Posty w kategorii Cykl

I will make you hurt I (Rita)

Aby uniknąć posądzeń o plagiat, informuję, że postaci tego opowiadania są inspirowane postaciami z serialu “TrueBlood” – Czysta Krew.

 Dopiero zmierzchało, kiedy Rita dotarła nad rzekę, usiadła na ulubionej ławeczce i zapatrzyła się na wszechogarniającą zieleń pełnego lata. Zupełnie zatraciła się w rozmyślaniach – takich o wszystkim i o niczym. Ocknęła się, kiedy już było ciemno, a latarnie rzucały rozproszoną poświatę na bruk. Zdawać by się mogło, że to miejsce tak samo wyglądało sto a może i więcej lat temu. Wyciągnęła książkę i zaczęła czytać od strony, którą zaznaczyła haftowaną zakładką. Lubiła czytać na tej ławce aż do momentu, gdy nocny chłód przeganiał ją do domu. Dzisiaj jednak litery nie składały się w wyrazy, a wyrazy nie chciały ułożyć się w logiczne zdania. WIĘCEJ… »

Przygody Roberta cz. 3 (Coyotman)

Kiedy zadzwonił budzik w moim telefonie, miałem ochotę kogoś zamordować, czułem się tak fatalnie jak nigdy. Kilka godzin snu w czasie czterdziestu ośmiu godzin, to dla mnie stanowczo za mało. Sytuację poprawił nieco chłodny prysznic, ale mimo to i tak czułem się źle. Miałem ochotę rzucić się na jakieś mięciutkie podłoże i spać cały dzień.

Udało mi się przetrwać zbiórkę, choć wychowawcy patrzyli na mnie nieco dziwnie. Pewnie widząc moją minę, podejrzewali jakąś libację…

W każdym razie plan na dziś był taki, że zostaną zorganizowane turnieje w siatkówkę plażową, piłkę nożną i turniej na najlepszą budowlę z piasku. Chętni mieli się zapisać u swoich opiekunów, oczywiście dla zwycięzców miały czekać jakieś niespodzianki. Ja jednak nie zamierzałem w cokolwiek grać, miałem zamiar się oderwać od tego wszystkiego i choć trochę wypocząć. WIĘCEJ… »

Przygody Roberta cz. 2 (Coyotman)

Kiedy się obudziłem, z przerażeniem spostrzegłem, że jest już południe. Ominęła mnie więc zbiórka, śniadanie, oraz czas wolny po śniadaniu, choć akurat ta ostatnia rzecz to najmniejszy problem. Moją pierwszą myślą zaraz po uświadomieniu sobie czasu było poukładanie w głowie tego, co zaszło w nocy. Teraz wydawało się to równie nieprawdopodobne jak wtedy zanim do czegokolwiek doszło.

Zacząłem szukać jakichś przejściowych ubrań, trzeba było iść wziąć prysznic. Z drugiej strony świadomość, że mam na sobie zapach Mai nieco zniechęcała mnie do tego pomysłu. Mimo wszystko jednak trzeba było się ogarnąć i nie robić z siebie brudasa. Tym bardziej, że wszystko wskazywało na to, że jej zapach i tak będzie mi towarzyszył jeszcze nie raz w czasie tego obozu.

Kiedy tak porządkowałem rzeczy w namiocie, spostrzegłem tuż przy wejściu karteczkę, podobną do tej, którą Maja wrzuciła mi, zanim się spotkaliśmy. WIĘCEJ… »

Przygody Roberta cz. 1 (Coyotman)

Był upalny dzień początku lata, właśnie siedziałem w pociągu, który toczył się do jednego z niewielkich miast w południowej części Pomorza. Celem podróży był ośrodek wypoczynkowy nad jednym z tamtejszych jezior, a dokładniej pole namiotowe znajdujące się niedaleko jego brzegu. I pewnie wszystko by było w porządku gdyby nie fakt, że ów pociąg był dość poważnie zatłoczony i było tak upalnie, że nie dało się oddychać. W dodatku miałem pecha usiąść koło spoconego grubasa, który wciąż żarł batoniki, popijając je colą, puszczając przy tym ohydne bąki. Pewnie jednak jakoś bym to przetrwał bez narzekania gdyby nie fakt, że nie cierpię szkolnych wycieczek… WIĘCEJ… »

Opowieść helleńska: Kassander X (Megas Alexandros)

John William Godward, "Athenais"

John William Godward,
„Athenais”

Ateny. Słońce Hellady. Stolica sztuki, filozofii oraz demokracji. Najpotężniejsza z greckich poleis. Królowa mórz i władczyni Attyki.

Kassander nie od razu polubił to miasto.

Znacznie większe od Koryntu, ciaśniej zabudowane, brudne i cuchnące Ateny wcale nie prezentowały się jak najwspanialsza metropolia Grecji. Ćwierć miliona mieszkańców tłoczyło się w cieniu Akropolu, ocierało się o siebie na wąskich ulicach, wdychało wyziewy rynsztoków oraz woń smażonego na powietrzu, obficie przyprawianego jadła.

Niemal czterdzieści stadiów od Akropolu znajdowały się dwa morskie porty Aten: stary Faleron i nowszy, znacznie większy Pireus. Kassander zamieszkał w tym drugim, nad samym morzem, nieopodal potężnej twierdzy Munichii. Willa, którą wynajął, prędko stała się głównym ośrodkiem macedońskiej działalności w mieście, całkowicie marginalizując położoną w centrum królewską ambasadę. WIĘCEJ… »

Opowieść helleńska: Kassander IX (Megas Alexandros)

Edouard-Henri Avril, "De Figuris Veneris 6"

Edouard-Henri Avril, „De Figuris Veneris 6”

Peloponez płonął.

W drodze powrotnej ze Sparty do Megalopolis, Kassander w dzień oglądał słupy dymu unoszące się nad miastami Arkadii, w nocy zaś – niebo rozjaśnione łunami pożarów.

Macedończyk prędko uzmysłowił sobie, że choć udało mu się wynegocjować pokój zgodny z życzeniem Antypatra, wojna na półwyspie wcale się nie zakończyła. Generał mógł być wspaniałomyślny wobec Lacedemonu i zaproponować mu korzystne warunki – lecz spartańscy sojusznicy, którzy wzięli udział w rebelii, nie mieli tyle szczęścia. WIĘCEJ… »

Sekrety Syjamu I (Miss.Swiss)

Nie chciała tutaj przyjechać. Nie tu i nie z nim. Nie lubiła wilgotnego gorąca, ostrych i lepkich wyziewów ogromnych, azjatyckich miast i ich kolorowego kiczu. Nienawidziła ruszać się z Bostonu. Była wściekła, ale John się uparł. A ona… z różnych względów nie mogła tym razem odmówić.

– Reprezentuj mnie – syknął zniecierpliwiony, ściskając ją boleśnie za ramię, gdy szykując się wieczorem na kolejną, arcyważną kolację szczególnie długo wybierała sukienkę i dodatki. Jej bierny opór i milcząca, zimna niechęć, która wisiała między nimi już od kilkunastu miesięcy, doprowadzały go do furii. WIĘCEJ… »

Żegnaj Lizbono IV (Miss.Swiss)

Autor nieznany, ilustracja ukazująca zniszczenia Lizbony

Autor nieznany, ilustracja ukazująca zniszczenia Lizbony

Zaczął padać drobny, uciążliwy deszcz. Czułem małe, siekące krople na rozpalonej skórze. Przeciągnąłem dłonią po twarzy i starłem drobne odpryski sadzy, które przylgnęły do mnie na pogorzelisku. Nie znalazłem jej ciała, nie znalazłem ciała, powtarzałem w myśli, chwytając się z całych sił tej ostatniej, żałośnie nikłej nadziei. Może Inès była już w drodze do portu, lecz przerażona pożarem i zbiegowis-kiem, jakie wywołały płomienie, ukryła się gdzieś w nieuprzątniętych miejskich ruinach? Znała miasto lepiej ode mnie, wiedziała przecie, którędy uciec ze zburzonego więzienia, jak odnaleźć w chaosie katastrofy brata, pocieszałem się, choć wciąż towarzyszył mi lekki niepokój. WIĘCEJ… »

Rudowłosa II: Śmierć czarodzieja (seaman)

Hejnert był szczęśliwy. Bez dwóch zdań, miał ku temu powody. Na wizyty takie, jak dzisiejsza, mógł pozwolić sobie znacznie rzadziej, niż by chciał. Tym bardziej cieszył się na myśl o czekających go chwilach przyjemności.

Czarodziej rozsiadł się wygodnie na miękkiej sofie i zaczął rozmyślać o dziwacznej sytuacji, dzięki której w nieprzewidzianych okolicznościach znalazł się w Weisen, największym mieście prowincji Borre. Region ten był lennem rodziny Tardenów, jednego z cesarskich rodów wyższych. Powszechnie szanowana familia szczyciła się chlubną historią, sięgającą antycznych czasów Wojny Stu Narodów.

Niestety obecnie żyjący graf Wilhelm Siódmy Tarden nie miał szczęścia do niewiast – co jakąś brał za żonę, zaraz umierała. Był już przez to poczwórnym wdowcem i powoli brakło ojców, chętnych do oddania ukochanej córki na pewną śmierć. WIĘCEJ… »

Żegnaj Lizbono III (Miss.Swiss)

Autor nieznany, ilustracja ukazująca zniszczenia Lizbony

Autor nieznany, ilustracja ukazująca zniszczenia Lizbony

Wąski i ciemny pokój, w którym Berengaria ulokowała Inès, mieścił się na drugim piętrze, przy końcu korytarza, obok pomieszczeń gospodarczych. Nikt z gości tu nie zachodził, nie było więc niebezpieczeństwa, że ktoś niepowołany znajdzie dziewczynę.

Zastukałem trzykrotnie. Musiała czekać tuż za drzwiami, bo otworzyła od razu. Oglądałem ją już z bliska, a jednak za każdym razem jej widok pozbawiał mnie tchu. Nie widziałem nigdy szlachetniejszego piękna. Dziewczęta podarowały jej błękitną suknię, skromną, bez wycięć czy ozdób. Mimo luźnego kroju przy każdym ruchu widziałem zarys jej szczupłego, zwinnego ciała pod miękkim, lejącym się materiałem. Złote włosy spływały gęstą kaskadą na ramiona, otaczając jej drobną szlachetną twarz. Oczy błyszczały w blasku jednej, skromnej świecy ustawionej na kamiennym parapecie okna.

WIĘCEJ… »

BĄDŹCIE Z NAMI NA FACEBOOKU

LOGOWANIE

AKTYWNI KOMENTATORZY

(komentarze z ostatniego miesiąca)
  • Nefer (37)
  • Mick (30)
  • Megas Alexandros (18)
  • Ania (12)
  • Radosky (9)
  • Anonim S (8)
  • Karel Godla (5)
  • Roksana (4)
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Dzięki nim możemy indywidualnie dostosować stronę do twoich potrzeb. Każdy może zaakceptować pliki cookies albo ma możliwość wyłączenia ich w przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje. Dowiedz się, jak je wyłączyć.