e-f: Mariolka szuka żony (MRT_Greg)  3.12/5 (11)

9 min. czytania

Grafika autorstwa MRT_Grega, publikacja za zgodą Autora


e-fraszki to krótkie opowiadanka będące najczęściej niewielkim wycinkiem z życia ludzi. Zagrzebane głęboko w katalogach mojego komputera czasami wyglądają na światło dzienne i zaraz znikają, jakby bały się spojrzeń czytelników. Reszta – w komentarzu 😉

Autor

Obudziła się, drżąc z zimna. Przez niewielkie okienko na północnej ścianie salonu wpadały podmuchy zimnego jesiennego wiatru. Przesunęła ręką po posłaniu, szukając narzuty. Nie mogąc znaleźć, otworzyła oczy i przewróciła się na bok. Rozwichrzone włosy spoczywały w nieładzie na miękkiej poduszce, okalając jej drobniutką twarz. Spojrzała po sobie.

Na całym ciele widniały ślady wczorajszej zabawy; podrapany brzuch, posiniaczone uda i piersi. Sięgnęła ku lusterku stojącemu na szafce przy łóżku. Jęknęła, ujrzawszy w odbiciu sine pręgi na szyi i wielkie fioletowe wory pod oczami.

Trzeba będzie położyć grubszą warstwę makijażu – pomyślała, odkładając lusterko z powrotem na miejsce. Błądziła rękoma po całym ciele, odkrywając kolejne zadrapania i siniaki. W pewnym momencie rozsunęła nogi i sięgnęła ręką ku kroczu. Nabrzmiałe wargi sromowe, niczym u przerośniętej ostrygi, pulsowały tępym bólem. Sięgnęła palcami w głąb. Zimny dotyk we wnętrzu sprawił, że przestała na moment odczuwać mrowienie, ciało pokryło się gęsią skórką i poczuła powracające podniecenie. Delikatnie masturbowała się, masując równocześnie drugą ręką pęczniejące piersi. Ujęła prawy sutek, lekko go skręcając i ściskając, aż poczuła jak stwardniał. Przymknęła oczy i odchyliła głowę do tyłu, cicho jęknęła, zwilżając koniuszkiem języka spierzchnięte usta. Czując zbliżający się orgazm, mocniej pieściła okolice łechtaczki, wzmacniając równocześnie nacisk na waginę.

W pewnym momencie, gdy po raz kolejny zgubiła rytm pieszczot, usłyszała szmer dochodzący z kuchni. Po chwili rozległ się dźwięk tłuczonego szkła i głośne przekleństwa oraz niesłyszalny zazwyczaj, niczym delikatne cmoknięcie, odgłos otwieranej lodówki i kolejny stek wyzwisk pod adresem jej kuchni. W drzwiach między pomieszczeniami ukazała się zarośnięta twarz mężczyzny. Dostrzegł, że się obudziła.

– Masz tu, kurwa, jakieś żarcie? – spytał lustrując ją wzrokiem.

Czar prysł, wyjęła dłoń spomiędzy ud, wytarła ją w prześcieradło i sięgnęła po papierosa. Zapaliła go pozłacaną zapalniczką w kształcie delfina i bez słowa odwróciła się na bok. Wydmuchała dym obserwując jak układa się w fantazyjny wzór. Kolejna smuga unosząca się znad papierosa przecinała zwiewną formę, porywając całość w kierunku kratki wentylacyjnej. Mężczyzna chwilę patrzył na nią błędnym wzrokiem, po czym, z głębokim westchnieniem, wrócił do kuchni. Słyszała jak przetrząsa szuflady i szafki w poszukiwaniu, kubka, talerzyka, noża… Ujrzała jak usiłuje sięgnąć ku drzwiczkom nad mikrofalą.

Zimno, zimno… – Pomyślała, śmiejąc się w duchu – Szukaj dalej…

Ponownie przymknęła oczy, zaciągając się głęboko papierosem. Ostry, gryzący dym wypełnił jej płuca i w jednej chwili trucizna, małymi nitkami krwiobiegu dostała się do serca a stamtąd do mózgu. Zawirowało jej w głowie, otworzyła na moment oczy, czując jak zbiera ją na mdłości , zakaszlała i zdusiła niedopałek w stojącej pod łóżkiem szklanej popielniczce. Pełna na wpół wypalonych petów różnych marek czekała aż ktoś ją wreszcie opróżni. „Jeżyk” – Tak nazywała to jej przyjaciółka – „A tu ma ogonek” – mówiła, kładąc palącą się zapałkę z boku. Po jakimś czasie od ognia zajmowały się pety w popielniczce a rozchodzący się wokół smród palonych filtrów zmuszał kelnera do przyjścia i posprzątania śmieci. Początkowo dawał się nabrać – „Ja nie wiedziałam, że to się zapali… Przepraszam” – szeptały wówczas robiąc wielkie jak u kota oczy, trzepocząc powiekami, robiąc minkę słodkich idiotek. Potem się wyrobił. Gdy tylko widział, że w ich popielniczce zebrała się większa ilość petów szybko przybiegał i na miejscu opróżniał, kładąc na stół nową. Wiedziały, że nie przepada za nią i jej przyjaciółkami, mimo to opłacało mu się być miłym i usłużnym. Po każdym wieczorze dostawał suty napiwek w różnokolorowych, szeleszczących banknotach. Nikt nie patrzył ile, sponsorzy płacili a on chował do małej kieszonki w spodniach, z kamienną miną pokerzysty wycierając przy tym, jak gdyby nigdy nic, blat barowy.

Zaskrzypiały deski podłogi w sypialni. Spojrzała ponad ramieniem. Stał w przejściu, wbijając zęby w czerstwa bułkę, rozchylona z drugiej strony wzbudzała w niej jednoznaczne skojarzenia. Z kanapki wysunął się plasterek pomidora i spadł na pokaźnych rozmiarów brzuch mężczyzny. Nie, nie był gruby, raczej można go było wziąć za typowy mięsień piwny około czterdziestoletniego faceta, z żoną, dwójką dzieci i zaciągniętym kredytem na mieszkanie w nowobogackiej dzielnicy. Odwróciła się na plecy, rozchylając równocześnie uda. Sięgnęła ponownie ręką w kierunku krocza i palcami rozsunęła płatki swego kwiatu, ukazując różową szczelinę. Polizała palec drugiej dłoni i wsunęła go sobie do wnętrza. Przez chwilę przyglądał się jej mlaskając, po czym odrzucił kanapkę i z chrapliwym oddechem zbliżył do łóżka. Uniosła uda, podsuwając swą cipkę na wprost twarzy mężczyzny. Chwycił rękoma jej biodra, przysunął usta do krocza i wsunął w nią swój język. Lizał ją szybko i beznamiętnie, szarpiąc raz po raz głową na boki.

Wreszcie zmęczony ukląkł tuż przed nią, jedną ręką podtrzymując jej kibić, drugą nakierował pulsującego członka i jednym płynnym ruchem wbił się w nią aż po same jądra. Jęknęła głośno. Wbrew opinii, że wysocy faceci nie mają się czym za bardzo pochwalić, ten miał pałę jak kij do bejsbola. Wielki i gruby drągal niemal rozsadzał jej wnętrze, penetrując najskrytsze zakamarki jej ciała. Naznaczony żyłami, sękaty członek drażnił jej pochwę, gdy raz po raz, z siłą orangutana wbijał się w nią. W pewnej chwili wstał z pościeli unosząc ją do góry. Obrócił wciąż nabitą na członka, załapał oburącz za biodra i niczym galernik wiosłem tak zaczął z jeszcze większą furią i determinacją nabijać ją na siebie, jakby chciał przebić na wylot. Wpijała się paznokciami w jego umięśnione ramiona drapiąc do żywego mięsa, pochłonięty jednak swym zajęciem nie zwracał uwagi na ból. Odgiął się lekko do tyłu, rżnął ją zatracony w czasie i rzeczywistości. Niczym szmacianą lalkę przysuwał i odsuwał od siebie, tłocząc do jej wnętrza swą wielka pytę. Po chwili wyraźnie odczuła jego zmęczenie, gdy tempo ruchów nieznacznie spadło, sięgnęła ręką do tyłu i przyciągnęła oboje do stolika. Położył ją na blacie, uwolnionymi rękoma chwycił jej piersi i zaczął je ugniatać niczym ciasto na pierogi. Ciągnął za sutki, powodując ból i jednocześnie zwiększając ekstazę. Czując nadchodzący orgazm, lekko wygięła się w pałąk, rozchyliła szerzej uda i uniosła do góry nogi. Zacisnęła powieki, a z ust jej dobył się głośny jęk, który umilkł w momencie gdy jego wielka dłoń zacisnęła się na jej szyi. W pewnej momencie, na chwilę zesztywniała i w tym samym czasie poczuła targające jej wnętrzem skurcze. W głowie wybuchło tysiące gwiazd, niczym fajerwerki w dzień niepodległości, ciało przeszyły nieopanowane dreszcze. Przytrzymywany raz po raz w jej wnętrzu stęknął chrapliwie. Sfrustrowany jej przedwczesnym nieoczekiwanym zakończeniem, trzepnął ręką jej tyłek. Wykorzystując moment chwilowego rozluźnienia wyszedł z niej i wybił się ponownie najgłębiej jak potrafił, czując jaka ponownie stała się ciasna. Bezwiednie zacisnęła pochwę na jego członku, doprowadzając go w tym samym momencie do ejakulacji. Gorąca sperma wypełniła jej rozpalone wnętrze, powodując kolejne fale rozkoszy. Zatracona w orgazmie leżała, czując jak jej ciało powolutku się rozluźnia.

Zdyszany otworzył oczy. Trzymając członka wciąż w jej wnętrzu obserwował ciało dziewczyny. Dwudziestodwulatka o proporcjach nastolatki, z malutkimi piersiami wpadła mu w oko wczoraj w barze, gdy wracając z pracy wstąpił na jednego. Był w podłym nastroju. Tego dnia miał dostać obiecaną premię za projekt, nad którym spędził ostatnie trzy miesiące życia, zarywając noce, siedząc po godzinach w pracy, tracąc powoli kontakt z rodziną i otoczeniem. Trzy miesiące mozolnej harówy. A na koniec okazało się, że program który miał zwiększyć wydajność jego firmy, okazał się jednym wielkim fiaskiem. A wszystko to przez tego małego gnojka, protegowanego jego szefa. Dane, które od niego otrzymał okazały się błędne. Trzy miesiące zapieprzu poszły się jebać.

Siedział przy barze, gdy obok dosiadła się ona. Z początku nie zauważył jej, wpatrzony gdzieś w odległy kąt knajpy, wlewał w siebie kolejne kieliszki, topiąc w nich gniew i rozpacz. Po chwili usłyszał jej słowa. Paplała coś o ubraniach, kosmetykach i tym podobnych. W pewnym momencie odwrócił się w jej kierunku i spytał;

– Pójdziesz ze mną do łóżka? – nie wierzył własnym uszom. Wierny zasadom moralności, nigdy do tej pory nawet nie myślał o zdradzie. To pojęcie było dla niego zupełnie obce. Do tego momentu. Zeszła ze stołka, objęła go w pasie i szepnęła na ucho.

– Chodźmy do mnie.

Czując jak szumi mu w głowie od nadmiaru alkoholu, oddychając ciężkim, przesiąkniętym dymem papierosowym, powietrzem, nie zauważył dokąd się udali. Nie zwrócił uwagi na otaczające ich slumsy, w objęciach dziewczyny szedł przed siebie ze zwieszoną głową. Po jakimś czasie znaleźli się przed obskurnymi drzwiami, w ciemnym korytarzu. Z impetem wpadli do mieszkania, które okazało się przestronnym apartamentem godnym Manhattanu. Ściany w pomieszczeniach wyłożonych dębowym parkietem, wykończone były turkusowymi tkaninami, z podkreślającymi je mahoniowymi dekoracjami. Nowoczesną kuchnię, w której dominowała czysta stal z czarnymi elementami blatu kuchennego, wyłożoną od podłogi po sufit, czarną jak węgiel, wyszlifowaną na błysk glazurą, rozświetlały ukryte gdzieniegdzie małe halogeny, zwiększając relatywnie wrażenie wielkości wnętrza.

Pogrążony jednak we własnych myślach nie dostrzegł tego. Potknął się za to o porozrzucane po całej podłodze kobiece ubrania, buteleczki po perfumach. Oparł rękę na drewnianym sekretarzyku po czym oderwał ją, krzywiąc się ze wstrętem. Mebel pokrywała gruba warstwa kurzu i jakaś, bliżej nieokreślona zastygła, lepka ciecz. Dziewczyna odwróciła go w swoim kierunku, zdjęła mu płaszcz, rzuciła w kąt przedpokoju i jęła mocować się z paskiem od spodni. Pomógł jej w tym. Ściągnął z siebie w pośpiechu ubranie, rzucając je na kupę innych, po czym szarpnął jej sukienkę rozrywając w połowie. Zdarł z niej resztki odzienia, wyraźnie usatysfakcjonowany wyłaniającym się widokiem jej nagiego ciała. Nie miała na sobie żadnej bielizny. Poczuł jak jej drobna dłoń obejmuje twardniejącego członka. Uklękła przed nim i włożyła sobie do ust. Delikatnie ssała masując go swoimi dłońmi, raz po raz szarpiąc za dyndające jaja. Na moment połknęła go całego i przytrzymała chwilę w sobie. Krzyknął w ekstazie. Oderwał ją od siebie, chwycił za ramiona i rzucił na sofę przy wejściu.

Upadła na miękki mebel przewieszona przez oparcie. Widząc wilgoć między jej nogami, zapomniał o jakiejkolwiek grze wstępnej i wbił się w nią, niepomny na dziewczęcy okrzyk bólu. Jednak nie była taka mokra. Udało mu się zaledwie wsunąć główkę, gdy poczuł opór. Lekko zniesmaczony wyszedł z niej i przysunął twarz do jej krocza. Lizną jej płatki, wsłuchując się w jęk dziewczyny. Zachęcony do dalszego działania, rytmicznie pocierał językiem jej wargi sromowe, wciskając równocześnie palec do jej wnętrza. Po chwili, sądząc, że jest już wystarczająco wilgotna rzucił się na nią, przykrył swoim ciałem i wbił w jej wnętrze. Tak, teraz była gotowa. Po kilku minutach osiągnął orgazm. Zakłopotany tak szybko zakończona akcją, siadł na podłodze ze zwieszoną głową, ciężko sapiąc. Ona jednak niczym nie zrażona zsunęła się z łóżka, ujęła wiotczejący członek w dłonie i zaczęła delikatnie go pieścić. Poczuł jak znów mu twardnieje. Przeszli do pokoju gdzie na ogromnym łóżku wodnym jeszcze kilka razy, tym razem wolniej i dłużej oddali się kolejnym uniesieniom.

Ocknął się z zamyślenia. Zapinając guziki marynarki spojrzał jeszcze raz na leżącą, na stole, dziewczynę, po czym założył zegarek i chwytając po drodze aktówkę skierował się do drzwi wyjściowych. Wyszedł i cicho zamknął drzwi za sobą.

Nasłuchując oddalających się kroków, przymknęła oczy i zasnęła. Obudziła się jakiś czas później, zdrętwiała zsunęła ze stołu, i przepasawszy, leżącym na podłodze, ręcznikiem poszła do łazienki. Gorący prysznic przywrócił jej myśli na właściwe tory. Burczący żołądek dopominał się o swoje. Wyszła spod prysznica i naga przeszła do kuchni. Chlew jaki zastała na stole, zniechęcił ją do przygotowania jakiegokolwiek posiłku. Zresztą, w lodówce i tak nic nie było. Nie dbała za bardzo ani o wnętrze mieszkania, nie sprzątała, nie gotowała, nie prała. Nie potrzebowała tego gdyż o jej wygodę dbali sponsorzy a tych nigdy nie brakowało. Dźwięk przekręcanego klucza w zamku spowodował, że udała się w tamtym kierunku. W wejściu stała jej najlepsza przyjaciółka, która czasami, po kłótni z mężem sypiała u niej, więc by nie sprawiać sobie nawzajem kłopotu dorobiła jej klucze do mieszkania.

– Cześć, co słychać – spytała opierając się o krawędź blatu kuchni.

– Chyba miałaś ciężka noc? – odpowiedziała, rozglądając się po wnętrzu apartamentu. – Głodna?

– Jak wilk – odpowiedziała sięgając ręką ku stercie ubrań w kącie. Wyciągnęła stamtąd szarą sukienkę i włożyła ją na siebie przez głowę. Rozciągliwy materiał ciasno opinał jej ciało, ukazując wszystkie krągłości i sterczące sutki. Lekko prześwitujący materiał odkrywał też ciemny trójkąt między nogami dziewczyny.

– Wiesz co? Przydałaby ci się kobieta – Przyjaciółka wyszczerzyła zęby w drwiącym uśmiechu

– Po co mi kobieta? – spytała z przekąsem

– Żeby miał kto zadbać o twoje mieszkanie.

– A jak ją znajdziemy? – spytała rozglądając się po wnętrzach. Faktycznie, ktoś mógłby tu posprzątać

– No nie wiem. Może damy ogłoszenie do prasy: „Szukam żony”, co ty na to?

– Świetny pomysł! – parsknęła śmiechem – A teraz chodźmy coś zjeść.

Zamykając za sobą drzwi ogarnęła jeszcze raz wzrokiem mieszkanie. „Mariolka szuka żony” – Dobre – pomyślała, przekręcając klucz w zamku.

Czytelniku, chętnie zamieścimy dobre opowiadania erotyczne na Najlepszej Erotyce. Jeśli stworzyłeś dzieło, które ma nie mniej niż 2000 słów, zawiera ciekawą historię i napisane jest w dobrym stylu, wyślij je na nasz adres ne.redakcja@gmail.com. Każdy tekst, który przypadnie do gustu Redakcji Najlepszej Erotyki, zostanie opublikowany, a autor dostanie od nas propozycję współpracy.

Przeczytałeś? Oceń tekst!

Tagi:
Komentarze

🙂 Fajna ta Mariolka, hehe.
Ale nawet przy szczerych chęciach nie nadawałabym się na jej żonę. Sama nie lubię sprzątać ;P

Bardzo przyjemna miniaturka o sponsorynce-bałaganiarze 🙂 Z wyjątkowej urody ilustracją (i autografem Autora) na dodatek. Podoba mi się,choć osobiście preferuję dłuższe formy (jak już zapewne wiecie 😀

Pozdrawiam
M.A.

Nie zdążyłem… miałem być pierwszy… 😛 No to gwoli wyjaśnień;

Jak wspomniałem e-fraszki nie stanowią wstępu do dłuższych opowiadań, ba, pisane pod wpływem chwili, opisują chwilę. I chwilę też trwają. W takich opowiadaniach bardziej bawię się słowem, mając równocześnie nadzieję, że poruszana tematyka skłoni drogich czytelników do własnych przemyśleń i wypowiedzi na dany temat.

“Mariolka szuka żony” to moje najpierwsze opowiadanie erotyczne. Powstało w czasach gdy zaczynałem w ogóle pisać a tworzyłem wtedy bardziej opowiadania na pograniczu horroru i sesnsacji. Mariolka była pisana na zamówienie kolegi, który widząc moje pisarskie kroki, zaproponował mi uczestnictwo w portalu DE. Ponieważ jednak zawsze w takich przypadkach potrzebuję tematu przewodniego, on wybrał go na chybił trafił, wodząc palcem po ścianie pubu, w którym wówczas siedzieliśmy. Ściany oklejone były wycinkami gazet z lat około osiemdziesiątych, a akurat tam gdzie się znajdowaliśmy, tematyka była tak szeroka jak koryto Odry w 1997. Mając do wyboru “Świńskie ryje” albo “Mariolka szuka żony”, z wiadomych względów wybrałem to drugie. I tak oto urodziła się moja pierwsza e-fraszka.

A świńskie ryje nadal spędzają mi sen z powiek, jednak do tej pory nie powstało ani jedno słowo w tym temacie. Może kiedyś…

Bardzo przyjemna e-fraszka i świetny pomysł! Imię też idealnie pasuje do tekstu, po prostu wiadomo, że bohaterka ma być Mariolką i już.

A co do świńskich ryjków, to nasz bohater z Via Europa mógłby je gdzieś transportować… chociaż nie, on za elegancki na to. No to ktoś z bazy Gienka 😀

Me like very much 🙂

Super miniaturka. Jakbym nie byl(-a) zajety, to bym sie zglosil (-a). A co tam – sprzatam, piore, gotuje, moze bym sie nadal?

:-)))

Gregu, jesteś kopalnią anegdot 🙂

Mam pytanie: czy każda e-fraszka łączy się z jakąś historią? Jeśli tak, chętnie ich wszystkich wysłucham!

Pozdrawiam
M.A.

Owszem… 😛 W zasadzie chyba we wszystkich znajduje się ziarenko "mojej prawdy", część w sporej mierze jest historiami opowiadanymi na studenckich imprezach. Na pewno w wielu z nich jest cząstka mnie samego. W jakim stopniu? No… to już pozostaje moją tajemnicą 😀

czekam na następne z niecierpliwością!!
jimmyg

No świetne opowiadanko 🙂 Z chęcią poczytałabym te z pogranicza horroru o których wspomniałeś.
Seaman, gdybyś jednak miał więcej czasu, to ja proponuję etat. Z takimi zaletami… 🙂
Wanilia

Wanilia…
*blush*

No prosze, co za interesujaca propozycja…
Pozwol, ze przemysle ;-))))

s.

No Grześ… Nie wiedziałam że piszesz gdzieś… A wystarczy popatrzeć i poszukać… Przyjemnie się czyta…

Po podpisie mam nadzieję że będziesz wiedział kto pisze.

Elfi….

A któż to zawitał w moje skromne progi?… Oczywiście, że poznaję. Miło mi widzieć znajomych z miejsc, które z erotyką jednak niewiele wspólnego mają ;P Cieszę się, że język… oczywiście opowiadania 😀 odpowiada…

Zapraszam do pozostałych moich tekstów jak i innych autorstwa zacnych uczestników tegoż blogu.

Pozdrawiam
MRT

Napisz komentarz