Przygody Roberta cz. 7 (Coyotman)  2.98/5 (15)

23 min. czytania

Pod namiotami istnieje pewna prawidłowość, która niestety nie jest zbyt korzystna dla tych, którzy lubią dłużej sobie pospać. Polega ona na tym, że każdy kładzie się spać, o której chce, a wstaje razem ze wszystkimi. Sprawa wygląda prosto. Ludzie się budzą, zaczynają się krzątać pomiędzy namiotami, to zahaczą o linkę,  to się ktoś potknie, to ktoś coś z hukiem upuści. Gdy ma się lekki sen, trudno w takich warunkach  pospać sobie zbyt długo. Tu, niestety, jest inaczej niż w domu, gdzie ściany niwelują wszelkie odgłosy. Tu dokładnie słychać każdą rozmowę, każde poranne pierdnięcie.

Nic dziwnego zatem, że po raz kolejny się nie wyspałem. Zdumiało mnie za to co innego. Kiedy otworzyłem oczy i powoli już przestawałem się użalać nad swoim porannym losem, zobaczyłem nie tę osobę, którą spodziewałem się ujrzeć! Obok mnie leżała Paulina. Była co prawda odwrócona tyłem, ale bez trudu poznałem ją po ciemniejszych włosach. Szybko przeleciałem w myślach końcówkę wczorajszej (a właściwie dzisiejszej, bo było już po północy) nocy z Aśką.
Wróciliśmy z molo dość późno, choć nie zwracaliśmy za bardzo uwagi na godzinę. Tak jak przewidywała Aśka, w moim namiocie była już Paulina, która spała jak suseł i z pewnością nie można było nazwać jej trzeźwą (w środku była istna gorzelnia). Poszliśmy więc do namiotu dziewczyn i tam po prostu usnęliśmy. Musiałem być tak zmęczony, że nie usłyszałem jak Paula wgramoliła się rano do środka.

Kiedy światło przestało mnie już razić, uniosłem się lekko na łokciach i rozejrzałem się po namiocie. Okazało się, że Aśka leżała tuż za Pauliną. Ta musiała się więc po prostu wcisnąć między nas, kiedy wróciła. Jednak najbardziej zaintrygowało mnie to, że dziewczyny słodko spały przytulone do siebie, jak świeżo upieczone małżeństwo. Żadna siła nie mogła mnie powstrzymać od nieczystych myśli. Stwierdziłem jednak, że próba dobierania się do nich  będzie w tej sytuacji już ostrym przegięciem. Poleżałem więc jeszcze chwilę i stwierdziłem, że niedługo będzie trzeba wracać do siebie.

Dziewczyny wyglądały cudnie, jak dwa aniołki. Aśka spała na plecach, miała na sobie spodenki z mięciutkiego materiału (miałem okazję go w nocy testować) i  białą koszulkę na ramiączkach.  Paulina  leżała na boku. Głowę przytuliła do policzka koleżanki, jedną rękę trzymała nad głową, a drugą zarzuciła na brzuch Aśki. Miała na sobie białą koszulkę o kilka numerów za dużą. Kiedy jeszcze tak patrzyłem na nie przed wyjściem, do głowy wpadła mi szatańska myśl. Mały dowcip przecież nikomu jeszcze nie zaszkodził. Chwyciłem ostrożnie rękę Pauli i ostrożnie pokierowałem ją w stronę spodenek Aśki. Teraz najtrudniejsze. Drugą ręką lekko uniosłem materiał do góry i wsunąłem dłoń pod spód. Ręka Pauliny była zupełnie bezwładna, alkohol zrobił swoje. Rozszerzyłem nieco nogi Asi, tak żeby zwiedzające jej krocze paluszki miały jak najwięcej swobody. Udało mi się to tak poustawiać, że ręka Pauliny dotykała wszystkiego, czego właściwie sam chętnie bym teraz dotknął.  Misja wykonana. Teraz trzeba było się wymknąć tak, żeby nikt mnie nie zauważył. Nie było to wcale takie proste, bo przed namiotami kręciło się już sporo ludzi. Wychyliłem lekko głowę z namiotu, rozejrzałem się i przy nadarzającej się okazji wyskoczyłem na zewnątrz. Jak gdyby nigdy nic skierowałem się w stronę swojego lokum.

Kiedy doszedłem do namiotu wziąłem czyste rzeczy, przybory do kąpieli i pobiegłem pod prysznic. Letnia woda orzeźwiła mnie wspaniale w ten kolejny, ciężki poranek. Tylko przez moment dopadło mnie wspomnienie wspólnego prysznica z Asią. Ubrałem się spokojnie, bez pośpiechu, umyłem jeszcze zęby i powoli skierowałem się w drogę powrotną. Po drodze widziałem coraz więcej ludzi. Kiedy doszedłem do swojej siedziby, okazało się, że do zbiórki zostało już niewiele czasu. Postanowiłem zbudzić dziewczyny i przy okazji sprawdzić, jak tam wyszedł mój dowcip.

Kiedy ostrożnie, po cichu wszedłem do ich namiotu, stało się coś, czego się nie spodziewałem. To znaczy nie raz zdarzyło mi się o tym ostatnio myśleć, ale to, że zobaczę taką sytuację na własne oczy wydawało się właściwie nierealne. Dziewczyny całowały się delikatnie. Miały zamknięte oczy, Aśka  lekko pochylała się ku Paulinie. Muskały się ustami i języczkami, ale było to tak subtelne, że aż trudno mi było w to uwierzyć. Większym zaskoczeniem było jednak to, że ręka Pauliny nadal była w majtkach Aśki. Tyle, że w odróżnieniu od wcześniejszej sytuacji, teraz ta dłoń wcale nie była taka wiotka. Paluszki dziewczyny zataczały wyraźne kręgi pod materiałem spodenek. Dziewczyny sprawiały wrażenie, jakby nie były świadome, co ze sobą robią. Czy to możliwe? Czy możliwe, że się do końca nie obudziły i w półśnie zaczęły się do siebie dobierać? Jak zareagować?

Okazało się, że nie muszę reagować. Nieopodal rozległ się gwizdek rozpoczynający zbiórkę. Dziewczyny momentalnie otworzyły oczy. Ręka Pauli była nadal w majtkach koleżanki. Spojrzały na siebie, po chwili na mnie kucającego przy wejściu, jeszcze raz na siebie. Jakby dopiero teraz zrozumiały, co się tak naprawdę działo przez ostatnią chwilę. Momentalnie odskoczyły od siebie z krzykiem, jakby ktoś oblał je wrzątkiem. Krzyk był krótki, ale cholernie głośny i piskliwy. Całość połączona z grymasem obrzydzenia na twarzy.

– Co ty…? – zaczęła Asia.

– Chyba, co ty…??? – odpowiedziała z jeszcze większym oburzeniem Paula.

– Gdzieś ty mi wkładała te łapska?

W tym momencie Paula przysunęła palce do nosa i wciągnęła powietrze. Kiedy poczuła charakterystyczny zapach cipki, wyraźnie się skrzywiła.

– Ja nie wiem… jak to się stało – powiedziała zdezorientowana.

Ja wiedziałem. W duchu umierałem ze śmiechu. Teraz jednak tylko przyglądałem się całej scenie z chytrym uśmieszkiem. Nie przypuszczałem, że mój dowcip przekształci się w taką scenę.

– Ty zboczucho!

– A kto mnie zaczął całować? – odparowała Paula.

– Myślałam, że to on! Że to jego ręka! – Aśka zwróciła się w moją stronę.

– Ja właśnie przed momentem tu wszedłem zawołać was na zbiórkę – broniłem się.

Choć w sumie nie miałem przed czym.

– Coś mi nie pasowało, było jakoś tak zbyt delikatnie. Ale jestem tak niewyspana, że nawet nie miałam siły tego wszystkiego dokładnie ogarnąć – Aśka zaczęła analizować.

– Nie wiem jak to się stało, skąd ta ręka…? – Paulina nadal nie mogła uwierzyć w to, co zrobiła.

– Dziewczyny, chodźcie na zbiórkę. Potem będziecie rozgryzać zagadkę swojej orientacji.

– Spadaj, ja nie jestem lesbą!

Ruszyliśmy na zbiórkę. Po drodze dziewczyny wciąż powracały do przygody sprzed kilku minut, rzucając wciąż wzajemne oskarżenia. Miałem niezły ubaw.

Zbiórka przebiegła standardowo. Sprawdzono obecność i ogłoszono, że po obiedzie dla chętnych jest wycieczka do pobliskiego miasteczka. Tamtejsza straż pożarna obchodzi okrągłą rocznicę powstania i z tej okazji urządzany jest wielki festyn. Atrakcjami mają być koncerty lokalnych zespołów, pokazy strażackie i jakieś konkursy. Już wiedziałem, że zostanę tutaj. Wolę się wygrzać tu, nad jeziorem, niż być na tym festynie. Może i sama perspektywa posłuchania lokalnych zespołów nie była zła… ale jakoś wolałem pokręcić się tutaj. Może to będzie dobra okazja, żeby zobaczyć, co jest na pobliskiej plaży ?

Na śniadaniu dziewczyny zasugerowały, że fajnie by było wypożyczyć jakąś łódkę, lub rower wodny i trochę popływać przed obiadem. Pomysł mi się spodobał, zwłaszcza, że miałem ochotę na trochę aktywności fizycznej, innej, niż nocne seksualne maratony. Co ciekawe, teraz dziewczyny dały mi spokój z igraszkami pod stołem. Były chyba tak zajęte analizowaniem tego, co się stało przed zbiórką, że chwilowo takie figle nie były im w głowie.

Punkt wydawania sprzętu do pływania mieścił się obok hotelu. Był to szereg kilku budynków o wyglądzie garaży. Szerokie drzwi były otwarte na oścież, a ze środka wystawały łódki, kajaki i rowery wodne. Wypożyczyć można było także motorówkę do nart wodnych oraz skutery. My jednak nie mieliśmy pozwolenia na tę dość niebezpieczną rozrywkę. Przyznać jednak trzeba, że przyjemnie się patrzyło na te lepsze zabawki. Wybraliśmy największy rower wodny. Oprócz dwóch stanowisk do pedałowania, były jeszcze miejsca do posiedzenia. Ogólnie chyba optymalny wybór, bo można było spokojnie we trójkę  spędzić na nim czas.

Pogoda tego dnia była znów idealna. Trzeba było przyznać, że pod tym względem świetnie trafiliśmy z wyjazdem. W dodatku nic nie wskazywało na to, że aura ma się jakoś diametralnie zmienić. Swieciło piękne słońce, na niebie pojawiło się ledwie kilka małych chmurek. Wiał delikatny wiaterek, dzięki czemu było bardzo przyjemnie i upał nie dawał się tak we znaki.

Najpierw za sterami usiadałem ja z Aśką, Paulina zajęła miejsce za nami, na czymś w rodzaju kwadratowej ławki z miejscem na nogi w środku (było to coś na kształt piaskownicy, tyle, że oczywiście proporcjonalnie mniejsze).

Od powierzchni wody czuć było przyjemny chłód, który wyraźnie kontrastował z coraz mocniej grzejącym, porannym słońcem. Dla mnie to była całkiem niezła okazja żeby się trochę opalić, bowiem dotychczas paradowałem zazwyczaj w koszulkach lub koszulach. Teraz miałem na sobie jedynie krótkie spodenki, pewnym było więc, że nie wrócę z tej przejażdżki bledszy. W sumie całkiem blady  też nie byłem, ale jednak do dziewczyn, które opalały się tu codziennie, było mi dość daleko.

Z każdą chwilą oddalaliśmy się od brzegu. Ludzie na plaży robili się coraz mniejsi i właściwie trudno było kogokolwiek rozpoznać.

– Kto mi posmaruje plecy? – odezwała się z tyłu Paulina.

– Poczekaj. Odpłyniemy trochę dalej i zaraz tam sobie wszyscy siądziemy – odpowiedziała jej koleżanka.

– Jak daleko chcecie płynąć? – spytała.

– A co, chcesz, żeby się na ciebie gapili z brzegu?

Paulina burknęła tylko coś pod nosem i już się więcej nie odezwała. Ja również nie mówiłem zbyt wiele. Przebierałem po prostu nogami, byle by dalej płynąć. Dziewczyny wydawały się lekko podenerwowane po poranku i lepiej było teraz nie wchodzić pomiędzy nie.

W końcu odpłynęliśmy na tyle daleko, że trudno było cokolwiek dostrzec na brzegu. W dodatku płynęliśmy po skosie, dzięki czemu częściowo zasłaniały nas rosnące niedaleko plaży trzciny. Aśka nagle zeszła ze swojego miejsca i usiadła koło Pauli.

– Chodź tu do nas. Trzeba odpocząć.

– Wreszcie – powiedziałem, choć bardziej do siebie niż do dziewczyn.

– Chodź. Posmarujemy cię, bo za chwilę będziesz czerwony jak burak.

Usiadłem pomiędzy dziewczynami tak, że jedna była przede mną, a jedna za mną. Aśka wyjęła z torebki jakiś krem, wycisnęła mi nieco na plecy i podała tubkę Pauli. Po chwili czułem już koliste ruchy na moim rozgrzanym ciele. Było to nawet całkiem przyjemne, poczułem chłód, który zdecydowanie ulżył moim plecom.

Paulina tymczasem wycisnęła na dłoń odrobinę kremu i zaczęła się smarować. Oczywiście przyglądałem się z przyjemnością, jak masuje swoje jędrne ciało. Jak przejeżdża dłońmi po niezakrytych przez materiał częściach piersi. Chyba nawet nie zauważyła, że się na nią gapię, tak była zafrapowana swoim zajęciem.

– Teraz z przodu. Sam się posmarujesz, czy mam kontynuować? – zapytała Aśka.

– Z przodu ja smaruje. Spadaj! – oburzyła się Paula.

– Ja zaczęłam, ja kończę.

– Ale sama mówiłaś „chodź, posmarujemy cię”, więc teraz moja kolej.

Paulina zaczęła mi smarować klatkę, brzuch i ramiona. Czułem się trochę dziwnie, będąc świadkiem tego rodzaju wzajemnych zaczepek, ale z drugiej strony było to także dość budujące. Wiadomo, każdy facet lubi, jak dziewczyny starają się o jego względy. Paula podczas smarowania nie omieszkała puścić do mnie kilka razy oczka, czy zalotnego uśmiechu. Inna sprawa, że jej ręce czasem zapędzały się za bardzo ku dołowi… Ale starałem się to przemilczeć.

– To co? Której mam posmarować plecki?

– Mi – odezwały się obie.

Zaproponowałem, by ustawiły się do mnie tyłem, przez co będę mógł je smarować równocześnie. Nie ma to jak pokojowe rozwiązanie problemu. Dziewczyny nie protestowały.

Wycisnąłem biały krem na obie dziewczyny. Trudno mi było uciec od skojarzeń białej mazi na ich plecach, ale starałem się powstrzymywać od komentarzy. Zacząłem je smarować kolistymi ruchami. Przyznam, że znacznie przyjemniej było mi masować dziewczyny, niż być masowanym przez nie. Ich ciała były takie delikatne i miękkie. Wpatrywałem się w nie z wielką przyjemnością, w myślach liczyłem pieprzyki. Aśka, obdarzona nieco jaśniejszą karnacją, miała ich odrobinę więcej. Podobało mi się to.  Zawsze uważałem, że pieprzyki, czy piegi są sexy.

Moje ręce oczywiście także były dość niegrzeczne i zapuszczały się często poza plecy, muskając z boku to pupę, to piersi.

– Od tych strojów będziecie mieć białe ślady. Powinnyście je zdjąć – powiedziałem, choć oczywiście bez przekonania, że to w jakikolwiek sposób może zadziałać.

Ku mojemu zaskoczeniu Aśka dwoma szybkimi ruchami pozbyła się góry opalacza.

– Co robisz? – spytała Paulina.

– Jak to, co? Przecież widziałaś mnie nago, on też. Więc czego mam się wstydzić?

Aż mnie zatkało, choć jej wytłumaczenie było przecież logiczne. Jak widać, dziewczyny musiały już sobie wszystko wcześniej wyjaśnić. Akurat skończyłem smarowanie.

– Gotowe – oznajmiłem.

– To teraz jeszcze mi popraw z przodu – powiedziała Aśka, odwracając się do mnie i prężąc swoje piękne piersi. Trochę mnie zamurowało, ale nie było czasu na myślenie.

Natychmiast wycisnąłem trochę kremu na dłoń i zacząłem wcierać go we wspaniałe półkule koleżanki. Wciąż nie mogłem nadziwić się ich jędrności i delikatności. Aż miałem ochotę wziąć jedną do ust i possać przez chwilę. Nie powiem, żeby mnie to nie ruszyło, bo krew dość szybko się we mnie wzburzyła. Aśka zresztą nie omieszkała skomentować mojego krótkiego masażu.

– Dobra, starczy, bo zaraz nam tu wybuchniesz – dziewczyny parsknęły śmiechem.

Po chwili Paulina także pozbyła się góry stroju. Jej nieco mniejsze piersi także prosiły o nakremowanie. Oczywiście nie protestowałem i natychmiast zabrałem się do dzieła.

Paulina jednak ułożyła się inaczej, usiadła tyłem do mnie, opierając się plecami o mój tors. Sama wycisnęła krem na moją dłoń i przycisnęła ją do swojej piersi.

– Jak już mamy zachowywać się tak swobodnie, to niech przynajmniej skorzystają na tym moje cycki. W końcu, co mi tam…

Co więc miałem zrobić? Przyznam, że trochę głupio mi było, raz, że dziwnie tak masować jedną, gdy druga siedzi z boku i patrzy a dwa, że byłem coraz bardziej podniecony.

Słońce dawało po głowie, w dodatku w środku buzowały hormony, sprawiając, że było mi gorąco jak diabli. Piersiami Pauli zająłem się równie dokładnie, co Aśki. Wcierałem krem powoli i delikatnie, posuwając się od zewnątrz piersi i kończąc na sutkach. Moje koliste ruchy sprawiały jej dużo frajdy, bo była w iście szampańskim nastroju, wciąż chichotała i ogólnie wydawała się być w dobrym humorze. Jej piersi pięknie błyszczały od wcieranej białej mazi. Przyszła mi nawet taka myśl, że Stwórca, jeśli rzeczywiście istnieje, powinien dostać nagrodę za stworzenie ciała kobiety. Cóż za wspaniały pomysł! Osobiście mogę ją wręczyć.

Po chwili siedzieliśmy już każdy na swojej części „piaskownicy”. Ja siedziałem naprzeciwko Aśki, a Paulina po mojej lewej stronie, tak że przód roweru miała za plecami. Dziewczyny pięknie prężyły piersi do słońca, chcąc wyrównać opaleniznę. Mówiliśmy niewiele. Bardziej skupialiśmy się na tym, co nas otaczało. Łapaliśmy każdy podmuch wiatru, który pozwalał przetrwać na tym palącym słońcu, słuchaliśmy szumu jeziora i odgłosów ptaków. Podobało mi się. Można było się wyciszyć i uspokoić. Wszelkich wrażeń miałem już na tym obozie pod dostatkiem.

Ciszę przerwała Aśka.

– Wiecie? To jest niesprawiedliwe.

– Co? – spytaliśmy z Paulą niemal jednocześnie.

– No, my pozbyłyśmy się góry stroju, a ty nic nie zdjąłeś.

– No ale ja mam tylko spodenki. Mam siedzieć nago?

– Mi by to nie przeszkadzało.

Aśka nie miała dziś zahamowań

– Mi w sumie też nie – wtórowała jej Paula.

– Wy nie jesteście nagie, macie dół stroju.

– A co, wstydzisz się nas? – spytała zaczepnie Paula.

Wyraźnie podchwyciła temat.

– Nie, ale…

Przerwała mi Aśka.

– A może nie chcesz, żebyśmy widziały, jak działają na ciebie nasze cycki?

Mówiąc to, chwyciła swoje piersi w obie dłonie i rytmicznie nimi potrząsnęła.

Tu mnie miały. Wciąż mi stał. Nic nie mogłem na to poradzić. Nawet myśli o wędkowaniu nie pomagały, bo co opuściłem wzrok na jedną z dziewczyn to oczami wyobraźni brałem je w namiocie… obie.

Po chwili namysłu stwierdziłem jednak, że właściwie niczym nie ryzykuję. A może akurat dziewczyny na tyle się rozochocą, że prędzej czy później uda się pobawić we trójkę?

Wstałem i już chwytałem za spodenki, aby je opuścić w dół, kiedy stało się coś nieoczekiwanego.

– Ktoś płynie w naszą stronę kajakami – powiedziała Paula.

Po chwili wyciągnęła z torebki małą lornetkę i spojrzała przez nią.

– Są z naszego obozu. Kojarzę ich.

– Pokaż – wziąłem lornetkę od Pauli (skąd ona do cholery ma lornetkę?) – To są Łukasz i Marcin, ci, którzy robili nam zdjęcia podczas zawodów na plaży.

– Są spoko?

– Wiesz, są z mojej klasy. Ogólnie są w porządku. Nie gadam jednak wiele z nimi. Mają mnie raczej za sztywniaka co siedzi nad książkami albo ćwiczy na instrumencie.

– Za takiego cię mają? – spytała ze zdziwieniem Paula.

– No, tak. Zresztą chyba słusznie. Bo ja faktycznie uczę się całkiem nieźle, swoje instrumenty lubię. Na imprezy, dyskoteki, czy grille u znajomych nie chodzę a jak już, to bardzo rzadko. Mają mnie więc za sztywniaka. Ale nie dbam o to, co o mnie myślą.

– Może poprawimy twoje notowania u kolegów? – rzuciła nagle Aśka.

– Co masz na myśli? – spytałem.

– Nie założymy góry od stroju. Niech sobie chłopaki chwilę popatrzą. Zobaczysz, że już nigdy nie będą uważali cię za jakiegoś nerda.

– Ale mi to nie przeszkadza.

– Ale mi tak. Choć rzeczywiście jesteś sztywny, ale nie w taki sposób, jak myślą twoi kumple – odpowiedziała, spoglądając na moje uwypuklone spodenki.

– To co, Paula? Zostajemy, tak? Zaraz tu będą.

– Niech ci będzie – odpowiedziała, ale wyraźnie bez przekonania.

Nie mogłem w to uwierzyć. Ale szczerze mówiąc, sam byłem ciekaw reakcji chłopaków. Zbliżali się dość szybko. Byli może jakieś sto metrów od nas. Z pewnością już zaczęli się zastanawiać nad górą stroju dziewczyn. Kiedy podpłynęli już dostatecznie blisko, otworzyli szeroko usta i przestali wiosłować. Śmiesznie to wyglądało, zwłaszcza, że zrobili to równocześnie. Oczu tak szeroko otwartych tez chyba już dawno nie mieli. Zwłaszcza, że byli miłośnikami marihuany.

Dziewczyny odezwały się pierwsze.

– Hej chłopaki! Co was tu sprowadza?

Łukasz, który był śmiesznie czerwony od nieumiejętnego opalania spoglądał to na jedną, to na drugą dziewczynę. Po chwili jednak jakby się opamiętał i spojrzał na mnie. Spod jego kędzierzawej czupryny spłynęła kropelka potu.

– Pani Zawadzka powiedziała, żebyście nie odpływali zbyt daleko.

Na to odezwała się Aśka.

– Spokojnie. Na razie się dobrze bawimy. Jak nam się znudzi, to wrócimy. Powiedzcie pani, że niedługo przypłyniemy.

Chłopcy tylko kiwnęli głowami, przełykając przy okazji ślinę. Głos Aśki był niesamowicie hipnotyzujący, nie dziwne więc, że lekko osłupieli.

– Macie może coś do picia? Bo my zapomniałyśmy wziąć – odezwała się nagle Paula. Co spotkało się z niemal złowieszczym spojrzeniem Asi.

– Co ty robisz? – syknęła cicho.

– No, co?

– Ja mam! – krzyknął Marcin.

Miał krótko obcięte ciemne włosy, ciemne okulary (włożył je zapewne po to, aby bez skrępowania przyglądać się dziewczynom. Bystrzacha), opalony był na brązowo w przeciwieństwie do kolegi. Po tym jak się odezwał, starał się podpłynąć do naszego roweru jak najbliżej. Paula przesiadła się na drugą stronę tak, że była teraz na jego tylniej części.

Mina  Marcina podającego napój, wychylającej się w jego stronę Pauli, była wprost bezcenna. Jego oczy robiły się coraz większe. Z wrażenia nawet nie zwróćił uwagi, że okulary obsunęły mu się dość nisko, zdradzając kierunek jego spojrzenia.

– Możesz wziąć cały – Marcin z wielkim trudem wydobył z siebie głos.

Paula chwyciła cytrynową IceTea i szybko wróciła na swoje miejsce.

– Dzięki!

– Nie ma sprawy – odpowiedział wniebowzięty chłopak.

Po chwili obaj odpłynęli, odwracając się jeszcze kilka razy w naszą stronę. Byłem ciekaw, co to będzie, gdy wrócimy na brzeg

– Nie boicie się, że oni teraz będą o tym gadać?

– Mnie to nie rusza – powiedziała Aśka.

– Nie będą gadać – stanowczo dodała Paula.

– Skąd wiesz – zapytałem

– Kiedy podawał mi picie, dałam mu pewną karteczkę.

– Co na niej było?

Aśka była zdumiona

– Że mają nic nie gadać, a może poznamy się bliżej. Byliście tym wszystkim tak zafrapowani, że nawet nie zauważyliście, jak pisałam.

– I co zamierzasz teraz? Masz zamiar się z nim spotykać?

Tym razem Aśka była już oburzona.

– No, co? Ktoś mi musi w końcu kupić coś do picia czy palenia. Został nam jeszcze ponad tydzień obozu. Nikt nie powiedział, że będę z nim sypiać.

– Mnie nie prosiłaś, żebym ci cokolwiek kupował, a sypiasz ze mną…

– O proszę, komu się bezpośredniość włączyła. Szybko się uczysz… Wiesz ja nie chcę od ciebie takich rzeczy, bo wiem, że sam nie palisz ani nie pijesz.

– Więc ze mną to tylko seks, tak? – udawałem oburzenie.

– No, coś ty! Przecież były jeszcze budowle z piasku, potańcówka, wycieczka i teraz rower wodny.

Było mi tak naprawdę wszystko jedno. Po tym jak się dowiedziałem, że dziewczyny mają swoich chłopaków a tu są tylko dla zabawy, przestałem się kierować etyką. Najważniejsze było dla mnie to, że je polubiłem i zamierzałem spędzać z nimi czas do końca tego wyjazdu.

Tymczasem Łukasz i Marcin zniknęli już naszego pola widzenia.

– To na czym stanęliśmy, zanim przypłynęli chłopacy? – zapytała Aśka, obdarzając mnie zalotnym spojrzeniem.

– Zdaje się, że ktoś miał ściągnąć spodenki – odpowiedziała Paulina.

– Ale co ja będę z tego miał? – zapytałem.

– Ty to od razu byś coś chciał! – oburzyła się Paula.

– Może coś wymyślimy – dodała Aśka, puszczając oko do koleżanki.

– A niech wam będzie.

Wstałem i opuściłem spodenki w dół. Cała sytuacja podnieciła mnie na tyle, że mój członek z nieco nabrzmiałego zamienił się po chwili w kawałek twardej skały.

– Zadowolone? – zapytałem z udawanym wyrzutem.

Siadając, wyciągnąłem stopy z opuszczonych nogawek.

– Jasne, że zadowolone. Ładnie sterczy.

Gdy tak siedziałem, penis niemal dotykał mi pępka. Gdyby mógł sterczeć bardziej pionowo, z pewnością tak by się stało.

– Jezus Maria. Gdzie się takie hoduje? – powiedziała Aśka, patrząc na niego łakomie.

Paulina tylko parsknęła śmiechem.

– Nie podoba się? – zapytałem.

– Nigdy wcześniej nie widziałam aż takiego… na żywo… A trochę ich już widziałam.

– Ja widziałam. Może nawet większego – pochwaliła się Paulina

– Gdzie?

– Pamiętasz tego Ernesta, co do nas podbijał na moich urodzinach?

– Nie zrobiłaś tego!!!

– Obciągnęłam mu tylko. Po jednym strzale nie był jednak w stanie kontynuować zbyt szybko, a potem się tak spił, że nie dał rady nic zrobić.

– Nie chwaliłaś się wcześniej.

– Nie było czym. Podszedł do mnie, jak byłam sama w pokoju. Chciałam go spławić, bo mi się nieszczególnie podobał. Wyciągnął jednak tego swojego drąga i moja ciekawość zwyciężyła.

– Że tak się wtrącę. Czuję się niezręcznie, gdy komentujecie tu mojego lub jakiegokolwiek innego członka – powiedziałem żartem.

– Powinieneś być dumny.

– Dajcie spokój, czy to ma aż takie znaczenie?

– Jasne, że ma. Co prawda jak byś miał jeszcze większego, niż ci w pornosach, to pewnie bym się bała, że mnie rozerwiesz. Ale twój jest jak dla mnie w sam raz, duży, ale nie jakiś ogromny. Po prostu czujesz to w sobie, wypełnia cię idealnie. Nie wiem, jak ci to wytłumaczyć. Musiałbyś być kobietą i to poczuć. Ja w każdym razie czuję różnicę.

– Wiadomo, że się czuje różnicę – wtrąciła Aśka – ale w sumie, jak facet ma mniejszego, ale zna się na rzeczy, to też może być dobrze. A facet z dużym drągiem, który nie wie, jak go używać, też jest do niczego.

– Zawsze możesz go położyć na plecach i sobie sama poskakać.

– To nie to samo – ja lubię jak w łóżku jest harmonia, współpraca. Każdy ma się starać. A jak facet fiutem nie umie, niech chociaż dobrze potrafi wylizać.

– Jedyny minus dużego to, że czasem boli.

– Jak facet ma dużego, to po prostu trzeba delikatnie zacząć, rozluźnić się, a potem już jest obłęd.

– W sumie, fakt.

– Boże, jakie wy jesteście okropne. Nie wierzę własnym uszom – przerwałem im dyskusję.

– No, co? Czy po tym, co przeszliśmy, istnieje jeszcze jakieś tabu między nami?

– Chyba o to chodzi, że z nikim nigdy nie rozmawiałem tak otwarcie o tych sprawach.

– A czego tu się wstydzić, czy bać? Przecież spaliśmy ze sobą, robiliśmy rzeczy, na które nie decyduje się wiele par z długoletnim stażem. Jakim cudem oburza cię rozmowa o męskich członkach?

– Rozmawiałyście o tym? W sensie mówiłyście sobie wzajemnie, jak my…

– Tak naprawdę powiedziałyśmy sobie wszystko dopiero dziś – powiedziała Paula – choć ja Aśce przyznałam się już wcześniej.

– I nie macie do mnie żadnego żalu, że…

– Daj spokój – odezwała się Aśka – rozmawialiśmy o tym ostatnio. To tylko zabawa. Obie tak to traktujemy i ty też tak to traktuj.

– Wiecie… mnie i tak trudno to zrozumieć. Jesteście takie otwarte, wyzwolone.

– Słuchaj, tu nie ma co rozumieć. Z Aśką stwierdziłyśmy, że mamy jedno życie. Chcemy dobrze wspominać naszą młodość. Nie jesteśmy nierozsądne. Zabezpieczamy się, zawsze mamy gumki. I mimo, że wiem, że nie daje to stuprocentowej pewności to i tak mnie to nie powstrzymuje. Co? Mam siedzieć całymi dniami jak jakaś zakonnica i zastanawiać się, co by było, gdyby? Chcę to przeżyć, a nie o tym myśleć.

– Brzmi sensownie – odpowiedziałem, choć w środku miałem pewne wątpliwości, co do takiego rozumowania.

– A rozmowy to tylko rozmowy. Na razie i tak jesteśmy delikatne. A uwierz mi, potrafimy być o wiele bardziej zboczone – powiedziała Paulina z wyraźnym uśmiechem.

– Jakoś trudno mi to sobie wyobrazić.

Niemal natychmiast, gdy wypowiedziałem te słowa, stopa Aśki dotknęła mojego krocza.

– Teraz ci łatwiej? – spytała zalotnie.

Nabrałem powietrza i kiwnąłem głową.

Paula, która siedziała z boku, przysunęła się bliżej. Po chwili jej ręka obejmowała już mój członek kierując go tak, żeby ocierał się o stopę Aśki. Przesuwała go po palcach dziewczyny. Po chwili zrobiła kilka ruchów góra–dół, po czym spojrzała mi głęboko w oczy.

– Jeszcze nie wiesz, do czego jesteśmy zdolne.

Paula puściła mnie i na chwilę przysiadła się do Asi, szepcząc jej coś do ucha. Ta otworzyła tylko szerzej oczy. Po chwili obie wzruszyły ramionami i na klęczkach podeszły do mnie.

Pomyślałem tylko „O Boże, to się zaraz stanie!” Nie mogłem uwierzyć w rozwój wypadków.

Dziewczyny rozchyliły mi szerzej nogi, po czym obie przystawiły głowy do mojego członka. Przybrałem odpowiednio na wpół siedzącą pozycję i czekałem na ciąg dalszy.

– Musimy ci coś powiedzieć. Ale musisz nam obiecać, że nie będzie między nami żadnych tajemnic, tabu i tak dalej – powiedziała Paula.

– Obiecuję! – odpowiedziałem.

A niby, co innego miałem w takiej sytuacji odpowiedzieć?

– To, co widziałeś rano. No wiesz, jak my…

– No, wiem – przerwałem jej.

– No więc. Zdarzało nam się to już wcześniej.

– Co? Że się całowałyście w amoku?

– No, właśnie nie. My wiedziałyśmy, że to my. No wiesz, eksperymentowałyśmy już kiedyś. Zanim miałyśmy pierwszych chłopaków. Uczyłyśmy się całować, byłyśmy ciekawe, jak wyglądają nasze cipki. Rozumiesz, prawda? Czasem tak po prostu to samo wychodzi. Od czasu do czasu baraszkujemy sobie tak dla zabawy.

Przełknąłem ślinę. Pomyślałem tylko, że ja nigdy nie porównywałem z kolegami swojego wacka, ani tym bardziej się nimi nie całowałem.

– Czyli chcecie powiedzieć, że te wasze poranne wrzaski, zdziwienie, a potem kłótnia, to było tylko odstawianie szopki?

– No, tak jakby. No wiesz. Bałyśmy się, że to by mogło być dla ciebie zbyt wiele.

Westchnąłem tylko z nieco piskliwym odgłosem.

– No, ale wracając do tematu, chodzi o to że nie mamy żadnych oporów żeby zrobić to, co zaraz zrobimy. Bo wiesz. Dobrze się znamy. Nie ma tabu. Rozumiesz?

Znów tylko pokiwałem głową.

– Poza tym jesteśmy ciekawe, jak będzie – dokończyła Aśka.

Po chwili jej usta były już na mojej żołędzi. Niemal natychmiast Paula przywarła do boku członka, liżąc go po długości. Żałowałem tylko, że na tym cholernym rowerze nie ma więcej miejsca. Ciekawe było to, że nie mogłem się skoncentrować na tym, co która dziewczyna dokładnie robi. Czułem usta obu, a jednocześnie odczuwałem przyjemność na całym ciele. To chyba przez to, że od samego początku byłem sztywny i teraz wreszcie przyszedł czas na rozładowanie tego okropnego napięcia.

– Otwórz oczy!

– Co? – zapytałem, wyrwany z przyjemnego letargu.

– Masz na nas patrzeć! – powiedziała Aśka.

Teraz obie dziewczyny przesuwały ustami po moim penisie. Jedna z jednej strony, druga z drugiej. Gdyby wyciągnąć członka z pomiędzy nich, ich usta by się spotkały i przylgnęły do siebie w gorącym pocałunku. Jakież to było uczucie kiedy przyssawały się na chwile do jego boków, koncentrując się na główce. Niesamowite było to, że jak dochodziły do żołędzi, ich usta i języki spotykały się. Było to zdecydowanie celowe działanie. Finałem tej części ich „prezentu” za zdjęcie spodenek był namiętny pocałunek dziewczyn, gdy zsunęły usta z mojego penisa Po chwili Aśka wzięła go całego do ust. . Musiałem przyznać, że miała całkiem pojemne gardło. Co prawda, nie wchodził cały, a przy końcu się lekko krztusiła, ale i tak było to całkiem imponujące.

– Zawsze chciałam spróbować, jak głęboko dam radę – skwitowała swój wyczyn.

– Ja też chcę.

Po chwili Paulina przystąpiła do dzieła. Wyglądało, jakby to były zawody, bo za wszelką cenę chciała „łyknąć” więcej. Po kilku próbach złapała odpowiedni rytm i szło jej całkiem nieźle. Czułem jak mój członek wchodził w gardło, było wyraźnie ciaśniej. W tym miejscu go jeszcze nie było. Po chwili Paula chwyciła mnie za tyłek i docisnęła się z całej siły. Śmiało mogłem ją okrzyknąć zwyciężczynią zawodów. Wszedł cały.

– Ty obciągaro! – Aśka nie kryła podziwu.

Po chwili znów obie zabrały się do dzieła. Aśka zaczęła drażnić moje jądra dłonią, co tylko podkręcało atmosferę. Byłem coraz bliżej. Ssące dziewczyny wykonywały fantastyczną robotę.

– Zaraz dojdę! – krzyknąłem, gdy tylko poczułem, że zbliża się strzał.

Paula natychmiast odsunęła Aśkę, wzięła go do ust, zaczęła szybko i miarowo poruszać głową, po czym znów zatopiła się w nim po całości. Nadszedł orgazm. Paula poczuła go i przycisnęła się znów mocniej. Jakby poprzednio tylko sprawdzała czy to jest możliwe. Kolejne spazmy przechodziły przez moje ciało. O mało nie straciłem równowagi na tym cholernie śliskim rowerze wodnym.

Aśka tylko z boku patrzyła z podziwem.

– Nieźle.

Na moim ciele pojawiły się kropelki potu. Nadeszło spełnienie. Choć jednocześnie dziwnie się czułem z tym, że ja miałem orgazm a dziewczyny nie.

Paula spokojnie przełknęła, a po chwili chwyciła cytrynową IceTea i wzięła kilka łyków.

– Wiedziałam, że się przyda – powiedziała tylko.

Kiedy nieco ochłonęliśmy, postanowiliśmy wracać na plażę. Do obiadu już niedaleko. A trochę nam zajmie sam powrót. Dziewczyny namawiały mnie, abym się niczym nie przejmował i jasno mówił, co mi chodzi po głowie. Trudno mi było jednak tak prosto z mostu zapytać, czy zgodzą się na trójkącik. Stwierdziłem, że trzeba zastosować metodę małych kroczków. Jeśli będziemy rozmawiać na różne sprośne tematy, może samo wyjdzie?

W drodze powrotnej pedałowałem ja z Paulą. Aśka siedziała sobie z tyłu.

– Mogę o coś spytać? – powiedziałem w końcu.

– No wal…

– Ile miałyście lat jak… no wiecie. Wasz pierwszy raz.

– A po co ci to wiedzieć? – spytała Aśka.

– Tak, z ciekawości. Zresztą same mnie przed chwilą namawiałyście do takich rozmów. Ja na przykład swój pierwszy raz miałem w tym roku. Tak naprawdę, przed wami byłem tylko z jedną kobietą.

– Ja miałam czternaście lat. Mój pierwszy raz był z moim kuzynem – zaskoczyła mnie Paula.

– Z kuzynem? – byłem zdumiony.

– Jesteśmy równolatkami. No wiesz rodzice od dziecka kładli nas w jednym pokoju, jak były jakieś zjazdy rodzinne. Właśnie podczas jednego z takich spędów to się stało. Jak zwykle o pewnej stałej porze kazali nam już iść do siebie spać. Tamtej nocy była straszna burza. Bałam się tych grzmotów i błysków, więc wślizgnęłam mu się pod kołdrę. Przy nim było mi raźniej. Przytuliłam się do niego i jakoś tak samo wyszło. Nasz ręce zaczęły błądzić i stało się.  Dopiero jakiś czas później dowiedziałam się, jaka byłam głupia. Nie mieliśmy żadnego zabezpieczenia, a nie orientowałam się zbyt dokładnie, kiedy mam dni płodne. To prawdziwy cud, że nie zaszłam wtedy w ciąże. Zrobiliśmy to trzy razy. Nic mnie nie bolało. Krwi prawie nie było. Tylko trochę, na początku. Spodobało mi się, jak tylko mi włożył. Miałam wtedy nawet orgazm, co podobno nie często się zdarza za pierwszym razem. Najśmieszniejsze było to, że następnym razem położyli nas w osobnych pokojach. Podobno dlatego, że kuzyna złapali na masturbacji. Nigdy tego nie powtórzyliśmy. Coś jeszcze chcesz wiedzieć?

Odchrząknąłem

– Nie. Powiedziałaś więcej, niż się spodziewałem.

– A ty, Aśka?

– Ja ze swoim chłopakiem. To było tuż przed piętnastymi urodzinami. Chciałam po prostu spróbować. Wkradłam mu się w nocy do pokoju, przez okno. On akurat był w łazience. Rozebrałam się i schowałam do szafy, chciałem go zaskoczyć, zrobić niespodziankę. Wiedziałam, że jego rodziców nie ma w domu. Byli na jakiejś dużej imprezie firmowej jego ojca. Kiedy się położył, ukradkiem weszłam do jego łóżka i zaczęłam się dobierać do jego piżamy. Szybko zorientował się, że to ja. Nie było jakoś szczególnie dobrze. Ale sentyment mam. Bardzo wtedy tego chciałam i cieszyłam się, że mam to już za sobą. W końcu wkrótce kończyłam piętnaście lat. Ile miałam czekać?

– A ty jak?

– Nie uwierzycie.

– Wypróbuj nas.

– Ale nikomu nie powiecie? To ważne.

Dziewczyny przyłożyły dłoń do piersi.

– Zrobiłem to kilka dni temu z panią Mają z Warszawy, tą stażystką.

Oczy dziewczyn omal nie wyszły im z orbit.

– Opowiadaj!

Na opowieści o początku obozu i o tym jak to się wszystko potoczyło, minęła nam droga powrotna do brzegu. Miałem wielkie oczekiwania co do reszty tego dnia. Jeszcze wtedy nie wiedziałem, jak miną się one z rzeczywistością.

Przejdź do kolejnej części – Przygody Roberta cz. 8

Czytelniku, chętnie zamieścimy dobre opowiadania erotyczne na Najlepszej Erotyce. Jeśli stworzyłeś dzieło, które ma nie mniej niż 2000 słów, zawiera ciekawą historię i napisane jest w dobrym stylu, wyślij je na nasz adres ne.redakcja@gmail.com. Każdy tekst, który przypadnie do gustu Redakcji Najlepszej Erotyki, zostanie opublikowany, a autor dostanie od nas propozycję współpracy.

 

Przeczytałeś? Oceń tekst!

Tagi:
Komentarze

Twoje opowiadania są zajebiste , jak je czytam mam wrażenie , że były one na prawdę 🙂 Nie moge się doczekać kolejnej części , więc pisz ją szybko 🙂 Dzięki Tobie nie nudzi mi się w domu tylko dzięki Twoim opowiadaniom szybko mija mi czas 😀 Jeszcze raz Tobie dziękuje za pisanie opowiadań i już nie moge się doczekać na kolejną część !!! 🙂

Coyotman po prostu po mistrzowsku. Jak zwykle brak słów, bo musiałabym pisać w samych superlatywach. Zastanawiam się czy każdy komentarz Cię zadowala. /M.

Witam

Dzięki za dobre słowo.
Jak już gdzieś pisałem, wszystkie czesci ukażą się do końca roku. Następna pojawi się całkiem niedługo:)

Co do komentarzy. Lubie oczywiście poznać opinie na temat moich tekstów. Chyba każdy z autorów lubi.
Czy mnie komentzarze zadowalają? Hmmm Naturalnie jestem zadowolony jeśli komentarz jest pozytywny. Nie obrażam się jednak na ewentualne gorsze wpisy czy oceny. Każdy ma prawo moją pisaninę odebrać inaczej.
Krytyka też jest potrzebna, szczególnie ta konstruktywna.

Także zachęcam do pisania komentarzy. Zarówno jak wam się coś podoba jaki w przypadku gdy uważacie, że coś spaprałem 🙂

Pozdrawiam

Klimat opowiadań Coyota był i jest dla mnie zawsze miły. Autor przygód Roberta nie wdaje się w żadne filozoficzne przemyślenia, nie dywaguje szczególnie określonych sytuacji, pisze językiem prostym i zrozumiałym dla każdego a dzięki temu niesamowicie przyswajalnym. Osobiście wolę (ale to już taka moja natura) większej ilości opisów w stosunku do dialogów. Tu zaś jest na odwrót, co sprawiło, że (przyznam się bez bicia) kilka przebiegłem jedynie wzrokiem, nie zagłębiając się w tematykę wypowiedzi.
Niemniej, muszę przyznać, że jest to świetna, lekka lektura, akurat na niedzielny, zimny wieczór.
No i chyba nie muszę pisać, że czekam na dalsze części 😉

Ślędze opowiadania od kiedy pojawiły się na dobrej erotyce. Mam prośbę, jeśli możesz wrzuć choć część nowej historii, jestem (i pewnie nie tylko ja) ciekaw jak rozwinie się sytuacja Roberta. Nie ukazują się nowe części a te stare przestudiowałem już dawno. Długo czekam na kolejną część i proszę abyś postarał się ją wrzucić. Pozdrawiam.

@MRT – cóż, taki już charakter robertowych przygód, że niektóre odcinki są rzeczywiście rozbudowane jeśli chodzi o dialogi. W następnej części, która pojawi się o ile pamiętam jutro rozmów będzie nieco mniej. 🙂

Panie Anonimowy nr 3 – NIestety musisz uzbroić się w cierpliwość. KOlejene częsci muszę wrzucać po kolei. Jak już pisałem wyżej, nie będzie to czekanie długie. Już w listopadzie ukażą się odcinki, które nigdzie wcześniej nie były publikowane. W grudniu zaś seria o Robercie zakończy się 🙂
(właśnie jestem w trakcie pisania finału)

Powodzenie Roberta zaczyna być irytujące (czytaj: budzi podszytą zawiścią irytację czytelnika). Następujące po sobie podboje, łatwość, z jaką kolejne kochanki zgadzają się dzielić młodzieńcem i przystają na coraz bardziej wyuzdane kombinacje… aż korci, by spytać, czemu świat nie jest tak piękny! A z drugiej strony – zarówno Asia, jak i Paulina wydają mi się tak naprawdę bardzo samotne i w coraz bardziej pieprznych przygodach szukają nie tylko "zabawy", ale przede wszystkim – akceptacji.

Pozdrawiam
M.A.

Sytuacja robi się coraz ciekawsza, poprzednia część zasiała sporo niepewności, a tymczasem Robert zyskał dwie kochanki gotowe oddać mu się w każdej chwili. Wszystko z pomysłem i poczuciem humoru.

Pozdrawiam, Frodli.

Napisz komentarz