Debel (Frodli)  4.11/5 (12)

16 min. czytania
Paul Sutton (DevilishlyCreative), "Naked Kiss", CC BY-NC-ND 3.0

Paul Sutton (DevilishlyCreative),
„Naked Kiss”, CC BY-NC-ND 3.0

To było wspaniałe uczucie. Stałyśmy z Diorą na najwyższym stopniu podium i wymieniałyśmy co chwila między sobą złotą tarczę Wimbledonu, wnosząc ją ku niebu. Udowodniłyśmy światu, że liczymy się w tenisie. Setki skierowanych na nas aparatów błyskało fleszami wydając dźwięki przypominające salwę z karabinu maszynowego. Sukces w tym konkursie może otworzyć nam drogę do ogólnoświatowej sławy. Aha, nie przedstawiłam się.

Nazywam się Lisa Consorta. Pochodzę z Kalifornii, jestem córką potomków meksykańskich emigrantów. Rodzice wychowali mnie konserwatywnie, będąc jak większość mieszkańców Ameryki Łacińskiej głęboko wierzącymi katolikami. Jestem ich jedynaczką, więc momentami miałam szczególnie ciężko, zwłaszcza jeśli chodzi o kontakty z chłopcami. Posłali mnie do katolickiej szkoły średniej dla dziewcząt (w dodatku z internatem), gdzie surowe zakonnice zniechęcały do jakichkolwiek wyskoków. Poza tym, cała ta otoczka purytańskiej i pruderyjnej Ameryki potrafiła skutecznie stłamsić budzącą się we mnie seksualność.

Muszę się jednak pochwalić, że od kiedy moje ciało zaczęło zaokrąglać się w paru miejscach, miałam powodzenie wśród chłopców. Już w wieku szesnastu lat mogłam poszczycić się pięknymi piersiami, o jakich inne koleżanki mogły tylko marzyć. Po przodkach odziedziczyłam gładką, sprawiającą wrażenie opalonej skórę. Duże, brązowe oczy i namiętne usta o pełnych wargach potrafiły zmiękczyć upór w odmowie stargowania ceny u niejednego sprzedawcy z targowiska, na którym co sobotę kupowałyśmy z koleżankami  owoce i warzywa na następny tydzień.

Moim rodzicom na szczęście powiodło się w życiu, więc już od najwcześniejszych lat mogłam uczęszczać na treningi tenisa, a później do prywatnej szkoły. Wielu uważa mnie za nadzieję Ameryki w tym sporcie, ale mam tylko dziewiętnaście lat i dopiero co zakończyłam karierę juniorską. Aż tu taki triumf. Nie spodziewałam się go. Startując w Australian Open i Rolandzie Garrosie w pierwszym półroczu odpadałyśmy z Diorą w ćwierćfinałach. W singlu nie wiodło nam się tak dobrze i póki co mozolnie ciułałyśmy punkty do rankingu WTA.

Diora Roberts, moja partnerka z kortu, to wysoka, wysportowana mulatka, rok starsza ode mnie. Jej biały ojciec prowadzi dobrze prosperującą firmę budowlaną. Gramy ze sobą od roku, wcześniej często wpadałyśmy na siebie w krajowych turniejach. Po kilku miesiącach potrzebnych na zgranie się, od pierwszego stycznia oficjalnie występujemy razem.

*** *** *** *** ***

Po zakończeniu turnieju udałyśmy się do hotelu (dzieliłam pokój z partnerką). Został nam cały wieczór, dopiero następnego rana miałyśmy samolot. Ja leciałam do Los Angeles, ona do Miami. Po trzech dniach odpoczynku wznowimy treningi, przygotowując się do US Open. Dzisiejszym sukcesem musiałyśmy nieźle zaostrzyć apetyty kibiców w Ojczyźnie.

Zaraz po wkroczeniu do pokoju zrzuciłam buty i skarpetki, po czym padłam na swe łóżko. Odwróciłam się na plecy i splotłam dłonie pod głową. Byłam wyczerpana i nie miałam ochoty nawet na prysznic. Tymczasem Diora postanowiła się przebrać. Miała na sobie jasnoróżowy, odsłaniający brzuch  top na cienkich ramiączkach. Kształtne biodra opinały krótkie spodenki z nogawkami kończącymi się zaraz za kroczem. Na stopy wciągnęła białe skarpetki połówki i sportowe buty. Uwolniła spętane gumką włosy i wykonała zamaszysty ruch głową, by je rozpuścić.

– Wezmę prysznic, a później może coś zamówimy? Jakiś mały bankiecik? – wymówiła to swym śpiewnym głosem okaleczonym przez twardy, południowy akcent. Patrzyłam na jej duże, szeroko uśmiechnięte usta i przyszedł mi na myśl Wuj Jingle z powieści Tada Williamsa. Dwa rzędy białych i idealnie równych zębów kontrastowały z czekoladową cerą tej pięknej dziewczyny. Nie żebym wolała kobiety, ale potrafiłam docenić urodę osób swojej płci. Wpatrywałam się tępo w jej usta i bardziej zgadywałam niż słuchałam, co mówi. Mimowolnie skinęłam głową, a ona zaczęła coś mówić dalej, ale zrozumiałam tylko:

– …dobre czerwone wino… jakieś lody, możemy zaszaleć, jest okazja… dobra, to jesteśmy umówione.

Chwyciła dolny skraj topu i zdjęła go przed głowę, odsłaniając spore piersi schowane w czarnych, skąpych miseczkach asekurowanych przezroczystymi paskami. Zawsze nosiła dość wyzywającą bieliznę, teraz na przykład widziałam fragment brązowej aureolki otaczającej schowany sutek. Na pewno miała też kuse stringi. Rzuciła bluzeczkę na swoje łóżko i zahaczyła kciukami o spodenki, by zsunąć je szybkim ruchem do kostek. Stała przodem do mnie, więc gdy wyprostowała się trzymając w dłoni fragment swej odzieży, mogłam ujrzeć jej okryte wąskim paskiem materiału łono. To był szczyt perwersji, inaczej nie potrafię tego określić. Przebiegające wzdłuż linii bioder czarne pasemko, a między nogami paseczek tak cieniutki, że wrzynał się między dwie wargi i ukazywał wydepilowany trójkącik między pachwinami.  Odwróciłam wzrok, zawstydziwszy się trochę. Przez całe życie rękami i nogami broniłam się przed konserwatyzmem otoczenia, ale to było dla mnie zbyt rażące. Usłyszałam jej śmiech.

– No co ty, nigdy nie widziałaś nago innej kobiety? – powiedziała to tonem tak lekkim i beztroskim, jakby mówiła o nowej sukience albo kolczykach.

Oczywiście nie była to prawda, w szkole pod prysznicami często podziwiałyśmy i porównywałyśmy swoje ciała, nie szczędząc sobie przy tym krytycznych i nierzadko sprośnych komentarzy. Nie lubiłam tych „zabaw” i unikałam ich jak ognia, niestety kilka razy z konieczności wzięłam w nich udział. Zawsze miałam po nich kaca moralnego, ponieważ koleżanki podziwiały moje piękne piersi i dobierały się do ciemnoróżowych sutków, jakby nie miały swoich. Wyśmiewały również fakt, że nie depilowałam w stu procentach włosów łonowych. To prawda. Zawsze zostawiałam zwężający się ku dołowi trapez, depilując tylko miejsca widoczne spod stroju kąpielowego. Jednakże ciało Diory było dla mnie całkowitym novum, w szkole nie było czarnych dziewczyn.

– Skoro masz zamiar tak leżeć i się gapić, to też się rozbierz – powiedziała ostro, udając złość.

Widząc w myślach jej rozczarowaną minę, rozpięłam guziczki przy kołnierzyku mego polo i zdjęłam je powoli, ukazując jej piersi w sporej części okryte sztywnymi miseczkami białego stanika. Następnie uporałam się z zamkiem od sięgającej kolan spódniczki i zrzuciłam ją szybko, prezentując białe, niespecjalnie seksowne figi. Gdy je ujrzała, mina jej zrzedła.

– No kochaniutka, niezła z ciebie cnotka – zadrwiła, po czym wstała, porwała z komody ręcznik i zniknęła na prawie godzinę w łazience.

*** *** *** *** ***

Podczas, gdy Diora brała prysznic, ja wylegiwałam się, walcząc z nachodzącymi mnie myślami. Od kiedy grałyśmy razem, stawała się w stosunku do mnie coraz śmielsza. Z początku zdawała się rywalizować ze mną o przywództwo w naszym tandemie, lecz od kilku tygodni droczyła się ze mną i prowokowała do coraz bardziej bezpośrednich kontaktów. Rozumiem, że w wielu sportach grające ze sobą kobiety klepią się po tyłkach, ale chyba nie wszystkie przy okazji macają pośladki partnerek? Byłam tak zmęczona ciężkim meczem i upalnym dniem, że nie chciało mi się dłużej o tym myśleć. Czy pójdziemy z Diorą do łóżka? Czy przyjemność osiągnięta z nią będzie taka sama, jak orgazm po masturbacji? Na samą myśl o Diorze leżącej obok mnie na łóżku z dłonią gmerającą w mojej szparce poczułam przyjemne i znajome ciepło w podbrzuszu. Chyba ultrakatolicka misja mojej szkoły spaliła na panewce, skoro od czasu do czasu bawiłam się ze sobą i czerpałam z tego niekłamaną przyjemność. Nie wyobrażam sobie jednak dzielenia przyjemności z kimś innym – czy to z kobietą, czy z mężczyzną…

Postanowiłam zmienić przyodziewek, dopóki Diora nie wyszła spod prysznica. Usiadłam na krawędzi łóżka i westchnęłam. Utkwiłam wzrok w swych zadbanych stopach. Jako, że były jednym z narzędzi mojej pracy, nie szczędziłam im luksusu. Następnie podążyłam oczyma w górę, po gładkich nogach i szczupłym brzuszku, kończąc na piersiach. Uwięzione w skromnym, klasycznym białym staniczku ukazywały tylko część ze swej górnej połowy. W tej pozie zaskoczyła mnie Diora, przyłapując mnie na wpatrywaniu się w swój biust. Zamurowało mnie na jej widok. Miała na sobie zwiewne, jasnobłękitne spodenki i zapiętą na tylko jeden z kilku guziczków bluzeczkę z krótkim rękawkiem kończącą się tak wysoko, że widziałam ostatnie żebra pod napiętą, gładką skórą. Materiał ciasno przylegał do sporych piersi, uwypuklając sterczące sutki. „O, cholera”– pomyślałam.

Wstałam i weszłam do łazienki, mijając ją w drzwiach. Otarła się biustem o moje ramię i jęknęła. Potraktowałam to jako żart i zamknęłam za sobą drzwi. Usłyszałam jej głos zamawiający przez telefon czerwone, słodkie wino i dwie porcje wyszukanych deserów lodowych. Musiałam przyznać, że ma dobry gust.

Teraz mogłam bez wstydu zrzucić bieliznę i przejrzeć się w dużym lustrze wiszącym koło prysznica. Jędrne piersi prężyły się zachęcająco. Byłam z nich naprawdę dumna. Co prawda nie urosły aż tak wielkie, jak marzyłam w dzieciństwie, ale na tle rówieśniczek i tak wypadały rewelacyjnie. Poniżej środka każdej półkuli sięgały aureole okalające drobne sutki, które nie powalały rozmiarem nawet gdy stwardniały. Cieszyły mój wzrok także wystające kości miednicy, zawsze lubiłam te dwie wypukłości. Poniżej zaś owłosiony, estetycznie przycięty wzgórek łonowy. Na samą myśl o tym, że do jego okolic mogłyby się dobierać bezwstydne palce Diory, przebiegł mnie dreszcz, co poskutkowało gęsią skórką. Uśmiechnęłam się do swego odbicia.

Weszłam do kabiny, gdzie już po chwili majstrowania przy gałce opłukiwałam ciało letnią wodą. Chwyciłam za gąbkę do hydromasażu i zaczęłam pocierać nią uda. Wstrzymywałam oddech, gdy podążyłam w górę, pieszcząc wewnętrzną ich stronę. Powstrzymałam się jednak od zrealizowania nieskromnych myśli i sięgnęłam dłonią wyżej, ku piersiom. Od razu poczułam, że sutki mi twardnieją, gdy gąbka zaczęła krążyć dokoła półkul, kreśląc ósemki na skórze. Czarne, sięgające łopatek mokre włosy przykleiły mi się do karku i pleców. Odłożyłam gąbkę i zaczerpnęłam w dłoń porcję żelu pod prysznic wzbogaconego o jakieś granulki szumnie zwane efektem spa. Znów przeszyły mnie dreszcze przyjemności, gdy miękkie ziarenka masowały wraz z dłońmi moją skórę – najpierw szyję, później piersi, brzuch i pośladki. Czubkami palców dotykałam ciasnej dziurki, dotychczas nienaruszonej nawet podczas stosowania najbardziej wyuzdanych technik samogwałtu. Opłukałam dłonie i położyłam jedną z nich ma muszelce. Wsunęłam w siebie delikatnie środkowy palec. Wniknęłam do środka przez ciasny, aczkolwiek nieco już rozciągnięty otwór w błonie dziewiczej. Po chwili poczułam zaciskające się mięśnie. Zastanawiałam się, czy po utracie dziewictwa nadal będę tak ciasna.

Wróciłam do rzeczywistości, zanim całkowicie zawładnęła mną żądza. Ociekająca wodą, nabuzowana hormonami i nakręcona pożądaniem stwierdziłam, że zrobię to. Jeśli Diora będzie chciała się ze mną kochać, nie będę stawiała oporu. Zakręciłam wodę. Wytarłam ręcznikiem ciało, zawinęłam włosy w drugi, po czym założyłam na siebie koszulę nocną. Czarną, z przejrzystym pasmem między biodrami a dolnymi krańcami piersi, sięgającą połowy ud. Zwykle zakładałam jeszcze figi, ale byłam ciekawa miny towarzyski, gdy po podciągnięciu mego przyodziewku ujrzy to, czego żałowałam jej kilkadziesiąt minut wcześniej.

*** *** *** *** ***

Diora leżała na brzuchu wymachując figlarnie nogami. Podpierała się na łokciach i oglądała telewizję. Na jej stoliku nocnym stały dwie imponujących rozmiarów porcje lodów, dwa kieliszki, butelka czerwonego wina i bita śmietana w butelce przypominającej aerozol. Wpatrywała się w powtórkę naszego finału. Dziwne, gdyż nigdy nie była aż taką perfekcjonistką, żeby analizować nasze gry tego samego dnia. Podeszłam cicho i położyłam się koło niej w identycznej pozie. Skierowałam wzrok na nasze uwijające się na korcie sylwetki.

– Wyszedł nam ten mecz. – wymamrotała.

– Jak żaden wcześniej. Masz już plany, na co wydać wygraną? – nie było to głupie pytanie, dostałyśmy do podziału kilkaset tysięcy dolarów.

– No pewnie! Zostanę jeszcze kilka dni w Anglii i przepuszczę wszystko w tutejszych pubach. W tym cudownym kraju można legalnie pić już od osiemnastki!

Entuzjastyczna odpowiedź nie zaspokoiła mej ciekawości, bo i tak nie była prawdziwa. Spojrzałam na jej twarz. Spoglądała brązowymi oczami o śnieżnobiałych białkach bez śladów żyłek cały czas w jedno miejsce. Podążyłam za jej wzrokiem. Ujrzałam siebie na ekranie, jak wywijam tyłkiem do kamery.

– Chcesz zjeść te lody, zanim się roztopią?

– Taa… – westchnęła, wyrwana z zadumy.

Usiadła, odwracając się do mnie plecami. Mogłam delektować się widokiem smukłej talii i dwóch rozkosznych dołeczków po obu stronach kręgosłupa na wysokości krzyża. Ujęła puchary za podstawki i podała jeden mi, a drugi zostawiła sobie. Wróciła do dawnej pozycji. Zajadałyśmy lody, machając nogami niczym małe dziewczynki i oglądając mecz. Czasem któraś z nas rzuciła pochwałę dla przyjaciółki za szczególnie udaną zagrywkę. Nim skończył się wygrany przez nas 6:4 pierwszy set, spałaszowałyśmy swoje lody. Diora odkładając puste naczynia na długo utkwiła wzrok w mej twarzy.

– Jesteś brudna od lodów. – rzuciła, kładąc się znów obok mnie.

Chciałam zetrzeć z kącika ust bitą śmietanę, ale powstrzymała moją rękę.

– Mogę ja? – zapytała, po czym nie czekając na odpowiedź, położyła dłoń na mym policzku.

Jej twarz zbliżyła się do mojej. Dostrzegłam błysk w oczach partnerki. Czyżby już? Zamknęła oczy i otworzyła usta. Ujrzałam mały, ciemny języczek wysuwający się po dolnej wardze. Spoczął na miejscu, gdzie jeszcze przed chwilą miałam plamkę z bitej śmietany. Liznęła mnie raz i drugi, przylgnąwszy do mego policzka wierzchem języka. Za trzecim razem wykonała tak zamaszysty ruch, że trafiła na moje zaciśnięte wargi. Bez jakichkolwiek hamulców rozwarłam je i pozwoliłam jej wsunąć się do środka, by nasze usta mogły się połączyć. Całowała mnie pożądliwie, nie pozwalając zaczerpnąć tchu. Mokry język buszował w mych ustach, dotykając wszystkiego, czego był w stanie sięgnąć. Siłowała się z moim językiem, wciskała się pod niego, pocierała o jego wierzch. Odruchowo położyłam się na plecach i zaplotłam ręce na jej karku. Wyczuła moje intencje i przerzuciła nade mną jedną nogę, po czym położyła się na mnie. Nasze piersi zetknęły się ze sobą. Całowaliśmy się przez całą przerwę reklamową i przestałyśmy dopiero, gdy komentator wywołał nas z ekranu na drugiego seta. Diora otworzyła oczy i spojrzała na mnie, jakby chciała coś powiedzieć. W jej spojrzeniu dostrzegłam pytanie. Uśmiechnęłam się.

Odpowiadając na niezadane pytanie przeniosłam ręce z jej karku na pośladki, wsuwając je pod spodenki. Diora podparła się łokciami i położyła dłonie na mych piersiach. Pochyliła się i złożyła na mych wargach drugi pocałunek. Badałam opuszkami palców gładką i jędrną skórę partnerki. Nie miała delikatnego meszku, który wyczuwałam na swych pośladkach przy każdym dotyku. Zaciskałam dłonie i drapałam ją krótkimi paznokciami, od czasu do czasu przebiegając palcem po spoconym rowku. Za każdym razem, gdy to robiłam, drżała. Jej dłonie natomiast ugniatały moje piersi i głaskały je w poszukiwaniu sutków. Schowane pod koszulą nocną dopiero po stwardnieniu dały się odnaleźć. Palce partnerki pieściły je na różne wymyślne sposoby, czasem były one tylko pocierane, kiedy indziej ściskane dwoma palcami, a nawet szczypane. Podniecałam się coraz bardziej, sama lubiłam tak bawić się swymi skarbami. Diora obróciła się na plecy, ciągnąc mnie za sobą. Objęła moje biodra nogami, jakbyśmy były parą uprawiającą seks po misjonarsku. Zsunęła ramiączka koszulki nocnej i uwolniła piersi przyozdobione twardymi sutkami. Wyswobodziłam ręce i po chwili mój ubiór zasłaniał mnie jedynie od talii do ud. Wykonałyśmy kolejny obrót. Nie położyła się na mnie, lecz usiadła okrakiem na moich biodrach.

Sięgnęła po opakowanie z bitą śmietaną, patrząc pożądliwie na moje piersi.

– Może lepiej odłóż to, nie mam zamiaru drugi raz brać prysznic – zaoponowałam.

– Nie, to nie – odpowiedziała tonem imitującym obrażenie. Za bardzo jednak błyszczały się jej oczy, bym mogła uznać, że jest na mnie zła. Upuściła opakowanie na pościel, po czym rozpięła jedyny guziczek w swej koszulce. Uśmiechnęła się do mnie i teatralnym gestem, obiema dłońmi otworzyła przede mną jej poły, by ukazać zawartość. Dwie duże, czekoladowe piersi z ciemnymi sutkami zwisały bezwładnie pod wpływem własnego ciężaru. Sutki były już twarde i zdecydowanie większe, niż moje. Zdjęła koszulkę i zrzuciła ją niedbale na podłogę. Zeszła z mych bioder i pociągnęła znienacka za moją koszulę nocną. Jednym płynnym ruchem zsunęła ją do połowy łydek. W tym czasie patrzyłam jak urzeczona na jej bujające się półkule. Zawsze o takich marzyłam. Jędrne, imponujące rozmiarem, drgające przy każdym ruchu. Chyba nie spodziewała się mojej reakcji. Wspominając później tamtą chwilę nie potrafię sobie wytłumaczyć, skąd wziął się ten przypływ pożądania. Po prostu rzuciłam się na nią i pod wpływem impetu zderzenia spadłyśmy na podłogę zasłaną miękkim dywanem. W międzyczasie usłyszałam nieprzyjemny dźwięk drącego się materiału, a moja koszula nocna w dwóch częściach została w jej dłoniach. Chwilowo nic to dla mnie nie znaczyło. Liczyło się to, że Diora zdezorientowana leżała na plecach, a ja na niej, że lewą ręką ściskałam jej pierś, a prawą próbowałam zdjąć z niej spodenki… W czym ochoczo mi pomagała, próbując unieść biodra przygwożdżone przeze mnie do podłogi.

Zaczęłam ją ugniatać. Jak mała dziewczynka przypatrywałam się ciemnej, nie mieszczącej się w dłoni piersi, śledząc spływające z niej krople potu. Dałam sobą zawładnąć obsesji. Zawsze chciałam mieć takie piersi, a teraz piękne cuda natury były tylko moje. Schyliłam się nieśmiało ku ciału Diory i delikatnie trąciłam koniuszkiem języka sutek trzymanego przeze mnie skarbu. Po chwili przyssałam się do niego i przez długie sekundy nie puszczałam, obdarzając go całą gamą pieszczot, na jakie potrafiłam się w tej chwili zdobyć. Ssałam niczym niemowlę, przygryzałam, lizałam, całowałam, dusiłam zębami przysłoniętymi przez wargi. Masowałam, ugniatałam i pieściłam czekoladową skórę, a ona jęczała cicho, wplatając dłonie w me włosy. Taki stan rzeczy nie mógł trwać wiecznie, przynajmniej dla niej. Delikatnie ujęła mą dłoń, która w międzyczasie zsunęła z niej spodenki do połowy ud i położyła na swym gładkim, miękkim wzgórku łonowym. Wiedziałam, czego pragnie.

Zataczając opuszkami palców kręgi na aksamitnej skórze, wsunęłam dłoń między nogi rozchylone na tyle, na ile pozwalała niewygodna pozycja mojej czarnej kochanki. Jak to śmiesznie brzmi – kochanki. Ale była nią w tej chwili i to słowo w pełni oddawało istniejące między nami relacje. Przylgnęłam złączonymi palcami do wydepilowanej muszelki. Poczułam bijące ze środka ciepło, a środkowy palec został dodatkowo zwilżony miłosnym nektarem. Przemknęłam nim po rowku między mięsistymi wargami. Drgnęła, gdy opuszek spoczął w miejscu, gdzie zbiegały się u góry, osłaniając guziczek rozkoszy. Powoli, kolistymi ruchami zaczęłam pieścić łechtaczkę mojej partnerki. Druga ręka i usta również nie próżnowały. Jęki Diory wypełniły pokój. Skupiając się na dwóch nabrzmiałych punkcikach jej ciała, powoli doprowadzałam ją do orgazmu. Nie było to trudne, bo chyba nieźle się na mnie napaliła. Zniecierpliwiona zbyt spokojnymi ruchami chwyciła moją dłoń, by nadawać tempo pieszczotom. Przycisnęła palec mocniej do swego łona tak, że poczułam opuszkiem twardy punkcik wielkości małego ziarnka grochu.

Jej ciałem targnął gwałtowny spazm. Puściła moją rękę i wymierzyła mi klapsa, wpijając natychmiast palce w pośladek. Pieściłam ją dalej, przyspieszając coraz bardziej. Drgnęła drugi raz, a po chwili poczułam pieczenie tuż obok miejsca, gdzie oberwałam wcześniej. Nakręciło mnie to jeszcze bardziej. Oderwałam usta od nabrzmiałego sutka i pocałowałam ją, a jednocześnie ścisnęłam trzymaną pierś. Krzyknęła i ugryzła mnie w wargę, wymierzając kolejny raz. Wsunęłam środkowy i serdeczny palec do jej wnętrza, starając się pieścić łechtaczkę wnętrzem dłoni. Oddech stał się szybszy i głębszy. Zapewne dostała również wypieków, ponieważ jej policzki zrobiły się cieplejsze. Braku widocznych rumieńców zazdrościłam jej głównie podczas konferencji prasowych, ale teraz mogłam doświadczyć namacalnie, że również reaguje w ten sposób na niektóre sytuacje. Nagle uniosła biodra, krzyknęła w głąb moich ust, gryząc mnie przy tym do krwi i ścisnęła oburącz moje pośladki tak mocno, że aż zabolało. W tej chwili nie liczył się dla mnie przytłumiony rozkoszą ból lecz fakt, że leżała pode mną spełniona przyjaciółka i to ja się do tego przyczyniłam. Czekając, aż minie jej najsilniejsza fala miłosnego uniesienia, masowałam gorące, wilgotne krocze i całowałam rozpalone policzki oraz rozchylone bezwiednie usta.

Gdy już trochę ochłonęła, spojrzała mi w oczy i uśmiechnęła się, po czym uniosła mą dłoń do swych ust, by po kolei zlizać z palców swoje soki.

– Chcesz spróbować, jak smakuję? – zapytała, zostawiając dla mnie palec wskazujący.

Obnażyłam zęby w lubieżnym uśmiechu i zlizałam resztki jej śluzu. Był słodszy od mojego, chociaż nie miał aż tak intensywnego smaku.

– Niezły, ale wolałabym spróbować go u źródła – skomentowałam i zanim zdążyła zareagować, zerwałam z niej do końca spodenki i położyłam się między rozłożonymi nogami. Szybkim pociągnięciem ust przesunęłam wierzch języka spomiędzy pośladków aż do łechtaczki.

– Smutno mi tu samej na górze, dawaj mi tu swoją cipkę! – zażądała. Wciąż nie mogąc się nadziwić własnej śmiałości oraz lubieżności, wykonałam na podłodze obrót o sto osiemdziesiąt stopni, przerzucając jedną nogę nad ciałem Diory. Przyssałam się ustami do jej kobiecości i wwierciłam w nią językiem. Bez zdziwienia przyjęłam do wiadomości, że raczej nie była dziewicą. Bez przeszkód sforsowałam nabrzmiałe płatki i wsunęłam w nią prawie cały język. Zanurzyłam się w ciepłej, słodko–kwaśnej substancji wypełniającej jej szparkę. Spijałam wargami niewielkie ilości, które uroniłam. Jednocześnie jedną z wolnych rąk masowałam łechtaczkę.

Diora nie miała zamiaru być tylko obdarowywaną. Aż przysiadłam na jej twarzy, gdy jej wargi ciasno objęły mój guziczek rozkoszy i zaczęły go ssać. Byłam ogłuszona intensywnością doznań i wyczerpaną tą drogą rozkoszą. Dotyk wilgotnych, miękkich ust był bez porównania lepszy od dłoni, a także strumienia ciepłej wody spod prysznica. Na chwilę zaprzestałam pieszczot, by przez odstęp między naszymi piersiami i brzuchami spojrzeć na jej twarz. Widziałam jedynie wilgotny od mych soków podbródek. Zaczęłam obłąkańczo jęczeć, gdy dodatkowo wsunęła we mnie palec. Wcisnęła się przez otwór w błonie dziewiczej i wykręciła kilka młynków. Byłam tak rozpalona, że czułam każdy ruch jej palca, każde przesunięcie się choćby o milimetr. Opadłam na nią. Dwie rozkoszne półkule zetknęły się z mym brzuchem, a twarde sutki drażniły skórę. Zebrałam się w sobie i ponownie zaatakowałam uśmiechająca się do mnie kobiecość. Trąciłam językiem łechtaczkę, potem liznęłam, aż w końcu złożyłam na niej pełen namaszczenia i namiętności pocałunek z języczkiem. Malutki punkt na ciele, a potrafi dać tyle przyjemności i zabawy. Ścisnęłam ją wargami, aż Diorą wstrząsnęło. Oderwała twarz od mojej muszelki i opadła głową na dywan, by oddać się jęczeniu z rozkoszy. Nie miałam zamiaru ciągnąć tego dłużej. Cofnęłam głowę i położyłam dłoń na szparce przyjaciółki, po czym zaczęłam szybko nią poruszać, wykonując rytmiczne ruchy w dół i w górę. Guziczek dostał się w zagłębienie między moimi palcami środkowym i serdecznym, dzięki czemu był pobudzany z obu stron. Doprowadzając Diorę na szczyt oddałam się obserwacji soczków wydobywających się spomiędzy jej warg. Nie było ich aż tyle, by miały spłynąć na dywan, ale wystarczająco, by nadać ciemnym płatkom bardzo apetyczny wyraz.

Także ona zmieniła technikę pieszczot. Chwyciła mnie za wewnętrzne części ud i dwoma palcami rozchyliła moje wargi, by mieć przed sobą łechtaczkę w całej okazałości. Zbliżyła do niej usta, trąciła ją koniuszkiem języka. I drugi raz, i trzeci, i kolejny. Przyspieszała. Po krótkim czasie jej ruchy przypominały trzepotanie skrzydeł kolibra. Odpłynęłam. Z głośnym jękiem osunęłam się w orgazm i zaczęłam gwałtownie podrygiwać biodrami. Krew uderzała mi do głowy położonej niżej, niż kobiecość. W mym wnętrzu poczułam kilka następujących po sobie fal ciepła. Opadłam kroczem na twarz Diory. Słyszałam mlaskanie i czułam, że ktoś liże moje ociekające rozkoszą wargi. Dopiero po kilku minutach odzyskałam pełnię zmysłów, chociaż w podbrzuszu nadal było mi ciepło i błogo. Zsunęłam się z partnerki na podłogę i przewróciłam na plecy. Dyszałam ciężko, prężąc piersi. Po chwili zobaczyłam nad sobą twarz Diory. Zbliżyła swe usta ku moim i wsunęła do nich błyszczący języczek. Poczułam swój smak i objęłam ją dłońmi, by przedłużyć ten ostatni między nami akt miłosny. Dopiero, gdy obdarowała mnie wszystkimi spitymi z mej kobiecości sokami, pozwoliłam się jej odsunąć.

Wstała, by po chwili usiąść na krawędzi łóżka.

– Mam nadzieję, że to nie był nasz ostatni raz?

Jej głos emanował pożądaniem, ale też nadzieją. Leżąc na dywanie utkwiłam wzrok między jej rozchylonymi nogami, na błyszczącej szparce.

– Pomyślę nad tym – zapewniłam i wstałam z niemałym trudem. W głowie wciąż mi szumiało. Niechętnie zawlokłam się do łazienki i wzięłam ponownie prysznic. Letnia woda orzeźwiła mnie na tyle, by zacząć planować jakieś wyjście. W końcu dopiero dwudziesta trzecia, a naprzeciw hotelu widziałam przytulny pub. Wróciłam naga do pokoju. Od razu poczułam na sobie jej spojrzenie, a gdzieś pośrodku łóżka dostrzegłam powolne, koliste ruchy. Dwoma susami doskoczyłam do niej i zrzuciłam kołdrę na podłogę. Jej dłoń spoczywała na łonie. Przysiadłam się do niej.

– Mogę? – spytałam nieśmiało, po czym kolejny raz dotknęłam szparki przyjaciółki. Wyprężyła się i położyła mokrą dłoń na piersi, po czym rozsmarowała na niej swe soczki. Włożyłam w nią dwa palce, a kciuk przyłożyłam do łechtaczki. Kilkanaście szybkich ruchów wystarczyło, bym poczuła silne skurcze wewnątrz Diory i ujrzała ją prężącą się na łóżku i szczytującą. Pocałowałam ją, po czym wtuliłam się w nagie, rozpalone ciało. Kilka chwil później zmorzył nas sen.

Przejdź do kolejnej części – Mikst

Czytelniku, chętnie zamieścimy dobre opowiadania erotyczne na Najlepszej Erotyce. Jeśli stworzyłeś dzieło, które ma nie mniej niż 2000 słów, zawiera ciekawą historię i napisane jest w dobrym stylu, wyślij je na nasz adres ne.redakcja@gmail.com. Każdy tekst, który przypadnie do gustu Redakcji Najlepszej Erotyki, zostanie opublikowany, a autor dostanie od nas propozycję współpracy.

 

Przeczytałeś? Oceń tekst!

Tagi:
Komentarze

Zawsze myslalam, ze tenisistki i ogolnie sportsmanki nie moga objadac sie lodami i przesiadywac w pubach. Tylko dieta, dieta, dieta i morderczy trening. Ale moze moje wyobrazenie bylo bledne:) fajne, leciutkie opowiadanko. Devon

Ciekawa koncepcja, niezgorsze wykonanie:)

To chyba mocno wiekowy tekst. Jeszcze z Dobrej Erotyki, prawda? Takie mam skojarzenie. I dobrze, cenne opowiadanie jest zawsze warte przypomnienia.

Pozdrawiam Autora,
Juka

Owszem, Debel do najmłodszych nie należy, gdyż liczy sobie już jakieś 7 lat 🙂 Oczywiście opowiadanie przeszło drobny lifting, ale to w 95% ten sam tekst. Dziękuję za pozdrowienia i również życzę wszystkiego dobrego.

Frodli.

Dobry wieczór!

Mnie najbardziej zastanawia, czy nazwisko głównej bohaterki, Lisy Consorty, ma jakieś ukryte znaczenie 🙂

Poza tym, jak słusznie stwierdziła Devon, opowiadanie jest lekkie i przyjemne w lekturze. Daje możliwość złapania oddechu po dłuższych i wysoce złożonych fabularnie opowieściach, jakie publikowaliśmy ostatnio (np. "Dantin", "Manhattan", "Zabójczy układ") i przygotowania się na kolejne atrakcje, które szykujemy już w najbliższych dniach.

A jeśli spodobała Wam się młoda i uwodzicielska Lisa C., to o ile mi wiadomo, wróci jeszcze w co najmniej jednym opowiadaniu. Tak więc, drodzy Czytelnicy, zostańcie z nami 😀

Pozdrawiam
M.A.

O ile pamiętam, to postać Lisy była kimś inspirowana, a samo opowiadanie napisałem po którymś Wielkim Szlemie – niestety czas płynie nieubłaganie i takich rzeczy się już nie pamięta.

Pozdrawiam,
Frodli

Napisz komentarz