Przekleństwo Ekstazy cz. V [Rework] (Frodli)  3.44/5 (3)

13 min. czytania

Kary ogier stąpał majestatycznie po leśnej ścieżce. Szczerze mówiąc, ciężko byłoby nazwać ścieżką trakt, którego nie widać z wysokości siodła. Aby trafić do serca królestwa Feerii, należało bardziej się postarać. Na szczęście Oron umiał czytać znaki, które zignorowałby przeciętny wędrowiec. Kilkadziesiąt do kilkuset par drzew wyznaczających prosty odcinek, następnie rozwidlenie, na którym suchy konar wskazywał właściwy kierunek. Podróżował w ten sposób od kilku dni. Wiedział jednak, że zbliża się do celu. Zwierzęta nie bały się jego widoku, a śladu obecności człowieka nie widział od dziesiątków godzin. Najważniejsze jednak, że skręcił już siedemnaście razy. Ścieżka biegnąca od następnego zakrętu powinna zaprowadzić wprost do siedziby wiedźmy.

Rozmyślając o celu swej wizyty dobiegł kresu podróży. Spodziewał się zadbanej chatki stojącej pośrodku słonecznej polany, tymczasem jego oczom ukazał się prawdziwie żałosny widok. Drewniana rudera z cieknącym dachem wyglądała, jakby najbliższa wichura mogła zmieść ją w drzazgi. Wiedźmy są jednak chytre i nie należy im ufać.
Tym bardziej wiedźmom fallicznym, które wedle pogłosek swą moc czerpały z nasienia mężczyzn zmuszanych do współżycia, aż nie padną z wycieńczenia.

Ostrożnie zeskoczył z konia i nie uwiązując go do drzewa podszedł do drzwi. Wiedział, że Jasefel nie ucieknie, choćby z nieba zaczęły spadać meteory. Narodańskie wierzchowce nie porzucają właścicieli chyba, że zostaną sprzedane, podarowane, porwane lub odprawione. Rzecz jasna ostatni z tych przypadków nie zaszedł od wielu wieków. Dziki rumak szybko znalazłby nowego właściciela.

Delikatnie zakołatał do drzwi. Rozległ się zgrzyt żeliwnego zawiasu i stukot metalu o drewno. Po kilku minutach oczekiwania wędrowiec ponownie obwieścił swoje przybycie. Odpowiedziała mu cisza. Miał zamiar znów zakołatać, ale dźwięk rygla w drzwiach skłonił go do cofnięcia dłoni. Drzwi otworzyły się znienacka, na chwilę jego oczy spowiła ciemność. Gdy odzyskał wzrok kilka sekund później, siedział na wyściełanym czerwonym aksamitem fotelu. Jego uwagi nie uszedł fakt, że był nagi. Jakim cudem w mgnieniu oka znalazł się w tym miejscu pozbawiony odzienia, nie potrafił dociec. Wiedźma musiała być naprawdę potężna. Nieco speszony rozejrzał się po pomieszczeniu. Na półkach i stolikach płonęły dziesiątki aromatycznych świec stojących na złotych i srebrnych nóżkach. Źródłem ciepła w komnacie był kominek, przy którym siedziała w podobnym fotelu kobieta odziana w brązową, zwiewną szatę. Mogła mieć czterdzieści lat, ale równie dobrze trzysta. Albo i tysiąc. Cholera ją wie. Czarownice zawsze wyglądają jak kobiety w kwiecie wieku. Pomimo znanej Oronowi specjalizacji kobiety, nie wyglądała nadzwyczaj ponętnie. Wrażenie negował jednak ciepły uśmiech na wydatnych wargach i przyjazne ogniki w dużych, zielonych oczach. Długie, czarne włosy opadały dwoma równymi pasmami na ramiona. Najbardziej jednak spodobała się Oronowi typowa dla Buteryjek blada cera. I szczupłe, mlecznobiałe, zadbane dłonie.
– Witaj, Oronie Półorku. – odezwała się. Miała głos, po którym poznać można było bagaż przeżytych lat, ale jednocześnie wyczuwało się młodzieńczy zapał i świeżość. – Widzę, że moje słowa nie zrobiły na tobie wrażenia. Znasz więc swoje pochodzenie. W takim razie cóż innego sprowadza cię do mnie? Mów. Najpierw usłyszysz odpowiedź, a później odbiorę zapłatę, jaką uznam za właściwą.

Mężczyzna skierował oczy ku oczom rozmówczyni, ich spojrzenia spotkały się. Przez dłuższą chwilę pojedynkowali się w ciszy, nurkując wzrokiem w oczy sąsiada. Widział w niej całe wieki doświadczenia, setki przewertowanych ksiąg, tysiące niewypowiedzianych słów i niezrealizowanych marzeń. Ona z początku zdekoncentrowała się, widząc czerwone obwódki między czarnymi źrenicami a ciemniejącymi białkami oczu. Musiał być podniecony, skoro jego oczy traciły naturalny im, złoty kolor. I bez wcześniejszej wiedzy upewniła sie, że na pewno nie jest człowiekiem. Musiała użyć całej siły woli, by dokonać tego, co on uczynił w zasadzie od niechcenia. Był młodszy od niej. Miał około dwustu lat. Widział w życiu wiele śmierci, zadanych mieczem, kordelasem, i… członkiem? To całkowicie ją zdezorientowało. Szybko jednak odzyskała rezon i uśmiechnęła się w duchu. Nadawał się do realizacji jej planów.

– A więc wiesz już, dlaczego przychodzę? – zagaił. Nawet nie silił się na przyjazny, spokojny ton. Na pewno by mu nie wyszło. Poza tym jego niski głos zawsze działał na kobiety, nie musiał specjalnie go modulować.

– Tak, wiem. – odpowiedziała zdecydowanie. Jej oddech powodował miarowe unoszenie się i opadanie piersi.

– I co? Możesz mi pomóc?

Feeria roześmiała się.

– Mam pewne przypuszczenia. Jednak nie podzielę się z tobą wiedzą za darmo. Najpierw musisz wyświadczyć mi drobną przysługę… Albo nawet dwie. Opowiedz mi o sobie, chociaż już w twych oczach wyczytałam twoją przeszłość.

Teraz to Oron się uśmiechnął. Zbliżył do siebie dłonie, stykając ze sobą czubki palców.

– Moja matka zmarła przy porodzie, a mnie przygarnęła lokalna społeczność. Zabiłem swoją żonę podczas nocy poślubnej. Podczas stosunku. Zostałem wygnany. Po kilkudziesięciu latach spostrzegłem, że starzeję się dużo wolniej, niż rówieśnicy. Zanim zmarli świadkowie inwazji orków, udało mi się odnaleźć świadka mojego poczęcia. Dowiedziałem się od niego, że jestem półorkiem. Byłem już wówczas żołnierzem, obecnie jestem agentem podlegającym bezpośrednio Imperatorowi Rimonu. Dużo podróżuję, stąd dowiedziałem się o twoim istnieniu. Pomyślałem, że możesz znać odpowiedź na moje pytanie. Magowie w Rimie nie potrafili mi pomóc.

Zapadła cisza. Czarodziejka splotła palce i złożyła sobie ręce na podbrzuszu, przywołując całą swą wiedzę z dziedziny erotyki, demonologii, psychologii i alchemii. Z jej ust nie znikał tajemniczy uśmiech.

– Nemis, dziecko, pozwól na chwilę!

Kilka sekund później do izby weszła młoda kobieta. Wysoka, szczupła, obdarzona krągłymi biodrami, za to nie mogąca pochwalić nadzwyczajnym biustem. Nosiła jedynie przejrzystą, białą tunikę. W takim stroju terminują adeptki magii fallicznej, zanim nie przejdą inicjacji. W tym przypadku inicjacja czarodziejska i seksualna występowały w tej samej chwili. Obcisły materiał podkreślał wcięcie w talii, wydatne biodra i niewielkie piersi. Twarz dziewczyny stanowił istny poemat na cześć młodości. Sięgające ramion, kasztanowe włosy. Brązowe oczy, wąskie usta i spiczasty nos. Zaróżowione, zawstydzone policzki okraszone małymi, brązowymi piegami.

– Kochanie, uznałam, że nadszedł już czas twojej inicjacji. Zalazłam dla ciebie odpowiedniego defloratora. – odezwała się Feeria.

W odpowiedzi dziewczę zarumieniło się jeszcze bardziej. Oron postanowił zaoponować.

– Chwileczkę, na coś takiego nie wyrażałem zgody. Ona nie wie, co ją czeka.

Wiedźma zachmurzyła się.

– Muszę się upewnić co do paru rzeczy. Poza tym pamiętaj, że jesteś mi coś winien za radę. To właśnie część zapłaty.

Półork zwątpił. Odczuwał już efekty miesięcznej abstynencji, przejawiające się wahaniem humoru i wybuchami agresji. A jedna małolata mniej czy więcej? Żył już dwieście lat, miał na sumieniu dziesiątki kobiet. Nie powinna go obchodzić jedna więcej zwłaszcza, że spodziewa się pozbawić życia znacznie więcej.

– W porządku. Zgadzam się.

– W takim razie idźcie do jej izby, za chwilę do was dołączę. Przy inicjacji adeptki powinna być obecna jej opiekunka.

Nemis podeszła do Orona i chwyciła go za rękę. Wstał. Prowadzony przez nią, dotarł do izby zamieszkiwanej przez swoją najbliższą kochankę. Miała spoconą z nerwów i podniecenia dłoń. Oron znał takie. Nie wytrzyma pięciu minut. A potem opuści ten padół łez. Wiedziony chucią, postanowił dać jej przed śmiercią odrobinę szczęścia. Zanim wypełni zadanie, trochę się pobawi jej młodym ciałem. Tuż po przekroczeniu progu zdarł z niej odzienie i pchnął na łóżko.

*** *** *** ***

Nemis zawdzięczała Feerii właściwie wszystko. To ona wydobyła ją z isyjskiego sierocińca, gdzie skończyłaby pewnie jako kurtyzana, i przywiodła na to pustkowie, w celu wyszkolenia jej na wiedźmę falliczną. Od dziesiątego roku życia aż do teraz, przez siedem lat bezustannie wpajała jej zasady magii. Od dwóch lat po każdych zajęciach teoretycznych i praktycznych, gdy wrodzone umiejętności sięgnęły kresu, doszedł trzeci element nauki. Ars amandi. Co kilka dni Feeria wprowadzała ją w tajniki erotycznego życia, ucząc zaspokajania potrzeb własnych i drugiej osoby. Orgazm za każdym razem wzmagał jej potencjał, ale to dziś miała stać się pełnowartościową czarodziejką. To defloracja – jak uczyła ją mentorka – czyni z adeptki mistrzynię, a z podlotki kobietę. Warto szukać wartościowych kochanków, gdyż im większą satysfakcję kobieta czerpała ze współżycia, tym większe osiągała możliwości magiczne.

Przemyślenia przerwał jej Oron. rozwierając jej nogi i kładąc się między nimi. Wsparł się na łokciach tak, by leżeć na niej twarzą w twarz.

– Jesteś wspaniała. – skomplementował ją – Taka dziewicza i czysta… Kochać się z tobą to dla mnie niewypowiedziana rozkosz. Na samą myśl o twym wspaniałym ciele robi mi się gorąco…

Brutalnie przerwała, obejmując go za szyję i przyciągając jego usta do swoich. Poczuła, jak ich wargi przywierają do siebie, a jego długi i silny język rozpoczyna penetrację jej małych ust, jak błądzi po jej zębach, podniebieniu, wewnętrznych stronach policzków, a nawet zapuszcza się do gardła… Przywarła udami do jego boków, a nogi skrzyżowała na wysokości krzyża. Był tak potężny, że jej łono znajdowało się gdzieś w połowie drogi od sutków do pępka Orona. Całowali się już kilka chwil, gdy poczuła dłoń wbijającą się klinem pomiędzy ich połączone ciała. Sprawne, długie i grube palce głaskały jej brzuch, próbując dostać się do łona. Teraz to ona wkroczyła za barierę warg kochanka, gładząc wszystko, co mogła dosięgnąć językiem. Oderwali się na chwilę od siebie.

– Pragnę cię najmocniej na świecie… – szeptał, patrząc jej w oczy – Już nie mogę się doczekać, jak nasze ciała połączą się i wspólnie podążymy ku szczytom… Świętość twego ciała zostanie godnie uczczona, stając się jedną, wielką rozkoszą…

Przeniosła dłonie z karku Orona na jego tors, a następnie rozwiązała rzemyki kaftana. Potem podciągnęła brudnobiałą koszulę Półorka i przełożyła jej przednią część przez głowę, odsłaniając równomiernie owłosiony, muskularny korpus. Popchnęła go, by położył się na plecach. Dosłownie zerwała z niego spodnie i krzyknęła z podziwu. Do życia budził się niepospolitych rozmiarów członek Orona. Zachęcona tym faktem wypięła w kierunku jego twarzy pupcię, a sama pochyliła się nad męskością kochanka. Wielokrotnie kochała się z Feerią w pozycji 69, teraz zmienił się tylko obiekt pieszczot. Przesunęła dłonią po podbrzuszu Orona i chwyciła jego mosznę, po czym wysunęła język i przejechała nim po olbrzymim przyrodzeniu od główki do nasady i z powrotem. W tym czasie Półork masował jędrne pośladki Nemis i raz po raz przemykał czubkiem palca po muszelce, by trącić łechtaczkę i wrócić na tyłeczek. Nie mógł sięgnąć głową do jej kobiecości, za duża panowała między nimi różnica wzrostów. Podczas, gdy dziewczyna bawiła się w zsuwanie i nasuwanie napletka na żołądź, on zmienił obiekt zainteresowań i dobrał się do wewnętrznej strony ud kochanki. Coraz częściej pieścił też jej kobiecość. Poczuł wilgoć na palcu, którą przeniósł na rosnący Guziczek Rozkoszy. W momencie, gdy usta Nemis wchłonęły żołądź Orona, palec kochanka zdecydowanie wtargnął do przygotowanej na jego przyjęcie szparki. Szarpnęła głową w górę i załkała. Nigdy czegoś podobnego nie czuła, Feeria nie wnikała w jej wnętrze. Wykonał kilka wolnych ruchów i przyspieszył. Posuwał się w niej coraz szybciej, a ona w podobnym tempie lizała i ssała jego męskość, masując ją przy tym od dołu do góry i z powrotem. Czuł coraz mniejszy opór, który zastąpiły skurcze mięśni w jej wnętrzu. Drugą dłonią przywarł do jej łona tak, by móc stymulować łechtaczkę kolistymi ruchami kciuka. Szarpnęła biodrami, była jeszcze wilgotniejsza, niż na początku. Jednocześnie pracowała nad jego członkiem, co nie było zadaniem łatwym. Urósł już maksymalnie, miał ponad stopę długości, a sama żołądź była rozmiarów kurzego jaja. Dla ułatwienia ruchów naśliniła ją, ale nadal niełatwo przychodziły jej pieszczoty. Zajęta zadowalaniem Orona, prawie zemdlała, gdy przyszedł orgazm. Twarde jak kamienie sutki roztoczyły wokół siebie falę przyjemności, rozlewającą się na piersi i całe ciało. Na wysokości pępka zderzyła się z silniejszymi sygnałami wysyłanymi przez łechtaczkę. Kilka razy krzyknęła przeciągle i opadła na niego, pozostawiając jedną dłoń na męskości Orona.

Półork zdjął ją z siebie, położył na brzuchu i uklęknął. Była na skraju przytomności i spazmatycznie się śmiała. Poczekał, aż jej przejdzie, umilając sobie czas zabawą z jej łechtaczką. Gdy oprzytomniała w pełni, przeciągnęła się, w pewnym momencie wypinając tyłeczek. Oron tylko na to czekał. Położył jedną dłoń na biodrach Nemis, a drugą nakierował penisa na wilgotną kobiecość i pchnął z całej siły, jednym ruchem zanurzając się w niej do połowy. Krzyknęła. To doznanie było naprawdę ekstremalne. Żołądź, która ledwie mieściła się w jej ustach, wbiła się teraz między jej wargi, które ciasno objęły grubą męskość. Nawilżone wnętrze z trudem rozstępowało się pod naporem członka. Odczuwała go całą sobą. Swędziało ją krocze, a wnętrze po prostu piekło. Przemogła się jednak i nie protestowała. Spodziewała się orgazmu, który pozwoli jej uczyć się dalej i dorównać kiedyś Feerii. Uniosła się na rękach, aby kochali się na pieska. Napierał na nią i cofał się, pocierając łechtaczkę. W końcowej fazie nawrotu i początkowej pchnięcia czuła czystą rozkosz, której ujście znajdowała w jękach i kręceniu biodrami.

– Tak, bierz mnie! Mocniej! Chcę cię poczuć w sobie jeszcze głębiej!

Gdy spełniał jej prośby i docierał dalej niż ostatnio, ból był nie do opisania. Spojrzała w dół i ujrzała piersi kołyszące się w nadawany przez niego rytm. Po udach spływała jasnoróżowa, gęsta ciecz. Wiedziała, że może krwawić, więc nie przeraziła się tym widokiem. Gdy rozpierał coraz głębsze przestrzenie pochwy Nemis, jej krzyki nie były już tak entuzjastyczne.

– Nie! Nie tak mocno! Aaaach! Nie tak głęboko! Ooooch!

Zirytowany Oron przestał w końcu zważać na reakcje dziewczyny. Chciał doprowadzić ją do drugiego orgazmu. Mocniej chwycił ją za biodra i wbił się do samego końca. Ustąpiły przed nim wszelkie bariery i trącił żołędzią jej dno. Ukrwiona i elastyczna macica drgnęła, powodując w Nemis spazmy bólu i rozkoszy. Nadał szaleńcze tempo, piersi drżały, wzmagając jej rozkosz. Uderzał w pośladki młodej czarodziejki. Klapsowi towarzyszyło głośne klaśnięcie. Nie potrafiła opisać tego, co działo się z jej ciałem. Między nogami czuła gorącego członka rozdzierającego ją na dwoje, druzgocącego wszystko, co znajdowało się w jej szparce. Łechtaczka pulsowała z nieziemską rozkoszą. Krzyczała głośniej, niż kiedykolwiek. Zdawało jej się, że prędzej umrze, niż będzie szczytować. Myliła się. Kwadrans brutalnego seksu wyzwolił w niej erupcję rozkoszy. Całym ciałem targnęły wielokrotne spazmy, nieraz nowy nadchodził, gdy stary jeszcze trwał. Pochwa zacisnęła się na niezaspokojonym członku Orona i nie pozwalała mu się wysunąć.
– Ooooch! – krzyknęła przeciągle. Powtarzała krzyk przy każdym spazmie. Jej ciało robiło się coraz gorętsze. Jej wnętrze również. Jak na gust Orona, nawet za gorące. Spanikował nieco, gdy poparzył dłonie o pośladki. Odepchnął ją od siebie, uwalniając członka. Skóra z zaróżowionej, zdradzającej podniecenie przeistoczyła się w jasnoczerwoną, a następnie pulsującą naprzemiennie w barwach czerwieni i pomarańczy. Chociaż klęczał kilkanaście centymetrów od niej, czuł bijące od niej ciepło. Zeskoczył z łóżka, a chwilę później Nemis stanęła w płomieniach. Spłonęła w ułamku sekundy i i jedynym śladem jej obecności pozostała paląca się pościel, a wraz z nią jego odzienie.

Rozległy się oklaski pary rąk.

*** *** *** ***

Feeria siedziała w swoim fotelu, pod ścianą, z podciągniętą do pasa suknią. Dłonie miała błyszczące od śluzu.

– Zaprawdę, jesteś prawdziwym półokiem. – wycedziła- Ciekawe, jak ze mną sobie poradzisz.

Wstała, zdjęła sobie przez głowę suknię i podeszła do niego. Znaleźli się w innym pokoju, na innym łożu. Położył się na plecach ze sterczącym członkiem, a ona stanęła nad nim i nabiła się nań, kucając przy tym. Wszedł w nią trochę ponad połową męskości i ponownie poczuł ciepło oraz towarzyszącą kobiecemu wnętrzu wilgoć. Przypatrzył się Feerii. Gładkie nogi, lekko opadający biust i wygolone łono przyprawiły go o dreszcze na całej długości kręgosłupa. Dawno nie miał stosunku z dojrzałą kobietą, przeważnie zaliczał małolaty w burdelach. Z takim samym skutkiem, jak przed chwilą Nemis. Oczywiście bez efektów pirotechnicznych. Wiedźma uniosła się i opadła na niego, wydając głośny jęk.

– Uuuuch… Co za rozkosz… Połóż dłonie na mych biodrach… Ściskaj je, rozwieraj… Chcę poznać twą brutalną siłę…

Spełnił polecenie z wielką ochotą. Nabił ją na siebie aż po nasadę, na co wygięła się do tyłu, napinając piersi do rozmiarów podłużnych fałdek skóry ozdobionych różowymi, twardymi sutkami. Z jej wnętrza wyciekały na jego podbrzusze ciepłe soki.

– Jesteś synem orka… Uch!

Wykonał kilka szybkich ruchów i zwolnił.

– Odziedziczyłeś po nim… ach!… długi język, oczy i… ech! …język. Matka i ojciec cię przeklęli… Tak! Każda kobieta współżyjąca z orkiem lub półorkiem ginie… mocniej! Szybciej!

Przyspieszył. Oboje spocili się niczym początkujący maratończycy, a na ramionach Orona wykwitły potężne mięśnie. Na widok skaczących w górę i w dół piersi piekło go w podbrzuszu, a tarcie jej pochwy skracało z każdą chwilą oczekiwanie na orgazm. Pracował rękoma szybko i zdecydowanie.

– Wyzwoli cię narodańska dziewica… Oooch! W wieku Nemis… Aaach! Ale długo na nią będziesz czekał… Taaak! Tylko tyle jestem w stanie przewidzieć…… Aaach! Jeszcze… Uuuch! Jedno ! Zginiesz z ręki ojca. A on z twojej. Aaaaaaaaa…!

W tym momencie wystrzelił. Szybkie, krótkie, mocne spazmy wstrząsnęły jego męskością, wypełniając obficie Feerię. Cały czas ją posuwał; doszła po ostatnim strzale. Zatrzęsła biodrami. Zdjął ją z siebie i w tym momencie spomiędzy jej nóg wylał się długim ciurkiem śluz zmieszany z krwią i spermą. Dostała padaczki, na którą nic nie mógł poradzić. Spodziewała się ogromnej mocy po orgazmie, ale i ona nie wytrzymała, pomimo doświadczenia. Wiedźma i jej uczennica padły ofiarami żądzy władzy i potęgi. Usłyszał dźwięki burzy dobiegające jakby znikąd. W żadnym pomieszczeniu posiadłości wiedźmy nie było okna. Nauczony doświadczeniem zszedł z łóżka. Ciało Feerii rozgrzało się do białości, jego oczy nie potrafiły już znieść jego widoku bez bólu. Wiedziony przeczuciem, puścił się pędem w stronę drzwi. Były otwarte na oścież. W momencie, gdy przekroczył próg, gorący podmuch sparzył mu plecy i pośladki.

W ułamku sekundy znalazł się na polance, gdzieś w puszczach porastających pogranicze buteryjsko-rimońskie. Nie było żadnej chaty, tylko nieopodal pasł się Jasefel. Padał deszcz. Oron mógł równie dobrze uważać minione wydarzenia za sen, gdyby nie był nagi. Dodatkowo miał wrażenie, że sporą część drogi powrotnej odbędzie pieszo, a najbliższe tygodnie spędzi śpiąc na brzuchu. Na szczęście juki kryły kilka kompletów zapasowej odzieży.

*** *** *** ***

– Więc dlatego nazywasz mnie Wybranką Przeznaczenia? – zaśmiała się Rychela, zabawiając się członkiem Orona.

– Tak… Ponad dwa tysiące lat przeżyłem z tą przepowiednią. Dopiero ty ją spełniłaś – wyszeptał do niej, po czym pocałował.

– I naprawdę wygnano cię z rodzinnej wioski?

– Tak, jak ci powiedziałem. Za zabicie żony fiutem. – Chociaż chciał zabrzmieć zabawnie, w jego głosie usłyszała smutek.

– Chcesz mi o tym opowiedzieć?

– Informacje kosztują, jak miałaś okazję przed chwilą usłyszeć – odparł, po czym położył kobietę na brzuchu i splunął obficie między pośladki.

Przejdź do kolejnej części – Przekleństwo Ekstazy cz. VI [Rework]

Czytelniku, chętnie zamieścimy dobre opowiadania erotyczne na Najlepszej Erotyce. Jeśli stworzyłeś dzieło, które ma nie mniej niż 2000 słów, zawiera ciekawą historię i napisane jest w dobrym stylu, wyślij je na nasz adres ne.redakcja@gmail.com. Każdy tekst, który przypadnie do gustu Redakcji Najlepszej Erotyki, zostanie opublikowany, a autor dostanie od nas propozycję współpracy.

Przeczytałeś? Oceń tekst!

Tagi:
Komentarze

Podoba mi się szkatułkowa konstrukcja "Przekleństwa ekstazy". Każdy rozdział zawiera w sobie opowieść i kończy się wezwaniem do opowiedzenia następnej. Zagłębiamy się coraz bardziej w retrospekcjach, wspomnieniach, relacjach z wydarzeń. Jestem tylko ciekaw, jak Autor zamierza wydostać się z tego labiryntu przeszłości. I czy wystarczą do tego 3 rozdziały?

Podoba mi się również pomysł "wiedźm fallicznych", czerpiących moc z seksu i spełnienia. Już średniowieczne "czarownice" oskarżano o współżycie z Szatanem dla wzmocnienia swych magicznych sił. Wiedźmy Frodliego są dalece bardziej demokratyczne – ich potęga wzrasta dzięki każdemu wykorzystanemu śmiertelnikowi… ich mroczny talent jest jakby odwróceniem klątwy Orona. Tyle, że one korzystają z niej świadomie i kontrolują efekty swoich działań. Tak czy inaczej, winszuję koncepcji, Frodli. Mógłbyś ją kiedyś, gdy już skończysz z Oronem, rozwinąć w oddzielnej serii opowiadań poświęconych właśnie takiej fallicznej czarownicy.

Pozdrawiam i dobranoc,
M.A.

Frodli,
Już się obawiałem, że opisujesz moje domostwo, gdy czytałem wstęp. Hmm. Ale okazało się, że to opisane przez ciebie nie ma okien, więc niepotrzebne moje lęki.
Nie cierpię czytać o śmierci kobiet, ale jakoś idę do przodu 🙂

Miło się czyta… Nie mogę się doczekać następnej VI części, która notabene już dawno miała być :(((

Pozdrawiam, oby tak dalej.
M.

Uprzejmie informuję, że wg nowego harmonogramu szósta część Przekleństwa Ekstazy pojawi się tutaj 8 lipca 🙂

Pozdrawiam
M.A.

Dziękuje za informację :))

Pozdrawiam,
M. 🙂

Obrazy Royo… hm… a ja czytam dalej, w sensie od początku 🙂
Rocznik81

„Kaochanie, uznałam, że nadszedł już czas twojej inicjacji. Zalazłam dla ciebie odpowiedniego defloratora.” padłem ze śmiechu :D.

Jaki bałagan i makabra. Baby wybuchają od fiuta, jest takim jakby metafizycznym lontem. Dawno już nie czytałem czegoś tak popierdolonego 😀 (wyrazy uznania).

Pomysł ze spłonięciem w ogniu miłości przedni. Dosłowne potraktowanie słów poetów. Ogólnie, sporo w opowiadaniu wątków wartych rowinięcia, zwłaszcza to ładowanie energii magicznej poprzez stosunek seksualny. To nawet logiczne, po dostarczeniu zbyt wielkiej ilości tejże energii akumulator (silnik, ładowarka itp. itd.) przepalił się i eksplodował. -:)

Napisz komentarz