Najlepsza erotyka (JiNn)

Młodej imponuje fakt, że pracuję w radiostacji. Widzę, że całemu światu chciałaby się pochwalić, ale nie może. Ja natomiast mogę puszczać na antenie jej ulubione kawałki i mówić w odpowiedni sposób, tak by nikt poza nią nie domyślał się, że mówię właśnie do niej. Wymyślam więc sprytne komentarze, by słuchając mnie przy odbiorniku czuła się wyjątkowo.

Zawsze chciała, bym ją zabrał za konsolę. Wciąż jednak nie było okazji, aż pewnego razu, zachorował DJ. Dzwoni mi zachrypnięty, a ja już w radio siedzę, właściwie to śnieg z chodnika przed wejściem odgarniam, a on dzwoni, że go dziś wcale nie będzie. Tyram więc po schodach na górę, ustawiam za niego playlistę i dzwonię do Lemura, bo sam siedzieć cały dzień nie zamierzam. A Lemur nie odbiera, pewnie śpi. Przychodzi mi więc na myśl, by po młodą zadzwonić, zawsze chciała, a ja nie będę się nudzić.

Przybiega więc uśmiechnięta od ucha do ucha i gdy tylko słyszy, że jesteśmy sami wskakuje mi na kolana i całuje.

– Zaczekaj – mówię – muszę coś zapowiedzieć.

Odsuwa się o pięć centymetrów i obserwuje mnie, z otwartymi ustami.

Skupiam się na tekście i opowiadam o utworze z albumu Fashionably Late, widzę, że szczerzy się obok bezgłośnie. Puszczam muzę i znów wisi mi na ustach. Wsuwam ręce pod jej bluzkę, jest gorąca. Robi się naprawdę miło.

– Kiedy masz coś dłuższego do zapowiedzenia? – szepcze mi do ucha niewinnie, podczas gdy ja drażnię jej sutki pod bluzką.

– Po tym utworze wymieniam Honor Society na Daughtry, więc będę musiał chwilę pogadać, ale później, zrobię bloczek z kilku utworów z płytki It’s Not Over i możemy, przenieś się do newsroomu.

– To tam obok? – pyta wskazując palcem, na małe pomieszczenie za pokojem dj’a

– Tak, tam jest kanapa – uśmiecham się do niej szeroko.

Singiel dobiega końca, więc chwytam za kartkę i czytam powoli, leniwie, by nie popsuć słuchaczom nastroju. Młoda natomiast zjeżdża pod stół i ściąga mi spodnie.

Daughtry ma już dziesięć lat – zupełnie jak moje życie seksualne. Młoda uczestniczy w nim od niedawna, jest moją drugą młodą, zdecydowanie lepszą, o czym nie wie. Jej obecność bardzo mi odpowiada. Jest niemal bezpruderyjna i bardzo pomysłowa. Z nią czuje się wyjątkowo, zwłaszcza że potrafi być niegrzeczna.

Na początku nie ma łatwo. Brnę bardzo skupiony przez biografię Chrisa, a później opowiadam o Crashed i No Surprise, ona zaś wkłada mnie sobie do ust i coraz ciężej mi się skoncentrować. Mylę się w ilościach sprzedanych płyt, dodając Chrisowi niecały milion. To przez przestawienie znaków, z pewnością nie miałby nic przeciwko. Głos mi drży więc chrząkam. Nieświadomie gniotę kartkę z której odczytuję tekst. Robię się coraz bardziej podniecony. Po przeczytaniu wszystkich tytułów i krótkiej historii powinienem powiedzieć coś od siebie. Nie tym razem. Od siebie to mógłbym teraz tylko jęknąć.

W końcu puszczam muzykę, ale ona nie przerywa. Nie mam więc ochoty zajmować newsroomu, to co robi, robi bardzo dobrze. Opieram się wygodnie o oparcie i głowę odkładam na zagłówek. Nagle ktoś puka przez szybę pokoju DJ’ów. Otwieram oczy.

Stoi tam szefowa radiostacji Barbara Lemańska, z jakimiś dwoma innymi kobietami. Szefowa pokazuje na zegarek i kręci młynek palcem, unosząc brwi. Wtedy mnie oświeca.

Nie sprawdziłem grafiku.

Otwieram szybko kalendarz i czuję, że dzieje się coś jeszcze. Panika ustępuje odprężeniu.
Dochodzę sobie spokojnie, z kamienną twarzą, dając tylko znać szefowej skinieniem głowy, że widzę ją i zaraz wszystko zapowiem. Breakdown jest dopiero w połowie. Młoda nie daje za wygraną, męczy mnie do końca, aż w końcu odsuwam jej głowę dłonią.

Kalendarz pokazuje jakieś spotkanie autorskie, które miało się rozpocząć przed pięcioma minutami.

– Nie wychodź – szepczę do niej – ktoś przyszedł.

Młoda posłusznie pozostaje pod biurkiem a ja z opuszczonymi spodniami na fotelu, przełączam tylko mikrofony do budki dj’a i daję znać przez szybę, że mogą tam zostać. Siadają więc i rozpoczynają audycję.

Siedzimy tak przez dobrą godzinę słuchając, jak kobiety wypowiadają się o pisaniu opowiadań erotycznych. Szefowa wpadła na pomysł by jedno takie, czytać co wieczór. Zostaję mianowany naczelnym głosem radiostacji i będę czytał co lepsze teksty na antenie, chwilowo, kiwając uśmiechniętą głową, zgadzam się na wszystko. Szefowa jest zadowolona.

W końcu wracamy z młodą do domu. Ja wskakuję do łóżka i wyciągam nowy nabytek – kryminał. Młoda znika w pokoju z komputerem. Słyszę jak coś długo stuka a później drukuje.

Zagłębiam się we wstępie z niecierpliwością czekając na pierwszego trupa.

– Gdybym tu miała napisane opowiadanie… – wyskakuje mi nagle z za krawędzi łóżka z rozbrajającą radością.

– Tak? – odpowiadam nie odrywając oczu od Mahoniowego Smoka.

– I było by naprawdę świetne – podskakuje z nogi na nogę trzymając w ręku kilka kartek, które przed chwilą wyjęła z drukarki.

– Zapewne – odpowiadam, darując jej kilka sekund rzutu oka, po czym bezlitośnie wracam do lektury.

– Chcesz przeczytać? – nie daje za wygraną.

– A o czym jest? – pytam, doskonale wiedząc, że po tym co mi zrobiła w radiostacji, oprócz dobrego kryminału nie wiele rzeczy mogło by mnie teraz zainteresować.

– O miłości – odpowiada szybko.

– Acha – przewracam następną stronicę Mahoniowego Smoka.

– I o przyjaźni, seksie i erotyce, takiej wiesz… najlepszej.

– O erotyce? – podnoszę wzrok z nad książki.

– Tak, śmieje się, to najlepsza erotyka.

Młoda napisała opowiadanie erotyczne? Odkładam smoka na bok i mówię.

– Dawaj.

Podskakuje z radości i wyciąga rękę z kartkami, nagle je cofa i chowa za plecami.

– Nie chcę.

– Jak to nie chcesz? Przecież chciałaś bym przeczytał.

– Ale…, teraz rozmyśliłam się.

– No co ty, daj chcę przeczytać, zaintrygowałaś mnie, jak będzie dobre to może przeczytam je na antenie – zaproponowałem, mając doskonale w pamięci swoją nową funkcję radiowca – lektora.

– Naprawdę? Zrobiłbyś to dla mnie? Tym swoim mruczącym głosem?

– No pewnie, wymruczę twoje świetne opowiadanie na antenie w czasie audycji dla debiutantów, dam ci wcześniej znać, będziesz mogła powiadomić koleżanki na fejsie.

– No co ty, ja to napisałam anonimowo, pod pseudonimem, tam są takie rzeczy, wiesz… osobiste.

– Ach tak – mówię coraz bardziej zaciekawiony – no dobrze przeczytamy i opublikujemy to pod pseudonimem. Daj spojrzę.

– Opublikujemy?

– Tak, kierowniczka napisała mi e-maila ze szczegółami, że na stronie radia publikujemy w specjalnym dziale to co przeczytamy, każdy zainteresowany będzie mógł wrócić i położyć komentarz pod tekstem. Będziesz miała feedback.

– Ojej, to cudownie.

– Daj – ponaglam ją wyciągniętą dłonią.

– A jeśli będę chciała je wycofać?

– Co takiego?

– Będą jakieś błędy i będę chciała je poprawić, lub całkiem usunąć tekst, bo rozmyślę się, lub nie będę chciała, by ktoś o mnie czytał takie rzeczy.

– Jakie rzeczy? Przecież będziesz pisała pod pseudonimem.

– No ale wiesz, pewnie zdradzę komuś na fejsie, że ja to ja. Pójdzie fama i dowiem się, że jakaś blachara z piątki czyta moje najskrytsze…

– To wycofamy, a błędów nie będzie, bo Ewelina zrobi korektę – przerywam jej wzdychając głęboko.

– Za darmo zrobi?

– Dla radia zrobi, dziewczyno no co ty wpadasz w jakąś paranoję?

– A jak wycofam to co będzie z jej korektą?

– Nie wiem, a co ma być?

– Będzie ślęczała nad moimi wypocinami, tylko po to bym dla kaprysu je później usunęła? Radio przecież na tym straci, ciebie mogą wyrzucić z pracy, powiedzą, że działasz na szkodę, nie chce byś się dla mnie poświęcał. Nie chcę nawet czuć takiej presji, nawet nie myśląc o wycofaniu czegokolwiek.

Patrzę na nią w niemałym osłupieniu i nie do końca wierzę w to co słyszę.

– Może wrzuci sobie je na bloga, takie losowo rozmieszczone, wiesz, poprawki na tekście, które zrobiła, tak by nie tworzyły całości opowiadania – również dałem popis rozgalopowanej wyobraźni.

– Ale dobrze to pomiesza? – Wygląda na to, że połknęła haczyk.

– No przecież będzie musiała, opowiadanie nie może być czytelne bez zgody autora.

– W takim razie masz – wyciąga dłoń z kartkami przed siebie, próbuje je złapać, ale ponownie plik znika za jej plecami.

– Co jest z Tobą? – denerwuję się.

– A jeśli ty ze mną zerwiesz i powiesz, że je nagrałeś i należy ono teraz do ciebie i będziesz je publikować na antenie kiedy tylko chcesz? – mówi już niemal z płaczem.

– Nie mogę tak powiedzieć, to twój tekst, zawsze będzie należał do ciebie, załamał bym Twoje prawa.

– Ale ty włożysz w niego siebie, te swoje mruczenie i co wtedy? Przecież się napracujesz. Namruczysz. Też będziesz miał do tego mruczenia prawa.

– Wiesz co? Zrobię to teraz za darmo, zrzeknę się dla ciebie swych praw do głosu. Chcesz to na piśmie?

– Nie chcę byś się zrzekał. Chcę by wszystko było jasne i uczciwe – dotyka ręką moich włosów, trzymając równocześnie plik z opowiadaniem daleko, poza zasięgiem moich dłoni.

– Pokaż mi tekst, to wszystko wyjaśnimy i ustalimy – mruczę do niej, jak tylko umiem uroczo. całując ją w ucho.

– Przecież nie da się tego ustalić – mówi, ostrożnie się odsuwając – zawsze będzie problem z Twoim głosem, albo moim tekstem.

– Mam to gdzieś, pokaż mi wreszcie te opowiadanie! – nie wytrzymuję i podnoszę głos.

– Może powinnam ci zapłacić? – ożywia się nagle – jednorazowo, albo za każde odczytanie, a wszystkie profity zebrać tylko dla siebie.

– Możesz zapłacić. Na profity jednak będziesz musiała poczekać, ważne że można ustalić jakąś stawkę, za mój głos i po sprawie.

– Ale ja nie mam za wiele kasy i tak naprawdę nie chcę płacić i inwestować, nie stać mnie.

– Nie musisz płacić pieniędzmi – uśmiechnąłem się nie dwuznacznie

Obrzuciła mnie spojrzeniem bazyliszka.

– Chyba mnie z kimś pomyliłeś. Ja nigdy nie mieszam tego z interesami.

– Weź przestań, przecież tylko się droczę! Pokażesz mi te opowiadanie czy nie?

Spuściła głowę.

Wróciłem na swoje miejsce i wziąłem do ręki Mahoniowego Smoka.

– Daj znać, jak się zdecydujesz – dodałem, odszukując miejsce w którym skończyłem lekturę.

– Może ty też tak zrób.

– Ja? – znów pogubiłem się w znakach na stronie – jak mam zrobić?

– Potnij każde zdanie i wymieszaj, tak by nie można było zrozumieć treści. Masz przecież ten swój program do szlaczków, glutwejf.

– Goldwave – poprawiam ją – mogę to pociąć, w jaki tylko sposób będziesz chciała – zapewniam.

– Czyli musiałabym ci pokazać, jak to pomieszać? – spytała.

– Tak by było najlepiej. Uniknęlibyśmy dalszych nieporozumień – dopowiadam zadowolony.

– W takim razie, będę musiała sobie, za taką pomoc przy mieszaniu dodatkowo policzyć.

Nabieram powietrza do płuc i prostuje się na łóżku, a ona dodaje.

– Oczywiście kochanie nie musisz mi za to płacić pieniędzmi.

– A co ja mam potem z tym zrobić? – wyobrażam sobie taką sytuację.

– Jak to co? – zdziwi ją moje pytanie – rozkoszować się, tak jak ja, dziełem stworzenia, artykulacją i akcentowaniem losowo odczytanych słów. Może nastroju tym nie zbudujesz, no ale… kto wie.

– Acha, czyli mam to coś wymieszane, puszczać na antenie? – upewniam się, czy naprawdę właśnie to chce mi powiedzieć

– Jeśli chcesz. To przecież Twój wkład.

– Dlaczego w ogóle o tym rozmawiamy? – denerwuje mnie ta nonsensowna puenta.

– Bo to ważne, przecież to mój tekst.

– No Twój, ale wiesz, bez przesady, chcesz się rozstać, żeby twój tekst był bezpieczny?

– To nie tylko mój tekst, to coś więcej, pragnienia, sekrety, uczucia.

– A ja? Czym jestem ja, dla Ciebie?

– Głównym bohaterem? – pyta, jakby sama siebie.

– Pokaż mi te kartki – żądam stanowczo, koncentrując się na ściskanym przez nią papierze.

Nabiera powietrza, jakby chciała rozmowę ciągnąć dalej. Wlepiam więc w nią surowe spojrzenie, które już dobrze zna. Wypuszcza więc chęć do dalszej dyskusji ze świstem i podaje mi kartki.

Wyciągam po nie ręce, ostrożnie, jeszcze z niedowierzaniem, cały czas wpatrując się w jej usta. W końcu czując że trzymam mocno w garści papier i nie wyrwie mi go już żadną siłą, rzucam na niego okiem.

– Przecież te kartki są puste – oznajmiam z wyrzutem, przekładając jedną nad drugą.

– Wiem. Zamiast pisać, to prowadziłam dyskusję.

– Przecież mówiłaś, że masz już napisane. Z kim prowadziłaś?

– Mówiłam tylko, że gdybym tu miała napisane. Z tobą oczywiście.

Kulę się, chowam głowę w dłoniach, niestety nie mieści się cała.

.

Aby pobrać ebooka z powyższym tekstem w formatach pdf, epub, mobi:

Zajrzyj http---chomikuj.pl-Najlepsza_Erotyka2 (2)

.

Utwór chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie w całości lub fragmentach bez zgody autora zabronione.

.

Czytelniku, chętnie zamieścimy dobre opowiadania erotyczne na Najlepszej Erotyce. Jeśli stworzyłeś dzieło, które ma nie mniej niż 2000 słów, zawiera ciekawą historię i napisane jest w dobrym stylu, wyślij je na nasz adres ne.redakcja@gmail.com. Każdy tekst, który przypadnie do gustu Redakcji Najlepszej Erotyki, zostanie opublikowany, a autor dostanie od nas propozycję współpracy.

0.00 avg. rating (0% score) - 0 votes

13 Komentarzy

  1. Mick Mick
    11 października 2016    

    Ile Młoda ma lat ? Pewnie z 14 😀 Jak Panu nie wstyd Panie Kolego ? 😉

    Utwór a raczej jego koncepcja, ciekawa. Brakuje tu takich :). Taka jak gdyby retrospekcja portalu.

    Niestety momentami jak gdyby, trąci grafomanią. Rozumiem że Jesteś zafascynowany Młodą ale średnio przełomowe dla fabuły, sprzeczki, wywołują znudzenie.

    Oczywiście mój komentarz jest jak najbardziej subiektywny.

  2. Nefer Nefer
    11 października 2016    

    Ha. Opowiadanie „z kluczem”. Wyszło całkiem zabawnie. Erotyka jako taka jest tu tylko dodatkiem, ale też taki był chyba zamysł.

  3. 11 października 2016    

    Opowiadanko skupia jak w soczewce kilka „zjawisk” na Naszym portalu i około niego w ostatnim czasie. 🙂 Całkiem zgrabna żonglerka motywami.
    Tekst męski. Nawet bardzo. Samo zdanie: „(…) jest moją drugą młodą, zdecydowanie lepszą, o czym nie wie.” wskazuje na wyraźną hierarchię w związku. Podwójna gra motywem – zrobiliśmy to w obecności wielu, choć nieświadomości tychże. 😉
    Oczywiście Autor nie byłby sobą, gdyby nie zastosował w pozornie lekkim dziełku paradoksu myślowego, ale wątku nie rozwinę, aby nie psuć Czytelnikom zabawy. 😉
    Przeszkadza mi pisanie w dialogach zaimków wielką literą – to nie prywatny list, a tekst literacki. 🙂

  4. Batavia Batavia
    11 października 2016    

    Kolejny tekst, który pasowałby świetnie do miniatur naszych Autorek.
    „Kobieca przewrotność” – następna cecha do kompletu… ;-))

  5. Patrycja Patrycja
    12 października 2016    

    Oj tam! Od razu przewrotność, panie B.
    Tekst wywołał i uśmiech, i jednoczesne zżymanie się na mężczyznę wykorzystującego naiwność dziewoi. Co za męska szowinistyczna… i tak dalej 🙂

  6. Batavia Batavia
    12 października 2016    

    Tak do końca nie jestem przekonany, że wykorzystał…

  7. Patrycja Patrycja
    13 października 2016    

    Niby oboje dobrze się bawią .Jedno z nich nawet w dwójnasób. Bohater wykorzystuje przewagę doświadczenia i stosuje tanie sztuczki bajeranta. Wystarczy, że wypowie magiczne słowa: Pracuję w radio. I majtki same spadają.
    Ekscytuje go posiadanie dziewczyny zdolnej do całkowitej niemal bezpruderyjności. Za chwilę miejsce drugiej, zajmie trzecia młoda. Ta będzie już bezpruderyjna stuprocentowo 🙂
    Ciekawi mnie bardzo, dlaczego Młoda nie może pochwalić się pracą swego bożyszcza. On jest jeszcze w innym związku, ona bardzo mocno nieletnia? Nie wiem co Autor miał na myśli 🙂

  8. Pestka Pestka
    14 października 2016    

    Widzę, że końcu spuściliście z nadętego tonu „Jeśli stworzyłeś dzieło, które ma nie mniej niż 2000 słów” i publikujecie krótsze pojedynczo. Ale mantrę na końcu tekstu wciąż dodajecie.

  9. Karel Godla Karel Godla
    15 października 2016    

    Droga Pestko,
    Czy masz propozycję „mniej nadętej” klauzuli o 2000 słów. Sądzę, że Redakcja weźmie Twoją propozycję pod rozwagę.
    Mantra jest po to, aby każdy czytający uświadomił sobie, że może spróbować swych sił i wziąć udział w preselekcji na autora.

  10. Karel Godla Karel Godla
    15 października 2016    

    Im bardziej tekst odbiega od utartych schematów, tym jest gorszy w ocenie tutejszych czytelników. Cóż za konserwatyści!

  11. Patrycja Patrycja
    15 października 2016    

    Myli się pan, panie Karelu. Seria „Dom Rossów” plasuje się wysoko w moim rankingu opowiadań, chociaż do konserwatyzmu jej baaardzo daleko 🙂 Szkoda tylko, że Autor nie dokończył tego niezmiernie pasjonującego cyklu.
    Proszę więc nie wysuwać pochopnych wniosków i powstrzymać się od segregowania czytelników 🙂
    Pozdrawiam

    • Karel Godla Karel Godla
      15 października 2016    

      Patrycjo,
      Mój komentarz odnosił się do ocen (żółtych gwiazdek) pod tekstem, a nie do wypowiedzi wcześniej komentujących.
      Uśmiechy sobotnie,
      Karel

      • Patrycja Patrycja
        15 października 2016    

        11 głosów na 800 wejść. Niezbyt to miarodajne.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

BĄDŹCIE Z NAMI NA FACEBOOKU

LOGOWANIE

AKTYWNI KOMENTATORZY

(komentarze z ostatniego miesiąca)
  • Ania (25)
  • Megas Alexandros (21)
  • Anonim S (19)
  • Nefer (13)
  • Radosky (9)
  • Karel Godla (6)
  • Areia Athene (4)
  • Mick (4)
  • Rita (4)
  • Czarna Kaczuszka (3)
  • Foxm (2)
  • Lukrecja (2)
  • Xyz (2)
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Dzięki nim możemy indywidualnie dostosować stronę do twoich potrzeb. Każdy może zaakceptować pliki cookies albo ma możliwość wyłączenia ich w przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje. Dowiedz się, jak je wyłączyć.