Posty w kategorii Klasyczne

Lizbona – wersja oryginalna (seaman)

Jest to pierwotna wersja opowiadania o tym tytule. Przeczytaj również „Lizbonę” w wersji z 2014 r.

Obudził ją dźwięk esemesa. To „służbowy” telefon. Ucieszyła się, bo już od trzech tygodni nie otrzymywała wiadomości, a co za tym idzie – żadnej pracy. Urlop był czasem wskazany, ale nie aż tak długi.

Niespiesznie wstała z łóżka i poszła do łazienki. Powoli rozczesywała długie włosy, potem umyła twarz i zęby, zaczęła poranny rytuał higieny. Niecierpliwiła się na myśl o nowym zadaniu, ale postanowiła jeszcze nie odczytywać wiadomości – lubiła odsuwać w czasie nieznane rozkosze. Weszła pod prysznic, puściła gorącą wodę i powoli zmywała z ciała ślady nocnej senności. Ostrą gąbką szorowała krągłe, jędrne piersi, skórę na płaskim i umięśnionym brzuchu oraz pupie. Mocno wyszorowała się wpierw między udami, potem między pośladkami – zawsze zwracała uwagę na to, by ładnie tam pachnieć. WIĘCEJ… »

Róża miłości I (Tłumacze NE)

Rys. Fameni-Liporini

Rys. Fameni-Liporini

Drogie Czytelniczki! Drodzy Czytelnicy!

Rozpoczynamy dziś na Najlepszej Erotyce nowy, eksperymentalny projekt – „Przekłady”. W jego ramach będziemy tłumaczyć na język polski i przedstawiać Wam stare i nieco już zapomniane dzieła o tematyce erotycznej, prawdziwe perły gatunku sprzed wieku albo dwóch. Są to często teksty anonimowe, niekiedy przypisywane znanym autorom, którzy jednak nigdy się do nich nie przyznali, a nawet gdy zostały podpisane – to majątkowe prawa autorskie do nich dawno już wygasły.

Odkurzając owe powieści, opowiadania oraz miniatury, jesteśmy bardzo ciekawi, czy mimo lat, które minęły od ich stworzenia, są jeszcze w stanie zaciekawić współczesnych odbiorców. Odpowiedź na to pytanie należy wyłącznie do Was. WIĘCEJ… »

Siedem pieczęci: Pieczęć pierwsza (Smok Wawelski)

Leżę na łóżku. To jeden z tych momentów, kiedy człowiek nie zajmuje się niczym innym, tylko kontemplacją świata lub też przeżytych chwilę wcześniej wydarzeń. Teraz jest czas na spokojne poukładanie sobie wszystkiego, moment na wyciszenie, na ocenę tego, co się stało, na rozmyślanie o tym, jak minione chwile odcisną się na moim dalszym życiu. I czy w ogóle będą miały na nie jakikolwiek wpływ.

Leżę na łóżku nagi. Lubię nagość. Jest mi ona bliska. Nie krępuję się chodzić po domu bez ubrania czy opalać się bez kąpielówek na jednej ze śródziemnomorskich wysp. Jeśli ktoś mnie dostrzeże przez okno – cóż, jego wina, było nie zapuszczać żurawia tam, gdzie nie trzeba. Moje ciało nie jest idealne. WIĘCEJ… »

Szalony wyjazd na żagle (Micra21)

Rok dwa tysiące siódmy, początek lipca, sobota godzina szósta rano – jadę do Rucianego-Nidy na żagle. Nareszcie, po kilkunastu latach, mogę wejść na pokład żaglówki. Mój dobry kolega Tomek zaproponował mi wypad na sobotę i niedzielę na Mazury, gdzie w Rucianem-Nidzie stacjonuje jego łódź. Mamy całe dwa dni na pływanie po Mazurach. Całe DWA DNI!! Z radości nucę sobie pod nosem jakieś piosenki żeglarskie, dziś już nie pamiętam jakie. Sobotni poranek powitał mnie o piątej pełnym słońcem i czystym błękitem nieba. WIĘCEJ… »

Gorzkie wino (Areia Athene)

Dla M.

Był późny wieczór. Nad zamkiem rozpętała się gwałtowna nawałnica, przynosząc ulgę po upalnym dniu. Gromy biły jeden za drugim, bezustannie rozświetlając niebo niczym łuna pożaru.

W sąsiadującym z główną bramą niewielkim pomieszczeniu trzej młodzi wartownicy grali w kości. Czwarty – ich dowódca – siedział na stołku, opierając się plecami i głową o ścianę. Przymknął oczy i oddychał spokojnie, nasłuchując odgłosów burzy.

Nagle spomiędzy szumu deszczu i wycia wiatru wydobył dźwięk, który go zaskoczył – odgłos pukania w bramę. Otworzył szeroko oczy i spojrzał na swoich podwładnych, ale ci spokojnie kontynuowali grę. Najstarszy z wartowników uznał, że najwyraźniej się przesłyszał, albo że przysnął na moment, znużony całym dniem pracy.

Uspokoił się myślą, że przecież WIĘCEJ… »

Po prostu niebo cz. 10 – finał (Santi)

David Zayas Jr, Dominique D'Vita, "Looking", CC BY-NC-ND 3.0

David Zayas Jr, Dominique D’Vita,
„Looking”, CC BY-NC-ND 3.0

Po prostu niebo cz. 9

Stan był ubrany w jasnoszare palto, które chroniło go przed chłodem i deszczem. Środek maja, a jednak wiatr jakiś porywisty, niebo zachmurzone, bardziej jesiennie niż wiosennie. Zresztą pogoda była zgodna z nastrojem mężczyzny – pożegnań, smutku, niewysłowionej straty. Nie mogły tego zmienić pąki na drzewach, zieleń trawy, czy kolory kwiatów na klombach. Szedł powoli, wdychając powietrze o zapachu wilgotnego igliwia. Niespełna miesiąc temu wrócił ze Szwajcarii po serii zabiegów. Aż do zeszłego tygodnia szykował się do powrotu na konia: realizacji pierwszej kampanii od czasu przerwy. W imię zasady – „show must go on” – jak śpiewał niezrównany Freddie Mercury.

Wzrok Stana został uratowany, zagrożenie przynajmniej na kilka kolejnych lat zażegnane – tak powiedział lekarz, Szwajcar o hinduskich korzeniach, mówiący perfekcyjnie czterema językami. Jeśli jego umiejętności okulistyczne dorównywały talentowi lingwistycznemu, nie trzeba się było niczego obawiać. Oczywiście, połatane laserem oczy to już nie sprzęt pierwszej jakości, wymagają więcej odpoczynku, troski, uwagi, wobec pierwszych sygnałów niesprawności. Ale są, a wraz z nimi całe to życie jak dotąd. WIĘCEJ… »

Ostatni klaps (Seelenverkoper)

Lies Thru a Lens, "Mollie", CC BY 2.0

Lies Thru a Lens, „Mollie„, CC BY 2.0

Wielu kładąc się spać obawia się, że nie ujrzy następnego poranka. Ja bałem się tylko tego,

że znów o świcie otworzę oczy i zobaczę świat. Znów będę musiał zmuszać się do za krótkich, spazmatycznych zaczerpnięć powietrza. Bywa. Każdy ma własne demony. Czasem kobiety, ale w sumie czy to nie to samo? Nie bez kozery diabły i ich sabacze pokłosie miały wielkie cycki i ociekające sokami cipy. Ewentualnie niewinne oczy i zakolanówki gimnazjalistek. Ja miałem wódkę.

Przetarłem zaropiałe oczy i spojrzałem na fosforycznie świecący ekran telefonu. Ósma dwadzieścia.

– Co ja kurwa robię przytomny o tej pogańskiej godzinie? – spytałem sam siebie, zmuszając do kooperacji przeżarte rzygami i wódą gardło.

Ktoś ścianę w ścianę znów darł ryja. Kamienica z początku dwudziestego wieku, w której mimo woli mieszkaliśmy razem, miała grube ściany ale to nie stanowiło zbytniej przeszkody dla moich sąsiadów. WIĘCEJ… »

Baśń (Smok Wawelski)

ColdSmiling, bez tytułu, CC0 1.0

ColdSmiling, bez tytułu, CC0 1.0

Młodzieniec od dłuższej chwili przyglądał się jeleniowi, stojącemu dosłownie kilkanaście metrów od niego. Starał się znaleźć idealną pozycję do strzału. Broń zaczynała mu już nieco ciążyć, chciał mieć jednak pewność, że zakończy łowy jednym wystrzałem. Nieczęsto ostatnio zdarzało mu się upolować jakieś większe zwierzę, a na zające patrzyli już we dworze niezbyt łaskawym okiem. Zależało mu tym bardziej, że zbliżał się czas urodzin dziedzica, podczas których na suto zastawionym stole, nie mogło zabraknąć wolno pieczonego mięsa, ze zwierzęcia bardziej szlachetnego od zwykłego szaraka.

Szczerbinka zgrała się z muszką, delikatnie położył palec na spuście, miał jeszcze tylko postawić pewniej nogę dla zachowania większej stabilności. WIĘCEJ… »

Opowieść helleńska: Demetriusz XXXVII (Megas Alexandros)

Luis Ricardo Falero, "Odpoczywająca naga"

Luis Ricardo Falero, „Odpoczywająca naga”

Nocą nad Miastem przewaliła się ogromna nawałnica. Przywiał ją niespokojny Kajkias, dmący z północnego wschodu wicher, który niósł zwykle ze sobą płaszcz ciężkich, deszczowych chmur. Pioruny uderzały tak gęsto, że niebo było jasne niczym w środku dnia. WIĘCEJ… »

Dzień ostatnich urodzin (MałaMi)

Viacheslav Potemkin(vpotemikin), "Want some?", CC BY-NC-ND 3.0

Viacheslav Potemkin(vpotemikin), „Want some?”, CC BY-NC-ND 3.0

Dziś są moje urodziny…

Najgorsze urodziny od dwudziestu sześciu lat. Nigdy w życiu nie czułam się tak samotna jak dziś. Zawsze w tym dniu byli koło mnie przyjaciele. A dziś… dziś nie ma nikogo. Jest tylko butelka wina… już w połowie pusta. Jakoś mnie nie dziwi ten melancholijny nastrój. W końcu człowiek mający te dwadzieścia parę lat musi się zastanowić nad swoim życiem. Co już osiągnął, do czego zmierza? Czy wszystko rozegrał tak, jak ludzka przyzwoitość nakazuje? Dlaczego skrzywdził tak wiele życzliwych mu osób? Siedzę przed komputerem i sprawdzam wiadomości… nic… ani jednego „wszystkiego najlepszego…”. Telefon też milczy jak zaklęty. Do drzwi nikt nie puka. Kurwa. Ale czy właśnie nie na to sobie zasłużyłam? Upadły anioł z chwilowymi wyrzutami sumienia… Upadły i podły anioł, któremu zebrało się na wspomnienia.

Gdzieś, kiedyś, dawno temu usłyszałam, że „zakazany owoc smakuje najlepiej”, no cóż… nie raz miałam okazję się o tym przekonać osobiście. Czasem to dziwny splot okoliczności, miejsca, osób i czasu, innym razem mój świadomy wybór, by spróbować to zakazane i podobno (?) nietykalne… sprowadzał mnie na manowce. Tak jak za pierwszym razem… WIĘCEJ… »

Drogie Czytelniczki! Drodzy Czytelnicy!

Jak zapewne zauważyliście, w ostatnich dniach Najlepsza Erotyka wyraźnie niedomaga. A to jej oceny znikają, a to ona sama skrywa się za zasłoną komunikatu 404, a to zalogować się do niej nie można... Na szczęście nasza ulubiona strona znajduje się pod troskliwą opieką specjalistów od schorzeń internetowych, co pozwala nam mieć nadzieję na jej szybkie wyzdrowienie :-)

Przepraszamy za wszelkie niedogodności i prosimy o trzymanie kciuków za zdrowie Najlepszej!

BĄDŹCIE Z NAMI NA FACEBOOKU

LOGOWANIE

AKTYWNI KOMENTATORZY

(komentarze z ostatniego miesiąca)
  • Ania (36)
  • Radosky (18)
  • Megas Alexandros (15)
  • Nefer (11)
  • Mick (6)
  • Patrycja (5)
  • anonim (3)
  • anonim S (3)
  • x (3)
  • Roksana (2)
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Dzięki nim możemy indywidualnie dostosować stronę do twoich potrzeb. Każdy może zaakceptować pliki cookies albo ma możliwość wyłączenia ich w przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje. Dowiedz się, jak je wyłączyć.