Posty w kategorii BDSM

Pojedynek na niemoralne propozycje – wyniki

Źródło: Pixabay

Rita – Niemoralna propozycja (58% Waszych głosów)

Według Słownika Języka Polskiego „niemoralny to niezgodny z wartościami, normami postępowania uznanymi w danej społeczności za dobre i właściwe”, a „propozycja” to “to, co się komuś proponuje”.

WIĘCEJ… »

Pies nr 3 (Ania)

Źródło: MaxPixel

Stoję tu jak idiotka, a spojrzenia wszystkich pozostałych stu dwudziestu sześciu gości prześlizgują się między moją zaskoczoną twarzą, podłogą i twarzą ślicznej, młodziutkiej dziewczyny w czerwonych szpilkach. Przyszłam tylko dlatego, że błagał od miesięcy, twierdził, że potrzebuje wsparcia, że przy mnie paradoksalnie czuje się silny. Oczywiście wiedziałam, że nie powinnam…

Z Piotrkiem znamy się od przedszkola, już wtedy oboje trzymaliśmy się na uboczu i nie zadzierzgnęliśmy bliższej więzi. W podstawówce mijaliśmy się tylko na korytarzu, niby to nie zauważając. Później on poszedł do technikum, ja do liceum, kontakt całkowicie się urwał. Dopiero na studiach wpadliśmy na siebie ponownie. Oboje leczyliśmy złamane serca, więc w sumie nic dziwnego, że wylądowaliśmy razem na pustych, ciemnych schodach z butelką wódki w ręku. Piliśmy z gwinta, zwierzając się sobie nawzajem między kolejnymi łykami. WIĘCEJ… »

Reżyser w lewym łożu III (TM)

Alessandro Scarcella, „Charo”, CC BY-ND 2.0

– Dawaj chłopie, zbieraj się. Marek nie przyszedł na zmianę. Potrzebuję partnera.

– Ale, kurwa, jak to nie przyszedł? – odpowiadam.

– Nie wiem! Kurwa, no nie przyszedł. Wskakuj w mundur i przyjeżdżaj.

– Ja pierdole. – Rozłączam się. Rzucam telefonem o łóżko. – Muszę jechać na posterunek – mówię do zasypiającej Marty.

– OK. Jedź. Włącz alarm.

Wyrywanie mnie z łóżka w nocy to lekka przesada! – mamrotam pod nosem.

Po trzech interwencjach o trzeciej nad ranem nadszedł czas na kawę i kanapki. Przysiadłem w kuchni ledwo wziąłem kęs pieczywa, a oczy zrobiły się ciężkie. Nawet kawa nie pomogła. WIĘCEJ… »

Szkicownik III (Yan Qwalsky)

Źródło: Pixabay

Następnego dnia z rana zająłem się przepisywaniem historii rysunków, a następnie znowu edytowałem obrazy. Tym razem zająłem się tymi z samego początku i poszło mi całkiem sprawnie. Kiedy nadszedł czas, by zająć się pracą zarobkową, miałem przerobione już cztery.

Pojawiła się, jak zwykle, koło dwudziestej pierwszej, tym razem ubrana w płaszcz. Kiedy go zdjęła, okazało się, że ma pod spodem czarną spódnicę i fioletową bluzkę. WIĘCEJ… »

Reżyser w lewym łożu II (TM)

Źródło: Pixabay


24 czerwca. Środa. Godzina 23:30.

Tydzień temu miałem sen. Tfu! Koszmar, nie sen! Śniło mi się, że poszedłem do domu uciech. Właściwie zszedłem do piwnicy, gdzie miała czekać na mnie mamuśka. Zamiast niej, był tam młody kolo, który potraktował mamuśkę jak przysłowiową marchewkę na kiju. Pomachał nią przed moim oczami, zakuł mnie w dyby, a potem zerznął moje chude dupsko. Obudziłem się zlany potem. A teraz Marta! Leży na tym łożu, rzuca fochami na lewo i prawo! Domyśl się człowieku, o co jej kurwa chodzi! Gdyby rzuciła obuchem w łeb, poczułbym się jak w domu. WIĘCEJ… »

Reżyser w lewym łożu I (TM)

Espressolia, bez tytułu, CC0

Upajałem się zapachem jej kruczych włosów. Po każdym umyciu wcierała w nie kropelkę tych zmysłowych, sprzecznych w sobie kompozycji zapachów – skórzany, ale także słodki, pudrowy, czysty zew natury.  Ich woń unosiła się nad naszymi splecionymi w jedno ciałami. Upajałem się widokiem tajemniczej, nieprzeniknionej niewiasty, hipnotyzującej migdałowymi oczami, paraliżującej zmysły jednym słowem i ruchem ciała. WIĘCEJ… »

Szkicownik II (Yan Qwalsky)

szkic2

Źródło: Pixabay

Zjadłem śniadanie, uruchomiłem komputer i odsłuchałem kilka pierwszych minut jej opowieści. Tak, nagrywałem ją, każde słowo, lecz nie z jakichś złych pobudek. Kiedy uznałem, że mikrofon dobrze zebrał głos Edyty, wróciłem do początku i zacząłem spisywać to, co mówiła. Chciałem mieć wszystko, każdy szczegół. Tymczasem bez nagrywania po prostu o części rzeczy bym zapomniał. Później okazało się, że ta praca – wykonywałem ją skrupulatnie każdego dnia, Edyta kontynuowała swoją opowieść – miała jeszcze jedną zaletę. Dzięki niej pamiętałem dużo, mogłem o coś dopytywać, nawet o niuanse. Moja rozmówczyni zrozumiała, że naprawdę słucham tej historii.

WIĘCEJ… »

Szkicownik I (Yan Qwalsky)

Pociąg pełen ludzi. Jak zwykle ci, którzy siedzieli, trzymali nosy w książkach lub telefonach, aby uniknąć sytuacji, kiedy podniosą wzrok i zobaczą kogoś, komu miejsce siedzące bardziej się należy. Reszta stała, uczepiona czego się tylko dało. Miejsca z ledwością starczało dla wszystkich. Niektórzy po prostu się zaparli i liczyli na to, że w razie mocniejszego hamowania inni stojący uniemożliwią im upadek.

Stałem wśród tych, którzy mieli się czego trzymać, ale ścisk był taki, że nie mogłem wyciągnąć niczego do czytania. Pejzaż za oknem był monotonny, dobrze znany. Czasem przymykałem oczy, aby dać im odpocząć.

Jakaś starsza babina dość sprawnie operowała kciukami nad smartfonem. Poczułem rozbawienie i zaskoczenie, kiedy okazało się, że właśnie gra w jakąś gierkę. Facet obok też poruszał kciukami. Lista wiadomości z Facebooka przesuwała się po ekranie w takim tempie, iż uznałem, że niczego nie jest w stanie odczytać. Pomyliłem się. WIĘCEJ… »

Ta inna (Chaudière)

Ta inna1

Deirdre Boyer, „Awe”, CC BY-NC-ND 2.0

Kiedy zamknęła za nami drzwi, rozejrzałam się. Pomieszczenie było duże, miało kilka wydzielonych, otwartych przestrzeni. Oświetlały je gołe żarówki, zwisające na sznurach z sufitu. Sam zdjęła żakiet i odrzuciła go na jakąś sofę. Z jej twarzy zniknął słodki uśmiech.

– Rozbieraj się – rozkazała. – I na kolana.

Podeszła do stojącego niedaleko stolika, by chwilę później wrócić z batem. Rozluźniłam krawat i zdjęłam go przez głowę. Zrzuciłam koszulę, spodnie, potem bieliznę i buty. Włosy zawiązałam gumką. Może nie powyrywa mi ich tak wiele.

Uklęknęłam, czując jak nogi drżą mi z przejęcia. Zdjęła wiszący na pobliskiej ścianie sznur, taki sam, jak ten, na którym wisiały żarówki. Stanęła nade mną, złapała mnie za brodę i uniosła głowę. Wsadziła mi w zęby rękojeść bata, po czym przykucnęła i zaczęła obwiązywać misternymi splotami. Przeciągnęła podwójnie złożoną, szorstką linę przez moją cipkę, uprzednio sprawdzając, czy jestem dostatecznie mokra. Uśmiechnęła się perfidnie i przewiązała tak, że z każdym ruchem boleśnie podrażniała moją łechtaczkę. WIĘCEJ… »

Miniatury Batavii (Wzrok, Jak, Bunt)

Wzrok

Wszystko przesiąknięte mocnym zapachem… tego czegoś. Sam nie potrafił określić czego. Nie umiał go nazwać, choć zapach był oczywisty. Nieodłącznie kojarzył się ze szpitalem. Nie, nie był to szpital. No… może trochę inny, w końcu za coś płacił. Gdzieś wewnątrz jego organizmu jakiś trybik funkcjonował inaczej. Któryś z organów wzbudził niepokój lekarza. Badania, badania… Miał okazję poznać bezduszność medycznej machiny. Kolejni medycy wypisywali nowe skierowania. Każdy specjalista stawiał jedynie słuszną i prawdziwą diagnozę. Wyniki urosły do rozmiarów akt zawiłego procesu sądowego. W końcu się przeciwstawił i trafił tutaj. Był zdecydowany zapłacić, żeby tylko dostać ten świstek papieru. Siedział w kompletnej ciszy. WIĘCEJ… »

BĄDŹCIE Z NAMI NA FACEBOOKU

LOGOWANIE

AKTYWNI KOMENTATORZY

(komentarze z ostatniego miesiąca)
  • Ania (25)
  • Megas Alexandros (21)
  • Anonim S (19)
  • Nefer (13)
  • Radosky (9)
  • Karel Godla (6)
  • Areia Athene (4)
  • Mick (4)
  • Rita (4)
  • Czarna Kaczuszka (3)
  • Foxm (2)
  • Lukrecja (2)
  • Xyz (2)
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Dzięki nim możemy indywidualnie dostosować stronę do twoich potrzeb. Każdy może zaakceptować pliki cookies albo ma możliwość wyłączenia ich w przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje. Dowiedz się, jak je wyłączyć.