół swoje lniane szorty. Wydawało się, że po całym dniu, w ciągu którego okazało się, że nic nie umie i do niczego się nie nadaje, obawiała się o siebie. Przecież mógł jej nie dać jeść. Nie miała zadowolonej miny, ale… potulnie zostawiła pupę odsłoniętą i, leżąc tyłem do Tomka, oparła głowę na dłoniach.

Tomek znowu poczuł tę dziwną przyjemność. Sam nie wiedział, z czego ona wypływa. Raz wydawało mu się, że to przez to, że Laura, która zawsze nim pomiatała i wyzywała, teraz potulnie okazuje poddaństwo. A z drugiej strony, znowu ten widok jej pupy… Takie dziwnie przyjemne ciarki przechodziły Tomka, szczególnie w podbrzuszu, gdy ją oglądał.

– Tyle wystarczy…? – jakby prosząco zapytała Laura – mi tak jakość dziwnie. Proszę…

Oglądając ją, Tomek poczuł znowu współczucie, ale nie potrafił oderwać wzroku. Nie potrafił sobie odmówić. Przypomniał sobie właśnie to, jaka miękka była Laura, tam, przy drzewie. Zapragnął znowu to poczuć.

– Teraz się nie wierć – powiedział i podniósł się trochę, wspierając na ramieniu.

– Co chcesz zrobić? – usłyszał lekko przestraszony głos dziewczyny, niepewnie spoglądającej w jego stronę.

– Mówiłem, nie ruszaj się – powiedział stanowczo. – Chcę podotykać twoją pupę i masz nie protestować.

– Nie no… proszę… – odezwał się Laura.

Ale było już za późno. Poczuła jego dłoń na pośladku. Potem jego palce zaczęły ją ugniatać i głaskać.

– Co ty robisz? – tyle tylko wyszeptała.

Tomek jednak nie zamierzał przerywać. To dotykanie Laury było zbyt przyjemne. Wiedział, że jest przejęta i nawet jej przyspieszony oddech świadczył, że przeżywa to bardzo, ale nie potrafił się powstrzymać. Znowu czuł te uderzenia emocji. Z jednej strony poczucie władzy, a z drugiej… samą przyjemność dotyku. Jego wzrok przyciągała ta wstydliwa szczelinka miedzy pośladkami, a miejsce, gdzie wnikała pomiędzy uda Laury wydawało mu się niemal oceanem słodkości. Jednak mimo, iż wiedział, że może wszystko, to miał pewne opory, by posmakować tych miejsc palcami. Nie chciał za bardzo krzywdzić Laury, ale nie potrafił się oprzeć.

– Ciii… – wyszeptał w końcu – jeszcze tu tylko… wytrzymaj… Jego palce wniknęły pomiędzy jej pośladki i trochę głębiej między uda. Poczuł nimi niewyobrażalną miękkość, gładkość i ciepło. Laura zaczęła się wyrywać, ale przytrzymał ją. Chciał żeby to trwało i trwało, już całkiem nie licząc się z tym, jakich ona – jak mu się wydawało – strasznych teraz cierpień doświadcza, przy każdym jego dotyku w tych miejscach.

Jednak dziewczyna wywinęła mu się w końcu i skuliła w kąciku, podciągając spodnie. Nie była beksą, ale wtedy pierwszy raz od dawna zobaczył, jak płacze i patrzy na niego ze strachem. To przywróciło go do porządku.

– No już dobra, dobra – odburknął. Zrobiło mu się trochę głupio, a poza tym, widząc tę mieszaninę dziwnych emocji w jej oczach poczuł coś w rodzaju winy. – No, połóż się już. Nie będę ci już dokuczał, no.

Laura niepewnymi ruchami ułożyła się na posłaniu, patrząc kątem oka na Tomka, czy czasem czegoś nie kombinuje. Ten położył się także, odwracając w drugą stronę. Myślał o tej delikatności i cieple, których doznał. Zastanawiał się, czemu te jej miejsca są tak pociągające. Przypomniał też sobie o tym, co wymacał pod jej bluzką przy drzewie. Poczuł, że chciałby to sprawdzić i znowu pojawiła się w nim złość. Znowu ta jego władza, którą dostał, okazała się prawie nieprzydatna. Na drzewo dalej on włazi, ryby on łowi, nie może podotykać do woli, bo coś go blokuje. Jedyne co może, to kazać jej odsłaniać pupę. Miał ochotę, żeby teraz zrobiła to raz jeszcze, ale postanowił, że dziś da jej spokój i pozwoli ochłonąć. Ale jutro nie popuści. To wszystko siedziało w głowie Tomka i złościło go. Chciał jak najszybciej zasnąć, jednak dodatkowo, nie wiedzieć czemu, jakaś przypadłość go złapała na noc i jego siusiak sterczał jak drąg nie pozwalając wygodnie się ułożyć.

***

Tomek obudził się o wiele później niż zwykle. Pół nocy nie mógł zasnąć i miał podkrążone oczy. Popatrzył na Laurę, która znowu marnowała czas zajmując się swą nikomu nie potrzebną rozrywką, czyli ustawiała w ich lokum różne zielsko i obmywała je wodą, wyrzucała łupiny po kokosach, ścierała kurze z skrzyń zgromadzonych po rozbitym statku. Widać było, że także nie wyspała się tej nocy. Na dodatek zauważył, że patrzy na niego dziwnym wzrokiem.

Z powodu niewyspania dzień minął w leniwej atmosferze. Na szczęście mieli zapas kokosów, daktyli i ryb, którymi zwykle Tomek zapychał głód.

Wieczór przyniósł dobre wiadomości. Okazało się, że jakiś duży ptak złapał się w jedną z pułapek zbudowanych niegdyś przez kapitana. Taka zdobycz to za każdym razem był wielki rarytas po uciążliwej diecie rybnej. Jednak Tomek był tak napchany, że po upieczeniu zmieścił zaledwie odrobinę. Trochę przytrzymał Laurę i delektował się tym, jak patrzy z cieknącą śliną na jego obiad. Zwykle to on musiał patrzyć i czekać, aż łaskawie coś mu da. Gdy zauważył, że już całkiem straciła nadzieję, że coś jej skapnie i jej oczy lekko się zaszkliły, zmiękł i odkroił dla niej kawałek mięsa. Przypomniał mu się jej tyłek i te cudowne miękkości i wspaniałomyślnie dokroił jeszcze. Zresztą, patrząc na nią ani trochę nie czuł się głodny. Ciągle atakowały go myśli o tych krągłych miękkościach, które nosiła pod ubraniem i o tym, jak są nieznośnie miłe do oglądania.

Odłożył sobie resztę ptaka na następny dzień. Patrzył jak Laura zajada się swoją porcją. Nawet jej kolano widoczne w szortach, stanowiło przyjemny widok. Popatrzył na swoje owłosione, a następnie na jej, takie gładziutkie, i prawie nie mógł oderwać wzroku. Skóra na jej udzie wydawała się jeszcze bardziej delikatna, ale nie mógł zobaczyć tyle, ile chciał, gdyż widok zasłaniała mu nogawka. Na dodatek Laura zauważyła jego spojrzenie i podciągnęła ją w dół.

Nie mógł doczekać się nocy. Aby zająć czymś myśli, poszedł obejrzeć inne pułapki. Gdy wrócił, okazało się że Laura już śpi. Położył się i oczywiście cała jego uwaga znowu skupiła się na dziewczynie.

– Ej – szepnął – śpisz?

Bezwiednie zaczął się do niej przysuwać. Oczywiście, nie chciał sobie odpuścić swojej nowo odkrytej, cowieczornej rozrywki kosztem dziewczyny. Nie znudziło mu się to ani odrobinę. – No co jest? Chcę zobaczyć – powiedział, szturchając Laurę.

Laura nie mogła już dłużej udawać, że śpi i odpowiedziała po cichu:

– Ale potem ty znowu będziesz dokuczał – odpowiedziała, kuląc się. A gdy się kuliła, jeszcze bardziej wypinała pośladki.

– No weź, przestań no… przecież już widziałem. Daj, ściągnę – szepnął do niej, łapiąc z tyłu za ściągacz szortów.

– Tomek… proszę – odszepnęła dziwnym tonem.

Chłopakowi burknęło w brzuchu.

– No dobra… za chwilę. Jeszcze dokończę tego ptaka. A ty się przygotuj w tym czasie. Chcę widzieć, że się mnie słuchasz.

– Poczekaj, no dobrze – odpowiedziała szybko Laura. Sama opuściła pośpiesznie spodenki. To zachowanie było nieco dziwne, ale chłopak nie zastanawiał się nad tym, gdyż znowu momentalnie napłynęły znane już, przyjemne uczucia. Ale uczucie głodu było także silne.

– Sekundę i wracam – powiedział Tomek. Jednak Laura zatrzymała go chwytając za dłoń.

– Zostań… chcesz…? Dotknij, jeśli chcesz – Laura lekko wystawiła pośladki. Tomek wyrwał dłoń, uchwycił jej pośladek, puścił go i poderwał się jak oparzony.

– Czekaj. Zaraz będę.

Gdy po chwili wrócił, Laura skulona w kącie patrzyła na niego ze strachem. Tomek surowym wzrokiem patrzył na nią z góry. Powiedział tylko dwa słowa i wszystko stało się jasne:

– Gdzie ptak?!

Laura spuściła wzrok i wyszeptała niewinnie:

– A nie ma?

Dziewczyna poczuła, że naprawdę jest w opałach. Pierwsze, co zrobiła, to podświadomie zasłoniła uszy, ale wiedziała, że to by było szczęście, gdyby za swoją bezczelność płaciła tylko ich nacieraniem. Gdy już stał nad nią, nie wiedząc, co robić potulnie obróciła się bokiem ściągając spodnie na tyłku. Jego twarz nieco się rozchmurzyła. Ale nie była pewna, czy to nie złudzenie.

– To dotknij…

Tomek kucnął i oczywiście dotknął, ale nie był zadowolony. Czuł, że mimo, iż jest silniejszy i może wszystko, to nic mu to nie daje i to go irytowało. Nie dość, że miał z tego zero pożytku, to jeszcze na dodatek, po takiej sytuacji jak ta z ptakiem, nie umiał jakoś jej skrzywdzić. Wielokrotnie w marzeniach, gdy był od niej mniejszy i dostawał wciry, widział siebie jak jej odpłaca, gdyby był silniejszy. A teraz… ona była w jego oczach taka delikatna, co czuł szczególnie teraz, dotykając jej pupy, że nawet nie potrafiłby jej sprać tak samo jak ona go kiedyś patykiem.

W końcu zrezygnowany położył się i, rozmyślając delektował się widokiem jej posłusznie wystawionej pupy. Laura nie protestowała, zadowolona chyba, że wykręciła się od odpowiedzialności, ale cały czas uważanie śledziła jego ruchy. Tymczasem w głowie Tomka kłębiły się różne myśli. Z jednej strony rozkoszował się tym, że jego dotychczasowy wróg został zmuszony do obnażenia tyłka – z drugiej – nie mógł się nadziwić, ile w nim wdzięku. Jednak z każdą chwilą chciał więcej. O wiele więcej. Nie wiedział, jak się do tego zabrać, więc zrobił to wprost. Przekręcił zaskoczoną Laurę na plecy i złapał za ściągacz od spodni.

– Poczekaj – powiedział – chcę pooglądać, co tam masz.

– Ale… – Laura złapała za materiał w pasie – ale tak nie można!

Tomek wpatrywał się w jej słodki brzuch i pępek. Czuł, gdzieś tam w głębi duszy, że rzeczywiście tak nie można, ale gdy zsuwał jej szorty, każdy centymetr odsłoniętego ciała dziewczyny powodował, że chciał jeszcze i jeszcze trochę więcej. Czuł jej opór i strach. Ale tak, jak wcześniej doszło do niego, że nie potrafiłby jej zadać bólu, tak teraz nie mógł się powstrzymać mimo jej protestów. Wiedział, że Laura czuje się osaczona i pewno wpada niemal w panikę, ale po prostu musiał to dostać.

– Cii… już, już – szepcząc jej do ucha i odsuwając jej dłonie na bok, opuścił brzeg szortów. Zobaczył kępkę cieniutkich, kręconych, czarnych włosków, a pod nimi takie przecięcie, na które nie mógł się napatrzeć. Zauważył, że jego spojrzenie ją krępuje, a im bardziej dziewczyna okazywała zmieszanie, tym bardziej nie mógł oderwać wzroku. Jej zbiegające się uda były chyba w tym miejscu najgładsze. Laura chciała się zasłonić, ale odciągnął jej dłonie.

– Tak nie można… – Laura ciągle protestowała, ale na nic się to zdało.

Szybciej oddychając, podciągał jej bluzeczkę do góry.

– Jeszcze tylko to – wyszeptał, po czym odsunął stanowczo jej ręce na boki – podciągnął jej bluzkę niemal pod szyję odsłaniając dziewczęce, jędrne piersi.

Laura mogła jedynie bezsilnie obserwować, jak Tomekją obnaża, ale nie śmiała już osłaniać się dłońmi.

– Nie można, nie można… – szeptała wciąż, ale Tomek zafascynowany widokami zupełnie nie reagował na te protesty. Teraz dopiero, gdy zobaczył całe jej ciało z góry, dostrzegł z całą siłą, jaka ona jest delikatna, gładka i… słaba w porównaniu do niego. Dotarło do niego także jaka jest wobec niego bezbronna. Oglądał jej piersi. Samo to jak wyglądały i jak się poruszały świadczyło o ich miękkości. Widok jej delikatnej muszelki, tak całkiem inaczej wyglądającej niż to, co on miał między nogami, także sprawiał, że czuł, jak bardzo dziewczyna jest teraz bezradna. Ale i tak nie potrafił się oprzeć, żeby tej swojej przewagi nie wykorzystać.

– Co… co robisz…? – z przestrachem zapytała Laura obserwując jak dłoń Tomka ląduje na jej brzuchu i przesuwa się do góry – nie można tak dotykać…

– Cii – odpowiedział Tomek – zjadłaś mojego ptaka? To będzie za karę z dotykaniem.

Czuł, jak spina się pod jego palcami i wyobrażał sobie, jak mocno musi to przeżywać, ale nie potrafił się oprzeć. Choćby nie wiem co, musiał dotknąć jej piersi. Czubkiem palców sprawdzał ich jędrność. Popatrzył jej w oczy. Pomimo widocznego przejęcia dziewczyny pomyślał, że wytrzyma jeszcze trochę i złapał jej pierś dłonią. Zafascynowany, zaczął ją ugniatać. Słyszał, że Laura oddycha ciężej Zafrasował się, czy to aby nie za straszna ta kara, ale jednak, z pewnego rodzaju zadowoleniem uznał, że przecież zasłużyła. Patrząc na jej dziewczęcą pierś w swojej dłoni, czując jej ciepło i miękkość pomyślał nawet, że może i opłaciło się, że tego ptaka mu zeżarła. Podświadomie wiedział, że te wszystkie czerwone guziczki, które wyglądały, jakby mogły pęknąć przy najlżejszym dotknięciu, z całą pewnością są bardzo wrażliwe. Pomyślał, że dziewczyna na pewno umiera teraz z przerażenia, widząc jego dłoń tak blisko jednego z nich i nawet zrobiło mu się jej trochę żal. Ale nie potrafił się oprzeć. Złapał z przejęciem jednego sutka końcami palców i, czując jak nabrzmiewa, ugniatał go delikatnie. Robienie tego było tak niezwykle przyjemne. Dostrzegł, jak Laura zaczyna pojękiwać pod jego dotykiem. Zafrasował się nawet tym, że tyle cierpienia jej sprawia, skoro aż stęka. Ale mimo troski o jej stan i pojękiwania coś nie pozwalało mu przestać, a nawet to jej straszliwe męczenie wywoływało u niego coraz większą, dziwną ekscytację.

– A teraz jeszcze tylko dotknę cię tam – powiedział zdecydowany, patrząc na przyciągającą uwagę kępkę włosków między udami. Laura zaczęła się wyrywać, ale przytrzymał ją. – Uspokój się, tylko dotknę. – Nie bacząc na niemal paniczne szamotanie i protesty, przesunął dłoń między jej uda i bezczelnie złapał za szczelinkę. Teraz już Laura wyrywała się niemal ze wszystkich sił, ale Tomek nie mógł przestać jej „krzywdzić”. Głaskał ją w tym miejscu bezceremonialnie.

– Nie wyrywaj się, nic ci to nie da. Wiesz, że zasłużyłaś – tłumaczył jej, a może bardziej sobie. Przytrzymywał ją i mimo jęków i wicia się, nie zaprzestawał męczenia dziewczyny. Wręcz poczuł, jak podoba mu się ten widok: ona stara się wyrwać, a on ma dość siły, by utrzymać nieposłuszną w miejscu i bezkarnie trzymać szparkę całą dłonią. Po chwili zapragnął nawet zrobić coś jeszcze gorszego. Sam niemal przerażony swoim zamiarem, zgiął palec i wsunął go w to pełne wilgoci ciepełko. Bał się, czy czegoś tam nie uszkodzi, ale nie potrafił się wycofać. Przytulał ją mocno i szepcząc do ucha „ciii, ciii już dobrze” gładził ją wewnątrz palcem. Czuł, że jej ciało przechodzą aż skurcze od tego dotykania, ale nie umiał się powstrzymać. W końcu odsunął swą dłoń od jej szparki, złapał jej dłonie przytrzymując nad głową i położył się na niej, przywierając mocno i ocierając się. Jej usta były tak blisko, słyszał jej oddech, czuł zapach, chciał być bliżej i bliżej… Czuł, jak jego siusiak naprężony do granic wytrzymałości, ocierając się o nią przez spodnie, daje mu coraz więcej przyjemności, jakiej wcześniej nie doświadczał. Długo tak się ocierał, czując jak się pod nim Laura wije. W końcu nastąpiło coś, co wypełniło rozkoszą jego zmysły. Poczuł, jak członek pulsuje. I wszystko stopniowo zanikło.

Tomek zgramolił się powoli z Laury. Oboje leżeli przez chwilę w milczeniu. Chłopak poczuł się nieswojo. Nie wiedział, co się z nim stało, ale czuł się w jakiś sposób winny, że tak postąpił z Laurą. Nagle przestała go tak intrygować jej nagość, więc ją przykrył. Czuł jak drży w milczeniu i rosły w nim wyrzuty sumienia. Chciał ją objąć, ale cofnął dłoń. Ta świadomość, że zrobił coś złego, siedziała mu w głowie, ale postanowił, że nie będzie się zadręczać. Powiedział tylko na koniec, jakby usprawiedliwiając siebie:

– No… to już będziesz pamiętać, żeby mi żarcia nie zjadać. – Po czym odwrócił się. Zasypiając miał jednak odczucie, że za duża kara spotkała Laurę. Postanowił, że już więcej jej tak nie zrobi. Nie wiedział, jak bardzo się mylił.

***Przez cały następny dzień nie odzywali się do siebie. Jednak po jakimś czasie zaczęło to Tomka irytować. Chyba brakowało mu powoli jej zrzędzenia. Jeszcze niedawno czas wypełniało mu przynajmniej wysłuchiwanie przygan, jakich wciąż doświadczał od Laury. Że to zrobił źle, a tamto robi za wolno. Irytowało go to co prawda, ale wtedy przynajmniej mógł zająć myśli planami odwetu, gdyby nie bał się oddać za jednego czy drugiego kopniaka. Teraz, gdy mógłby zrealizować swe najstraszniejsze plany, wcześniejsze fantazje o ciągnięciu za włosy dziewczyny i jej błaganiach o litość przestały mu się podobać. Choć przyznawał, że jego dotychczasowy wróg też nie zawsze był taki zły. Gdy był chory i leżał w gorączce, dziewczyna przynosiła mu wodę, głaskała po głowie i przytulała. Ale gdy doszedł do siebie, znowu miał ciężko. Czasem Laura, wręcz dla rozrywki, dokuczała mu na różne sposoby. Choć było to już dawno, wciąż pamiętał jak kiedyś wrzuciła mu pod koszulę gałązkę, mówiąc, że to wielki włochaty pająk, a potem naigrywała się z tego, jak się rzucał i popłakał. Wachlowanie też nie było przyjemne, gdy łzy mu niemal leciały z oczu ze zmęczenia, a Laura uderzała go po kostkach patykiem, gdy spowalniał tempo.

A teraz… on miał wyrzuty sumienia z powodu tego, co zrobił poprzedniego wieczora. Siedząc na plaży, obserwował, jak fale miarowo uderzają o brzeg. Laura z naburmuszoną miną rozczesywała swe włosy, przeglądając się w lusterku. Chłopak zastanawiał się, po co traci czas na takie głupoty. O tej porze zwykle tyranizowała go, każąc mu iść do pobliskiego strumienia się umyć, a potem surowym wzrokiem sprawdzała, czy ma czyste ręce, nogi i uszy. A potem zwykle następowała awantura, że jest brudas i kończyło się tak, że musiał iść jeszcze raz. Tomek nie cierpiał tego i przez chwilę delektował się tym, że nie musi. Że może w spokoju się powylegiwać na piasku. Ale po jakimś czasie ta cisza i brak brzęczenia jej głosu zaczął mu jednak doskwierać. W końcu jednak doczekał się.

– Może byś się tak umył, brudasie? – odezwała się z wyrzutem. Jego tęsknota za zrzędzeniem momentalnie zniknęła. Wróciły wszystkie obrazy, gdy musiał się jej we wszystkimsłuchać. Odwrócił się do Laury i z poważną miną powiedział:

– Bo co? Nie zapominaj się – powiedział z wyższością i znowu poczuł przyjemność z tym związaną.

– Bo zaczniesz śmierdzieć – odpowiedziała Laura. Tomek już chciał jej pokazać, żeby uważała, co mówi, ale gdy ujrzał na jej twarzy oprócz złości świadomość, że nie ona tu już decyduje i jakąś taką bezsilność, trochę ułagodził swą odpowiedź.

– W oceanie pływałem, to starczy. A poza tym dobrze radzę: nie zapominaj się.

Laura spuściła wzrok. Ciągle nie potrafiła odnaleźć się w nowej sytuacji. Natomiast Tomek czuł się w niej coraz lepiej. Widząc jej uległość, powziął pewne postanowienie. Teraz on chciał to poczuć. Z satysfakcją stwierdził:

– Teraz ty pójdziesz się umyć. Tylko porządnie. I to ja sprawdzę.

Laura stała chwilę i widać było, jak wzbierająw niej emocje.

– Mnie nie musisz w tym pilnować – odpowiedziała powoli – jestem starsza i mądrzejsza niż ty i nie trzeba mnie do mycia zmuszać.

Tomek podniósł się z piasku. Gdy stał tak naprzeciw niej, widać było wyraźnie, kto jest teraz wyższy i potężniejszy. Spojrzał na Laurę, tak że w jej oczach pojawiła się niepewność.

– Masz coś jeszcze do powiedzenia? – zapytał, biorąc się pod boki. Nie odpowiedziała.

– Masz iść teraz. Marsz! – wskazał jej palcem drogę do strumienia – czy chcesz mnie zdenerwować?

Laura zastanawiała się przez chwilę, w końcu westchnęła i ruszyła powolnym krokiem we wskazaną stronę. Znów zrobiło mi się jej żal. Upadek ze szczytu na dno hierarchii na pewno nie był niczym przyjemnym. Ale mimo odruchów żalu, nie mógł odmówić sobie tej przyjemności.

Widok dziewczyny spełniającej jego polecenia, miło łechtało ego chłopaka. Na dodatek ta jej uległość znowu przywołała obrazy tego, co wczoraj widział. Smukłe ciało i jej piersi, i bezbronna szparka między udami. Siedząc tak, myślał coraz intensywniej o Laurze i wiercił się przy tym. Mijające chwile dłużyły się i coraz bardziej niecierpliwie wyglądał dziewczyny. Znowu mu siusiak sterczał i nic nie mógł na to poradzić.

W końcu, gdy ją zobaczył, poczuł ulgę. Wstał i patrzył, jak się zbliża. Na jego widok, zwolniła kroku. Tomek jednak przywołał ją do siebie.

– Ręce – zakomenderował z satysfakcją, naśladując wcześniejsze zachowanie dziewczyny.

–To durne – zaprotestowała Laura, ale wyciągnęła dłonie.

– A jak ty mi sprawdzałaś to nie było durne? – zapytał. Dotknął jej dłoni. Były takie drobne. Gdy je trzymał w swoich, wydawały się niewielkie, a jednocześnie każdy ich fragmencik był niemal idealny. Tomek uchwycił jej nadgarstki i pogładził jeszcze wyżej. Czuł pod palcami, że Laura ma gęsią skórkę.

– Bo ja nie jestem fleja jak ty, którą trzeba pilnować – odburknęła pod nosem Laura. Tomek patrząc na jej odsłonięte dla niego nadgarstki, znowu poczuł jak bardzo jest ona teraz słaba i bezbronna. Jak nie mógłby jej skrzywdzić. Ale jednocześnie nie potrafił nie delektować się swą władzą wobec niej. Położył dłoń na szyi dziewczyny. Nie mógł sobie odmówić tego, o czym pomyślał:

– Ucho! – powiedział. Widział jej konsternację i zawahanie, ale gdy przekręciła głowę i odsłoniła posłusznie ucho, wstrzymał oddech. Oglądał i głaskał jej odsłoniętą szyję, i, choć podobała mu się ta sytuacja, to jednak nie potrafił zrozumieć, czemu tak mało w niej woli walki. On kiedyś, gdy był mniejszy, to przynajmniej choć czasem próbował ugryźć swoją gnębicielkę albo choć zwyzywać, zanim dostał kijem po plecach i obiecał, że będzie grzeczny. Natomiast jej niemal całkowita kapitulacja sprawiała, że jego respekt wobec Laury jako do przeciwnika całkowicie zaniknął. To, jak poddawała się jego rozkazom sprawiało, że resztki jej autorytetu malały w zastraszającym tempie. Patrzył na jej szyję, jej oczy wpatrzone w niego, jej drobny nosek, jej czerwone, tak pełne usta. To wszystko było cudownie słodkie. Tak, że niemal miał ochotę ją ugryźć. A jej uległość jeszcze potęgowała to uczucie.

– Jeszcze stopy – powiedział, kucając powoli. Laura westchnęła bezsilnie. Tomek złapał ją za piętę i bezceremonialnie uniósł jej nogę do góry. Przecież z kimś tak żałośnie pokornym nie można było się cackać. Ale gdy ją tak trzymał, nie potrafił przestać jej dotykać niemal z nabożną czcią. Dziewczyna miała na sobie szorty, wiec dolna cześć nogi była odsłonięta. Skóra łydki i na kolanie kusiła miękkością i nie potrafił przestać jej gładzić. Trzymał jedną dłonią jej drobną stopę. Łapał malutkie paluszki i z troską je ugniatał. Były takie milutkie. Drugą dłonią głaskał aksamitne kolano i czuł, jak coraz bardziej Laura się spina. Ale przyciąganie było tak silne, że bezwiednie pochylił się i ustami dotknął łydki dziewczyny. Poczuł dłonie Laury na głowie i nieprzekonujące próby odepchnięcia.

– No, co robisz? Wystarczy już… – usłyszał szept dziewczyny.

Ale było za późno. Uchwycił ją mocno i kucając, spojrzał jej w twarz.

– Wszystko sprawdzę! – powiedział zdeterminowany. Nie miał litości dla tak szybko poddającego się wroga. Złapał ją za ściągacz szortów i pociągnął w dół. I znowu odkryła się przed nim ta kraina cudowności. A on chciał wtargnąć w nią jako totalny zwycięzca. – Weź ręce! – powiedział takim tonem, że przestała próbować naciągnąć szorty powrotem. To kolejne zwycięstwo sprawiało, że ostatnie hamulce puszczały. – Będziesz cała naga, a spróbuj choć odrobinę się stawiać! Rozbiorę cię do rosołu.

Nie przejmował się już ani trochę jej zaszklonymi oczyma, przyśpieszonym oddechem. Po prostu rozbierał ją, niecierpliwie niemal zrywając z niej ubranie. Zawstydzona zasłaniała się, ale stała przed nim jak na posłusznego poddanego przystało. Tomek oglądał ją zapamiętale wodząc dłońmi po jej talii i biodrach. Dostrzegał znowu jej wstyd, ale sprawiało to, że czuł jeszcze większą przyjemność. Złapał za nadgarstki i powoli, ale zdecydowanie odsunął jej ręce na boki.

– Dlaczego mi tak robisz? – zapytała Laura przez łzy.

– Bo… – sam nie wiedział czemu – bo… to… tu wszystko jest takie… piękne – w końcu powiedział, patrząc na jej odsłonięte, dziewczęce ciało. Znowu kucnął, objął ją i zaczął zapamiętale całować jej brzuch. Nie mógł się nasycić jej smukłą, wciętą talią. Czuł jej coraz głębszy oddech, który sprawiał, że jego także przyśpieszał.

– Muszę, po prostu muszę i nie wywiniesz się – powiedział, ciągle ją całując po brzuchu i wyżej i wyżej. Poczuł, jak jej dłonieoplatają mu głowę.

– Bo ty mnie ciągle rozbierasz… – usłyszał jej pełen wyrzutu szept. To było dziwne, ale koniecznie chciał złapać jej sutek ustami. A gdy poczuł go na języku, niemal odpłynął.

–…Tomek…nie rób mi tak… Tooomek nooo… – słyszał ciągle jej szepty i czuł dłońmi jej pupę. Teraz już bezceremonialnie wtargnął w nią palcami biorąc co swoje. Nie przejmował się konwulsjami, jakie przechodziły jej ciało. Po chwili przekręcił ją na bok, pochylił i zaczął całować zapamiętale jej pośladki trzymając ją za biodra. Trochę dziwiło go, że Laura nie potrafi się postawić i tak bez walki godzi się na bycie nagą zabawką w jego dłoniach. Jednak najgorsze było to, co czuł w spodniach. Tak cholernie mu przeszkadzał materiał, bo przyjemność wzmagała się za każdym razem, gdy potarł sterczącego pod nim siusiaka. W końcu rozpiął spodnie i zsunął je. Laura spojrzała na niego dyskretnie i dostrzegła jak napręża się, jakby patrzał na nią swym jednym okiem.

– Schowaj to – powiedziała – proszę.

– Ale co? – zapytał Tomek przytrzymując się tam.

– Boję się go, proszę – jej głos naprawdę zdradzał strach.

– Weź, przestań no – powiedział Tomek – przecież nic ci to nie zrobi – dodał. Nie wiedział, jak się mylił, mówiąc to. Gdy dotarło do niego, jak ona go się boi, naszło go takie niepohamowane pragnienie, by właśnie akurat tym swoim członkiem postraszyć Laurę. Położył ją na ziemię i dotknął nabrzmiałym penisem uda dziewczyny.

– Nie, proszę – powiedziała Laura – weź to ode mnie.

Ale Tomek coraz mniej panował nad sobą. I mimo że nie chciał jej krzywdzić, to nie mógł się opanować, by nie terroryzować Laury.

– Spokojnie… jeszcze tylko tu… zobacz, nic ci nie robi… Wytrzymaj – cedził przez zęby patrząc niemal w amoku, jak jego penis dotyka jej brzucha, jej piersi. A im bardziej Laura oponowała, tym większy czuł przypływ przyjemności. W końcu, gdy zauważył przestraszony wzrok dziewczyny skierowany na jego penisa wędrującego po jej ciele i rozwarte usta, nie potrafił się opanować. Zapragnął tego tak bardzo, że nic już nie było w stanie go zatrzymać. Czuł, że robi coś cholernie nieprzyzwoitego i nawet było mu trochę głupio, ale to pragnienie było zbyt silne. Przybliżył go do jej ust. Patrzył na jej nabrzmiałe wargi i po prostu musiał ich nim dotknąć. Pogładził je jego czubkiem, w jedną i w drugą stronę. Chciał tylko troszeczkę, bo wolał nie myśleć, co teraz Laura czuje, ale nie mógł przestać. Nie mógł przestać, a wręcz nie potrafił się opanować, by nie pójść dalej.

– Tylko trochę… otwórz – czuł, że chce tam wtargnąć mimo jej przerażenia.

– Nie… proszę… – szeptała. – Nie rób mi takich rzeczy…

Ale było już za późno. Wsunął go w jej pełne usta. Poczuł tam ciepło i ich miękkość. Trzymał go w niej i samo to w sobie było tak ekscytujące, że niemal odleciał. Delektował się każdą chwilą. Popatrzył z góry na jej piękną twarz z jego penisem w ustach. Wyglądała raczej żałośnie, co potęgował fakt, iż wypchał czubkiem jeden z jej policzków. Ten widok był nawet zabawny, ale z drugiej strony Tomek instynktownie wiedział, że to musi być uwłaczające dla Laury.. Już chciał przestać ją męczyć, ale przypomniał sobie te setki wyzwisk, jakie wydobyły się z ust dziewczyny. A teraz były one tak cudownie zatkane jego członkiem i zadowolenie z tego powodu przeważyło nad troską o jej samopoczucie. Zauważył nawet, że gdy ociera czubkiem o wnętrze jej ust, przyjemność jeszcze bardziej rośnie. Jednak widząc panikę w oczach dziewczyny, postanowił być delikatny i bardzo powoli poruszał nim w jej ustach. Napawał się tym widokiem, wspominając te wszystkie „gamonie” i „ofermy” wypowiadane pod swoim adresem. To było takie okropne, co robił, ale jednocześnie tak ekscytujące – trzymać go w ustach Laury – niezależnie od tego, co ona musiała teraz przeżywać.

– Jeszcze tylko troszkę… wytrzymaj – wyszeptał, bo koniecznie musiał czubkiem pogładzić po jej miękkim języczku.

Chwilę delektował się tym odczuciem, a gdy to robił, emocje w nim buzowały. W końcu, nieco nasyciwszy się tym, czego pragnął, pomyślał, że da jej już spokój. Wyciągnął penisa z jej ust i położył się na niej, przylegając całym ciałem jak najmocniej. Trochę z wyrzutów sumienia, trochę z tego, jak go pociągała, zaczął Laurę znowu przytulać i całować. Gdy zauważył, że jego siusiak otarł się o szparkę dziewczyny cały jego plan, że już jej trochę odpuści, spalił na panewce. Przypomniał sobie wtedy o tym ciepełku, jakie wyczuł palcem między udami swojej towarzyszki. Znowu poczuł tę dziwną potrzebę męczenia jej. Wiedział, jakie zawstydzenie powoduje u Laury, gdy jej szparka jest odsłonięta. Czuł podświadomie, że to miejsce szczególne, że to jej najskrytszy sekret. Coś bardzo intymnego… i właśnie to coś sprawiło, że zapragnął zbliżyć swojego tak strasznego dla niej siusiaka do tych rejonów. Tak jakby „plugawiąc” jej świątynię, zabrałby od niej wszystko. A pragnął wziąć, ile tylko zdoła, skoro nie mógł Laury zjeść.

Trochę nie na rękę było Tomkowi, że tym razem Laura nie zasłużyła na żadną karę i skrupuły dawały mu się we znaki ale i tak było już na nie trochę za późno. Gdy dotykał swym czubkiem jej dziewczęcą szczelinkę, gdy widział z jakim przerażeniem ona to odbiera, jak mocno musi ją trzymać i jak niemal traci oddech, jego chęć by tam być, ocierać się o nią, rosła coraz bardziej. Patrzył na to zafascynowany. Rzeczywiście, jego sterczący w pełnej krasie, twardy penis wyglądał jak jakiś złowrogi intruz wobec miękkiej, delikatnej szczeliny, o którą ocierał się koniuszkiem. To było takie przyjemne robić jej w takim miejscu tak wstrętne rzeczy. Delektował się patrząc jak jej miękka skórka i wargi poddają się pod każdym naciskiem jego naprężonego penisa. W końcu nie wytrzymał i bezwiednie naparł. Stało się coś dziwnego… wszedł w nią głęboko. Najpierw się przestraszył, bo Laura aż zawyła przeciągle. Ale ta intensywna rozkosz była zbyt silna, by wychodzić. Z wielką trwogą popatrzył na Laurę, której ciało przechodziły konwulsje. Widząc to pomyślał, jak wielką musi jej krzywdę robić. Przeraził się tym wszystkim, ale… ale mimo tego jak bardzo był zatrwożony tym, co dzieje się z Laurą, musiał dopchnąć choć jeszcze jeden raz. Obiecał sobie jeszcze, że tylko ten jeden. Ale potem był kolejny. I kolejny. Słyszał jej jęki zagłuszane przez szum morza, które rozchodziły się po plaży przy każdym jego naporze, ale nie potrafił się powstrzymać. Niewyobrażalna przyjemność, którą tam odczuwał była silniejsza od niego i jego oporów.

– Ciiii proszę… wytrzymaj…– przytulał ją niemal przez łzy i całował, ale dopychał i dopychał. To ciepło, jej ciasnota… i to coś, co w nim rosło i rosło. Laura jęczała coraz głośniej, a Tomek choć już niemal tracił zmysły ze strachu co jej się dzieje, przytrzymując ją mocno napierał coraz bardziej i coraz szybciej. W końcu poczuł, jakby niemal miał w niej pęknąć. Delektował się tą przyjemnością płynącą z tkwiącego w dziewczynie penisa i nagle pośród jej jęków to nieznośne ciśnienie gdzieś eksplodowało przynosząc niesamowitą ulgę. Jakby jakieś złe jady, zatruwające umysł wyszły z niego. Wysunął się i położył na plecach. Na szczęście Laura, mimo tego co jej zrobił, cały czas oddychała, co uspokoiło go trochę i mógł zapaść w sen.

Gdy się obudził, Laury nie było obok niego. Przeraził się, czy coś jej się nie stało, ale uspokoił się widząc jak siedzi nad oceanem gapiąc się w niego i rzuca kamienie do wody.

Przypomniał sobie wszystko co zaszło i poczuł się okropnie. Te wszystkie straszne rzeczy, które jej robił. To jak ona pod nim jęczała, na pewno z cierpienia, a on podły nie potrafił przestać, tylko robił te okropne rzeczy.

Złapało go wielkie poczucie winy. Wiedział, że już raz sobie postanowił, że nie będzie jej tak robić, a wyszło jeszcze gorzej. Teraz obiecał sobie uderzając czołem o kolano, że już nigdy, przenigdy, choćby go skręcało. Przez następne dni nie gnębił Laury w żaden sposób. Sam, bez poganiania, chodził polować na ryby, po kokosy i inne owoce. Nawet sam wodę przynosił.

Gdy patrzył na Laurę czuł, że złe jady znowu się tam w nim na dole gromadzą. Na dodatek dziewczyna ubierała się chyba bardziej nonszalancko od tamtego czasu, gdy zrobił jej tę straszną rzecz. Zawsze jakieś guziki miała poodpinane, szorty krótsze niż zwykle. Ale Tomek twardo stał w swym postanowieniu, a wyrzuty sumienia ciągle były silniejsze od złych jadów.

Starał się na wszystkie sposoby rekompensować Laurze to, jak ją skrzywdził. Choć czasem go nadepnęła albo szturchnęła mocno w przejściu, to nie strofował jej. Gdy któregoś dnia udało im się znowu złapać ptaka, odkroił jej o wiele większy kawałek niż sobie. Patrzył z zainteresowaniem jak Laura je ze smakiem i cieszył się jej radością. To było takie dziwne… czerpać radość z czyjegoś zadowolenia. I wtedy znowu złe jady zaczęły dawać się we znaki. Wiedział, że dobrze działa na nie kąpiel w strumieniu. Wstał więc i poszedł tam, zanim będzie za późno.

Gdy wrócił zobaczył coś strasznego. Laura bezczelnie patrząc mu w oczy, siedziała sobie pod drzewem i wcinała porcje ptaka odłożoną na później. Na dodatek wiedział, że wcale nie była aż tak głodna. Butnie patrząc na Tomka, z nonszalancją i ani trochę się z tym nie kryjąc obgryzała powoli ostatnią kosteczkę.

– Ufff – powiedziała – myślałam, że nie dam rady, bo już taka napchana jestem. Ale od biedy zjadłam.

Tomkowi szczęka opadła nad tym, jak Laura postępuje z ich największym delikatesem odłożonym na następny dzień i to wcale się z tym nie kryjąc. Dodatkowo to jej bezczelne spojrzenie w jego stronę z jawnym dowodem zbrodni w ręku…

Wściekłość, jaką wtedy poczuł sprawiła, że wszelkie hamulce, jakie miał do tej pory puściły. Ukarał ją. Ukarał ją mocno i długo.

Jednak niewiele to Laurę nauczyło. Kolejne dni, tygodnie, miesiące pokazały, że potrafi być bardzo krnąbrna. Musiała być często karana, bo często na to zasługiwała przez swoje zachowanie.

Tak pośród jej przewinień i kar upłynęło kilka miesięcy, aż w końcu nadszedł ten dzień, gdy zobaczyli na horyzoncie żagle. Ale to już całkiem inna historia.

.

Aby pobrać ebooka z powyższym tekstem w formatach pdf, epub, mobi:

Zajrzyj http---chomikuj.pl-Najlepsza_Erotyka2 (2)

.

Utwór chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie w całości lub fragmentach bez zgody autora zabronione.

.

Czytelniku, chętnie zamieścimy dobre opowiadania erotyczne na Najlepszej Erotyce. Jeśli stworzyłeś dzieło, które ma nie mniej niż 2000 słów, zawiera ciekawą historię i napisane jest w dobrym stylu, wyślij je na nasz adres ne.redakcja@gmail.com. Każdy tekst, który przypadnie do gustu Redakcji Najlepszej Erotyki, zostanie opublikowany, a autor dostanie od nas propozycję współpracy.

 

Przeczytałeś? Oceń tekst!

Tagi:
Komentarze

Już to kiedyś czytałem… Reprint?

zapewne bo i ja też to czytałem tylko na innym serwisie, autor ma niby nick ten sam i opowiadanie to samo słowo w słowo

Kurde, nie byłam pierwsza! Zgadzam się z komentarzami powyżej – to kolejne opowiadanie, które znam chyba z DE. Mimo to cieszę się, bo wiele z tamtejszych opowiadań bezpowrotnie zniknęło i chętnie bym do nich wróciła.

Pozdrawiam.

Czy to opowiadanie pojawiło się jeszcze gdzieś indziej? Dałbym sobie głowę urwać, że je już gdzieś czytałem. Bardzo miłe i świetnie się czytało 🙂

nom jeszcze taki serwis jak pokatne( nie jest to reklama, ani coś w tym stylu)

Wszyscy Komentatorzy mają rację – opowiadanie pojawiło się na Dobrej Erotyce. U nas – po korekcie, redakcji i ogólnym odświeżeniu. A Autor jest od dawna członkiem Zespołu NE. To już jego 4 tekst na naszej stronie.

Pozdrawiam
M.A.

Autor by mógł dać jakąś kontynuację tego teksu bo naprawdę jest dobry i przyjemny w czytaniu

Coś mi mówi że kontynuacji nie będzie. Opko jest bardzo stare i jakby skończone. Zabrali ich z laguny, zabawa się urwała. I wszystko.

Mustafa

no co tu dalej pisac? O tym jak Laura chodzi po mieszkaniui w papilotach, Tomek popijajac piwko oglada meczyk, a dzieciaki przybiegaja ciagle po kase? 🙂

Liczę na to, że moje ulubione opowiadanie, które napisał Marek, trafi na strony NE. Ale nie zdradzę, o które mi chodzi 🙂

Wzorowane na filmie "Błękitna laguna", który był pierwszym filmem dla dorosłych, który dane mi było zobaczyć. Ach 🙂

Napisz komentarz