Posty w kategorii Klasyczne

Ciemna jest noc III (artimar)

rys. Egon Schiele

rys. Egon Schiele

Przeczytaj pierwszą część cyklu

Biel pościeli. Cisza. Ciepło. Ból w dłoniach. Obrócił się na wznak. Był sam. Spojrzał na pejzaż za oknem. Sądząc po słońcu, było może południe. Przetarł oczy i wstał z łóżka. Na stole obok szklanki dostrzegł klucze. Żadnego listu. Uśmiechnął się.

Jechał do domu Farisa, ścigając własny cień. Śnieg skrzył się na pustych polach, odrealniając zimowy krajobraz. Lekkość mroźnego poranka rozbudziła go do reszty. Dotarł do swojego zjazdu z szosy. Szkoda, że auto miało napęd na przednią oś. Wszedł w zakręt trochę za szybko, ale kontrola trakcji wyłapała poślizg. Faris się starzał, skoro przestał doceniać sportowe samochody. WIĘCEJ… »

Zięć marnotrawny 1/2 (Miss.Swiss)

– Duże dzieci, duży kłopot, duszko! – zaśmiał się Teodor i pociągnął z fajki, wypuszczając dym w stronę małżonki – a zważywszy jeszcze, że mamy tychże pięcioro, kłopotów ci zapewne do końca dni twoich nie zbraknie! – To ostatnie zdanie i zaakcentowany zaimek osobowy nie uszły, rzecz jasna, uwagi Matyldy Marii, jak nic nie zwykło uchodzić jej uwagi, o ile uznała to za dostatecznie dla siebie interesujące.

– O chłopaków się nie masz nawet co martwić, dadzą sobie radę, a nawet lepiej będzie, gdy po ożenku osiądą gdzieś dalej. Można im będzie Ernestówkę, albo Matylce przepisać. Za bardzo i tak uczepieni wciąż maminej spódnicy, a chłopy przecież jak dęby wyrosły. – Z tym ostatnim określeniem Teodor przesadził, i to mocno.

Spłodził trzech synów, wszyscy zaś przypominali postawą raczej rozłożyste, niewysokie klony niż dęby, urody byli raczej przeciętnej, lecz z ich wykształceniem, majątkiem i pozycją społeczną, nie musieli martwić się o brak odpowiednich partii. WIĘCEJ… »

Ciemna jest noc II (artimar)

Egon-Schiele-Crouching-Nude-Back-view-1917-F1

Egon Schiele – Crouching Nude, back view [1917]

Przeczytaj pierwszą część cyklu

Odczekał, aż zasnęła. Wysunął się z łóżka i szybko narzucił ubranie. Zerknął jeszcze na jej twarz, teraz spokojną. Oparł się pokusie dotknięcia. Buty, marynarkę i krawat zakładał już na korytarzu.

Roznosiło go. Mroźny podmuch na dworze tylko podkręcił napięcie. Wskoczył do auta. Wyjechał z osiedla i docisnął gaz. Puste ulice. Światła migające żółto. 140, 150… Linie na jezdni jak film w projektorze. Silnik dopiero się rozgrzewał, gdy dotarł do centrum. 6 minut.

Podziemny garaż hotelu przytłaczał. WIĘCEJ… »

Praktyka (Labia)

Piskliwy ton budzika wyrywa mnie z głębokiego snu… Niechętnie wstaję. Kiedy rozchylam żaluzje, by popatrzeć na szare, powoli budzące się do życia miasto, o szybę uderzają pierwsze, ciężkie krople deszczu. Jedna z nich przykuwa moją uwagę na dłużej. Powoli, chwilami przystając, sunie w dół… jak łza. Wracają wspomnienia… Wtedy było podobnie zimno i sennie.

***

Bezśnieżna zima, mgła i monochromatyczny krajobraz zniechęcały do wychodzenia spod cieplutkiej kołdry. Kilka razy naciskałam w budziku “drzemkę”, WIĘCEJ… »

Opowieść helleńska: Demetriusz XXX (Megas Alexandros)

R.XXX_2

Eduard Daege, Odkrycie malarstwa”

Zbocza Olimpu były płowe, strome i nagie. Nieznośne upały, które od wielu tygodni pustoszyły Grecję, niszcząc zasiewy, wysuszając rzeki, powodując śmierć ludzi oraz bydła, nie oszczędziły również świętej góry. Na wyniosłym Panteonie, najwyższym szczycie masywu, dawno już stopniały ostatnie śniegi. Olimp był dobrze widoczny z położonej na wybrzeżu Pydny. Wznosił się na południe od miasta i piął aż pod niebiosa. Mieszkańcy byli dumni z tego, że za sąsiadów mają samych bogów, którzy – jeśli wierzyć kapłanom – tam właśnie urządzili swą siedzibę. Lubili spoglądać w tamtą stronę, sycić oczy surowym pięknem masywu i zastanawiać się, czy Zeus, Demeter albo Hera odwzajemniają ich zainteresowanie.

WIĘCEJ… »

Opiekunka Gosia (Frodli)

– Kochanie, długo jeszcze? – spytałem moją lepszą połowę Jolę, wystając pod drzwiami łazienki.

Mieliśmy iść do kina na jakąś komedię romantyczną, a potem się rozstać na osiem godzin. Była lekarką i miała dziś nocny dyżur, od dwudziestej drugiej do szóstej. Film był na dziewiętnastą trzydzieści, potem chciałem odwieźć ją do szpitala i wrócić do domu. WIĘCEJ… »

Żegnaj Kasiu (Helikaon)

Błogosławione niech będą studenckie czasy. Muszę tu zaznaczyć, że miałem szczęście zdobywać tytuł magistra na mocno sfeminizowanym kierunku. Pięknych pań nie brakowało i choć wiele było pośród nich mężatek lub narzeczonych, nieczęsto bywało to dla nich przeszkodą. Byłoby z tego kilka opowieści, ale to opowiadanie traktuje wyłącznie o jednej.

Ostatni semestr na uczelni. Niewiele ćwiczeń, wykładów, kończenie prac dyplomowych. Reorganizacja grup spowodowała, że do mojej trafiła słabo znana mi dziewczyna. Wcześniej nasze relacje nie wyszły poza zdawkowe „cześć”. Teraz jednak siłą rzeczy spędzaliśmy więcej czasu razem. Zajęcia laboratoryjne realizowane były w dwuosobowych zespołach. Nazywała się Kasia i została przypisana do mnie, ponieważ oboje nie mieliśmy przydziału. Pomyślałem wtedy, że to niezbyt dobre dla mnie rozwiązanie: lalka będzie robić słodkie minki, a ja odwalę całą laborkę! Szybko jednak zmieniłem zdanie. Przykładała się do zajęć i żadna z moich obaw się nie potwierdziła. Zyskiwała w moich oczach z każdą wspólnie spędzoną chwilą.

WIĘCEJ… »

Ciemna jest noc I (artimar)

Egon-Schiele-Red-Head-F1

Egon Schiele – Red Head

– A najbardziej to mnie denerwują te brudne kubki w zlewie.

– I tak masz szczęście. Ja zbieram po sześć sprzed komputera.

„Pasjonujące,” burknął złośliwy głosik w jej głowie, gdy wchodziła do służbowej kuchni. Blond tapir w przyciasnej jak zwykle bluzce i Lennon na chudych nogach, których krzywość starannie podkreślała spódniczka do połowy uda, wymieniały macierzyńskie doświadczenia. Krótki rzut oka na stół. Po lewej sałatka z pomidorów i ogórków z gotowanym bez soli kurczakiem, czyli nowa dieta tapira, płonna nadzieja dla walczącego o przetrwanie guzika na pokaźnym biuście. Po prawej nieśmiertelna kanapka z żółtym serem i dziesiąta już chyba dzisiaj kawa, której zapach walczył o lepsze ze smrodem tanich papierosów chudzielca.

WIĘCEJ… »

Zabójczy układ I: W domu panny Boulevard (Coyotman)

Nad Darkville nastał deszczowy dzień. Jesień zbliżała się wielkimi krokami, co widać było po ludziach mijających się na zatłoczonych chodnikach głównych ulic. Wszyscy w podobnym tempie, ze wzrokiem raczej wbitym w chodnik niż do przodu, szli  jak na ścięcie. Niektórym jednak coś odwracało uwagę, coś sprawiało, że zatrzymywali się na chwilę i patrzyli z niedowierzaniem w szyby kiosków czy automatów z prasą. Były to okładki najświeższych gazet z krzyczącymi tytułami. Nagłówki bywały w tym mieście różne. Mieszkańcy przyzwyczaili się już do zbrodni, rozbojów, skandali… Właściwie wszystkiego mogli się spodziewać. Jednak dzisiejszy dzień był wyjątkowy. Wiadomość, że Catherine Harold została zamordowana przez łacińskiego grabarza była równie sensacyjna, co niespodziewana. Ludzie wciąż pytali „ale jak?”,  „Dlaczego ona?”

Jednym z nielicznych, którzy wiedzieli, jakie występki miała na sumieniu panna Harold był Jason Merkin, który właśnie podjeżdżał pod adres zamieszkania jego przyszłej ofiary, Hectora Ejerolli, celem zrobienia ogólnego rozpoznania.

WIĘCEJ… »

Mikst (Frodli)

Półtora miesiąca po naszym życiowym triumfie nadszedł turniej, na który czekali fani tenisa na całym świecie – US Open na kortach Nowego Jorku. Jako deblistki nie ściągałyśmy na siebie takiej uwagi mediów, jak soliści, tym niemniej apetyty na nasz triumf były zauważalne. Już kilka dni przed turniejem zakwaterowałyśmy się w jednym z najlepszych hoteli blisko kortów. Mogłyśmy sobie na to pozwolić – po wygraniu Wimbledonu zgłosiło się kilku sponsorów, poza tym od dwóch miesięcy byłyśmy niepokonane. Upojny wieczór spędzony z partnerką z kortu i jeszcze kilkadziesiąt następnych spowodowało, że rozumiałyśmy się jeszcze lepiej. Komentatorzy zwracali uwagę na nasze niewiarygodne zgranie pozwalające wychodzić cało z największych tarapatów. Chociażby przed tygodniem wygrałyśmy przegrywanego 0:5 seta, broniąc w międzyczasie kilkanaście piłek meczowych.

Dwa dni przed naszym pierwszym meczem przez kompleks przewijało się już całkiem sporo osób – głównie uczestnicy eliminacji i zawodnicy bez wolnego losu w pierwszej rundzie. WIĘCEJ… »

BĄDŹCIE Z NAMI NA FACEBOOKU

LOGOWANIE

AKTYWNI KOMENTATORZY

(komentarze z ostatniego miesiąca)
  • Nefer (37)
  • Mick (30)
  • Megas Alexandros (18)
  • Ania (12)
  • Radosky (9)
  • Anonim S (8)
  • Karel Godla (5)
  • Roksana (4)
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Dzięki nim możemy indywidualnie dostosować stronę do twoich potrzeb. Każdy może zaakceptować pliki cookies albo ma możliwość wyłączenia ich w przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje. Dowiedz się, jak je wyłączyć.